klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
evel- dokładnie. Wszedzie trabia jedynie o plusach sterylizacji, do minusów zaliczają jedynie nietrzymanie moczu i zwiększenie łaknienia,co przy plusach wydaje się słabymi minusami. Poza tym- ja gdzieś wyczytałam, że w przypadku zwierząt lękliwych, niepewnych siebie, mających problemy ze znalezieniem się w psiej "społeczności" lepiej poczekać z tym zabiegiem do drugiej czy trzeciej cieczki, bo podczas pierwszej suki często jeszcze nie wiedzą co sie właściwie dzieje, a przy kolejnych stają są chętniejsze do zawierania znajomości, pojawia się większa pewność siebie. Podobnie jest ponoć z psami,jeśli są lękliwe- lepiej odczekać do drugiego/trzeciego roku życia. Jeśli to jest prawda to żałuję, że wysterylizowałam moją sukę 3 miesiące po pierwszej cieczce (którą bardzo źle przechodziła swoją drogą), może teraz mniej problemów by było.
-
[quote name='LadyS'][B]weronika s[/B], masz świadomość, że alergia może zaatakować i po trzech miesiącach mieszkania z psem, mam nadzieję?[/QUOTE] Mało tego- są przypadki braku uczulenia na 10 yorków,a po sprawieniu sobie własnego po kilku dniach wychodzi uczulenie, więc akurat styczność z kilkoma whippetami [B]jedynie może[/B] być pewną wskazówką w wyborze rasy, ale niekoniecznie musi. Czyjeś whippety mogą Cię nie uczulać, a Twój już tak. I tak jak pisze LadyS- alergia może się pojawić po kilku miesiącach mieszkania z psem, może to też być rok czy dwa lata. Inna sprawa, że nie dotyczy to jedynie alergików, bo osoby niby nie mające alergii też mogą się zetknąć z tym problemem (bo organizm wystawiony na długie i intensywne działanie alergenu- jeden się przyzwyczai, drugi zacznie świrować i zwalczać "zagrożenie"), jednak w przypadku alergii zawsze trzeba mieć zwiększoną czujność bo jest się w grupie ryzyka.
-
[quote name='ania shirley']Nie tylko schroniskowe psiaki , te po przejściach zachowuja się nieprawidłowo. Ja mam mojego psa z hodowli (moze nie super renomowanej), trafił do nas gdy był szczeniaczkiem. I nie jest psem rasy dużej ani też niebezpiecznej, ale pogryźć potrafi. Amstaf pewno mocniej...[/QUOTE] No pewnie, że tak. Spore znaczenie mają tu też geny, do tego socjalizacja, która wbrew pozorom wcale nie jest taka prosta i którą można bardzo łatwo zepsuć jednym głupim wydarzeniem. Często jest też tak, że przeoczamy pierwsze sygnały problemu albo niechcący wzmacniamy niepożądane zachowanie mimo, że mogłoby się wydawać, że mamy jakąś wiedzę nt wychowywania psów (ja jestem tego dobrym przykładem :D)
-
Co do szczekania na obcych nie będę sie wypowiadać, bo trzeba najpierw sprawdzić jakie ma to podłoże- a to najlepiej zrobi szkoleniowiec. Tylko błagam, wybierzcie dobrego bo sporo idiotów się za szkolenie bierze i łatwo można psa popsuć... Co do gości- już się pojawiły jakieś niepokojące sygnały czy pies ich normalnie wita? jak to wygląda dokładnie (od momentu gdy się rozlegnie dźwięk domofonu/pukania)? przede wszystkim się nie bój, bo psu udziela się Twój strach, skoro drze mordkę to bardzo możliwe, że to ma podłoże lękowe i szczerze wątpię, żeby kogoś chapnął, co najwyżej będzie straszył niby groźnym szczekaniem. No ale nigdy nie mów nigdy. To tylko taka moja hipoteza, bo sama mam podobny przypadek w domu, który zachowywał się po wzięciu ze schroniska niemal identycznie jak Ty opisujesz. Jak ktoś nagle rusza w jego stronę gdy on szczeka to jak się zachowuje?
-
[quote name='rottaska'] Ale [B]żaden normalny[/B] pies nie ma prawa ugryźć w takiej sytuacji właściciela. Zaskoczony,jeśli się przestraszy max co mu wolno to warknąć,zerknąć kto go dotyka i natychmiast się uspokoić. Zaskoczony może być w wielu sytuacjach;w domu często może się zdarzyć,że się psa nieoczekiwanie dotknie ,szturchnie czy nadepnie- i prawidłowa reakcja psa to odejście a nie gryzienie.[/QUOTE] A pomyślałaś może o tym, że niekażdy pies jest "normalny"? Są psy tak doświadczone przez życie, że zamiast wysłać sygnał ostrzegawczy (np. przytoczone przez Ciebie warknięcie) od razu przystępują do ataku. Przeproś bardzo sąsiada, jak psiolubny to wybaczy, wystraszył sie pewnie...powiedz mu, że się sytuacja nigdy nie powtórzy, kup kaganiec (najlepiej fizjologiczny) i nie pozwalaj każdemu na dotykanie Twojego psa, ćwicz ignorowanie przez psa ludzi, skupianie uwagi na Tobie- to tak doraźnie- najlepiej jednak skontaktować się z dobrym szkoleniowcem, który podpowie co i jak i oceni psisko ;) nie doczytałam-skąd jesteś? może moglibyśmy Ci kogoś doradzić? I nie denerwuj się, nie ma sensu, trudno- stało się, grunt to zacząć pracować nad zachowaniem psiska ;) Dla pocieszenia- moja starsza suka ze 3 razy chapnęła ludzi, tych którzy wchodzili na działkę. Nigdy nie było to groźne, ostrzegawcze złapanie za kostkę, ale też strasznie to przeżywałam. Trzeba ćwiczyć, nie dopuszczać do tego, żeby pies przejął kontrolę i równocześnie stanowić dla niego oparcie, umieć odczytywać jego sygnały. Twój sprawiał wrażenie spiętego- następnym razem już będziesz wiedziała, że masz go odgrodzić od stresującego go osobnika, wydać komendę do wykonania i poczekać aż sie uspokoi. No a ludziowi powiedzieć, że psiak się stresuję i że prosisz o kompletne ignorowanie go, traktowanie jak powietrze. Ja z moją schroniskową suką walczę z lękiem w stosunku do gości, strasznie drze na nich mordę, robi ataki-straszaki, kompletnie sobie nie radzi z emocjami i powiem szczerze, że kosztuje mnie to sporo nerwów, a grunt to spokój własciciela w takich sytuacjach.
-
[quote name='Litterka']Aha, czyli ja też jestem ten tego... Kiedyś mieliśmy w pracy koleżankę. Była ona posiadaczką westiczki "no przecież rasowej, ale nie było mnie stać na psa z rodowodem". Sunia, niestety, miała chorą trzustkę, wymagała karmienia specjalistyczną karmą i tylko o określonych porach. Ale przecież nie wysterylizuje, bo jak to? Krzywdę ma robić? No i przecież ona chce mieć szczeniaczki, no i się przy okazji zarobi... Na moje tłumaczenia, że po pierwsze nie rozmnażamy psów bez papierów, po drugie, że trzeba mieć coś z garem nie tak, żeby rozmnażać chore psy (no, nie aż taka dosadna byłam;)), a po trzecie, że pies to nie jest maszynka do robienia szczeniaków i pieniędzy, tylko zwierzę, wzruszyła ramionami i stwierdziła, że ona chce mieć szczeniaki i już! Wszystko mi opadło...[/QUOTE] Są ludzie,którym nie przemówisz do rozumu. Mam taki przypadek w rodzinie, każda suka rozmnażana "raz dla zdrowia" i nie dociera, że już dawno obalono to przekonanie o znakomitym wpływie ciąży na zdrowie suki. Nie bo nie, oni wiedzą lepiej. Szczeniaczki sprzedawane za 200-300 zł i wszyscy szczęśliwi
-
[quote name='Koszmaria']a ja myślę,ze to dobra akcja-nie mam psa,a o niej wiem i jakiś czas miałam w opisie na gg. bardziej zorientowani mogą powiadomić mniej zorientowanych. żółta wstążka,zamiast strzępienia sobie nerwów;-)[/QUOTE] Ja mam sukę, która by się kwalifikowała do noszenia takiej wstążeczki, ale u mnie właściciele psów są totalnie nieuświadomieni i radzę sobie sama :) ale oczywiście popieram, jak ktoś chce to niech stosuje, ja osobiście nie mam zamiaru-nie chce, zeby ludzie nas omijali, bo to tylko utrudni proces przyspieszonej socjalizacji :)
-
[quote name='Delph']Ja natomiast nie odważyłabym się na kupno szczenięcia z zawaloną socjalizacją, przebywającego w kojcu. Owszem, można trafić na trudnego psa ze schroniska, ale większa szansa, że nie poradzisz sobie z nieprawidłowo socjalizowanym maluchem z tego typu "hodowli". Poczytaj forum, zauważysz, że najwięcej problemów mają właśnie właściciele piesków kupionych "taniej, bo im na rodowodzie nie zależało".[/QUOTE] Wiem, że już i tak nic się nie zmieni bo szczeniak zakupiony, ale gdyby ktoś kiedyś czytał ten temat- lepiej brać ze schroniska psy dorosłe, o których więcej wiadomo, mają mniej więcej ukształtowaną psychikę, zachowania- szczeniak przebywający w schronisku przez kilka miesięcy, w boksie z innymi szczeniętami w przeróżnym wieku może wykazywać duże braki socjalizacyjne, może sprawić wiele problemów. Juz nawet rozważając to od strony ekonomicznej- lepiej zapłacić 50 zł za szczeniaka ze spapraną wczesną socjalizacją na skutek pobytu w typowym schronisku, niż 500 zł za identycznego szczeniaka, bardzo możliwe że z podobnymi problemami. Zaoszczędzi się w ten sposób 450 zł, które można przeznaczyć na zajęcia ze szkoleniowcem. Jak już płacić dużą sumę za psa (a dla mnie 500 zł już się kwalifikuje to dużej sumy) to za psa dobrego jakościowo, po fajnych rodzicach, fajnie socjalizowanego u hodowcy. Lepiej dopłacić te kilkaset złotych i mieć w domu fajnego, zrównoważonego brzdąca, który nie wpada w histerię na widok świata zewnętrznego. Takiego histeryka można mieć prawie za free. Poza tym- szczeniaczki ze zdjęcia moim zdaniem jedynie przypominają setera, takiego szczyla byś bez problemu znalazł w którymś z polskich schronisk czy domów tymczasowych, no ale trzeba trochę poszukać, trochę poczekać- a do tego potrzebna jest cierpliwość.
-
[quote name='Litterka']Dzisiaj wracam ze spaceru z kundlicą. Przy furtce na osiedle stoi jakaś kobietka i pali papierosa. Mikra się zjeżyła, zaczęła się do niej sadzić. Ja tu "walczę" z suczydlem, żeby się zachowywała jak należy, a babka uradowana na nią tupie i... szczeka!:diabloti:[/QUOTE] Znam to :] Tez z moją walczę, zwłaszcza na wieczornych spacerach. I zawsze znajdzie się debil który zacznie na rudą tupać/szczekać. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy tak bardzo lubią zaczepiać inne psy, cmokać do nich, gwizdać (choć mnie to wpienia, bo sucz strasznie wyczulona i zaraz chce opieprzyć takiego śmiałka), ale za nic nie mogę zrozumieć debili, którzy szczekają/wyją :shake: raz facet jarający przed blokiem, jak przechodziłyśmy zaczął tupać, suka wyskoczyła na całą długość smyczy przed siebie żeby zwiewać, wydarła się jakby ją ktoś zarzynał bo się mocno wystraszyła, co ten kretyn skwitował głupkowatym "hłe hłe"
-
[quote name='rozi'] Co do klatek - już wiele razy zauważyłam podejrzaną nerwowość zwolenników kennelu, może więc nie są oni tak do końca przekonani do tej - jakże naturalnej - metody zamykania psa w klatce :diabloti:[/QUOTE] Akurat nie uderzałabym w argumenty o naturalnych metodach, bo takich metod nie ma ;) są ludzie, którzy za szczyt głupoty uznają trzymanie w bloku psa rasy owczarek niemiecki, doberman czy dog niemiecki i za nic nie przemówisz im do rozsądku, podejrzewam ze dla nich trzymanie psa takiej rasy w mieszkaniu 60 m^2 jest tak "naturalne" jak dla Ciebie trzymanie psa w klatce :) Ja widzę tylko jeden minus klatki, wyżej wspomniany- jest paskudna, można ją sobie przykrywać kocami czy innymi, ale dalej w moim odczuciu jest po prostu brzydka. Jeszcze jak się ma psa niewielkiego to można gdzieś klatkę upchnąć tak żeby nie straszyła, jakoś ją wkomponować, ale jak ktoś mieszka w bloku, ma psa dużej rasy i zmuszony jest zakupić klatkę rozmiaru prawie jak dla lwa:diabloti: to problem wiekszy. No chyba, że ktoś nie zwraca uwagi na wygląd mieszkania :)
-
[quote name='rozi']No własnie to mi się nie mieści w głowie. [B]Jak to jest możliwe, że dorosły pies nie wie, że nie wolno niszczyć.[/B] Wydaje mi się, że ludzie stosują klatki ZAMIAST wychować i ja wiem, że to łatwiej, podobnie jak łatwiej jest przez całe życie trzymać psa na lince, zamiast wikłać się w trud nauczenia go bezapelacyjnego przychodzenia na zawołanie oraz chodzenia przy nodze bez smyczy. Nie mówię o psach po przejściach, tylko o tych zwykłych psiuchach, prowadzonych od szczeniaka.[/QUOTE] Możliwe jak najbardziej, choćby w przypadku wspomnianych w Twoim poście psów po przejściach. Mnie zastanawia jak sie uczy dorosłego psa,że kable są BE, jak się wychowuje psa z silnym lękiem separacyjnym? Pies psu nierówny, są zwierzaki bardziej emocjonalne, ciężej znoszące psychicznie niektóre wydarzenia i własnie dla takich psów klatka stanowi często wybawienie. Trzeba po prostu umiejętnie ją wprowadzić. Ja nie mam problemu z lękiem separacyjnym ze strony mojej suki, ale znam przypadki psów, które tak silnie przeżywały rozstanie, że takie banały jak zostawienie konga czy innych smakoli, izolowanie się od psa w trakcie dnia, wychodzenie na 2 minuty i co raz dłużej, nie zdawały rezultatu. Klatka okazuje się w takich sytuacjach wybawieniem dla większości osób, choć zdarzają się psy, u których trening klatkowy nie zdaje egzaminu (choc ja osobiscie takich nie znam).
-
Zgadzam się, na ogół przy alergii lekarz kaze oddać zwierzę, jako główne źródło alergii. Jak się uprzesz to dobierze leki i da radę wytrzymać z psem, oczywiście o ile alergia nie jest jakaś hardcorowa kończąca się pobytem w szpitalu czy silnymi dusznosciami
-
Bzdura, ja akurat z jedną suką mogę bez problemu chodzić do lasu, idzie ją odwołać nawet jak goni zająca czy sarnę. NIGDY nie było problemu, ale ona ma do perfekcji wypracowane odwolanie. Ale z kolei ze starszą już jest problem, od małego była szczuta przez ojca na koty i goniła wszystko co popadnie i nieraz mi adrenaliny dostarszyla za mlodu jak wyczula gdzie dzika zwierzyne ;) Charta nie mialam, podobnie jak zadnego mysliwskiego, domyslam sie ze przy nich oczy dookola glowy to na prawde wymog :) Co do autorki- jeśli whippet- to koniecznie wejdz na forum charci swiat, poczytaj troche, poszperaj w info o hodowlach :)
-
Bo istnieje też opcja włączenia odpowiednich leków. Poza tym warto jednak pomyśleć o rasie bez podszerstka/ wymagającej regularnej pielęgnacji żeby jej sierść nie wypadała prawie w ogóle (wbrew pozorom jest ich całkiem sporo, ale nie wiem czego dokładnie oczekujesz od psa- napisz, może uda się coś doradzić?) Rasy liniejące mają to do siebie że uczulają na ogół mocniej niż nieliniejące- bo wypadają im kłaki, latają w powietrzu i roznoszą masę naskórka. W przypadku psów nieliniejących trzeba poświęcić sporo czasu na pielęgnacje, ale dzięki temu w powietrzu nie unosi się tyle naskórka. No i oczywiście warto zabronić psu wstępu do pokoju, w którym śpisz, zainwestować w dobrej jakości jedzenie (bo to oznacza zdrowszą skórę i sierść), psa można też płukać wodą po każdym spacerze, zwłaszcza wiosną i latem (żeby spłukać pyłki, kurz), bądź przetrzeć mokrą szmatką. Warto też psa dość często kąpać w dobrej jakości szamponie. Ja mam astmę oskrzelową, moją sukę kąpie co dwa tygodnie,raz-dwa razy w tygodniu przeczesuję ją Furminatorem i nie mam problemu, ale inna sprawa,, że ja jestem stale na lekach od ukończenia 10 roku życia.
-
Ja bym szukała raczej wśród ras nieliniejących, niekoniecznie krótkowłosych. Czyli tych tzw "z włosem" a nie z sierścią. Pamiętać trzeba jednak o tym, że możesz nie mieć uczulenia na sierść, ale na ślinę czy naskórek (ostatnie najbardziej uczula). I tak jak wyżej- w obrębie jednej rasy mogą występować osobniki mocniej jak i słabiej uczulające. Czyjś whippet może Cię nie uczulić, ale Twój własny już tak. Moja siostra ma uczulenie nawet na pudla czy shih tzu, a na mojego kundelka znikome, więc nie ma reguły. Jaki to rodzaj alergii? Jak się objawia?
-
[quote name='rozi'] W czasach mojej młodości nie widywało się dorosłych psów na smyczy, bo albo były nauczone zasad i posłuszeństwa, albo ich nie było, te niewyuczalne lądowały u kogoś w domu z ogrodem, nie nadawały się do życia w mieście, gdzie na każdym kroku mogły spotkać psa, czy człowieka. Na spacerze szukałam wzrokiem psów, żeby moje miały się z kim pobawić - teraz szukam, żeby w porę ominąć, a właściwie uciec przed niebezpieczeństwem.[/QUOTE] Też to pamiętam ;) Całe życie mieszkałam w domku z ogrodem, a mój pierwszy wymarzony pies, jamnik z targu, wylądował w schronisku po tym jak siał zamęt u mnie w domu (wszystkich gryzł na potęgę), a oddanie go na wieś do babci skończyło się źle dla pewnej dziewczynki której uwiesił się na policzku. Akurat takich historii o niereformowalnych psach (a raczej takich, których wychowanie przerosło właścicieli) znam sporo i to z własnego doświadczenia. Mówiło się "boże co za durny pies" i oddawało na wieś. Kończyły w kojcach gdzie albo do końca swojego życia wściekle ujadały przy kratach i nerwowo biegały w tą i z powrotem albo zaznawały luksusu łańcucha i byle jak zbitej budy. Jeden z zakojcowanych psów mojej dalekiej rodziny nawet został zastrzelony bo stał się tak agresywny że nie byli w stanie wsadzać do kojca ręki z miską nie mówiąc już o wymianie wody na świeżą. I te psy rzeczywiście na ogół trafiały właśnie z miasta.
-
Ja w ogóle jestem w lekkim szoku, że tyle się Wam przytrafia historii z agresywnymi psami :-o ja przez 21 lat mojego życia może ze 3 razy miałam do czynienia z na prawdę agresywnymi psami przypuszczającymi atak na moje futra, żadna z moich suk nigdy nie została pogryziona w takim stopniu że sie pojawiło jakiekolwiek zadrapanie. Owszem, zdarzały się psie konflikty i dużo hałasu, ale wszystkie spotykane jak dotąd agresory chodzą jednak na smyczach. Nie zdarzali się też ludzie niereagujący w sytuacji konfliktu. Problem stanowią jedynie psy przyjazne, ale bardzo nakręcone na inne czworonogi, ekscytujące się, skaczące, zapraszające do zabawy w dość natarczywy sposób. O ile starsza suka ma w 4 literach to czy pies jej włazi z nosem pod ogon albo ciągle za nią lezie o tyle młodsza od razu uderza w darcie mordy i warczenie. Ale u mnie to kwestia złego socjalu. Mam zreszta wrażenie, że więcej w tych spotykanych przeze mnie zasmyczowanych "agresorach" frustracji z braku zajęcia, ruchu i kontaktu z innymi psami niż rzeczywistej agresji i chęci mordu. Nie spotkałam jak dotąd ani jednego krwiożerczego yorka, owszem były jakieś szczekusie, ale niegroźne kompletnie. Co innego z labradorami i owczarkami, ale to też moim zdaniem nie była agresja tylko dominacja i próba stłamszenia mojego strachopsa. Niemniej tak samo nie lubię gdy moja suka jest zgniatana przez labradora jak gdy próbuje ją gwałcić pies w typie JRT. Ja, mimo że mam 2 psy, nie czuję się bardziej odpowiedzialna za tego dużego, a mniej za małego. Mam wrażenie że jest wręcz na odwrót, bo mały generuje więcej problemów. Co do upomnień itp- ja wielokrotnie byłam zatrzymywana przez SM i policję, a nawet straż graniczną na plaży. Ani razu nie dostałam mandatu, nawet upomnienia mi nie dali, nie mówiąc już o spisaniu. Raczej trafiam na psiolubnych mundurowych :) raz mi nawet zajechali drogę gdy zobaczyli że pospiesznie łapie je na smycze i powiedzieli zebym nie robila cyrku, tylko je puscila, bo oni psy lubią i uważają, że powinny sobie pobiegać, zwłaszcza jak takie usłuchane. No ale takie sytuacje to chyba tylko w K-g, w Poznaniu mnie jeszcze nikt nie zatrzymywał, ale też bardziej uważam, bo jednak więcej ludzi się kreci i więcej problemowych psów
-
[quote name='vege*']Otóż to. U mnie na osiedlu jest pełno yorków, są dwa pekińczyki, foksterierki krótkowłose, jack russell, husky, owczarki niem, chow-chow, kundelki o różnych wielkościach, wszystko na smyczach oprócz właśnie tych dwóch yorków, które niszczą MOJĄ pracę i terroryzują MOJEGO psa na smyczy co doprowadza mnie do białej gorączki :angryy:[/QUOTE] Znam ten ból. Ja akurat do yorków nic nie mam, bo to chyba jedyna rasa, która wzbudza w mojej suce sympatię, ale mam też psa sporych rozmiarów, który wielokrotnie był przez takie dziamgacze atakowany. Z tego co zauważyłam to u mnie więcej biega luzem psów słusznych rozmiarów niż tych małych.... :/ i ciężko mi powiedzieć "co gorsze". I tak i tak jest źle. A co do socjalizacji psów- ja uważam, że wcale nie jest łatwo. Jest masa psów, które zbyt się ekscytują innymi czworonogami, masa ludzi, która nie chce aby ich zwierzaki nawiązywały kontakt z innym psem i przesadnie nerwowo reagująca na ewentualne spięcia, do tego sporo ludzi, którzy nie życzą sobie, żeby do ich psa podchodził jakiś inny. Może fajnego, otwartego na świat szczeniaka łatwo jest socjalizować, nie wiem...wiem tylko że dość ciężko jest samemu zająć się socjalizacją szczeniaka po przejściach, lękliwego, bo po prostu to nie takie hop-siup ze znalezieniem zrównoważonych dorosłych psów w większej liczbie...a na jednym się przecież nie będzie opierał cały proces socjalizacji....
-
[quote name='Pysia']Rozumiem że jest to trudne. Ba! Nawet sobie nie jestem w stanie tego wyobrazić! Dlatego nie tylko wysłuchaj, ale i też działaj! Nie możesz tak sie czuc! Szukaj szkoły dobrej w pobliżu i już zapychaj do niej. W podskokach. To naprawdę pomaga. Miałam wśród znajomych taki przypadek. Tylko że pies nie reagował tak jak Twój ale.... ugryzł ! I dało się! Od 5-ciu lat żyją ze sobą i jest super. Teraz znajoma by go nie oddała za skarby. Warto poświecić coś jak już fakt został dokonany ( pies jest) żeby potem było super.[/QUOTE] Potwierdzam. Ja bardzo zaluje ze od razu sie nie zainteresowalam jakas pomoca ze strony dobrego szkoleniowca, moze teraz mniej bledow do odkrecenia by bylo :)
-
Ja też bym była zła gdyby mi facet sprezentował psa jednej z ras które mu się podobają (beagle na przykład:roll: i haskacze). W ogóle bym była zła gdyby mi ktoś sprezentował psa nawet wymarzonej rasy. Przede wszystkim weź poprawkę na to, że każdy pies potrzebuje czasu na przystosowanie się do nowego miejsca. Jednym to zajmuje tydzień, innym 2 tygodnie, jeszcze inne pokazują jakie są na prawdę po miesiącu. Moja na przykład w schronisku wydawała się fajnym, aczkolwiek szczekliwym szczeniorem, a po 2 tygodniach u mnie pokazała, że jest bardzo lękliwym psem, bojącym się dosłownie wszystkiego, reagującym czymś w rodzaju agresji lękowej w stresujących ją sytuacjach. Nie zrażaj się do psa po tym jednym incydencie, tym bardziej że opis sytuacji wskazuje na to, że pies się czegoś przestraszył, nie chciał Wam niczego zrobić. Domyślam się, że warczenie takiej kupy futra może być przerażające, ale postaraj się dac mu drugą szansę i choć trochę mu zaufać :) chyba najlepszym sposobem na to byłoby mocne zaangażowanie się w zajmowanie się psem, z czasem wątpliwości zaczną przechodzić. Warto też od początku określić pewne zasady i konsekwentnie się ich trzymać :) zresztą...co tu dużo pisać- najlepiej sobie poczytaj różne tematy z dzialu Wychowanie, zacznij uczyć psa okreslonych komend i wyrabiać sobie z nim więź
-
Ej moja też tak raz mnie mega zestresowała- rzuciła się przed siebie głośno szczekając i stała w miejscu groźnie warcząc. Pierwsza myśl: "Jezu DUCHY!" :D ale w ogóle nie wystraszyłam się jej. Ja ogólnie mam schiza, nie wiem co ta moja suka czasami widzi ale są takie chwile, że np. siedzi na dywanie wpatrując się intensywnie w róg pokoju albo patrząc na sufit/ścianę....ja tam niczego nie widzę i mam nadzieję, że nigdy nie zobaczę :) Suka mojej kuzynki też ma podobne fazy, np. patrzy się na ścianę powoli przesuwając głowę tak jakby podążała za czymś wzrokiem po czym zaczyna warczeć. Niby w duchy nie wierzę, ale jest to trochę przerażające :cool1:
-
[quote name='N&N']A ja jestem zachwycona pewną młodą mastifką hiszpańską (spotkaną na wystawie). :loveu: Suka jest przewspaniała! [B]Wielka[/B] (serio przeogromna), spokojna, łagodna. Na widok mojej suczki wykazała umiarkowane zainteresowanie (spojrzała w jej stronę :razz:). Potem jednak zdecydowała się podejść sprawdzić co to (bez przeciągania właścicielki przez trawnik). Jak zczaiła, że moja się boi ...... położyła się :crazyeye: i powoli próbowała podpełznąć. Po dłuższej chwili moja sunia przechodziła z 10 cm od mastifki, z ogonkiem w górze :loveu:. Mastifka po sprawdzeniu co to, to małe czarne, pełen olew! Wielkie gratulacje dla właścicielki Mastifki :multi: Wspaniale wychowała sunieczkę. :loveu: Nawet ja, pomimo obaw (bo to jednak duży pies, nie spotkałam jeszcze takiego) zakochałam się w dziewczynce. Super pies! :loveu: Ach, żeby wszystkie psy takie były. ;-) :lol:[/QUOTE] Moja druga suka taka jest, a...wychowywana metodami Fishera, kompletnie nie wiedzieliśmy co to socjalizacja itd....więc ja nie wiem na ile to kwestia wychowania a na ile genów+wydarzeń z młodości...
-
[quote name='Aguja']Wiecie, ja generalnie uważam, że tych psów jest coraz więcej. Prawie każda rodzina ma psa. A tych psiaków wychowanych to jest niestety mało:shake: Albo ludzie wychodzą na 10 minut na smyczach krótkich i w kagańcach przez całe życia psa albo puszczają psy luzem kompletnie po osiedlach, jezdniach itp. W sumie nie wiem co gorsze. A wystarczyłoby trochę z psem popracować:roll:[/QUOTE] Mi są właśnie bardzo potrzebne psy, najlepiej duże, fajnie wychowane, respektujące sygnały innego psa, nie zachowujące się tak jakby pierwszy raz w życiu widziały innego czworonoga. Ciężko na takie trafić, serio :( Byłam zachwycona mega dużym kundlem biegającym sobie bez własciciela, który doskonale wyczuł niepokój mojej strachopsicy i żeby ją uspokoić i zachęcić do kontaktu położył się na ziemi odwracając łeb, dał obwąchać ze wszystkich stron i dopiero wtedy spokojnie wstał, powąchał jej mordkę i sobie poszedł. Gdybym codziennie spotykała psy tego typu to pewnie rudzielec by się tak nie spinał :)
-
[quote name='NyanNyan']Ja jak chodzę z moja Ciotką nie spotykam się może z wielkim chamstwem, ale... No właśnie ale, znam ją i wiem jak reaguje na inne psy więc, chodzi w kagańcu, jak nie ma psów ściągam jak widzę psy, zakładam i jak widzę psa luzem, to krzyczę, aby go zapięto bo moja może być agresywna, większość zrozumie i zapina, ale od części słyszę -Ale mój tylko się pobawi -Jak pies agresywny to na łańcuch -A niech się Pani od..... Wtedy zazwyczaj odpowiadam wydając po cichu komendę czuwaj (ona wtedy się lekko stroszy i ucho stawia i czujnie się rozgląda ) Mogę spuścić i niech się waszym psem naje...lub jak go zje to bez pretensji...zazwyczaj działa. I nawet jak może same odzywki nie są jakoś szczególnie chamskie, to dla mnie szczytem chamstwa jest posiadanie zdrowia własnego psa w poważaniu..bo niech podleci taki mały 2kg psiak i nawet jak moja go nie ugryzie to może go przecież łapą pacnąć i uszkodzić.[/QUOTE] Wiesz co..mnie to właśnie zastanawia dlaczego ludzie mają gdzieś zdrowie fizyczne i psychiczne swojego psa. Raz po mojej suce przebiegł młodziutki labrador, może z 5 miesięcy miał, taka rozkoszna klucha, no ale już większa 3 razy od mojej rudej, która ma określone zdanie nt próbujących się z nią bawić psów. Nie chciałam żeby mu coś zrobiła, choć ona raczej nie gryzie tylko wpada w histerię, no ale nigdy nie wiadomo czy kiedyś nie wytrzyma i w końcu innego psa chapnie....więc wołam do właścicielki, że proszę pieska zabrać, bo moja może mu krzywdę zrobić. I co słyszę? "niech zrobi, może wtedy zacznie wracać jak go wołam"....:shake: Później, gdy pani już psa zabrała (pomogłam jej w tym, bo rzeczywiście miał ją w 4 literach) widziałam jak poszła w stronę grupy biegających luzem psów. Szczeniak został na wstępie przeciągnięty po ziemi przez dorosłego goldena, który potem jeszcze go gnębił ciągle wskakując mu na kark, przyciskając go do ziemi i warcząc mimo że młody co chwil zawodził i próbował się wycofać... a kobieta cieszyła się i wykrzykiwała "no! widzisz! masz za swoje! ale ci piesek pokazał!". Właściciel goldena jej wtórował ciesząc się, że jego pies tak fajnie ustawia hierarchię i pokazuje młodemu gdzie jego miejsce. Ciekawe co teraz z tego brzdąca wyrosło, pewnie kolejny popieprzony lab.
-
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
klaki91 replied to omry's topic in Foto Blogi
[quote name='FredziaFredzia'][URL]http://iv.pl/images/15157551292932761405.jpg[/URL] co to za króliko-chomik?[/QUOTE] Jak świnka morska :D zajebisty