-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
owczarkow niemieckoch mloda nienawidzi, bo mnostwo razy zostala jako szczenie przeciagnieta po ziemi lub napadnieta przez owczarka niemieckiego. nadal jednak nie biore jej na rece, kiedy widze owczarka niemieckiego. co wiecej: kiedy wiem, ze strony danego owczarka nic jej nie grozi, bez prblemu pozwalam jej sie z takimi psami witac-nie chce pielegnowac w niej leku, bo lek to jest prosta droga do klopotow. jako szczenie kilka razy wpadla pod lapy np cane corso-nic sie jej nie stalo, nadal kocha tego psa cala soba-jest to jedyny pies, do ktorego pozwalam jej w sposob nieograniczony podbiegac na spacerach. nauczyla sie, jak unikac bycia staranowanym. owszem 40 metrow w przypadku, gdy i dzieciak i suka nie umieja sie normalnie, stabilnie zachowac, kiedy podbiega duzy pies, to jest pozostawienie bez opieki. suka uciekla ci w sina dal-ledwo ja odwolalas. czy to jest twoim zdaniem sytuacja dla psa bezpieczna? dziecko na widok psa zaczelo wrzeszczec i spierniczac. czy to jest twoim zdaniem wlasciwe, bezpieczne zachowanie w kontakcie z duzym psem? moja suka mimo swoich 23 kg i szczeniecego dosyc wygladu, dla niektorycj ludzi jest juz DUZYM CZARNYM PSEM. jest odwolywalna, pilnowana i srednio interesuje sie cudzymi dziecmi i yorkami. jest tez stworzeniem niezwykle stabilnym. ale gdyby hipotetycznie na jej widok jakis dzieciak zaczal biegac i wrzeszczec, nie wiedzialaby zupelnie jak sie zachowac i dziecvko zostaloby prawdopodobnie oszczekane mimo ze na codzien nie szczeka na ludzi. jej szczek jest basowy i glosny. dziecko odebraloby to jak atak duzego, czarnego psa-nic przyjemnego.
-
twoj pies byl bez smyczy i pod opieka malego chlopca, wiec gdyby cos sie stalo, to bylaby to tak samo twoja wina jak i wina wlasciciela labradora. swoja droga: skoro wiesz, ze twoja suka oraz twoj synek zachowuja sie niestabilnie na widok duzych psow, to zle zsocjalizowalas i psa i dziecko. york to terrier. terriery z zalozenia sa dzielne i za to lubie terriery. york zawsze bedzie mniejszy od labradora i dlatego trzeba yorka nauczyc egzystowac w realnym swiecie, gdzie wiekszosc psow jest gabarytowo od niego wieksza. moja suka tez nieszczegolnie pewnie czuje sie, kiedy biegnie na nia 50 kg wielki labrador. ale nie ucieka w sina dal, nie jest brana na rece...umie spokojnie sie z takim przywiac i cala soba pokazac "jestem mniejsza, prosze nie rob mi nic zlego", a nawet odgonic napastliwego kawalera, bo mimo swoich 12miesiecy nie miala jeszcze pierwszej cieczki i sobie nie zyczy konskich zalotow. nawet jak bylam z nia na pierwszym spacerze w zyciu i podbiegl z impetem bardzo duzy wyzel wegierski NIE WZIELAM JEJ NA RECE mimo ze oczywiscie w glowie mi switala taka mysl...ze na pewno zezre mojego kwiatuszka i musze ja ratowac:))) a juz jesli pies sie czegos boi i biegnie przed siebie zamiast szukac wsprcia u przewodnika, to puszczanie go bez opieki jest proszeniem sie o klopoty. moze latwo mi mowic, bo moja suka wlasciwie niczego sie nie boi...ale, gdyby sie bala, nie doprowadzalabym do sytuacji, w ktorej moze mi w panice uciec. nas tez dzisiaj napadl labek, ktory wygladal jak smok. jednak mloda miala wybitnie zabawowy nastroj i go tak przegonila, ze polozyl sie pod drzewem i poczekal na pana-musial chlop odpuscic. wiadomo-nie spodobalo mi sie, ze podbiegl. ale nie mial zlych zamiarow.
-
mielismy, ale ostatnio powrocily.
-
my na babeszjoze zaszczepilismy sie tym: [url]http://fr.merial.com/data_safety_sheet/pirodog.asp[/url] pierwsze szczepienie to dwie dawki w odstepie 3-4 tygodni. nastepnie co roku szczepionke powtarzasz. koszt dawki 45-55 euro zalezy, gdzie sie kupuje.
-
jest mozliwa, jesli ktos nie staje na pozycji "wszechwiedzacegp". twoj post nie byl do "wszystkich". zacytowalas bezposrednio moja wiaomosc.
-
[quote name='Martens']Mój pies też - używam obroży Preventic, jest wodoodporna, i jak dotąd to jedyny środek na kleszcze działający u nas w 100%. Krople przy pływaniu też działały krócej i gorzej, a szczepienia na choroby odkleszczowe niestety nie zabezpieczają psa w pełni przed zachorowaniem; raczej przygotowują układ odpornościowy do lepszej reakcji, ale pies i tak może się zarazić i dopiero przy spadku formy rozwinąć postać pełnoobjawową schorzenia. Na sam spacer z pływaniem obrożę zdejmuję, bo ona i tak w czasie spaceru nie działa sama z siebie, tylko psa chroni substancja czynna znajdująca się na sierści - a ta utrzymuje się do 48 h po zdjęciu obroży. Obrożę zdejmuję nie tyle ze względu na ewentualny spadek skuteczności co z litości dla wodnych żyjątek, dla których amitraza jest toksyczna.[/QUOTE] du nas absolutnie kazdy spacer jest z plywaniem, a jak mloda jedzie z nami do pracy, to wlasciwie caly czas moczy sie w rowach, starorzeczach i stawach. obroza w przypadku takiego psa jak moj po prostu odpada. jesli zas chodzi o dzialanie szczepionek to naprawde sadzisz, ze na pale wale psu w zyle cos, o czym nie mam pojecia? szczegolnie ze ta na babeszjoze przyleciala lufthansa w termosie. przy naszym trybie zycie, zawodzie, jaki oboje wykonujemy biorac pod uwage, ze pies towarzyszy nam w pracy prawie kazdego dnia, szczepienia na choroby odkleszczowe sa koniecznoscia. sami tez jestesmy zaszczepieni na odkleszczowe zapalenie mozgu.
-
moj pies mial w swym zyciu dziesiatki kleszczy. jest ogladana i wyczesywana po spacerach, ale przy czarnych dlugich kudlach to nie oznacza 100% sukcesu. co miesiac jest kropiona advantixem-kleszcze sa czasem zasuszone czasem nie. bywa roznie. najgorsze, ze one wbijaja sie w miejsca, w ktorych nigdy bym sie ich nie spodziewala. obroza u nas odpada-pies jest nalogowym plywakiem. wiedzac, ze mam zwierze maksymalnie terenowe, zaszczepilam ja na babeszjoze i borelioze.
-
[quote name='ASICAiBREGO']Pedigree pal się reklamuje, a każdy, kto trochę zna się na rzeczy, nigdy psa by tym nie nakarmił ;) ALE ponieważ osoby, o których myślę, są już gdzieś na necie umieszczone i przez kogoś polecane (przed chwilą sprawdzałam) to myślę, ze mogę wymienić nazwiska: Pani dr Joanna Iracka <-- jest również lekarzem weterynarii, specjalista w zakresie behawioru psów i kotów Pan prof. Tadeusz Kaleta <-- jest niepodważalnym autorytetem w dziedzinie agresji u psów - niestety jego "konikiem" stało się ZOO, zatem psami zajmuje się już mniej.[/QUOTE] kaleta od bardzo dawna-jeszcze w czasach, kiedy pisalam licencjat i z nim nawiazalam kontakt, zajmuje sie glownie stereotypiami u zwierzat w ogrodach zoologicznych i ich dobrostanem. tej babki nie znam. ale co? dwa nazwiska plus galuszka na caly watek?
-
:))) rzucanie nazwiskami to jest najlepsza forma reklamy, a nazwisko, ktore zostalo tu rzucone, to tylko galuszka.
-
pan galuszka to treser. po prostu jego nazwisko to definicja tresera.
-
a moze wreszcie konkrety? rownie dobrze mozna stwierdzic, ze sw mikolaj istnieje albo wrozki. czy ktos wreszcie rzuci jakims nazwiskiem?
-
skoro wszyscy ida ci na reke, to czemu w ogole powstal pierwszy post:evil_lol:
-
ooohhh ile zyczen w tym watku dla mnie:)))) dziekuje wam bardzo, urocze z was osoby:))) i nawet ktos juz zna moja filozofie zyciowa...:))) pies zrozumie to latwo-jesli rozumie, ze wlasciciel czegos mu nie pozwala w danym momencie robic. jesli nie, to nie zrozumie.
-
wczoraj widzialam jak na ringu pirownuje sie pies z cieknaca suka...pies byl naprawde biedny i pajacowal. jednak szybko jego pani go spacyfikowala i dostal BOBA.
-
no niestety ja jednak obstawiam jamniki:)
-
my jak jestesmy na wystawach, to zawsze najwiecej jazgotu jest przy jamnikach. przy ringu ttb nie ma go wcale. moj TZ twierdzi, ze sprawdzil, ze jutro przed nami sa jamniki na ringu i jakos sredniawo to widze. raz nawet widzialam jak jamnik wyskoczyl z transporterka i pobiegl pedem na ring, gdzie wdal sie w bitke z ocenianym wlasnie drugim jamnikiem. lubie jamniki i nic do nich nie mam jakby co:)
-
moj pies ma bardzo wrazliwy brzuszek-karma brit care dla duzych szczeniakow uratowala nam zycie w czasach jej dziecinstwa. teraz ma 11 miesiecy, do skonczenia jeszcze 12 kg worek, ale juz zaczelismy sie ogladac za jakas karma dorosla. na probe kupilam jej brit care z lososiem i wlasnie ten z dziczyzna. nie jest psem szczegolnie wybrednym...ale ten z dziczyzna w ogole jej nie poszedl. to nie jest zla karma. ale mloda nie je jej z przyjemnoscia. ale moze kup 3 kg worek i sprobuj.
-
nie zagryzl. udalo jej sie odplynac. facet skumal, ze to jest smieszne tylko dla niego, pies zostal odgoniony, sarenka odplynela, jak motorowa zniknela. wiesz co...sadzisz, ze telefon by kakos tu zalatwil sprawe? ze ktos by zdazyl przyjechac? zanim panowie policjanci zlokalizowaliby gnoja na tym dzikimim miedzywalu, to chyba by sobie zdazyl szalas wybudowac. na pewno by na nich nie czekal. a obezwladnianie typa i jego bydlecia to niezbyt byloby bezpieczne zajecie. wiecie "dzwonienie na policje" tak naprawde w takich przypadkach nic nie daje.
-
nie zniszczysz relacji z psem bedac wobec niego konkretna i stanowacza. wprost przeciwnie. mozesz unikac szkolen, kiedy jest na nich suka z cieczka, ale jesli myslisz powaznie o agility-jak pozniej poradzisz sobie na zawodach jesli pojawi sie tam suka z cieczka? nie mozesz jednak wymagac od wlasciciela suki, ze zrezygnuje ze szkolenia, bo suka ma cieczke... bo po prostu to jest twoj problem.
-
eeej...ja sie dzis spotkalam z chamstwem psiarza. i na tego jelopa to mialam dzika chcec wezwac policje, ale nie wzielam telefonu. w sumie to typowi nie nalezal sie mandat, ale kop w dupsko z polobrotu. dzis spotkalysmy na spacerze sarenke. ja juz wiele razy na tym forum pisalam-moj pies jest wyzlem i nie ma prawa gonic saren mimo ze ma na to we krwi i bardo przez ten zakaz cierpi. wiec: bialy tylek mi mignal, pies przy nodze, widze, ze chce sie zerwac, wiec ostre "gdzie?", posadzona, troche sie trzesie z podjarki, ale wiem, ze nie pojdzie. ale...poszedl oczywiscie owczarek niemiecki. przysiegam, ze zaczelam zalowac, ze nie pozwolilam jej pobiec-sploszylaby te sarenke, wrocilaby i po zawodach. a tamten pies gonil ja z takim warkotem...dobiegli do rzeki...zwierze chcialo plynac, ale tam MOTOROWKA!!!! jako swiadomy wlasciciel psa mysliwskiego zrobilam gosciowi straszna awanture. myslalam, ze sie porycze nad losem tej sarenki. on oczywiscie do mnie z bluzga i tym samym mlodzi wedkarze chcieli mu przylac. jest taki drastyczny blog [url]http://pieswlesie.blogspot.com/?zx=7a7863c7c29cf45f[/url] kazdy, kto uwaza, ze pogonienie sarenki to nic zlego, powinien tam zajrzec.
-
[quote name='zaba14']Heh... Mocniejsze szczęki, pewnie 3 albo nawet 7 tonowe? :)))) nie ma co porównywać pogryzienia asta do jamnika to smiesze.. :D ta rasa pogryzie tak samo jak rottwailer, labrador czy golden .. nie chce mi sie szperać w necie ale 2 tyg. temu w Anglii dziecko zostało pogryzione przez labka.. niemożliwe :))))) na całe szczęście peis nie trafił w oko... twarz dzieciak musiał mieć szytą. Po za tym mój morderczy TTB uwielbia zabawe z małymi psami, fakt do yorka bym go nie puściła, bo zabiłby go swoją siłą w zabawie... nie pisze o użyciu zębów :) a o kruchość yorka... ale jrt, boston terriery, border terriery czy westie to dla mojej suki świetni kompani do zabawy.. wczoraj miała okazje ganiać 2h z owczarkiem niemieckim i śmiem twierdzić że zdecydowanie preferuje małe psy, zabawa owczarka jest całkiem inna od bullowatego psa z którymi moja suka już w ogóle bawi się wyśmienicie i jakoś psy się nie zagryzają :)[/QUOTE] ja jeszcze zauwazylam, ze ttb sie super dopasuwuja. moj pies wychowywany z bullkiem od dziecinstwa umie bawic sie jak ttb. tzn tak jej sie wydaje:))) i zawsze z ttb bawi sie super, bo mimo ze jest w tym swoim bullowaniu nieudolna, one maja do niej bardzo duzo cierpliwosci.
-
ja nie mam w domu zadnych myszy ni szczurow, ale jak ostatnio mloda upolowala myszke, bylo mi dosyc przykro. nawet zakopalam te myszke w miare mozliwosci.
-
na nerwy kupcie sobie persen:))))
-
ja w ogole nie rozumien tej nagonki na ttb. powaznie: spotykamy same mile lub tez na smyczach. jesli sa na smyczach, to oczywiste jest dla mnie, ze moj pies nie podbiega do nich i gdyby to bylo oczywiste dla wszystkich, to spacery bylyby przyjemniejsze i dla ludzi dla psow. w ogole tez nie widze potwierdzenia stereotypu, ze ttb to typowy pies dresiarza. kolo nas maja je zwykle sensowni ludzie. u mnie na szczycie listy psow, na ktore nalezy uwazac, sa owczarki niemieckie i ich mieszance. nie wiem, o co chodzi-niby rasa, ktora jest nastawiona na prace z czlowiekiem itd. staram sie unikac tych psow na spacerze, bo zauwazylam, ze moja sunia zaczyna sie ich bac-po prostu bardzo wiele zlego w jej krotkim zyciu spotkalo ja od takich psow.
-
dokladnie: np wchodzac na watek i sie przyczepiajac personalnie do innych uzytkownikow forum, co jest wybitnie nie namiejscu.