-
Posts
2280 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by DoPi
-
Ja go nazwałam Zezik , bo ma okrutnego zeza. Szczeniak z imprezy pijackiej, gdzie jeden kolega drugiemu koledze przyniósł w prezencie szczeniaczka, ale okazało się , że to nie był dobry pomysł łagodnie określając. Na szczęście zgarnęła go Karolina, a Sailor wziął go na tymczas. Podstawa badanie okulistyczne. Poniżej relacja. Mały już po badaniu okulistycznym... Stan okulistyczny nie odbiega od normy . Jedyną zauważalną nieprawidłowością jest zezowanie rozbieżne. Puszka mózgowa jest duża, z niezamkniętym ciemiączkiem. Ten fakt w połączeniu z zaburzeniami nn. czaszkowych przy prawidłowym stanie okulistycznym, każe podejrzewać neurologiczne tło objawów. Podejrzenie wodogłowia - zalecana konsultacja neurologiczna, rezonans. Odruchy grożenia (menace, dazzle) - nieobecne Odruchy źreniczne prawidłowe ( sensualne i konsensualne) w normie IOPR19 mmHg; IOPL 17 mmHg Malutki ma zeza, ale oczy zdrowe - jednak mimo to nie widzi dobrze. Problem ze wzrokiem jest w głowie, w związku z czym bardzo pilnie musimy zdiagnozować go neurologicznie i wykonać bardzo drogi rezonans we Wrocławiu... W imieniu swoim a przede wszystkim małego szkraba bardzo prosimy o wsparcie finansowe. Czas odgrywa to znaczącą rolę - im szybciej zrobimy rezonans i kolejne badania tym lepiej dla zdrowia Żabci..To bardzo pilne!
-
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
witajcie ciotki drogie. Zakładam wątek Zezikowi, bo muszę uzbierać kase na rezonans. Diegusiowy zostawię,bo jak coś będzie wiadomo to Wam napiszę. Po sznupka dzisiaj przyjeżdża rzekoma włascicielka. Ma przywieźć zdjęcia i książeczkę zdrowia. Sporo wiedziała ze stanu zdrowia psa. Trudne to jest zwłaszcza, że jeszcze 3 osoby tez dzwoniły, że to ich piesek. Ja nie wiem co zrobię, jak przywitanie bedzie kiepskie.Umówiona jestem na 12 tą u mnie w pracy. Trzymajta kciuki -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
przeklejam z fejsa Dziś byłam u Diego w nowym miejscu Psiak ma się dobrze, bez problemu zniósł zmianę miejsca. Zrobiłam mu trochę zdjęć, jak tylko odrobię się ze zdjęciami z kociego przytuliska, w którym byłam wczoraj to wrzucę też Diegusia Emotikon smile Diego zakumplował się z Suzi, Markusem i Nuką, z którymi razem wychodzi na wybieg, dziś dawaliśmy sobie buziaki - jest mega fajny, otwarty Emotikon wink Prócz tego też uparty i potrafi postawić na swoim. zdjęcia Diegusia z wczoraj +6 -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Zezol jedzie do Wrocka, pogonie Karoline, żeby wątek założyła, a nie może być na takim wspólnym, który ja bym założyła? jak to jest, żeby zrobić bazarek to musi być osobny wątek? się nie znam , Sznupek dzisiaj pracuje ze mną, ale jakoby go nie było. Strasznie grzeczny pies, jak nie sznaucer. Wybredny. Suchej karmy się nie tknął, zjadł za to chlebek z jajeczniczką. W pracy Taka Kaśka go chce wziąć na tymczas, jeśli jej sznaucerka go stoleruje. Zaczęła od przekupywania go pieczonym karczkiem. U mnie spał ze mna na górze ale na smyczy, bo sie bałam,żeby nie zszedł do Luski, bo by było po psie. Trochę będzie zdezorientowany, że przechodzi z rąk do rąk. Lepsze to jednak niż punkt przetrzymań, a potem schron. Niuniek miastowy jest. Samochodów sie nie boi, jeżdzi w samochodzie śpiąc pod nogami. windą jeździ bez oporów (mój Maks chociaż jechał juz kilka razy cykorzy strasznie) , po schodach lata, na łóżko sie pcha. Drukuje plakaty do rozwieszenia. -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Mały już po badaniu okulistycznym... Stan okulistyczny nie odbiega od normy . Jedyną zauważalną nieprawidłowością jest zezowanie rozbieżne. Puszka mózgowa jest duża, z niezamkniętym ciemiączkiem. Ten fakt w połączeniu z zaburzeniami nn. czaszkowych przy prawidłowym stanie okulistycznym, każe podejrzewać neurologiczne tło objawów. Podejrzenie wodogłowia - zalecana konsultacja neurologiczna, rezonans. Odruchy grożenia (menace, dazzle) - nieobecne Odruchy źreniczne prawidłowe ( sensualne i konsensualne) w normie IOPR19 mmHg; IOPL 17 mmHg Malutki ma zeza, ale oczy zdrowe - jednak mimo to nie widzi dobrze. Problem ze wzrokiem jest w głowie, w związku z czym bardzo pilnie musimy zdiagnozować go neurologicznie i wykonać bardzo drogi rezonans we Wrocławiu... W imieniu swoim a przede wszystkim małego szkraba bardzo prosimy o wsparcie finansowe. Czas odgrywa to znaczącą rolę - im szybciej zrobimy rezonans i kolejne badania tym lepiej dla zdrowia Żabci..To bardzo pilne! -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Acha, odnośnie naprawy kojca, fundacja odkupiła mi taką samą siatkę, więc jak tylko Łukasz będzie miał chwilkę to założy. Nutusiu hotelik domowy, ale dziewczyny zamówiły specjalnie kojec dla Diego bez podłogi, żeby nie ranił łapek. Dlatego będzie w kojcu. Poprosiłam o informacje na fejsie i są wrzucone zdjęcia, więc jutro przekleje. Teraz idę na górę do słodziaka. Może uda nam się troszkę pospać. Wody się napił, ale jeść nie chce. Jutro sąsiadka mnie z nim podrzuci do pracy. -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
przestaje się przyjaźnić z Wami zwłaszcza z Nucią. Tyle co weszłam do domu, a tu zdybała mnie Malawaszka i wrzuciła taki temacik to mały sznaucer mini, na razie wystraszony, błąkał się po Kalwarii Zebrzydowskiej podobno 2 dni. Nie ma obroży, ani chipa. Jest naprawdę zadbany. Moim zdaniem strzyżony przez fachowca. Może uciekł w czasie burzy? Przywiozła go pani, która zgarnęła go ze sklepu. U niej nie mógł zostać, ma jajka,a ich westusia ma cieczkę. Będziemy rozlepiać plakaty po okolicy , bo to niemożliwe, żeby ktoś takiego zadbanego psiaka wywalił. Miałam dać go do kojca, ale nie mam sumienia. Leży na górze na łóżu i będziemy spać razem , ale on przywiązany do mnie, żeby nie zszedł na dół i żeby Luśka go nie zeżarła. Probowałam zaprzyjaźnić, ale Lucha kłapie zębiskami. -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
dziewczynki a można tuytuł wątku zmienić bobym zrobiła taki gromadzki . Nie małpuję od Nutusi. Tutaj bym też dorzuciła info o Zeziku, który dzisiaj ma wizyte u doktora. -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
DoPi replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
ooo widzę, że się Nutusi sypnęło, jakieś prądy niefajne nad nami są . -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
no ładny prezencik dostałam prawda? :) i załapałam sie na grilla z pysznym jedzonkiem. Oczywiście w ramach odchudzania. Ale się trochę odstresowałam u dziewczyn. Z czterema psimi zmorami na działce było super fajnie. :) -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
przepraszam, ze Was zostawiłam, ale koniec tygodnia nie był dla mnie fajnym okresem :( -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
To ja poinformuję, że 16 lipca fundacja zabrała Diego do hoteliku domowego. Ma mieć lepsze warunki, bo kojec będzie kryty, więc będzie mógł w czasie deszczu być poza budą. Z hoteliku będzie miał lepszy dojazd na rehabilitacje. Takie informacje uzyskałam od pani prezes. Zmiana miejsca związana jest również z nadchodzącym moim wyjazdem urlopowym. Oczywiście będę czekać na informację na temat leczenia Diegusia. No i chciałabym się wybrać w odwiedziny do niego. Ostatnie zdjęcia u mnie 00:03 -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Nutusiu, jak zwykle Twoje rady są bezcenne. Zwłaszcza w kwestii "miziania" mnie prądem :P Czekam na moje dziecko, żeby zamontowało prąd, bo ja się boję, że przy moim szczęściu coś zepsuję. U Zezika jest podejrzenie wodogłowia i dlatego prawdopodobnie ma zeza. Dla rozrywki jak mały sobie radzi :) hm nie mogę wgrać filmiku - wysyłam Nuci na maila może wrzuci. Paniii bądź łaskawa -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Zezik ma zeza i nie widzi wszystkiego, tylko kątem oka jakoś. Wpada na sprzęty, ale jakoś tak wybiórczo. Za to dokładnie widzi jak złapać Maksa za "fąfla" :) No dalej czekam na informację od dra Niedzielskiego. Dziewczyna z fundacji napisała na fejsie, że być może wezmą go na tomografie komputerową do Wrocławia. Na razie masujemy łapy, kręgosłup, ćwiczymy mięśnie tylnych łapek, stawiamy na tylnych łapach tak jak pies powinien stac, a nie na podwiniętych "poduszkach". Wczoraj jak siedziałam na schodach przyszedł i stanął na 4 łapach, pięknie na stópkach.Tyłeczek mu się gibał, więc trochę pomogłam i tak stał no prawie minutę, aż mu się zaczęły zginać łapki. Wtedy pomogłam mu prawidłowo usiąść, czyli z tylnymi łapami zgiętymi, a nie wyprostowanymi pod brzuszkiem. No i dziura w podwójnej siatce. W sobotę jak wróciłam do domu, zastałam Diego w ogrodzie. W niedzielę wobec tego przytargałam 45 kg płytkę chodnikową i przywaliłam blachy, bo wylazł pomiędzy nimi. A wczoraj jak wróciłam to zobaczyłam łeb w wygryzionej dziurze w podwójnej siatce, ale na szczęście za wysoko sobie wygryzł i nie wylazł :D Diego może spokojnie być w mieszkaniu. Odkąd zmienialiśmy opatrunki w domu - pies się zadomowił. Sam wchodzi. Jak każę to nawet rozumie "na kocyk" (rozłożony specjalnie). Choć rzadko na nim przebywa, bo sprawdza wszystkie katy. Próbuje go wysikiwać na podkłady. Wtedy nie sika po całym domu, ale on tego nie lubi. Za to uwielbia mizianie.Hmmmm...ja tez uwielbiam, ale nikt jakoś nie chce mnie miziać (czyt.masować, żebyście nie myślały nie wiadomo co) :D -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
ja mam tylko dwa( za to duże) i dwie świnki morskie, Łukasz ma tylko jednego Maksa i teraz tymczasa Zezika :) . W sobotę byłam u znajomych na parapetówce. Znałam tylko gospodarzy i jedną dziewczynę. Reszta obca. Zgadnijcie co zrobiłam. Poszłam na beszczela i przytachałam Zezika na chwilkę. Oczywiście podbił serca (bo jak puściłam na podłogę to bidusiek wpadał co chwilę na coś). Jednak po chwili zaczął się bawić i podgryzać jak to szczeniak. No to wyskoczyłam dawać piątkę na specjalistę. I zebrałam 85 zł a od mojej sąsiadki 15 zł. Zezik ma już stóweczkę. Teraz co do Diego. Jakaś dziewczyna jeszcze pisała o dr Jerzym Kemilewie. Leczy komórkami macierzystymi i jeśli rdzeń nie przerwany to ponoć działa cuda. Warszawianki i okoliczne - słyszałyście o nim? bo on z Powiśla ponoć. Na razie na ten temat fundacja się nie wypowiadała. Diego, tak jak mówiła Nutusia musi być intensywnie rehabilitowany, bo wtedy może mu się włączyć chodzenie nawykowe?? coś takiego też mówiła pani rehabilitantka, która u niego była. Na razie jak sprzątałam kojec i budę Diego zniknął mi z oczu. Poszedł sobie do domku (3 wysokie drewniane schody). Z tej radości, że wszedł uwalił koopsko i rozwłóczył po wykładzinie. No i teraz miałam szanse posprzątać również swoją chatynkę. Gdyby nie Diego toby mi się pewnie nie chciało :D -
Przegubowa Szyszka - cud, że choć jedno auto się zatrzymało...
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Elik poproszę instrukcję do Picassa dla blondynki i ja tu wstawić zdjęcie, bo na razie kopiuje z fejsa. Nutusiu, bo Ty nie umiesz z chłopem postępować :P koleżnka mi powiedziała, że ona robi z siebie sierotkę z rąsiami lewymi i "kadzi" mężowi co i rusz, a jaki to sprytny, jak wszystko umie, jak on dba, jaki zaradny jaki silny, a ten obraz to powiesił, że nikt tak nie powiesi itd. itp. i ma wszystko zrobione. No tylko mały szczegół Ona ma 32 lata itak robi od początku związku. Nam nikt nie uwierzy w tak radykalną zmianę. A Szyszka obrosła co? na tym zadku? i jak jej się chodzi? -
Przegubowa Szyszka - cud, że choć jedno auto się zatrzymało...
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Mattilu myślisz, że Sławek traktuje Nutusię poważnie :P -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
moje dziecko idzie w moje slady oraz na koniec sjesta psia no i jeszcze się chwalę, że Maks przyjął kompana, choć mina Maksa mówi " hihihi jakaś przekąska?" "D -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Nutusiu bardzo, bardzo dziękuję. Popatrzcie, że jednak można się uwinąć w dwa dni od wysłania materiału. Tylko, że ja miałam "osobniczkę" na miejscu, która nie da się "spławić" i złotego doktora, który pomaga w każdej sytuacji.Na dodatek nie wziął ani grosza za konsultację( chyba, że Nucia mnie robi w balona). Prześlę informacje do fundacji. Mamy zdanie dwóch doktorów, bo ten co robił zdjęcie też powiedział o tym przesunięciu i że za długo od urazu jest. Wózeczek byłby dobry tylko, że u mnie jest górka ze sporym spadem i wózek się przewraca. Diego na wózek zareagował jak na intruza. Może jednak znalazłby się ktoś z płaskim terenem, gdzie Diego mógłby się przyzwyczaić do wózka i jeździć sobie. U mnie mógł się złościć, bo wózek go przeważał na bok, bo był pod kątem. Teraz będę czekać na decyzję fundacji. Tymczasem ochłodziło się i pada deszczyk (stan na wczoraj). pomiędzy deszczykiem obierałam porzeczki czarne(2 krzaki) razem z Diego, bo on objadał od dołu ja zbierałam od góry. On naprawdę zjadał te porzeczki i to niemało, bo jak zrobił koopsko to w kolorze porzeczki. Oczywiście ja pierwsze co to panika-pies krwawi z przewodu pokarmowego. Z łapami jest kłopot, bo jak pada deszcz to trawa mokra, opatrunki i skarpety przemakają. Nie mogę pod skarpety mu założyć folii, bo łapy muszą oddychać. Gojenie ran nie przebiega więc tak jakbym chciała. Opatrunki od dwóch dni zmieniamy w domu, ćwiczymy łapy też w domu, bo taras niezadaszony. No i potem jest lament. No bo kojec, zimno, mokro i ponuro. No żal bidusia, ale jak go zostawię w łazience to mi ją zje. Bo do Luski nie mam zaufania jednak,