Jump to content
Dogomania

a_niusia

Members
  • Posts

    5689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by a_niusia

  1. jakie mocne slowa:)))) tak, podloge psimi ciastkami wycieram. na zabawki tez mi forsy szkoda:)))))
  2. glowna cecha charakteru mojej suki jest inteligencja. nastepna odwaga, a tuz za nia dzielnosc. pozdrawiam wszystkich "behawiorystow" i fanow metody pozytywnej, ktorzy na podstawie moich postow w tym watku stwierdzili, ze mam "bojazliwa suke":)))))))))))))))))))
  3. [quote name='kavala']O to że przeczysz sama sobie. Piszesz, że 100% psów szkolonych metodą pozytywną jest nieodwoływalnych, po czym wspominasz, że twój pies bezbłędnie przychodzi na gwizdek, a szkoliłaś go tego też metodą pozytywną. Gdzie tu logika?[/QUOTE] moj pies jako 8tyg szczenie byl uczonny przychodzenia na gwizdek-nie wolno od psa wymagac czegos, czego nie umie, bo nikt go nigdy nie uczyl. zanim jednak mloda stala sie suka w 100% odwolywalna, musiala zrozumiec, co sie stanie, jak nie przyjdzie.
  4. masakra jakas:))) tak, nienawidze metody pozytywnej, a moj pies jest w 100% odwolywalny, bo go nauczylam tego kopiac go w chude poslady. nienawidze szkolenia grupowego przeprowadzanego "metoda pozytywna" lub tez jak kto woli "naturalna". w moim domu mieszka szczesliwy, kochany, wybiegany mlody wyzel, ktory jest jednym z bardziej poslusznych psow, jakie znam. wiec, o co wam chodzi konkretnie? moja stopa ani zadna z lap mojego psa nigdy wiecej na szkoleniu grupowym metoda pozytywna nie postanie. wy mozecie wychowywac swoje psy jak chcecie. szczerze mowiac...malo mnie to obchodzi, dopoki czyjs pies nie stanowi niepozadanego lub wrecz szkodliwego towarzystwa dla mnie i mojego psa, a dzis na spacerze spotkalam takie trzy. w tym ciezkiego boksera-kopulatora, ktorego walnelam smycza przez grzbiet, bo nie chcial odpuscic.
  5. [quote name='kavala']Ja sobie właśnie tak wyobrażam pracę ze szczeniakami - metodami pozytywnymi, tak jak ty to robiłaś z gwizdkiem. Przecież to ty zapierałaś się, że metody pozytywne są do kitu, a twoja jest tą dobrą. Ja zaś widziałam odwoływalne psy po psim przedszkolu. mało widocznie w życiu jeszcze widziałaś ;) Użyłam słowa tresura, bo nawiązałam do twojej wypowiedzi, a ty go wcześniej użyłam. Szkolenie/układanie/tresura, dla mnie to najmniej ważne. Dawniej mówiło się o tresowaniu psa. Poza tym nie o nazewnictwie tu mówimy.[/QUOTE] smieszy mnie zawsze jak tu na dogomanii wciska sie ludziom w usta cos, czego nigdy nie powiedzieli. i jak ciezko fanom linek, przysmaczkow i klikania przyjac do wiadomosci, ze wiez z psem nie polega na dawaniu mu zarcia...no chyba ze zalezy nam na wiezi psa z nasza kieszenia. ale pelna kieszen moze miec kazdy... ja wiecej nie zamierzam ogladac psich przedszkoli-wystarczy mi to, co widzialam w zyciu;)))) zaden moj nastepny pies nie bedzie traktowany jak robot na cukierki. po prostu ja juz za szkolenie grupowe metoda"naturalna" dziekuje. zeby byc treserem wystarczy skonczyc kurs korespondencyjny. ja jestem biologiem, dziekuje za psich treserow bez zadnych podstaw z zachowan zwierzat. ogolnie dziekuje za treserow. nauka posluszenstwa to nie jest tresura. a psy treserow to juz w ogole inny temat-znam jednego, ktory skacze do wszystkiego, co zaszelesci-woreczek ze smaczkami.
  6. [quote name='kavala']Twoje obserwacje są niestety bardzo subiektywne i płytkie. Ciekawe czy przeprowadzasz wnikliwe analizy przebiegu wcześniejszego szkolenia psa, żeby wykryć, czy błąd polegał na nieumiejętnym szkoleniu, zaniechaniu szkolenia, braku konsekwencji w szkoleniu, czy nieskuteczności samej metody. Za mało masz informacji, żeby rzucać wyrokami, mówiąc, że zawsze, że nigdy.[/QUOTE] nie za bardzo interesuje mnie blizsza znajomosc z psem, ktory stanowi zagrozenie dla mojego, skacze mi do kieszeni albo do tego, co jem lub taz wpieprza mi kielbase z grilla, sorry.
  7. [quote name='kavala']Toż to przeciez metoda pozytywna. W metodzie pozytywnej nagrodą jest przysmak, zabawa, lub pochwała. Najlepioej wszystkie te rzeczy naprzemiennie. Często ludzie na początku stosują same przysmaki, bo tak jest najłatwiej. Zresztą zależy to od psa. Łakomczuch cenią sobie przysmaki, a niektóre psy zabawę. Czyli masz 100% odwoływalnego psa, wyszkolonego metodą pozytywną, a wcześniej napisałaś, że to niemozliwe. Poczytaj sobie więcej o tej metodzie, bo mam wrażenie, że myślisz, że tu tylko o smaczki chodzi. I proszę, nie generalizuj, bo nawet jeśli ty spotkałaś 10 kiepskich treserek, to nie znaczy, że wszystkie takie są.[/QUOTE] wiedzialam, ze to napiszesz:))) a ja sobie wyobrazasz wyrabianie wlasciwych nawykow u szczeniaka 8tyg? pogrzebaczem? domam tylko, ze ze wszystkich szczeniat, ktore ukonczylyprzedszkole odwolywalny byl tylko moj pies. dziwne, co? tylko moj pies nie odszczekiwal sie przy plocie-bo z idiotami nie rozmawiamy. a tresowac to mozna pchly w cyrku.
  8. [quote name='evel']Aniusia, masz jakiś uraz, kobieto? Bo to, co piszesz z całym przekonaniem (100% właścicieli, bla bla) to jakieś wierutne bzdury. To super świetnie, ale nie wszyscy mają to szczęście pracować ze szczeniakiem :p Niektórzy dostają pod opiekę psa po przejściach, z wyrobionymi nawykami. Ciekawe, czy z takim psem też byś sobie dała radę bez pomocy w postaci żarcia, zabawek, oraz akcesoriów pomocniczych typu linka czy nawet (o zgrozo) dławik czy kolce. Szczerze wątpię... ;) To, o czym piszesz nie świadczy o nieskuteczności metod opierających się na nagradzaniu (tak to ujmijmy) tylko o[B] nieudolności właścicieli[/B]. Żeby nie było - nie zwykłam tylko ciumkać i futrować żarciem swojego psa (czy też innych psów), ale nie ukrywam, że właśnie zbudowanie więzi z psem przy użyciu jedzenia, zabawek, czasem nawet klikera bardzo mi pomogło w dotarciu do mojego psa, dla którego życiowym celem były samodzielne wolne spacery, skoro ktoś już ją raczył wyjąć ze schroniska po paru latach kiblowania tamże. I jak mam na psa wrzasnąć to wrzasnę, jak się za bardzo rozhasa i np. biegnie wtłuc innemu psu, jak mam mu wygłosić orędzie w krótkich żołnierskich słowach to też nie mam oporów, ba, zdarzyło się, że suka leciała do łazienki ruchem przyspieszonym w pewnej sytuacji. Jak widzisz nie popieram zatem bezstresowego wychowania psów, bo to rzeczywiście jest niezbyt inteligentne podejście do zwierząt, zwłaszcza psa, który potrafi mieć swoje zdanie na dany temat. A tak btw, łańcucha używać nie mogę, bo suka jest nauczona, że łańcuszki to najwspanialsza rzecz na świecie - ze względu na OBI i na to, że muszę mieć czym miotać przed (a czasem i w) podbiegaczy, żeby nie stresować swojego psa :razz:[/QUOTE] ja nikogo do swych metod nie przekonuje, co wiecej uwazam, ze kazdy powinien miec wlasne. nie jestem wrogiem dlawikow, zaciskow, kolczatek czy obrozy elektrycznych. ale sytuacja, w ktorej na szkoleniu pozytywnym pies nie chce wrocic do wlasciciela, a treserki nie wiedza, co zrobic i pada "dobra, lapiemy go" dla mnie najlepiej swiadczy o takich szkolenoach...a pies ten byl szczeniakiem, nie psem po przejsciach.
  9. [quote name='ladySwallow']Jeśli tak uważasz, to na pewno dysponujesz jakimś potwierdzonym źródłem swojej wiedzy, np. badaniami - nie mówiłabyś tak pewnie przecież, gdybyś nie miała stuprocentowej pewności ;) Chętnie poczytam takie badania.[/QUOTE] nie badania, raczej obserwacje wlasne. na pewno jak dzis wyjde z mloda i znow przyczepi sie do nas bokser, ktorego pani bedzie nad nim skakac i wrzeszczec "uwaga", bo tak uczyli w przedszkolu oraz machac mu kielbasa pod nosem, zeby na nia te uwage zwrocil, to zaburzy sie moja pewnosc tego, co mowie:))))
  10. czesc na pewno... ale nie wszyscy. znaczna czesc to ludzie chodzacy na szkolenia pozytywne do szkolek wyrastajacych jak grzyby po deszczu.
  11. [quote name='kavala']Ile? Robiłaś jakieś badania na ten temat? Znasz statystyki? Ponawiam pytanie. Jak uczyłaś przychodzenia na gwizdek?[/QUOTE] codziennie na spacerach spotykam po kilka takich psow. nie potrzebuje badan ani statystyk, jak widze owczarka niemieckiego, ktory zupelnie nieodwolywalny biegnie z warkotem na moje szczenie. potrzebuje raczec w takim przypadku porzadnego buta. nie potrzebuje statystyk, zeby codziennie spotkac labradory, ktore kopulujac wskakuja na moja mala i chuda suke, bo wlasciciel nie umie im powiedziec, ze nie wolno. nie potrzebuje tez ich, zeby codziennie widziec kundla spieprzajacego przez cala dlugosc laki, bo zobaczyl innego psa. albo ludzi z grillem...zawsze warto troche kielbasy zezrec. nie mowiac juz o takich psach, ktore skacza na moja suke, gdy ta ma kontuzje lapy i jest zapieta na smyczy, a wlasciciel skacze obok...z kabanosem, wrzeszczac "siad, uwaga!!!", bo tak go nauczyli w psiej szkolce. codziennie spotykam mnostwo nieodwolywalnych, niewychowanych zwierzat...jestem tym faktem zaszokowana i przyznaje, ze jak taki pies do mnie podbiega, to mam ochote po lbie zdzielic.
  12. [quote name='kavala']A jak konkretnie uczyłaś przychodzenia na gwizdek?[/QUOTE] wolasz szczenie, wiesz, ze przyjdzie, to gwizdzesz. przylazi, to sie cieszysz, jakby bylo super bohaterem. szczeniak, z ktorym od poczatku sioe pracuje, z ktorym wyrabia sie wiez przychodzi zawsze.
  13. [quote name='ladySwallow']Wiesz, jak się nie wie czegoś dokładnie, to nie powinno się na ten temat wypowiadać. Twoje wypowiedzi natomiast doskonale pokazują, jak mało wiesz o szkoleniach metodami pozytywnymi, skoro kojarzy Ci się to z machaniem workiem żarcia. Co do powyższego - Ty nie jesteś atrakcyjniejsza dla psa niż pole bażantów, a Twój gwizdek jest?[/QUOTE] gwizdek jest dla mojego psa sygnalem, ze natychmiast ma zrobic odwrot i przybiec sie odmeldowac. co tez czyni za kazdym razem, gdy go slyszy. jest pewnie srednio atrakcyjny, bo trzeba wracac, ale to juz mnie nie interesuje. tak wiem: jest jeszcze kliker, jest szkolenie na zabawki, metoda lupowa... super, fajnie...jak ktos chce sie w to bawic, niech sie bawi. skad jednak tyle nieodwolywalnych, niewychowanych zwierzat?
  14. [quote name='Sorata']Skąd Ty to wymyśliłeś? Dlaczego ludzie uważają, że metoda pozytywna to tylko ładowanie w psa żarcia bez sensu? Z nagród również trzeba umiejętnie korzystać, w metodzie pozytywnej też jest coś takiego jak wyznaczanie granic. I to wcale nie na dalszym planie :roll: Skąd ten pomysł? :roll: Nigdy czegoś takiego nie zastosowałam i nie spotkałam się nawet z taką radą. W metodzie pozytywnej chodzi o odpowiednie nagradzanie, a nie o machanie smaczkami[/QUOTE] 100% wlascicieli psow, ktorzy "szkola metoda pozytywna" tzn chodza na zajecia grupowe prodwadzone przez treserow ta metoda, maja nieodwolywalne, niewychowane zwierzeta, ktorym nie umieja wytlumaczyc, ze nie wolno skakac na wszystko, co sie rusza, bo moga zarobic kopa lub miec wygryziony kawal poslada. a jesli juz maja jakas metode przywolania psa, to jest to machanie psu workiem zarcia. pies poschodzi, zzera i jesli wlascicielowi uda sie go w tym czasie zlabac, to git. jesli nie to pies z zarciem w pysku spieprza dalej.
  15. [quote name='kavala']A można wiedzieć jakie to były kary a jakie nagrody? Odwoływalności uczyłaś za pomocą kar, czy nagród?[/QUOTE] odwolywalnosci uczylam wykorzystujac naturalna potrzebe podazania szczeniaka za przewodnikiem. niczego mloda nie nauczyla sie tak szybko, latwo i naturalnie jak przychodzenia na komende do mnie poprzedzona swoim imieniem. zaraz pozniej nauczyla sie przychodzc na gwizdek. na spacerach od poczatku byla spuszczana ze smyczy-zero linek czy innych takich wynalazkow. owszem: nastapil moment, ze zaczela uciekac do innych pieskow-samodzielnosc, wiadomo. wtedy kupilismy lancuch w castoramie. zebrala sie do ucieczki-ja lancuchem o ziemie, mloda natychmiast zawrocila-u pani jest przeciez bezpiecznie. raz wystarczyl. teraz mam prawie 11miesieczna samodzielna seterke, ktora jest bardzo samodzielna-w terenie pracuje z dojrzaloscia doroslego psa, zdarza sie, ze znika z oczu. na gwizdek wraca natychmiast-to jest jej misja, zadanie. nie ma opcji, zeby nie przyszla. co wiecej: jest calkowitym zaprzeczeniem, ze seter ucieka. jesli ma chec pogonic zajaca lub sarne jedenn gwizdek wystacza, zeby zrezygnowala i rezygnuje zawsze. nie ma opcji, ze szukam psa po wiochach czy lasach-moj pies jest posluszny. wiem, ze fani metody naturalnej twierdza, ze na spacerze musisz byc bardziej atrakcyjny dla psa niz otoczenie. dla mojego psa nawet, gdybym trzymala kilo kabanosow, nie bylabym atrakcyjniejsza niz pelne zapachow i bazantow pole. ona nie chce jesc na spacer ani bawic sie pileczka. ma inne pasje. pileczka o w ogrodzie lub parku. dlatego: nie mam worka ze smaczkami. mam gwizek i w 100% odwolywalnego psa.
  16. na rozsadnym pokazywaniu psu czego mu wolno, a czego nie za pomoca kar i nagrod.
  17. [quote name='kavala']Poprzednio napisałaś, że nie ma w Polsce psich behawiorystów, ale przecież to o czym piszesz powyżej chyba nie jest jakieś bardzo trudne do osiągnięcia, nawet dla polaków. Przepraszam za post pod postem, ale jakoś dziś mi funkcja kopiuj nie działa na forum :([/QUOTE] to ciekawe czemu mamy tylko treserow...
  18. [quote name='kavala']A możesz opisać to dokładniej? Zamiast nagradzać smaczkiem spokojnie i konsekwentnie czekasz czy jak? Ciekawi mnie ta metoda, ale trudno jest mi sobie wyobrazić jej zasady. Napiszesz coś więcej? Dlaczego dawanie smaczków jest według ciebie szkodliwe? Co to znaczy, że pies jest bezwzględnie posłuszny, czyli co robi na twoje polecenie? I dlaczego tą metodą nie da się nauczyć turlania? I jeszcze jedno, co złego jest w uczeniu psa sztuczek? Jak różnica jest pomiędzy aportowaniem, które potrzebne jest w konkursie posłuszeństwa, w którym twój pies uczestniczył a turlaniem się, które tak wyśmiewasz? Dlaczego uczenie jednego jest dobre a drugiego nie?[/QUOTE] nigdzie nie napisalam, ze dawanie smaczkow jest szkodliwe-jak najbardziej nagradzac psa, szczegolnie szczeniaka. jednak juz machanie psu przed nosem woreczkiem ze smaczkami pod nosem, zeby zwrocil na nas swoja uwage, jest szkodliwe. sytuacja, w ktorej pies robi cos tylko za smakolyk, jest nie tylko szkodliwa, jest przede wszystkim niebezpieczna. posluszenstwo psa to nie sa sztuczki, trzeba te dwie sprawy rozgraniczyc. jest mnostwo psow, ktore umieja sie turlac, przybijac piateczke czy krecic obroty, a sa totalnie nieposluszne. posluszny pies musi umiec dwie rzeczy: 1) byc w 100% odwolywalny 2) przestawac cos robic, kiedy przewodnik sobie tego nie zyczy na codzien nie widuje zbyt wiele poslusznych psow. moj pies nie bral udzialu w probach poslusznstwa. bral udzial w probach pracy psow mysliwskich. posluszenstwo w polu jest tam bardzo wazne, dlatego sa za nie osobne punkty. my dostalysmy maksa. sa psy, ktore lubia sztuczki, sa wlasciciele, ktorzy je lubia. my mamy inne zainteresowania. mloda ze sztuczek umie sie tylko klaniac:)))
  19. [quote name='kavala']A możesz mi podać definicję behawiorysty? Kto jest behawiorystą wg ciebie? Jaką metodą był szkolony twój pies, że jest taki posłuszny, możesz ją opisać?[/QUOTE] szczerze mowiac uwazam, ze w dzisiejszych czasach nie ma czegos takiego jak behawiorysta. wszyscy tresuja psy. a behawiorysta powinien skupiac sie na psim zachowaniu, jezyku ciala, sygnalach, ktore daje pies. a do tego trzeba miec mocne podstawy biologiczne, a nie kurs korespondencyjny. moj pies NIE BYL szkolony. on jest szkolony caly czas. metoda? zamiast futrowanie smaczkami spokoj i konsekwencja-mam psa, ktory latwo wpada w stan podniecenia. efektem sa zaliczone proby pracy w wieku 9miesiecy na 1 stopien z maxem punktow za posluszenstwo. z duma moge stwierdzic, ze mam w 100% odwolywalnego, oslusznego setera mimo ze wiekszosc ludzi mowi, ze setery uciekaja:))) planujemy drugiego psa... lapa drugiej suki na szkoleniu grupowym nie postanie. uwazam, ze jestem lepsza w ta zabawe niz psie "przedszkolenki" futrujace szczenieta parowkami, "bo micno pachna i lepiej pies sie skupia".
  20. [quote name='2Klocek']zapewniam ze w Polsce są psi bahawioryści.[/QUOTE] np? bo samozwanczy zoopsycholodzy, albo ludzie prowadzacy blogi o tym jak ucza psa nosic koszyk w zebach do mnie nie przemawiaja. behawiorysta to nie treser.
  21. [quote name='Pandicao']To że mój pies wciska się przede mną przez drzwi to chyba znaczy, że jest podekscytowany spacerem i że chce jak najszybciej znaleźć się na dworze a nie że chce zakwestionować hierarchie. .[/QUOTE] moj pies tez jest podekscytowany spacerem i zachowuje sie jak malpa. slyszy zatem komemnde "siad, czekaj" i to ja wychodze pierwsza. nie dlatego, ze wierze w teorie dominacji. ale dlatego, ze moj pies musi przestrzegac zasad. jesli chodzi o teorie dominacj-wiadomo, nawet jej tworca sie z niej wycofal. ale jesli nie bedziesz dla swojego psa przewodnikiem, zo zadne zarcie nie pomoze ci w jego opanowaniu.
  22. w polsce nie ma psih behawiorystow. sa tylko treserzy. a tresowac to mozna sobie karaluch albo pchly do cyrku. zeby zostac treserem trzeba skonczyc jakis debilny kurs korespondencyjny i kupic sobie troche parowe, czy watrobki, zeby moc wmawiac klientom, ze to po to, zeby byc dla psa interesujacym. ja zrezygnowalam ze szkolenia "metodami pozytywnymi" tuz po psim przedszkolu. gdyby moj pies byl szkolony tylko takimi metodami, to moze umialby sie turlac i roibic obroty. teraz nie umie. jest za to psem bezwzglednie poslusznym.
  23. alez oczywiscie, ze nie nauczono. prawdopodobnie te laski same nie wiedzialy, ze takie cos istnieje. na szczescie ja nadal pozostaje najatrakcyjniejszym elementem spaceru-oczywiscie poza praca w polu, kaczkami i bazantami. ale nawet z pola moj pies wraca na gwizdek za pierwszym razem. mam wyzla-musi umiec sie odalac, bo inaczej z prob polowych nic nam nie wyjdzie. ale generalnie zgadzam sie z toba:)
  24. wiesz co mi sie wydaje, ze w przypadku mojego psa bledow wychowawczych nie bylo az tak duzo, bo w domu ja szkolimy zupelnie inaczej, a przedszkole traktowalismy jako miejsce zabawy. nie chce powiedziec, ze w domu dostaje kopa za kazde przewinienie czy tez przez lep, ale tak, przyznaje: moj pies wie, co to jest kara. dzieki temu jest poslusznym, odwolywalnym mlodym psem, dla ktorego sama praca z wlascicilem jest radoscia. zarcie tez lubi-ale to nie jest jakis priorytet. ja od zawsze bylam wrogiem futrowania szczeniat zarciem i opierania na tym szkolenia. bo pies ma sluchac mnie, byc przywiazanym do mnie. a nie do mojej kieszeni. o agility moze pomyslimy. na razie mloda jeszcze jest suka w rozwoju-dlugie lapy, nad ktorymi jeszcze nie do konca panuje. jeszcze dam jej troche czasu. poza tym zaczynamy juz sie przymierzac do prob polowych, wiec tez trzeba sie troche na tym skupic. przede wszystkim jednak to ja potrzebuje czasu. bo w tej chwili nie wyobrazam sobie zadnego szkolenia grupowego. moj pies pewnie ma bardziej:)
  25. w przedszkolu wygladalo to tak, ze na poczatku pieski bawily sie wspolnie, a dopiero z zabawy odwolywane byly do pracy. powiem szczerze, ze raczej nie bylo miedzy nimi konfliktow, wszystkie bawily sie ladnie i bez problemu znajdowaly obie odpowiednich partnerow do zabawy. moj pies poszedl do przedszkola juz ze znajomoscia podstaowych komend. byla odwolywalna, umiala siadac, lezec. raczej naleze do swiadomych wlascicieli, ktorzy pracuja ze swoimi psami od poczatku. ona uwielbiala chodzic do przedszkola, zabawa z innymi pieskami w jej wieku byla moim zdaniem w porzadku. pozniej bylo hartowanie komend, tez bylo chodzenie po deskach, zabawa na malym torze agility. i nadszedl ten moment, ze trzeba bylo przeniesc sie do szkoly. na poziomie wyzej tez wszystko zaczynalo sie od zabawy. tylko ze dla mojego psa to nie byla zabawa... prowadzaca nie ingerowala w to, co ta dorosla suka robi z moim psem, bo jak juz napisalam, uznala to za normalne zachowanie doroslej suki w stosunku do suki mlodej i..."przeciez sie ustawia". moja suka zna mnostwo psow. mieszkamy w takiej okolicy, ze jest ich bardzo duzo. i wiele z nich ma rozsadnych wlascicieli. czesto w weekendy chodzimy na spacery nawet po 6 czy 8 psow i jest super-nikt nie musi znosic "ustawiania sie". szczerze mowiac mnie ten moj bulwers nie opuszcza ciagle. mam ochote to gdzies opisac podjac nazwe szkoly i wszystki, co potrzebne... mlodej bardzo sie podobalo agility. jak na takiego gnojka, to pieknie pracowala na kontakcie. myslalam, zeby z nia gdzies pochodzic mimo ze jej rasa srednio sie do tego nadaje. ale teraz przyznaje: zle mi sie robi na mysl o szkoleniu grupowym i w najblizszym czasie sie nie wybierzemy.
×
×
  • Create New...