-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
Ruda-wkońcu w swoim wspaniałym DS u: Klops !
Jelena Muklanowiczówna replied to Angel's topic in Już w nowym domu
To psinka odebrana tej zbieraczce - Zofii? Babę się powinno zamknąć! Trzymam kciuki za to, żeby suni się udało. -
WESOŁY TERIER MAKSIO - szuka domkuuuuuuuuu!
Jelena Muklanowiczówna replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Mistrz pozowania! :D -
Nieśmiała Kundzia znalazła dom jak z bajki :)
Jelena Muklanowiczówna replied to eloise's topic in Już w nowym domu
Hahahahha! :D :D :D Jaka mina! Normalnie, ona mi mojego Jarka przypomina z tymi pluszakami. A w ogóle, to człowiek sobie myśli: Jaki to miły, miękki pluszak, nie ma w nim dużo waty. A potem jak się pluszaka rozerwie to się okazuje całkiem co innego! ;-) -
Nieśmiała Kundzia znalazła dom jak z bajki :)
Jelena Muklanowiczówna replied to eloise's topic in Już w nowym domu
Hahahahaha! Dobre! :D A jak się fajnie Hania zawstydziła na tym filmiku! - Hania, pogłaszcz Kundzię. - Nie mogę! :D -
[quote name='Ulka18']Jarus jakby troche pod podwoziem ostrzyzony :D Udalo sie bez problemow? I futro na nozkach tez. Tylko ogon jak pioropusz zostac :fadein:[/QUOTE] Jarek jest pod tym względem bezproblemowy. Wywracam go do góry kołami i strzygę, a on tylko leży i czeka. Najlepiej lubi, jak się go czesze pod brzuchem! ;-)
-
[quote name='Ra_dunia']Przerażające, że ta kobieta już szuka następnego psa. Zastanawiam się ile ich rzeczywiście przewinęło się przez ten dom.[/QUOTE] Ja uważam, że powinno się poinformować schronisko w Celestynowie o tym, że kobieta bierze od nich psy i oddaje do drugiego schronu. Niech wie, że nie może być anonimowa.
-
Nieśmiała Kundzia znalazła dom jak z bajki :)
Jelena Muklanowiczówna replied to eloise's topic in Już w nowym domu
Faktycznie, zdjęcie fajowe! Szkoda, że mój Jarosław nie chce spać w takim koszyku! :D -
Obawiam się, że to sikanie może być jednak spowodowane chorobą. Sunia moich rodziców miała coś takiego, a jeszcze oni pracowali normalnie, więc to był prawdziwy problem. Mama przed wyjściem do pracy rozkładała stare ręczniki i prześcieradła na podłodze. Wiem, że na pewno sunia brała jakieś leki, ale nie wiem jakie.
-
Cioteczki, no Jarosław nie jest obrażony, bo w tym tygodniu Pańcio miał pierwszą zmianę, więc przychodził wcześniej i był całe popołudnie z Jarciem. I tak zostanie na jakiś czas, więc strachu nie ma! ;-) Co do dzieciaków, to jak zapewne same wiecie, różne są. Im starsze, tym gorsze. Mam pewien problem ze starszymi chłopakami i nie wiem co z nimi zrobić. :/ Ale poza tym, to w porządku. Postraszy się rodzicami i są grzeczne! ;-)
-
Przeżyliśmy wczoraj horror. Zabrałam Jarcia na weekend do moich rodziców i jak wczoraj wracaliśmy, to podstawili malutki, ciaśniutki autobusik, do którego zapakowało się multum ludzi. W tym jakiś facet z reklamówami do którego nie docierało, że za nim jest pies i ćwok ciągle staje mu na łapę. Palant stał i się tylko durnowato uśmiechał. Musiałam wziąć Jarcia na kolana i całą drogę gnietliśmy się w ciasnym fotelu z torbą pod nogami, bo oczywiście genialny kierowca nie chciał otworzyć bagażnika. No masakra. Więcej go nie zabiorę PKS-em.
-
No póki co jest grzeczny. Pierwszego dnia był chyba bardzo zestresowany, nic nie zjadł, ale wczoraj, jak wróciłam, to już było wyjedzone z miski, więc w porządku. Zobaczymy jak dalej będzie działał ten układ. W przyszłym tygodniu będzie lepiej, bo mój TZ-et będzie miał pierwszą zmianę i będzie w domu przed 16, więc Jarcio nie będzie tak długo sam.