Jump to content
Dogomania

a_niusia

Members
  • Posts

    5689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by a_niusia

  1. [quote name='behemotka'][B]Omry[/B], właśnie ten sam zestaw cytatów miałam wrzucić... Jak pomyślę, że taki osobnik chodzi sobie luzem bez opieki, z przyjemnością lejąc psy, szerząc agresję na prawo i lewo, i jeszcze we własnym psie ją zaszczepia... :shake: Sprawdziłam - w regulaminie dogo nie ma mowy o tym, że nie wolno propagować agresji wobec zwierząt, bicia ich itp. Ale to chyba jednak [I]z lekka[/I] niezgodne z duchem portalu.[/QUOTE] :)))))))))))))) gdybym nie miala poczucia humoru, to bym zglosila ten post.
  2. [quote name='omry']Tak, i to mnie szokuje. To, że się tym szczycisz i to, że sprawia Ci to przyjemność również. Takich osób na dogomani być nie powinno. Moim skromnym zdaniem, oczywiście.[/QUOTE] nie zapedzaj sie, bo ci zaszkodzi. juz napisalam: z mojej strony to jest calkowity koniec tematu, dyskusja zamknieta, bo nie widze sensu tlumaczenia i udowadniania, ze "nie jestem wielbłądem" pozdrawiam
  3. [quote name='omry']Dobrze przynajmniej, że zdajesz sobie z tego sprawę. :-?[/QUOTE] wniosek? pilnuj psa, bo trafi na mnie:) EOT
  4. :))) nooo bo jak male gowno dzieciakowi pol policzka wygryzie, to spoko, szycie i blizna, a ttb to natychmiast pozbawia zycia przez zagryzienie.
  5. ale co w koncu zagryzl dzieciaka czy psa?
  6. [quote name='behemotka']Psa bijesz - a człowieka nie, bo jesteś kulturalna? Znaczy bicie psa jest kulturalne? :crazyeye: Z każdym postem dajesz coraz ciekawszy obraz swojej osobowości. Naprawdę nie jestem przekonana, że nie wyczekujesz tych spotkań. Przecież sama twierdzisz, że "przypieprzasz" takiemu bydlęciu "z przyjemnością". To niepokojące. Człowiek czerpiący przyjemność z bicia, z zadawania bólu, równie dobrze może przekierować swoje zainteresowania na inne obiekty. Nie tylko u psów występuje przeniesienie agresji...[/QUOTE] nie bije psow. generalnie obcych psow staram sie nie dotykac, bo nie chce tez, zeby ktos dotykal mojego. nie czerpie przyjemnosci z bicia czy zadawania bolu. nie mniej jednak nie ukrywam, ze celny rzut smycza w suke, ktora juz kilka razy wyzyla sie na moim szczeniaku sprawil mi zwykla, ludzka przyjemnosc. darujmy sobie psychoanalizy. pilnujmy po prostu wlasnych zwierzat. wtedy bedziemy pewni, ze zadne z nich nie zostanie zagryzione, gdy podbiegnie do morderczego ttb, nie dostanie kijkiem, kiedy podbiegnie do kundelki, ktora ma cieczke, a starsza pani odhania od niej psy badylem, nie zarobi smycza, jak zechce przeciagnac slanszego psa po ziemi czy wreszcie z buta, bo ktos nie zyczy sobie jego towarzystwa. ot...po prostu...
  7. [quote name='Balbina12']nie wiem czy ktokolwiek z was chciałby aby jego pies został ZAGRYZIONY przez psa który już kiedyś to zrobił i ktoś dał mu "szansę":roll: albo żeby jego dziecko do końca życia chodziło bez ręki bo asty trzeba ratować! Wogóle jak dla mnie to ta ogólna dostępność ttb to jest jakaś pomyłka. Owszem-większość zależy od wychowania ale... -ttb mają silniejsze szczęki-nieporównywalne jest pogryzienie przez jamnika i asta... -genetyka-te psy zostały stworzone do walki i tego nie zmienicie wiecznym bablaniem ,że ttb są kochane i nie skrzywdzą nawet muchy... I jeszcze jedno-porównywanie zagryzienia szczura(gdzie u licha mój pies ma znaleść szczura jak chodzi na smyczy????)przez yorka który i tak pewnie by mu nie dał rady do zagryzienia dziecka czy psa jest no poprostu śmieszne...[/QUOTE] taaaa...urodzeni mordercy. osobiscie znam wiele ttb: moj pies je uwielbia w przeciwienstwie do owczarkow niemieckich. nigdy nie spotkalam psow, ktore serdeczniej witaja sie z czlowiekiem. nigdy nie spotkalam wiekszych dzentelmenow niz samce ttb. moja suka ma jednego ziomala amstaffa, ktory od czasow jej szczeniectwa kladzie sie jej brzuchem do gory i z luboscia znosi jak po nim skacze, ciagnie go za uszy i lapie za lapy. pies super grzeczy, ulozony. jego pan jest w stanie odwolac go w kazdym momencie. jest tez bardzo zrownowazonym psem. ale...nienawidzi innych samcow. nie startuje do nich jak rakieta w celach konsumpcyjnych, ale jesli jakis podejdzie za blisko to kaplica. na widok kazdego psa, o ktorym wiadomo, ze samiec oraz takiego, o ktorym nie wiadomo, co to jest zapnany na smycz. co wazne jego przestrzen wlasna jest dosc mala-drugi pies musi podejsc naprawde blisko, zeby cos sie satlo, ale kiedy juz podejdzie to jest jatka. i co??? regularnie podbiegaja do niego spanielki, kundelki i inne pieski, z ktorych jest w stanie jednym klapnieciem zrobic jesien sredniowiecza. czyja to jest wina? jego? jego wlasciciela, ktory zawsze trzyma go na smyczy w takiej sytuacji? czy moze bandy idiotow, ktorzy nie potrafi nauczyc psa, ze NIE PODBIEGA SIE DO OBCYCH PSOW a pozniej maja pretensje? nie, nie chcialabym, zeby ttb zagryzl mojego psa. nie chcialabym tez, zeby zrobil to pies innej rasy. dlatego nie pozwalam jej podbiegac do obcych psow, ktore sa na smyczy i dnam o jej bezpieczenstwo. ttb to sa wspaniale psy: dzielne, odwazne, o wielkim sercu. [quote name='omry'][B]a_niusia[/B], spójrz na to, co podkreśliła behemotka w Twoich cytatach. To mnie szokuje.[/QUOTE] to straszne.
  8. a co szczegolnie cie szokuje? fakt, ze nienawidze spotykac na spacerach puszczonych luzem, agresywnych, nieodwolywalnych psow, ktorze z warkotem podbiegaja do mojego, zeby nim przejechac jak szmata po podlodze? czy moze fakt totalnej braku tolerancji dla wlascicieli tych psow-niestety nie toleruje glupoty. czy moze wreszcie to, ze wole rzucic w takiego psa smycza niz pozwolin na to, zeby dobiegl do mojego?
  9. [quote name='behemotka']Mnie to brzmi na radosne wyczekiwanie kolejnej okazji do przylania psu :shake:. Kulka ze smyczy z metalowymi elementami plus siła zamachu - przecież tym można zrobić krzywdę. Czy jest na sali mod? Satysfakcja i radocha z okazji sprawienia psu bólu to coś akceptowalnego na dogomanii?[/QUOTE] nie, nie czekam radosmie az spotkam takie bydle. wprost przeciwnie. w tej chwili za kazdym razem jak widze on to odwoluje psa, bo po prostu boje sie, ze to jeden z nich i jesli w pore nie zareaguje, podbiegnie do mojej suczki z przeciagnie ja bez powodu po ziemi lub rzuci jej sie do gardla w ramach przywitania. wolalabym takich psow nie spotykac. ale niestety spotykam. i owszem: jesli uda mi sie pogonic takiemu kota i obronic mloda, to jestem usatysfakcjonowana zdarzenie. jesli z jakis przyczym mi sie nie uda, to jestem mega wsciekla, ze nie udalo mi sie zapobiec zdarzeniu. i twedy dopiero mam ochote dac w dziob i psu i wlascicielowi, ale nie robie tego, bo jestem kulturalna. tak, wolaj moda.
  10. [quote name='Iniek']Ja tam bym się inaczej wyraziła: Nie znosze niewychowanych właścicieli zwierząt. Ostatecznie w zwierzęiu nie ma nic złego, bo to człowiek je wychowuje, więc ja osobiście miałabym pretensje do właściciela. Jeżeli problem z tym agresywnym owczarkiem się powtarza, to pogadaj z właścicielem, zgłoś Straży Miejskiej lub Policji?[/QUOTE] w naszej okolicy jest co najmniej 4 stale bywajace owczarki, z ktorymi jest ten problem. jest tez akita, ktora ostatnio wygryzla malej suczce caly bok, a dale chodzi bez smyczy i nie jest odwolywana na widok innych psow, a jest wobec nich agresywna. naszym sukcesem jest to, ze na widok mlodej gosciu jakos tam lapie ja na smycz, ale wiele nas to kosztowalo. zdaniem wlascicieli tych psow one wcale nie sa agresywne. co wiecej: to jest normalne, ze leca z warkotem na wiekszosc mniejszych od siebie psow. szczerze mowiac w momencie, w ktorym taki pies leci na mojego nie za bardzo mam czas dzwonic po straz miejska ani gadac z wlascicielem.
  11. jesli chodzi o bycie milosnikiem zwierzat, to nie mam obowiazku byc milosnikiem niewychowanego lazacego bez smyczy suczyska, ktore z dzika przyjemnoscia rzuca o ziemie kazdym mniejszym od siebie psem podczas gdy wlasciciel twierdzi, ze "owczarek niemiecki tak sie wita" oraz "psy musza sie ustawic". zdrowe czy nie...jak widze te suke, to natychmiast owoluje mloda tak, aby znalazla sie w takiej odleglosci, ze tamta zostanie dosiegnieta moim butem lub smycza. przysiegam, ze dzis pierdyknelam jej smycza zwinieta w kulke w zebra (a chodzimy na regulowanym rogzie rozmiar l-ma duzo metalowych sprzaczek) i poniewaz sie nie spodziewala, spieprzyla z piskiem, a ja czulam satysfakcje z tego powodu. mam szczera nadzieje, ze nastepnym razem tez zdaze zanim dobiegnie do mlodej. nie, nie jestem milosnikiem zwierzat. tych niewychowanych po prostu nie znosze.
  12. [quote name='Gdarin']Dorosły człowiek ma prawo do takich kalkulacji, narazić się dla swojego psa aby go ratować, ale zdecydowanie odmawiam tego prawa dzieciom i młodzieży. Tu nie chodzi o siłę fizyczną, bo i dorosły silny mężczyzna nie ma szans z psem szkolonym do ataków na ludzi, ale o odporność psychiczną. Upieram się wciąż, że są o wiele skuteczniejsze metody niż kopanie i bicie napastnika - ten w ferworze walki i tak nie czuje bólu z powodu buzujących hormonów, np. noście ze sobą gwizdek o możliwie nieprzyjemnym i głośnym dźwięku - hałas gwizdka jest tak silny że atakujący pies przerywa ataki wtedy można mu w razie gdyby chciał znowu atakować, podsunąć pod pysk jakiś przedmiot np. kij czy smycz czy but czy torebkę.[/QUOTE] ja gwizdek nosze na spacer ZAWSZE. normalny, plastikowy, glosny-mam wyzla, musi mnie slyszec i wocic odwolany z pracy. ale sorry-jak nastepnym razem podleci do niej z warkotem suczysko owczarka niemieckiego, to nie bede gwizdac. za to z przyjemnoscia przypieprze bydleciu smycza przez grzbiet.
  13. aby nikt nie skopal mojego psa, nie pozwalam mu podbiegac do innych psow. to jest oczywiste. babka nie musiala wiedziec, ze to jest szczeniak. mogla natomiast nie zyczyc sobie jej towarzystwa. my znow mialysmy mila przygode z dwoma niezwykle milymi owczarkami niemieckimi, do ktorych wlascicielki zwracaja sie po niemiecku chyba w celu podkreslenia ich wysmienitego wyszkolenia. mloda spotkala swojego oddanego przyjaciela bobka. ganiali sobie po lace, kiedy nagle podbiegl wielki samiec ON. w ogromnym kagancu. i z tym zelaztwem prosto na mojego psa, ktory jest maly i chudy. nawet nie zdazylam zarreagowac. mloda w pisk. ale bobek to maly terier-waleczny, wiec ruszyl kobiecie z pomoca. w ogole sie nie bal:)) pani bobka zywotna staruszka zdjela drewniaka, zamachnela sie w owczara, on uciekl, bobka szybko wziela na rece, bo byl strasznie rozjuszony:))) wszystko to trwalo doslownie chwilke. oczywiscie nagle z pod ziemi wylazly babki od ona i do pani bobka z watami. ona jednk byla rozjuszona bardziej niz jej jack russel i stwierdzila, ze nastepnym razem wyceluje w lep i zeby raczej sobie poszly i zabieraly kundla, bo nie wytrzyma. wiecie co...to byla mila, kulturalna staruszka. jej pies jest zadziorny, ale bardzo grzeczny. zwierzyla mi sie, ze specjalnie chodzi w drewniakach w celach obronnych, bo jej kolezanka miala gaz, ale nie podzialalo.
  14. [quote name='Martens']Ja bym wtedy uprzejmie odpowiadała czym to może się skończyć, ale zazwyczaj nikt mnie nie pyta o zdanie - przybiega słodki szczeniak, pada na ziemię liżąc mojej pysk, ona po psiemu do niego "wy****aj", a wtedy budzą się właściciele szczeniaka i wyskakują z mordą, że mój pies jest agresywny :roll: Stąd zazwyczaj starałam się szczeniaków unikać odpychając je czy po prostu łapiąc za obrożę, ale arielka oświeciła mnie niechcący, że za swoją uprzejmość może mi się oberwać :evil_lol: więc chyba wolę już te pretensje :p I ok, normalne, że szczeniak może dostać w czapę, jak skacze starszemu psu na łeb, ale moja suka jest niechętna szczeniakom nieco ponad program i sądzę, że nie przysłużyłaby się socjalizacji niczyjego malucha.[/QUOTE] to jest oczywiste, ze szczeniak CHCE podbiegac. moj pies nie jest juz szczeniakiem, a nadal ma dzika ochote witac sie ze wszystkim, co nie przypomina owczarka niemieckiego. ja jej czasem pozwalam, ale zawsze pytam, czy moze sie przywitac i mloda biegnie dopiero jak powiem "lec, mozesz sie przywitac". to jest dla mnie elementarna spacerowa kultura. a juz szczegolnie jak drugi pies jest na smyczy. wtedy to natychmiast swojego odwoluje-nie ma opcji podbiegania. nawet jak widze psa na smyczy z daleka, a mloda zajeta bazantami, to i tak ja odwoluje mimo ze istnieja praktycznie zerowe szanse, ze podbiegnie. nie wiem, dlaczego pies jest na smyczy-proste. ale chcialabym, zeby to dzialalo w dwie strony: nie zycze sobie, zeby ony podbiegaly do niej z warkotem, co jest niezwykle czeste-mloda nie przepada za owczarkami. wiele zlego juz ja od nich spotkalo i bynajmniej nie nazwalabym tego socjalizacja.
  15. ja tam nie wiem, jak kto postrzega socjalizacje, ale dla mnie jesli chodzi o kontakt z doroslymi psami, to przede wszyskim pozwalanie szczeniakowi na kontakt ze zrownowaznymi psami, ktore nic do szczeniat nie maja i to pod kontrola wlasciciela. moj pies pochodzi z hodowli, w ktorej jest kilka doroslych psow, ktore do szczeniat nic nie maja. mloda na poczatku myslala, ze na kazdego pieska mozna dowolnie skakac, bo nikt jej nic nie zrobi. to my musielismy jej pokazac, ze niekoniecznie. to MY wychowujemy naszego psa, nie INNE psy. dla szczeniaka to nie jest przyjemne a przede wszystkim nie jest tez zdrowe, kiedy jest glebiony przez obcego, duzo ciezszego od siebie psa za to, zepodbiegl. a wiadomo, ze wiele doroslych psow nie przepada za szczenietami. i nawet jesli nic nie zrobia, to spotkanie dla gnojka nie bedzie mile. zanim pozwolimy szczeniakowi na kontakt z doroslym psem, trzeba zapytac. i juz: zwykla kultura. a jesli juz podbiegnie, to jest to siara, ze pies nam uciekl, a nie powod do radosci, ze pieseczek zwiedza swiat i wtedy trzeba przeprosic.
  16. [quote name='Szura']Na przyszłość mam wymyślone bajeczki w stylu pies jest po ciężkiej operacji bioder/ma świeżba/jest po ciężkiej chorobie i ma padmięty układ immunologiczny, więc nie może stykać się z psami. Odsuwanie wszelkich, ale głównie małych psów, nogą to norma - ani się schylać nie zamierzam do agresywnego/natrętnego psa (a skąd mam wiedzieć, czy mi ręki/twarzy nie dziabnie?), a i porządnego kopa mam za sobą. Jack Russel wybiegł zza zakrętu i z pianą na pysku i warkotem szarżował mi na pseudoasta. Nie miałam czasu na przemyślenie sytuacji, a tym bardziej na ściągnięciu kagańca mojemu - pies w locie do pyska mojego oberwał z buta w szczękę. Rozstrzęsiona chodziłam przez tydzień (kocham psy i nie lubię im robić krzywdy, to chyba jasne), niemniej nigdy nie miałam do siebie o to pretensji. I dziwią mnie obiekcje niektórych i tańcowanie, podduszanie i cuda niewidy z własnym - dla mnie priorytetowa jest ochrona włąsnego psa. Co do kopania agresywnego amstaffa - a co, miała zostawić własnego psa na pożarcie? No błagam.[/QUOTE] taaa mloda jak miala kontuzje miesnia i wybitnie nie bylo wskazane, zeby bawila sie z pieskami i to szczegolnie ciezszymi od siebie, miala bliskie spotkanie z mlodocianym dogiem-waga moze z 70 kg. mloda wazy 21. i mimo ze glosno i dobitnie powiedzialam wlascicielce doga, ze moj pies nie moze bawic sie z jej psem, bo ma chora lape, mimo ze moj pies zostal na widok doga natychmiast odwolany i zapiety...babka trzymala doga za obroze (lancuszek), pies pocharczal troche...po czym stwierdzila, ze on nic nie zrobi i sie pobawia i...puscila go, bo juz nie mogla go utrzymac. zareagowalam chlodno lecz grzecznie. mloda posadzilam, a doga zlapalam zanim dobral sie do niej z lapami. ale szczerze mowiac...czekalam w gotowosci z kopem. niezbyt mi sie usmiechalo faszerowanie mlodej kolejna porcja tabletek, bo "on chce sie pobawic". ostatecznie gosciowa zabrala swoje bydlatko. ale...zaczela isc za nami i znowu go puscila. byl jednak na tyle natarczywy, ze moj gremlin poradzil soibie jakos sam i po prostu go wygonila.
  17. [quote name='Martens']Nigdzie nie było powiedziane, że pies po niej skacze - tylko że się rozprasza i ma problemy ze skupieniem uwagi, nauką. No chyba, że psa można stresować stadkiem suk w cieczce dookoła, za to jak sukę stresuje obecność nakręconego samca 5 metrów dalej, to niedopuszczalne :evil_lol: Jakie to by było feministyczne :lol:[/QUOTE] feministyczne czy nie dziala w dwie strony...
  18. [quote name='Martens']Dziękuję za wyjaśnienie sensu prób polowych :p Szkoda, że Ty mimo licznych wyjaśnień nadal nie dostrzegasz różnicy między tłumaczeniem uciekającego psa "bo czuje sukę" a tym, że osobie mającej młodego psa będącego w trakcie szkolenia, obecność suki w cieczce utrudnia wykorzystanie tegoż szkolenia w pełni - a za nie płaci. My nie mówimy o zawodach czy wystawie, gdzie oczywistością jest, że przychodzi się z ułożonym psem. Mówimy o szkoleniu, czyli o psie z założenia jeszcze nie do końca wyszkolonym, któremu utrudniane jest wykorzystanie w pełni czasu szkolenia, za który zapłaciła właścicielka. Można to porównać do szkolenia źle prowadzonego, bo dobrze prowadzone szkolenie charakteryzuje się stopniowym i dopasowanym do poziomu psów wprowadzaniem rozproszeń. Suka w cieczce jest rozproszeniem bardzo silnym i jej obecność na grupowym szkoleniu wśród psów nie będących przygotowanymi do ignorowania takowej podczas pracy można określić jako niewłaściwie prowadzone szkolenie.[/QUOTE] sensem prob polowych jest sprawdzenie wrodzonego instynktu psa mysliwskiego i sa one dla psow z gr VII obowiazkowe. wlasciciel suki TEZ placi za szkolenie, a pies, ktory probuje ja napastowac rowniez jest bodzcem rozpraszajacym.
  19. tak, ale w odpowiedzi pojawila sie poradka o piciu przez suke octu itd. to nie sa dzialania, ktore podejmuje wlasciciel psa. wlasciciel powinien nauczyc swojego psa posluszenstwa. jesli przestrzeganie przez psa zasad jest nieegzekwowalne na wystawie czy szkoleniu, to niestety pojawia sie problem.
  20. generalnie uwazam, ze zbyt wiele negatywnych zachowan psa jest tlumaczonych istynktem czy popedami. jest pelno psow, ktore uciekaj, a wlasciciele "aaa poczul cieczke". posluszenstwo powinno byc niezalezne od cieczek. i nad posluszenstwem trzeba pracowac i to niekoniecznie smaczkami. wiadomo, ze w porownaniu z cieknaca suka parowka jest srednio interesujaca. tu nie chodzi o wyrabianie awersji do suki w cieczce. chodzi o konkretne i tanowcze danie psu do zrozumienia "nie zycze sobie, zebys tak robil, przestan". i teraz tak: na probach polowych pies ma pracowac samodzielnie, nie na komende. i dlatego suka w cieczce jesli na probach jest (bo nie ma zakazu) zwykle biegnie ostatnia. to nalezy po prodtu do dobrego tonu takiej imprezy. jednak w przypadku psa na szkoleniu, to jest do opanowania. jesli nie i dany pies ma powazny problem, to moze on powinien szkolenie przerwac zamiuast utrudniac je suce? ot...druga strona medalu. na wystawie...oj tutaj jesli pies nie umie zachowac sie przy porownaniu o rase z pachnaca kolezanka, to nie powinien do takiego porownania podchodzic. tak, pies nie powinien. nie suka. bo to wlasciciel psa ma problem z jego okielznaniem. jednak: wszystko jest do zrobienia. suki na wystawach zwykle sa trzymane w klatkach i w napiotach. sa umyte-co jest oczywiste. psy...roznie to bywa. zwykle jednak nawet KRYJACY reproduktor umie sie zachowac. wlasciciele znajomych psow-psow KRYJACYCH kiedy ostatnio rozmawialismy o cieczkach na wystawac wprost powiedzieli mi "reakcja psow na cieczke twojej suki, to jest problem wlasciciela psa". i tyle.
  21. [quote name='kavala']Moim zdaniem też, ale nie o tym mówimy. Mnie się to też dziwne wydaje, a-niusia twierdzi, że świetnie się zna na psach a jej pies jest najlepiej ze wszystkich wyszkolony, mimo to nie udzieliła na tym forum chyba ani jednej konstruktywnej rady, tylko kpiny i krytyka.[/QUOTE] jak bym miala chcec udzielac rad, to bym bywala na takich watkach. nie jest to obowiazkowe na zadnym z forow:)
  22. [quote name='Martens']To trzeba aż 2 lat, żeby wypracować u psa ignorowanie niepożądanych zapachów podczas pracy? :razz: Sądząc po tonie Twpich wypowiedzi wydawało mi się, że to takie fik-myk :evil_lol: I chamstwem jest utrudnianie komuś zaliczenia prób pracy do których ma startować pies [U]w pełni przygotowany i wyszkolony[/U], a chamstwem nie jest przeszkadzanie komuś w treningu z młodym psem, za który płaci się sporo kasy i uniemożliwianie w pełni produktywnego wykorzystania tegoż opłaconego czasu? Wiesz a_niusiu, nie pierwszy raz spotykam Cię na jakimś wątku i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że nie jesteś na dogo, żeby rozmawiać o psach i przy okazji komuś pomóc, podzielić się wiedzą, tylko podbudować swoje ego wypisując epopeje o posłuszeństwie swojego psa i krytykując psy innych. Chyba nie mogąc wyżyć się na właścicielach napotykanych na spacerach nieposłusznych, irytujących się psów, wchodzisz na forum i próbujesz swoich sił na ludziach, którzy są daleko...[/QUOTE] W probach polowych wyzlow i ras malych nie startuja psy wyszkolone. Startuja tam psy od 9 do 24 miesiaca zycia. jest to umowny limit, ktory nie wynika z tego, ze potrzeba 2 lat, zeby psa nauczyc-naturalnego nawyku okladania pola NIE DA SIE NAUCZYC. pasja do pola jest instyntowana. tak samo jak brak leku przed strzalem czy zainteresowanie zwierzyna (nie plowa w tym przypadku;))) limit ten wynika raczej z faktu, ze psy w roznym wieku osiagaja dojrzalosc: tz ucza sie oddalac od przewodnika na znaczne odleglosci i okladac pole. sa psy, ktore nie beda tego robic nigdy-odpadaja. pisanie o [U]w pełni przygotowanym i wyszkolonym psie[/U] w tym temacie swiadczy o jego nieznajomosci. ja juz napisalam, jakie jest moje podejscie do uczesczania z cieknaca suka na rozne imprezy. o tobie personalnie nie bede sie wypowiadac, bo to nie jest moj poziom...akceptuje, ze masz inne zdanie.
  23. moim zdaniem to, ze suka ma cieczke nie jest chamstwem:))) sama pewnie nie poszlabym z cieknaca suka na szkolenie grupowe z prostej przyczyny: niekastrowane psy, ktore "maja byc reproduktorami" sa tak nieogarniete przez woich wlascicieli, ze po prosu bym sie bala. na zadne proby pracy tez bym nie poszla-szczegolnie na proby polowe. jednak na wystawe jak najbardziej.
  24. [quote name='Martens']a_niusia, a może zamiast naskakiwać i bezproduktywnie oceniać poziom wychowania jakichś hipotetycznych psów, podzielisz się wiedzą i doświadczeniem i poradzisz coś autorce wątku i jej konkrentemu psu? Jak lepiej skupić na sobie psa, opanować go, nie zniechęcając jednocześnie do suk z cieczką, co jest ważnym warunkiem w przypadku przyszłego reproduktora? Ja proponowałabym po prostu pracować nad posłuszeństwem psa na lince i kiedy się zawiesza, egzekwować komendy, "budzić" psa pociągnięciem linką (nie korygować, tym bardziej na kolcach, tylko przypominać "ja tu jestem, masz mnie słuchać") - ale tylko w momencie ignorowania komendy, a nie na każde zainteresowanie suką w cieczce. Z tym, że to już jest praca konkretnie nad posłuszeństwem w obecności suk, a jeżeli pies przychodzi na treningi w nieco innym celu, uczyć się nowych rzeczy, etc. to nadal uważam, że jest to problem, który powinni rozwiązać organizatorzy szkolenia. Owszem, można wymagać od psa wyszkolonego bezbłędnej pracy w obecności suk z cieczką, ale wprowadzanie tego jako niepożądanego utrudnienia w przypadku szkolenia młodego, psa który dopiero uczy się nowych rzeczy i na szkolenie przychodzi uczyć się tych nowych rzeczy, a nie szlifować posłuszeństwo przy ciekających się sukach, uważam za nie na miejscu. I nie wiem, czemu przy próbach polowych miałby być to problem :diabloti: a wiem jak one wyglądają. Przecież pies tak dobrze wyszkolony jak sugeruje a_niusia powinien podąć za wiatrem zwierzyny, a nie cieknącej się suki, nawet jeśli jest puszczony do okładania pola - jak nie umie się skupić i być posłuszny, to niestety, ale idąc tym rozumowaniem jest niewychowany i tyle. Psa da się nauczyć np. ignorowania tropów zwierzyny płowej, to czemu nie śladów suki z cieczką? Schemat ten sam, wystarczy dopracować :diabloti:[/QUOTE] w probach polowych startuja zwierzeta MLODE, a nie WYSZKOLONE psy mysliwskie. proby badaja NATURALNE, WRODZONE instynkty psa, a ewentualne WYSZKOLENIE tylko jako posluszenstwo. nie maja tez nic wspolnego ze zwierzyna plowa-warto jednak zorientowac sie w temacie zanim sie napisze, ze sie cos wie:)))
  25. [quote name='kavala']Nie wiem na czym polegają i w czym problem, więc pytam ciebie bo wspomniałaś o tym. Ja mówiłam to bardziej w kontekście szkolenia niż wystaw.[/QUOTE] problem w tym, ze na probach pies pracuje samodzielnie GORNYM wiatrem, a deadline na ich zaliczenie to 24 miesiac zycia i nikomu chamstwa sie nie robi. na wystawie pies nie pracuje wechem. na szkoleniu pies nie pracuje samodzielnie.
×
×
  • Create New...