Jump to content
Dogomania

Żunia

Members
  • Posts

    622
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Żunia

  1. Zanim wywołana do odpowiedzi Goldenek 2 napisze, pozwolę sobie w jej imieniu skreślić parę słow. Podejrzewam, że Tola mogłaby być córką Goldenka @, więc powoływanie się na doświadczenia życiowe jest to conajmniej nie na miejscu. Podobnie jak Tola, od wielu lat pomaga psom, często ratując je przed niechybną śmiercią. Działa w trochę większym środowisku niż Zamość, współpracuje z organizacjami z całej Polski i...... nikogo nie obraża.
  2. A współpraca ze schronem przebiegałaby w przyjemnej atmosferze i dawała ludziom z zewnątrz większe możliwości pomocy psom. Tak to już jest, że wszystkie nasze myśli, które chcemy przekazać innym, należy " ubrać w słowa ". I od nas samych zależy, czy to co zrobimy we właściwej formie trafi do odbiorcy. Najbrzydsza, najgorsza myśl może być przekazana w formie, która nie uwłacza drugiemu człowiekowi- zmusza go za to do przeanalizowania zasłyszanej treści. A ponieważ została ładnie ubrana, więc i zastanawianie się nad jej sensem przebiega w pozytywnym i spokojnym nastroju. I nad tym chyba należy pomyśleć,
  3. Jogi. "Chirurgia" Żakiewicza i jeszcze jakaś inna, ale nie zapamoęrałam, bo głównie chodziło mi o kastrację czarnulka Malawaszki.
  4. Malawaszka odezwij się do mnie. To się nazywa akcja " na wariackich papierach " Dziś wet wykastruje Twojego czarnuszka, a po zabiegu kierownik schronu weżmie go prawdopodobnie do siebie i od niego trzeba będzie odebrać psiaka w godzinach porannych w niedzielę. Muszę mieć na Ciebie namiar, bo trzeba dograć szczegóły. Boję się , że za tą akcję i wet i kier. schronu mnie uduszą. Błagam , uprzedzajcie wcześniej, bo ludzi z łóżek wyciągam, co w sobotni ranek nie jest mile widziane.
  5. Jest po zabiegu i jest w szpitaliku.
  6. Dexter wczoraj został wykastrowany. Byłam jak się wybudził po narkozie. Wyglądało nato, że dobrze zniósł zabieg.
  7. Przy okazji ( postaram się nie zapomnieć ) zapytam weta, gdzie masz szukać informacji na temat stosowanej przez Niego metody. Nie wiem, kiedy to będzie, ale jak coś będę miała, to przyślę Ci na pw.
  8. Nie wiem na czym polega ta metoda. W ten sposób był kastrowany mój golden, który " klejnoty" raczej duże posiadał.Było to ponad 2 lata temu i byłam pacjentką prywatną, więc zależało mu na utrzymaniu klienta. Przy tym ceny miał przystępne, choć jak się ostatnio od niego dowiedziałam, te same ceny ma jeszcze kilku wetów w Zamościu. Nic się nie ślimaczyło, nie krwawiło. Z tego co wiem, wet ze schronu ma specjalizację z psów i kotów. Staż odbywał w Niemczech, pracował w ( jako weterynarz, bo to istotne ) w Anglii. Nie sądzę, żeby robił coś " na wariackich papierach ". Telefon do schronu chyba masz, o tym, że wet wykonuje zabiegi w lecznicy przy uk. Sienkiewicza też prawdopodobnie wiesz, a jeżeli nie, wystarczyło kogoś zapytać. Nie jestem wetem, nie potrafię Ci udzielić odpowiedzi. Może zamiast negować umiejętności i fachowość oraz skuteczność kolegi po fachu, zadzwoń do Niego, umów się" na koleżeńską asystę przy zabiegu " ( sądzę, że chcesz się rozwijać i pogłębiać umiejętności ) i wszystkiego się dowiesz.
  9. Tak, w szpitaliku. Na kiedy ma być wykastrowany? Zadzwoń do schronu, powiedz kierownikowi, o którego psa Ci chodzi i kiedy go chcesz odebrać. Wet kastruje " hakowo " co nie wymaga zakładania szwów ( u psów ) i w zasadzie 2 dni po zabiegu psa można odebrać. Wiemy dobrze, że psy schronowe są w gorszej kondycji fizycznej, mają mniejszą odporność niż te domowe i po zabiegu potrzebna jest im inna dieta i więcej witamin. Ja osobiście, byłabym za tym, żeby takiego wykastrowanego psiaka szybko wyciągać ze szpitalika, bo w schronie koniec pobytu w szpitaliku oznacza powrót do boksu i ponowny stres dla psa.
  10. Mam informacje dla zainteresowanych. Psy ( suki ), których przyszły właściciel zgłosi chęć wykupienia psa wykastrowanego, będą miały przeprowadzony zabieg. W przypadku suk, należy zgłosić to 10 dni wcześniej, bo w grę wchodzi zdjęcie szwów. Mam nadzieję, że to dobra wiadomość.
  11. Agusiazet. Jutro Twój psiaczek będzie miał zabieg. Pod koniec listopada będziesz go miała wygojonego . Oczywiście kojec zostanie zmieniony.
  12. Goldi jest już w Krakowie.
  13. Miałam już nie brać udziału w tym " biciu piany :, ale napiszę jeszcze raz. - Nigdy i nigdzie nie napisałam, że ktoś zachowuje się w schronie nienormalnie - Napisałam, że ja jestem traktowana normalnie, mając na myśli to, że nikt nie robi mi trudności w oglądaniu, fotografowaniu psów- ogólnie w poruszaniu się po schronie. - Część ( kontrowersyjnej , a interesującej mnie) dokumentacji ( zabiegi ) widziałam i została mi ona pokazana bez żadnych oporów. -Nie znam osobiście pracowników schronu, darzę sympatią weta i potrafimy ze sobą rozmawiać. -Przy mnie był zabierany ze schroniska pies i nie zauważyłam , żeby pracownik stawiał jakiś opór ( dość długo rozmawiał z nowym właścicielem i jego synkiem ). -Schronisko jest na pewno " przepsione ", ale jest w nim czysto i psiaki mają co jeść. Widziałam rząd książeczek zdrowia i to, że pracownik wiedział, gdzie leży książeczka danego psa. I to by było na tyle. Zadra, domyślam się kim jesteś ( ale może zdradzisz mi swoje dane na pw ). Jeszcze raz piszę. Chwała Wam za to co dotychczas zrobiliście.
  14. Jola już w zasadzie odpowiedziała na Wasze pytania. W dalszym ciągu kierujecie w moim kierunku nieuzasadnione , kryjące się w licznych podtekstach , zarzuty i pytania na które nie mogę ( bo i skąd ) znać odpowiedzi. Chwilami mam wrażenie , że Wasze pretensje o obecny stan rzeczy, kierujecie nie tylko do władz miasta, kierownictwa i pracowników schroniska, ale także do tych, którym udało się nawiązać poprawny kontakt z w/w. Pamiętam akcję sprzed kilku lat i swoje oburzenie na widok prezentowanych w mediach zdjęć psiaków. Z moich obecnych obserwacji wynika, że sytuacja w schronie diametralnie się zmieniła. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele w tym Waszej zasługi i chwała Wam za to. Zdaję sobie także sprawę z tego, że nie da się w jeden dzień ( miesiąc, rok ) całkowicie zmienić otaczającej rzeczywistości. Zmiany widać i choć nie są takie jak większość z nas by chciała, to jednak widać je gołym okiem. Ja pomagam psom i nadal chcę im pomagać. Nie interesują mnie rozgrywki personalne i " bicie piany " na forum ( i w kuluarach ). Dlatego jeśli pozwolicie , przestanę tu pisać, bo uważam to za bezsensowne. Prośba do Admina: W związku z tym, że zdaje mi się , że jestem w stanie pomóc niektórym psiakom z zamojskiego schronu- zarówno tym, które są tam w chwili obecnej, jaki i tym, które się tam ( niestety ) znajdą w bliższej lub dalszej przyszłości_ proszę o traktowanie mnie jako jednostkę obecną , ale nie udzielającą się na forum , do chwili aż zajdzie konieczność obopólnej wymiany zdań. A osoby, ktore chciałyby się zs mną kontaktować w sprawie pomocy psom proszę o kontakt na pw ( najlepiej na Sznsie lub Aurei ).
  15. Qrcze. Nie wiem jak to się stało, ale Łajtka nie ma. Jest na wątku Goldiego na Szansie, a ty nie. Jutro coś z tym spróbujemy zrobić. Sorry.
  16. Rodzice Maciusia. Mam nadzieję, że takie fotki Łajtka Wam wystarczą, psy są w ciągłym ruchu i trudno zrobić lepsze.
  17. [url]http://www.garnek.pl/zunia[/url] przesyłam zdjęcia, które dzisiaj zostały zrobione w zamojskim schronisku i nie tylko
  18. Ja Was proszę, tylko nie najeżdzajcie na mnie, bom niewinna jak dziecię nowo narodzone. Porobiłyśmy zdjęcia, zabrałyśmy spanielka o imieniu Goldi. Nie bylo dziś nikogo z szefostwa, więc i tematów żadnych nie poruszałam. Pracownik bez oporów pozwolił nam na poruszanie się po terenie schroniska. Przy nas zabrana została duża suka wilczurzyca, a podobno przed naszym przyjazdem , został zabrany jeszcze jeden pies.
  19. I znów nie doczytalam. Przedwczoraj zostały wyadoptowane dwa psy. Jak pisałam, nie widziałam wcześniej schroniskowych psiaków, ale może to któryś z nich.
  20. Jeżeli znajdą się ludzie, którzy zasponsorują pobyt ( być może długoterminowy ) Łajtka w hoteliku, to można pomyśleć o wyciągnięciu go ze schronu. Na moje oko ( kiedyś mialam pudlicę ), Łajtka trzeba ostrzyc do gołej skóry , bo jego sierść, to filc połączony z dredami. Salon ( masz na myśli ten przy Peowiaków ? ) nie pomoże stać mu się z dnia na dzień pięknym psiakiem. Jak coś wymyślicie w kwestii sponsora, znalezienia hoteliku ( ogrzewanego ), to dajcie znać. W miarę możliwości pomogę. Wet wie, że działam na Szansie i mam powiązania z Aureą- czyli orientuje się, że moim zadaniem jest pomoc psiakom. Kastrował Lorika i opiekuje się ( świetnie zresztą ) nim cały czas, Sterylizował tymczasowiczkę Jessie ( szczepił, czipował i.t.d. też ). A jak wie wet, to prawdopodobnie wie także kierownik schroniska. I traktują mnie normalnie.
  21. Sorry, nie doczytałam. Łajtkowi nie da się zrobić ładnych zdjęć, bo on swym wyglądem wzbudza litość zdominowaną przez obrzydzenie. ( takie są moje odczucia ). Psa należałoby najpierw wyciągnąć ze schronu, doprowadzić do porządku, a póżniej szukać mu domku. Sądzę , że o strzyżeniu i kastracji w schronie moglabym porozmawiać z wetem, ale musiałabym mieć pewność, że pies ma gdzie pójść. Nie obrażcie się, ale według mnie dla niego w tej chwili lepsze jest siedzenie ( jako paskudny, zaniedbany pies ), niż wyciągnięcie i zmiana schronu na przytulisko, czy hotelik. On będzie pięknym psem pod warunkiem, że ktoś będzie o niego systematycznie dbał ( posiadacze psów długowłosych wiedzą o co mi chodzi ). I jeszcze jedno. Mogę rozmawiać z wetem o zabiegu, jeżeli pies będzie szedł do DS l lub pewnego DT, bo skazywanie psa na kolejną tułaczkę ( byle gdzie, aby nie w schronie ) uważam za niehumanitarne. Wet twierdzi, że gdy ktoś zwróci się do niego z prośbą o wykonanie zabiegu wybranemu psiakowi, to on nie odmówi. Z tym, że są jakieś osoby, do których ani schronisko, ani UM nie mają zaufania i te osoby nie mogą liczyć na tego typu akcje. Ja jeszcze raz napiszę. Jestem tam obca, nie jestem prywatną znajomą żadnego z panów pracujących w schronie, staram się pomagać zwierzakom i dogadywać z ludżmi na drodze negocjacji i kompromisów.
  22. Nie jestem wolontariuszką. W schronie znalazlam się z powodu spanielka ( rzekomo goldenka ), którego należy stamtąd zabrać. Nie bywałam wcześniej i nie wiem, który psiak jest nowy- widziałam tylko klatki z psiakami na kwarantannie. Przejdę jutro ( bo i tak będę z wizytą u ślicznego ), to zobaczę maluszka. Zapytam, czy nie dałoby się go przenieść. ale uwierzcie, ja tam jestem obca- tylko ( wg Was) traktują mnie jak normalnego człowieka, ja ich zresztą też .
  23. Na pw wyslałam. Tylko tyle wiem , ale po 14 będę w schronie u mojego malutkiego, to przy okazji i inne psiaki obejrzę kolejny raz. Wczoraj załamywałam ręce nad Łajtkiem, ale przecież nie można go teraz ostrzyc- zmarznie przy minusowych temperaturach.
  24. Byłam dziś w schronie. Dostałam informację, że 2 sunie husky też mogą zostać wysterylizowane przed wydaniem. Kaukaz jest przecudny. Na inne tematy jutro popiszę, bo muszę sobie wyrobić zdanie.
  25. Nie było moim zamiarem sianie zamętu na tym forum. Tak dziwnie się złożyło, że współpracę z pracownikami schronu układa nam się zupełnie inaczej, ale to nie ode mnie zależy. Podkreślam jeszcze raz: wet nie jest moim prywatnym znajomym ( w zasadzie, to jakbym się uparła w młodości, to moim synem ( wiekowo ) mógłby być ). Zawsze podobał mi się jego profesjonalizm i właściwe podejście do zwierząt, może dlatego bez zastanowienia zadzwoniłam do niego z prośbą o informacje na temat Wskazanego przez Was psiaka. Uzyskałam je bez trudu.... a resztę już znacie. Uzupełnię: to wet zaproponował mi, żebym pomogła w wyciągnięciu kaukaza i haszczaków informując , że kaukaz w chwili przybycia do schronu zastał wykastrowany, a jeżeli będzie DT ( DS ) dla haszczaków, to przed wydaniem też mogą być poddane zabiegom. Tyle wiem w chwili obecnej i tyle napisałam. Wyszło mi na to, że zostałam zaatakowana za to, że chciałam pomóc psiakowi i napisałam to, czego nie powinnam była napisać( zamojski schron kastruje psiaki i pomaga w ich wyciągnięciu z tego niezbyt ciekawego przybytku ). To jest fakt i nie rozumiem oburzenia i frustracji niektórych osób.
×
×
  • Create New...