Jump to content
Dogomania

Jelena Muklanowiczówna

Members
  • Posts

    3072
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jelena Muklanowiczówna

  1. Tak ładnie żarło i zdechło! :( Nie będzie szelek... Nawet mi się gadać nie chce o tym...
  2. Hurra! Hurra! Pańcia jarusiowa dostała pracę! Nie jest to jakiś szczyt marzeń, bo wpisywanie cyferek w firmie kurierskiej, ale na pierwszy początek może być. A biedny Jarcio będzie sam w domu... :( Pocieszcie mnie!
  3. Ale, wiesz, Radunia, on nie wybrzydzał tak bardzo. Tylko na początku, jak mu chappi zaaplikowałam, bo jeszcze nie wiedziałam, że to takie świństwo, ale jak mu dawałam jakiekolwiek inne mięso to jadł bez problemu. Nawet Purinę zaczął jeść, jak się skapnęłam, że jest dla niego zbyt twarda i rozmiękczałam w wodzie. Co do Frolicu, to rozumiem, że to też nie jest szczyt zdrowia, ale pies je, nie ma problemów z koopami, a wręcz na odwrót: wreszcie się poprawiło. Robi regularnie, codziennie i o odpowiedniej konsystencji. Fakt, że ostatnio zaczął wybrzydzać i nie chce już parówek ani nic. Tylko sam Frolic. A jaką dietę polecasz?
  4. A ja wam powiem, że mój Jarcio nie jest za chappi. Za puszkowym żarciem to w ogóle nie jest, bo mu się zrobiło to samo co Fryzi. Suche jadł, ale bez apetytu. Za to jak mu kupiłam Purinę suchą, to w ogóle odstawił suche jedzenie. Ale wydaje mi się, że to po prostu było dla niego zbyt twarde. Za to od jakiegoś czasu kupuję mu Frolic i jestem zadowolona. Je ze smakiem, koopka normalna i to 2 razy dziennie, a wcześniej były problemy.
  5. Maksiu, kanapowcu wielofunkcyjny, a co Ty tak nisko spadłeś? Maszeruj do domu!
  6. [quote name='Luna123']Jelena, a w związku z twoim wykształceniem nie chciałabyś naumiewać ?[/QUOTE] Ha! Oczywiście, że bym chciała, ale to nie taka prosta sprawa. Przez to, że nie obroniłam się w czerwcu, tylko ostatniego sierpnia, nie mogłam złożyć papierów do szkoły, bo po prostu było już za późno i była już obsada wszędzie. Druga sprawa to taka, że u nas w ogóle nie potrzebują ludzi do szkoły! Nie wiem, jak oni to robią? Nauczycielki polskiego żyją wiecznie? Nie zachodzą w ciążę? Z mojego roku tylko 2 osoby znalazły pracę w szkole. Z czego jedna właśnie w Warszawie. Co do wydawnictw, to do jednego już tu próbowałam, ale nie raczyli mi odpowiedzieć. Czekam teraz na dyplom (powinien być już w tym tygodniu), żeby ich teraz zbombardować swoimi referencjami. Dzięki za podpowiedź, Szerman, bo nie pomyślałam o diecezjalnym wydawnictwie. Aczkolwiek, jak mnie zapytają o światopogląd, to mogą być kłopoty... ;-) Z tą pracą korektora, to nie taka prosta sprawa, bo trzeba się na komputerach znać, na tych wszystkich programach, bo korektor nie poprawia tylko przecinków. Też próbowałam ostatnio i też nic, ale to w sumie było niedawno, więc może jeszcze się odezwą. Mam plan uderzyć też do jednego stowarzyszenia działającego na rzecz pojednania polsko-żydowskiego. Chociażby na staż. Aleśmy się rozgadali! Ktoś mnie pytał co u Jarcia. Już odpowiadam: Jarcio ma się dobrze, podjadł swojego przysmaku - jajeczka na twardo i teraz śpi. Jestem w szoku, bo on nie lubi warzyw, a dzisiaj dałam mu trochę farszu do placków ziemniaczanych (kurczak, pieczarki, papryka i marchewka) i zjadł wszystko, bez wybrzydzania na mięso i niemięso. Ogólnie to jest bardzo pocieszny i kochany. Ogonek mu chodzi cały czas, lubi się przytulać i do głasków i drapania nie trzeba go namawiać! :)
  7. Szczerze Wam powiem, że nie chciałabym mieszkać w Warszawie. Nie lubię takich dużych miast, źle się tam czuję. Ale coraz częściej ostatnio myślę o tym, że jednak trzeba będzie się przenieść, bo tutaj nie ma absolutnie żadnych perspektyw. Z drugiej strony - mój TZ-et ma tutaj stałą, nieźle płatną pracę, więc to by było trochę bez sensu, gdybym ja dostałam tam pracę i mielibyśmy się przeprowadzić razem, a on roboty by nie miał. Byłoby dokładnie tak, jak tu... Poczekam jeszcze trochę, bo na razie poruszyłam tylko niebo, została mi jeszcze ziemia...
  8. Najgorsze jest to, że ja od 3 miesięcy szukam pracy, a zostałam do tej pory zaproszona zaledwie na kilka rozmów kwalifikacyjnych, z czego większość to jakaś farsa. Raz zadzwoniła do mnie pani w związku z ofertą pracy jako doradca bankowy. Poszłam na spotkanie i co się okazuje? Że to jest piramida finansowa, nie żaden bank, nie mają dla mnie w ogóle etatu, tylko chcą żebym się zapisała do ich funduszu inwestycyjnego i wpłaciła wpisowe w... dolarach! Jakaś gruba ściema! Wyobrażacie sobie? Wrzucanie czegoś takiego pomiędzy oferty pracy powinno być karalne! Chodziłam po mieście, zostawiałam CV w sklepach, gdzie były ogłoszenia, że szukają pracownika i co? NIKT mnie nawet nie zaprosił na rozmowę. A dałabym sobie rękę uciąć, że byłabym dużo lepszym handlowcem niż te lampucery po liceum ekonomicznym, którym w głowie tylko dyskoteki i malowanie paznokci. Nie wspomnę już o tym, że ludzie ogłaszają się w anonsach, a potem przez 3 dni potrafią nie odbierać telefonu. To jest dla mnie żałosne i poniżej godności, że osoba z dyplomem wyższej uczelni musi chodzić po mieście i dopraszać się o to, żeby ktoś ją przyjął do pracy, a każdy pracodawca się z niej śmieje, że nie ma żadnego doświadczenia i do niczego się nie nadaje, niczego nie umie. Kurde, opanowałam gramatykę historyczną języka polskiego w stopniu zadowalającym, to niech mnie nikt nie obraża twierdzeniem, że nie nauczę się obsługi kasy fiskalnej w sklepie z butami! Uch, przepraszam ciotki, ale jestem sfrustrowana już tym wszystkim...
  9. eloise! Przyprawiłaś mnie o niezły ubaw! :D :D :D Nie żal Ci było psa? Dawać mu takie świństwo?
  10. No Lori dał popis. Może chciał przez to powiedzieć: "A leję na to wasze chappi!" :D
  11. Heh, cioteczki, żebyście widziały na jakiej ja dzisiaj byłam rozmowie o pracę!!! Szok! Jakaś sekta! Baba mi zaczęła opowiadać, że ich firma nie jest najlepsza na rynku, że nie uzyskam tutaj niezależności finansowej, ale wejdę do grupy, w której każdy będzie mnie kochał i wszyscy będą pragnęli mojego dobra! (sic!) A potem zaczęła mi opowiadać o tym, że pieniądze są w życiu najważniejsze i że wszystkie problemy w rodzinie biorą się z braku pieniędzy. I wszystko takim językiem i takim tonem, jakbym była na mszy! Po 40 minutach stamtąd uciekłam... :/ Najgorsze jest to, że obiecałam Jarkowi, że za pierwszą pensję kupię mu szelki, a tu lipa! Dobrze, że on tego nie rozumie! :D
  12. Melduję się, bo dostałam zaproszenie! :) Seksi loczek na klacie ma Fryzia! Ciotko Luno, też szukam pracy. Niestety bez efektów... :(
  13. Tekst do ogłoszeń: Oferta specjalna! Tylko u nas wielofunkcyjne urządzenie kanapowe zwane „Psem”! Psu na imię Maksio i jest bardzo prosty w obsłudze. Należy go jedynie głaskać, przytulać, karmić, wyprowadzać na spacery, ale przede wszystkim należy go kochać. Oczywiście najlepiej robić te wszystkie rzeczy na kanapie! Jedyne takie urządzenie, które ma duszę i odwdzięczy się za usługę: będzie się cieszyć na Twój widok, gdy wrócisz z pracy, merdać ogonem, przybiegać, jak go zawołasz, zjadać resztki z obiadu i psocić, psocić, psocić… Nie przegap okazji! Musisz go mieć! To wiąże się jedynie z korzyściami! Fajny? Czy przesadziłam trochę z tym porównywaniem do rzeczy? Ps. Łooooo, mam już dwie łapki pod nickiem! :D
  14. No jaka ciotka! :D A Ty wiesz, że ja właśnie pracuję nad tym tekstem? :D Tylko mi ciągle ktoś przeszkadza!:mad:
  15. No ja to nie wiem, jak tak można. Siedzieć Murkom na głowie! Szorujesz do domu, mały! ;-)
  16. Ciotki, ja bym się tak nie przejmowała. Pies głupi nie jest, nie zrobi sobie krzywdy. U nas przez dłuższy czas Jarek spał na parkiecie i to przy ścianie, żeby się ochłodzić. Jak się zepsuła pogoda, to bałam się, że się tam przeziębi, a on jak gdyby nigdy nic przeniósł się na koc. Lorkowi ewidentnie nie jest zimno, jest wytrzymały.
  17. Dzięki, eloise! Dobrze wiedzieć, że w tym gąszczu niepotrzebniactwa filolożek polskich na coś się przydaję i ktoś mnie lubi! :)
  18. Tekst do ogłoszeń: Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami mieszkali Trzej Muszkieterowie: Atos, Portos i Aramis. Ich ulubionym zajęciem było dokazywanie na trawie, ale mieli też jedno zmartwienie. Nie mieli własnego domku. Byli dobrymi przyjaciółmi, ale każdy z nich marzył, że kiedyś przyjdzie po niego człowiek, weźmie do domu, przytuli, pogłaszcze, podrapie za uchem. Ciemną nocą tulili się do siebie i szeptali wymyślone historie w psim języku: jak to ich właściciele zabierają ich na spacery, jak to śpią na tapczanie, jak to mają piękne, pełne miski. Muszkieterowie są jeszcze bardzo młodzi, a więc pełni nadziei, że ich marzenia i wymyślone historie się spełnią. Przytul do serca Muszkietera. Spraw, że bajka ziści się... O! Taki wymyśliłam! Atosek ma piękny łaciaty nosek! (co za rym!)
  19. No proszę, proszę! Jarcio niby taki safanduła, a dzisiaj, jak się zbieraliśmy na spacer, to szczeknął na mnie, żebym się pospieszyła! :D
  20. Uuuu, ciotko, nic nie było, bo na przednówku jesteśmy! ;-)
  21. Ilian, maszeruj po dom! Zrobimy halci niespodziankę!
  22. To już się stało! ;-) O 14:25! Na razie muszę się najeść! ;-)
  23. Moje dwa ulubione fragmenty: "Loruś! Ja nie patrzę! Mnie tu nie ma!" "Właśnie mi Gajka resztę zapasów zeżarła!" :D
  24. Co tu dużo gadać, ciotki! Piękny ten pies i piękny ma tekst do ogłoszeń! ;-)
  25. Ej no, nie bądźmy takimi pesymistami. Ja jak dostałam Jarka to byłam pełnoprawną studentką i mieszkamy w wynajętymi mieszkaniu, a jednak ktoś nam zaufał i Jarciowi nie dzieje się krzywda. Nie skreślajmy jej od razu z tego powodu. Trzeba najpierw porozmawiać i w ogóle, a widać, że dziewczyna podchodzi do sprawy poważnie, skoro zabiega o to, by przy rozmowie była właścicielka mieszkania.
×
×
  • Create New...