Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. [quote name='IZMADO']Hej! I jak Wam idzie? Zrobiło się ciepło, więc i ludzie wylegli z domów, dzieciaki latają, place zabaw zapełnione, ławeczki w parku pozajmowane... Ja się trochę stresuję, że Janka może coś odwalić, ale staram się z nią częściej na pola jeździć, żeby się wybiegała. Tak w ogóle, to zapisałyśmy się na kurs posłuszeństwa! W niedzielę mamy spotkanie organizacyjne, jadę z Janką i wtedy zostanie podjęta decyzja, czy będzie w stanie pracować z innymi psami, czy przejdzie w tok indywidualny. Jeśli się okaże, że tylko tok indywidualny, to chyba zrezygnuję. Jesteśmy już po jednym szkoleniu, które w większości tak właśnie wyglądało. Teraz zależy mi na tym, aby Janka nauczyła się pracować przy innych psach. Nie obchodzi mnie to, że podstawy posłuszeństwa mamy opanowane i to będzie powtórka. Zależy mi, żeby Janka miała nowe bodźce no i była stymulowana. Jestem pewna, że możemy się nauczyć więcej rzeczy. Kurs ma trwać 10 tygodni.[/QUOTE] Dobrze idzie, ja jestem zachwycona zachowaniem rudej jak chodzi bez smyczy :) pięknie mija inne psy, super już chodzi bez smyczy przy nodze, nie rzuca się na dzieci aktualnie pracuję nad lekką agresją smyczową która się u nas pojawiła (musiałam coś zje*ać mówiąc brzydko :evil_lol:) ale jak lata luzem to jest OK-omija sama z siebie psy, jak nie chce żeby inny ją zaczepiał to raz-dwa razy ostro szczeknie i pies odpuszcza- cieszy mnie to bardzo bo kiedyś zamiast poprzestać na takich szczeknięciach rzucała się i wszczynała awanturę. Jestem zaskoczona jej stosunkiem do szczeniąt, bo nigdy ich nie lubiła........ dzisiaj nas taki przesłodki maluch zaczepiał i szybko uciekał, znowu podbiegał itd- wyraźnie się lekko obawiał, kilka razy merdnęła do niego ogonem, pięknie CSowała a potem cały czas odchodziła, jak stał koło niej to się nawet na niego nie patrzyła tylko dała obwąchać sobie mordę. Ideał :loveu: Dobre szkolonko nigdy Wam nie zaszkodzi, a dla suczki będzie nowe doświadczenie i nauka dobrych manier :cool1:
  2. [quote name='Gierylia']Dziękuję wszystkim za odpowiedzi ;d Pies nie jest wykastrowany. I ma opla na punkcie 'obsikiwania ' wszystkiego Czy kiedyś był bity? Kilka razy na pewno oberwał, czasem na niego krzykne ;/ Jeśli chodzi o relacje... Hmm myśle, że mamy silną więź... Spajkuś i ja. Nie chcę się w pewien sposób 'wywyższać' ale najbardziej słucha się mnie i mamy najlepszy kontakt. Słucha mnie, wygłupia się, często zasypia koło mnie i wszędzie za mną chodzi, czeka aż wróce do domu. Jest kochany do wszystkich i komendy takie jak: siad, łapa, druga, piątka, leżeć, nie rusz, turlaj się, stój, zostań, chodź, zostaw, aport i kilka innych zna i wykonuje chętnie nawet jeśli nie mam go czym 'przekupić'. Ale jeszcze taka sprawa.. Uwielbia aportować i bawić się ale jak na dworze to robimy jest wszystko ok dopóki jakiś sąsiad się nie pojawi bo oczywiście wtedy nie jest zainteresowany zabawą. W takich sytuacjach jakby nie wiem co w niego wstępowało i nie sucha mnie nic... A i jestem z okolic Poznania :))[/QUOTE] No to sle PW do Ciebie ;)
  3. Na mnie na jednym ze spacerów naskoczyła kobieta i zebrałam solidny opieprz za to, że męcze psa każąc mu chodzić w kubraczku w środku lata. Ruda była po sterylizacji, miała na sobie posterylkowe wdzianko wiązane na plecach ;) w sumie to miło mi się zrobiło że są ludzie którzy się przejmuja zwierzakami i tym czy nie dzieje się im krzywda, nawet jesli ich reakcja jest mocno przesadzona. Zresztą kobieta od razu zmieniła ton jak jej po prostu odpowiedziałam że psinka jest po operacji. Nie wspomniałam że sterylizacja bo bym pewnie znowu została zjechana :D
  4. ja bym uwazala z dawaniem porad w stylu kastracja- jesli pies jest z tych niepewnych siebie to moze to pogorszyc sprawe zamiast pomoc Gierylia- prawda jest taka ze przy takim nasileniu agresji (pies nie ma problemu z ugryzieniem innych ludzi) trzeba by byc na prawde ignorantem zeby udzielac porad przez internet. Psa musi ktos zobaczyc, musi widziec wasze reakcje na jego ataki, musi zobaczyc jakie podloze maja te agresywne zachowania. Poza tym nic nie da prowadzenie krucjaty na wlasna reke- w szkoleniu i wychowaniu psa musi brac udzial cala rodzina. Co z tego ze ty zaczniesz sie stosowac do porad specjalisty jesli np. Twoi rodzice nic nie beda robic albo wrecz beda stosowac dawne metody. Opcje sa w zasadzie dwie: -szukanie specjalisty- [B]napisz skad jestes[/B], moze sie uda znalezc kogos w miare taniego, ale licz się ze sporym wydatkiem bo moim zdaniem nie wystarczy jedno spotkanie zeby wam uswiadomic jak reagowac i rzeczywiscie naprostowac psa. Rozwiazywanie takich problemow trwa dlugo, czesto sa ta miesiace, zwlaszcza gdy pies od dawna sie tak zachowuje i niejako mu sie takie a nie inne reakcje ugruntowaly. Duzo tez zalezy od relacji jaka macie ze swoim psem, ludzie na ogol malo ze swoimi zwierzakami robia i pierwsza rzecza od jakiej musza podczas "terapii" zaczynac to budowanie na nowo relacji, uczenie psa takich podstaw jak komenda siad, na miejsce, uczenie chodzenia na luznej smyczy, przywolania itd. a tego w tydzien czy dwa nie da się zrobić gdy jest się laikiem i ma się problemowego czworonoga. Do tego proces zmiany zachowania psa moze wymagac zmiany żarcia, zastosowania środków farmakologicznych- wszystko zależy od konkretnego przypadku i też ma wpływ na koszty. -szukanie jakiegos dogomaniaka- pasjonata szkolenia z Twoich okolic, kogos kto za darmo (czy za czekolade ;)) podejmie sie naprostowania psa, no ale to na ogol sa osoby bazujace glownie na wlasnych doswiadczeniach a nie wyszkoleni specjalisci. Choc szczerze mowiac to niejednokrotnie sa lepsi od osob z milionem tytulow i certyfikatow ;)
  5. Moja nigdy nie chodziła w kagańcu. Inna sprawa że to nie jest pies który gryzie, jest nieufna, ale prędzej zwieje i groźnie histerycznie oszczeka niż chapnie, choć wiadomo- nigdy nie mów nigdy ;) prowadze ją jednak nawet w tłocznych miejscach bez kagańca, jak jest duży tłok to biorę ją na ręce żeby mi jej nikt nie zdeptał. Szczerze mówiąc to po podróżach pociągiem stwierdziłam, że osoby których psy nieznoszą był dotykane przez obcych ludzi i bardzo nerwowo na to reagują muszą mieć sporo problem własnie w pociągu czy autobusie. Ja za każdym razem jak z rudą podróżuje spotykam ludzi którzy bez pytania ją głaszczą, na szczęście ona to toleruje. Ogólnie jestem nieodpowiedzialna i nie przestrzegam przepisów bo puszczam ją codziennie luzem bez kagańca w parkach, lesie, nawet w "rezerwacie" który jest w pobliżu. Malo tego- bardzo często lata luzem u mnie na osiedlu. Nie pozwalam nikomu jej głaskać, a już zwłaszcza uważam na dzieci bo do nich kompletnie nie mam zaufania. I raczej wynika to nie z tego że się boję że ona im coś zrobi, ale boję się że one zniszczą moją pracę i spowodują że znowu będę musiała sukę uczyć olewania skaczących, piszczących, kopiących piłkę itd brzdąców. Inna sprawa, że zycie z reaktywnym (histerycznym, lękliwym itd) psem w mieście do łatwych nie nalezy, na pewno o wiele przyjemniej wychodzi się na spacery z jakąś psią ciapą olewającą albo wielbiącą cały świat
  6. Do mojej kobieta w srednim wieku ktora nas mijala tez doskoczyla z łapami bez zadnego ostrzezenia. Ale ruda to strachopies więc odskoczyła od razu i nawet się nie wydarła bo też ją zamurowało. Bylam w szoku jak mozna byc w tym wieku pozbawionym mozgu. Dziecko jeszcze zrozumiem, ale dorosły człowiek?
  7. [quote name='IZMADO']Janka tak nosi ogon, czasem nawet bardziej go zawija. Jak go czasem opuszcza, to jej prawie nie poznaję ;) Chyba coś wisi w powietrzu, bo moja suka też dziś jakaś nieogarnięta. Rano zaczęła ujadać na innego psa na klatce. Już myślałam, że obejdzie się bez awantury, ale on postanowił do nas podejść, co rozwścieczyło Janinę. A później york, który do niej startował... Drugi spacer (po 4 godzinach, bo musiałam jechać do pracy, w której teraz siedzę :P) to szarpanina. Ja do niej siad, uspokój się, a ta się wywija, zapiera, odwraca i patrzy na pieski. I to takie małe, szczekające, które zawsze ją prowokują. Chciałam odejść jak najszybciej, bo bałam się co to będzie jak podejdą bliżej. O jeny, wstyd na całe osiedle, tak musiałam ją ciągnąć. Zero skupienia, zero współpracy. A jutro idziemy na wspólny spacer z innymi psami (jednego już poznała, świetnie na nią reagował) ale będą dwa nowe. Trochę się boję, że znowu będę się musiała z nią użerać i zero przyjemności z łażenia po polach, no ale warto spróbować. Może do jutra się ogarnie. Szaman dostał piękną obrożę! Czy czuje się już lepiej? Mnie do dzisiaj boli bark, który sobie naciągnęłam przy pierwszym spacerze z Janką, także Twoją mamę doskonalę rozumiem! :)[/QUOTE] Moja to pokurcz w porównaniu do Waszych, niecałe 7 kg waży :cool3: U mnie dzisiaj OK, atakował nas zestresowany york ale go ładnie olała, chyba wyczuwa kiedy inny pies atakuje ze strachu. Cieplo sie zrobilo i jej sie nie chce dzisiaj nawet za pilka latac, idzie jakby chciala a nie mogla :cool1:
  8. [quote name='IZMADO'] A właśnie, czy dawaliście swoim lękowym psom jakieś tabletki uspokajające, ziołowe? Albo czy stosowaliście masaże TTouch lub jakieś kamizelki/bandaże antylękowe?[/QUOTE] U nas szkoleniowiec wprowadził DAP (do kontaktu) na kilka miesięcy. Najpierw u mnie w pokoju bo tutaj suka ma swoje miejsce do spania, potem do kuchni którą mam otwartą na resztę mieszkania. Pomogło ;) widać było wyraźną poprawę, suką stała się zdecydowanie spokojniejsza, mniej histeryczna. Jeden wkład starczał na ok miesiąc, kupowałam je chyba 4 razy, teraz już nie ma :) do tego zmieniłyśmy karmę na taką z niższym poziomem białka no i szkolonko ogólne na spacerach. Teraz się nie widujemy ale ja już w miarę opanowałam psa. Nie wiem czy nie skontaktuje się na nowo bo jednak kontakt z psami wybranymi przez szkoleniowca dużo daje, serio. To są psy przewidywalne, moja je obserwuje, uczy się od nich, ćwiczy przy nich a jednocześnie nie jest zaczepiana w nachalny sposób. Problem jest jednak z czasem bo ja od rana do późnych popołudniowych godzin jestem na uczelni/w pracy, a w dni w które by mi pasowało spotkanie po południu nie pasuje innym :( a w weekendy tym bardziej bo szkoleniowiec nie z Poznania. A tych poznańskich wolę unikać, za dużo się nasłuchałam o nich. Mam zamiar zapoznać rudą z młodym (8 miesięcy) psem koleżanki, zobaczymy co z tego wyniknie :diabloti:
  9. [quote name='Maron86'] Jednak wciaz mam nadzieje ze kiedys calkiem mina mu odpaly :)[/QUOTE] nawet nie wiesz jak ja marze o tym zeby moja suczka byla juz stateczna pana w srednim wieku, jak jej nie minie kompletnie do 8 roku zycia to fazowanie to sie chyba powiesze :evil_lol: i ją razem ze mną choc i tak nam sie juz regresy nie zdarzaja, wszystkosie utrzymuje na tym samym poziomie i nie wiem czy jest szansa na to ze sie polepszy... inna sprawa ze nie mam czasu z nia tyle cwiczyc co kiedys, bo uczelnia, praca, wracam wykonczona i wole wyjsc sobie na dlugi spokojny spacer bez wynajdywania nowych "figurantów" do ćwiczeń
  10. [quote name='Afryka']Człowiek się dzięki dogomanii uczy młodzieżowego języka ;) Chociaż akurat ja określenie na "na pałę" znałam już wcześniej :)[/QUOTE] Wiejski slang :diabloti:
  11. [quote name='Patmol']co to znaczy?[/QUOTE] tu teraz natychmiast w tej chwili tak xxxx52, na pewno na pole, do budy, na łańcuch :roll:
  12. Nie poddawaj się, ja też przez to przechodziłam. Miałam dość, na pewnym etapie byłam o krok od zdzielenia z kopa mojego własnego psa za kompletny regres. Serio, ona po prostu po wyjściu z klatki ryczała jak zazynany wół bo wyczuwała że chwile wczesniej po tej samej klatce szedl jakis inny pies. Czasami warto wziąć sobie wolne od własnego psa ;) ja wtedy wychodzilam w porach w ktorych nie spotyka sie raczej innych psow, na kompletnie luzne spacery, zadnego przejmowania sie i spinania, zadnego cwiczenia. Dla pocieszenia: ja rudzielca wzięłam w nasze pierwsze wspólne wakacje na Mazury. I sprawowała się całkiem nieźle :) co prawda nie była psim ideałem, ale nastawiałam się na o wiele gorsze akcje w jej wykonaniu. W tym roku też mamy zamiar jechać w góry, mam nadzieje ze nie zeżre tam żadnego psa. Ja się bardziej martwie o to że jakis w koncu nie wytrzyma i jej pokaze ze jest bezczelnie histeryczna, a nie że ona jakiemuś zrobi krzywde.... Moja dla odmiany zjechała dzisiaj młodziutką suczkę która zwiała swojemu panu. Pan, a raczej młody chłopak bardzo baaaardzo przystojny, więc wybaczyłam (chyba zaczne tam czesciej na spacery chodzic :evil_lol:) Po prostu chciała jej obwąchać mordę a moja po kilku sekundach takiego obwąchiwania zaczęła swoje piskliwe "blabla" i kłapanie zębami.
  13. Strach się przyznać ale myślę identycznie jak Ty asiak_kasia
  14. Oj, liczysz chyba na niemożliwe ;) ja miałam identycznie jak ruda była młoda, choć szczęście w nieszcześciu, że była już duża (7 m) więc nie miała szczeniaczkowatego wyglądu..... zresztą dalej ludzie miewają wyskoki. Nikt się nie pyta o to czy może psa pogłaskać. A jak już się zabiera do głaskania to oczywiście robiąc zamaszysty ruch dłonia i pac na łeb. Nie spotkałam ani jednej osoby która głaskałaby psa po klacie, bokach- wszyscy od razu łeb i uszy. I nikt nie kucnie do szczeniaka, wszscy się gwałtownie nachylają.
  15. Wzięłam po prostu pierwszego lepszego młodego psa bez większego zastanowienia po tym jak mi dosłownie sprzed nosa zwinięto innego upatrzonego szczeniaka. Niepotrzebnie poszłam jeszcze przejść się między boksami. Jak wróciłam to już ktoś "mojego" kosmatego 2-miesięcznego burka trzymał na rękach i szedł podpisywać umowę. Wzięłam więc rudzielca który radośnie darł na mnie mordę przez kraty. A potem całą drogę miągwił z przejęcia i obrzgał mnie dokładnie wszystkim co w siebie tam wcisnęła w porze obiadowej (czyli makaron a la lasagne i inne paskudztwa). Chciałam psa na pale wiec się przejechałam trochę bo zupełnie innego charakteru szukałam + nie zdawałam sobie w ogóle sprawy z tego jakie problemy może sprawić 7-miesieczny szczeniak o skopanej socjalizacji.
  16. [quote name='Afryka']Paulina87, świetna historia :lol: Mój mąż też miał opory przed wycieczką do schroniska, bo spodziewał się brudu, smrodu i samych pokrzywionych psychicznie psów. Kiedy już byliśmy zdecydowani na wzięcia psa, to do schroniska go zaciągnęłam podstępem. Mówił mi potem, że spodziewał się czegoś o wiele gorszego. Przy czym faktycznie psy z krakowskiego azylu są zadbane, wyprowadzane przez wolontariuszy. Nie każde schronisko tak wygląda.[/QUOTE] Ja moją brałam z poznańskiego i właśnie tak jest...smród, brud, a pies pokrzywiony psychicznie choć już naprostowany. Ciężko się na to wszystko patrzy, ciężko się zdecydować, ja decyzję podjęłam za szybko i trochę tego żałuję
  17. [quote name='martasekret']to, że opiekunki psa postąpiły skandalicznie, nie podlega wątpliwości. Również jestem oburzona ich zachowaniem. Natomiast to, co się wyprawia na forach i portalach, uważam za przesadę. Mianowicie publikowanie na poczytnych stronach internetowych, np. takich z ogłoszeniami, zdjęć psa ze swoją opiekunką i małym, niczemu winnym dzieckiem (!). Tutaj przykład: http://ogloszenia.trojmiasto.pl/zwierzeta/nico-pies-zamordowany-przez-wlascicielki-moze-go-znales-ogl6583204.html Nie sądzicie, że ktoś poleciał trochę za bardzo "po bandzie"? I podkreślam: w żadnym wypadku nie bronię opiekunek Nico. Szczerze? Mnie bardziej od tego że został uśpiony pies przeraziły komentarze ludzi. KOSZMAR. Jak można życzyć komuś śmierci, ciężkiej choroby, wypadku bliskiej osoby. Komentujący pokazali znowu jak wysoka jest skala agresji i nienawiści w internecie. Właścicielka to pewnie sobie w brodę pluje że w ogóle psu domu szukała zamiast od razu poddać go eutanazji.
  18. [quote name='Paulina87'] A z innej beczki ostatnio w naszym schronisku mieli śmieszną sytuację. Zadzwoniła pani, że ona chce adoptować suczkę ok. 10 kg, łagodną, fajną i w ogóle. I że pracownicy schroniska mają jakąś jej naszykować, ona tylko wejdzie do biura i obojętnie jaka będzie to ona ją weźmie bo ona nie chce chodzić po schronisku bo nie będzie mogła spojrzeć tym psom w oczy. Kierowniczka się zdziwiła, ale na wszelki wypadek, naszykowała 2 suczki. 2 wolontariuszy niosło je jeden za drugim... do biura wszedł jeden.. a drugi nawet nie zdążył wejść i pani zaczęła krzyczeć... proszę tej drugiej nie wnosić... ja nie patrzę, proszę wyjść.... ja biorę tą pierwszą. I tak wzięła sunię i od tej pory dzwoni co kilka dni i opowiada o poczynaniach suczki.[/QUOTE] Pewnie się bała że jak zobaczy drugą to weźmie dwie :evil_lol: fajnie że daje znać co u małej :)
  19. A ja z kolei kolejnego psa chcę mieć koniecznie z hodowli, koniecznie szczeniaka. Z jednego prozaicznego powodu- uwazam że dobry hodowca sporą część roboty odwala już za włascicieli- czyli odpowiednio socjalizuje szczyle, plus dokonuje odpowiedniego wyboru rodziców. Pracowanie z dobrze zsocjalizowanym już na "wejściu" (a raczej- wyjściu w świat) szczylem, po fajnych zrównoważonych rodzicach to sama przyjemność ;) w przypadku kundelków, zwłaszcza schroniskowych jest to niestety loteria. Fajnie jak się trafi na przebojowe szczenię, ale w schronisku ciężko to ocenić. Często nawet w DT niekoniecznie trafnie określają charakter szczeniaka. No i wiadomo- są rasy które porywają za serce :) ja tak mam z rasowymi cocker spanielami i goldenami w pewnym wypatrzonym już przeze mnie typie, no muszę mieć takiego kiedyś i nie ma opcji że nie :cool1: Tylko że ja za dzieciaka miałam mieć najpierw rasowego PONa, potem hovawarta, a skończyło się na mieszańcu sznaucera olbrzymiego z pobliskiej wsi... jak myślałam o drugim psie to miałam wziąć 2-miesięcznego szczyla ze schroniska w typie terriera/sznaucera, a wyszłam z 7-miesięcznym rudym lisem.....więc znając życie ani cockera ani goldena sobie nie sprawie :( :evil_lol:
  20. Śliczne frędzelki! :)
  21. Ten imbir mnie zaintrygowal. Ja mam beznadziejny przypadek- cerenia nie daje rezultatu, aviomarin, cocculine, lokomotiv i inne tego typu tez nie :( zawsze po godzinie jazdy zaczyna sie rzyganie, bez wzgledu na to czy byla przerwa czy nie... :(
  22. Napisz w dziale dotyczącym wspólnych spacerów :) na dogomanii jest masa dogomaniaków z Wrocławia
  23. [quote name='Beatrx']nawet jeśli by była najlepszym człowiekiem na świecie, a psów nie dopilnowała przez przypadek to powinna biec najszybciej jak potrafiła w waszą stronę, swoje zwierzęta odciągnąć, was do domu odprowadzić, przeprosić i sprawę wyjaśnić, a nie udawać, ze nic się nie stało.[/QUOTE] No tak by się zachował normalny człowiek. A kobieta musi mieć coś z czerepem. Miałam za dzieciaka bardzo podobną przygodę, z dużym pseudo bernardynem. Właściciele stwierdzili że najlepiej jak się odwrócą i zaczną powolnym tempem uciekać. Raz gwizdnęli. Problem w tym, że nie zadziałało a pies próbował rozszarpać moją sukę i atakował też mnie bo stanęłam w jej obronie. Z tym, że moi rodzice po tej akcji taką jazdę zrobili tym ludziom że pies w efekcie w ogóle na spacery nie wychodził bez kagańca i smyczy.
  24. [quote name='Patmol']dziękuję Mój synek się śmieje czasem, że gdybyśmy zgubili się w górach - to z naszym psem nie zginiemy. Wodę nam znajdzie, myszy na kolacje nałapie. Idealny pies na górskie wędrówki.[/QUOTE] Moja druga suka jest bardzo podobna w takim razie do Twojego psa Patmol :) A teraz gdy dołączyła do nas suczka o psychice pastucha/owczarka ciężko mi w sumie określić jaką osobowość wolę. Na pewno starsza czasami mnie do pasji doprowadzała, zwłaszcza w młodości, tym swoim własnym rozumowaniem. Każde polecenie musiała najpierw przetrawić, pomyśleć czy się opłaca, a jak stwierdzała że nie to mnie po prostu olewała. To jest pies który ma swoje zdanie, swoj "sposób patrzenia na świat i człowieka ;) Podobnie na spacerach- zawsze była gdzieś w pobliżu, ale często jej nie widziałam. Jednak na gwizd czy cmoknięcie się pojawiała- cały czas pilnowała czy jestem w pobliżu. Identyczną sytuacje miałyśmy z chowaniem się za drzewami itd. Ona w tym swoim móżdżku po prostu rozkminiała- "aha, pani jest za drzewem, to ja sobie dalej szukam myszy". Do tego duży instynkt- zawsze wiedziała gdzie kopać żeby złapać myszy, pięknie zaganiała na mnie zające, sarny dostrzegała szybciej ode mnie. Ruda taka nie jest. Ruda jest blisko mnie, wpatrzona we mnie, czekająca na polecenia. Nie ma za grosz instynktu myśliwskiego, jedynie silny popęd łupu który już dawno został przekierowany na piłkę i nic innego jej nie obchodzi. Na takie zwykłe spacery też chodzimy, ale ona co chwilę staje i patrzy sie na mnie czy może nie trzymam w ręce czegoś co będzie mogła zaaportować. To zupełnie inny pies. No ale z psami problemowymi trzeba pracować, trzeba wyrobić sobie więź. A najprostszą drogą do tego jest w ich przypadku własnie szkolenie z zakresu posłuszeństwa, ćwiczenie komend, nauka bzdurnych sztuczek, bawienie się na spacerach zamiast zwykłego chodzenia. Inaczej takiemu psu nie pokażesz, że atakowanie ludzi i innych psów jest złe.
  25. Podstawowe pytanie: co robisz żeby wydawać się najatrakcyjnieszym obiektem spaceru? Jakim tonem wołasz psa, czy wykonujesz przy tym jakieś gesty, czy w ogóle masz jakąś komendę na przywołanie? Co robisz gdy pies do ciebie podejdzie gdy wreszcie uda się go przywołac?
×
×
  • Create New...