Jump to content
Dogomania

emhokr

Members
  • Posts

    1163
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by emhokr

  1. aż wstyd wstawiac, patrząc po moim rannym wyglądzie, ale najważniejszym obiektem jest Sasha :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/189/d2cb1838af4a18eamed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/349/c8272b0f25366236med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/349/b2ad0244bcc065a0med.jpg[/IMG][/URL] walka z michą!!! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/334/c1786195ab2afac7med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/354/92633332dfe36a83med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/189/0da25321361dc727med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/337/54725ebadec4e3d8med.jpg[/IMG][/URL] hehe, dżentelmen, sprząta, co mu z miseczki wypadło ;p
  2. no a jak inaczej?! będzie bo musi! i innego wyjścia nie widzę!!! może pocieszy Cię to, że moja bullterierka miała w wieku 10 lat pierwszy zabieg pod narkozą - mega czyszczenie zębów, a potem, po roku, była otwierana, bo miała kamienie w pęcherzu...i obie narkozy przeszła doskonale, więc będzie dobrze! trzymamy kciuki, pazurki i kopytka za Freda :) i jeszcze foty Zuzi bez kolczatki, więc aktualne :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/334/4ab66fb27c349ebbmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/189/a2a3654093b6174fmed.jpg[/IMG][/URL] ogarniamy chałupe i idziemy się z końmi integrowac :D
  3. Witam i podziwiam :) u mnie zdjęc kupa, ale fotogra (czyli ja :D) d...pa ;p ale czasem coś się uda... Okręt [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/349/e82508da363a414a.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/353/859516b634af0115med.jpg[/IMG][/URL] i Emhyr [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/334/74ca37bbd56e1069med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/353/e7c36c9a6d3a866bmed.jpg[/IMG][/URL] oba moje zwierzaki kopytne są wdzięcznym obiektem do fotografii...gorzej z moim talentem, ktorego nie ma ;p plus inne... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/337/6bf41b738d111f52med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/189/50a2dd4c199aad1dmed.jpg[/IMG][/URL] postarzona w Picassie Warszawa ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/337/50e99ee566fa7144med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/349/5a6e92ff0cb50534.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/353/7126d40cd7639c49med.jpg[/IMG][/URL] chomiczówkowe forty [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/330/04565798e0645003med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/353/fccb3548e2f86b38med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/353/dfd4778112e446ddmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/354/e8ff486121a096famed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/353/f0b75eb2b4f015a8med.jpg[/IMG][/URL] ten uchwycony ogon ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/353/3683f71613eb679fmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/189/4395d24eb21e5acfmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/353/09312784de8182ccmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/353/70e2b49bb04d3afc.jpg[/IMG][/URL] przepraszam za ilosc, ale widze tu profesjonalistów, więc może ktoś cos podpowie? :)
  4. Dzień dobry (i wielkie Biszkopcikowe HAU :) ) T. wyszedł do pracy, więc przyjaciel Pies wmeldował się w miejsce idealne - obok mnie na łóżeczko :) Czyta sobie (a przynajmniej tak wygląda ;p ) forum, pozdrawia Was i wtyka nos w klawiature i ekran, w międzyczasie majtając jęzorem na prawo i lewo, w nadziei, że trafi na mój dziób. Noc była ciężka - Sashek chrapał na potegę, ani myslał przestac, a do tej symfonii dołączył się T. W sumie nie mogę się zdecydowac, co było gorsze :D Wtrząchnął śniadanko, zaświnił kuchnię w sposób typowy dla boksiska, a że aromat jedzonka trzyma się dzielnie w powietrzu, chłopak, profilaktycznie, wchodzi tam co chwilę i węszy swoim krótkim nocholem :) Doktor umówiony na oględziny, a teraz smaruję mu łopatkę, z której idzie kulawizna, maścią. Na konie takie postępowanie działa, więc i tu nie zaszkodzi, nawet jak ma nie pomóc. Natomiast na spacerze ciągnięcie ewidentnie wygląda na chęc poznania otoczenia - najgorzej jest przy miejscach "strategicznych". Dziś zaś miał potrzebę najedzenia się trawy (chyba chciał się z łąką przywitac, bo została rozdziewiczona jego łapkami - tam jeszcze nie byliśmy). Nie wiem, czy to potrzeba fizjologiczna czy próba najedzenia się na wszelki wypadek. Ale nie przejmuje się tym za specjalnie, bo Zuza też miewa takie zachcianki. Cieszy mnie zaś to, że dzisiejsza kupa była w końcu prawdziwa, stała. Teraz mamy wodospad spod fafli, bo, oprócz pisania, wchłaniam śniadanko i mam dzielnego towarzysza.... ;)
  5. jak się przeprowadzimy na "większe smieci" to mu obiecuję towarzystwo kota i królika :D a niech ma ;) ale najpierw... będzie musiał się poznac, póki co na odległośc, z moimi kopytnymi ;) Zuza najpierw była skonfundowana, ale potem doszła do wniosku, że nie taki koń zły, jak go malują ;p Ciekawe, co wyduma Sasha :D
  6. Sasha znowu się, niestety, przejechał :D Otóż...rwę sobie grzecznie sałatę tworząc kolacyjkę. Chłopak leży na swoim miejscu kuchennym i pali głupa, że śpi... Sałatkowy listek pac na ziemię...na co kundlisko mega szybko się obudziło, dopadło uciekiniera z blatu, oczka rozanielone (myslał, cwaniak, że oszukał króla oszustów)... i, po ruszeniu szczęką...wypluł owe zielone paskudztwo, w myśl zasady, iż jest psem, a nie kozą, spojrzał na mnie z wyrzutem, popatrzył głęboko w oczy i zrobił minę załamanego i mocno skrzywdzonego. A że kolacyjka była wegetariańska wybitnie akurat, zadowolił się mikroskopijnym kawałkiem bułeczki, ale, na wszelki wypadek, co by mi się dobrze zakodowało i następnym razem spadały kawałki mięsne, od biedy nabiał, strzelił lekkiego focha :D Walka na spacerze ze smyczą skończyła się wycofaniem z honorem miłego pana Biszkopcika. Widział, że chyba batalię przegrywa, więc dumnie oznaczył drzewo. W domu wyhaczył moment, kiedy T. okupował łazienkę w celach kąpielowych, połozył łapę na wyrku, wlazł, pokręcił się, chwilę poleżał, powzdychał i poszedł sprawdzic, czy aby na pewno zamknęliśmy drzwi (jak nie są zamknięte na zamek istnieje szansa na wypadzik na własną rękę, co dziś przetestował...pech chciał, że go podglądałam z łazienki ;p ) T. powrócił, Sashunia został wymiziany i, choc wygladał na zainteresowanego kuszącą miękkością materaca, postanowił jednak nie próbowac sztuczki z łapką i niemym pytaniem w oczkach. Uniósł się honorem po raz kolejny i poszedł spac do swojego legowiska (dyskretnie zapuszczając żurawia co też się w kuchni odbywa) Witaminki wtrząchnął, oczka mu odjechały, a teraz wychrapuje arię pod swoją własną muzykę Zatem i ja się odmeldowuję, kąpiel i spanko :) Dobrej nocy wszystkim Bokserzym Ciociom :) E&T&S
  7. już wie, kiedy nie wchodzic ;p jak T jest - nawet nie ma ochoty. jak jestem sama - domyśla się, że to jego i łóżka 5 minut :D pod kołdrę go nie ciągnie na razie, ale w domu jest cieplutko. Zuzanna pod kołdrę nie znosi wchodzic, sporadycznie na 10 minut, ale nie jest to pies jak buła (bullterierka), którą mieliśmy przed Zuzką - kocyk, kołdra - to było to :)
  8. Kulawizna...Jak wstaje to dośc znaczna, potem się rozchodzi i nie ma problemu. Dam mu jeszcze do pon odpocząc, ale zabieramy się do doktora, nie widzę innego wyjścia. Muszę wiedziec, co jest i co robic. Mam nadzieję, że da się to jakoś, jeśli nie wyleczyc, to zaleczyc. Chyba, że będzie jak z Zuzką - jej kulawizna jest nie do wyleczenia, ale tego, co się z nią u tego fabrykanta psów działo też nie wiemy ;/ Sasha coraz częściej podejmuje decyzję o wtoczeniu sie na nasze łóżko ;p W zasadzie czeka na pozwolenie, ale okres oczekiwania jest ... jakby coraz krótszy? ;p Kastrowanie go mimo wszystko trochę mnie przeraża...dotychczas miałam jedynie za soba "asystowanie" przy kastracji koni... ale jak z tym dałam radę, to, patrzac po wielkości delikwenta, powinno byc łatwiej ;)
  9. no nie umiem edytowac postów :( sorry!! Hmm...oszczędzanie krtani się z wiekiem... Zuza ma 7 lat, u niej się to nasila ;p A najlepsza jest jak głęboko śpi... jest wtedy totalnie bezwładna, jak chce się ją inaczej ułożyc, to się przelewa przez ręce i jest jeszcze gorzej :D Wczoraj byłam u Rodziców w drodze powrotnej, pokazałam im psa :) Podobno Zuza potem zrobiła się mega zazdrosna, jak go wyczuła...Tuliła się do Mamy jak nigdy a jest maxymalną przylepką, więc musiało byc ciekawie. Sasha odpoczywa po spacerku, musiał tez przezyc chwilę samotności, kiedy poleciałam do sklepu. Odkrył zabawę, jaką mają wszystkie mi znane psy - walka ze smyczą. Trochę za mocno ciągnie na smyczy, ale tragedii nie ma. Najgorsze jest biegnięcie do słupa lub drzewa, gdzie jest wiele zapisanych zapachów. W sumie odzwyczaiłam sie od posiadania psa - samca. Przez całe zycie w domu były dziewczynki. Krótki jamniczy epizod i krótki kundelkowy składa się na mój kontakt z chłopakami. Jamnika wyrzucili pod stajnią z samochodu, a sąsiad, skur.... stwór, potraktował go widłami... Był u nas 3 lata. Starszy pies, z charakterkiem, ale świetny był...Niestety, na działce gdzieś poszedł... Długo go szukaliśmy, ale albo nikt nie chciał nic powiedziec, albo na prawde nikt nic nie wiedział...Jak kamień w wodę... A był zadziora do psów, wiec obawiam się, że nie skończył najlepiej... Tylko nie moge uwierzyc, że we wsi nikt go nie widział! Ale jesli ktoś mu coś zrobił, to chyba dla tego "człowieka" lepiej, że nic nie powiedział, bo bym mu chyba zrobiła taka bardachę, jakiej w życiu nie miał przyjemności przeżyc... jestem wredna i o tym wiem. A znęcania się nad zwierzakami nie daruję, tego nienawidzę ;/ Kundelek zaś był u nas krótko - tez znajda. Znalazł się właściciel i wiem, że psiak ma dobrze. Co zas się tyczy psich chłopaków - zadziwia mnie wciąż to dawkowanie moczu - tak, żeby starczyło dokładnie na całą trasę ;) Chociaż... Zuza też, zwłaszcza po ciąży urojonej (nie jest sterylizowana, bo ma trochę kłopotów sercowych i doktor nie chciał ryzykowac, a i moi Rodzice sa temu przeciwni; kiedy trzeba jest pilnowana) lubi sobie poznaczyc teren... Zwłaszcza na jesieni...każda kupa zgrabionych liści jest jej :) Sashek teraz wegetuje - albo raczej trawi kolejną mniejszą porcyjkę jedzenia. W kuchni na drzwiach balkonowych mamy roletę do podłogi - dziś ogarnął, jak ją pyskiem przesunąc, żeby podpatrzec jaki pies do domu wchodzi. Jeży się przy tym niesamowicie i robia mu się troszkę zakapiorze oczka. Jutro sobie pobiega - zabiorę go do stajni i puszczę na hali (na powietrzu nie ma opcji bieganka bez smyczy, póki co). Dziś sobie po prostu chodzimy (chcialabym rzec "statecznie", ale nie bardzo to słowo pasuje ;p ) Rano koni nie będzie na hali na pewno, więc trochę poszaleje - w granicach rozsadku, bo mnie martwi ta kulawizna :( Trochę sie boję okresu po kastracji, bo z tego, co się dowiedziałam, kołnierz go denerwuje..ale sobie poradzimy - gdzie wola, znajdzie się i sposób. natomiast mniejsze zabiegi weterynaryjne, nie wymagające lecznicy, raczej będą w domu - skoro dostaje tam szału, to na swoich smieciach będa sie odbywały. A to, co będzie trzeba zrobic u doktora w lecznicy...będziemy musieli, też damy radę. Idę sobie do garów, męża in spe też trzeba nakarmic (choc szybko zrozumiał kolejnośc - najpierw pies, potem my ;p ) Oczywiście Sasha do kuchni mnie samej nie puści :D I jeszcze ten wzrok... Ech, coś mam złe przeczucie... Ja go chyba rozpieszczę... Ale po to jest pies ;) Za to z miską tańczy po całej kuchni. A jak działam przy garach - znalazl miejsce strategiczne - obok lodówki. Wszystko dobrze czuc i widac :)
  10. Najprawdopodobniej tak. Ale jak będę w Warszawie zrobimy może próbę na neutralnym terenie. W domu u Rodziców nie chcę próbowac, tam za dużo emocji, a i Zuzanna pilnuje swojego terenu. No, chyba, że uda się zrobic jakiś wspólny wypad z kundlami gdzieś, ale z czasem troche krucho, pewnie dopiero w listopadzie wyjdzie, bo wczesniej troche mamy zamieszania ze slubem etc.
  11. to po kastracji, jak się z Zuzią pozna, zaczynamy cwiczyc choreografię :D zrobimy parafrazę Tańca Wampirów - Taniec Bokserów ;) "Boksery zapraszają, więc tańcz" ;p noo... rezonatory to on ma... zapowiadają się ciężkie noce... mój T chrapie jak parowóz... ale Psisko jest nie gorsze :D ma konkurencję ;p
  12. z mojej krótkiej, 7 - letniej obserwacji boksiastych powiem jedno :D zadziwiające pokrętła :D Pręgowana zawsze wydumała dziwną pozę... dupsko na prawo, przód na lewo, a głowa zupelnie w dziwnym położeniu... był już człowiek - guma, teraz czas na psia odsłonę :) hmm..chciałabym wstac, ale pan Sasha mnie przywalił głową (leży na moich nogach) i nie mam serca go z nich zrzucic...
  13. kolczatka Zuzce była potrzebna za młodszych lat, od prawie dwóch chodzi w zwykłej obroży. Zawsze była pierdołą, dośc strachliwą, aż w pewnym momencie jej odbiło i zaczęła ciągnąc i rzucac się na psy ewidentnie szukając zaczepki. Ona by krzywdy nie zrobiła (trzeba miec sensowne zęby), ale jakiś wiekszy i silniejszy pies mógłby ją nieźle poharatac. Po co? Nie wspomne juz o tym, że mój Tata po chorobie (szczepcie się przeciw kleszczom, taka dobra rada...) nie ma już takiej siły, żeby ją w tamtych atakach szału utrzymac. Zaczęła się wyciszac właśnie ze dwa lata temu. Nie wiem, co jej w tym pomogło - czy dojrzała, czy spoważniała, czy kontakty z innymi psami na działce, gdzie spędzała z moim Tatą, jak jeszcze przed emeryturą prowadził szkółkę krzewów i drzew ozdobnych, 8 miesięcy, a że drzwi od domu zawsze były otwarte miała tam raj na ziemi (1,5 ha to dla takiego zwierzaka w sam raz).
  14. wrr, edycja postów mi nie działa... królestwo za mój stary komputer ;/ to jeszcze jedna porcja fot i na serio mnei nei ma ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/349/7ca132a0f2e042abmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/334/b23bfaa59ea5b173med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/334/caf02eb52efcc4c7med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/349/894855099aeda386med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/348/e9bcb1602f9318b8med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/353/3c25c4327c38d822med.jpg[/IMG][/URL]
  15. Sasha - Tofik noc przespał grzecznie. Troszkę przed 7 zaliczylismy spacer (po raz kolejny mam egzystencjalny problem, kto kogo wyprowadza..człowiek psa, czy pies człowieka...), a że zapuścilismy się trochę dalej niż wczoraj, oznaczaniu terenu nie było końca. Sasheńska zamienił się też w jeża, stawiając sierśc sztorcem na widok innych przedstawicieli rasy. Najadł się, pobawił, teraz odpoczynek, a zaraz połazic po pobliskim lesie (ale najpierw ogarnę mieszkanko po śniadaniu). Co mi sie rzuciło w oczy - je strasznie łapczywie. A nawet nie je - wchłania. W efekcie był pawik lekki - na szczęście mała ilośc, która, ku jego oburzeniu, wylądowała w śmietniku. Teraz żarełko porcjuję, mam nadzieję, że szybko ogarnie, że w misce pokarmu nie brakuje, ani nie ma konkurencji do michy. Żebranie przy przygotowywaniu posiłku i spozywaniu go ma opanowane do perfekcji. Niestety, został oszukany - zamiast kiełbaski, któą czarował wzrokiem, spadł mi ogórek... Sashek rzucił się na niego z pasją, ruszył dwa razy szczęką...i spojrzał na mnie z wielkim wyrzutem. Ale obraza przeszła przy mikro kawałeczku bułki z masełkiem, na sam smak i ukojenie serca ;) Zdjęcia sa na razie trzy, średnie, ale liczę, że na spacerku nadrobimy :D Żywe srebro szaleje, jak go przyłapałam zajętego sobą, włączyłam aparat, to już jęzor był przede mną :D Lada dzień wróci do mnie mój aparat to zaszaleję :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/189/d41a3038aa397453med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/354/5610753c98eeb8d8med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/354/ba4042b2fa1b6149med.jpg[/IMG][/URL] jeszcze częśc innych naszych stworzeń: paskuda i bardzo nieudany, ale najwspanialszy na świecie bokser imieniem Zuzia (ona została u Rodziców) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/349/ef60223f4a12f08b.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/337/edf69d8cba8529c3.jpg[/IMG][/URL] kocisko w dwa dni po przybycie do nas... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/329/1ddfb116a3d6c587med.jpg[/IMG][/URL] i po trzech miesiącach... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/353/45dc2867581830c2med.jpg[/IMG][/URL] jak pies z kotem?? [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/353/c3f00139b67a280cmed.jpg[/IMG][/URL] Dziadek Emhyr [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/352/c149d1a233b52fd0.jpg[/IMG][/URL] i Okręcik [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/188/6d7e67c51bdba98bmed.jpg[/IMG][/URL] To, co mnie trochę martwi to jego kulawizna. Kuleje znacznie, ale jak się rozchodzi jest w miarę nieźle. Domek tymczasowy wszystko nam powiedział, przy najbliższej wizycie u doktora będziemy myślec... Natomiast obawiam się, że będzie z nim jak z Zuzką - też kuleje na lewy przód, mimo badań nie znaleziono nic. Nie utrudnia jej to życia, kulawizna pojawia się jak się dziewczyna nalata na działce albo zimą... jest pod obserwacją weta Hehe - ja mam jednak za miękkie serce i złe nawyki... już mu pozwoliłam się wpakowac na wyro :D jeszcze kilka wyrkowych fot (pisanie jedną ręką na laptopie jest upierdliwe, ale co zrobic, kiedy boksisko wywaliło podwozie i jednoznacznie daje do zrozumienia, że ma byc głaskanie ;p) higieniczny chłopak (i kabel od laptopa...co za talent...jak Zuzanna...jak się uwalic to najchętniej na kablu od laptopa, pilocie albo na całym laptopie :D specyfika rasy??) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/353/bd814604634cbb21med.jpg[/IMG][/URL] filujące oczko :D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/353/a2d8ea77e6e2cfacmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/349/11dc834b202485f6med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/349/6e11d73ff8676743med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/353/1f8ced6d92a0e1bamed.jpg[/IMG][/URL] to tyle póki co :) zaaplikowac koledze witaminki (od Domku Tymczasowego), posmarowac uszyska i dalej do boju :)
  16. No to ostatnie słowa na dziś, bo nosem zawadzam o laptopa, a trzeba rano wstac :) Spacer był obfity w znaczenie terenu, udało mi się świadomie usłyszec głos naszego uroczego pana, kiedy wdał się w dyskusję z psami szczekającymi w okolicy (gdyby był to zmierzch porównałabym do "101 dalmatyńczyków" - szczekanie o zmroku, czyli wymiana informacji), zrobił zdrowa kupę, doskonale wiedział, która furtka nasza, po powrocie wymył się, a ja posmarowałam uszka, wg zaleceń domku tymczasowego. Mam nadzieję, że prześpię tą noc, bo wczoraj emocje psie mi noc zmarnowały. Posłanko przeniesione koło naszego wyrka (lubię miec psa na wyciagnięcie ręki - T nie jest zwolennikiem psa w wyrku, ale cos się zaczął łamac :D ), idziemy spac, póki jest dziś, a nie jutro! :)
  17. Domek to Marki koło Warszawy :) Ok, to, póki psisko zasnęło, kilka słów o mnie, na szybko niestety: Mam 26 lat, jestem prozwierzęca, od kiedy pamiętam w moim domu były psy - najwcześniejsze wspomnienie z młodości to staruszka cocer - spanielka, wiek ją pokonał, kiedy miała 15 lat. Drugim psem, z którym się praktycznie wychowywałam, była bullterierka. Szalone i cudowne stworzenie. Musielismy podjąc bolesną decyzję o uśpieniu jej, gdy zmiany w kręgosłupie zablokowały możliwośc oddawania moczu - miała 13 lat ( odeszła dwa dni przed urodzinami). Od 7 lat zaś w domu merda bokserka, kupiona od fabrykanta psów... 3 kg w wieku 8 tyg... No i jak było nie zabrac od tego skunksa psa? Od kiedy wyprowadziłam się od Rodziców czegoś brakowało w moim własnym domu..psa :) A jesli można pomóc - to trzeba to zrobic. Zuzka (bokserka najcudowniejsza, paskudna, ale najpiękniejsza...tuż obok Sashy :D ) została z Rodzicami, sa na jej punkcie tak zakreceni, jak ja, ale tej batalii nie udało mi się wygrac. Co, widac, bylo jakimś wyższym planem. Oprócz tego w rodzinnym domu zawsze były zwierzaki - dwie papugi (żako i kakadu), rybki, chomiki, myszy, jaszczury, swinki morskie (co się dziwic..Tatuś jest lesnikiem, więc szacunek i miłośc do zwierząt od małego była mi wpajana:) ) 10,5 roku temu pojawił się...pierwszy koń :D 2,5 roku temu - drugi. Co prawda konie mieszkają w stajni pensjonatowej, ale widzimy sie niemal codziennie (czas się zawsze znajdzie, nie ma innej opcji). Pierwszy koń ma 23 lata, więc jest już starszym panem, ale w swietnej kondycji, a nawet jak już będzie tylko końskim emerytem, to i tak zostanie blisko mnie, bo oddanie konia gdzies na łąki na emeryture jest dla mnei adekwatne do oddania rodzica do domu starców. Czyli NIE MA OPCJI. Dziadek został uratowany przed "wycieczką do słonecznej Italii" - a mówiac dosadnie...jechał na mięcho. Siwy zaś tez jest koniem po ciężkich przejściach, między innymi poprzedni właściciel lał go za nic, przerwał mu język, trzymał w zamknięciu - bo ogier ;/ Kilka ostatnich miesięcy w moim rodzinnym domu spedziłam w towarzystwie psa, papug oraz kota, znajdy (ale jak nie zabrac takiej sierotki?!) Przez długi czas współpracowałam z fundacją działającą na rzecz zakazu transportów koni na rzeź, poprawy warunków transportu (nie oszukujmy się, konie będą wożone, ale jeśli już tak musi byc, to niech to będzie HUMANITARNE!!!!), prowadzilismy też akcje dla psów i kotów (dokarmianie, budy etc). Sasha - lub Tofik - lub Snoopy (dzis dostał przypadkiem taką ksywę, bo spojrzał na mnie dokładnie jak kreskówkowe psisko :D ) sporadycznie będzie zostawał sam, na szczęście moja praca pozwala mi na posiadanie psiaka przy mnie. Będzie miał się gdzie wybiegac, pełna micha gwarantowana :) No i kontakt z innym bokserem - Zuzanną moich Rodziców, ale to spotkanie zostawimy na okres po kastracji (która nastąpi zaraz po poprawieniu się jego wyników). Uff, to tyle. Mam nadzieję, że jakos przybliżyłam moją osobę. Mój chłop zaś jest bardzo pro-psi i pro - koński, od momentu zobaczenia Sashy na fotkach na str fundacji widzę, że za bokserkiem jest całym sercem :) A teraz na serio uciekam, padam na dziób, ale wczesniej spacerek z panem Biszkoptowym (choc on nie do końca ma kolor biszkopta... jeszcze jakiś pseudonim mi nowy do głowy nie raz przyjdzie ;p ) Pozdrawiamy zatem raz jeszcze! E&T&S (S jak Sasha)
  18. Witam wszystkich. Historyczny, mój pierwszy post na Dogomanii - i ciepłe, dopiero założone konto. Po pierwsze uspokajam - wszystko jest w porządku, nie dopisujcie dziwnych historii ;) Cały dzień dzisiaj był męczący, wszystko w biegu, a i droga trochę się zeszła, bo remontują trasę Marki - Warszawa ;/ Sasha ( vel Tofik ) ma się dobrze, przejechaliśmy drogę bez jakichkolwiek problemów :) Oglądał sobie drogę przez okienka samochodu, całując nas w międzyczasie i dając do zrozumienia, że jest i jest wszystko w porządku. Aktualnie się najadł, napił, zwiedził mieszkanie, wcześniej obsikał połowę trawników z wyraźnym przekazem "tu byłem", wybawilismy się i, wymęczony chyba emocjami, podjął decyzję o przetestowaniu nowego wyrka. W planach dzisiaj jeszcze jeden spacer i sen. Zdjęcia obiecuje wstawic jutro. Za jakiś czas powtórzymy badania krwi, o czym poinformujemy. Mam nadzieję, że wyniki będą lepsze. Mamy stale kontakt z weterynarzem ( oprócz Sashy mamy 2 konie, więc lekarzy u nas dostatek - i to nie tylko "końskich"), jedzonka zapas na dłużej, jutro wybieramy się na dłuższy spacer do pobliskiego lasu, obok zwykłych spacerków, rzecz jasna. To na razie tyle, oprócz cudownej obserwacji i zabawy z psem mam też kilka obowiązków domowych, więc do usłyszenia :) ps: wygląda na to, że wyrko chłopakowi podpasowało :D Ale i tak czeka na zaproszenie do miziania lub zabawy :D pps: właśnie uraczył moją drugą połowę buziakiem całą szerokościa jęzora :D Nie bardzo mam czas na siedzenie na forum, ale postaram się regularnie, dwa - trzy razy dziennie skrobnąc co tam u nas słychac i powklejac fotki ( w miarę możliwosci, bo dysponuję chwilowo aparatem z telefonu...jakośc może nie zachwyca, ale zawsze będą :) ) Pozdrawiamy wszystkich, jutro wstawię zdjęcia :)
×
×
  • Create New...