Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. Dalej nie rozumiem po co psa zmuszać do bycia obwąchiwanym za pomocą po prostu trzymania go na krótkiej smyczy i kolczatce tak, żeby nie mógł się poruszyć.
  2. Wiesz czemu się nie doradza w przypadku agresji? Bo psa się nie widzi. I tylko totalny samozwańczy psi specjalista-szkoleniowiec będzie doradzał w jaki sposób postępować z psem agresywnym przez internet, nie widząc psa. Wiesz co się u mnie/u znajomych/dalszej rodziny robiło z psami agresywnymi? Dawano im łatkę psa głupiego i oddawano na wieś albo usypiało. Mój pierwszy pies, jamnik, wszedł na głowę całej rodzinie i wylądował w schronisku bo tak był agresywny. Teraz pies bardziej zaczął być członkiem rodziny, a nie po prostu dodatkiem, wiele ludzi mając psa problemowego szuka pomocy zamiast się poddać. Jak ktoś sprawi sobie psa jako dodatek i pies wyrośnie na agresora to jest oddawany do schronu bądź ginie w tajemniczych okolicznościach.
  3. Jak wygląda ustawianie psa tak, żeby inny mógł go obwąchać? Jak w ogóle można ustawić psa, który reaguje agresywnie w stosunku do innych psów? Może przytrzymać w dwie osoby siłą i drugiego psa wepchnąć agresorowi pod ogon? Suka może równie dobrze wykazywać takie zachowanie ze stresu, urazu do innych psów, to może mieć tło lękowe, może u niej okres aklimatyzacji trwał dłużej. Stosowanie kolczatki, szarpania i innych metod opartych na awersji przy psie lękowym najprawdopodobniej dadzą odwrotny efekt. Pies, który przejawia agresję lękową nie ma oparcia w swoim przewodniku, czuje, że sam musi sobie poradzić z sytuacją i uznaje, że takie zachowanie przynosi skutek. DLatego też należałoby najpierw zobaczyć Twojego psa, jego zachowanie i dopiero udzielać konkretnych porad. Stosując różne porady możesz zdecydowanie pogorszyć sytuację.
  4. Pewnie, najlepiej stosuj szereg rad wielce wyedukowanych forumowych specjalistów, którzy nie widzieli zachowania Twojego psa a sypią radami z rękawa. Prosta droga do pogłębienia agresji. No tak, ale za to się nie płaci przynajmniej.
  5. Jak się odnosi do innych psów? Dzieci? Kotów? Czy puszczony ze smyczy trzyma się blisko czy odbiega?
  6. [quote name='motyleqq']no ale przecież sama napisałaś 'nie było takich 'hardkorów' jak psy czy koty', czyli to Ty napisałaś o rozróżnieniu. [/QUOTE] NIGDZIE nie napisałam, że zabijanie innych zwierząt jest normalne, więc proszę czytać ze zrozumieniem :roll: Koniec off z mojej str, w końcu to wątek służący pomocy skatowanemu kotu
  7. Nie ma czegoś takiego jak rozróznienie na "hardkor" i "normalność". Nie uważam żeby zabijanie innych zwierząt było normalne i nigdy tak nie uważałam (no poza sytuacją ze ślimakami). Ja osobiście uważam, że to do rodziców powinno się uderzyć, ale prawda jest taka, że jeśli rodzic jest jaki jest to ciężko oczekiwać od dziecka żeby zachowywało się inaczej. Zresztą jak się mają zachowywać jak zewsząd sa bombardowane reklamami, filmami, w których pełno jest przemocy i seksu. Jak nie obejrzy w domu to obejrzy u kolegi, rolą rodziców jest uświadomienie, że pewnych rzeczy nie wolno robić, w tym przypadku ja jako rodzic któregoś z tych dzieci czułabym sie niesamowicie upokorzona i zła na samą siebie, że dziecko uczestniczyło w czyms takim i nawet nie powiedziało o tym ani słowa.
  8. [quote name='ania z poznania']Jak to nie demonizowała??? Klaki, może ich za rączkę potrzymać i powiedzieć "oj, nie rób tak następnym razem"? Takie lanie bym spuściła, że tydzień na d.pach by nie usiedli, od razu by się odechciało maltretowania zwierząt bachorom wstrętnym :angryy:![/QUOTE] A gdzie ja napisałam, że trzeba dziecko pochwalić? Zgadzam się, że powinny ponieść konsekwencje za swój czyn, ale nie uważam, że powinno się od razu "spuszczać lanie". [quote name='motyleqq']a mniejsze żyjątka to co? mają mniejsze prawo do życia? z powodu rozmiarów czy może z powodu braku futra? to jak ktoś się znęca nad yorkiem, to wyrządza mniejszą krzywdę niż jak zakatuje ONka? komu to oceniać, co jest zabawą, a co 'hardkorem'? [/quote] Gdzie napisałam, że mniejsze żyjątka mają mniejsze prawo do życia? [quote]rozumiem to, że dzieci mają różne pomysły. że często nie rozumieją, że robią źle. ale to nie zmienia tego, że jest to okrucieństwo i znęcanie się. i nie ma tu miejsca na 'ok, to tylko dziecko', tylko na wytłumaczenie i zabronienie. bo jednego dnia podpali jaszczurkę, a drugiego zrobi to, co stało się z kotem z tego wątku. ale jakoś ja nigdy nie miałam takich idiotycznych zapędów. nigdy niczemu nic nie wyrwałam, ani nikogo nie podpaliłam. zbierałam tylko biedronki do słoika, by potem je wypuścić na balkonie. od dziecka przynosiłam bezdomne koty do domu, nie rzucałam w nie kamieniami. pewnie dlatego nie uważam, że to coś normalnego i że dzieciom można. bo nie można. kota boli tak samo, niezależnie czy oberwie od dzieciaka czy od dorosłego[/QUOTE] Nie napisałam nigdzie, że dzieciom można czy nie można. Napisałam tylko, że w życiu większości dzieci jest taki okres, w którym robią mniej lub bardziej chwalebne rzeczy. Nie byłyście tam, nie wiecie co się dokładnie stało, jak to wyglądało, a gotowe jesteście dzieci żywcem pogrzebać. [quote name='ajeczka']Potrzymała za rączkę w mrowisku. Człowieka boli to tak samo. Jak moja siostrzenica deptała psa, jej mama zrobiła jej to samo. Dziecko nauczyło się dość szybko, że psa też to boli.[/QUOTE] Wiesz, gwałcicieli, zabójców dzieci i innych podobnych ludzi gwałcą w więzieniu, żeby "poczuli jak to jest". Wiesz jaki jest efekt? Wychodza na wolnośc i robią 5 razy gorsze rzeczy. Ciekawe czy gdyby ten pies ugryzł Twoją siostrzenicę bez większego powodu (a bo przeszła koło jego legowiska) to też byś skakała z radości i popierała jej mamę, gdyby ta psa ugryzła. Pewnie nie, bo "pies to tylko zwierzę". Pewne rzeczy można wytłumaczyć dzieciom bez stosowania przemocy. Zapewne większość z Was jest przeciwna stosowaniu przemocy w stosunku do zwierząt, szkoda, że w stosunku do ludzi nie potraficie być konsekwentni. Dla małego dziecka najgorszą kara jest ostracyzm społeczny, gdyby wydało się które dzieci to zrobiły, nie zostałyby dopuszczone do Komunii i takie tam to o wiele bardziej dotkliwie by to zniosły niż "spuszczenie lańska tak żeby nie mogły usiedzieć".
  9. [quote name='Ajula']trudno mi uwierzyć, że piszesz to na serio.... albo powiem inaczej: to w jakim dziwnym świecie żyjesz, że nie znasz żadnego faceta, który by się nie znęcał? :-o bo ja na odwrót - nie kojarzę żadnego, który się by znęcał..... albo ja mam szczęście, albo Ty masz pecha :roll: a co do dzieci - wychowałam własną trójkę i miałam dużo znajomych dzieci w rodzinie - jakoś nie wpadły na pomysł wyrywania skrzydełek, związywania łapek itp dlaczego usprawiedliwiasz te sadystyczne bachory?? oczywiście, że winni są rodzice, otoczenie, środowisko - ale te dzieciaki też są podłe, że takie rzeczy robią![/QUOTE] Błagam Cię, myślisz, że te dzieci pierwsze co to pobiegły do rodziców opowiedzieć na jaki pomysł wpadły? Myślisz, że którekolwiek z moich rówieśników przyznało się, że podpalało jaszczurkę albo mrowisko? Gdzie tam, grzecznie wracały na obiad do domu, bo w ogóle nie czuły, że jest to coś złego, a jak czuły to wolały nie mówić, bo rodzice by krzyczeli. Nie było nigdy takich "hardcorów", którzy znęcali się nad psami czy kotami, ale wszystkie mniejsze żyjątka często padały ofiara różnych dziecięcych eksperymentów. Nawet teraz nikt się nie przyzna, że wyczyniał coś z robakami czy stworzonkami, ja jako małe dziecko (lat 5) kroiłam ślimaki i nie widziałam w tym nic złego, na szczęście mam mądrych rodziców, którzy delikatnie mnie uświadomili, że one też czują i nie można im wyrządzać krzywdy. Znam wielu wartościowych ludzi, wielu mniej wartościowych i każdy miał w swoim życiu (przełom przedszkole/podstawówka) jakieś incydenty, gdzie albo stał w grupie znęcającej się nad zwierzęciem będąc biernym albo sam robił coś durnego w stylu przekłuwania muchy igłą. Nawet w mojej klasie (lat 9) chłopcy urządzili sobie zabawę polegająca na rzucaniu żabami w drzewo. Ale w ich przypadku wyglądało to tak, że jeden wpadł na pomysł, drugi podchwycił a potem poszła presja grupy. Nauczyciele się śmiali "a to ci zabawę sobie dzieci wymyśliły". Ja bym dzieci nie demonizowała, być może sami rodzice są w szoku, gdy się o tym dowiedzieli.
  10. Jak On musi cierpieć...biedactwo A zachowanie dzieci....cóż, ja osobiście nie znam ani jednego faceta, który w dzieciństwie nie znęcał się nad zwierzętami, może niekoniecznie nad kotem czy psem, ale na porządku dziennym było w pewnym wieku wyrywanie skrzydełek muchom, nóg pająkom czy związywanie żabom łapek, a już na pewno rzucanie kamieniami w co niektóre zwierzaki. Sama raz uratowałam jaszczurkę z rąk kolegów, którzy chcieli ją oblać benzyną i podpalić. Co z tego- znaleźli kolejną. Ot, taki wiek, ważne żeby uświadomić dzieciom, że jest to złe. Ale to nie wątek o dziecięcej psychologii.... Postaram się wysłać coś dla sierściucha i trzymam za niego kciuki
  11. To jak nie drze się na worki albo nie ucieka na ich widok z podkulonym ogonem to nie jest źle! :) Moja darła mordkę nawet na butelki po piwie leżące na trawniku :D
  12. Też miałam problem z lękliwością mojej suki. Wzięłam ją ze schroniska jak miała pół roku i od pierwszego dnia zachowywała się jak dzikus ;) z tym, że u niej to się objawiało koszmarnie piskliwym szczekaniem na wszystko czego się bała...a bała się wszystkiego, łącznie ze swoim cieniem wieczorem na spacerach, nie daj Boże żeby gdzieś leżał jakiś worek czy siatka. Co ja się nasłuchałam nieprzyjemnych uwag od innych ludzi... Potem do tego doszła agresja lękowa w stosunku do obcych psów. Powiem tylko tyle- trzeba nastawić się na dużo pracy, jeśli pies jest względnie stabilny psychicznie to przejdzie przez okres lęków i znowu będzie stabilnym psychicznie psem nie bojącym się dziwnych rzeczy. Moja suka stabilna psychicznie nie jest, więc w sumie ciągle pracujemy :) raz jest lepiej, raz gorzej, ale po roku intensywnych ćwiczeń, masy cierpliwości mogę śmiało powiedzieć, że mam super posłusznego psa i nie wstydze się z nią wychodzić na spacery :) Choć inne psy raczej omijamy, bo za szybko ją denerwują swoją nachalnością- zdecydowanie woli zabawy wymyślane przeze mnie.
  13. Nie wierze że nikt nie chce takiego słodziaka :|
  14. Ale małe cudo...dopiero trafiłam na wątek, śliczny jest szkrab, zdjęcia zdjęciami, ale takie maluchy najładniej wyglądają na żywo :) trzymam kciuki za dobry domek
  15. [url]http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Sydney_girl.JPG&filetimestamp=20100511033314[/url] Tylko, że jeszcze bardziej jasna; te "szarości" są takie ledwo przebijające. I ma zdecydowanie dłuższą mordę od tego ze zdjęcia
  16. Nie, to nie ta- ona jest prawie biała, trochę przebija szarość
  17. Jakby ktoś dał radę chociaż zdjęcie jej cyknąć to z góry dzięki, ja póki co się rozglądam, suka na dobrą sprawę może biegać też po drugiej stronie Żurawinca- os. Batorego i te rejony
  18. wydarzenie na fb jest? podrzuccie linka, bede rozsylac
  19. [quote name='juli88']To może chcesz kompana dla suni? ;)[/QUOTE] Nawet nie wiesz jak bardzo ;) ale nie dam rady przez najbliższe 5 lat :( [quote name='juli88'] Nie wiem czy terrier -on spokojny bardzo jest, niby troszkę przypomina jack russel teriera... ale wielkością niczym więcej no i może umaszczeniem Podpięła bym go pod corgi - spokojne psiaki. Jest bardzo mały, Tyko troszkę nabity. Niby biegał za piłką ale zapatrzony w swoją panią tylko jej oddawał aport. [/QUOTE] Moja (avatar) jak nic miała corgi wśród przodków, ten ma identyczną sylwetkę, tyle że umaszczenie inne, jak dla mnie to też corgi miał w rodzinie. Czy takie spokojne to bym nie powiedziała :D w końcu owczarki Trzymam kciuki za psiaka, musi się znaleźć jakiś kochający dom :)
  20. Identyczną ma sylwetkę jak moja suka ;) nawet uszy takie spiszaste
  21. [quote name='Cantadorra']Mój wet nie chciał kastrować do roku psiaka. Ale nie wiem jak to jest. Oby nie za szybko, bo uciąć to łatwo, byleby szkód nie narobić. Zresztą wetów trzeba pytać, co ja tutaj się mądrzę :)[/QUOTE] U psów ras dużych i olbrzymich radzi się wstrzymać z kastracją aż osiągnie on pełną wielkość i masę. Ja bym zwlekała z kastracją nawet do 2giego roku życia ;)
  22. klaki91

    Psia zazdrosc

    No i wyobraź sobie, że byłoby OK, wzięłabyś drugiego psa i to z nim byłyby problemy. Dwa problematyczne psy pod jednym dachem do dramat. A jak młodszy załapie od starszego niefajne nawyki to będzie jeszcze gorzej. Skoro psiak ma potencjał,a Ty lubisz pracę z nim to po co chcesz jeszcze jednego psa? Ja też mam problematyczną suczkę, która po prostu powinna być jedynym tej wielkości psem w domu i choć marzy mi się drugi psiak to narazie odpuszczam i skupiam się tylko na niej i na zamianie jej nastawienia na bardziej przyjazne w stosunku do obcych psów :) zresztą jak mam być szczera to nie widzę siebie wychodzącej na spacer z dwoma psami równocześnie- zawsze może się napatoczyć ktoś ze spuszczonym psem, wybuchnie konflikt, a gryzących się 3 psów nie rozdzielisz tak łatwo. A wychodzić z każdym po kolej na długi, godzinny spacer nie mam czasu, a nawet jak go znajdę to wolę po prostu z nią pójść na dłuższy ;)
  23. Jak ona może się nie podobać :o
×
×
  • Create New...