Jump to content
Dogomania

emhokr

Members
  • Posts

    1163
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by emhokr

  1. pamiętacie panienkę bokserkę ?? hihi...lalunia - bez obrazy dla Dobrych Dusz - ale mam nadzieję, że przytuliska już nie pamięta, ale i tak pozdrawia :D [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00129.jpg[/IMG] więcej na Sashowym wątku :)
  2. oj, trochę tak...a jest tak wygłodzony, że wyciąga mi z siatki "końskiej" wysuszone bułki...
  3. [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00103.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00101.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00098.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00097.jpg[/IMG]
  4. dzieciuszki :) tak jest teren obstawiony, że nie ma jak wyjść :D no i psy wychodzą tylko z nami :) [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00111.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00110.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00108.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00105.jpg[/IMG]
  5. ech....teraz już o tym nie myślę, to były ciężkie dni, które wymazuję z pamięci...ale nauczyłam się dużo. a Rudy Rydz wcale nie uważa, że zrobił coś złego, acz ma potrzebę czułości :)
  6. dzięki...ale ja uważam, że to powinna być naturalna reakcja... "jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"...ja kocham te dwa Dzieciaczki, jego powrót dzisiejszy to dla mnie najpiękniejszy prezent. Zaczęły mnie cieszyć Święta, bo do dzisiejszego ranka to nie było nic. ilekroć wracaliśmy z Tomkiem, wypatrywaliśmy go. kilkanaście razy dziennie łaziliśmy po polach, jeździliśmy po wsi. ja sobie inaczej nie wyobrażam. natomiast widzę jedno - ciężko szukać psa. i tu nie chodzi o szukanie go w terenie tylko. kiedy dzwoniłam np. do Klembowa, do hycla etc - ci ludzie byli po prostu podli! Klembów mi powiedział, że psów nie przyjmują z okolic Wołomina (a to przecież ich teren!). Z kolei pani z Tow. Ochrony Zwierząt z Klembowa chyba miała na głowie już tylko Święta, bo totalnie nas olała. W gminie zaś sami nie wiedzieli co sie dzieje z odłowionymi psami. Hycel..lepiej nie mówić. Za to bardzo mocno dziękuję Dobrym Duszyczkom z dogomanii, Fundacji SOS Bokserom i ludziom z nią związanym, Fundacji Boksery w Potrzebie i Fundacji Zwierzaki w Potrzebie, zwłaszcza Pani Prezes (właścicielce i skelpu zoo oraz punktu xero, która nie tylko pomogła w rozwieszeniu u wetów ogłoszeń, ale i poradziła, co jeszcze można zrobić). mam nauczkę. te 2 dni były bardzo ciężkie i niemiłosiernie się dłużyły. wierzyłam, że wróci, ale strach, którego do siebie nie chciałam dopuścić, był czasem paraliżujący. niestety, ja siebie sama obwiniam za to. na całe szczęście Sasha wrócił cały i zdrowy, jedynie troszkę chudszy i wygłodzony. patrzę jak leży w legowisku i się mizia po grzbiecie, jak leży "kołami do góry" i swiadomość, że miałoby go nie być, a ja nie wiedziałabym, gdzie jest nadal mnie przeraża. Tomek, który jest dość skryty i mało mówi o uczuciach, nie był skory do jakiegokolwiek działania, rozmawialiśmy tylko o psie. dziś nam bardzo ulżyło. Tomek jest bardziej związany z Rudym niż z Awią. To tak, jak ja z Dziadkiem Emhyrem. Okręta kocham też, ale to Emhyr był ten pierwszy, dłużej ze mną niż OKręt. to nie jest mniejsza miłość - ona jest inna. nie lepsza, nie gorsza - ot, inna. ale tak samo mocna. widzę, w jaki sposób mój Mąż patrzy na Rydza. jak bardzo się przejmował, że Sasha jest gdzieś, w deszczu. że głodny. teraz Sasha się poprzeciągał na legowisku i usiadł koło nas gotowy do miziania, co Tomek czyni :) ja się bałam, że go ktoś przejedzie, złapie i zakuje w łańcuch, zrobi mu krzywdę, z głodu padnie, . najgorsza jest niewiedza. przyznam się Wam, że wolałabym go gdzieś znaleźć nawet martwego, ale wiedziałabym, co sie stało. ok, jestem okrutna. ale lepsza najgorsza prawda od niewiedzy. wtedy dobijałyby mnie domysły. gdybym wiedziała, że jest gdzieś kochany byłoby łatwiej. ale tego się nie wie... to już za nami. już mu nie pozwolę zwiać. po ciemku wyjdzie na spacer na postronku :) w dzień już Tomek zrobi furtkę (dziś nie bardzo chciał hałasować, Święto..jutro niby też, ale Drugiego Dnia Świąt zawsze jest jakoś inaczej, bliżej do dnia powszedniego) i będzie wychodził z nami luźno. ale z nami. nie sam. zawsze pod opieką i pod okiem.
  7. hmm...trudno powiedziec :D ucieszyła się, ale za bardzo go do legowiska nie wchciała wpuścić :D
  8. w końcu odpoczywam psychicznie...Sasha leży na łóżku z łbem na poduszce, ja obok, Tomek łbem na moich plecach, mi nogi za wyrko wystają, a Awia zrobiła sobie z nich drapaczkę i po kłębie się mizia ;] Parabelka na swoim miejscu w budzie (czyli pod łózkiem)...Parabelka jęczy przez sen, Rudy chrapie, chyba ma mnie dość bo go tak wygłaskałam i wytuliłam....trzeba go wykąpać, śmierdzi ;] zadowolony nie będzie raczej...
  9. oj, w stanie to jest doskonałym ;] najadł się, opił wody, siedzi przed kominkiem i stara się nie upaść, bo zasypia na siedząco. troszkę schudł, ale już ja go podpasę ;] Alicjo, tak samo mam. oczywiście dostawałam szału, gdzieś tam był strach ogromny, ale mimo wszystko czułam, że wróci. tak jak dziś, jak wyszłam i usłyszałam psy. normalnie tylko nasłuchiwałam, a dziś byłam pewna - SASHA WRACA. i był :D ha, nawet jakiś kolegów prowadził, tylko nie zostali zaproszeni ;] na razie będzie łaził ze mną na smyczy. trudno. jutro poszukamy każdego zakamarku, którym ewentualnie chciałby sie teleportować, furtki jeszcze nie ma, a ją dobrze dziś zastawimy. podkopać się nie da rady, podmurówka pod siatką jest fest. nie wygląda na załamanego tym, że prawie 3 dni latał w zimnie, śniegu i deszczu...całe szczęście, że było w miarę ciepło...
  10. AKCJA SASHA ZAKOŃCZONA!!! Codziennie rano i wieczorem sama siebie przekonywałam, że Sasha wróci, że on już wraca, czekałam. Dziś wyszłam przed dom z Awią i Parabelką. Awia się kręciła, psy szczekały w okolicy, a ja sobie powiedziałam - Sasha wraca. Wyszłam przed bramę, Tomek w drugim kącie podwórka coś robił... Nagle przed bramą... widzę rudą dupcię!!! Coś niuchał...Wrzeszczę - "SASHA". Podniósł głowę. Drugi raz krzyczę... i przyleciał, myślałam, że się połamie!!! [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/193881-Bokser-Sasza-wygrał-życie-w-kochającej-rodzinie-♥/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] Naszarpałam sie z bramą, bo, jak na złość, nie mogłam jej otworzyć! Krzyczę do Tomka (aż nie uwierzył, ja kilka razy dziennie krzyczałam jego imię...), przyleciał... Oboje się popłakaliśmy ze szczęścia! [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/193881-Bokser-Sasza-wygrał-życie-w-kochającej-rodzinie-♥/images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] Już go nigdzie nie puszczę! A przede wszystkim wyjeżdżając nigdy nikt z nimi nie zostanie, zabieram oba psy ze sobą!!! Nigdy, nigdy więcej!!! Dziękuję Wam wszystkim za pomoc! Najważniejsze, że jest, cały i zdrowy! Znajomego poinformowałam, że pies się znalazł, kolejny niewybredny komentarz, powiedziałam, że nie życzę sobie widzieć jego skromnej osoby w pobliżu mojego gospodarstwa, domu, PSÓW! Psy będą z nami po prostu wszędzie jeździć. Aha - i jeszcze jedno. W Sashy przypadku chip antykoncepcyjny się nie sprawdził. Zaraz po Świętach nasza wetka go wykastruje, uprzednio robiąc komplet badań przy jego schorzeniu. Dziewczyna z tego pisała doktorat, więc mogę jej zaufać. [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00018-1.jpg[/IMG]
  11. [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/DSC00018-1.jpg[/IMG]
  12. AKCJA SASHA ZAKOŃCZONA!!! Codziennie rano i wieczorem sama siebie przekonywałam, że Sasha wróci, że on już wraca, czekałam. Dziś wyszłam przed dom z Awią i Parabelką. Awia się kręciła, psy szczekały w okolicy, a ja sobie powiedziałam - Sasha wraca. Wyszłam przed bramę, Tomek w drugim kącie podwórka coś robił... Nagle przed bramą... widzę rudą dupcię!!! Coś niuchał...Wrzeszczę - "SASHA". Podniósł głowę. Drugi raz krzyczę... i przyleciał, myślałam, że się połamie!!! :D Naszarpałam sie z bramą, bo, jak na złość, nie mogłam jej otworzyć! Krzyczę do Tomka (aż nie uwierzył, ja kilka razy dziennie krzyczałam jego imię...), przyleciał... Oboje się popłakaliśmy ze szczęścia! :D Już go nigdzie nie puszczę! A przede wszystkim wyjeżdżając nigdy nikt z nimi nie zostanie, zabieram oba psy ze sobą!!! Nigdy, nigdy więcej!!! Dziękuję Wam wszystkim za pomoc! Najważniejsze, że jest, cały i zdrowy! Znajomego poinformowałam, że pies się znalazł, kolejny niewybredny komentarz, powiedziałam, że nie życzę sobie widzieć jego skromnej osoby w pobliżu mojego gospodarstwa, domu, PSÓW! Psy będą z nami po prostu wszędzie jeździć. Aha - i jeszcze jedno. W Sashy przypadku chip antykoncepcyjny się nie sprawdził. Zaraz po Świętach nasza wetka go wykastruje, uprzednio robiąc komplet badań przy jego schorzeniu. Dziewczyna z tego pisała doktorat, więc mogę jej zaufać.
  13. Fafik, nasz jamnik, też robił wypady.... potrafiliśmy go i tydzień szukać...a on sam wracał troszkę chudy, ale wybitnie zadowolony..pamiętam jak dziś, 6 dni dokładnie go nie było, wyryczałam się strasznie... aż któregoś dnia, o godzinie 23.40 dzwoni Tata, że FAfik wrócił, najadł się, napił wody i poszedł do legowiska spać, nawet na ojca uwagi nie zwrócił, dopiero rano, jak się wygrzał i wyspał uważał, ze warto być kolegą... ale ten ostatni raz, kiedy poszedł - nie wrócił, a go szukaliśmy.... tylko, że Fafik był strasznym agresorem i do ludzi i do zwierząt, poza tym miał ponad 10 lat. Był strasznym piecuchem.Z nami był prawie 2 lata, jak go pod stajnią wywalili.... jadę zaraz do Wołomina, poszukam, rozwieszę ogłoszenia, podjadę do lecznicy na SIkorskiego, oni tam mają takie niby schronisko. a jak wrócę - to znowu dzwonię po schroniskach...chyba jednak się przejdę po wszystkich domach w okolicy... ale z Tomkiem jesteśmy sami i to trochę zajmie...ale jak przyjedzie Michał to daję mu kartkę i niech zapierdziela. szlag mnie trafia bo to jego wina! ja mu zrobię to samo! otworzę bramę, wypuszczę jego konia, pognam batem i niech szuka!!! zobaczy jak to miło!!!
  14. ale facetowi w ryj dam. lepiej ja niż tomek. bo kut...s obwinia nas! trzeba go było wytresować.... ale on do nas ZAWSZE na wołanie przychodził!ok, do mnie mniej, ale do tomka zawsze, gdziekolwiek by nie był! ze 2 razy go szukaliśmy w arciechowie. ja mogłam wrzeszczeć. ale tomek tylko wypowiedział imię i psa miał przy nodze.nigdy sasha nie olał tomka. michał z rudym by byliśmy w hiszpanii. i słuchał. może i bez rewelacji. ale jednak jakoś. ale michała zlewał, miał w nosie. zwłaszcza ostatnio. mnie zaczął respektować dużo bardziej. kurna, nasz błąd..przecież jest jeszcze stare mieszkannie...mogliśmy tam psy zostawić, znajimy by z nimi te 3-4 razy wyszedł....
  15. a trafiłby? byliśmy się kąpać, dziś 2 razy tam szukaliśmy. jutro powieszę ogłoszenia i tam! przejdę wołomin jeszcze raz. ale przecież jak byliśmy w Hiszpanii tydzień też został i nie uciekł...ale on miał zawsze zapędy powsinogi.... ale...ja...wierzę, wierzę głęboko, gdzieś w środku powstaje wiara i nadzieja przeogromna, że to tylko kwestia czasu i on wróci do nas! za to kolega drugi raz prawie dostał w pysk. Tomek się obwinia, on ma aż łzy w oczach. powinniśmy go z nami zabrać... pieprzony Zgorzelec, nie dość, że okazało się, że ten człowiek, który mnie spłodził, zostawił mi kupę długów, zrzekłam się tego....a ja tak nie chciałam jechać.... on wróci. ja w to wierzę. ja go znajdę. teraz żałuję, że nie mam jeszcze u siebie koni, koń wlezie wszędzie, tam gdzie ja na nogach nie wejdę i gdzie auto nie wjedzie.... chyba nie mam CB, nie mam tu nikogo z CB ;( chociaż...? mój mechanik i przyjaciel od auta! niech wróci..chudy, zmarźnięty, głodny, ale niech będzie!!! oboje działamy jak automaty, nie myslimy, dziś dwa razy byśmy wjechali w inny samochód, bo wypatrujemy tylko.... a jeszcze się na Tomku wyżyłam, bo nie dałam sobie rady :( jaki to anioł, nie chłop...byłam przykra, bolesna, a on to zniósł.... Parabelkę zostawiłam na dworzu. ona sobie poradzi, tak na prawdę od kilkudni mieszka dopiero w domu, w zeszłym roku i przy -20 spała w sianie, a siana mamy sporo... a może go przyprowadzi? i chyba jakieś psy były na podwórku...brama otwarta, może z jakimś przylezie? ja sie dziś upiję. przepraszam. muszę. może mi to pomoże. sporadycznie piję, ale tym razem to zrobię. ja nawet nie mam już czym płakać. mnie tylko dławi szloch. jestem nieprzytomna, nie myślę, za każdym razem, jak wychodzimy na dwór to mam nadzieję...
  16. jak Awia za nim tęskni ;( Tomek się załamał, ja nie jestem w stanie myśleć racjonanie...
  17. wróć do mnie...po prostu tylko tyle...wróć...
  18. jeszcze dowiesiłam ogłoszeń. wiedzą weci, wie Sos bokserom, napiszę jeszcze do "zwierzaków w potrzebie" z terenów wołomina i do "bokserów w potrzebie". do hycla nie mogę się dodzwonić. wie straż miejska, wie policja, dzwoniłam do klembowa - to najbliższe schronisko, wie gmina i TOZ. więcej już pomysłów nie mam :(
  19. ja chodzę, kretyn półgłówek dyma na rowezrze, tomek autem. będę szła za jakieś 15 min znowu, teraz wezmę sunię ludzie tu mówią, że się powinien znaleźć. akurat koło nas mieszkają ludzie z miasta. może go ktoś do domu wziął, bo chodził bez obroży, a przed świętami zdarzają się przecież często wywalane zwierzęta? a jeśli coś złego się stało i ja go już nie zobaczę? nie mam siły...
  20. prosiłam, żeby wypuszczał w szelkach....prosiłam...Boże, jak mnie to boli, jaka ja jestem załamana, ja nie daję rady.....
  21. już szukaliśmy... jaka ja jestem zła, wściekła, załamana...nie panuję nad emocjami...właśnie prawie temu kretynowi dałam w ryj, bo stwierdził, że "jak zmarźnie to przyjdzie, a jak nie to go moze ktoś weźmie i też mu będzie dobrze"... gdyby mnie Tomek nie trzymał to bym go rozszarpała... ale to wszystko moja wina! moja i tylko moja! mieliśmy je ze sobą zabrać, ale stwierdziliśmy, że się umęczą w samochodzie, że w 20 godzin ok 1200 km to dla nich męka i lepiej, żeby posiedziały w domu w cieple...to mam za swoje!!! ja nie zasługuję na psy ;(
  22. UWAGA!!! Wczoraj zaginął SASHA w miejscowości DUCZKI KOŁO WOŁOMINA!!! My wyjechaliśmy do Zgorzelca na sprawę spadkową, został z człowiekiem, który nie raz nim się opiekował! Wypuścił go na siku, nie założył mu szelek z identyfikatorem!!! Był widziany jeszcze raz w gospodarstwie ok. 20.30, my wróciliśmy o 23 i do 4 rano go szukaliśmy! Ogłoszenia porozwieszaliśmy, szukamy go cały czas! PIES JEST CIĘŻKO CHORY, ma padaczkę, DOSTAJE SPECJALISTYCZNE LEKI!!!! Jestem załamana i wkurwiona, bo skurwiel nie zastosował się do mojego zalecenia, że pies, bez naszej obecności, ma wychodzić w SZELKACH!!!! Jego nie respektuje jak nas!!! ZA ZNALEZIENIE NAGRODA PIENIĘŻNA!!!
  23. UWAGA!!! Wczoraj zaginął SASHA w miejscowości DUCZKI KOŁO WOŁOMINA!!! My wyjechaliśmy do Zgorzelca na sprawę spadkową, został z człowiekiem, który nie raz nim się opiekował! Wypuścił go na siku, nie założył mu szelek z identyfikatorem!!! Był widziany jeszcze raz w gospodarstwie ok. 20.30, my wróciliśmy o 23 i do 4 rano go szukaliśmy! Ogłoszenia porozwieszaliśmy, szukamy go cały czas! PIES JEST CIĘŻKO CHORY, ma padaczkę, DOSTAJE SPECJALISTYCZNE LEKI!!!! Jestem załamana i wkurwiona, bo skurwiel nie zastosował się do mojego zalecenia, że pies, bez naszej obecności, ma wychodzić w SZELKACH!!!! Jego nie respektuje jak nas!!! ZA ZNALEZIENIE NAGRODA PIENIĘŻNA!!!
  24. Andegawenko - Parabelka się już w tym wątku pojawiała :) [URL]http://www.dogomania.pl/threads/193881-Bokser-Sasza-wygrał-życie-w-kochającej-rodzinie-♥/page56[/URL]
×
×
  • Create New...