Jump to content
Dogomania

emhokr

Members
  • Posts

    1163
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by emhokr

  1. my tylko na chwilkę... dwa dni pełne roboty, wczoraj wizyta mojej Mamusi, którą Sasha testował - trafię jęzorem w usta, czy nie trafię?! :) - trafia ;p dzisiaj czekamy na weta i jedziemy z Sashą leczyc konia... mam nadzieję, że rokowania są dobre... koń ma ropień w kopycie, zaniedbania poprzedniego weterynarza... a skąd ropa w puszce kopytowej? mógł się zakuc na padoku..nie dojdziemy.;.. ale walczymy o Siwego! kundel progresuje :) wczoraj latał z końmi po hali - konie puszczone, on też. zero reakcji. nawet nie był zainteresowany szczekaniem. swoją drogą, Sasha mało szczeka... no i kolejny sukces - wczoraj zaczął się integrowac z dwiema suniami - dożycami niemieckimi - nie robiąc przy tym afery! z panem psem się nie widział, ale tamten ma ogromne poczucie swojego terytorium. doktorze!!! przyjeżdżaj! ja już drepcze po domu jak Sasheńka pod drzwiami, jak widzi ruch w domu ;p a dziś ledwo Tomek wyszedł z domu, Sasha wpakował się do mnei do wyra...nie chcąc go wyganiac, zmuszona byłam do poleżenia chwilkę dłużej w łózeczku ;p
  2. Sasha poranny spacer i wieczorny ma krótki - 10 minut wychodzi na jedno wyjście. i wcale nie jest załamany, nie przeszkadza mu to absolutnie, czasem sam zrobi co ma zrobic i dyskretnie daje znac, że chce do domu :) za to od 4 do 6 godzin spędza w stajni :) a i tak nalezy do psów, które po powrocie ze stajni czy ze spaceru jak tylko widzą ruch - leci pod drzwi i piaffuje (taki element, jeden z najtrudniejszych, w jeździe konnej - koń idzie kłusem praktycznie w miejsce nisko opuszczając zad) on najchętniej wychodziłby co 20 minut kontrolnie :D kto wie, czy ktoś w czasie jego nieobecnoci nie podpisał okolicznych drzew, słupków, znaków drogowych, płotów?
  3. chłopak mieszka w domku jednorodzinnym, moze nie jest za duży, ale mają też ogródek, więc się mieszczą z psiakami i rodzinką :) to jest ideal dla psa... otwierasz drzwi i psinka biega... oby i nam się to w końcu udało...ale to nie takie proste - musimy miec kawałek pola - bo jeszcze konie :D
  4. serio ma klatę? :) miód na moje uszy :) na dupci zaczynają się robic mięśnie urocze, bo chłopak szaleje w stajni :) chyba już starczy tego tycia, żebra jak się wygnie widac, ale waży 32,5 (dzisiaj ważony) i chyba starczy :) pączuś kochany :D Krzysiek ma już 3 psiaki, miejsca brak na czwartego :( a Sasha podbija serca :D jak przychodzi ktoś, kto do psów czuje respekt, albo nie przepada, to w nim sie zakochuje - no nie dziwota, w sumie..jak on potrafi spojrzec tymi swoimi kaprawymi oczkami...i rzuca się na plecy mówiąc gałami "miziaj mnie"... :) dostał nową piłeczkę...pogardził! no nic, następnym razem dostanie pora piszczącego :D a piłeczkę dam Zuzi, miała taka sama i ją uwielbia :) doszła mata do samochodu :) Sasheńska jak król będzie podrózował :)
  5. nocował u nas znajomy, bo miał pokaz 11.11. i z Sashą dokazywalo :D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/360/fe4099a8217e1afbmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/212/d28aa4b66a6824c3med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/371/d89a9da7b2edcf58med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/357/e02fee4fd88e51demed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/370/539e175ca7e16ab2med.jpg[/IMG][/URL]
  6. kocert nie wyszedł...3,5 godz jazdy, przejechalismy 70km, zostało do koncertu 2,5 i 250km...a korki składające się z TIRów wszędzie...ale Sasha był szczęśliwy z naszego szybszego powrotu :)) nie żałujemy, stało się, jak się stało. kumpel do nas wpadł, który miał sie nim zając jak nas nie będzie i siedzielismy plotkując cały wieczór :) do tego oglądalismy Harry'ego Potter'a ;p
  7. gnamy na Koncert Sabatona do Katowic :) pies obstawiony jedzonkiem, ludzia mamy zaufanego ugadanego na spacerki, da radę :) na szczęście wyjazd do znajomych odroczony :) więc we czwartek psisko się wystajniuje ;)
  8. niby tak...tylko kiedy komuś (bo dla mnie zwierz to jest ktoś...) pomożesz, to gdzieś zostaje w duszy i w sercu ślad tego osobnika, czujesz się odpowiedzialna, kiedy jest jego byt zagrożony... tak, jak z Toticzkiem... a już jest najgorzej, kiedy zwierzak ma jakiś problem - Totik nie widzi, Horn jest mocno skrzywdzony...nie jest agresywny, ale nie każdy na niego wsiądzie...koniowi trudniej - dla wielu, nawet większości, jeśli nie chodzi pod siodłem - to jest do niczego... jak ludzie na mnie patrzą, kiedy dowiadują się, że jeden z moich koni ma 23 lata i nie ma ani jednej zdrowej nogi... mówią, wielcy sportowcy (nie koniarze, a jeźdźcy... jeździec tylko jeździ, koniarz konie kocha... nie traktuje ich jak towaru, maszyny - nie sprawdza się, to wynocha, następny) że powinnam go już oddac na łąki albo sprzedac gdzieś (wiadomo gdzie... ;/ ), a w zamian kupic coś młodego, lepszego... jak ciężko niektórym zrozumiec, że to mój przyjaciel, jemu ryczałam w grzywę, z nim się śmiałam, przy nim siedziałam dniami i nocami, smarując, robiąc wcierki w nogi... owszem, zwierzak trochę sportu ma za sobą...logiczne, że kupiłam konia do jazdy... ale jak nie mogłam na nim jeździc, to nic...wiem, że jest obok... tak samo z Siwym... nie jestem normalna, wiem... mój ex nie był koniarzem...mielismy konkretne plany na przyszłośc...i stwierdził, że koń nam sie nie kalkuluje i musimy się go pozbyc...jakie oburzenie wywołałam wśród znajomych, kiedy, faktycznie, pozbyłam się...tamtego osobnika z mojego życia ;] ktoś, kto nigdy nie wtulał się w psa, nie spał z kotem, nie przytulał się do konia, nie był blisko ze zwierzęciem - nie zrozumie tego! mam jedną zasadę, chyba jedyna zdrową w moim życiu - nie sprzedaję przyjaciół... skoro kupuję zwierzaka to musze tak kombinowac, żeby nie były zagrożone. bo to były bardzo przemyślane decyzje - czy konie, czy pies...przecież zwierzę też ma uczucia! i wystarczy trochę im się przyjżec, byc z nimi blisko, zeby je zobaczyc... a widac. może nie mówią, jak my, głosem...ale postawa ciała i... oczami... nawet mówią dosadniej...
  9. i jak ja mam wierzyc w ludzi?! JAK?! jakiś czas temu pracowałam z bardzo trudnym i skrzywdzonym koniem...właściciel szybko zobaczył, że nie będzie na nim mógł jeździc... koń nie znosił facetów - i dalej ich nie znosi...rany w sercu pozostały... jako źrebak był bardzo źle traktowany... nie dał mi czasu na zrobienie go... a szkoda, bo dziś koń chodziłby dobrze... z tym, że to koń dla kobiety... w efekcie został sprzedany do osoby, która była podczepiona pod jakąs fundacje, nie chcieli na nim zarobic etc... efekt? zrobili konia i go wystawili na sprzedaż... serce mnie boli, szlag trafia, nie stac mnie na kupienie go na razie i wstawienie gdziekolwiek... a boli mnie to, że on - jest trudny, ja wiem i to jest przeszkoda spora - zostanie sprzedany, nie spodoba sie, to znowu i tak bedzie przerzucany z rąk do rąk... jak ja nienawidzę takiej bezsilności... kupic to może i bym miała kase...ale ja go nie dam rady utrzymac! za dwa płacę 1500 zł na miesiąc, kolejny to dodatkowo 750... no nie mam :( idę się wyryczec :(
  10. my też zaciskamy, co można!!!
  11. rozesłałam Kapselku, komu mogę...sami na razie nie damy rady wziąc drugiego psa :( jak zmienimy mieszkanko na większe, będzie łatwiej :( konie, psy, krowy, koty, gryzonie, jaszczury, papugi...w tym się wychowywałam :) wpływ Taty - leśnika. wpoił to we mnie...a i po pradziadku geny prozwierzaka... chyba tak mocno to jedyna w rodzinie... czasem się zastanawiam, jak wyglądało moje życie zanim pojawiły się konie...niby to było strasznie dawno temu, ale nie pamiętam... jak zaczęłam jeździc, to prawie każdy weekend...a jak już się dorobiłam Dziadka, a potem Siwego, jak doszły konie do pracy, to niemal codziennie... i jakoś to wszystko da się pogodzic :) żal mi ludzi, którzy nie mają lub nie lubią zwierząt. tych, którzy je krzywdza na pal bym wbijała... i powinna byc tu praca od podstaw...od dzieciaka uczyc, edukowac... nie ma obowiązku posiadania zwierząt lub ich lubienia...ale skoro się bierze stworzenie to trzeba o nie dbac! ale zmienic mentalności, zwłaszcza na wsiach, tak szybko się da... Alice, zasmrodzi to zasmrodzi...leżał napęczniały...ja nie wiem - z dumy czy kurą :D czuje się psinka podejrzanie dobrze... rzecz jasna żarcie w misce go, chwilowo, brzydzi... liźnie i juz zapuszcza żurawia na blat - czy aby na pewno nic tam nie ma... jak dobrze, że on jest mały (w porównaniu z dogami znajomej na przykład...) zaliczył jeszcze jeden, nadprogramowy dla nas obojga, wypad do stajni i wygląda na szczęśliwego :) gorzej, że mi łożysko w samochodzie poszło... co prawda było to słychac kilka dni, ale szanowny mąż dzisiaj mnie oświecił, że to jednak to...jutro warsztat...hurra ;/
  12. to mnie kundelek załatwił... robię sobie grzecznie dla małżonka, wygłodzonego po pracy, obiadek...kotlety z piersi kureczki... miesko oczyściłam, slicznie leży... ktoś zapukał, poleciałam otworzyc - kurier. super, czekałam na matę dla psa do autka! wracam zadowolona...a Sasha, podłe, udające niewiniatko stworzenie, kończy pałaszowac kuraka! opitolił 70dag kury! mam nadzieję, że nic mu nie będzie... co za dyskrecja! on nic nie wie, to nie on, a jego alter ego! z kuchni wyprosiłam, ale opierdzielu nie dostał... w efekcie chłop dostanie kotlety z karkówki... chyba wie Książe, że źle zrobił, bo właśnie dyskretnie wlazł na moje łóżko..w ramach przeprosin ;p
  13. emhokr

    Metamorfozy

    to ja, zanim zrobię jakieś ładniutkie fotki Sashy (kilka z nowego domu jest w jego wątku [URL]http://www.dogomania.pl/threads/193881-Bokser-Sasza-wygra%C5%82-%C5%BCycie-w-kochaj%C4%85cej-rodzinie-%E2%99%A5?p=15700775#post15700775[/URL] ) przedstawię Bolka - kota, którego zabrałam ze stajni - najmniejszy osesek, z paskudnie ropiejącymi oczkami, niedożywiony, malutki... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/329/1ddfb116a3d6c587med.jpg[/IMG][/URL] w dwa dni po przyjeździe do domu, w trakcie kuracji na oczka (teraz mieszka z moimi Rodzicami, zakochali się :eviltong: psisko o dziwo postanowiło kota zaadoptowac ;p batalię o zabranie kota przegrałam, ale może i lepiej - koty do miejsc się przywiązują) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/353/45dc2867581830c2med.jpg[/IMG][/URL] po 3 lub 4 miesiącach :D
  14. Zuzka miała facjatę niesamowitą przez krzywy zgryz i krótką kufę... ale niestety - przegrała z Biszkoptem. najbardziej lubię, jak lezy na plecach i zaginają mu się fafluny, oczy opadają, a jednoczesnie sa przez zmarszczki zakryte, a jak jeszcze nastawi uszęta... :loveu::loveu::loveu: wyszalał mi się dziś niesamowicie, więc teraz pochrapuje :) ponadto ma radochę wciąż, bo w powietrzu w stajni unosi się aromat cieczki dożycy...hihi - jaki on wtedy jest wybystrzony :D a ja mam strasznie zepsuty humor - Siwemu mojemu cos się na padoku znowu zadziało i kuleje... ja chyba sobie jakiegoś weta zaadoptuję albo przygarnę ;/ jak go kupiłam to miał średnie kopyta - niby koń był grubasek, ale zadbany to był średnio...sadło to za mało! - teraz wychodzą stare zaniedbania...a cieszyliśmy się, że w ciągu 2 lat i 10 miesięcy, od kiedy go kupiłam, wyprowadzilismy jego nóżki perfekcyjnie... ech... dobrze będzie, musi! a jak nie..to mam podwójną motywację w szukaniu gospodarstwa - no przecież na łąki gdzieś daleko nie wyślę!iby wpadło mi to do łba na ułamek sekundy, ale nie umiem, ja musze miec pod nosem moje kopytne Łosie! a na dodatek weszłam na pewien wątek... serce mnie boli jak na to patrzę... KARAC, KARAC, KARAC TAKICH LUDZI!!! [URL]http://www.dogomania.pl/threads/196004-Bia%C5%82y-Dunajec-psy-uratowane-w-ostatniej-chwili-ze-strasznych-warunk%C3%B3w-KOSZMAR[/URL]!!!
  15. [url]http://www.dogomania.pl/threads/196004-Bia%C5%82y-Dunajec-psy-uratowane-w-ostatniej-chwili-ze-strasznych-warunk%C3%B3w-KOSZMAR[/url]!!! ja już nie mogę...twarda baba jestem, ale albo skończę w psychiatryku, albo w końcu komuś nastukam!!!!:angryy:
  16. patrząc po minach - sama czasem nie wiem... kto by powiedział, że pies ma taki zestaw min :D a zdawaloby się, że taki pychol jest mniej plastyczny niż u ludzi... ale nie - jaki ta płaska morda ma arsenał :D z nowości - kolega Biszkopcik odkrył, jak unikac marchewy i innych warzywek w paszy ;] całkiem nieźle mu wychodzi omijanie jej szorkim, jęzorowym łukiem... na smyczy juz praktycznie nie ciągnie - zdaża się, kiedy włącza się opcja "Bullterier" - na widok innego psa... staramy się go socjalizowac, ale bywa straszny... ja mam lekki dystans - bo ok, moze i on za specjalnej krzywdy nie zrobi innemu psu (acz nigdy nie mówmy nigdy), ale co jak go inny dorwie? co prawda w najbliższy weekend nie będzie miał wyjścia - musi polubic koleżankę...jedziemy do znajomych, mają fajniutką, malutką sunię... będziemy musieli przeżyc...w DT miał psinkę, którą zdominował, ale krzywdy nie zrobił... tamta sobie z nim poradzi, a zawsze bedziemy my... zostawienie go w domu nie wchodzi w grę. po to jest członkiem rodziny, żeby z nami byc wszędzie :)
  17. no niestety, cudownie, że Boksio jest szczęśliwy i radosny, ale nie jest młodziakiem...to trzeba miec na uwadze... duch ochoczy, ale ciało słabe, powtarzając za Pismem Świętym (tak się teologowi skojarzyło :eviltong::lol:) mam nadzieję, że to nie żaden problem neurologiczny (padaczka etc... nie wiem, czy u psów może się objawiac tak jak u ludzi - nie koniecznie drgawkami...) może zasięgnąc opinii weta?
  18. postaram się załatwic, ale tu nic obiecac nie mogę :( jeden już w DS :multi: u naszej znajomej, która trzyma konia w naszej stajni :) monotematyczny Sasha... szukam na cito fotografa! i lepszej pogody ;) co z niego za pies...:roll: no nie da się samemu nic zrobic, bo już włazi na człowieka :D jakie zdjecia... ale mizianie brzuszka jest niezmiennie ogromną przyjemnością :D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/347/94ff2ba6bef5a974med.jpg[/IMG][/URL] walka z moją skarpetką była zacięta! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/367/782100cb3014fde7med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/361/e39836c5dcaa27e3med.jpg[/IMG][/URL] uśmiech :D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/350/bcaa34c60342b61cmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/341/8da831eb088a8a48med.jpg[/IMG][/URL] najsłodszy gargulec z Notre Dame :D
  19. uciekamy do stajni i będę miec wieści co tam u wczorajszych odebranych maluszków :) Sasha, jak na początku deszczu nie zauważał, zrobił się psem antydeszczowym :D w efekcie z nim nie wychodzę. w autko i na halę - hihi - już oczkiem filuje, co ja się tak kręce i w co się ubieram :D
  20. pieski odebrane!!! chudziny głodne, zarobaczone... aktualnie rozjeżdżają się do DT!!!
  21. przejżałam watek z zapartym tchem..i wracałam kilka razy, bo mnie zamurowało :D podmieniony psiak i tyle ;) zupełnie co innego miałam przyjemnośc widziec u Germaine, kiedy podpisywaliśmy umowę adopcyjną Sashy, niż to, co na samym początku na zdjęciach... zupełnie inne zwierzę :) przepiękny jest! trzymamy mocno kciuki za chłopaka :) i mieszka ze wspaniałą Osobą :)
  22. załamałam się... bidulka... wiadomo coś?! trzymamy kciuki!
×
×
  • Create New...