-
Posts
2280 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by DoPi
-
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Nutusiu, a to zdjęcie boczne tez mu pokażesz? bo rozmawiałam z fundacja i rzekli, ze jak dr Niedzielski się nie podejmie, to i tak bedziemy szukac innego specjalisty i zapisali sobie dra Tkaczyka. Jak trzeba będzie coś płacić dawaj szybko znać. Będziem kombinować kasę. -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
Olka!! Ty nie masz "wałków" więc mi tu nie dym :P nie cierpię upałów, więc z okrzykami radości witam każdy spadek temperatury. W zimie to latam sobie po mrozie w podkoszulku( oczywiście takim przy -5, bo przy -17 wkładam sweterek) Moje psiaki też wolą zimniej niż cieplej. Byleby nie mokro :) -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
no nieee, tak bez photoshopa?! "wałki" bym przynajmniej zlikwidowała :D OlkoFasolko zobacz na zakończony bazarek Nutusi. Dostałam bonusik i wstawiłam zdjęcie :) -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
kojec ma być dopiero za ok 10 dni. Mam nadzieję jednak, że wcześniej pojedzie się "naprawić" do doktora, który może da w przyszłym tygodniu odpowiedź. Nutusiu dzięki za ofiarowaną pomoc. Wysłałam Nuci zdjęcia, które udało mi się zdobyć, żeby zapytała "złotego doktora" czy da sie coś zrobić z kręgosłupem Diego. Doktor w piątek idzie na urlop, więc była akcja wysłania galopem(czyt.kurierem)płytki z prześwietleniem. Niestety program nie chciał przesłać mailem wszystkich danych z płytki i zdjęcia prawdopodobnie by się nie odtworzyły. Nutusia obiecała kurcgalopkiem lecieć do doktora jak tylko dostanie płytkę. A nasz uciekinier szuka dziury we płocie jak zostaje sam albo tylko z moimi psiurami w ogrodzie. Jak ja jestem zwłaszcza na kołderce na trawce, to leżymy sobie i ucinamy dżemkę. Najlepiej z pyskiem na mojej nodze. No i spadają mu opatrunki z łapek pomimo zakładania skarpetek. Głupol lata za moimi psami i tak jak one obszczekuje. Tylko, ze wilczyca i prawie podhalanocolli biegaja szybko i przemieszczaja się z miejsca na miejsce, a ta "sirota" tez lata za nimi na tych dwóch łapach. Normalnie serce ściska jak się patrzy jak on by chciał tak normalnie polatać za nimi.:( -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
no właśnie. Walki polityczne, masakry wojenne, a tu 15 minut wystarczy i wszystko może byc w gruzach :( -
Przegubowa Szyszka - cud, że choć jedno auto się zatrzymało...
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
a mnie Luska obudziła 15 minut przed burzą, zdążyłam zebrać psie kołderki z tarasu. Potem to już siedziałam w kącie razem z obydwoma psami, bo baliśmy się, że nasza chatka odleci :) Mattilu oj zrobie Szyszce niech sobie nie myśli, że na Gapciocha można warkolić -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Alfikowo, to było wredne !!! Jagusko dziękuję za stronę. Zobaczyłam tam te bandaże psie i one wcale nie są takie drogie jak myślałam. Muszę poprosić, żeby kupili więcej, bo dostałam 1 szt i starczyło przy oszczędzaniu na 4 opatrunki. Niestety wycieczka na zdjęcia rtg zaowocowała w odnowienie ranek na łapach. w tym mieście to tylko asfalt i chodniki betonowe. No i zdarł opatrunki i skarpetki. a teraz tak sobie wrzucę, żebyście nie zapomnieli jak chłopak wygląda:) tylko jedno powiem. Byłam 3 dni w domu. Zapoznaliśmy z Łukaszem moje psiaki (2+1) z Diego. Biegają teraz wszyscy razem po ogrodzie, ale...po 2 dniach Diegusiowi już znudził się ogród i zagląda w chaszcze szukając dziury. Dostałam prawie zawału, bo zniknął mi z oczu. Okazało się, że siedział w pokrzywach tam gdzie mam kompostownik(pokrzywy metrowej wielkości ;P Któreś z psiaków moich lub sąsiadów zaczęło tam robić mały podkop pod siatką. Oczywiście zasypane to zostało, jednak kolega Diego ze 3 razy sprawdzał, czy przez przypadek nie da się przejść. Tak sobie wypoczywaliśmy. -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
ooo scenki to fajne, na kurs też chcę. Ja miałam wczoraj dzień wolnego. Ale wstałam 5.30 żeby odkurzyć i wyczyścić klatki prosiakównom :D a porzeczki do obrania też są. Przez południe siedzieliśmy wszyscy w domku z zamkniętymi oknami i drzwiami i było 5 stopni mniej niż na polu. -
Przegubowa Szyszka - cud, że choć jedno auto się zatrzymało...
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
tez podpisałam, a to sie "Sysunia" rozbestwiła. Mojemu Gapiszonkowi !!?? podjadać??!! warczeć na niego!!?? oj trzeba się będzie wybrać, w interwencyjnym celu :) -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
o ja też poproszę, bo Maksiu jak pójdzie do sąsiadek na kurczaczka to "gazuje" ostro :) -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
ha wiedziałam :P zapomnijcie, że Olka komukolwiek (oprócz mnie, bo mnie każe odszczekiwać :D ) zwróci uwagę -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Mattilu zapomnij, że ktokolwiek mi smaczka przyniesie, jak się nie wproszę gdzieś na smaczki, to mogę pomarzyć. Teraz mi grozi nawet, ze Amiga mi torcika jabłkowego nie da :( Olu jak patrzyłam na Nusie to bardzo mi przypomina Diego. Dupiny jak orzeszki :( Wczoraj byliśmy na prześwietleniu i szczepieniu. Wieczorem jeszcze odwiedzili nas goście do Diego. Prześwietlenie kręgosłupa lędźwiowego strzałkowe? jakoś tak chyba. Zdjęcie pojedzie do Wrocławia i będziemy czekać na odpowiedź. Myślałam, że po całym dniu atrakcji mały padnie - niestety przeliczyłam się. Walczyliśmy pół nocy. Gryzienie siatki, piski , szczeki , zawodzenia. Mam nadzieję, że sąsiadek nie obudził, bo w sobotę jedna z nich wychodzi za mąż, więc dobrze byłoby gdyby była wyspana :) Rano piesio grzecznie się wylegiwał w kojcu na trawce i słoneczku. Pół siatki odciągnięte. Macie pojęcie ile on musi mieć siły? Wczoraj jeździła z nami pani z fundacji i ona nawet stwierdziła, ze to ADHD chodzące. No i kłopot tez jest z jego nietrzymaniem moczu i koopska. Samochód zasikany, ale nie na swój kocyk tylko na sąsiednich siedzeniach (poprzednio jak byliśmy to zakoopane były 3 siedzenia, lewarek i podłoga, bo kocyk się zawinął :D ) Ja zanim wysiądę z samochodu i otworze bramę i wrócę do samochodu, to ta cholera pomimo smyczy lata wszędzie. Zasikaliśmy i zakoopaliśmy za to obydwie przychodnie weterynaryjne. -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Zdjęcie RTG - są dwa złamania. Jedno w odcinku lędźwiowym, drugie w odcinku ogonowym. Widać też śrut. Taki opis i zdjęcie jest na wydarzeniu fejsowym. Jednak jak rozmawiałam z rehabilitantką to ma jeszcze złamanie w odcinku piersiowym. -
ale ten czas leci jak oszalałe prosię :) dopiero co byłyśmy u Nutusi i jej czeredy, a tu już półrocze stuknęło. Oj ja tam nic mówić nie będę. Imcia już trochę siedzi sobie u Nuci. Ja to myślę, że jej po prostu pokoje i ogródek bardzo odpowiadają :D Przypomniało mi się : Mazowszanka pozdrów TZ-ta. :P
-
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
no patrzcie państwo, nie będę zwalać na SKS, że niedowidzę , ale cóż same widzicie nie jest dobrze. Obiecuję pojechać do Amigi na działkę i odszczekać. Ciekawe jak zareagują sąsiedzi Oli :D no i pewnie na torcik przepysznej pyszności jabłkowy to już nie mam co liczyć :( -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
dziewczynki, wszystko zależy od natęzenia prądu jaki pójdzie w pastuchu. Dla konia, czy krowy, które ważą więcej niż człowiek prąd jest mocniejszy dużo. Wcale się nie dziwię Jagusko, że pamietasz to "kopnięcie" bo przypuszczam, ze to ogrodzenie było dla wiekszych i cięższych zwierzatek niz Ty :D Może najpierw dam sama siebie "kopnąć" i bedę "pokopana". Nie to zły pomysł bo ja z 6 razy cięższa niż Diego. Jedziemy dzisiaj zrobić dodatkowe zdjęcia rtg oraz na szczepienie. W związku z tym pracujemy razem. Mamy gości co chwilę do miziania. Dostaliśmy 2 kości do gryzienia (to wczoraj), a dzisiaj zestaw pedigree smaczkowy i "cygara" . Wszyscy myślą, ze to ja palę cygara ;P zresztą sami zobaczcie. Dobrze, że wczoraj nie od razu otworzyłam bramę, bo "Kukusiek-Diegusiek" przywitał mnie przy bramie. Taka sobie kolejna dziurka wygryziona. Co to w ogóle za beznadziejna siatka, co ją taki mały bąk "ma na raz" !? Popatrzcie teraz- miał to być biedny, kaleki, niechodzący pies. A jest owszem biedny i kaleki i niechodzący, ale aparat nie z tej ziemi :) Nasz fotoreporter podglądnął miziaki Diego Emotikon grin zapraszam do oglądania j -
Przegubowa Szyszka - cud, że choć jedno auto się zatrzymało...
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
fantastico, właśnie sobie to wyobraziłam :D a "Sysunia" faktycznie jak Karmelek. Nutusiu spróbuj przez Tynypica zdjęcia wrzucać. -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
uuuups, chyba złapałam tyły u Amigi, ale to za karę, że o mnie nie wspomniała na wątku Nusi :) z relacji z Marszu Azylanta :P A co do Diego to zobaczymy jak się odnajdzie, bo tutaj ma prawie 32 m2 zagrodzone, a kojec przyjedzie 3x2m. Mam pożyczone od przyjaciół Nutusi urządzenie (pastuch) przyszły już zamówione taśmy i izolatory do tego. Spróbujemy na najsłabszym prądzie (brrr jak to brzmi) może się oduczy podchodzenia do siatki. Wtedy byłby dalej na większej powierzchni. -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
patrzcie jaka ropucha z tej Amigi. Nawet nie wspomniała, że byłyśmy razem :P -
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
dziewczynki kochane przepraszam za nieobecność, już nadrabiam. Umówiłam się dzisiaj z dziewczynami z fundacji, że na dogo ja będę informować Was o działaniach u Diega. hehe zaczne od swoich informacji No i niestety chyba nie jestem w stanie zapewnić Diego bezpieczeństwa. Spryciarz zorientował się, że siatkę z przodu tez można przegryźć. Nie mam już pomysłu, jakby go przekonać, że w kojcu (32m2) nie jest tak źle. W jednej wygryzionej dziurze wystawał drut i chyba się nim skaleczył, bo ma rankę na szyi. Mogłabym go zostawiać w ogrodzie, ale nie mam gwarancji, że nie znajdzie sobie gdzieś słabszego miejsca w siatce. Dostaje kości wędzone, prasowane, żwacze, żeby miał się czymś zająć i nic to. Nie mogę całego kojca obłożyć blachą, bo nie będzie nic widział i to dopiero będzie lament. A lamentować to on potrafi. No i co robić??!! Tu informacje z fundacji Pani Małgosia posłała dokumentację Diego do dr. Niedzielskiego we Wrocławiu, póki co czekamy na odpowiedź. Wiem, że leci czas i podobnie jak Wy, ja także się niecierpliwię, ale Pani Małgosia sądzi, że warto czekać na opinię. Doktor często odzywa się po dłuższym czasie. Póki co przygotowujemy Diego do ewentualnej operacji rehabilitacyjnie. Trzeba jak najbardziej wzmocnić łapy, jeśli już dojdzie do zabiegu muszą byc na tyle silne, by okazały się pomocne po nim. Jeśli okaże się, że na zabieg nie ma szans będziemy korzystać z metod alternatywnych, do których tak czy siak trzeba Diego przygotować. Im lepsze mięśnie rozbudujemy teraz, tym lepsze będą efekty leczenia. W środę Diego jedzie do weterynarza na szczepienie. Od antybiotyku minęło już na tyle dni, że możemy to wreszcie zrobić. Diego dostanie też wtedy pakiet zabijaczy czasu, aby nie zajmował się ogrodzeniem. Prócz tego chcemy kupić gotowy kojec, żeby psiak spokojnie i bezpiecznie mógł zostawać pod nieobecność Pani Doroty. Niestety nie może być w domu, całe życie spędził w budzie i nie radzi sobie z tą sytuacją, dlatego kojec na czas nieobecności będzie dla niego najlepszym rozwiązaniem UWAGA UWAGA! Dziś pisałam, że czekamy na decyzję, a tu taka informacja Emotikon smile Doktor Niedzielski kazał wykonać jeszcze jedno zdjęcie RTG Diego. Zrobimy je w tym tygodniu, najpewniej też w środę zrobimy wymagane zdjęcie. Na jego podstawie padnie decyzja o operacji Emotikon smile Myślę, że pod koniec tego tygodnia będziemy wiedzieć co i jak! W związku z powyższym, jutro jedziemy zrobic zdjęcie RTG i od razu go zaszczepimy.. Wytłumaczyłam dziewczynom, że zabieranie go i odwożenie tam i z powrotem nie ma sensu i koszty większe. Zabieram Diego do pracy, a po pracy pojedziemy do dra Tłustochowicza na Żabiniec. Jak to fajnie, że o nas pamietacie. W sobotę byłyśy z Amigą na Marszu Azylanta, a potem "wrąbałyśmy" pyszną szarlotkę z bitą śmietaną i wypiłyśmy kawkę. to mnie chyba tak rozleniwiło :D Co do finansów Nutusiu bardzo dziekuję za oferencję, ale na razie Diego ma sporo uzbierane. Mamy nadzieję, ze wystarczy w razie czego na operację i klinikę i rehabilitację.