Żunia
Members-
Posts
622 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Żunia
-
Zanim wywołana do odpowiedzi Goldenek 2 napisze, pozwolę sobie w jej imieniu skreślić parę słow. Podejrzewam, że Tola mogłaby być córką Goldenka @, więc powoływanie się na doświadczenia życiowe jest to conajmniej nie na miejscu. Podobnie jak Tola, od wielu lat pomaga psom, często ratując je przed niechybną śmiercią. Działa w trochę większym środowisku niż Zamość, współpracuje z organizacjami z całej Polski i...... nikogo nie obraża.
-
A współpraca ze schronem przebiegałaby w przyjemnej atmosferze i dawała ludziom z zewnątrz większe możliwości pomocy psom. Tak to już jest, że wszystkie nasze myśli, które chcemy przekazać innym, należy " ubrać w słowa ". I od nas samych zależy, czy to co zrobimy we właściwej formie trafi do odbiorcy. Najbrzydsza, najgorsza myśl może być przekazana w formie, która nie uwłacza drugiemu człowiekowi- zmusza go za to do przeanalizowania zasłyszanej treści. A ponieważ została ładnie ubrana, więc i zastanawianie się nad jej sensem przebiega w pozytywnym i spokojnym nastroju. I nad tym chyba należy pomyśleć,
-
Jogi. "Chirurgia" Żakiewicza i jeszcze jakaś inna, ale nie zapamoęrałam, bo głównie chodziło mi o kastrację czarnulka Malawaszki.
-
Malawaszka odezwij się do mnie. To się nazywa akcja " na wariackich papierach " Dziś wet wykastruje Twojego czarnuszka, a po zabiegu kierownik schronu weżmie go prawdopodobnie do siebie i od niego trzeba będzie odebrać psiaka w godzinach porannych w niedzielę. Muszę mieć na Ciebie namiar, bo trzeba dograć szczegóły. Boję się , że za tą akcję i wet i kier. schronu mnie uduszą. Błagam , uprzedzajcie wcześniej, bo ludzi z łóżek wyciągam, co w sobotni ranek nie jest mile widziane.
-
Jest po zabiegu i jest w szpitaliku.
-
Dexter wczoraj został wykastrowany. Byłam jak się wybudził po narkozie. Wyglądało nato, że dobrze zniósł zabieg.
-
Przy okazji ( postaram się nie zapomnieć ) zapytam weta, gdzie masz szukać informacji na temat stosowanej przez Niego metody. Nie wiem, kiedy to będzie, ale jak coś będę miała, to przyślę Ci na pw.
-
Nie wiem na czym polega ta metoda. W ten sposób był kastrowany mój golden, który " klejnoty" raczej duże posiadał.Było to ponad 2 lata temu i byłam pacjentką prywatną, więc zależało mu na utrzymaniu klienta. Przy tym ceny miał przystępne, choć jak się ostatnio od niego dowiedziałam, te same ceny ma jeszcze kilku wetów w Zamościu. Nic się nie ślimaczyło, nie krwawiło. Z tego co wiem, wet ze schronu ma specjalizację z psów i kotów. Staż odbywał w Niemczech, pracował w ( jako weterynarz, bo to istotne ) w Anglii. Nie sądzę, żeby robił coś " na wariackich papierach ". Telefon do schronu chyba masz, o tym, że wet wykonuje zabiegi w lecznicy przy uk. Sienkiewicza też prawdopodobnie wiesz, a jeżeli nie, wystarczyło kogoś zapytać. Nie jestem wetem, nie potrafię Ci udzielić odpowiedzi. Może zamiast negować umiejętności i fachowość oraz skuteczność kolegi po fachu, zadzwoń do Niego, umów się" na koleżeńską asystę przy zabiegu " ( sądzę, że chcesz się rozwijać i pogłębiać umiejętności ) i wszystkiego się dowiesz.
-
Tak, w szpitaliku. Na kiedy ma być wykastrowany? Zadzwoń do schronu, powiedz kierownikowi, o którego psa Ci chodzi i kiedy go chcesz odebrać. Wet kastruje " hakowo " co nie wymaga zakładania szwów ( u psów ) i w zasadzie 2 dni po zabiegu psa można odebrać. Wiemy dobrze, że psy schronowe są w gorszej kondycji fizycznej, mają mniejszą odporność niż te domowe i po zabiegu potrzebna jest im inna dieta i więcej witamin. Ja osobiście, byłabym za tym, żeby takiego wykastrowanego psiaka szybko wyciągać ze szpitalika, bo w schronie koniec pobytu w szpitaliku oznacza powrót do boksu i ponowny stres dla psa.
-
Mam informacje dla zainteresowanych. Psy ( suki ), których przyszły właściciel zgłosi chęć wykupienia psa wykastrowanego, będą miały przeprowadzony zabieg. W przypadku suk, należy zgłosić to 10 dni wcześniej, bo w grę wchodzi zdjęcie szwów. Mam nadzieję, że to dobra wiadomość.
-
Agusiazet. Jutro Twój psiaczek będzie miał zabieg. Pod koniec listopada będziesz go miała wygojonego . Oczywiście kojec zostanie zmieniony.
-
Do adopcji 1,5 roczny mini-goldenek Goldi
Żunia replied to Jola i Czterołapy's topic in Już w nowym domu
Goldi jest już w Krakowie. -
Miałam już nie brać udziału w tym " biciu piany :, ale napiszę jeszcze raz. - Nigdy i nigdzie nie napisałam, że ktoś zachowuje się w schronie nienormalnie - Napisałam, że ja jestem traktowana normalnie, mając na myśli to, że nikt nie robi mi trudności w oglądaniu, fotografowaniu psów- ogólnie w poruszaniu się po schronie. - Część ( kontrowersyjnej , a interesującej mnie) dokumentacji ( zabiegi ) widziałam i została mi ona pokazana bez żadnych oporów. -Nie znam osobiście pracowników schronu, darzę sympatią weta i potrafimy ze sobą rozmawiać. -Przy mnie był zabierany ze schroniska pies i nie zauważyłam , żeby pracownik stawiał jakiś opór ( dość długo rozmawiał z nowym właścicielem i jego synkiem ). -Schronisko jest na pewno " przepsione ", ale jest w nim czysto i psiaki mają co jeść. Widziałam rząd książeczek zdrowia i to, że pracownik wiedział, gdzie leży książeczka danego psa. I to by było na tyle. Zadra, domyślam się kim jesteś ( ale może zdradzisz mi swoje dane na pw ). Jeszcze raz piszę. Chwała Wam za to co dotychczas zrobiliście.
-
Jola już w zasadzie odpowiedziała na Wasze pytania. W dalszym ciągu kierujecie w moim kierunku nieuzasadnione , kryjące się w licznych podtekstach , zarzuty i pytania na które nie mogę ( bo i skąd ) znać odpowiedzi. Chwilami mam wrażenie , że Wasze pretensje o obecny stan rzeczy, kierujecie nie tylko do władz miasta, kierownictwa i pracowników schroniska, ale także do tych, którym udało się nawiązać poprawny kontakt z w/w. Pamiętam akcję sprzed kilku lat i swoje oburzenie na widok prezentowanych w mediach zdjęć psiaków. Z moich obecnych obserwacji wynika, że sytuacja w schronie diametralnie się zmieniła. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele w tym Waszej zasługi i chwała Wam za to. Zdaję sobie także sprawę z tego, że nie da się w jeden dzień ( miesiąc, rok ) całkowicie zmienić otaczającej rzeczywistości. Zmiany widać i choć nie są takie jak większość z nas by chciała, to jednak widać je gołym okiem. Ja pomagam psom i nadal chcę im pomagać. Nie interesują mnie rozgrywki personalne i " bicie piany " na forum ( i w kuluarach ). Dlatego jeśli pozwolicie , przestanę tu pisać, bo uważam to za bezsensowne. Prośba do Admina: W związku z tym, że zdaje mi się , że jestem w stanie pomóc niektórym psiakom z zamojskiego schronu- zarówno tym, które są tam w chwili obecnej, jaki i tym, które się tam ( niestety ) znajdą w bliższej lub dalszej przyszłości_ proszę o traktowanie mnie jako jednostkę obecną , ale nie udzielającą się na forum , do chwili aż zajdzie konieczność obopólnej wymiany zdań. A osoby, ktore chciałyby się zs mną kontaktować w sprawie pomocy psom proszę o kontakt na pw ( najlepiej na Sznsie lub Aurei ).
-
Qrcze. Nie wiem jak to się stało, ale Łajtka nie ma. Jest na wątku Goldiego na Szansie, a ty nie. Jutro coś z tym spróbujemy zrobić. Sorry.
-
Rodzice Maciusia. Mam nadzieję, że takie fotki Łajtka Wam wystarczą, psy są w ciągłym ruchu i trudno zrobić lepsze.
-
[url]http://www.garnek.pl/zunia[/url] przesyłam zdjęcia, które dzisiaj zostały zrobione w zamojskim schronisku i nie tylko
-
Ja Was proszę, tylko nie najeżdzajcie na mnie, bom niewinna jak dziecię nowo narodzone. Porobiłyśmy zdjęcia, zabrałyśmy spanielka o imieniu Goldi. Nie bylo dziś nikogo z szefostwa, więc i tematów żadnych nie poruszałam. Pracownik bez oporów pozwolił nam na poruszanie się po terenie schroniska. Przy nas zabrana została duża suka wilczurzyca, a podobno przed naszym przyjazdem , został zabrany jeszcze jeden pies.
-
I znów nie doczytalam. Przedwczoraj zostały wyadoptowane dwa psy. Jak pisałam, nie widziałam wcześniej schroniskowych psiaków, ale może to któryś z nich.
-
Jeżeli znajdą się ludzie, którzy zasponsorują pobyt ( być może długoterminowy ) Łajtka w hoteliku, to można pomyśleć o wyciągnięciu go ze schronu. Na moje oko ( kiedyś mialam pudlicę ), Łajtka trzeba ostrzyc do gołej skóry , bo jego sierść, to filc połączony z dredami. Salon ( masz na myśli ten przy Peowiaków ? ) nie pomoże stać mu się z dnia na dzień pięknym psiakiem. Jak coś wymyślicie w kwestii sponsora, znalezienia hoteliku ( ogrzewanego ), to dajcie znać. W miarę możliwości pomogę. Wet wie, że działam na Szansie i mam powiązania z Aureą- czyli orientuje się, że moim zadaniem jest pomoc psiakom. Kastrował Lorika i opiekuje się ( świetnie zresztą ) nim cały czas, Sterylizował tymczasowiczkę Jessie ( szczepił, czipował i.t.d. też ). A jak wie wet, to prawdopodobnie wie także kierownik schroniska. I traktują mnie normalnie.
-
Sorry, nie doczytałam. Łajtkowi nie da się zrobić ładnych zdjęć, bo on swym wyglądem wzbudza litość zdominowaną przez obrzydzenie. ( takie są moje odczucia ). Psa należałoby najpierw wyciągnąć ze schronu, doprowadzić do porządku, a póżniej szukać mu domku. Sądzę , że o strzyżeniu i kastracji w schronie moglabym porozmawiać z wetem, ale musiałabym mieć pewność, że pies ma gdzie pójść. Nie obrażcie się, ale według mnie dla niego w tej chwili lepsze jest siedzenie ( jako paskudny, zaniedbany pies ), niż wyciągnięcie i zmiana schronu na przytulisko, czy hotelik. On będzie pięknym psem pod warunkiem, że ktoś będzie o niego systematycznie dbał ( posiadacze psów długowłosych wiedzą o co mi chodzi ). I jeszcze jedno. Mogę rozmawiać z wetem o zabiegu, jeżeli pies będzie szedł do DS l lub pewnego DT, bo skazywanie psa na kolejną tułaczkę ( byle gdzie, aby nie w schronie ) uważam za niehumanitarne. Wet twierdzi, że gdy ktoś zwróci się do niego z prośbą o wykonanie zabiegu wybranemu psiakowi, to on nie odmówi. Z tym, że są jakieś osoby, do których ani schronisko, ani UM nie mają zaufania i te osoby nie mogą liczyć na tego typu akcje. Ja jeszcze raz napiszę. Jestem tam obca, nie jestem prywatną znajomą żadnego z panów pracujących w schronie, staram się pomagać zwierzakom i dogadywać z ludżmi na drodze negocjacji i kompromisów.
-
Nie jestem wolontariuszką. W schronie znalazlam się z powodu spanielka ( rzekomo goldenka ), którego należy stamtąd zabrać. Nie bywałam wcześniej i nie wiem, który psiak jest nowy- widziałam tylko klatki z psiakami na kwarantannie. Przejdę jutro ( bo i tak będę z wizytą u ślicznego ), to zobaczę maluszka. Zapytam, czy nie dałoby się go przenieść. ale uwierzcie, ja tam jestem obca- tylko ( wg Was) traktują mnie jak normalnego człowieka, ja ich zresztą też .
-
Na pw wyslałam. Tylko tyle wiem , ale po 14 będę w schronie u mojego malutkiego, to przy okazji i inne psiaki obejrzę kolejny raz. Wczoraj załamywałam ręce nad Łajtkiem, ale przecież nie można go teraz ostrzyc- zmarznie przy minusowych temperaturach.
-
Byłam dziś w schronie. Dostałam informację, że 2 sunie husky też mogą zostać wysterylizowane przed wydaniem. Kaukaz jest przecudny. Na inne tematy jutro popiszę, bo muszę sobie wyrobić zdanie.
-
Nie było moim zamiarem sianie zamętu na tym forum. Tak dziwnie się złożyło, że współpracę z pracownikami schronu układa nam się zupełnie inaczej, ale to nie ode mnie zależy. Podkreślam jeszcze raz: wet nie jest moim prywatnym znajomym ( w zasadzie, to jakbym się uparła w młodości, to moim synem ( wiekowo ) mógłby być ). Zawsze podobał mi się jego profesjonalizm i właściwe podejście do zwierząt, może dlatego bez zastanowienia zadzwoniłam do niego z prośbą o informacje na temat Wskazanego przez Was psiaka. Uzyskałam je bez trudu.... a resztę już znacie. Uzupełnię: to wet zaproponował mi, żebym pomogła w wyciągnięciu kaukaza i haszczaków informując , że kaukaz w chwili przybycia do schronu zastał wykastrowany, a jeżeli będzie DT ( DS ) dla haszczaków, to przed wydaniem też mogą być poddane zabiegom. Tyle wiem w chwili obecnej i tyle napisałam. Wyszło mi na to, że zostałam zaatakowana za to, że chciałam pomóc psiakowi i napisałam to, czego nie powinnam była napisać( zamojski schron kastruje psiaki i pomaga w ich wyciągnięciu z tego niezbyt ciekawego przybytku ). To jest fakt i nie rozumiem oburzenia i frustracji niektórych osób.