klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
[quote name='rozi']Ja (jak może wiadomo) mam dwa maluśkie yorki w tej chwili. Traktuję je jak psy, mają się słuchać etc. Ale Miszka ma 7 miesięcy, strasznie chce się bawić z każdym psem, i teraz - co? Trzymam go na smyczy, żeby nie utrudniał życia właścicielom psów... trudnych. Ale on nic złego nie robi, biegałby sobie, radosny (nie ujada, po prostu wije się z radości, jak to szczeniul), popodskakiwałby chwilę w nadziei na zabawę i to wszystko. Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot. Całe życie miałam duże psy, mógł do nich podchodzić kto tylko zechce, byle nie z zębami na wierzchu.[/QUOTE] Ja wychodzę z założenia, że trzeba nad swoim psem panować, nawet jeśli jest on z tych trudnych. Trzeba to najzwyczajniej w świecie wyćwiczyć. Ja przestałam się już obchodzić jak z jajkiem z moim psem i jego relacjami z innymi psami. Jeśli widzę że leci w moją stronę jakiś sierściuch a właściciel nad nim nie panuje (bądź na moje "czy może pan zabrać psa?" odpowiada głosnym "on nic nie zrobi") to na ogół puszczam smycz (co by dac suce swobodę) i niech się dzieje wola nieba- ja mogę co najwyżej skarcić złe zachowanie mojej suki, nad którą w pełni panuję głosem. No ale jak się podbiegacz jej nie spodoba, albo jest wobec niej niedelikatny (w jej mniemaniu) to niestety- dostanie od niej kilkusekundowy OPR przerwany moją ostrą reakcją. Na szczęście póki co nie dostałam opieprzu od kogokolwiek za jej niegrzeczne zachowanie. Co najwyzej na stwierdzenie właściciela "ojej, a ona nerwowa chyba jest?" odpowiadam "ostrzegałam" ;) Niemniej pojawia się we mnie strach w momencie gdy leci w moją stronę pies dużej rasy bo właśnie te najbardziej psują całą moją pracę. I nie musi taki pies mieć złych zamiarów, wystarczy że jest niedelikatny. Ale ja podbiegacze nawet polubiłam, jak mają spoko właścicieli to niech sobie biegają ile wlezie :) gorzej jak się trafi własciciel-buc i pies-gwałciciel To jest niestety dość skomplikowana sytuacja- z jednej strony wiem co czują właściciele psów problemowych (bo takiego mam),z drugiej- jak ma się odbywać socjalizacja szczyla czy ogólnie zapewnienie psu kontaktu z innymi psami, gdy wszyscy dookoła się pultają, że pies bez smyczy i zaczepia. A na smyczy psy się jednak dogadują o wiele gorzej. Potem chodzą małe frustraty które z nadmiaru emocji na widok innego psa nie potrafią się normalnie przywitać tylko chcą wszystko zrobić na raz i prowokują mniej cierpliwe czworonogi. Także na dobrą sprawę wszystko sie odbywa na Twoje ryzyko- jeśli Twój brzdąc trafi na mało cierpliwego psa i na skutek ataku ze strony takiego będzie miał uraz to będziesz mogła winić tylko i wyłącznie siebie. Niestety ale nie kazdy ma wpływ na zachowanie swojego czwronoga i jego stosunek do innych psów. Można wyćwiczyć z psem ignorowanie innych czworonogów, ale w momencie zbyt intensywnego zaczepiania psiemu nerwusowi mogą puścić nerwy na te kilka sekund.
-
[quote name='sleepingbyday']wypisz wymaluj moja zoska. teraz, jak ma moejgo tym czasa za plecami, przyzwyczaili się do siebie i trzymają sztame, to ciekawe wyskoki miewa. podjudza go (albo on ja, ale rzadziej), p0odskakuje psom, kórych sie wczesniej bała i w ogóle.[/QUOTE] No to moja identycznie jak odwiedzam rodziców u których mieszka moja druga suka (jedyny duży pies z którym jest w stanie się ruda bawić). Obie wszczynają raz na jakiś czas awantury przy płocie z psami sąsiada przy czym starsza szczerzy zęby na mocno wpieniającą ją sukę sąsiadów, a ruda wychyla się zza tyłka starszej i szczeka cała zjeżona. Nie raz już miałam przykład działania takiego mini stada w przypadku psów, które starsza darzy niechęcią. Nie raz musiałam zaprowadzać porządek w towarzystwie bo np. zaatakował nas przez płot jakiś pies bardzo nielubiany przez moją starszą sukę, starsza dawała się sprowokować a młodsza leciała "do pomocy" a wcześniej bez "wsparcia" starszej obchodziła tego psa bokiem/olewała go. Nie wiem z czego to wynika, ale właśnie ze starszą suką ma najlepszy kontakt, na najwięcej jej pozwala, może starsza ją bez problemu obwąchiwać, miziać po mordzie swoją owłosioną paszczą. Ładnie respektują wysyłane przez siebie sygnały- może dlatego mają tak dobry kontakt? Nie raz miałam okazję obserwować z ukrycia co robią np. w sytuacji gdy dostaną jeść- widziałam jak starsza po skończeniu konsumowania jednym spojrzeniem spode łba sprawiała że ruda czekająca na możliwość sprawdzenia stanu miski starszej cofała się o 2 metry i grzecznie kładła, widziałam też jak wymieniały się miskami po zjedzeniu i ruda chciała z powrotem wrócić do swojej więc normalnie podchodziła i starsza ustępowała... widziałam jak leżały obok siebie (ale bez przytulania- to za dużo dla mojej rudej), ale widziałam też sytuację w której ruda pokazała zęby starszej gdy ta próbowała się położyć blisko niej.... i to ruda ciągle podchodzi do starszej dając jej "buziaki", starsza tego nie robi....starsza często samym spojrzeniem sprawia że ruda wywala się na plecy i pokazuje brzuch, daje się obwąchać, a normalnie NIGDY tego nie robi w kontaktach z psami. Jednocześnie zdarzają się sytuacje z innymi domownikami w których ruda próbuje się wybić, np. wciska się podczas głaskania przed starszą, odsuwa ją od człowieka. Raz też ponoć zawarczała na starszą gdy ta się przecisnęła przed nią w drzwiach. Ciekawią mnie ich relacje, bo ciężko mi w sumie orzec która niby jest tą dominującą? Ja je traktuję jaki bliźniaki, żadnego podskakiwania, żadna nie jest mniej lub bardziej ważna. Jak dostają żarcie to równocześnie, to samo ze smakołykami, głaskane i przytulane są też równocześnie.
-
Ja się przestałam patyczkować- jak pies za mną idzie mając w d...właściciela to go zachęcam do kontaktu (smaczek czy po prostu wyciągnięta dłoń), łapię za obrożę i oddaję właścicielowi ;) Też już nie raz miałam takie sytuacje, często właściciel biegał dookoła mnie goniąc swojego psa, który miał z tego jeszcze większą frajdę co jakiś czas doskakując do mnie próbując dosięgnąc mojej suki (która przy takich szopkach brana jest przeze mnie na ręce żeby się nie irytowała i nie chciała przyfasolić zabawowemu psu). Z tego co zauważyłam to nawet łatwiej mi (czy ogólnie-obcej osobie) jest złapać takiego niesfornego psa niż właścicielowi (może wydaje się mało atrakcyjny, a obca osoba to jednak jakaś nowość?) Mnie to akurat nie irytuje, bo rozumiem że różne psy są, różne etapy wychowania i szkolenia. Mnie nawet nie wytrąca z równowagi atak jakiegoś mało przyjaznego psa, przynajmniej nie jeśli zostanę przeproszona/nie spotkam się z chamskim zachowaniem. Dopóki nie spotykam się z buractwem sama jestem miła, oddaję "zgubę" z uśmiechem, zresztą jak właściciel nieusłuchanego psa widzi że nie łapię spiny to też się wyluzowuje i przeprasza ;)
-
[quote name='gryf80']przepraszam.wiem,pzrez te opinie-z reszta nie słuszne-wyrabiaja markę,ludzie sie boją....[/QUOTE] No to chyba dobrze ze sie ludzie boja- sa i tego plusy- rase zaczyna nabywać więcej ludzi siedzących w temacie, a nie chcących psa dla samego faktu posiadania jakiegokolwiek psa. Bierzcie pod uwagę to, że to będzie też pies dla dziecka. Te rasy mają akurat taką a nie inną (krzywdzącą dla nich) opinię wśród ludzi, właściciele często słyszą nieprzyjemne uwagi na spacerach ze swoimi czworonogami; uwagi które nawet mającej olewkę dorosłej osobie podnoszą ciśnienie- to co dopiero by było gdyby dziecko słyszało co chwilę, że mordercę na smyczy prowadzi.... dla dziecka posiadanie psa ma być też frajdą.... przynajmniej w moim odczuciu i ja bym na to spojrzała też z tej strony, choć zapewne dla większości to żaden argument. Moim zdaniem inne rasy by się lepiej sprawdziły w roli towarzysza rodziny, która o psach prawie nic nie wie, zresztą sama autorka odrzuciła amstaffa, wydaje mi się, że odrzuciłaby też staffika, no ale może się mylę.
-
[quote name='asiak_kasia']no upodobania wizualne, to już jest kwestia osobnicza. Tu się albo podoba albo nie i nie ma co dyskutować. A co do ras, to jak dla mnie łatwiej ogarnać pudla niż np TTB, generalizując oczywiscie, bo w gruncie rzeczy każdy pies jest inny, w jednym miocie są rózne psy a co dopiero w rasie. :roll: NAtomiast, zdecydowanie popieram, żeby najpierw okreslić co się psu da i czego się od psa chce. A potem dobrac to do swojego upodobania eksterierowego. :)[/QUOTE] Dokładnie.... można trafić na super ciapowatego ciekawskiego, wesołego labka, którego będzie się fajnie szkolilo, socjalizowało bez większych problemów, a można też trafić na szczenię wycofane, potrzebujące czasu na przetworzenie informacji (:evil_lol:), z którym trzeba się obchodzić znacznie delikatniej, dozować mu wrażenia. Można też trafić na jednostkę wybitnie dominującą. Ile psów tyle osobowości.... Z takich psiakowatych fajne są też cocker spaniele angielskie, ale TYLKO z DOBREJ hodowli, kolorowe uchodzą za najłagodniejsze i najbardziej kochane (ale tym bym się mocno nie sugerowała) no i one też wymagają sporo pielęgnacji + trzeba byc mocno konsekwentnym (ale przy której rasie nie trzeba? :cool3:)
-
Na dobra sprawe kazda rasa sie nadaje, bo kazda ma okreslone wymagania, kazda "nie jest dla kazdego", ale przy odpowiednim (no i znowu- co oznacza odpowiednie?) prowadzeniu jest super towarzyszem
-
[quote name='bezpsa']czyli widać ile użytkowników forum tyle opinii ;)[/QUOTE] Bo prawda jest taka, że nie ma jednej recepty na udaną relację psi przewodnik-pies. Z rasą uchodzącą za trudną może sobie poradzić totalny laik, tak samo jak niby doświadczony psiarz zepsuje psa rasy uchodzącej za wcielenie łagodności. Trzeba też pamiętać o tym, że żadne szczenię nie jest czystą kartą, psy też mają swoje osobowości i nie ma jednej udanej recepty na wychowanie perfekcyjnego psiego towarzysza. Ba, to że ktoś odchowa 10 psów nie czyni z niego speca bo może i tak nie podołać wychowaniu jedenastego. Niemniej gdy podchodzi się poważnie do tematu lepiej celować w rasy uchodzące za sprawiające małą ilość problemów wychowawczych (a cavaliery właśnie do takich ras należą). Z drugiej strony- ile z nas tak na prawdę swojego pierwszego psa nabyło po gruntownym zbadaniu tematu i przewertowaniu tysiąca książek o wychowaniu? Myślę, że jednak niewiele. Gdy jest się laikiem patrzy się przede wszystkim na wygląd ;) Przede wszystkim dobrze by było gdybyś nieco szerzej opisała Wasze oczekiwania w stosunku do psa (np. skłonność do stróżowania, wzbudzający "respekt" czy przyjazny całemu światu, kanapowiec czy nie itd.) z tym, że staraj się to zrobić w miarę obiektywnie,np. weź pod uwagę to, że czasami lepiej zdecydować się na mniej aktywną rasę, która będzie szczęśliwa gdy zapewni się jej czasami więcej ruchu niż rasę uchodzącą za wieczne ADHD. Z tych ras, które podałaś wyłania się już nieco obraz psa, który by się Wam wizualnie podobał (klapnięte uszy, raczej szersza kufa, krótkowłosy) chyba że nie jest to aż tak istotne? Jakie macie oczekiwania co do wyglądu? No i ostatnia rzecz- co jesteście w stanie psu zapewnić? Ile czasu na spacery i jak miałyby one wyglądać? jaka jest okolica, w której mieszkacie? czy zamierzacie spędzać z psem czas bardzo aktywnie/aktywnie czy może wolelibyście psa, który nie wymaga wiele ruchu?
-
Ja też bym sugerowała cavaliera ;) chyba że rzeczywiście chcecie coś większego? A co do siły 9-latki- ja w tym wieku dostałam swojego pierwszego psa (mieszaniec sznaucera olbrzyma) i bez problemu ją na smyczy utrzymywałam nawet jak kilka(naście) razy za kotem szarpnęła. Można się pluć że rodziców miałam nieodpowiedzialnych że mnie puszczali z tak dużym psem na spacery, że to ja właściwie psa wychowywałam, ale dzięki temu że wszędzie ze sobą sukę tachałam wyrosła na zrównowazoną, super zsocjalizowaną psicę ;) zupełnie nieświadomie zafundowaliśmy jej tak dobrą socjalizację, że aż jestem pełna podziwu :D
-
[quote name='GAJOS']Jest po prostu dominantką - Dominujący osobnik wącha a uległy jest wąchany. Więc jeżeli Zośka wącha to jest OK, jeśli inny pies chce ją powąchać to jest szał macicy.[/QUOTE] [quote name='evel']To zupełnie jak Zu! "Kreuje się" ;-) na dominującą jednostkę w kontaktach z innymi psami, więc księżna może wąchać, ale biada temu, kto chce powąchać księżną i tak dalej ;-) Nie wiem, co z tym zrobić i czy w ogóle coś mogę, więc ją po prostu opierniczam, jak przegina pałę. Inne psy jakoś się uczą "obsługiwać Zu" i wiedzą, że ona jest w sumie dobrym psem, tylko ma słabe nerwy :smile:[/QUOTE] Moja suka zachowuje się identycznie. Też był problem z agresją lękową. Też nie lubi innych psów, a raczej nie lubi zabaw z nimi. Jeszcze psy tej samej wielkości co ona pozaczepia, chwilę się pobawi ale zaraz odbiega i zajmuje się swoimi sprawami. Jak zabawa to jedynie w ganianie, bo wszelkie próby siłowania odbierane są przez nią jako atak i próba stłamszenia jaśniepani. Co powiedział szkoleniowiec po tym jak ją zobaczył? Że to typowa tzw "histeryczna alfa"- pies, który chce być dominujący, ale jest zbyt mało pewny siebie, lękliwy, do tego dochodzą braki socjalizacyjne i dlatego przesadnie reaguje na zachowania innych psów. Osobnik dominujący, pewny siebie pokazuje swoją "wyższość" w inny sposób, tylko w ostateczności ucieka się do robienia awantury. Moja na przykład daje się obwąchiwać jedynie po mordzie, ale też nie może to być pies dużych rozmiarów. Z psami dużych rozmiarów (nie wszystkimi, ale zwłaszcza z ONami z tego co się dowiedziałam- i problem stanowią też laby i goldeny bo są zbyt żywiołowe) jest ten problem że podchodzą do małego psa trzymając swoją mordę w okolicach jego grzbietu/karku. Pies przesadnie reagujący na takie sytuacje (jak moja), w dodatku chcący uchodzić za jednostkę dominującą robi coś takiego jak moja suka- czyli rzuca się z wrzaskiem i kłapaniem zębami na delikwenta, mając jednocześnie podkulony ogon (bo się boi-w końcu to lękliwy dominant). U mnie jest tak że biada temu psu, który zbyt nachalnie obwąchuje mordę jaśniepani, biada temu który wciska nos pod jej ogon mimo jej odskakiwania, a jak jakiś nie daj boże ją pacnie dla zabawy łapą to jest natychmiast opierdzielany że dam się tak nie traktuje. U nas jest jeszcze ten problem, że jak się trafi jakiś niedelikatny osobnik który dostanie od niej zje.bkę (za co z kolei ona dostaje OPR ode mnie) to suka przez resztę spaceru przeżywa całą sytuacje w sobie (ciągle fuczy i się cicho bulwersuje pod nosem idąc dalej na smyczy) i nie daj boże żeby się przytrafił wówczas inny pies chętny do zabawy- od razu jest wyskok i histeryczne szczekanie, szczota na grzbiecie i ogólne "odpier... się wszyscy ode mnie". Taka humorzasta księżniczka z niej trochę :diabloti: ciekawsko-dominujący strachopies Mi się czasami autentycznie chce płakać jak coś odwali, no ale praca, praca, praca i są efekty, dobrze że chociaż nie mam problemu z jej odbieganiem do innych psów czy odwoływaniem jej. I jest bardzo łupowa, to się mocno nam przydaje na spacerach
-
Maltańczyk, shih tzu za darmo przez internet, czy to możliwe? dlaczego?
klaki91 replied to wuniol90's topic in Pseudohodowle
[quote name='ajeczka']Przeżyłam już 4 szczeniaki. Teraz adoptowaliśmy rocznego psa ze schroniska. Nic nie wiedziałam o jego przeszłości, a to ttb. Po ponad roku z nami jest cudownym, kochanym psem, który może zostać sam i świetnie dogaduje się z innymi psami. O to mi chodziło, ale każdy szuka czegoś innego.[/QUOTE] Dla równowagi: przygarnęłam ze schroniska 2 lata temu 6-miesięczną suczkę. Po kilku tygodniach u mnie okazało się, że jest psem ze zwichrowaną psychą, kompletnie zawaloną socjalizacją, że atakuje inne psy i przypuszcza ataki-straszaki na ludzi. Po 2 latach ciężkiej pracy suka znormalniała, ale dalej jest psem niestabilnym psychicznie, lękliwym, dalej nie lubi kontaktu z innymi psami. Teraz gdybym miała brać psa bezpośrednio ze schroniska to brałabym dorosłego a nie szczeniaka/podrostka. -
[quote name='semmi']Nie jestem pewna, czy aż taka całkiem zwykła :oops: Jestem pasjonatką zwierząt, od ponad ośmiu lat zajmuję się hodowlą rasowych kotów, jeżdżę na wystawy, na krycia, także zagraniczne, studiuję wnikliwie rodowody, linie, choroby, sprowadzam nowe linie, poświęcam się w tym całą sobą, studia/pracę także wyobrażałam sobie jedynie poświęcone zwierzakom i takie wybrałam. Z psem także nie wykluczam wystaw ([U]ale napewno nie hodowli[/U]), sportów, wielu ćwiczeń, a napewno kursów posłuszeństwa, zależy co mnie najbardziej wciągnie - w każdym razie dla swoich zwierząt poświęcam cały swój wolny czas :) Mimo tylu lat (chociażby w hodowli) nie brało mi nigdy odrobiny zapału, ba, przeciwnie...[/QUOTE] No to skoro masz czas i chęci które nie wyparują potem gdy pies zacznie stwarzać jakieś problemy to na dobrą sprawę większość ras pasuje, kwestia odpowiedniego prowadzenia psa i nauczenia go zachowania przy siostrze. ;) Nie wiem jakie są rasy które same z siebie nie lubią dzieci? To raczej kwestia socjalizacji i osobowości indywidualnego psa.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='a_niusia']zaden pies nie rodzi sie dogoterapeuta i nawet starannie wyselekcjonowany szczeniak przy niewalasciwym prowadzeniu wcale nie musi sie sprawdzic w takiej funkcji. moze po prostu zdecydujecie sie na adopcje doroslego, sprawdzonego psa o stabilnym charakterze? golden to nie jest "pies do dogoterapii". to jest pies z gr VIII a grupa ta to sa psy mysliwskie. taki pies nie bedzie "mily, slodki i bezproblemowy" sam z siebie. przede wszystkim trzeba mu zapewnic odpowiednia dawke ruchu i zajec umyslowych, bo inaczej to bedzie frustrat a nie dogoterapeuta. poza tym w tym przypadku nie jest konieczny "dogoterapeuta" ale po prostu przyjaciel rodziny.[/QUOTE] No wiadomo, że każdego psa trzeba wychować i zapewnić mu wszystko co niezbędne, z zajęciami umysłowymi i ruchem na czele. [quote name='Unbelievable']większość borderów nie jest agresywna, ale może się taka wydawać jak się im nie zapewni odpowiedniego zajęcia i szkolenia[/QUOTE] Pytanie czy zwykła rodzina szukająca po prostu przyjaciela w postaci psa będzie w stanie mu zapewnić odpowiednie zajęcie i szkolenie
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='semmi']Z ciekawosci - na czym polegały te "nienormalności" u borderków? :oops: W takim razie porozglądam się za sunią goldena, może będzie nie za duża i delikatniejsza. Tylko boję się, że źle trafię... Ostatnio tak często słyszę o agresywnych lub innych dziwnych zachowaniach golenów, chyba popularność im trochę zaszkodziła...[/QUOTE] Chciały zeżreć prawie każdego mijającego je psa (agresja smyczowa najprawdopodobniej) + jeden wyraźnie miał schiza przed ludźmi, jak dla mnie to wyglądało na początki agresji lękowej, ale mogę się oczywiście mylić. Nie zniechęcam do borderów żeby było jasne! :) jakieś 3 mające odchyły osobniki nie oznaczają, że cała rasa jest BLE. To Twój wybór, poczytaj, najlepiej zrób sobie listę ras, wypisuj zwłaszcza minusy i zobacz co i dlaczego najbardziej pasuje :) Z tymi goldenami mam tak jak Ty- SŁYSZĘ że bywają agresywne albo mają jakieś odchyły. A czy to ma potwierdzenie w praktyce? Jak dotychczas spotkałam jednego popapranego goldena, był z pseudohodowli i miał ochotę zatłuc każdego psa. Mój kuzyn ma super goldenkę z rodowodem i jak dla mnie to świetny pies :) jak ktoś obcy zapuka do drzwi to na pewno kilka razy szczeknie, nie jest tak że od razu się rzuca wycałowywać tę osobę, ale jednocześnie nie ma problemów z wpuszczaniem do domu gości, jest tulaśna i całuśna, gdybym miała kiedyś warunki i chciała psa o super przyjacielskim charakterze to po wizycie u kuzyna szukałabym dla siebie goldena :) dla mnie to super pies, trzeba tylko przeczekać nastoletniego fizia, ale przy odpowiednim prowadzeniu psa można nauczyć żeby zachowywał się spokojnie przy ludziach dając mu możliwość wyszalenia się na spacerach. Na pewno nie nazwałabym tej rasy flegmatyczną, adhd też nie, choć młody golden to wulkan energii- ale który młody pies taki nie jest? Jak uda Ci się znaleźć miot po na prawdę świetnych rodzicach, a hodowca będzie miał jakieś rozeznanie w dogoterapii to napewno uda się spośród szczeniąt wybrać najbardziej odpowiednie ;) no i praca z fajnym, stabilnym psychicznie, zrównoważonym szczeniakiem to sama przyjemność. Moim zdaniem wybór rasy to oczywiście podstawa, ale o wiele większą zagwózdkę będziesz mieć przy wyborze hodowli, więc się szykuj na godziny spędzone przed komputerem i przy telefonie :cool1:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Maltańczyk, shih tzu za darmo przez internet, czy to możliwe? dlaczego?
klaki91 replied to wuniol90's topic in Pseudohodowle
Napiszę w miarę krótko :) 1. Jak chce się mieć psa określonego wzrostu, o określonej wadze i wyglądzie to się kupuje psa rasowego, z metryką(rodowodem) Związku Kynologicznego- trzeba uważnie wybrać hodowlę nawet zarejestrowaną w ZK- jak się już płaci za pieska to niech będzie "wart" tych pieniędzy. Koszt psów małych ras typu maltańczyk jest spory. To na ogół wydatek rzędu 2000 zł. Ceny hawańczyków to też mniej więcej ten poziom. Rzadki lwi piesek też do najtańszych nie należy, podobnie jak bichon frise czy bolończyk. Tańsze są rodowodowe yorki, tu znajdziesz szczeniaka rasowego za nawet niewiele ponad 1000 zł, podobnie z shih tzu. 2. Jak chce się mieć psa po prostu małej wielkości, kudłatego czy jakiegokolwiek innego to należy odpalić internet i codziennie przeglądać ogłoszenia (polecam gumtree, tablica.pl), pojawiają się tam informacje o pieskach do adopcji czy do oddania, bo suka się oszczeniła. Unikaj ludzi, którzy chcą jakiekolwiek pieniądze za szczenięta. Możesz założyć wątek w dziale "przygarnę" czy jakoś tak, tu na dogomanii, dziewczyny (i faceci) powrzucają zdjęcia szczeniąt które na tą chwilę są dostępne i nie kosztują nic, a są odrobaczone i zaszczepione, przebadane przez weterynarza, często młodziutkie. Po szczeniakach na ogół widać jakie będą w przyszłości, to nie jest wielka filozofia stwierdzić czy piesek będzie mały czy duży. 3. Jeśli chcesz wziąć pieska ze schroniska to najlepiej wziąć namiary na wolontariuszy, dzwonić codziennie czy co kilka dni, poprosić żeby donosili jakie szczeniaki do schronu trafiają. Koszt szczeniaka ze schroniska to na ogół 50-100 zł. I jeszcze jedno- weź poprawkę na to, że szczenię z niewiadomego źródła może wykazywać problemy behawioralne w przyszłości wywołane np. zbyt wczesnym oddzieleniem od matki czy złymi doświadczeniami z pierwszych tygodni życia. To ma olbrzymi wpływ na późniejsze zachowanie psa. Zwłaszcza uważaj przy psach z hodowli zarejestrowanych w innych związkach niż Związek Kynologiczny w Polsce (ja bym w ogóle z takiej hodowli psa nie kupowała, ale to Twój wybór, jeśli patrzysz pod względem ekonomicznym to wiedz, że to po prostu wyrzucanie kasy w błoto), gdzie często rozmnażane są zwierzęta bez odpowiednich badań, rodzice mają problemy z psychą, a szczeniętom zapewnia się prawie zerową socjalizację. To juz lepiej jest poczekać aż się trafi podobny piesek do przygarnięcia w schronisku czy w jakiejś fundacji niz płacić cokolwiek. Pamiętaj, że jak już masz płacić za pieska to musi mieć on minimum 7-8 tygodni, ma być odrobaczony i zaszczepiony (książeczka zdrowia). Radze sie jednak porządnie zastanowić czy warto płacić jakiekolwiek pieniądze byle komu, byle żeby wyszło taniej. Żebyś przypadkiem nie trafiła na szczeniaka z wadami genetycznymi które ujawnią się dopiero po pewnym czasie i będą wymagały o wiele wyższych kosztów leczenia niż wyniósłby zakup psa. Pomijając koszty behawiorysty gdyby pies okazał się małym porypańcem ;) -
Ja bym brala goldena, można wybrać mniejsze szczenię, można poszukać drobnych psów, żeby nie był zbyt masywny. No i popatrzeć z jakich miotów powychodziły szczeniaki raczej drobniejsze. Choć ja bym raczej w tym przypadku zwróciła uwagę na charakter szczeniaka a nie na docelową wielkość. Bordera bym nie brała, bo choć nie poznałam wielu przedstawicieli tej rasy to miałam okazję spotkać 3 i każdy był porypany. Prawdopodobnie właściciele nie poradzili sobie do końca z wychowaniem, ale mnie to skutecznie zniechęciło do tej rasy. Nie do końca rozumiem czego oczekujesz mówiąc o psie z adhd? Większość psich ras nie będzie padać po kilkugodzinnym spacerze, będą szczęśliwe mogąc Ci towarzyszyć, a w domu po prostu się położą i pojda spac. Jak dla mnie to żywiołowy jest też cocker spaniel angielski, a pies tej rasy z dobrej hodowli to dla mnie ideał i wielkie marzenie :) no ale z tego co kojarze nie wchodzi w gre
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='ajeczka']Napiszę coś strasznego. Po wczorajszym porannym spacerze: UWIELBIAM WIEJSKIE BURKI Z MOJEJ WSI. Mam ttb ze schronu i od roku pracuję z nim żeby nie próbował pożreć wszystkich obcych psów z coraz lepszymi wynikami. W lesie spotkaliśmy wolno biegającego niewielkiego kundelka. Jest ich teraz dużo obok naszego osiedla, bo suki mają cieczkę. Miałam fantastyczny pokaz sygnałów uspokajających ze strony kundelka. Mój rudy wie, że ma leżeć jak widzi obcego psa. W końcu do siebie podeszły - piękny pokaz psiego powitania i zawierania przyjaźni. Do końca spaceru dwa psy biegały obok mnie bawiąc się razem. Rozstały się przed moim domem. Jestem dumna z mojego psa i moich metod wychowawczych. Zdecydowanie gorsze doświadczenia mam z psami na smyczach ale nie pod kontrolą - niestety to też się zdarza.[/QUOTE] Ja też wolę wiejskie burki, moja powalona suka też. Właśnie z powodu świetnej znajomości sygnałów- jak dotąd na wsi nie zaatakował nas żaden pies, a jak już jakiś podleciał z mordą to zaraz zwiewał gdy starsza mu spokojnie zęby pokazywała. Młoda też o wiele swobodniej znajomości zawierała, właściwie to wszystkie spięcia pojawiały się z psami które z miasta na spacery na wieś przyjeżdżały.
-
[quote name='semmi']Poznałam "na żywo" dzisiaj dwóch pięknych przedstawicieli rasy border colli, umówiłam się z właścicielem na spacer po parku. Wrażliwe i mądre psiaki. Radośnie witały się z każdym przechodniem. Ciągle zastanawiam się oczywiście poważnie nad goldenem. Ale one chyba są dużo.. spokojniejsze? Nie wyobrażam sobie dużo spokojniejszej rasy, ta jest idealna... Ja po prostu uwielbiam zwierzaki z adhd, nie wyobrażam sobie chwili ciszy i nudy, te borderki też były takie wyjątkowo spokojne :oops: Już nie mam pojęcia co robić. Zaczyna mnie też coraz bardziej wciągać pomysł z agility. Gdybym tak mogła mieć dwie rasy... ;)[/QUOTE] Czy ja wiem czy spokojniejsze? Goldeny to psy z zupełnie innej grupy, nie ma co ich porównywać do borderów, obie rasy mają inne predyspozycje, do czego innego zostały stworzone i innego rodzaju pracy wymagaja
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Na problemy żołądkowe dobrze działa przegłodzenie + karmienie gotowanym (klasycznie- kurczak+ryż+warzywa) przez pewien czas, jak się uspokoi to dorzucać chrupki i patrzeć czy się znowu jakieś problemy nie pojawiają. U mnie szybko się przyjął Bento Kronen i Bosch, teraz jest Hills bo ma stosunkowo mało białka i tu przechodzenie zajęło nam prawie 2 tygodnie bo wcale nie tak hop-siup, było rzadkie kupsko ale się szybko unormowało
-
[quote name='PaulinaBemol']ja tylko dopowiem że z barowaniem tez fajnie by było jakby wam ktoś to dokładnie pokazał jeśli nie masz bardzo dobrego rozeznania w mowie ciała psa bo jak dasz nagrodę odrobinę za późno to nagrodzisz spinę psa i można pogłębić problem. Może nawet jedno takie spotkanie dużo dać.[/QUOTE] No właśnie, barowanie też trzeba umieć zrobić zebyś przypadkiem nie nagradzała strachu....ja się nauczyłam perfekcyjnie mowy ciała mojej psicy, wyłapuję mniej więcej moment przed wydarciem pyska, choć teraz już się nie drze tylko czasami burczy czy szczeknie raz, ale tu stosuję korekty.
-
[quote name='cienkun']No ja to się przez tych wszystkich "on nie gryzie" takiego urazu nabawiłem, że niedługo będę strzelał ostrą amunicją... :evil_lol:[/QUOTE] Ja akurat takiego pecha nie miałam nigdy, no może ze 2 razy. Rzeczywiście te podbiegające "one nie gryzące" psy nie gryzą, chcą się bawić często dość natarczywie, problem w tym, że moja z miejsca zaczyna im grozić+uważa za ogromny nietakt ze str innego psa obwąchiwanie jej czy wiszenie nad nią z łbem no i awantura gotowa. A potem pretensje do mnie ;)
-
[quote name='N&N']To przeprowadź się do Puław, ;-) a zobaczysz, że spacery z psem mogą być przyjemnością. A tak na poważnie, to co to ma za znaczenie? Wielu rzeczy nie pisałam, co nie przeszkadzało poniektórym na ocenę mnie, wkładanie w me usta słów i czynów które nie miały miejsca, ani nawet nie były w intencji :roll: . Zdania powyciągane z kontekstu, zmienianie ich znaczeń, atakowanie - to na tym forum standard. Niby skąd mam wiedzieć, że dziewczyny nie kopią każdego napotkanego, niezasmyczowanego psa niezależnie od jego intencji? Czy nie gazują go? Nie znam ich. A po tak agresywnych, autorytarnych wypowiedziach raczej mam powód sądzić, że tak robią. :shake:[/QUOTE] Gdybym miała możliwość to bym zamieszkała w najbardziej przyjaznym psom miejscu w Polsce czy za granicą, ale nie mam takiej możliwości i muszę się dostosować do zwykłej szarej rzeczywistości Poznania. Podejrzewam, że gdybym miała normalnego, zrównoważonego i względnie przyjaznie nastawionego do świata psa to spacery byłyby przyjemnością, a tak to są po prostu wieczną pracą, wiecznym przewidywaniem, myśleniem szybciej od futrzaka. I poirytowaniem gdy znowu coś nie wychodzi. Sądzę, że czytałyśmy te same wypowiedzi, tyle że ja nie odniosłam takiego wrażenia jak Ty- może dlatego że mam zrytego psa, a Ty nie ;) a takie o wiele częściej narażane są na ataki bo wysyłają nie takie sygnały jak powinny. Moja prowokuje sporo nieprzyjemnych sytuacji i nie dlatego że ją kręcą rozróby tylko dlatego że się boi, jest dość nieśmiała, woli zaatakować zawczasu nim pies stanie się zbyt nachalny. Jak sie trafi fajny zrównoważony, przyjazny pies to wyczuwa jej strach i pięknie ją odstresowuje, inne psy niestety utwierdzają ją w przekonaniu, że ma czego się bać. Szczerze mówiąc to sporo się zmienia w myśleniu gdy sobie człowiek sprawi problemowego psiaka ;) z drugą suką nie miałam takich problemów, ale to jest pies którego mam od szczeniaka, który ma świetny socjal, dlatego wizja kopania czyjegoś nachalnego psa jeszcze 5 lat temu wydawała mi się totalną abstrakcją, bo moja druga suka z nachalnymi sobie też super radzi bez zbędnego atakowania czy histerii. Teraz gdy mam rudego schizolca opcja potraktowania z kopa natręta często jest dość kusząca. Zwłaszcza gdy zdajesz sobie sprawę z tego, że przez tego natręta Twój pies przez kolejne kilka(naście)spacerów będzie miał szczotę na grzbiecie przy mijaniu każdego psa i będzie próbował się do każdego sadzić z zamiarem wymierzenia profilaktycznego OPR
-
[quote name='N&N']"Urokiem" dogomanii jest możliwość porozmawiania z różnymi ........... W realu na szczęście jest o wiele milej i pozytywniej. I ludzie życzliwi. I myślący. :-) Kiście się tu dalej narzekając na chamstwo innych psiarzy i zachwycając się własną cudownością. :-D[/QUOTE] Że też ja w realu raczej rzadko spotykam miłych i życzliwych ludzi, którzy na moje "mogę prosić o zabranie pieska?" od razu łapią nachalne psisko na smycz....nie...zawsze jest "mój nie gryzie" Dotychczas tylko raz zdzieliłam z kopa psa, ale mnie nerwy poniosły, bo właściciel kretyn + mam na prawdę zrytego psa po przejściach i się wpieniłam że znowu cała praca pójdzie sobie w las. Niemniej rozumiem osoby, które w ten sposób sobie radzą gdy jest to konieczne. Wielokrotnie moja suka była napastowana przez inne psy, większość chciała się bawić,ale mam psa,który tego nie lubi...i co ja mogę na to poradzić? czy to oznacza że nie mogę z nią wychodzić na spacery i nie mogę wymagać niezaczepiania nas przez inne czworonogi? czy mam pozwolić jej na ataki paniko-histerii gdy inny pies ją napastuje, stać sobie z boku i przyklaskiwać gdy ona się panicznie boi i próbuje od siebie odgonić natręta, który ma w 4 literach to, że ona odchodzi i pokazuje całą sobą, że nie ma ochoty na kontakt? jak mam oduczyć ją przyjmowania postawy grożącej na widok każdego mijanego psa gdy praktycznie co 2-3 dni wpada na nas radosne psisko sporych rozmiarów i dla zabawy po niej przebiega/skacze jej na kark/usilnie próbuje wepchnąć nos pod ogon mimo jej odskakiwania? Przecież nikt normalny nie potraktuje z kopa/gazu psa, który podbiega z przyjacielskimi zamiarami, a jego właściciel na prośbę o zabranie psa odwołuje swoje futro.....względnie przeprasza za zamieszanie i wykazuje się jakimś zrozumieniem sytuacji. Nie dopisuj więc sobie zdań, które nie padły w dyskusji, bo nikt tu nie napisał że każdego podbiegacza traktuje z buta bez względu na jego zamiary.
-
Radzę baardzo mocno pomyśleć, poszukać informacji itd o naszych poznańskich szkoleniowcach. Ja się przyznam, ze więcej o nich złego niż dobrego słyszałam, przynajmniej jeśli chodzi o radzenie sobie z naprawdę problemowymi psami.
-
Odstraszacz na agresywne psy będąc na spacerze ze swoimi psami.
klaki91 replied to Ja_Alfa's topic in Sprzęt i akcesoria
[quote name='Ja_Alfa']hej, chciałbym się Was poradzić w pewnej kwestii. Jaki jest najlepszy odstraszacz na agresywne psy, ale w przypadku kiedy Wy jesteście na spacerze z psem... Pytam, bo miałem dzisiaj taką sytuację, że będąc na spacerze z dwoma psami w parku(kundle nie większe niż border colie, a jeden z nich ma 4 miesiące dopiero) zaatakowały nas (w zasadzie to moje psy były celem) owczarek niemiecki i mieszaniec amstafa( ze 40 kilo miał). Właściciel chyba nie jest normalny do końca, psy prawie go nie słuchały, w zasadzie nawet ich nie wołał. Koleś olał sprawę i odszedł. Owczarek poszedł za nim, a z amstafem musiałem się męczyć prawie pół godziny, żeby nie zagryzł moich psów!!! Całe szczęście, że (nie wiem czemu)się tak mnie słuchał, że udawało mi się go głosem powstrzymać od prawdziwej bójki. Dyspozytor z policji powiedział, że "czemu nie zadzwoniłem od razu itd. itp." No w trakcie zdarzenia to nie bardzo było kiedy komorkę wyciagnąć... Powracając do pytania, bo może ktoś ma podobnie (jak jest tu już jakiś podobny wątek to bardzo proszę o info), dajcie znać co jest najlepsze żeby skutecznie odstraszyc inne psy, nie robiac przy okazji krzywdy swoim ?? Gaz mam, na bank teraz kupię pistolet gazowy jeszcze, ale najbardziej chciałbym coś co skutecznie odstraszy psa nie raniąc go za bardzo i moje nie ucierpią przy tym(chcę zaatakować psa kiedy ten biegnie do mnie i widzę, że nie ma dobrych zamiarów). PS Tak, tak wiem, powinienem się kolesiem zająć, bo kretyn jak zwykle zawinił, a psy oberwą, ale mamy niestety takie prawo, a nie inne... Identyczny wpis dałem na innych forach. pozdrawiam, Ja_Alfa[/QUOTE] Najlepszy jest gaz w takich sytuacjach, ten w żelu ponoć. Ja nie miałam okazji wypróbować, nie mam takiego i mam nadzieję, że nigdy nie będę potrzebować. Na ogół właściciel pojawia sie gdy jego pies z buta dostanie -
[quote name='WiedźmOla']Czytałam sporo o ośrodkach szkoleniowych i mam na oku jeden, który był polecany tutaj, na dogomanii. Co do gości to nie wiem, bo ja nie mam tu dobrych znajomych, którzy by mnie odwiedzali, ponieważ nie mieszkam tu długo. Mó chłopak natomiast nie ma zupełnie czasu na przyjmowanie gości ze względu na pracę. Mamy jednak zamiar na weekend zaprosić jego kolege i zobaczymy jak pies się będzie zachowywał. Gdy spotkałam się z mamą mojego chłopaka, to pies zaczął na nią szczekać od razu jak ją zobaczył. Gdy stanęła to się odrobinę uspokoił, gdy chciała podejść bliżej: szczekanie. Z tym, że ta sytuacja przerastała moją "teściową", bo ona się go zazwyczaj boi. Pies to pewnie wyczuł. Wydaje mi się, że to jest właśnie lęk. Z tym, że jestem bardzo zdziwiona, bo na początku pies nie bał nie ani nas gdy pierwszy raz go spotkaliśmy, do innych ludzi też był jak najbardziej przyjazny. Wczoraj musieliśmy dać go na jeden dzień do hotelu dla zwierząt, ponieważ mieliśmy wyjazd. Pies szczekał, szczekał na pana prowadzącego hotel, ale po jakimś czasie się do niego przyzwyczaił i był jedynie nieufny. Pan z hotelu powiedział, że gdy był czas wyprowadzania pieska, musiał posiedzieć z nim 15 minut, żeby pies się oswoił i dał się w ogóle pogłaskać i zapiąć na smycz - później mówił że było OK. Czyli pies musi nabrać zaufania do osoby - tylko jest to trudne jeśli szczeka na przypadkowe osoby, które raczej nie mają czasu/ochoty na zaznajomienie się z kundlem, który szczeka i pewnie rzuci im się na szyję (ich wzrok mówi wszystko o ich podejściu do mojego psa). Takim słowem "korygującym" jest dla niego "Ej" (może niezbyt eleganckie, ale najważniejsze jest to, że jest reakcja ;) ). Na komendy reaguje w domu (siad, waruj, daj łapę itd), jednak musimy jeszcze popracować nad posłuszeństwem, bo czasami musimy się powtarzać - kwestia popracowania. W takich sytuacjach, które opisywałam to raczej jeszcze nie jest możliwe.[/QUOTE] Co do gości: Ja mogę Ci napisać jak ćwiczę z moją suką, która jest bardzo lękliwym psem, niepewnym siebie, próbującym dodać sobie odwagi przez głośne szczekanie. Również nie było na początku problemów z przyjmowaniem gości, ale potem miało miejsce mało przyjemne dla niej wydarzenie, później niechcacy tylko wzmacniałam strach i teraz oszczekuje każdego kto zapuka do drzwi. Przede wszystkim- do perfekcji opanowana komenda "na miejsce". U nas lezenie psa stoi w moim pokoju, ustawione w taki sposób, zeby pies miał widok na łóżko, korytarz, przedpokój, żeby widział jak ktoś wchodzi do pokoju, ale czuł że jest na tyle daleko, że nie ma co się obawiać, że ten straszny gość go zaraz zaatakuje ;) ułożenie miejsca spania psa jest bardzo istotne, zwłaszcza przy psach lękliwych ;) komenda musi być wydawana spokojnym, stanowczym, opanowanym głosem, zero nerwów, a jak się pojawią to starać się je ukryć jak tylko się da. Kolejna rzecz- rozlega się dźwięk domofonu/pukania/dzwonka- psa odsyłamy na miejsce (do skutku- gościa uprzedź, że może potrwać zanim mu otworzysz), gość jak wejdzie niech psa kompletnie ignoruje, ma się zachowywac tak jakby pies nie istniał, żadnego mówienia do niego, patrzenia się na niego, głaskania (najlepiej zacząć od zapraszania osób które się psów nie boją). Od razu na wejściu wręczasz mu coś dobrego dla psa. Jeśli pies nie wytrzyma presji i wyleci do gościa na spokojnie odprowadzasz go z powrotem na miejsce (my mamy jeszcze komendę "źle"- jak wyleci ze swojego leżenia z mordą na gościa najpierw mówię "źle", potem "na miejsce"). Gościa sadzasz na kanapie, siadasz sobie też w pewnej odległości, czekasz chwilę az pies sie względnie uspokoi (ja czekam aż przestanie pyszczeć chociaż na 3 sekundy) i zwalniasz psa z komendy (u mnie jest to komenda "chodź"). Gość dalej ignoruje psa, gdy ten do niego podchodzi spokojnie wyciąga rękę ze smakołykiem, pozwala psu zeżrec i dalej go ignoruje. Jak pies gościa obwąchuje to dobrze, bo znaczy że zainteresowany, ale tutaj niestety sporo osób nie wytrzymuje i próbuje nawiązać z sierściuchem kontakt- to błąd, poucz każdego że ma psa ignorowac,bo to że obwąchuje oznacza, że zbiera informacje, a nie że chce się od razu spoufalać. Możesz sobie z gościem pogawędzić, cichaczem przemycić coś jeszcze żeby psu dał i jak sie psisko trochę zrelaksuje, będzie chciało zawrzeć kontakt (moja zaczyna się obracać na plecy, przytulać, wpychac mordą pod rękę) to możesz pozwolić by gośc psa pogłaskał, ale- NIE po głowie i karku, najlepiej po bokach, delikatnie, może być po brzuchu jak się psiak obróci. Wazne jest też, zeby gośc nie wpatrywał się w psa, na moją lękliwą sukę działa to jak płachta na byka, cos w stylu "grozisz mi?! to ja ci pokazę!" +za każde wyskoczenie z mordą gdy np. gość wstanie nagle i wyjdzie do łazienki jest opieprzana komendą "FE", wczesniej była też korekta, ale teraz starczy samo słowo. To czy będziesz chciała to dołączyć do wychowania Waszego psiska zależy oczywiście od Ciebie, ja za to odpowiedzialności nie biorę, najlepiej gdyby wszystko ładnie zaprezentował szkoleniowiec :) u mnie się to sprawdza, mimo że suka dalej drze mordę niemiłosiernie to jest to kwestia 30 sekund i się przekonuje do gości :) inna sprawa, że o wiele łatwiej jej przychodzi tolerowanie kobiet niż mężczyzn. Przede wszystkim rozchodzi sie o to, żeby zbudować pozytywne skojarzenie z przyjściem gości. Jeśli pies zalapie, że goście dają żarcie to ich polubi/będzie tolerował, a przynajmniej nie będzie próbował zastraszyć. Co do szkoleniowców- ja bym unikała tych, którzy koncentrują się na szkoleniu na placu, o wiele lepsi sa tacy co wyjdą z Tobą w teren, do parku, pokażą co robić, jak reagować, skorygują Twoje zachowania, spotkają się z Tobą w domu żeby zobaczyć jak pies się zachowuje itd. Natomiast co do ludzi: Zapoznaj się z metodami szkolenia pozytywnego, zwłaszcza z barowaniem (w skrócie- gdy pojawia się straszny przedmiot zanim suka wydarła mordę dawałam jej smakołyka za smakołykiem, jak przedmiot znikał to przestawałam dawać żarcie). Mi bardzo pomogło na strasznych typów i inne psy, bo moja suka na początku przejawiała agresje lękową (atakowała z głośnym szczekaniem inne psy, ludzi). Bardzo fajne efekty w naszym przypadku dało połączenie metod pozytywnych z niezbyt uznawanymi przez szkoleniowców promujących jedynie te metody korektami, ale to musi pokazać specjalista, żebyście przypadkiem czegoś nie zepsuli. Do tego skupianie uwagi psa na sobie, odwracanie uwagi od stresujących go obiektów- ja na przykład nim suka zdążyła otworzyć mordę rzucałam jej piłkę (mam bardzo łupowego psa, który kocha aportować), bo nie chciałam żeby mi tylko na smaki pracowała :) aha i jeszcze jedna ważna rzecz- smakołyków nie noś w żadnych saszetkach czy woreczkach- przeznacz sobie kurtkę jakąś na spacery i normalnie w kieszeni noś, raz dawaj a raz nie, tak żeby pies nie wiedział czy właśnie dostanie czy w ogóle masz coś w ręce a może jednak nie masz. Co do zmiany jego zachowania: Najprawdopodobniej (tak wnioskuję z opisu sytuacji, ale nie uznawaj tego za pewnik) masz psa lękliwego, pewnie mało pewnego siebie. Psu zajmuje trochę czasu przystosowanie się do nowego miejsca, moja pokazała jaka jest na prawdę tak po miesiącu przebywania u mnie. I byłam załamana, na prawdę, poważnie żałowałam, że ja przygarnęłam.