klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
[quote name='RóżowaMagnolia']Witam! Jestem tutaj nowa i nie bardzo się orientuję, czy zamieszczać kolejny bardzo podobny temat. Postanowiłam więc tutaj prosić o pomoc.:oops: Trzy tygodnie temu adoptowałam psa. Feluś jest kochany i w domu bardzo grzeczny. Problem pojawia się na spacerze. Szczeka na niektórych ludzi oraz na psy. Nie jest to mój pierwszy pies, lecz problem jest nowy i nijak nie mogę sobie poradzić. Słyszałam o ultradźwiękowych gwizdkach, ale nie wiem czy są skuteczne.[/QUOTE] Po co gwizdek.....psa trzeba po prostu "oswoić". Najpierw trzeba ustalic jakie to ma podłoże- strach? nadmierna ekscytacja? czy może połączenie kilk różnych? Przejrzyj ten dział (agresja), sporo ludzi ma podobne problemy i padła już masa porad ;)
-
[quote name='WiedźmOla']Łi tam, jak się ktoś mojego psa boi (a zdarza się) to trudno. Przecież jeśli pies nie jest zadbany to żadna apaszka mu nie pomoże. Zadbanemu apaszka nie potrzebna, żeby był piękny :) Ze dwa dni temu szłam przez parczek, a alejką prostopadłą szła babeczka z yorkiem czy innym szczurkiem. Zobaczyła nas i szybko psa pod pachę i chodu! Ja sobie w tym momencie pomyślałam, że głupia ci*a i tyle, apaszek swojemu nie będę zakładać :D A możeliwe, że jakby miał to by tak nie zareagowała, hmmm :D Głupi ludzie pozostaną głupimi :>[/QUOTE] Ja tam lubię jak ludzie rzucają fajne komentarze nt moich psów i się ich nie boją- to idealny socjal, zwłaszcza dla młodej- gdy ludzie rzucą jakieś "ale śliczny piesek"- widać po niej że ją to cieszy, od razu głowę dumnie unosi, merda lekko ogonem i popierdziela na tych swoich krótkich łapeczkach zadowolona :loveu: próżnego mam tego psa :evil_lol: Starszej też to radochę sprawia, dlatego ja jestem za bandanami i apaszkami :) i ja i pies zadowoleni, ludzie też uradowani, czego chcieć więcej ;)
-
KATOWICE/KRAKÓW Proszę o pomoc!!! Pomóżcie mi uspołecznić psa!!!
klaki91 replied to Kocurkotka's topic in Agresja
Najlepiej napisz w dziale "Spacery"- na pewno są jacyś dogomaniacy z tych okolic ;) -
Apaszka jest fajnym pomysłem zwłaszcza gdy ktoś ma np. dużego czarnego psa który budzi lęk i często spotyka się z chamskimi komentarzami- ludzie od razu przychylniej patrzą, jakoś im się to chyba filmowo kojarzy czy cos ;) Jak moja druga suka (duża, czarna, kudłata) miała bandanę i sobie w niej chodziła na spacery to ludzie piszczeli ze szczęścia, jak szła bez to już podchodzili z rezerwą- nie wiem z czego to wynika :cool1: Ja się z żadnymi chamskimi komentarzami nie spotkałam- za to obserwuję wręcz odwrotną reakcję w przypadku psów rasowych. Ludziom się w głowie nie mieści jak można wydać 2000 zł na szczeniaka
-
[quote name='BlaBla:)']Serio mówię że byłam święcie przekonana że las to jedyne miejsce gdzie pies może pobiegac w kagańcu bez smyczy... z jednej strony facet mógłby narobic mi kłopotu ale z innej... czemu pił w krzakach? ehh pies mnie słucha gdy jestesmy sami... zna komendy stój, siad, zostaw, oddaj, jednych mija bo patrzą gdzie indziej a innych atakuje... ciezka sprawa. np facet sobie biegał po lesie, Blabla z anim poleciało z prędkościa wiatru... chłopak się zatrzymał odwrócił sie plecami, więc pies odpuścił i wrócił tylko go obwachał, pies wrócił do mnie a chłopak pobiegł dalej i tak samo jeden jechal na rowerze i jak zobaczył że pies go goni to też się zatrzymał dał obwąchać pies wrócił do mnie a chłopak odjechal... ale sa tacy idący sobie spacerkiem np pijacy i osoby starsze ze niejestem go w stanie utrzymac na smyczy... dostaje obłędu. Dlatego po mieście mam go na smyczy przy nodze a po lesie pozwalam mu sie wybiegać bo ile mozna w domu lezeć i spac. staram się zachowac wszytskie środki ostrożności...oczy mam na około głowy... ale wiadomo czasem cos sie dzieje czego człowiek nieprzewidział. co do smyczy to próbowałam ale ciagle wplatywała mu sie w gałęzie i zaczepiała o drzewa i jak biegał to biedny się czasem dusił bo biegnie biegnie smycz sie zaczepiła nagle napreżyła i szyja została mu w miejscu a dupa poleciała do brzodu i robił fikołka w powietrzu więc w jego przypadku to chyba niejest bezpieczne rozwiązanie.[/QUOTE] No to że facet pił w krzakach nie ma żadnego znaczenia,mógł tam sikać, sra.ć czy wykonywać inne czynności a i tak byś mogła dostać mandat ;) Pomyśl o szkoleniowcu bo atakowanie ludzi to nie przelewki- przeszłość psa nie ma w takiej sytuacji nic do rzeczy-pies ma się umieć zachowywać. Nie musi ludzi kochać,ale atakowanie jest zabronione. Ja bym w trymiga leciała do szkoleniowca,bo to co Ty stosujesz to półśrodki które nic nie pomogą na dobrą sprawę. Podobnie to wybieganie się- puszczanie luzem psa który wykazuje problemy behawioralne ot tak żeby sobie polatał to proszenie się o kłopoty. Z nudów zacznie się oddawać temu co już sprawia mu przyjemność- wszczynaniu awantur. Puszczanie na LINCE nie na smyczy. Linka musi być cienka, nie żadna taśma, nie mega długa która wkręci się w krzaki, drzewa- plus żadnego odbiegania od Ciebie na dalej niż 5 metrów chyba że za aportem. Dopóki nie wypracujesz przywoływania i olewania ludzi radziłabym odpuścić pozwalanie psu na pomykanie luzem w bliżej nieokreślonym kierunku i to na terenie gdzie chodzą ludzie
-
Ja nie wiem czy są jeszcze w mieście/na przedmieściach jakiekolwiek miejsca,w których zgodnie z prawem pies może pobiegać luzem bez kagańca. Chyba jedynie psie parki, ale opcja średnia- jak jest tam spęd ludzi z psami to z psem problemowym nie wejdziesz. Wiadomo na pewno,że psa ktory atakuje ludzi nawet w kagańcu kompletnie luzem nie wolno puścić bo jak najbardziej można dostać za to mandat. Jeśli nie panujesz jeszcze nad psem to fajnym rozwiązaniem jest linka wlokąca się za nim- zawsze można złapać, przydepnąć- bardzo fajne narzędzie szkoleniowe do nauki przywoływania i nie oddalania się od przewodnika na te 5 metrów w celach innych niż np. aportowanie. Szybko można też nauczyć psa na niej komendy "stój", a to na prawdę bardzo przydatne polecenie, zwłaszcza gdy ma się problemowego kundla ;) Ja moją sukę puszczam normalnie w lesie, bez kagańca,ale ona nie goni zwierząt, ludzi raczej ignoruje ale dla świętego spokoju ćwiczymy żeby szła luźno przy nodze gdy się pojawi jakiś człowiek. Lata też często luzem na osiedlu, w parkach....i widzę że reszta psiarzy przyjmuje ta samą taktykę- liczenie na to,że dostrzeże policję, SM czy innych zanim podjadą. Kilka razy już się natknęłam na SG,policję, SM- za każdym razem panowie albo olewali albo kiwali palcem że nie wolno (:cool1:), raz się zdarzyli tacy co mnie pouczyli, a innym razem trafiłam na kompletnym zadupiu na patrol- złapałam psy na smycze, policjanci podjechali i okazało się że to jacyś młodzi faceci, powiedzieli mi że mam fajne psy i że mam je puscić bo co to za bieganie na smyczy :eviltong:
-
Kilka problemów z moim psem - zależy mi na szybkiej poprawie.
klaki91 replied to Monuquilla's topic in Wychowanie
W przypadku takiej agresji (suka nie ma problemów z pogryzieniem do krwi) lepiej jest się poradzić behawiorysty(szkoleniowca), który doradzi Ci jak sie zachowywać, co robić, załatwi wam spacery z innymi psami i oceni jaką osobowość ma suczka co do zabawek- w jaki sposob starasz sie ją zachęcić do zabawy? czy ma stały dostęp do nich? -
[quote name='Anetka83']Nico... został uśmiercony przez właścicielki bo wyjeżdżały na saksy... Tak się skończyła ich "miłość"... Szukamy weterynarza, który to zrobił! Gdynia do dzieła ! Ktoś musiał znać psa i tych ludzi ! Pomóżcie ! http://www.facebook.com/photo.php?fbid=561679470516533&set=a.144719802212504.26939.116296488388169&type=1&theater Komentarze pod tym wydarzeniem są straszne. Koszmarne ile w ludziach jest nienawiści
-
[quote name='Pixeloza']7 miesięcy :) 18.04 będzie już 8 ;)[/QUOTE] Fajowy :loveu: mi się mega westy podobają- poznałam same fajne, żadnych zrytych i moja wybredna suczka też ma o nich raczej dobre zdanie :cool1:
-
[quote name='motyleqq']nigdy nie zrozumiem karania psa za strach. zignorowanie strachu, czy też wciągnięcie w jakieś miejsce na siłę jestem w stanie zrozumieć. ale karcenie? ale cóż, dawno zauważyłam, że osoby które z chęcią sięgają po awersje, są nastawione na szybkie efekty, nie zważając na koszty psychiczne.[/QUOTE] Jestem ciekawa tych kosztów psychicznych- możesz rozwinąć? I co złego jest w wybraniu takiej metody żeby efekty były szybsze? Co w sytuacji gdy metody pozytywne nie zdają egzaminu? Co złego jest w lekkim szybkim szarpnięciu psa na szelkach z głośnym "FE!" (jak to się odbywa u mnie bo sucz mała, ale jakby ważyła 20 kg więcej to pewnie by miała na szyi łańcuszek dopóki by się nie udało wypracować odpowiedniego zachowania)? i tak jak pisze PaulinaBemol- warto sobie zobaczyć wątek Luny, idealny przykład tego że prowadzenie psa mającego schizy niekoniecznie musi polegać na dawaniu smakołyków, machaniu piłką przed nosem i użyciu w odpowiednim momencie klikera.
-
[quote name='Tree']Hmm.. ja jestem raczej za metodami pozytywnymi, choć ostatnio zaczynam rozumieć, że czasem trzeba mniej delikatnie... Kiedyś patrzyłam na kolczatki jak na narzędzie tortur przynoszace efekt odwrotny.. Nadal uważam, że [B]przy niewłaściwym stosowaniu[/B] tak jest i sama mam wielką nadzieję, że nie będę musiała jej użyć, ale zauważyłam za to, że w przypadku mojego psa stopniowe odwrażliwianie słabo działa... Właściwie to z jego lękiem przed nieznanymi miejscami zaczęłam sobie radzić dopiero jak dałam mu do zrozumienia, że nie ma wyboru. Każdy pies jest inny, ale ja i tak używam jak najbardziej pozytywnych metod, jeśli tylko się da. Chociaż czasami się nie da (nie używam przemocy)[/QUOTE] Metody pozytywne przy niewłaściwym stosowaniu też pięknie psują psa i dają kompletnie odwrotny efekt. Ja się przed korektami wzbraniałam rękami i nogami. Sądziłam że tylko stopniowe odwrażliwianie przynosi odpowiedni rezultat. W przypadku mojej suki jednak nie. To histeryczka, na którą najlepiej działa ostre potrząsnięcie żeby nie pozwolić jej na zatracenie się we własnych schizach. I tak- kiedyś panikowała na głośniejszy dźwięk, huk, zrywała się z obłędem w oczach, rzucała na smyczy, tarzała, skakała i próbowała zwiać. Budowałam skojarzenie- huk->coś dobrego. Podziałało po jakimś miesiącu ale dalej był problem np. przy serii huków (dajmy na to-budowa w pobliżu, coś tam przewracali-ona od razu wpadała w panikę, zawodzenie, ryczenie). W końcu ktoś mądrzejszy ode mnie poradził mi ostro ją skarcić za taką reakcję, dać komendę do wykonania i iść dalej jak gdyby nigdy nic. Do oporu. I rzeczywiście podziałało....dalej nie jest fanką wystrzałów, głośnych dźwięków, ale już nie wpada w panikę tylko dzielnie idzie przy nodze za co jest wylewnie chwalona. Widzi że to się opłaca i że nie ma co panikować. Z kolei na drugą sukę nigdy coś takiego nie działało (bo też na niej kiedyś próbowałam) i u niej lepiej się sprawdza żarcie Co pies to inny charakter, osobowość i inne podejście.
-
[quote name='motyleqq']może w Twoim mniemaniu się nie dzieje, ale w psim już tak, inaczej by się nie bał. dla mnie ważniejsze są psie emocje niż nasze postrzeganie rzeczywistości, ale każdy ma swoje priorytety[/QUOTE] No oczywiście. jak ktoś ma możliwość stopniowego przyzwyczajania to super. Są jednak miejsca w których nie ma możliwości np. stopniowania psu natężenia ruchu ulicznego i co wtedy?
-
Ja też się nie cackałam z moją suką gdy mi fazowała przed ruchem ulicznym albo wsiadaniem do tramwaju. Na chama ją wciągałam do autobusu/tramwaju. Teraz sama wskakuje i traumy nie ma.
-
[quote name='Fauka']Tak, i co zrobić gdy pies nam już wyskoczy do innego psa by nie można było tego uznać za korektę. Bo rozumiem że szarpnięcie smyczą do siebie i skorygowanie głosowe nie wchodzi w grę.[/QUOTE] Konieczny jest wtedy sygnał "braku nagrody" czy jakoś tak :cool1:
-
[quote name='a_niusia'] uwazam, ze nie masz racji. sama uwielbiam psy "stworzone do czegos", ktorych idiotyczna selekcja hodowlana nie pozbawila podstawowych popedow. kocham pracowac z takimi psami i to miedzy innymi dlatego mam psy mysliwskie. gdyby bylo tak jak piszesz wziecie gonczaka lub tez teriera na polowanie byloby niemozliwe. problemy z takimi psami bardzo czesto sa wypadkowa dwoch kwestii: niewybiegania i braku wiezi z przewodnikiem. bardzo, bardzo ciezko jest wytworzyc wiez z psem, ktory jest totalnie niewybiegany. bardzo wiele osob sadzi, ze mozna to zalatwic na miejskim skwerku z patykiem, czy pilka. a to nie sa psy do takich warunkow. po prostu zwyczajnie potrzebuja one wiecej ruchu niz zwykle psiarze moga im zaoferowac i to najlepiej, zeby ten ruch odbywal sie w miejscu interesujacym dla psiego nosa, bo wtedy pies meczy sie i fizycznie i psychicznie. w przypadku psow mysliwskich zapiecie psa na linke czyli jeszcze wieksze ograniczenie psu ruchu sprawia czesto, ze pies na tej lince zostaje juz na zwasze, bo problem sie nawarstwia zamiast sie rozwiazywac. kolo nas mieszka kilka gonczakow i jrt w tym jeden moj ulubieniec, na widok ktorego moje durne pieski probuja sie zmenic sie w prawdziwe damy, zeby je tylko zauwazyl. pies ten jest emerytowanym psem mysliwskim i razem ze swoim panem codziennie przejezdzaja kilometry na rowerze albo chodza na bardzo dlugie spacery-nie na rundke po parku. i ten pies jest po prostu mistrzem posluszenstwa. mamy tez pelny rozklad roznych gonczakow. i widac normalnie od razu, ktory jest wybiegany a ktory nie. rekordem jest dla mnie suka obecnie prawie 3 letnia w podobnym wieku jak moj starszy pies. obie byly szczeniakami w podobnym czasie i obecnie moj kundel smyczy potrzebuje tylko jako formalnosci, a tamta w ogole nie jest z niej spuszczana. pies jest chodzaca frustracja. ostatnio sporo pracuje z mloda gonczaczka. problem? "pies nieodwolywalny, goni rowery, lapie za rece, podbiega do psow i ludzi, nie slucha". bzdura. ten pies mial po prostu za malo ruchu i tragiczna kondycje jak na psa mysliwskiego. wzielam kundla, moje psy jej pokazaly, co to znaczy dobry spacer psa mysliwskiego i nagle okazalo sie, ze pies przestal byc upierdliwy w chacie, nie niszczy ogrodu i nawet ostatnio sami wlasciciele zaczeli spuszczac ja ze smyczy i uwaaaga: pies wraca na gwizdek i to nie sa czary. ja sama jak bralam starsza suke z hodowli, a bylo to dosc juz dawno, bo we wrzesniu 2010, to zamiast popularnych slow hodowcow i wlascicieli seterow "seter to nie owczarek, nie spodziewajcie sie sie zbyt wiele" (taaak, mowia to. slyszalam to wielokrotnie), powiedziano mi, ze spodziewaja sie po tym skojarzeniu szczeniakow o bardzo fajnym temperamencie, nastawionych na prace z czlowiekiem. i pani opowiedziala mi jak poszla ze swoja suka na szkolenie, na ktorym byly glownie owczarki niemieckie i mama mojego psa dala tam taki show, ze nikt nie mogl uwierzyc, ze "to tylko seter". i patrzac na to jak wychowane sa moje kundle (a sa to w 100% setery-sa durne jak setery, maja seterze adhd, ogromna pasje do pola i wszystkie popedy na miejscu) wiem, ze bzdura jest zaslanianie sie rasa i teraz jak slysze, ze cos nie jest owczarkiem i dlatego jest nieposluszne, to wiem, ze wlasciciel poniosl porazke wychowawcza:)[/QUOTE] No właśnie ja mam takie samo zdanie- po prostu gończe i psy myśliwskie to psy jedynie dla okreslonej grupy ludzi, którzy mogą im zapewnić odpowiednią ilośc ruchu uwzględniając przy tym ich naturę. Dziwi mnie to zwiewanie beagli na spacerach, o którym już prawie legendy krążą. Ale- co można wyczytać na forum poświęconym miłośnikom rasy beagle- wiele z tych psów ma porobione PT i inne tam kursy, uczestniczą w polowaniach czy w jakikolwiek inny sposób jest im zapewniana "rozrywka" do której zostały stworzone, latają przy rowerach bez smyczy, joggingują się razem z właścicielem po kilkanaście km dziennie/co drugi dzień a i tak mimo to mają tendencję do zwiewania na spacerach na te 20 minut a czasami nawet kilka godzin gdy puści je się luźno bo zachce się wyjść na zwykły luźny długi spacer. I wszyscy tam trąbią: prowadzić psa jedynie na lince na polach, w lasach, luzem puszczać tylko w parkach z innymi psami albo na stadionach czy innym ogrodzonym terenie. Wszyscy, nawet hodowcy którzy teoretycznie powinni mieć największą wiedzę o rasie
-
Fajny brzdąc :) ile ma?
-
Tak, to jedno z "czołowych" stowarzyszeń powstałych po wejściu w życie nowej ustawy. Zrzesza praktycznie samych pseudohodowców, rodowody wydawane przez to stowarzyszenie są warte tyle co nic- kazdy może sobie taki druknąć.
-
[quote name='a_niusia']szczerze watpie, zeby udalo ci sie w tym przypadku zastosowac poprawnie obroze elektryczna. jesli pies jest na cos mocno nakrecony, to nie pomoze mu kopniecie obroza, kiedy juz atakuje. a zamiast kopac go tuz przed atakiem, lepiej popracowac nad wiezia z psem (serio to nie frazes) i sprawic, zebys to ty byla dla psa najwazniejsza na swiecie. my tak wlasnie zalatwilismy np. gonienie kotkow. a mam dwa psy mysliwskie stosunkowo ciete i wiedzace, co to lowisko.[/QUOTE] są psy, które maja na prawdę super więź z przewodnikiem a mimo to miewają jednak chwile zapomnienia- takie są wg ich właścicieli beagle i inne goncze, ale jak to wyglada w praktyce nie wiem, opieram się na opiniach hodowców twierdza, ze nauczenie takiego psa olania interesujacego zapachu jest niemozliwe, nawet przy pomocy OE (chyba ze pies by caly czas na niej chodzil ale w takim razie to żadna metoda skoro caly czas trzeba ja stosowac) podobnie ponoc jest z PRT i JRT (na prawde silny instynkt pogoni), ale tu znowu- opinia wlascicieli i hodowcow niemniej wiez z psem to podstawa do szkolenia przy wykorzystaniu jakiejkolwiek metody, przede wszystkim powinna sie wlasnie ta wiez wypracowac. Widze jak to jest u nas- i tu uklon w strone pozytywnych metod bo to dzieki nim mam suke przy sobie na jedno "do mnie". I to biegnąca w radosnych podskokach, rozmerdana a nie ze zgaszona mina
-
[quote name='Fauka']Ja wszystkich nie uznających korekt zapraszam do schroniska, niech nagrają jak skupiają pozytywnie psa wyciągniętego ze schronu :evil_lol: Mam takie pytanie, załóżmy że nas pies zaatakował innego psa bedąc na smyczy, jak pozytywnie go od niego odciągnąć? tak bez szarpania się, tak by od serca chciał zaprzestać wojny i pełen miłości spoglądał nam prosto w oczy? :razz: Wiadomo, klikerek, szyneczka, ciasteczka - to wszystko w tym momencie pies ma w tyłku, on pragnie krwi![/QUOTE] odpowiem Ci: nie wolno dopuścić do takiej sytuacji [quote name='a_niusia']korekty nie sa zle, paskudne ani zakazane. ale jesli ktos mus stosowac je ciagle tzn, ze po prostu nie dzialaja. jak wiadomo sama mam full zestaw dobrej jakosci elektronicznych pomocy treningowych w chacie. i juz kilka biedych pieskow sobie z tego korzystalo. tyle ze jesli ktorys z nich potrzebowalby tej obrozy ciagle i ciagle tzn, ze ktos cos robi zle. i tak jest z kazda metoda i pozytywna i negatywna. np. uwielbiana na dogo linka-pies cale zycie na lince, linka nie dziala. tak samo ze smaczkami, titaniem, odracaniem uwagi pilka...obojetnie, co sobie tu wstawimy.[/QUOTE] No, dokładnie.... Ja byłam bardzo sceptycznie (własnie na zasadzie- złe, paskudne, zakazane) nastawiona do korekt, OE i linki dopoki ktoś mi nie pokazał jak to się stosuje. Co prawda OE nie używałam, ale już linka bardzo nam pomogła w opanowaniu komendy "stój", równania przy nodze bez smyczy i przede wszystkim- do trzymania się blisko mnie a nie popylania 200 metrów dalej. Do tego pomocne były korekty na lince w sytuacji gdy sucz wykazywała tendencje do oszczekiwania na spacerach przypadkowych przechodniów. Teraz linka sobie lezy zwinięta w szafie i mam nadzieję, że na razie nie będzie potrzebna. Ale znam sporo psów chodzących na lince, którym to "nie pomaga", a prawda jest taka że ktoś po prostu źle jej używa, ewentualnie powinien poszukać innego sposobu.
-
Moja jak się ze mną bawi ryczy czasami jak zarzynany wół i osoby z zewnatrz są przekonane że to agresja ;) druga z kolei ma zwyczaj pokazywania zębów jak się cieszy- i to też odbierane jest przez obserwatorów ktorzy jej nie znają jako groźba. Może taka wiosenna szajba po prostu ;) jest wykastrowany? próbowałaś zamiast odwracania uwagi, smaczków czegoś innego- np. korekt? co robisz gdy pokazuje zapędy dominacyjne w stosunku do psów? (próby włażenia itd) to łapanie za rękę to przekierowywanie agresji- a z tym nie ma żartów i ja bym proponowała kaganiec póki co radziłaś się jakiegoś porządnego szkoleniowca czy nie ma żadnego godnego polecenia w okolicy?
-
[quote name='dog193']To proste. Wyprowadzasz psa w klatce, albo ewentualnie jakoś o 3 w nocy. Nie możesz dopuścić do sytuacji, w której spotykasz psa, no coś ty![/QUOTE] Ej masz rację.....nie wpadłam na to, za głupia jestem Zu sie ze strachu przytula żebyś jej krzywdy nie zrobiła, nie wiesz? ;/
-
[quote name='evel']Dobra, panie mądry. JAK skupić świeżo wyjętego psa ze schroniska na sobie, kiedy piesek akurat chce się z drugim pieskiem pobawić w śmierć? Czekam na receptę. Aha, zapomniałam - pies ma w dupie smaczki, cmokanie, wołanie i inne sposoby zwracania uwagi, nie mówiąc już o komendach, które nie działają w danym momencie zupełnie. Jedynym sposobem włączenia mózgu w takiej sytuacji jest korekta (w różnej formie, dostosowanej do danego przypadku), po czym dopiero wtedy wydanie polecenia i natychmiastowe nagrodzenie wykonania. I to nie jest kwestia jednostkowa, tzn. tycząca się tylko mojej suki. System "mieszany" genialnie sprawdza się u 90% psów, z którymi mam do czynienia. Psy są posłuszne, wpatrzone we właściciela i wiedzą, że nie mogą sobie pozwalać na niesubordynację a za posłuszeństwo są korzyści. Zawsze. I daruj sobie gadki umoralniające, dzisiaj moja zajebista suka jest jednym z lepiej wychowanych psów, jakie znam, choć nie było lekko. Nadal nie lubi innych psów, ale nie ma mowy o tym, żeby się poszła z kimś tłuc, bo ma ochotę. Myślę, że bez rozważnie wprowadzonych korekt byłoby dużo gorzej i dużo dłużej.[/QUOTE] Ty kacie :mad: Zu pewnie tak na prawdę się Ciebie boi. Zresztą- nie klikasz i nie wpychasz smakołyków więc masz zerowe pojęcie o szkoleniu :evil_lol: [quote name='PaulinaBemol']nie no metoda jest spoko sama stosowałam tylko albo wcale nie ma się mocno lękowego psa albo..jest sie na placu, ma sie do dyspozycji różne psy, podchodzące tylko na odległość jaka nam odpowiada i super się tak pracuje tylko... na codziennym spacerze każdy wyskok naszego pieska gdy nie da się zapanować nad "środowiskiem" tylko utwierdza go w przekonaniu, że jego metoda odstraszania się opłaca a my robimy krok w tył i tak do usranej śmierci...przynajmniej ja mam takie doświadczenia no ale....może zostaniemy oświeceni...[/QUOTE] Ja dostałam super radę od skrajnych pozytywnych: Pytam się co mam robić gdy nagle zza rogu wyjdzie inny pies,a ja nie będę miała jak zejść na bok, zawrócić (bo np za mną tez idzie pies), nie będę miała przy sobie smakołyków,piłki (które w takich chwilach na mojej suce nie robiły wrażenia). Odpowiedź: nie dopuszczac do takich sytuacji. Oczy dookoła głowy i dostrzegać psy szybciej od mojej suki. I oczywiście nieśmiertelne- odwracać uwagę. Jak odwrócić uwagę psa który ma w du.pie cmokaski, gwizdanie, machanie mu przed nosem parówką, piłką gdy dojdzie do bliskiego kontaktu z innym psem? Oczywiście trzeba ćwiczyć z odległości! A co w sytuacji gdy nie ma się takiej możliwości? Nie wiem, może jest to możliwe w niektórych miejscach- ja mieszkam w mieście i niestety ale nie potrafię przenikać wzrokiem bloków żeby stwierdzic, że -oho! przy bloku nr 5 idzie w moim kierunku pani z dwoma yorkami na smyczy! Zrezygnowałam więc ze szkolenia pozytywnego bo nie opanowałam sztuki widzenia przez ściany i murowane płoty :( Moja sucz jest zlękniona, biedna, boi się mnie przeraźliwie i ma na pewno traumę bo nawet mi się zdarzyło ją pacnąć po dup.sku jak mi na sąsiada z mordą wyskoczyła...
-
[quote name='N&N'][B]Skuuta[/B], 20.03.2013 urodziły się szczeniaczki BOSa w hodowli "Boski Biały Dom". Widziałam ich stronkę. Właściciele wyglądają na profesjonalnych, rzetelnych i uczciwych ludzi. Najlepiej sama zobacz. Możesz napisać do nich maila. Niestety, nie wiem w jakich cenach mają maluchy. Adres stronki to [URL="http://www.boskibialydom.pl"]www.boskibialydom.pl[/URL] Pozdrawiam :-)[/QUOTE] Sa też maluchy w Białej Pasji, hodowczyni to forumowa [B]jovi[/B] ;) tyle że to kujawsko-pomorskie
-
[quote name='bela27']Moja 2 miesieczna husky jest taka niegrzeczna jak ją głaszczą to gryzie jak ją sie wezmie na rece gryzie za nogi gryzi normalnie jaja jest tak niegrzeczna ze juz momentami mam jej dosc ale juz wytrzymałam z nią 2 tyg moje koleżanki tez mają z tego samego miotu szczenieta i nie są tak niegrzeczne bawią sie i podgryzają ale nie tak jak ta malpa jak je siebierze na reze to lizą a ona normalnie szkoda słów mam nadzieje ze to sie zmieni matka i ojciec szczeniąt są łagodni i ufni oby ona potem tez taka była co mam robic zeby była chociasz troche grzeczniejsza nie wiem może moja rodzina zabardzo ja rozwydrzyła pomocy :( (zdesperowana)[/QUOTE] Proponowałabym zacząć używać kropki (".") bo ciężko się czyta takie teksty. Kazdy pies ma inną osobowość, to że rodzeństwo jest takie czy siakie nie oznacza, że Twoja suczka też taka będzie. Problem który opisujesz jest częsty i łatwy do zwalczenia oczywiście przy wykazaniu dużej ilości cierpliwości. Na forum masz milion tematów o tym jak oduczać psa gryzienia rąk, ubrań, jak uczyć go wyciszania się. W internecie też jest masa porad na ten temat- proponuję więc przysiąść i czytać skoro nie zrobiłaś tego przed nabyciem psa.
-
[quote name='Beatrx']jakbym miała wybór samochód czy pociąg to bez wahania brałabym samochód. jasne, że pociągiem dasz radę, ale o wiele większy komfort jest w samochodzie, gdzie nie musisz martwić się bagażem, przyjściem na pociąg na czas odjazdu, w razie czego możesz zatrzymać się i wysiąść, nikt do Ciebie nie będzie miał pretensji "bo pies", nikt na psa nie nadepnie przez przypadek, psu będzie wygodniej;)[/QUOTE] No, samochodem komfort niby lepszy ale u mnie wtedy pojawia się inny problem- ruda ma chorobę lokomocyjną :roll: 40 minut wytrzyma potem zaczyna się cykliczne rzyganie. W pociągu tego problemu nie ma bo jednak ruch jest w miarę jednostajny i nie ma nagłych przyspieszeń, zwolnień itd. My na ogół jeździmy z Poznania nad morze, do mojego rodzinnego domu- 5,30 h pociągiem regio, 4,30 TLK. Raz na Mazury jechaliśmy 9 godzin i był tak napchany pociąg że stwierdziłam, że w życiu bym nie dała rady pojechać nim z psem wielkości np. goldena.