klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
klaki91 replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
[quote name='Amberówna']wiem wogóle co to jest rodowód, że pies za 300 zł, który wygląda jak york, wcale nim nie musi być; [B]wiem co zrobić, żeby pies lub suka zdobyły uprawnienia hodowlane (większość ludzi nie wie nawet, że jakieś uprawnienia są potrzebne)... [/B]Tak więc to nie jest tak, że mam zero wiedzy w temacie, a jednak dałam się oszukać. bo po prostu nic o takich stowarzyszeniach nie wiedziałam. .[/QUOTE] Wiedziałaś jak się robi uprawnienia hodowlane, a nie wiedziałaś że istnieje coś takiego jak rodowód [B]Związku Kynologicznego [/B](podkreślam, bo końcówka jest ważna)? Ja rozumiem że możesz czuć się rozżalona, to dla mnie całkiem zrozumiałe, też bym była gdybym się nacięła. Jednak nie rozumiem tych głosów pełnych pretensji, które pojawiły się w tym temacie. Prawda jest taka, że pretensje można mieć tylko do siebie a nie do tego hodowcy. On nie robi nic niezgodnego z prawem, nie ma żadnego prawnego obowiązku poinformowania kogokolwiek o tym, że papier sprzedawanego przez niego psa nie upoważnia do udziału w wystawach ZK i konkursach. Nie wiem, może jestem skrzywiona przez dogomanie jak to niektórzy tu określają. Ale dla mnie zdobywanie informacji o rasie i hodowlach nie kończy się na przeczytaniu opisu z encyklopedii i odpaleniu stron z ogłoszeniami. Myślę, że warto zdobywać informacje u hodowców (kontaktować się z nimi przed wyborem hodowli, zadawać pytania), zaglądać na strony hodowli, nie wierze że na żadnej nie ma info o tym że rodowód ZK to jest właśnie TEN rodowód o który się rozchodzi. Jak dla mnie to po prostu ludzie podchodzą do tematu na odwal. Tak samo ktoś może podejść na odwal do kwestii zakupu innego "przedmiotu" a potem nie ma prawa mieć pretensji do sprzedającego, że go "oszukał". CO innego gdyby sprzedający celowo wprowadził w błąd, ale w tej sytuacji ja czegoś takiego nie widzę. Pomysł z rozpowszechnianiem przez media jest moim zdaniem słaby. Wystarczy żeby hodowcy powrzucali na swoich stronach wyraźnie zaznaczone informacje o tym, że rodowód rodowodowi nierówny, żeby te informacje pojawiały się też na forach, w ogłoszeniach hodowców zarejestrowanych w ZK itd. Już nie róbmy z kupujących bandy ślepych jełopów Inna sprawa, że są hodowle które dają gwarancję rasy, a nie są zarejestrowane w ZK, a w stowarzyszeniach. Szczenięta w cenach takich samych/porównywalnych jak te rasowe z rod. ZK. Tyle, że tych szczeniąt w ZK nie będzie można wystawiać. -
A, to źle zrozumiałam ;) U mnie jest podobnie, ale po prostu suke odsyłam "na miejsce", z którego słyszy i widzi gości, drze mordę niemiłosiernie, ale pozwalam jej podejść dopiero jak gość już siedzi.
- 46 replies
-
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
klaki91 replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
[quote name='bognik']Lotty, dokładnie. Nie wiem jak Wy, ale ja mam dość ''opornych'' znajomych (nie wszystkich, ale większość). Na nic były moje tłumaczenia, że R=R, a teraz tłumaczenia, z jakiej organizacji powinno się kupić psa. Nieraz nawet sama oferowałam, że pomogę znaleźć odpowiednią hodowlę z pieskiem na ''kolanka''. Myślicie, że słuchają/korzystają z mojej pomocy? A gdzie tam. Oni wiedzą lepiej i kupują z pseudo. Tylko potem płaczą, że pies jest za duży, że chory, że chrapie itp. :shake:[/QUOTE] U mnie to samo. Co lepsze- taki ktoś nawet jak trafi na "wadliwy" egzemplarz w postaci psa chorowitego czy przerośniętego to i tak kolejnego kupi z pseudo żeby nie przepłacać. Oczywiście są i tacy co się nieco bardziej zainteresują tematem, ale to chyba wyjątki szczerze mowiąc. -
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
klaki91 replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
[quote name='elaja']Uwierz mi , że można. Przeciętny człowiek niewiele wie na temat FCI , legalności lub jej braku organizacji wydającej rodowody , a cała przygoda z kynologią często zaczyna się od pierwszego w życiu szczeniaka z metryką . Nam się wydaje , że to co my wiemy jest powszechną wiedzą całego społeczeństwa , a tak naprawdę nie jest . Ktoś zupełnie nie obeznany w temacie po prostu chce kupić psa z rodowodem , bo może usłyszał juz co nieco na temat pseudo i nie chce szczeniaka z chlewu .[/QUOTE] Błagam.....jak ktoś przysiądzie i zada sobie trochę trudu poczytania o psach czy wybranej rasie to raz dwa natknie się na informację o nowo powstałych stowarzyszeniach. W ogłoszeniach też przecież często zaznaczane jest "hodowla zarejestrowana w blabla"- i nikogo nie dziwi fakt, że w różnych ogłoszeniach to "blabla" się różni? nikt nie zada sobie trudu sprawdzenia o co właściwie chodzi?, hodowcy z ZK ponadto często wrzucają do swoich ogłoszeń info o nowej ustawie i o tym, że rodowody tych stowarzyszeń nie sa tym samym co rodowód ZK. Tylko ktoś kto radośnie stwierdzi "kupuję psa!" i na pale szuka jak najszybciej pierwszego lepszego miotu da się nabrać. A mi takich osób wcale nie jest żal, niektórzy muszą się najwyraźniej uczyć na własnych błędach. Przestańcie robić z kupujących szczenięta w stowarzyszeniach psa i kota biednych nieuświadomionych maluczkich. -
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
klaki91 replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
[quote name='Rosiczka']A Panu Kazikowi, który poszedł kupić samochód- mercedesa, a wyszedł z fiatem 126- bo go sprzedawca nie wyprowadził z błędu, że to nie jest mercedes, a fiat też współczujesz? Może należy zacząć podchodzić do tematu zakupu psa poważnie.[/QUOTE] Dokładnie. Z całym szacunkiem dla autorki tematu- daliście się nabrać z uwagi na własną ignorancję. Wszędzie się trąbi o R=R, wszędzie się trąbi o nowych stowarzyszeniach. Nie rozumiem pretensji do tego "hodowcy". Nie rozumiem też wielkiego oburzenia cenami szczeniąt z rodowodami tych dziwnych organizacji. Jest jakiś odgórny wymóg, że tylko szczenięta z ZK mogą być sprzedawane po cenie 2000 zł? Natomiast co do kwestii rasowości szczeniaka- co z hodowcami ZK, którzy poprzepisywali się do tych dziwnych organizacji? Rozmnażają psy, dają gwarancję 4-pokol., rodowód zwiazku psia pimpusia czy innego. Myślę, że każdy tu się domyśli, że przepisali się z uwagi na zysk- przynajmniej ja tak uważam bo obserwuję od pewnego czasu pewną "hodowlę" z wielkopolski, która co rusz wstawia ogłoszenia o nowych miotach westów, maltańczyków i czegoś tam jeszcze. Szczenięta na zdjęciach odchuchane, śliczniutkie białe kuleczki, rodzice z papierami ZK, wystawiani w ZK, a teraz przepisani do SKW-cośtam. Uznać szczenięta za rasowe czy nie? -
Zawsze jest sens pójść na szkolenie. Jednak w Waszym wypadku nie chodzi o samo szkolenie tylko o odpowiednią "terapię". Powinien Was zobaczyć behawiorysta/szkoleniowiec, ale ktoś kto uznaje tylko jedną metodę, ale dostosuje ją do Waszego psa. Skąd jesteś? DOgomaniacy na pewno kogoś Ci polecą. Na razie pod żadnym pozorem nie puszczaj suki luzem, niech chodzi w kagańcu. MOżesz ją wybiegać na długiej lince. Ucz ją komend, wymagaj posłuszeństwa. Ale przede wszystkim skontaktuj się ze specjalistą. Z agresywnymi zachowaniami nie ma żartów.
-
No u nie wszystkich psów wypad do innego pokoju skutkuje. Moja na przykład o wiele szybciej się uspokaja gdy pozwalam jej się zapoznać z gościem (zwalniam ją z komendy "na miejsce") gdy ten już siedzi. Zamknięta w innym pokoju drze mordę przez całą wizytę gości.
- 46 replies
-
[quote name='asiak_kasia'] Mówi się, że potrzebują żelaznej ręki w jedwabnej rękawiczce.[/QUOTE] Identycznie się mówi o cocker spanielach, sznaucerach i masie innych ras :D Ale oczywiście zgadzam się z tym co piszesz, to tylko takie moje małe spostrzeżenie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Moja też się na gości rzuca, jest to wielkie darcie mordy. U niej wynika to z lęku, typowe zachowanie mające na celu wystraszyć gości żeby nie zrobili jej nic złego. Jak ktoś się psów boi to się zestresuje. Jeśli u Twojej to też ma podłoże lękowe to mogę napisać jak my działamy w tej kwestii i rzeczywiście widać poprawę jeśli chodzi o tolerowanie obcych osób. Minuta działania i suka zaczyna się przymilać i stopniowo wyluzowywać. Ona nie wie po prostu jak się zachować, nie radzi sobie z emocjami, jest zaciekawiona, chciałaby gościa poznać ale jednocześnie się boi. Całą ją nosi z emocji. Natomiast do wyeliminowania darcia mordy przed pozwoleniem jej na kontakt z gościem używam (a raczej będę używać) puchy dźwiękowej, ale tego sami nie powinniście próbować bo można więcej zepsuć niż polepszyć. Mogłabyś dokładnie opisać zachowanie suki? Co się dzieje od momentu pukania do drzwi/dzwonka? Chyba że przeoczyłam dokładny opis ;) Serio, powinien to zachowanie zobaczyć specjalista, nawet nie chodzi o wymyślanie planu treningowego tylko o ustalenie problemu. Czy to jest typowo terytorialne czy lękowe czy o co właściwie chodzi.
- 46 replies
-
[quote name='PaulinaBemol']nie chodzi o normę a o to że psy z "prawdziwymi" problemami również są i również muszą wychodzić na spacery..... kiedyś lądowały na wsiach, w krajach "bardziej cywilizowanych" często są usypiane by nie psuć tej normy....[/QUOTE] No i pod tym względem mogę się z rozi zgodzić- teraz więcej problemowych psów byc może jest na ulicach, powodów jest wiele. Choćby to, że co raz więcej ludzi się decyduje na czworonoga. Psy agresywne, tak jak pisze PaulinaBemol, trafiały na wieś do pilnowania podwórka. Czyli siedziały w kojcu albo na łańcuchu. Miałam okazję poznać sporo takich przypadków, bo dorastałam na wsi. I nawet mój pierwszy pies skończył w ten sam sposób. Z kolei na zachodzie ponoć (bo nie wiem ile w tym prawdy- sugeruję się info od koleżanki) pies agresywny jest usypiany. U nas gdy wyjdzie na jaw fakt usypiania psów w schroniskach z uwagi na ich agresję zaraz pojawia się wielkie oburzenie. No bo kto ma oceniać czy pies nieadopcyjny czy adopcyjny? Wg jakich kryteriów, na jakiej podstawie? Podobnie zresztą z tego co mi "doniesiono" jest z psami, które w schroniskach (czy raczej tzw psich hotelach) przebywają "długo", daje się często określoną ilość czasu na wyadoptowanie takiego psa/odnalezienie jego właścicieli, a po upływie tego czasu pies jest usypiany. No i psy sprzedawane są w sklepach zoologicznych, co u nas na szczęście nie ma miejsca. I za psa ze schroniska płaci się niewiele mniej niż za szczeniaka z akwarium.
-
Zarejestruj się na forum owczarków, tam dostaniesz namiary na dobre hodowle, na bank jakieś mioty są planowane na ten rok albo już się jakieś pojawiły ;)
-
[quote name='rozi']No ja się za Olka wzięłam chyba ostro od razu ;) I w dodatku nie wiedziałam, że podbiegacze [B]psują[/B], podbiegacze były podbiegaczami, a Olek miał się zachowywać porządnie i kropka. Oczywiście mówię o zwykłych podbiegaczach, nie o takich, które podbiegają z zębami w podłych zamiarach.[/QUOTE] I w jaki sposób to porządne zachowywanie się Olka wyrabiałaś?
-
Nawet gdyby to było ZK- odpuść sobie taką hodowlę. Nie ma sensu płacić komuś kto już na wstępie nie budzi zaufania. Zwłaszcza gdy chce się kupić owczarka niemieckiego, rasę u której sporo teraz psów z trefnymi charakterami. Ja bym szukała czegoś lepszego.
-
No bo prawda jest taka, że agresja lękowa też ma różny stopień natężenia ;) Moja suka zanim ją nauczyłam olewania innych psów i przechodzenia koło nich nawet ze szczotą na grzbiecie i wybitnie grożącą postawą, ale bez darcia mordy i rzucania się a' la wygłodniały tygrys, głuchła na wszelkie próby reakcji z mojej strony- po prostu ryczała z wściekłością nawet jak pies był 200 m od nas, jakby ją z psiego psychiatryka wypuścili ;) możesz się domyślać co się działo jak się trafił jakiś Bogu ducha winny podbiegacz. Ile ja się niemiłych rzeczy nasłuchałam od właścicieli innych psów,które do nas podbiegały. Ile razy wytykano nas palcami na ulicy bo ruda robiła scenę pt. "ta butelka co tam leży na trawie jest straszna i na pewno chce mnie zaatakować". I z dnia na dzień co raz gorzej dopóki się ostro za nią nie wzięłam. W międzyczasie sporo postępów psuły nam właśnie podbiegacze..
-
[quote name='rozi']Sama nie, ale znam takiego psa, właściwie sukę, mix dobermana zresztą. Życie w mieście to była dla niej męka, teraz już mieszka w domu z ogrodem, na obrzeżu niewielkiego miasteczka, na spacery wychodzi w pola, jest szczęśliwa wreszcie. Nie wiem, co ja bym zrobiła, ja po prostu nie wzięłabym takiego psa do miasta.[/QUOTE] Tylko problem w tym, że tego nie widać bardzo często. Przynajmniej u schroniskowców, bo u tych z DT to wychodzi raz dwa. Moja suka w schronisku zachowywała się inaczej, biegała po boksie z innymi młodymi psami i się z nimi bawiła. Po przyjeździe do mnie z kolei przypuszczała atak na praktycznie każdego mijanego psa. A miała zaledwie 7 miesięcy. W dodatku reagowała agresją podszytą strachem na co drugiego człowieka na ulicy, rzucała się na własny cień, nie potrafiła przejść obok progu spowalniającego na ulicy. Takiego psa można bez problemu wyprowadzić na prostą i dostosować do życia w mieście. Tylko potrzeba czasu i cierpliwości. Problem w tym, że podbiegające na spacerach psy bardzo spowalniają resocjalizację, nawet gdy nie mają złych zamiarów. Pies z agresją lękową woli zaatakować zanim inny pies zrobi mu krzywdę i nawet zwykłe podejście innego czworonoga w celu przywitania się odbierze jako atak. Najpierw trzeba mocno przepracować kwestię zaufania takiego sfiksowanego psa do przewodnika a dopiero potem stopniowo pokazywać, że inne psy nie stanowią zagrożenia. To wszystko trwa długo, ja nawet uważam, że z takim psem pracuje się całe jego życie, i na pewnym etapie szkolenia na prawdę łatwo wszystko schrzanić jednym zabawowym pieskiem, którego właściciel zapomniał co to jest smycz. Pól biedy jak właściciel normalny, przeprosi, wykaże jakieś zrozumienie dla sytuacji zamiast się pultać że jego pies został zaatakowany.
-
[quote name='rozi'][B]Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji.[/B] Niedopuszczalne jest, żeby duży pies, który atakuje i może wyrządzić krzywdę, znajdował się wśród ludzi i innych zwierząt pod opieką osoby, która nie da rady go utrzymać.[/QUOTE] [B]A co w sytuacji gdy ktoś ma psa dopiero od niedawna? Psa który ma dajmy na to agresję lękową?[/B] W kilka dni nie wypracujesz zachowania polegającego na olewaniu podbiegaczy i byciu grzecznym cokolwiek to znaczy. Co taka osoba ma zrobić Twoim zdaniem? Miałaś kiedykolwiek psa z agresją lękową? Co do reszty sie zgadzam.
-
[quote name='Beatrx']myślę, ze to jedynie w tym jest problem;) ja już się dawno pogodziłam z tym, ze moje psisko nie będzie się bawił z każdym napotkanym pieskiem, bo on tego nie lubi i mam wrażenie, że to go nudzi. jak spotykamy jego psich znajomych to owszem, ze dwa kółka razem zakręcą ale potem on już "idzie dalej" ignorując drugiego pieska i to u mnie szuka zajęcia, a jak ja go zachęcam do zabawy z psem to bierze się za wąchanie trawki. chociaż on szczeniaczki ubóstwia i ze szczeniaczkami to mógłby się bawić w nieskończoność i do nich ma nieziemską cierpliwość, czasem, ale to naprawdę rzadko spotykamy dorosłego, obcego psa, z którym się pobawi, ale to są wyjątki. może mi jest prościej na to patrzeć, bo ja jestem typem samotnika i rozumiem to, że mój pies może nie chcieć kontaktu z innymi psami zawsze i wszędzie. sądzę, ze tak jak są ludzie, którzy towarzystwo innych ludzi mieć muszą, tak są tacy, którzy lubią samotność. i z psami to samo. jeden będzie miał zabawowy charakter i będzie bawił się z każdym napotkanym pieskiem, a drugi może się nie bawić nigdy z żadnym i to też jest okej, grunt żeby właściciel to zaakceptował. jak dla mnie to pies musi tolerować inne psy, nie może być w stosunku do nich agresywny, ale to wcale nie równa się temu, że bawi się z każdym innym pieskiem.[/QUOTE] No dla mnie to zrozumiałe jak najbardziej, już się pogodziłam że duszy towarzystwa z jej nie zrobię ;). Niemniej wolałabym żeby ruda miała charakter starszej suki, która też nie darzy wszystkich spotkanych psów sympatią ale nie robi wiochy na pół osiedla :D
-
Ja podobnie jak evel- chciałabym pokazać mojej suce, że wyolbrzymia, choćby -to że inny pies z racji tego że jest wyższy siłą rzeczy stoi nad nią nie oznacza, że chce jej zrobić krzywdę czy ją "zdominować" No ale już się pogodziłam z tym, że ruda jest jaka jest, fajnie że nad nią panuje, ale czasami zazdrośnie spojrzę na właścicieli innych psów, których pupile są psiolubne i chętnie się z innymi psami bawią, a jednocześnie fajnie pracują z człowiekiem ;) ja na przykład muszę omijać jakieś spędy które się tworzą u mnie w małym parku na osiedlu bo rudą przerasta fakt równoczesnego witania się z więcej niż 1nym psem Ja łąk i puszczonych luzem psów unikam jak ognia bo nie spotkałam jak dotąd ani jednej takiej gromady, w której właściciele by panowali nad swoimi psami. Tak właśnie sobie przypomniałam, że raz miałyśmy mega nieprzyjemną sytuację. Moja suka miała dostać swojej pierwszej w życiu cieczki, ja jeszcze o tym nie wiedziałam, ale psy już wyczuły ;) no i na pewnej łączce "zaatakowało" nas stado złożone z kilku sporawych osobników, które złych zamiarów nie miały ale bardzo nachalnie usiłowały dostać się z nosami pod ogon rudej. Właściciele zupełnie nie potrafili ich odwołać, ruda w panikę wpadła, była bardzo wystraszona, zwiewała a stado za nią leciało, odgryzała się i ostatecznie zwiała pode mnie jak kucnęłam żeby ją schować i ułatwić ludziom zabranie psów. To zdecydowanie było bardzo negatywne skojarzenie z psami i próbami obwąchiwania. Ona tez w stadzie sobie funkcjonuje bez zarzutu dopóki ma do czynienia z psami, których właściciele wydają swoim podopiecznym jasną komendę "tej to nie ruszajcie". Razem ze szkoleniowcem sobie takie sesje urządzaliśmy, po jakiejś godzinie ruda pozwalała się nawet obwąchiwać ale pokazywała całe uzębienie i głośno warczała jak jakiś pies ją do zabawy zapraszał. Jednocześnie obserwowała inne psy, zdarzyło się jej kilka razy zaprosić jakiegoś do zabawy, ale na kilka sekund (za co była chwalona). Ciężko orzec o co jej właściwie chodzi, jakby miała jakieś humorki. Są dni gdy idzie z wyraźnym nastawieniem "komu wpier...ić?!", a są i takie że idzie jakaś mega zadowolona z siebie, chętnie doskakuje do każdego psa, z którym pozwalam jej się przywitać, merda wesoło ogonem i nie łapie szybko spiny. Taka trochę narcystyczna księżniczka :) Dzisiaj na przykład jaśniepani prawą łapą wstała bo cieszyła się do połowy mijających nas ludzi, chętnie się z psami różnymi witała i nawet nie wyskoczyła z mordą na młodziutkie terrierowate-coś choć cierpliwość do zaczepiających ją szczeniaków ma bliską zeru.
-
[quote name='Beatrx']widać wyznaje zasadę, że najlepszą obroną jest atak:diabloti: a może Ty nie zauważasz sygnałów tego drugiego psa, które zauważa Twoja suka i one jej się nie podobają i stąd atak?[/QUOTE] Ja już mniej więcej jestem w stanie ocenić który pies się jej spodoba, a który nie (reguła ta nie dotyczy yorków bo one są przez nią ubóstwiane niezależnie od ich zamiarów :D). Jak widzę że się rodzi napięcie albo ten drugi pies jest zbyt żywiołowy to moją odwołuję zanim wyskoczy ;) ale to takie trochę odwracanie uwagi zamiast rzeczywistej korekty zachowania...
-
[quote name='Beatrx']oj znamy takie zachowania. piesek leci jak szalony do nas "bo piesek, piesek idzie piesek, ja muszę do pieska", a tu nagle metr przed nami zatrzymanie, bo "ojejku jaki duży piesek" i jak mój stoi spokojnie to kawałek piesek podejdzie, do zabawy zachęci, ale jak tylko się ruszy to zaraz psisko odskakuje, piszczy, ucieka. mój się zatrzyma to od nowa zabawa we "chcę, ale się boję".[/QUOTE] Nie, tak moja się nie zachowuje. Moja podleci się przywitać jak najbardziej. Tzn wygląda to tak- jest luzem, drugi pies też luzem, podbiegają do siebie, stają bokiem w pewnej odległości i na siebie zerkają, na ogół to moja wtedy decyduje się na drugi krok i podchodzi do psa, zaczyna obwąchiwac mu mordę. No i tutaj albo następuje wrzask i próba stłamszenia psa właściwie za nic (bądź za coś- jesli ją pacnie łapą) ALBO robią dwa kółka i moja zwiewa zajmować się swoimi sprawami rzucając się na tego psa jeśli on za nią zasuwa za bardzo bo nie skumał że koniec zabawy ALBO psy się rozchodzą i każde idzie w swoją stronę (najfajniejsza opcja dla mojego zdrowia psychicznego :cool1:) [quote name='evel']Wiesz, ja ogólnie myślę, że przyczyn, przynajmniej u nas, jest co najmniej kilka ;-) M.in.: - zły socjal z psami w szczenięctwie, jakby w ogóle nie miała z nimi kontaktu jako młody pies (Zu nie CSowała do psów, tylko do... ludzi), - niepewny charakter - "histeryczna alfa" to 100% pasujące określenie, - złe doświadczenia (pół roku niemal nieustannie w kącie, w budzie jako omega w schroniskowym boksie). A pewnie jeszcze więcej różnych innych rzeczy ;-)[/QUOTE] U mnie to samo. Dodatkowo ja na początku źle interpretowałam jej zachowanie i niepotrzebnie ją zmuszałam do kontaktu z innymi psami. Od kiedy suka jest u mnie nie została przez żadnego psa pogryziona. Zdarzyło się kilka nieporozumień, ale to nie było moim zdaniem coś, co powinno tak mocno na nią wpłynąć. Wystarczyło po prostu kilka niedelikatnych psów. Przy czym niedelikatne to w tym przypadku też obwąchiwacze- ona na którymś etapie załapała schiza przed obwąchiwaniem jej, nie wiem czy to już było wcześniej czy pojawiło się dopiero u mnie, najprawdopodobniej było wcześniej a ja niechcacy to umocniłam. Zresztą ogólnie jak teraz tak patrzę to zafundowałabym jej zupełnie inny socjal. A ja postępowałam podobnie jak w przypadku mojej starszej suki- czyli zabierać psa możliwie wszędzie, zapoznawać z innymi nieagresywnymi względnie spokojnymi psami. U starszej się to sprawdziło, u rudej z kolei trzeba by było bardziej to stopniować, większą uwagę przyłożyć do kontaktów z innymi psami (zacząć od tych wręcz nudnie spokojnych), na eliminowanie lękliwości. No ale teraz to sobie mogę gdybać :) Jeszcze jedna dość istotna rzecz, której się dowiedziałam- wzięłam ją w dość "słabym" okresie w życiu dojrzewającego szczyla. U niektórych psów pojawia się wówczas okres lęków przed rzeczami których wcześniej się nie bały. Nagła zmiana (a taką bez wątpienia było zabranie jej ze schronu i rzucenie w środek miasta) mogła wywołać silny lęk, do tego dochodzą te mało przyjemne kontakty z innymi psami i wszystko razem się mogło skumulować. Mnie właśnie dziwiło to, że w boksie normalnie się z innymi szczeniakami bawiła, a po przyjeździe, u mnie, oszczekiwała wszystkie psy, rzucała się na większość itd. Nie ustępowało to z biegiem tygodni, wręcz było gorzej bo potrafiła wpadać w istny szał na sam zapach innego psa, który wcześniej schodził po klatce schodowej na spacer. I jeszcze jedno na co zwrócił uwagę szkoleniowiec- też w formie gdybania- za szybko ją wysterylizowałam (3 miesiące po pierwszej cieczce), lepiej było jego zdaniem poczekać do kolejnej cieczki. Ogólnie to żałuję, że od początku nie fundnęłam jej fajnego szkolenia połączonego z resocjalizacją :) porobiłam trochę głupich błędów, które u zrównoważonego psa by nie wywołały większych skutków, ale u takiego schizolca jak moja niestety tak
-
[quote name='ulvhedinn']Oj tam, oj tam ;) toż to baby są po prostu, co z tego, że psie ;) "Mizdrzenie się" jest normalne chyba dla wszystkich ssaczych samic i własnie tak wygląda- tu zalotne kręcenie tyłkiem (potrząsanie grzywą czy co tam) a potem wrzask i "gdzie z łapami (nosem)!!!" A samce dostają korby..... P.S. To oczywiście troszkę żartem, ale fakt, obserwowałam takie coś zarówno u suczek, jak i u kotek i u klaczy też. Przy czym wcale nie musiało to byc związane z rują, ot takie tam flirtowanie.[/QUOTE] To nie jest żaden flirt, przynajmniej nie w wykonaniu mojej suki. Ona na początku swojego pobytu u mnie leciała do każdego psa z zamiarem wpie... mu za to że śmie w ogóle sobie spokojnie chodzić. A była wtedy zaledwie 7-miesięcznym podrostkiem. Teraz też ma różne zapędy, rzadko kiedy odbiera zabawę jako zabawę. Jeśli pies dorównuje jej wzrostem to zdarza jej się podejmować próby wskakiwania mu na kark,często tez podchodząc do takiego psa próbuje sprawiać wrażenie pewnej siebie (uniesiony ogon, uszka do przodu bo zaciekawiona, jednocześnie dość mocno na tego psa napiera) jak pies jest większy od niej to na ogół wita się z podkulonym ogonem, odskakując, łatwo wpada w pyszczenie i kłapanie zębami/pokazywanie ich nawet gdy drugi pies nic jej nie robi tylko próbuje obwąchać jej mordę. Nie daj boże żeby pies próbował obwąchiwać jej tyłek. Mają też miejsce sytuacje, gdzie pozornie wszystko gra- psy się witają i w momencie gdy ten drugi chce już sobie iść i się odwraca moja "na pożegnanie" go opyszcza i rzuca się w jego stronę. Nie ma znaczenia czy jest w takiej sytuacji na smyczy czy luzem. Obie płci są przy tym traktowane przez moją tak samo. [quote name='xxxx52']moze ma jakies wczesniejsze przykre skojarzenia w psich kontaktach ,wiec :wpierw jest skora do zabaw,pozniej skojarzenie ojej" co moze sie stac" ,ale po paru minutach dochodzi znowu do wniosku "ach jest wszystko okey"i znowu jest gotowa do zabawy i psich zalotow.[/QUOTE] No u mnie nie ma dochodzenia do wniosku, że wszystko OK. U mnie jest kilka(naście) sekund zabawy, potem ostry wrzask i kłapanie zębami/skakanie na kark innego psa po czym suka odchodzi. Na ogół mało który pies się tym przejmuje i lezie za nią dalej, w związku z czym znowu jest atakowany i tak dopóki pies nie odejdzie. Potrafi ładnie się zachowywać w grupie psów, które ją ignorują. Biega sobie w pewnej odległości od nich, czasami z nimi i je obserwuje. Nie ma natomiast mowy o wspólnym ganianiu czy innych zabawach.
-
[quote name='a_niusia']a owszem, musi. i powiem wam, ze jako wlasciciel dwoch psow, ktore mam od szczeniaka, oba z dobrej hodowli, ktore sa odwolywalne i posluszne, uwazam, ze przypinanie szczeniaka do linki jest zupeknie niepotrzebne i najczesciej koczy sie tym, ze szczeniak na tej lince juz zostanie na reszte zycia. trzeba byc mega nudnym i nieudolnym, zeby nie wzbudzic w 8tyg szczeniaku checi podazania za przewodnikiem i musiec zapinac go na linke.[/QUOTE] Ja się akurat z tym zgadzam, choć wiadomo że w miejscach o dużym natężeniu ruchu (samochodowy/rowerzyści) psa powinno się mieć na smyczy. Moja pierwsza suka, którą miałam od małego brzdąca od razu pocinała bez smyczy i nie wyszło jej to na złe, wręcz przeciwnie. A i ja musiałam się wysilić żeby psa sobą zainteresowac na spacerach. Przy rudej zresztą tą sama taktykę zastosowałam, już od pierwszego dnia po wzięciu jej ze schronu ją puszczałam luzem. Zwiewała mi często do innych psów, ludzi, ale zawsze wystarczyło przeprosić, uśmiechnąć się i nigdy nikt problemu nie robił. Prawda jest taka, że mało ludzi pracuje ze swoimi psami za szczeniaka, ja rzadko widuje na spacerach chodzące luzem szczeniory, co najwyżej młode psy, takie psie nastolatki, które zaczęły być luzem puszczane dopiero po ukończeniu kilku miesięcy i których właściciele zupełnie nad nimi nie panują. Inna sprawa że nie każdy ma szczeniaka od zupełnego malucha, a linka też stanowi dobry sposób na nauczenie psa określonego zachowania. Lepsza linka i robienie czegoś z psem niż zostawienie wszystkiego podsumowując to stwierdzeniem "on tak ma" (a sporo takich właścicieli spotykam niestety na spacerach....). Gdyby ludzie linki częściej używali zamiast flexi jako sposobu na wybieganie... Moja tez na lince (wlekącej się za nią) chodzi czasami jak sobie sesje urządzamy, z dwóch powodów- mogę linkę przydepnąć (bo pracujemy nad tym żeby bez wyraźnej komendy się ode mnie nie oddalała dalej niż te 5 m), mogę śmiało puścić ją do ludzi i korygować złe zachowanie nie tylko słownie, bez narażenia się na bulwers że pies bez kontroli. No ale to jest zryty pies, gdybym ją miała od zupełnego szczeniaka to może bym dzisiaj w ogóle linki nie używała.
-
[quote name='bezpsa']...żadnego stróżowania ani agresji, raczej przyjazny całemu światu ale żeby przecież z obcym nie poszedł :) ADHD odpada, mieszkam w bloku w dość dużym M i obok bloku mamy las do wybiegania się i polany. Nie pisząc już o wieku szczenięcym napewno byłyby to spacery ok 20-30min tak w tygodniu a w weekend napewno całą rodziną dłuższe o ile pogoda sprzyja wiadomo. Wyobrażam to sobie tak: spacerek przed praca, ok 6-7 godz poza domem, po pracy spacerek i pod wieczór również. Oczywiście mówie juz o dorosłym psiaku:) Na córke nie bardzo licze bo napewno się będzie cieszyć ale pewnie fascynacja minie jej po kilku tygodniach hihi albo nawet dniach także ,,wyrzucenie" córki na spacer z psem odpada:) pewnie się zdarzy ale wiecie jak to jest i tak cała odpowiedzialość spada na rodziców a że ja więcej w domu jestem to na mnie :) Wygląd? napewno krótkowłosy typu jamnik i dalmatyńfczyk choć już obie te rasy odpadają :) no i do/za kolana.[/QUOTE] A może welsh corgi(cardigan/pembroke)? czy uszy mają być klapnięte? Z tym że to jest owczarek, owczarki mają skłonności do stróżowania. I masywny choć niezbyt wysoki. Prawda jest taka,że trzeba po prostu konsekwentnie reagować na wszelkie przejawy zachowania, którego nie tolerujecie (np.szczekanie na dźwięki z klatki schodowej) i uda się to wyćwiczyć.
-
[quote name='Szura']Proszę Cię, socjalizacja nie polega na podbieganiu i zaczepianiu każdego psa. Przede wszystkim polega na kontakcie z psami zrównoważonymi, normalnymi, przyjaznymi. Po drugie częścią socjalu jest nauczenie pieska, że nie z każdym spotykanym psem trzeba się witać/bawić, a obce psy można spokojnie olać i minąć.[/QUOTE] No tu już zdania są podzielone. Są i tacy co uważają, że psa trzeba zaznajamiać z przeróżnymi psami, bez skupiania się jedynie na psach zrównoważonych, żeby miał okazję poznać różne zachowania, różny stopień cierpliwości innych czworonogów itd :roll:. Inna sprawa,że teraz nawet znalezienie "przede wszystkim" psa zrównoważonego do socjalizacji brzdąca jest ciężkie, przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma zapsionych znajomych. Jeszcze jednego/dwa bez problemu się namierzy, ale to za mało moim zdaniem. Ale z tym, ze psa trzeba uczyć olewania innych psów się zgodzę ;)
-
[quote name='rozi']No, moje (duże) psy albo ignorowały szczeniaka, albo na chwilę wkręcały się w zabawę. To jest dla mnie norma. Tak się to chyba odbywa w stadzie, dorosły osobnik może skarcić zbyt natarczywego szczeniaka, ale generalnie nie ma obawy, że go poturbuje/okaleczy/ ukatrupi... Teraz widzę, że trzeba się z tym liczyć, to nie jest sytuacja normalna.[/QUOTE] A miałaś kiedykolwiek psa przejściach,psa reaktywnego czy z agresją lękową? i z jakiej paki dorosły obcy pies ma tworzyć stado z małym nieznanym sobie szczeniakiem? Ja i tak jestem dumna że mogę powstrzymać wybuch mojej suki na kilka sekund, w których zdążę odsunąć nogą/ręką natarczywego psa (czy to dorosłego czy szczeniaka) ale ona cierpliwość ma ZEROWĄ w stosunku do szczeniąt ( i obcych psów) i co ja mogę na to poradzić? Jeśli masz jakiś pomysł to chętnie posłucham ;) No i tak jak pisano przede mna-lepiej się zapytać czy piesek może podejść