Krótka aktualizacja.
Odebralismy kotki od Ali po 17 ( dziękuję za transport i chęć pomocy) i od razu ruszyliśmy do mnie, do Piaseczna po Lili i zostawić Bakusia.
Lili udało mi się zapakować do klatki w 10 minut, sama weszła z budki która miała postawiona. Na początku włożyłam tak rękę i ciągnęłam za skórę na karku ale się bardzo zaparla i zestresowała. Nie chciałam jej męczyć i dzielna dzewczynka trochę bucząc sama weszła.
Co do Bakusia to dał mi wiele radości. Wypuszczony na pokój od razu wszystko pozwiedzał z ogonkiem do góry. Błyskawicznie skorzystał z kuwety, napił się wody. Obwąchał kąty. Potem zamiast jeść mokre które mu dałam zaczął się o mnie ocierać i mruczeć. ;) Słodziak jakich mało.
Jutro idziemy do weta na szczepienie, na poniedziałek 5 marca umówiłam się na wizytę do dr. Garncarza żeby obejrzał jego oczka. Do tego czasu musi zostać u mnie i czekać na diagnozę.
Moim zdaniem widzi ale bardzo słabo. Nie wpada na sprzęty wcale, ale ledwo wyhamował przed ścianą i ostrożnie chodzi. Może jest tak że widzi plamy światła i cienie. Nie wiem, mam nadzieję że da się coś jeszcze zrobić.
Każdy dom będzie miał z niego pocieche :)
A teraz jedziemy do Malagos, powinniśmy być z kotkami koło 20 30