-
Posts
1163 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by emhokr
-
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
teraz mam dylemat...z tego, co pamiętam, po jakiś 10 dniach powinno się lek podac raz jeszcze... bo mogą jaja zostac...zafundowac mu za 10 -14 dni raz jeszcze dawkę? -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
doktor pozwolił karmic, szkoda, że nie wiem, co to, bo bym napisała :( dał mi, jak to doktor, jak zawsze - w torebeczce 6 tabletek, na 2 porcje...jedna wystarczy, ale drugą wzięłam na wszelki wypadek...jutro go zmolestuję co to :] a co Ty dawałaś? kulawiznie chyba maśc końska pomogła :D zawsze mówiłam - jak leczyc, to tylko końskimi lekami ;) czasem, na szybko, leczy mnie..własnie wet koni ;p i działa! :D szabel zdjęc nie mam...JESZCZE ;] ostatnio tworzyli coś do Muzeum, replikę Szczerbca, replikę Włóczni Świętego Maurycego...ciekawa robota, jak nic :) chociaż go nie nudzi, lubi to, co robi, więc nie jest źle :) ja nie wiem..to tylko wrażenie, czy nasz drogi Pies śpi jak narkoman... miny robi przednie...najlepszy jest, jak się wywali na plecki - fafle wiszą, widac ich czerwień, powieki lecą pod wpływem grawitacji, białka oczu na wierzchu...choc Zuzi Rodziców nie pobije ;p Zuzka ma fatalną szczękę, zębiska i jęzor na wierzchu to standart - jak ona się tak uwali i do powyższego opisu dodamy wystający kiełek, zawinięte fafle i języczek na wierzchu...no menelka! :D -
Bokser Floyd zasnął na zawsze w ramionach swojego przyjaciela..
emhokr replied to wykrywka's topic in Już w nowym domu
Saura, hihi..ja też antytalent kuchenny, a od kiedy mieszkam i jestem z T to lubię to robic ;p i o dziwo..każdy mnie chwali! moja Mama nie lubi gotowac, ale to, co robi - robi nieźle, może po niej talent? albo w Babcię..ona z niczego tworzy cuda...acz takiej pomidorówki i rosołu, jakie gotuje mój Tomasz nie jadłam nigdy! poezja :) ja do zup mam dwie lewe ręce, w sumie nie próbowałam ich robic, ale nie czuję się na siłach...krupnik mi po łbie chodzi, może się odważę ;p póki co oddaję się gotowaniu mięsnych róznych potraw :) ja Sashę karmię gotowanym mięskiem z ryżem lub makaronem dla psów, suche chrupasy (moczę mu, żeby nie pęczniało w żołądku), czasem puszeczka... pasuje mu :) nie ma u nas takiego fajnego serka białego, wypatruję, jak będzie to dostanie :) Biegunkę miał także, na samiutkim początku mieszkania z nami, ale minęła... czasem tylko puszcza szalone bąki...a jak już zaczyna w samochodzie to tragedia :D jedynie można dodac gazu i okna pootwierac ;p może ja go naprawdę przechrzczę? Cyklon B, ewentualnie Gazownik...o, albo Gazor...od Azor...?? ta pani Holenderka działa mi na nerwy, sorry! strasznie mąci...olała psa a teraz wielce się poczuła odpowiedzialna... dałaś ciała, kobieto, to już odpusc...sumienie gryzie? a i dobrze. nauczka na przyszłośc. jestem uprzedzona. mea maxima culpa. a za teksty "chodź piesku, pojedziemy..." etc - odwróciłabym się na pięcie i tyle. na szczęście psisko wie, kto jest dobry ;] zwierzaki czują dobrych ludzi ;) smakołyków tez bym nie dała..próba wkupienia się? ;> ok, może nie powinno się dopisywac historii, może tam nic nie wsypała, ale kto wie? pies się rozchoruje i będzie na Was, Wy nie dbacie! WASZA WINA! co to, to nie! do śmieci paczkę...albo oddaj tej pani - jak zje przy Tobie i po 24 godzinach będzie ok - dawaj śmiało Floydowi ;p bardzo mocno za Was trzymam kciuki! i wierzę, że Floyd zostanie u Was! a baba jak ma potrzebę - niech raz w miesiącu wpadnie albo na spacer z kimś z Was z nim wyjdzie...dwa lata olała kunlisko, a teraz przypływ miłości? rychło w czas.... ps: Tomek też wieczorami do wyjścia z psem się nie rwie...w dzień jest w pracy, psinka ze mną się szlaja (a i tak bieganie po stajni i hali go najbardziej kręci..niech ja tylko bryczesy wdzieję i łapę do oficerek wyciągnę..już drepcze przy drzwiach!), ale pierwszy poranny spacer nalezy do nich...jak jest w domu to w dzień róznie -np. tydzień temu przed ślubem kumpeli, oczywiście, jak to baba, ogarniałam się dłuzej niż powinnam, jak zawsze... Tomek wyszedł, już gotowy, ekspres reporterów...nieźle wyglądał...Sasha jeszcze mocniej ciągnął niż teraz...T w garniturze, bucikach eleganckich...i z szalonym boksiem na smyczy :D -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
wróciłam, zaaplikowałam tabsiory na robactwo :) dwie jakoś tam, z bólem wielkim pozwolił sobie w gardełko zaaplikowac, połknął...trzecią przyjął, ale zakamuflował w fafelkach, więc został oszukany rosołową wołowiną "z wkładką" ;] też poszła ;] gińcie, wijce! a jak nei zginiecie - mam drugą porcję ;] choc raczej rady tabletkom nie dacie, Zuza, jak od fabrykanta szczeniąt przyjechała, nie robiła kupy, a same robaczki wydalała...to i ta mała ilośc nie ma szans! :evil_lol: mmmhm, Kochane Cioteczki, głupol zapominalski ze mnie! Zapomniałam się pochwalic, że Sasha... NIE KULEJE! :multi: od kilku dni widzę, że kulawizny nie ma! za to dziś Pan Biszkopcik na hali przeszedł samego siebie... najpierw się wyszalał, zalatwił swoje potrzeby, a potem namierzył swoimi kaprawymi, lekko skośnymi oczętami...przeszkodę... stała sobie, smakowicie, prawie na środku hali...miała z 60 cm... wypruł i ... skoczył. potem zaczęłam z nim się bawic i miał radochę - razem skakaliśmy - skacze z miejsca, z biegu, dobrze się bawił - japa uśmiechnieta, jęzor do ziemi, piana w kącikach pyszczydła, iskra w oczach, szał na całego :) tylko do boksu nie chce wchodzic...wie, że to uziemnienie... ale jeszcze za dużo w nim świra do koni - co prawda chłopakom krzywdy nie zrobi, bo sobie nie pozwolą, ale wolałabym, żeby jemu się nie oberwało... Siwy, póki go nie zaboli, bo Sasheńka nic nie zrobi, olewa natarczywy odgłos paszczy, ale Dziadek, pod siodłem, bo luzem na szczęście nie, ani myśli dziada małego tolerowac! Po prostu ma wspomnienie, kiedy mielismy starcie z psem... jechaliśmy sobie (ok...ja jechałam, koń szedł ;p ) grzecznie, a facet z psem na rowerze popylał...bardziej to wyglądało jak próba utrzymania się na rowerze, a nie jazda z psem, ale nie mnie to oceniac ;) psisko ładne, był to doberman...a jak już Dziadka ( co prawda wtedy nie Dziadka, ale...)zobaczył to wypruł, mając w nosie swojego pana... Pies skoczył na Emhyra...ale źle trafił - Gniady ma charakterek...majtnął pupcią ze dwa razy... pies zwiał, dobrze, że do pana, ale od tego momentu konisko za psami sercem nie jest... Jak z Sashą na hali łaził to nie robiło to na nim wrażenia. Ale pod siodłem - niekoniecznie... No dobry jest KUNDEL :D :crazyeye: Tabletki dostał 40 minut temu! Łapę bym sobie dała obciąc, że połknął! I co? Dostał lekką kolacyjkę "na smak"...i z fafli gdzieś wyleciała...ale że omszała i przesiąknęła zapaszkiem i smaczkiem jedzonka chyba - wciumkał :p nadal je łapczywie, czasem, po najedzeniu się jakby miał odruch wymiotny..dostaje małe porcyjki, wie, że dostanie, ale czasem jak diabeł wciąga pokarm... aha - witaminki, moje drogie, sa niejadalne W KAŻDEJ postaci ;] ale ja uparta jestem...mam wyzwanie! znajdę sposób! ;p T zostawił mi bojowe zadanie - piekę mięsko... Sasha nie wie, co się dzieje i węszy po całej chałupie..wczoraj przy gotowaniu rosolu było to samo...oj, drażnię psa, niedobra :eviltong: :diabloti: a że automatycznie w domu gorąco to pogardził łóżkiem - podłoga przyjacielem... za to, jak wróciłam (został sam, bo w efekcie musiałam podjechac z kumplem po tabletki, T potrzebował tosi, a robocie dziś się dłuzej mu schodzi...jakieś szable tworzą na cito..bo oprócz kaskaderki to zajmuje się produkcją szabel) tradycyjnie odkryłam ślady spania na naszym łożu - ciepła narzuta ;) to najmniejszy problem, tylko mógłby byc amatorem wyrka jak ja siedzę w domu - ostatnio gardzi ;) wchodzi, chyba tylko po to, żeby mi zrobic przyjemnośc.... teraz odbywa toaletę wieczorną i trawi ;) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
badanka krwi za 2 tyg robimy, już się ugadaliśmy, doktorowa nam w domku u siebie pobierze, żeby nie było stresu lecznicowego... zaszczepię go też sama w domu, po koniach i psach mam zastrzykową wprawę - czy to w mięcho, czy pod skórę, czy w żyłkę... a dziś robale...zginą :( pasożytom mówimy NIE!!! gdzie ta moja tosia?!?!?! (nie ma jak dac samochodowi imię...ale do Toyoty pasuje ;D) odrobaczanie psa, odrobaczanie koni...to i ludziska się załapią na tą, jakże watpliwą, przyjemnośc ;) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
buu, robaki mamy! tzn Sasha ma ;p już leki czekają na odbiór, dziś odrobaczanko (był odrobaczany, ale widac coś się uchowało, wiedzieliśmy o konieczności powtórki, chcieliśmy poczekac aż dobrze się zaaklimatyzuje i na jedzonko i atmosferę przestawi, ale nie ma na co czekac - jest okazja...dzis robaczęta wypatrzyłam dzielnie, mało ich, ale są...trzymajcie się, robaczyska..dziś będę dokonywac mordu na Was!!!) - czekam na auto i do Mamy jadę, bo załatwiła mi taniej, bo po znajomosci, od naszego weta od Zuźki i Bolka :) mają rabacik, więc zawsze taniej, a leki dobre i sprawdzone :) hihi...to jak go odrobaczę, to dopiero waga ruszy :D -
Bokser Floyd zasnął na zawsze w ramionach swojego przyjaciela..
emhokr replied to wykrywka's topic in Już w nowym domu
ja bym nie oddała... nie wygląda na osobę chcącą tego psa... a jak się zaczną jakieś problemy - patrz ta biegunka - to się okaże, że problemem jest pies..i wtedy znowu schron albo oddanie go do Saury? a dobro i bezpieczenstwo psa gdzie?? -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
Kapselku, nie psujesz... o takich rzeczach trzeba mówic, bo może tak się innych uwrazliwia... dzięki, Kochane, nie wiem, czy jestesmy domem idealnym...pewnie mógłby byc lepszy, z ogródkiem, otwartymi drzwiami cały czas... jest do czego dążyc... ale chyba nei jest zły, bo psisko jest kochane przez nas, ma ciepło, jest najedzony, wygłaskany, jest gdzie sie wybiegac... staramy się, żeby zawsze z nim ktoś był...wygląda na zadowolonego, odnalazł się u nas i to jest najwazniejsze :) bo przecież pies to członek rodziny... -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
HA! kiedy Sasha gardzi jedzeniem? jak zostaje sam na kilka godzin! dziś musiałam byc w stajni i musiałam dojechac autobusem, więc go nei zabrałam...został sam na 5 godz...wróciliśmy, wycieszył się (slady bytności na wyrku ewidentne :D ciepła kołdra była jeszcze ;p ), poszliśmy na spacer, potem pojechaliśmy razem na zakupy i do Warszawy, gdzie ja załatwiałam sprawę, a T z nim był na spacerku...wrócilismy i co? przeprosiny z michą :D wyczuł na moich rękawach kurtki zapach Zuźki rodziców...ojj, szał był :D a Zuzanna grubiutka, aż mi jej szkoda...i mojemu Tatusiowi się nie wytlumaczy, że ona może jeśc mniej..."bo ona patrzy"... człowiek, który miał dwa wystawowe psy tak się dał zakręcic bokserce ;p ładnie ;] Zuza też wyczuła zapach kolegi Biszkopcika i zazdrosci i potrzeby bliskości nie było końca :) za to kot mnie olał...już ja go dopadnę jak będę u rodziców na dłużej ;p -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
czy na schroniska są jakieś dofinansowania? domyślam się, że tak... bo widac niezły biznes dla neiktórych....chrzanic zwierzęta, kasę brac ;/ i weź się, człowieku, nie irytuj ;/ dzięki za fotkowe info, będę pamiętac :) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
nie samym bokserkiem człowiek żyje... [url]http://www.dogomania.pl/threads/194912-SZKIELET-I-OBIAD-MILAN-I-MILO-15kg-NIEDOWAGI!-POMOCY[/url] -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
hehehe...spróbowałam z pasztetem... obżarł go! i tyle :D co za łoś! i jeszcze patrzy na mnie tymi skośnymi ślepiami z wyrzutem i widzę, jak myśli "odpuśc już, dobra?" zmielę i w michę ;] ale to jak nam prąd włączą...urok mieszkania w Markach pod Warszawą - wyłączanie codziennie prądu w okolicy :D urok starej sieci energetycznej...nasza częśc Marek jest starsza, więc dzień w dzień nam na kilkanascie minut taki umilacz dnia fundują! xD zaraz laptop padnie, więc idę gotowac obiad...a Sasha już wie, że może coś od kotlecików spadnie...? ;> ________________________________________________ edit: oto i on z dziś...tradycyjnie - pokręcony :D mam manię pstrykania tych jego dziwacznych póz :D [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG221.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG222.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG223.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG220.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG219.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG218.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG217.jpg[/IMG] [IMG]http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/IMG216.jpg[/IMG] -
Bokser Floyd zasnął na zawsze w ramionach swojego przyjaciela..
emhokr replied to wykrywka's topic in Już w nowym domu
[quote name='sekkmet']Dobra już Wam dokładnie streszczę jak to wszystko było i wyszło na jaw. Floyd Andrus,przez 7 lat miał domek, niestety Pani musiała go oddać, ponieważ musiała wyjechać do Szwecji do pracy, znalazła mu nowych właścicieli po sąsiedzku i oni opiekowali się nim przez dwa lata, a ta Pani zjeżdżając na każde święta odwiedzała Andrusa - Floyda. I przesyłała tym Państwu pieniądze na jego utrzymanie. Pewnego razu zadzwonił do nas telefon, że ludzie chcą oddać bokserka, my odmówiliśmy z braku miejsc i że psu trzeba szukać domu na własną rękę, a schronisko jest dla psów bezdomnych. Że pomożemy w ogłoszeniach etc. Pan rzucił słuchawką. Jakiś czas później przyszła dziewczynka z psem, mówiąc, że znalazła go na ul. Władysława, że tam się błąkał etc. Przyjęliśmy więc pieska, spisaliśmy dane i tak trafił do nas Floyd. Wczoraj zadzwonił do nas telefon od pewnej Pani, że jej sąsiadka miała boksera i zniknął i kiedy zapytała co się z nim stało, to powiedziała, że oddała do schroniska. My na to, że nikt nam psa do schroniska nie oddał. Nasi pracownicy pojechali na miejsce wyjaśnić sprawę, Pani upierała się, że nam oddała, a my, że nei. Powiedziała, że dwa tygodnie temu. Mnie wczoraj w pracy nie było, więc dzisiaj z samego rana przeleciałam rejest przyjęć z dwóch tygodni i żadnego boksera. Pracownicy mówili, że mieliśmy w ciągu miesiąca dwa boksery, ale że jeden naćpany z interwencji przez policję przywieziony, drugi znaleziony na Władysława. Dzisiaj rozmawiałam z pracownikami podali mi dane tej Pani co psa podobno do nas przyprowadziła, i faktycznie przyprowadziła, ale mówiąc ze został znaleziony. Tak więc oddali psa kłamiąc, że znaleziony. Jej sąsiadka powiedziała, że tamci Państwo mieli jeszcze dwa owczarki wczesniej i nagle tez zniknely. Dzisiaj o 15stej ma przyjsc ta sąsiadka co nam to zgłosiła, przed świętami pierwsza właścicielka Floyda, w poniedziałek prasa, a jutro jedziemy do tej babki co porzucila Floyda z TOZem[/QUOTE] no i agresor mi się włączył! podłe, chore, wredne BABSKO, prukwa i tyle! :mad:co, piesek się znudził? wychodzic trzeba, karmic? sprawa jest mętna jak bagno! to, czego nie trawię, wręcz nienawidzę, to kłamstwo i krzywdzenie zwierząt! i co, nagle sie przejęła losem psa, tak? bo sąsiedzi zaczęli się interesowac, bo pies jest nagłośniony? bo go nie widac na spacerach? oż, krowo, żebyś zapłaciła za to chamstwo! wara od psa, a pierwsza Szwedzka właścicielka niech ci tak dupsko obrobi i tak powie do słuchu, że w piety ci pójdzie!!! ja bym chętnie wyjaśniła sprawę z tymi dwoma owczarkami... jeśli oddała - adresik poproszę! a jak przyjdzie do FLOYDA (ładniej niż Andrus i dużo lepiej...nowe imię na nowe zycie) to, jak tylko łapę wyciągnie, niech ją psisko pogryzie ;/ ku pamięci! boksery niby zbyt agresywne nie są, ale, Floyd, poświęc swoją dobrą reputację w słusznej sprawie!!! minimalna odległośc od psa dla babsztyla - 3 metry ;/ nawet niech nie próbuje go dostac! ja sobie zdaję sprawę z tego, jak cięzka bywa opieka nad starszym i chorym psem... Lola, bullterierka, którą mielismy 13 lat, na finiszu swojego życia przeszła dwie operacje (tak, liczyc się trzeba z pieniędzmi...i domyslam się, że można miec to w du.....żym poważaniu, zwłaszcza jak się psa nie chciało ;/ czas, zaangażowanie, pieniądze... co zrobic? jak stary - pozbyc się! pewnie, tak najłatwiej...ale świat nie torba, a Opatrznośc jest sprawiedliwa! i takie chamstwo na jaw wychodzi!na całe szczęście), na koniec zmiany w kręgosłupie nie pozwoliły jej sikac, miała 3 cewniki i trzeba było wręcz z niej mocz wyciskac...i co?! Męczyliśmy ją wręcz mając nadzieję, że sie uda... póki zycia, puty nadziei! ciekawe, co miła prukwa poczułaby, gdyby ją, starą i schorowaną, ktoś wywalił z domu w myśl zasady "radź sobie sama"... najlepiej z zaawansowaną sklerozą, wtedy byłaby namiastka psiego losu - bo pies nie umie powiedziec... ;/ tylko, że psiarze, kociarze, koniarze, ogólnie zwierzolubnokochający maja jakiś defekt - bardzo pozytywny - w mózgach, że robimy wszystko, żeby się udało zwierzaka uratowac...taak, jestem nienormalna, jak każdy z nas tutaj, że trzymam i bule nie małe pieniądze na 23-letniego konia, który nie ma zdrowej żadnej nogi i w każdym momencie, choc teraz jest dobrze i nic z nózkami, odpukac, się nei dzieje (może się coś zadziac w każdym momencie, bo w jednej nodze odprysk kości, w drugiej nakostniak naciskający na ścięgno, a w dwóch pozostałych pamiątka po wyścigach - nie ma ścięgien, a same zrosty), a, jak dostałam dobrą radę, że oddałabym na mięso to chociaż jeszcze parę groszy by wpadło...:angryy: nie musze wspominac o mojej reakcji? :cool3: jak jedno i drugie kopytne będzie już musiało przejśc na emeryturę i tylko będzie sobie łazic po łące, a ja nie będę mogła wsiadac, to cóż, będe bulic, chocbym ja miała jeśc tynk ze ścian ;/ bo, jak mówi pewna ustawa, ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ! szkoda, że tylko slogan jest piekny, a ustawa na dobrą sprawę, martwa... :( a i jakby któryś się wybierał na wiecznie zielone pastwiska, to ja muszę byc obok.. i to samo dotyczy psa, kota, papugi! ile kasy poszło na leczenie papugi, która w domu była 25 lat! jasna cholera, jak się można poddac, jak się coś kocha?! SAURA - nie poddawaj się i nie załąmuj! skoro Floyd został pod opieką Fundacji i nic mu nie grozi - zostanie u Was, taką mam nadzieję! a jakby coś - przefarbujemy chłopaka i to już nie będzie ten :eviltong: a serio - myślę, że babie nalezy wygarnąc, może poinformowac co ją ma szansę czekac po takim rozwiązaniu psiej sprawy, wypytac o dwa owczarki i, na pożegnanie, zasunąc kopniaka w posladki...moze wtedy mózg wróci z dupska do łba, acz wątpliwe ;/ trzymam za Was kciuki! wierzę, że Floyd u Was zostaje! innego wyjścia nie widzę...a że są świadkowie na ku...podłe zachowanie tej miłej, tfu, pani, to o psie powinna zapomniec...i jeszcze powinna dostac sądowy zakaz posiadania czegoś większego niż mrówki faraonki, pluskwy czy prusaki! swoja drogą, żeby tak właściciel Sashy się znalazł :diabloti: jak dawno temu zginęła nam na rybach staruszka (wtedy miała ze 12 lat) cocer - spanielka w lasach nad Drawą, to wyjazd się przedłużył, bo szukaliśmy staruszki... DA SIĘ! Znaleźliśmy sunię!!! Fafika szukaliśmy we wsi od groma i trochę, ale że tam mieszkają zwyrodnialcy i półmózgi (jak to mówi mój Tata - chłop żywemu nei przepuści...świnię chorą na rękach zaniosą do "doktóra", ale psa, jak zje jajko, to siekierą czy łopatą w łeb... w końcu zawsze we wsi jakieś szczeniaki się znajdą, nie?!:angryy:) to się nei udało :-( albo go ktoś załatwił, bo Fisiek agresora miał albo gdzieś w bójkę z jakimś psem się wdał i zginął...ale ciałka nigdzie nie było! Szukalismy w granicy 15km...nie wierzę, że w kilka godzin stary jamnik poszedł dalej...i lepiej, że żaden wiochmen się do niczego nie przyznał, jesli ma coś na sumieniu...pewnie z widłami w odwłoku byłoby mu średnio wygodnie, a tak by skończył w najlepszym wypadku :angryy: wylałam żale i się wyżyłam, musiałam :D za FLOYDA i jego nowy dom trzymam kciuki!!! BĘDZIE DOBRZE! :) Saura z Adamem, trzymajcie się! Ucałuj Floyda! -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
mały sukcesik za nami... nie oszczekalismy koni pod jeźdźcami :D ale była próba dostania się do kupy końskiej..tego tolerowac, niestety, nie będę...oburzony został odciagnięty... jego oczy mnie rozbrajają... ich skośnośc jest taka..cwaniakowata i zołzowata :D nadal gardzi witaminkami od Zimków :( na samym początku brał z ręki...w co teraz nie zawinę - nie chce...ani w miseczce w jedzonku zakamuflowane nie smakuja, ani utajone w kiełbasce, w bułeczce...weźmie, owszem... pociumka i wypluwa... jedzonko wszamie, ale witaminki w podniebienie kują... nawet jak zwykłe tabletki doustnie próbowałam... szczęśliwa, że poszły odprężyłam się...i po 2 minutach coś wypadło... w tych fafluchach zakamuflował! ale je różnorodnie, więc może po prostu mu ich nei potrzeba? jeszcze je na pył zmielę i wrzucę w jedzonko ;] czas posprząc kuchnię... Sasha jadł w końcu, więc, tradycyjnie, nasyfione... :D -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kapsel']Zasypia przy drzwiach bo mu chłodniej, jak zmarznie, leci do wyrka :evil_lol:[/QUOTE] ale żeby jak bezpański pies, na podłodze, albo wycieraczce...mnie to boli :D :D :D -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
ludu, jakie on pozycje przybiera jak śpi...komediant... dziś więcej był w samochodzie bo musielismy trochę pozałatwiac spraw, ale nie bardzo zdołowany ;) zaraz po T wybywamy, kundlisko niby śpi, ale czeka na brzęk kluczyków od tosi... ;] -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
na razie to mu zapasienie nie grozi :D a ruchu ma tyle, że spala ;) jak się kręcę po domu to do drzwi leci, żeby wyjśc (mógłby chodzic 10 razy dziennie :D ) ... ale jak biore kluczyki od tosi...to już następuje głupawka - "jedziemy, jedziemy" :D nie wiem, co wtedy zdołałoby go odciągnąc od perspektywy jazdy...nawet micha nie jest pierwsza :) widzę, że Sasheńka uwielbia leniwe poranki - najpierw spacer, a potem luzik, leżenie, patrzenie, co kto robi... uaktywnia się w okolicach południa... to już czas na treningi moje, więc pies pilnuje ;) przed snem zaś jest czas na mizianie albo walkę - najlepiej się ja toczy z moim rękawem albo nogawką, wtedy to jest wniebowzięty...wywali podwozie, giba się na obie strony i przemierza takim dziwnym ruchem podłogę... a ja za nim, z perspektywy obserwującego nas człowieka, który nie wie o co chodzi, wcale lepiej się nie poruszam :) zasypia przy drzwiach, dopiero po 2-3 godz wraca na swoje wyrko. ciekawe nawyki Sashy :) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
uff, Kochane Ciocie Boksiowe, dopiero wróciliśmy! 3 cięzkie treningi, podjechac w kilka miejsc, w tym do moich Rodziców... i w końcu home, sweet home! kundel wybiegany jak nigdy, zalega na wyrku i chrapie, chyba 8,5 godz za domem to było za dużo ;) mieliśmy dziś naukę nie szczekania na konie - siedzielismy razem, jak jeździli inni i starałam się go uciszyc - szło nieźle, ale dostał z podniecenia drgawek - "ja chcę tam iśc, niech ci ludzie zejdą, bo mnie trzeba wymiziac!!!" :) w upominaniu się jest pierwszy! :D gorzej jak koń opuści łeb, albo, nie daj Boże, parsknie koło niego... odwaga pryska, Sasha staje za mna i zaczyna szczekac :D "ratuj mnie, BABO!" u Rodziców spotkał się z Zuzią...spotkanie bokserów na szczycie...o ile on był zainteresowany, o tyle Kochana Menda Pręgowana krótko powiedziała, co myśli na temat "tego dziada, koło którego wszyscy latają"... ot i tyle ze znajomości... Sasha został objety, Zuza zamknięta... ale japiszonka dzielnie darła, przy czym kolega Pies wcale gorszy nie był... najlepiej zachowywał się kot - Bolek usiadł wysoko i wybystrzał, z radością obserwując, czy będzie jakaś bardacha, czy nie :mad: "po prostu koci świat" ;) Za pierwszym razem, kiedy ze mną był u Rodziców wszedł do windy normalnie... dziś zaś wszedł w drodze na górę, ale już zjechac nie daliśmy rady - panika! Rozpłaszczył się i zaczął uciekac..w efekcie zeszliśmy z 10 piętra... i ... wstyd mi, ale... obsikał Sasha kwiatki na półpiętrze.... :oops: dostał swój naszyjny identyfikator, mam nadzieję, że jutro jakieś foty zrobię, bo dziś padam już na dziób, a musze chłopu dac jeśc... pies, rzecz jasna, też chętnie wszamałby co nieco, ale po zrobieniu 4 kup dzisiaj odnoszę wrażenie, że ma za duże porcje ;) i wskazówka wagi poszła o 2 kg :) a co mnie cieszy, jako rasowego jeźdźca i maniaka pracy z końmi i zwracania uwagi na ich umięśnienie... Sashce mięśnie wracają :D -
Bokser Floyd zasnął na zawsze w ramionach swojego przyjaciela..
emhokr replied to wykrywka's topic in Już w nowym domu
[quote name='saura'] No tylko narazie jest na etapie pierdzenia. Zmiana diety, zmiana otoczenia. Oj potrafi niezłe bąki puszczać :evil_lol: [/QUOTE] nic Saureńko, nie mów :D Sasha, jak zaczyna, to rozważam zmianę jego imienia na Cyklon B ;p na szczęście jak mu się zejdzie, to sam sobie idzie do przedpokoju, a to już tak nosa nie wykreca ;) a lubi pod drzwiami leżec, bo słyszy wszystko z korytarza, no i jest chłodniej (w domu mamy upał!!! nei rozumiem tych moich facetów - konie wolą chłodniej, T woli chłodniej, nawet pies przeciwko mnie...a ja jestem mega ciepłolubna ;) ) lecę popracowac :) trzeba konie pojeździc, szkoda, że pada, nie bardzo chcę go zopstawic w boksie...ale konie będa w stajni, to nagrzane będzie i Sash, dodatkowo, na hali się wyhasa :) strasznie mi sie miło czyta relacje Floydowe... jaki to miód na serce :) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
mają, ale obok kierownicy :D swoją drogą to jakaś paranoja...wydane prawo jazdy pozwala na kierowanie ciągnikami...to czemu na kursach nie ma kilku godz praktyki? :D -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
nie miałam ze sobą tel z aparatem, a szkoda! widok był przedni! -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
kundlisko właśnie wytarło pyszczydło o narzutę na wyrku, a teraz się wije jak piskorz na łóżeczku :) konie pojeżdżone, bardzo satysfakcjonujące dwa treningi - jeszcze trzeciego powinnam ruszyc... - a psisko postanowiło wsiąśc do ciągnika... oparł się łapami i skamlał...nie bardzo wiem, o co mu chodziło..czy to jakieś wspomnienie czy wielka fascynacja traktorem....? niestety, opierdziel dzisiaj dostał za próbę wyżerania ze śmietnika... kosz stał wyjęty, odwróciłam się na sekundę, a on pierwszy... dostał ochrzan i poszedł na miejsce swoje...ale od razu mi zagrały wyrzuty sumienia i się przeprosiliśmy :) za mało mam konsekwencji w wychowywaniu psa..z koniem jakoś idzie łatwiej... -
Bokser Floyd zasnął na zawsze w ramionach swojego przyjaciela..
emhokr replied to wykrywka's topic in Już w nowym domu
Kapsel...nie tylko Ty... :) ale to fajne łzy ulgi :) strasznie się cieszę!!! :) Witaj, Sauro :) serce rośnie, ciepło w nim jak się widzi tego staruszka w domku :) ee...ładnie! tak się zaczytałam, że garnek spaliłam...ryżyk zginął śmiercią męczeńską... to trzeba szorowac garnuszek i obrac dla męża in spe ziemniaczki na obiado-kolację po dniu pracy i treningu koniowatym :) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
skoro koń pamięta, to pies chyba też ;) właśnie czytam dobre Floydowe wieści i mordzisko mi się śmieje...a Hrabia Sashowy śpi i biega... xD nie umiem się opanowac, jak widze psa, który przebiera nogami i poszczekuje :D obłędny jest :D i tak jest w tym cichszy od Zuźki :p domyślam się, że śni o tym stajennym kocie, z którym miał dziś przyjemnośc się spotkac na hali... cóż, spotkanie owocne nie było, kot, jak ostatnia menda, wlazł na sam szczyt słomy i, nie dośc, ze się wywyższał, to jeszcze gapił się i pomrukiwał, dając tym samym do zrozumienia biednemu psu, co na jego temat myśli...w efekcie psinka się obraziła i postanowiła za to zaatakowac mnie...idę sobie grzecznie, a tu tętet ... łap!..odwracam się, a tam szalona istota na mnie pędzi, oczy błyszczące, fafle rozwiane i tuman kurzu z tyłu...bardzo był z siebie dumny :D mam nadzieję, ze na wiosnę już takie biegi będą na łące :) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
:) a jak wspomniałam we Floyd'owym wątku... Staruszka tam podrzucic :D myślę, że Zimki drogie i psisko wcale by nie rozpaczali xD