klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
klaki91 replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='rika']Jako, że mieszkamy w małym miasteczku, a grzywacze nie są tu zbyt popularne, zdarzyło nam się kilka zabawnych sytuacji. Podczas pierwszego spaceru z Damonem sąsiad zapytał, [B]czy to mała hiena i czy możemy ją mieć w domu[/B] ;) notorycznie zdarzają się pytania o stan zdrowia albo po co psa golimy :lol: większość jednak zwyczajnie pyta, jaka to rasa i albo się nim zachwycają, albo mówią, że jest paskudny...[/QUOTE] Super :evil_lol: -
Ja bym chciała żeby moja była dzieciolubna :roll: kiedyś była, ale się schrzaniło na skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i teraz wykazuje jedynie duże zainteresowanie zupełnie małymi dziećmi które jeszcze nie chodzą ale to raczej zwykła ciekawość Jestem ciekawa jak będzie wyglądało wprowadzanie nowego domownika w postaci niemowlaka za te kilka lat. Może "swoje" polubi..
-
Pomocy dla początkującego wlascicela Ratlera Praskiego !!!
klaki91 replied to prazsky krysarik's topic in Grupa 00
[quote name='prazsky krysarik']Mam świeży problem :( Po doradzeniu pani w sklepie zoologicznym - zmieniłam royal canin starter na junior. I chyba złe zrobiłam - piesek dostał łupieżu na główce :( A poza tym kupki zrobiły się twardsze - i chyba jelito mu wychodzi czerwone jak robi kupkę :( Zaczęłam mu namaczać karmę, ale nic się nie zmienia. Może zmienic z powrotem na starter suchy ?[/QUOTE] Nie wiem na ile to aktualne, ale ku potomności- nie jesteś pierwszą osobą której pies ma jakieś problemy przy starterach RC (strasznie dużo szczeniaków dostaje po niej łupieżu, ma problemy z odpowiednim trawieniem), ja bym tą karmę wywaliła i kupiła coś lepszego. -
[quote name='Beatrx']mój młodszy brat właśnie w wieku mniej więcej dwuletnim miał niemalże obsesje na punkcie zapałek. tłumaczone mu było nie raz nie dwa nie dziesięć, że nie można, że będzie bolało, że będzie kuku, krewka, bla bla bla. nic to nie dawało, zawsze jak tylko miał okazję to zapałki z blatu i już się nimi bawił, pomimo próśb i gróźb. niestety wszystko jest do czasu i po prostu pewnego dnia każdy był zajęty sobą, on się bawił klockami, coś tam sobie gaworzył i w pewnym momencie słychać pisk, krzyk, dzieciak w płacz, ja się na niego patrzę a on rzuca zapaloną zapałką, bo jakimś cudem udało mu się ją zapalić. zapałka oczywiście zgasła, jemu się nic nie stało, ale tak się wystraszył, że już nigdy więcej po zapałki nie sięgał, więc jak dla mnie metoda, kiedy dziecko samo doświadcza, dlaczego pewnych rzeczy robić nie można jest okej.[/QUOTE] No to akurat nic dziwnego, chyba każdy człowiek w ten sposób się uczy i nie ma w tym nic złego moim zdaniem. Natomiast nieco ten przykład przekształcając żeby odnieść go do przykładu ugryzienia własnego dziecka żeby poczuło że psa boli gryzienie- już nie za bardzo rozumiałabym zachowanie rodzica który podpali zapałkę i ją przytknie dziecku do palca żeby pokazać że boli. Da mnie to co najmniej dziwna metoda, ale kazdy wychowuje swoje dziecko jak chce. Nie mam dzieci to nie wiem :D
-
[quote name='Adzia123']Ja widziałam z furkidza ciemnoniebieską w jasnoniebieskie kropki: [IMG]http://furkidz.eu/environment/cache/images/300_300_productGfx_80da0b980dd4286bc2e3eecaa2234de6.jpg[/IMG] i taką inną podobną: [IMG]http://furkidz.eu/environment/cache/images/300_300_productGfx_a0e7b358568f73ef02ffddcaa642069c.jpg[/IMG][/QUOTE] Dzięki! ;) a widziałyście może jakąś w kropki ale na ciemniejszym tle? moze gdzies na zamowienie da rade? mega bym taką chciała, bo by mi pies pod kolor kurtki pasował :D
-
[quote name='marta.k9080']Pana ...nie było...jak zwykle.Pan lezie sobie dołem,pies biega sobie górą.Wrzeszczałam żeby zabrał psa,odzewu nie było..tylko gwizdanie...:-o Kiedyś jak ostrzegałam ,że pies oberwie jak będzie się nam naprzykrzał usłyszałam "ale on niegroźny jest" totalna olewka i kłamstwo.[/QUOTE] Łee to słabo :mad: ja jak zdzieliłam z kopa psiego gwałciciela który wspinał sie na moją sucz zostałam zwyzywana od pier..pi.zd :cool1:
-
[quote name='marta.k9080']Z całej siły rąbnęłam go wielkim kijem w doope.Pies zwiał z piskiem.Naprawdę porządnie oberwał.Żałuję ,że nie dałam rady go zgazowac.Moja sunia stała za blisko niego bałam się ,że gaz ją dosięgnie.[/QUOTE] A co jego pan na to?
-
[quote name='AnIeLa']Co prawda grochy nie są białe ale są ;) [URL]http://www.furkidz.eu/pl/p/Obroza-Ta-dot-in-Teal/150[/URL] Dzisiaj została wysłana przesyłka z AD czekam :shake: cierpliwie :evil_lol:[/QUOTE] Dzięki, zawsze coś :loveu:
-
Pytanie do obrożomaniaków- czy ktoś gdzieś widział w jakiejkolwiek kolekcji niebieską obrożę w białe grochy? :cool3: wzór jak na zdjęciu niżej [attachment=2307:9798.attach]
-
[quote name='zmierzchnica'] Dlatego zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Zresztą, ja trochę rozumu mam, głowę na karku też raczej, staram się być raczej grzeczna i miła. Klapsa nieraz w życiu dostałam, trochę stresu z powodu rodziców miałam :diabloti: Nie mam traumy na całe życie, ale dużo wpojonych zasad, i to nadal - a mam już trochę lat na karku, nastolatką dawno nie jestem ;) Także nie uważam, żeby klaps czy lekkie ugryzienie/uszczypnięcie dziecka było czymś strasznym, jeżeli zdarza się raz i to w celach wychowawczych. A dzieci takie lekcje pamiętają.[/QUOTE] Mnie nikt nie gryzł, nie bił, nie szczypał a mimo to nauczyłam się że psom się nie wtyka palców do nosa czy uszu. Rodzice potrafili mi to wytłumaczyć bez uciekania się do tego typu metod. No ale z dziecmi jak z psami- metodę pod dziecko trzeba dostosować a nie odwrotnie.
-
[quote name='bognik']To u moich znajomych jest odwrotnie. Chyba tylko jeden pies znajomych (piszę o psach z pseudo) nie ma problemów ze zdrowiem (ale już nie wygląda jak rasowy bolończyk). Tak to wszystkie chorują, np. znajomych ''labrador'' w wieku bodajże 10 miesięcy musiał mieć operację na stawy biodrowe. Młodziutki pies nie mógł chodzić po schodach, bo wył z bólu. Chyba nie muszę pisać o kosztach tej operacji i dalszym leczeniu. Drudzy znajomi kupili ''lhasa apso'' (w wieku 5 tygodniu przywieźli go do domu!). Jak dla mnie jest to mieszanka shih-tzu i pekińczyka. Pies ma krótki pysk, strasznie chrapie i ma poważne problemy z oddychaniem (to nie jest taki pysk jak u czystego shih tzu). Znajomo jeździli po weterynarzach, bo każdy rozkładał ręce. Operacji psa nikt się nie podjął, a pies się dalej męczy. Drugi ''labrador'' znajomych jest uczulony dosłownie na wszystko. Codziennie dostaje Encorton (kto zna, ten wie jaki to silny lek), a mimo to cały czas się drapie i ma poważne problemy skórne. Szczeniak ''west'' mojego wujka prawie padł kilka dni po przyjeździe do nowego domu. Dostawał bolesne zastrzyki i strasznie cierpiał ... Nie było to też tanie leczenie. Sąsiadów ''pudel miniaturka'' wyrósł na psa wielkości airedale terrier, nawet wygląda na mieszankę tej rasy psa z pudlem. Drugich sąsiadów ''beagle'' ma długie łapy, długi pysk i rzuca się na wszystkich. I mogłabym tak w kółko.[/QUOTE] Bo to jest po prostu wyliczanka ;) ja bym mogła w kółko pisac o psach "rasowych" nie wykazujących [B]żadnych [/B]problemów, Ty o tych które jakieś mają, a jeszcze ktoś inny i o takich i o takich. Każdy ma inne doświadczenia po prostu. Niemniej osoby, które zdarzało mi sie przekonywać do zakupu psa z rodowodem nie zrobiły i tego i wcale na tym źle nie wyszły jeśli patrzeć pod względem finansowym. A i zadowolone ze swoich pociech :loveu:
-
[quote name='gryf80']gdzie tam kary nakładaja.komu się chce ganiac uzerać,wszyscy moi sasiedzi czy znajomi maja psy w typie,ani jedna osoba /rodzina nie posiada psa z rodowodem.po prostu kupili "na lewo "za dużo tańsze pieniadze...[/QUOTE] U mnie w rodzinie na kilkanaście psów tylko jeden ma rodowód i to przez przypadek, bo była to po prostu położona dość blisko hodowla zarejestrowana w ZK i szczeniaki nie były specjalnie drogie ;) nie żebym uwazała, że kupowanie psów rasowych bez rodowodu czy teraz to nawet już rasowych z "rodowodem" jest słuszne- nie mi oceniać, niech każdy kupuje co chce i co mu rozum podpowiada, ale w przypadku tych rasowych bez rodowodu psów moich znajomych czy rodziny: -na pewno nie są to psy z odchyłami psychicznymi -co do wyglądu- tez większych odchyłów nie ma, przeciętniaki w większości przypadków, czasami za duże, czasami za małe, ale to też się zdarza u psów rodowodowych -zdrowie też OK (a ponoć te bez rodowodu to bardziej chorowite- ja jeszcze nie mam potwierdzenia, osobiście takiego zwierza nie znam) Ja chcąc zapłacić więcej niż 100 zł za psa kierowałabym się zwłaszcza kwestią dość ekonomiczną- jak juz za coś płacę jakiekolwiek pieniądze to ma to być dobrej jakości. Dlatego skierowałabym się raczej do jakiejś fajnej hodowli i nie nabijała portfela osobom, które o rozmnażaniu wiedzą tyle że potrzeba płodnego psa i płodnej suki. Ale są osoby którym to wisi i powiewa. I kupują takie psy na własne życzenie- dlatego nie rozumiem wielkiego larum jakie tu się czasami odbywa na forum gdy ktoś będzie miał czelność napisać że kupuje psa z pseudo. [quote name='bognik']Jeśli już pofatygują się do handlarza, to jasne, że nakładają kary, np.: [URL]http://sphotos-c.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/541447_444247152311107_218704150_n.jpg[/URL] Bardzo pomagają w tym ludzie, którzy takie handlowanie zwierzętami zgłaszają. Najlepiej z jakimiś dowodami (nagrana rozmowa albo e-mail, w którym handlarz pisze o cenie psów). Nie zawsze na Policji chcą się tym zająć, bo często to dla człowieka niezwiązanego ze zwierzętami ''nic takiego''. Trzeba wiedzieć, że to obowiązek każdego funkcjonariusza przyjąć zgłoszenie i zająć się sprawą. Jeśli nie chce tego uczynić, to trzeba poprosić o jego dane i to zgłosić. A to pomaga. Ważne, żeby nie odpuszczać. Do kupujących podchodzą trochę łagodniej, ale też się nimi ''zajmują''. Kiedyś tego nie było, od niedawna się zaczęło. I dobrze.[/QUOTE] To że handlarze obrywają jest dla mnie jasne. Bardziej mnie zastanawia fakt karania kupujących- jak to wygląda w praktyce. Bo ładnie brzmi, ze się tym policja zajmuje- mi chodzi o to czy rzeczywiście są egzekwowane od nich jakies pieniądze czy odbywa to się na zasadzie "źle pan zrobił, pouczenie"/"źle pan zrobił, 500 zł"->"ale panie, ja nie mam tyle pieniędzy"-> "dobra, to pouczenie"/"no to komornik pieniądze znajdzie"-> sprawa do sądu-> sąd umarza/ względnie komornik stwierdza bezskuteczność egzekucji, a całe postępowanie kosztuje państwo więcej niż nieszczęsna kara Doczytałam gdzieś że kara do 3.000 zł- jakie są nakładane w praktyce?
-
To w sumie ciekawe- ja póki co nie znam ani jednego przypadku a sporo moich znajomych nabywa psy z "lewego źródła" ;) jak to wygląda w praktyce? rzeczywiście jakieś kary nakładają? czy postrasza , postrasza, sprawa trafia do sądu i zostaje umorzona?
-
[quote name='bognik']Że to: [URL]http://prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dnia-21-sierpnia-1997-r-o-ochronie-zwierzat/rozdzial-2_zwierzeta-domowe/?on=01.10.2012&exact=yes[/URL][/QUOTE] Masz rację. Tyle że to martwy przepis, więc używanie go w argumentacji przeciwko nabywaniu psów rasowych "bez rodowodu" ( czy z rodowodem ale różnych stowarzyszeń) moim zdaniem jest słabym pomysłem. Już widzę jak ganiają biednego Kowalskiego co to kupił za 200 zł bigla bez rodowodu :roll:
-
[quote name='bognik']Ja chcę tylko przypomnieć, drogi autorze, że kupno psa bez rodowodu jest [B]przestępstwem[/B]. Tyle w temacie.[/QUOTE] Że co? Jakaś podstawa prawna, cokolwiek?
-
[quote name='keksik']Legalna w świetle obowiązujących przepisów prawnych :)[/QUOTE] W świetle obowiązujących przepisów prawnych legalne są wszystkie hodowle zarejestrowane w powołanych do tego celu stowarzyszeniach. Czyli jak najbardziej legalne są hodowle ze Stowarzyszenia Kota Filusia i Psa Rumcajsa (przykładowa nazwa ;)) Natomiast "wartość" tych hodowli jest znikoma. Najlepiej jednak rozejrzeć się wśród hodowli zarejestrowanych w Związku Kynologicznym,
-
Tami wydaje się być mega łupowym psem- uwielbiam takie :) super się je szkoli, trzeba tylko nauczyć delikwenta wyciszania
-
A u mnie na odwrót- wszystkie zabawy łupowe połączone z odstawianiem przez rudą psa cyrkowego może i ściągają gapowiczów którzy się cieszą i klaszczą (co mi się podoba bo oswaja sukę z dziwnymi w jej przekonaniu reakcjami ludzi), ale ludzie raczej łapią swoje psy żeby nie przeszkadzać, staną sobie z boku, pocieszą się, pochwalą, ponarzekają na swojego sierściucha i tyle :)
-
Lapka uratowana! A Gloria... już w DS! Dziękujemy za wsparcie! :)
klaki91 replied to :: FiGa ::'s topic in Już w nowym domu
[quote name=':: FiGa ::']Ciezko z dostepem do dogo ostatnio... Dotarla, Glorcia jest juz leczona opatrunkami od Ciebie, rana sie goi, nie ma juz goraczki.... najgorsze za nia :) Mysza, bardzo bardzo dziekujemy :Rose: Jak to mozliwe ze po wyslaniu takiej masy pw z prosba o pomoc i wizyte bahawiora z Poznania nie odezwal sie nikt kto moglby pomoc? :( Glorcia jest nadal w swoim starym DT... Awaryjnie bedzie mogla trafic do Warszawy, do naszej Madzi. Ona ma 3 inne psiaki na DT, ale przeciez nie mozemy pozwolic by Gloria wyladowala na ulicy :([/QUOTE] Behawioryści z Poznania- Magda Urban, Lidia Rychlewska, ale one szkolą jedynie pozytywnie. Myślę, że w przypadku lęku separacyjnego mogą pomóc. Kwestia pokazania jak powinno się odbywać szkolenie klatkowe- jeśli suka od początku była zamykana w kennelu to DT popełnił duży błąd- do klatki trzeba psa stopniowo przyzwyczaić, to może trwać kilka tygodni. Trzeba to zrobić umiejętnie żeby pies nie wpadał w panikę a z tego co wyczytałam- suka od razu była w klatce zamykana- stąd to wycie -
[quote name='Beatrx']tylko odpowiednio wcześnie krzycz głośno "Hercia idź się z pieskiem przywitać", tak żeby dziadek usłyszał i skieruj się w stronę joreczka:cool3:[/QUOTE] Ja tak robię ale ze starszą suką (mieszaniec sznupa olbrzyma) :cool1: mało tego- jak nas jakiś upierdliwiec zaczepia to ją szczuję na niego. Momentalnie się właściciele ogarniają jak widzą wystające zębiska u dużego kudłatego psa.
-
[quote name='Amber']Koooocham psy robiące przyczajki na środku ścieżki i ich właścicieli, którzy zamiast dać swoim psom kopa w tyłek, żeby się ruszyły, stojących razem z nimi i PACZĄCYCH się na nas "co my na to"? No my jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że nie mamy pojęcia co ten przyczajony piesek zaraz zrobi, np. wyskoczy do mojego, a ja zejdę na zawał :cool3: Takie pieski trzeba omijać jeszcze szerszym łukiem :loveu: Jeszcze lepiej to wygląda w wykonaniu psów bez smyczy, bo często piesek się kładzie, a właściciel idzie sobie dalej, zostawiając pieska zupełnie bez kontroli :diabloti: Jakbym miałam psa, który tak robi, to naprawdę, dostałby tyle razy w dupsko z buta ile by wymagało to, żeby nigdy więcej tak nie robił :eviltong:[/QUOTE] Ja w 100% przypadków doświadczyłam/byłam świadkiem ataku ze strony psów robiących przyczajkę więc zdecydowanie takie omijam szerokim łukiem. Choć podobno niektóre tak robią a potem wyskakują się normalnie przywitać- ja osobiście jeszcze nie poznałam. Moja suka też kiedyś wpadała na genialny pomysł robienia przyczajki ale mało waży więc zaraz frunęła na szelkach z powrotem do nogi. Przeszło jej dość szybko, więc nauczenie psa, że tak się nie robi nie jest chyba niewykonalne :diabloti: Nie rozumiem też psiarzy, którzy mają psy startujące z darciem mordy do innych i NIC z tym nie robią. Zero jakiejkolwiek reakcji- jedynie próba utrzymania szarpiącego się psiska na smyczy. A na mnie patrzą jak na idiotkę jak ostro skarcę moją sukę, gdy da się sprowokować jakiemuś toczącemu pianę psu i mu odpowie.
-
[quote name='Amber']Denerwuje mnie natomiast, jak ktoś tak robi na środku ścieżki, a ja muszę schodzić na zaminowaną trawę, żeby go ominąć, bo on tam STOI. W zamyśle ścieżka służy do ruchu ciągłego, a pobocze do postoju, a nie na odwrót, ale może mam błędne info? ;)[/QUOTE] To mnie nie tyle co irytuje, ale mocno zastanawia- o co tym ludziom chodzi? jaki mają zamysł? miałam taką sytuację z labradorem- facet nas zobaczył więc się zatrzymał i stoi, pies zrobił przyczajkę, ja zeszłam na bok jak tylko się dało (krzaki) żeby gościa ominąć a ten stoi jak takie ciele. Oczywiście labrador na flexi, a jak :roll: zrobił ładny wyskok z przeraźliwym darciem ryja, szurnął mnie łapami, a facet się użerał z flexi która się zacięła + kilka razy już mi się zdarzyło- idę sobie, widzę, że idzie w naszą stronę ktoś z psem który wykazuje oznaki nadmiernego zainteresowania (a takich psów moja suka nie lubi) i lezie wprost na mnie mimo że widzi, że mu schodzę z drogi, włażę na trawnik, suka na komendzie równaj. Nie wiem gdzie ci ludzie mają oczy, ale potrafią widząc że schodzę na bok tez schodzić tak zeby wleźć centralnie na mnie.
-
[quote name='Delph']Przez kaganiec sprytne bestie też potrafią zjeść. Poza tym one szukają żarcia non-stop, gdy tylko im odpuszczę wymaganie czegokolwiek od nich, gdy idą na smyczy również. Normalnie jakbym psy głodziła, to jest ich sens życia... Przez to nie mam luźnych spacerów, cały czas przywołania, ćwiczenie i oczy na około głowy. Gdy tylko odpuszczę sytuacja wraca do poprzedniego stanu. Psy po przejściach, ze schronu, boją się głodu, rozumiem, ale to jest bardzo męczące. Szkoleniowiec powiedział, że nic się nie da już więcej zrobić. Każdy ma jakieś słabe strony ;)[/QUOTE] U mnie to samo. Ale dla pocieszenia-nie tylko psy ze schronu mają wikse na pkt żarcia- czesto się to zdarza u psów, które zarly z jednej michy z innymi. Dlatego radzi sie kupowac szczeniaki od hodowcy ktory nie szedl na latwizne tylko dla kazdego brzdaca trzymal oddzielna miske i dbal o to zeby sobie nie podbieraly
-
Najszybszy i chyba o największej skuteczności- trening klatkowy. W większości przypadków się sprawdza. Tyle, że ludzie mają obiekcje i nie chcą go stosować myśląc że to "nieludzkie" .... Pytanie też jak się ludzie zachowują w stosunku do psa przed wyjściem i po powrocie, jak się zachowują na co dzień- czy biorą go ze sobą do łazienki, kuchni, czy też się od niego izolują w trakcie dnia. Każdego psa można przyzwyczaić do zostawania samemu, może pomijając dorosłe psy po przejściach bo się wyjątki rzeczywiście zdarzają- a tu przecież mamy szczeniaka ;)
-
[quote name='gops']trochę ochłonełam to opisze co nas spotkało jakieś 2 godzinki temu na spacerze. jako że w ciągu dnia nie miałam czasu a psy wybiegać trzeba wieczorem poszliśmy na długi spacer , żeby dojść do miejsca gdzie mogę spuścić psy musze minąć całe blokowiska (moja dzielnica) koło osiedlowego sklepu koło którego musiałam przejśc był uwiązany owczarek niemiecki i miał jakis metr luźnej smyczy, chodnik miał może 1,20m i wzdluż całego chodnika była wielka do uda zaspa(bez zaspy chodnik jest szerszy) więc miałam jakieś 20cm na mijanie . z myśla że chyba nikt normalny agresywnego psa nie przywiąże tak luźno pod sklepem i pewna że moje psy nie zaczną jeśli tamten spokojny będzie poszłam przed siebie, niestety . owczarek w momencie mijania wyrwał do moich , moje dłuzne nie pozostają i na prawde ledwo co udało się mi jakoś przejść i się nie złapały , szczęsliwa że się udało i zła na właściela tego psa chciałam iść dalej ale... nie dane mi było bo kumple właściela psa którzy stali sklep obok zaczeli mnie wyzywać! naprawde od różnych , + gdzie mam kaganiec itp. nie powiem bo zdziwiona byłam mocno , mojej winy tam nie było żadnej, fakt moje psy też sie rzuciły ale nie moje zaczęły no i miałam je na skróconych smyczach , faceci mieli po k.30lat a wyzywali mnie na środku blokowiska gdzie i ja i pewnie oni mieszkają gdzie obok kręciło sie wielu ludzi , cóż miałam zły dzień więc niestety zniżyłam się do ich poziomu i też brzydko odpowiedziałam z czego nie jestem dumna , grozili mi itd. nie wiedziałam że znam tyle wyzwisk . nie kojaże ich , było ciemno więc twarzy nie widziałam ale powiedziałam o tym komu trzeba a teraz pije meliske bo dawno mi tak ciśnienie nie podskoczyło . i powiem szczerze jak już przemyślałam to wszystko to powinnam się zamknąc i iśc dalej bo debili nie brakuje ,byłam u siebie więc cieżko dowiedzieć sie kto to nie będzie. śledztwo w toku ;)[/QUOTE] W takich sytuacjach ciężko jest zachować spokój ;) ja też raz dałam się ponieść, miałam swoją drogą zły dzień i wyżyłam się na tym facecie ostro za całe zło świata :diabloti: