Jump to content
Dogomania

Żunia

Members
  • Posts

    622
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Żunia

  1. ten z czarnym łebkiem jest w schronie od ponad tygodnia. Został przywieziony razem z matką i rodzeństwem-reszta miotu była czarna.
  2. Podsumuję: - pies panicznie boi się obroży i smyczy -Ciągnięty w tychże na" spacer"Przerażliwie piszczy, kładzie się na plecach, oddaje pod siebie mocz i kał -Zakładana jest mu na szyję obroża zaciskowa , póżniej pętla z linki. -po tego rodzaju " terapii" pies " piszczy ze strachu na sam widok linki ". Jak widać terapia nie przynosi efektów. Może pora zacząć odwrażliwiać psa metodami pozytywnymi??????, bo mam wrażenie, że psinie serduszko zaraz pęknie ze strachu ( teraz tylko wali tak, że mało mu nie wyskoczy ). Szkoda mi psiaka, bo dotąd nie miał łatwego życia, a teraz jest systematycznie narażany na tak wielki stres. Może jednak zmienisz metody Funiu. Nikt tu nie oczekuje od właścicielki hoteliku znajomości metod pozytywnego odwrażliwiania psa, ale możesz doczytać ( furciaczek jest specjalistką i pisze jasno i przejrzyście ) i zastosować zdobytą wiedzę w procesie socjalizacji Miśka.
  3. Dyszka przez pół roku-wpłaty 5 każdego miesiąca . Jednorazowo dwie dyszki na ewentualne doprowadzenie Felusia " do psiego wyglądu "
  4. Jak cudnie. Dziewczyny, może zrzućmy się i niech fryzjer ( może u Zadry ), wykąpie go i choć trochę ostrzyże. DAJĘ DWIE DYSZKI.
  5. Być to będą, ale boję się, że wezmą jakiegoś szczeniaka. Ktoś wytłumaczył im, że pies po takich przejściach może być agresywny ( no, w ogóle trudny ). Nie wiem, czy uda mi się " wyprostować " ich tok myślenia.
  6. Napisałam wcześniej, ale posta mi wcięło. Ludzie chcą pieska, a ja namawiam ich na tego bidaka. Jakiegoś psiaka wezmą w 100% i mam nadzieję, że zdecydują się na tę skołtunioną kupkę nieszczęścia . Mogę bidaka wziąć do siebie na parę dni- ostrzyc, odpchlić, odrobaczyć, ale.....póżniej wyjeżdzam i psiak ( jeżeli teraz nie zostanie wyadoptowany ) znów zostanie bez domku. Poza tym, on warczy na ludzi i nie wiem, czy dogada się z moim Lorikiem . Ludzie są z Zamościa. Mieli wcześniej kontakt z psami ( ich rodziny są " pieskie " ). Ona jest terapeutką.
  7. Prawdopodobnie będę miała domek dla psiaka po amputacji. Dom znam, ale potencjalni właściciele mogą się wybrać do schronu dopiero w niedzielę.
  8. Jak już byłóby bez wyjścia, to mogę zapewnić szczeniakom osobny boks i DOBRĄ opiekę w zamojskim schronie. I stąd trzeba by je adoptować.
  9. Całymi dniami siedzę na działce ( altankę kończymy ), ale jestem do dyspozycji. Mojego też szczepienia czekają, tylko " łachmyta " za Boga nie wejdzie do lecznicy- ucieka na sam zapach i nie pomaga nic. Waży ponad 40 kg, i qrde kłopot mam.
  10. Muszę go zobaczyć w realu.
  11. Lidka się nie pochwaliła, ale za tydzień opuszczają schron 2 sunie- Raaja 2 i Rajsa.Obie wysteryliazowane pojadą jednym transportem ( dzięki uprzejmości kierownika schroniska, który pożyczy jej klatkę do przewozu ) do Warszawy- jedna do DS, druga do DT.
  12. Phirania się nie pochwaliła. Za tydzień opuszczą schronisko 2 sunie- Rajas i Raaja2.
  13. Lidka się nie pochwaliła, więc zrobię to za Nią. Za tydzień opuszczają schronisko 2 wysterylizowane sunie- Rajsa i Raaja 2. Jadą do Wawy-jedna do DS, druga do DT. Kierownik schroniska pożycza Phiranii klatkę do przewozu, tak że sunie bezpiecznie pojadą jednym transportem
  14. Prawdopodobnie w sobotę lub niedzielę będzie wolny transport do Lublina - za zwrot paliwa.
  15. Nie wybieram się w najbliższym czasie do schroniska. Będę u weta 10, bo szczepić swoją " psinkę " muszę, to mogę zapytać. Zadzwoń do schronu, to Ci powiedzą.
  16. Nasze sterylizowane psy też czekają na właściciela w osobnych boksach. Słyszałam rozmowę ( niedokładnie ), nie słyszałam dat i pewnie sobie " dośpiewałam " termin.
  17. ONka została wysterylizowana. Jest na jednym z zamojskich osiedli. Właściciel zabrał ją do domu i zgłosi się na zdjęcie szwów.
  18. Zdaje mi się, że jakaś ON-ka wychodzi dziś ze schronu. Nie wiem która, bo przypadkiem słyszałam fragment rozmowy telefonicznej. Miejmy nadzieję, że to ta bidulka.
  19. Dalmatynka Alsta jest już po sterylizacji. Zabieg przebiegł bez komplikacji. W sobotę będzie miała zdjęte szwy.
  20. Czuję się oszukana. Mogłam wreszcie dłużej porozmawiać z asystentem i okazało się, że labrador i moja sunia wydane były w obecności pań odwiedzających schron. Mam na to potwierdzeni pracownika, asystenta i dwóch osób , które odbierały psy. Ze strony Pań padało nawet pytanie, dlaczego pies jest wydawany z kwarantanny ( odbierał go właściciel ), a póżniej musiały przeczekać moment, kiedy asystent wydawał " moją śliczną " . Takie są fakty, potwierdzone przez zupełnie obcych ludzi Działamy dla dobra psów ??????
  21. Znam już miejsce pobytu mojej ślicznej. Przy okazji dowiedziałam się przykrej dla mnie rzeczy: otóż w chwili, gdy była ona wydawana ludziom, w schronie były dwie osoby z tego wątku i widziały to. Rozumiem osobiste animozje skierowane do mnie, ale tu przecież chodziło o sunię. Wystarczyło jedno zdanie : " widziałam, została wydana " i nie martwiłabym się dwie doby, że może sunia za TM odeszła ( był obok pies z parwo- ), uciekła , psy ją pogryzły ..... Dobrze jest widzieć trochę dalej, niż koniec własnego nosa, ale cóż, nie każdy to potrafi.......( wada wrodzona, czy co ??? )
  22. Qrcze, ja i dziś i wczoraj miałam transport do Krakowa......
  23. Ja załatwiałam ten transport i ja się będę kajała- nic nie da niepokojenie Jej teraz kilkoma telefonami. Nie masz co się obrażać i zarzekać, że ....już nigdy..... . Też nie bardzo wyszłam na tym transporcie, ale to wcale nie przeszkodziło mi w organizowaniu przewozu dla cane corso w okolicach Wawy. Tak to już jest- czegoś nie dopilnujemy, komuś zaufamy, ktoś nawali , a my dostajemy w dolną część pleców. Ale chęć pomocy psom jest silniejsza niż animozje, urażona duma, czy chwilowe zniechęcenie. Zarówno tu, jak i na molosach ( i w paru innych miejscach )bywam gościnnie , wtedy gdy w jakiś sposób mogę pomóc, bo ja w zasadzie, to goldenomaniaczka jestem. Pozdrawiam.
  24. Wiem, że temat jest zakończony, ale nie mogę zdzierżyć z ciekawości: - dlaczego Morel został dowieziony ze znacznym opóżnieniem. Wiadomo było. że osoba mająca go transportować jedzie na b. smutną uroczystość i nie może się spóżnić. -dlaczego psiak nie miał obróżki ( szelek ) smyczy. Normalne jest, że przy tak długiej podróży, trzeba na trasie wysikać i napoić psa ( miseczki też nie było ). -dlaczego Morel nie miał książeczki zdrowia. Normalne jest, że nowy DS ( DT ) pierwsze kroki kieruje do weta. Z czym miały iść dziewczyny? Z dobrym słowem i ładnymi oczami ? Nie mnie kogokolwiek krytykować i nie odbierajcie moich słów jako zarzutów .Wplątałam w ten kłopotliwy transport koleżankę, która jechała do Włodawy z prochami niedawno zmarłej Matki. Nie chciałam przyczyniać jej dodatkowych kłopotów, a tu...... opóżnienie transportu, pies bez obróżki, miseczki, kocyka, książeczki. Czuję się w stosunku do niej bardzo głupio, wstydzę się , że wpakowałam ją w tak mało komfortową sytuację.Nie wiem, czy kiedykolwiek zdołam ją przeprosić za zafundowanie takich atrakcji.
  25. Co tam dupel. Ja to dopiero mam powierzchnię do mycia- Lorik uwielbia błotne kąpiele ( każda kałuża, to miejsce godne położenia się i przewrócenia na plecki ).
×
×
  • Create New...