klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
[quote name='Saga200']Niestety tak jak już pisałam w pierwszym poście, sucz nie reaguje wogóle na zabawki. Jedynie w domu czasami jak ma dobry humor... :P Co do tej metody, to już kiedyś kiedyś próbowałam czegoś takiego i nie zawsze skutkowało. Cóż, będziemy próbować wszystkiego. Jutro czeka nas długi spacer do kliniki wet., więc pare psów na pewno się znajdzie :)[/QUOTE] A jak wyglądają(wyglądały) u Was próby wydobycia u suki popędu łupu? :) w jaki sposób próbowałaś sprawić, żeby zabawka stała się czymś niesamowicie interesującym? jakich zabawek używałaś?
-
[quote name='Puchate_uszy']No dobra, to przypnę sobie torbę smakołykową na stałe, a nie tylko na spacer i zobaczymy co z tego wyniknie ;) Dziękuję za rady, naprawdę biorę je sobie do serca.[/QUOTE] Ja bym raczej radziła smakole jednak po kieszeniach pochować. Wyjmować tak, żeby pies nie widział, raz dostaje, raz nie- on ma pracować dla Ciebie a nie dla torby ze smakołykami ;) ale to zależy od psa oczywiście i od etapu szkolenia
-
[quote name='Mariusz1']to ze inny włąsciciel nie potrafi zareagować jak jakis pies podejdzie to jest po...[/QUOTE] A jak się powinno reagować? Ignorowanie psów można wyćwiczyć, można wyćwiczyć też ignorowanie ludzi, psa można wybiegać na lince (cieniutka, przyczepiona do obroży i wlekąca się za nim- zawsze możesz przydepnąć w razie czego), można nakręcić go na jakąś zabawkę, pouczyć aportowania, przeciągać się z nim na spacerach. Tylko trzeba ruszyć głową. Ja rozumiem, że psy muszą się wybiegać, też puszczam moją ze smyczy. I to nawet w lesie. Ale weź pod uwagę (już nie pijąc do sytuacji z rowerzystą), że psy są różne. I jeśli ktoś idzie z psem reaktywnym, reagującym agresją lękową czy innym problemowym to podbiegnięcie Twojego psa może się skończyć nieprzyjemną sytuacją. Już nawet niekoniecznie polegającą na tym, że Twój pies oberwie- takie podbieganie często cofa szkolenie i odkręcanie zachowania tego drugiego psa (jeśli oczywiście ktoś z nim ćwiczy- bo są i tacy, którzy to olewają i niech sobie pies robi co chce). Trochę empatii do innych psiarzy, tylko tyle. Przecież nikt z nas nie widzi problemu w biegających luzem psach, które są odwoływalne i nie zaczepiają innych psów czy ludzi. Ja nawet lubię biegające luzem podstarzałe psy czy te super spokojne, bo stanowią fajne obiekty do ćwiczeń z moim małym schizolcem ;) niestety ale częściej trafiam teraz na psy maksymalnie nakręcone na inne czworonogi, a moja suka nie rozumie dlaczego taki na nią wskakuje i chce ją wydymać albo dlaczego wsadza jej mordę pod ogon mimo że ona odskakuje. A już nie daj Boże żeby jego morda znalazła się zaraz nad jej karkiem czy żeby ją łapą potraktował
-
[quote name='evel']Ta, hierarchię sobie ustalą :roll: Nie wiem, czemu, ale większość psów, których życie spacerowe wygląda j/w, nie kumają połowy sygnałów, które wysyła do nich mój pies. A mój pies się przez ostatnie 1,5 roku BARDZO wyrobił w psiej mowie, jest dosyć czytelna dla przeciętnego normalnego psa.[/QUOTE] O, to też. Dla tych psów widok innego psa stanowi najbardziej ekscytującą część spaceru. Nienawidzę trafiać na takie ekscytujące się psy dodatkowo zachęcane przez swoich właścicieli durnymi tekstami "ojeja jeja ale idzie piesek ladny, chcesz sie przywitac co nie? taki super piesek idzie!" Moja suka o wiele lepiej dogaduje się z typowymi wiejskimi psami biegającymi wiecznie luzem niż z tymi miastowymi. I szczerze mówiąc może raz miałam taką sytuację, że jakiś nas zaatakował, ale to był akurat zwierz nie wychodzący poza ogród, który na moje nieszczęście otworzył sobie furtkę. Dlatego z lekkim zdziwieniem czytam Wasze historie o atakujących Was na wsi psach, ale pewnie sama się nie raz jeszcze przekonam, że jest to jak najbardziej możliwe.
-
[quote name='Beatrx']tolerancja takiego zachowania to nie kwestia socjalizacji, bo te psy są po prostu chamskie, tłumacząc to po ludzku i pewnie pies, który się nie broni jest tą masą przytłoczony.[/QUOTE] Zależy pewnie od osobnika, choć zgadzam sie, że takie zachowania to po prostu chamstwo. Dziwne oburzenie gdy nie pozwala się na staranowanie swojego psa przez 10 razy większego czy gwałcenie go przez innego. I te wieczne "pani nie ingeruje, one se hierarchie ustala".
-
[quote name='LadyS']Z chorymi ludźmi najlepiej jest zrobić tak, że będzie się dzwonić do odpowiednich służb jak tylko zauważy się latającego psa, nie wchodząc jednocześnie w interakcje i nie pokazując się ;)[/QUOTE] Ja właśnie taką krucjatę uruchamiam. Będę dzwonić jak tylko zauważę tego gościa znowu. Inna sprawa, że się pewnie straż nie przejmie, bo ten pies nie jest agresywny, w przeciwieństwie do swojego własciciela. Ale raz na jakiś czas mogliby wieczorem patrol wysłać, pospisywać co niektórych ludzi, może to ich trochę nauczy szacunku do innych. Zauważyłam, że u mnie wieczorem w pobliskim parku (bez drzew) gromadzą się ludzie,którzy puszczają luzem chmarę psów, żeby się wybiegały a sami stoją, palą i rozmawiają. Oczywiście jak taka kudłata plątanina łap i ogonów leci w stronę jakiegoś nieszczęśnika co się z psem napatoczył na spacer w te okolice następuje zbiorowe "X, Y, Z wracaaaaaaaj! do nogi!". A bezkształtna masa ma w 4 literach swoich właścicieli,dopada tego psa i albo wybucha awantura albo okazuje się, że pies ładnie zsocjalizowany nie przejmuje się że mu naraz 5 nosów pcha się pod ogon, a łapy 6tego psa lądują na jego grzbiecie i jest spokój. Ja nie mam psa ładnie zsocjalizowanego i już wiem, że w tamte rejony osiedla nie ma co się zapuszczać, bo tylko się jej pogorszy. W sumie to nie mam nic do puszczania psów luzem czy wyprowadzania ich bez smyczy, sama z moją teraz ćwiczę na lince kompletne ignorowanie podejrzanych jej zdaniem typów i ładne chodzenie przy nodze bez smyczy gdy widzi innego psa, ale litości- luzem niech sobie lata pies mega łagodny, ignorujący inne psy i reagujący na wołanie właściciela. Jest w okolicy kobieta z labradorem, który właśnie tak się zachowuje i jedyne co mogę to podziwiać ją za to ile pracy w tego psa włożyła. A tak to niestety.... 3/4 napotkanych biegających luzem psów ma w głębokim poważaniu swoich właścicieli, a ci nie rozumieją, że wypadałoby albo zainwestować w smycz albo wziąć się za uczenie psa nie podchodzenia do obcych psów i ludzi bez pozwolenia.
-
[quote name='evel']Tak, wiem, niestety. Właśnie się mijałyśmy z astką, która parę dni temu mi pogryzła Zu. Baba, wiedząc jakiego ma psa, co zrobiła jak zobaczyła, że my idziemy? Wyszła nam na czołowe z bocznego trawniczka :loveu: tak, że musiałyśmy zejść na jezdnię. Zu oczywiście histeria ze strachu. Czyli TTB mamy pozamiatane i w pi... :roll:[/QUOTE] Mam nadzieje, że u mnie nie będzie znowu schizów, bo wzielam ją na rece i nie pozwalałam warczeć na tego psa....gorzej ze mną, stresa będę mieć na wieczornych spacerach, że ten dureń skądś mi wylezie. A to typ, któremu jak powiesz, że jeszcze słowo i dzwonisz na policje to się wścieka 10 razy bardziej, chyba od razu jak go zobacze z biegającym luzem psem to będę dzwonić :roll: czytałam tu takie historie, ale nie wiedziałam o co chodzi dopóki sama nie trafiłam na gościa z połową mózgu Psa nie ma agresywnego, ale strasznie nakręconego, na rudą wskoczył i chciał gwałcić, no kurde...jakbym mu z gazu psiknela to pewnie by mnie facet zatlukl skoro tak ostro zareagował na kopa, którym i tak jego pies się nie przejął:cool1:
-
[quote name='evel']Buractwa nie da się ukryć, cóż zrobić. Mnie kiedyś też cham jeden zwyzywał i darł ryja, czy ma mnie kopnąć też :D Jak mu się spieszy bardzo do wyroku za napaść to zapraszamy...[/QUOTE] ale serio, koles tragiczny, zwlaszcza ze wcale nie mlody, tak kolo 40tki....az sie wystraszylam, bo normalnie na mnie wlazil, ale na szczescie byli ludzie Oo chyba jednak kupie gaz, na tego typu przypadki Ty tez masz sukę z lękami z tego co kojarzę? to pewnie wiesz jak jeden durny pies moze zepsuc 1/3 pracy, ktora sie w psa wlozylo...
-
A ja dzisiaj prawie dostałam wpier*ol za to, że ośmieliłam się kopnąć psa, który miał w 4 literach swojego właściciela i próbował zgwałcić moją sukę. Co najlepsze- facet raczej starszy, zwyzywał mnie tak, że aż mi ciśnienie skoczyło :D głupi palant
-
Po pierwsze: przestań oglądać zaklinacza. Ot taki serialik jak chcesz sobie trochę poszerzyć wiedzę nt różnych sposobów szkolenia. Ale nie do stosowania w życiu codziennym, nie przez osobę, która nie ma doświadczenia, to co jest pokazywane w tych filmach to tylko ułamek całego procesu, kilka wybranych scen. Pies zaczyna Wam wchodzić na głowę- lepiej odbyć kilka sesji szkoleniowych teraz niż kilkadziesiąt później, gdy odkręcenie zachowania będzie być może trudniejsze. Z agresją nie ma żartów, nawet jeśli nie dochodzi do gryzienia- wszelkie ataki-straszaki czy inne groźnie wyglądające zachowania wymagają szybkiej konsultacji ze specjalistą, zwłaszcza jeśli w domu są dzieci. [quote name='julam79'] myślicie że zaznaczanie terytorium , czyli stawanie przed psem tyłem do niego a przodem do gościa i "olewanie"psa pt. " nie potrzebuję obrońcy dam sobie radę sama" zadziała wobec gości w domu?[/QUOTE] Strzelam, że nie zadziała. U mnie nie działa, ale moja nie gryzie tylko pyszczy, nad czym zresztą pracujemy. U mnie wyglądało to tak, że suka 10 razy głośniej darła mordę zza moich pleców, taka pomoc z jej strony w celu odstraszenia groźnego nieznanego ludzia. Tyle, że u niej to wynika z lękliwości i braku pewności siebie, u Ciebie powody mogą być inne.
- 23 replies
-
- cieczka
- cocker spaniel angielski
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
[quote name='Magaq261']A czy w schronisku są szczeniaki i młode psy? Chciałabym mieć swojego pierwszego psa, koniecznie ze schroniska ale nie wiem czy dam radę z takim już dojrzałym. Naoglądałam się Cesara Milana ale nei wiem ile mi to da ^^[/QUOTE] Wbrew pozorom to właśnie te dojrzałe psy są najlepszym pomysłem dla początkującego. Najlepiej dojrzałe z domu tymczasowego. Nie jesteś w stanie powiedzieć jak pobyt w schronisku wpłynie na psychikę szczeniaka/młodego psa. O ile jeszcze jakiś brzdąc może być w miarę łatwy do ogarnięcia, bo na ogół takie mało siedzą w schronisku, o tyle pies młody, często w okresie dojrzewania i fazy lęków może przysporzyć sporo problemów. Piszę "może", bo nie musi ;) można trafić na problematycznego dorosłego psa, który w schronisku miał łatkę aniołka, a można tez trafić na młodego psa, który w schronisku wydaje się być dzikusem, a w domu okazuje się ideałem. To jest właśnie ta loteria- schronisko to takie miejsce, w którym psy bardzo często zachowują się inaczej niż poza nim. Trzeba też wziąć pod uwagę, że różne są schroniska- sa takie, w których boksy pękają z przepełnienia, a psy dostają na całą gromadę 3 miski z żarciem i muszą o to jedzenie walczyć, a są też takie, gdzie psy wychodzą normalnie na spacery, każdy ma swoją michę i nie 4 współlokatorów, a dwóch czy nawet tylko jednego. Cesara Millana skreśl, bo dla początkującego psiarza to niezbyt mądry wybór- zresztą sam pan w kręgu szkoleniowców ma dość liche opinie, co oczywiście nie oznacza, że nie odnosi sukcesów, bo w końcu ileś tam psów uratował ;) możesz go sobie oglądać w formie miłego oderwania od życia codziennego, w formie poszerzania wiedzy i zetknięcia się z różnymi sposobami szkolenia psa. Ale..zdradze Ci prawdę :D Żadna metoda szkoleniowa nie jest jedyną dobrą- każdy pies jest inny, do każdego trzeba podejść indywidualnie. Najgorsze co można zrobić to dostosowywać psa do metody. Najlepiej jest oscylować gdzieś pomiędzy, zachowywać odpowiednią dozę obiektywizmu i dystansu, a przede wszystkim- zadawać pytania. Prawda jest taka, że każdy pies czymś Cię zaskoczy, nawet gdy będzie to już 20 pies w Twoim życiu. Zawsze trafi się jakiś mniej lub bardziej rozgarnięty, mniej lub bardziej problemowy. Ale co to by była za frajda z posiadania psa, gdyby nie trzeba było z nim nic robić tylko 3 razy dziennie okrążać blok :)
-
[quote name='LadyS']Rzucam ogólny temat: z czym kojarzy się Wam adopcja psa, co dla Was - jako adoptujących - było istotne, zaskakujące, nietypowe, czego się nie spodziewaliście, a czego byście chcieli? A jeśli nie adoptowaliście psa - co myślicie ze swojej perspektywy o tym wszystkim, jak Waszym zdaniem to wygląda, jak wyglądałoby w Waszym przekonaniu, czego byście oczekiwali jako adoptujący czy jako druga strona - wyadoptowujący?[/QUOTE] Ja wpadłam w pułapkę "wdzięcznego psa ze schroniska", czyli innymi słowy- wzięłam rudą ze schroniska kierując się dobrym sercem i podniosłymi opowieściami o mega wdzięczności i przywiązaniu psów z przytuliska. A skończyło się na kompletnej bezsilności po kolejnym tragicznym spacerze, na którym zachowywała się jak dzikus czy po kolejnej wizycie gości, których dokładnie oszczekiwała mimo podrzucanej jej parówki. Ale to akurat moja wina, bo chciałam psa tu i teraz ;) gdybym się mogła cofnąć w czasie to najprawdopodobniej wybrałabym psa dorosłego, z DT, albo szczeniaka po wiadomych rodzicach, o znanej przeszłości. Wiedziałam, że psy schroniskowe często mają swoje "odpały". Nie spodziewałam się, że taki pies (to jest- pies młodziutki, bo zaledwie 5-miesięczny, o nieznanej przeszłości, nie wiadomo po jakich rodzicach, nie wiadomo nic o wcześniejszych warunkach w jakich sie chował) może sprawiać aż tyle problemów. Zaczynając od lęku separacyjnego (co u nas na szczeście szybko minęło, suka szybko załapała, że zostawanie samemu to nie tragedia) poprzez koszmarny lęk przed różnymi przedmiotami (i to wydawałoby się że zwykłymi- typu kosz na śmieci czy leżące puszki) kończąc na atakowaniu innych psów i ludzi. Ja, jako osoba adoptująca, oczekiwałabym przede wszystkim pomocy w razie problemów z psem. Myślę, że warto uzmysłowić osobom zainteresowanym adopcją, zwłaszcza psów ze schroniska, o których w końcu raczej mało można powiedzieć, o takich problemach jak agresja lękowa, lęk separacyjny, atakowanie obcych osób przychodzących w odwiedziny, przeniesienie agresji czy obrona zasobów.
-
czy wasze życie "poza domowe" się zmieniło odkąd macie psa?
klaki91 replied to maryszarda's topic in Wszystko o psach
[quote name='filodendron']Już są oficjalne wyniki badań, które wskazują, że ryzyko rozwinięcia się alergii u dzieci wychowywanych w domu ze zwierzętami jest niższe niż u tych "sterylnych" - ich system immunologiczny po prostu ma co robić i nie wariuje. (Oczywiście nie jest to recepta na już istniejącą i ewidentną alergię na zwierza.)[/QUOTE] Też o tym słyszałam, szkoda, że ja się wyłamałam, bo mimo stałego kontaktu już za niemowlaka ze zwierzakami i mieszkania na wsi, i tak mam astmę oskrzelową. Szczęście w nieszczęściu- psy mnie nie uczulają, przynajmniej nie moje :cool1: ale już o kocie czy małych domowych futerkowcach to sobie mogę jedynie pomarzyć -
[quote name='ulka 1108']ja Tobie odpowiem inaczej, ponieważ w tym zasranym kraju prawo nie funkcjonuje, więc trzeba brać swoje sprawy w swoje rece, gdyby to mnie ktos zrobił to pies już by nie żył, nie można wychować psa na mordercę i w doopie mam, że właściciel to też " pies "[/QUOTE] Prawo nie funkcjonuje, za to prostactwo ma się aż za dobrze.
-
Co przez ten czas (te 16 miesięcy) zrobiliście? Dokumentacja medyczna dziecka jest (mam tu na myśli zwłaszcza obdukcję lekarską)? Czy zagryzionego psa widział weterynarz i może to poświadczyć? Czy są jacyś świadkowie? Dlaczego tak długo zwlekaliście? Czy, skoro sprawa "została zamieciona pod dywan" (cokolwiek to znaczy w tym przypadku) próbowaliście zainteresować nią media?
-
"the yellow dog project" - czyli akcja "żółty pies"
klaki91 replied to Victoria's topic in Wszystko o psach
Świetny pomysł! Przyczepie do smyczy mojej rudej :) choć i tak jak zwykle trafi się masa ludzi, którzy o tej akcji nie będą nic wiedzieli -
[quote name='drzalka'] Macie może zdjęcia na żywo w warkunach domowych/polowych jak ten transporter wygląda ?[/QUOTE] na razie jestem poza mieszkaniem przez najblizsze kilka dni, ale po powrocie, w tygodniu moge zrobic kilka zdjec i podeslac ;)
-
[quote name='evel']Odgrzewam temat :) Mam już taką klatę: [URL]http://sklep.canifel.pl/life-stages-1630d.html[/URL] jest genialna i nie ma opcji, żeby pies wyszedł, ale niestety przy tym wszystkim jest wielka, ciężka i nieporęczna w transporcie... Zastanawiam się nad nabyciem klatki takiej: [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/transporter_klatka_dla_psa/transporter_namiot/151484#more[/URL] rozmiar M. Może ktoś ma doświadczenia z tym produktem? Klatka ma służyć jako legowisko do spania w nocy dla suki 40cm w kłębie, +/- 10kg.[/QUOTE] Ja mam dla mojej taką "budę". Przyszła do nas kilkanaście dni temuy ;) Fajnie wygląda, mi akurat w miarę pasuje do kolorystki pokoju :razz: bo takiej typowej klatki po prostu u siebie nie widzę. Rozmiar M jest spory, moja suka waży 8 kg, ma jakieś 30-pare cm w kłębie, jest dość długa- wzięłam M bo S wydawała ma się za mała, gdy sprawdziłam dokładnie pomiary. No i M jest jednak dość duża jak na mój gust, ale suka ma możliwość rozłożenia się jak chce i nie wystaje wtedy z tej "budy", więc postanowiłam, że nie wymienię na mniejszą. Co do trwałości- nie wypowiem się, bo jeszcze nie była na tyle używana, cała konstrukcja trzyma się na dwóch usztywnianych ściankach (ta tylna i przednia), łatwo się składa i rozkłada, dno z takiego miłego w dotyku małego materacu, ale jest twarde, więc akurat u mnie poduszka została dokupiona do środka. Fajny patent z tą torbą, jak się samochodem podróżuje to nie ma problemów ze spakowaniem tej klatki
-
Nie hodowla, nie pseudo... gdzie ogłaszać szczenięta?
klaki91 replied to Sinka's topic in Wszystko o psach
Możesz bez problemu ogłaszac szczenięta. Prawo nie zakazuje rozmnażania psów- możesz rozmnażać do woli, ale nie możesz żądać za nie jakichkolwiek pieniędzy jeśli nie jesteś zarejestrowany w żadnym stowarzyszeniu. Co do znalezienia dobrych domów- najlepiej właśnie przez jakąś fundację. -
[quote name='filodendron']Chyba właśnie nie tyle przez postawę, co o te dźwięki chodzi. Mój się mocno "cyka" w kontakcie z "chrumkającymi" mopsami czy buldożkami - widać, że nie do końca kuma, co jest grane. Jednego pekińczyka mamy bardzo zaprzyjaźnionego, starszy psiak lecz żywy - mój psiut go bardzo lubi, ale on (pekińczyk) oddycha normalnie, w sensie, że bezgłośnie.[/QUOTE] Nas kiedyś też napastował buldog, jak szarżował w nasza stronę to moja suka się wystraszyła bo nie wiedziała co to właściwie biegnie, zaczęła szczekać :roll: dopadł ją taki chrumkający, oczywiście od razu spięcie było bo zaczał na nią wskakiwać, właścicielka biegnie za psem go wołając- jak zwykle w takich sytuacjach jej pies miał ją w czterech literach :roll: i jeszcze do mnie "ona go atakuje! a on chce sie tylko bawić!". Buldożki też omijamy szerokim łukiem, nie żebym coś do nich miała, ale moja ma problemy w kontaktach ze "zwykłymi" psami, a co dopiero z bulwami czy innymi tego typu rasami.
-
5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji
klaki91 replied to a topic in Strachliwość
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/134472-marta-k9080"] [/URL][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/134472-marta-k9080"][B]marta.k9080[/B][/URL] daj Wam jeszcze ostatnią szansę i umówcie się z dobrym behawiorystą...ja wiem, rozumiem jak to jest życ z psem lękliwym, choć pewnie problemy jakie ja miałam z moją w ogóle nie mogą być porównywane do Waszych problemów, ale...spróbuj, ten jeden ostatni raz- 222 replies
-
U mnie też był straszny przypadek, w dodatku zaraz u sąsiadów. Przyjechała do nich na wczasy rodzina z małym chłopcem panicznie bojącym sie psów. Chłopiec miał wtedy jakieś 7 lat, jako że ja byłam wówczas niewiele starsza od niego (może z 11 lat miałam?) to wpadał do mnie się bawić. Moja suka wtedy była młoda, ale ona od zawsze jest dzieciolubna i dzięki niej przekonał sie, że nie ma co się bać dużych psów, bawił się z nią, miział, przytulał. I to był szczerze mówiąc błąd...bo potem u sąsiada chciał przytulić jego mieszańca ONa, który do wyrozumiałych psów nie należał...pies dorwał mu się do twarzy, prawie wyrwał policzek...mnie wtedy nie było w domu, ale kuzynki opowiadały, że takiego wrzasku to nigdy nie słyszały, jeszcze ci ludzie, którzy wpadli w panikę i dodatkowo chłopca zestresowali swoimi krzykami.... To jak ten chłopak musi teraz być oszpecony....wtedy, te kilkanaście lat temu medycyna była na takim poziomie na jakim była, więc wątpie, żeby blizny były jakies mało widoczne. A uraz psychiczny do końca życia.... Znam jednego małego chłopca, który panicznie sie psów boi mimo że nie ma drastycznych wspomnień. Może jako mały brzdąc widział szczekającego psa i się wystraszył i stąd ten lęk? Chłopiec nie jest w stanie przejść koło ogrodzenia, za którym szczeka niewielkich rozmiarów pies, a co dopiero jakiś olbrzym... Nie wiem jak inni, ale ja moje suki zawsze łapię czy to za obroże czy biore je na smycz, gdy widzę zbliżającego się człowieka. Mimo, że wiem, że przynajmniej teoretycznie nic nie zrobią- po prostu rozumiem, że ktoś się może panicznie bać psa, a taki biegający luzem wywoła 10 razy większy lęk. I szczerze współczuję ludziom, którzy się tak bardzo psów boją. Ja mimo że też kilka razy zostałam pogryziona czy zaatakowana psy kocham od kołyski i poszarpana bluza czy spodnie tego nie zmieniły :)
-
[quote name='evel']Dardamell, a ja bym powiedziała, że nie "pies na pewnym poziomie" tylko pies na maksa stabilny emocjonalnie, zrównoważony. Wiadomo, że to się zmienia w pewnych okolicznościach (np. cieczka właśnie), ale widziałam już sporo dużych psów, które nic sobie nie robią z małych srajdków-ujadaczy. Nie wiem, czy wielkość ma tu coś do rzeczy, czy małe są bardziej reaktywne, czy co, ale to można też wyćwiczyć. Nie chodzi mi o to, żeby pies się nie bronił wcale, ale żeby ignorował zaczepki.[/QUOTE] Kwestia wyćwiczenia, ale też i świetnego charakteru- przynajmniej taki wniosek wysnuwam po obserwacji mojej starszej suki. Ona była atakowana w swoim życiu z tysiąc razy przez małe wiejskie podbiegacze, może ze 3 razy zdarzył się też pies większej wielkości, nawet jako szczenię została przeciągnięta po ziemi przez dwa dorosłe ONkowate psy sąsiada. A mimo to jest wyjątkowo zrównoważonym psychicznie psem, który zlewa wszystkie drące na nią mordy szczekacze. Owszem, miała taki okres za młodu, gdy dorastała, że zdarzało jej się na innego psa zawarczeć, no ale ćwiczyłyśmy, wówczas stosując jakąs tam metodę Fishera i dzisiaj to jeden z najspokojniejszych psów na świecie. Jak podleci do niej inny pies drąc pysk albo próbując ugryźć w łapę badź szczerząc zęby to takiego psa ignoruje, chyba że jej każę go popędzić bo próby oddzielenia go od niej przeze mnie nie skutkują- wystarczy zwykłe pokazanie całego uzębienia i groźny warkot. Żadnego rzucania się, szarpania na smyczy. Po prostu się odwraca, pokazuje zęby i patrzy spod byka, i wówczas ,jak do tej pory zawsze, inny pies ustępuje i odchodzi. Z tym, że ona jest spora rozmiarowo i chyba budzi tez swoim wyglądem respekt innych psów. No i- nie wiem kto był jej ojcem, ale matka miała przecudowny charakter, identyczny jak ma teraz moja. Więc coś musi byc na rzeczy z dziedziczeniem określonych skłonności i cech (a ludziom się wciska często że szczeniak to pusta karta i będzie taki jak go sobie wymarzymy i wychowamy-dla mnie to guzik prawda). Z kolei z drugą, kilkanaście razy mniej ważącą suką jest większy problem bo to pies niezrownoważony psychicznie z jakimiś traumatycznymi przeżyciami, które tak a nie inaczej wpłynęły na sposoby reakcji na stresowe sytuacje. I ona gdyby jej pozwolić działac na własną łapę to by zapewne biegała po wsi patrząc komu by tu dokopać bo kiedyś została przez jakiegos tam Burka zaatakowana :roll:
-
Jeśli facet jest nieobliczalny i łatwo sie denerwuje to na pewno nie wdawaj się z nim w pyskówki, a już tym bardziej nie mów mu, że jeśli nie przestanie to wezwiesz SM czy policje. Na takich typów działa to jak płachta na byka. Możesz ukradkiem ponagrywać (telefon kom. na przykład) to w jaki sposób się zachowuje, zawsze to dodatkowy dowód (mocno obciążający) w razie gdyby nie daj Boże coś się stało i pies (lub jego pan) przypuścił atak. Co do zgłaszania do SM- jeszcze raz podkreślę- namów jak najwięcej osób, może sąsiedzi dadzą się przekonać? dużej ilości zgłoszeń nie będą mogli pozostawić bez echa, moze jak facet oprócz pogadanek będzie musiał zapłacić to w końcu sie nauczy co to smycz i kaganiec, bo o dobrych manierach pewnie już można zapomnieć.
-
Ciągle faceta zgłaszaj do SM, poproś też znajomych, rodzine zeby to robili- im więcej zgłoszeń tym lepiej. Jeśli facet po prostu drze na Ciebie mordę to niestety ale za dużo nie zdziałasz, przynajmniej patrząc od strony praktycznej polskiego prawa- natomiast ja bym zgłaszała z uporem maniaka i na wszelki wypadek kupiła gaz pieprzowy (w żelu/płynie)