Jump to content
Dogomania

Jelena Muklanowiczówna

Members
  • Posts

    3072
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jelena Muklanowiczówna

  1. Co się dziwisz, andzia, zabezpieczyli to wszystko betonem tak, jakby tam mieli zostać na wieczność! ;-) Muszę do was wpaść, bo już dawno mnie nie było...
  2. Ojoj... Prześcieradełko z wzorkiem z czapeczki! Piękne dziewczę!
  3. [quote name='anciaahk']Jelena w kwestii kotów polecam kontakt z Jogi:diabloti:, trafi Ci się postrzelona ale jedyna w swoim rodzaju nakolankowa Agrafka albo wyluzowany Murków Szerman - oba koty z tego samego źródła :diabloti:. Każdy kociarz jak widzi naszą Agrafkę to jest lekko zszokowany, hehe.[/QUOTE] Na razie uparcie próbuję oswoić kota, który zamieszkał na przystanku, z którego jeżdżę do domu. Skubany, przeżył tam największe mrozy nawet. Chciałam dziada już ze 3 razy przytargać do domu, ale zawsze mi ucieka. A jak mu mówię: "Choć, głupi kocie, będziesz miał dom i swojego psa", to tylko miauczy, jakby nic nie rozumiał. Patrzcie, ludzie, co za kot!
  4. Ja to się będę darła aż mnie ciotki dogomaniackie w Szczecinie usłyszą. Psy w całej Polsce będą ze mną wyły! :evil_lol:
  5. [quote name='jogi']dzieci chowaja się najlepiej ze zwierzakami, patrz moja Alcia i Hania Murków[/QUOTE] Ot co! I dlatego zanim zajdę w ciążę muszę jeszcze sprowadzić do domu kota! [B]Luna[/B], ja staram się dzieci w świetlicy nauczyć tego, żeby nie interesowały się życiem innych, bo to nie ich sprawa. Zasadę tę postanowiłam wprowadzać małymi kroczkami, zaczynając od tego, że nie informuję nikogo kiedy koledze kończy się czas na komputerze. To jest jego czas, niech go wykorzysta jak chce, a jak ma potrzebę, to rozpowie o tym wszem i wobec kiedy kończy. Matki się obruszyły, że jestem opryskliwa i jak się dziecko pyta to mam odpowiadać. Rzekomo się obruszyły, bo w sumie to żadna mnie się nie poskarżyła.
  6. Tia! Mnie też się podobała argumentacja! :D Swoją drogą, miałam kiedyś taką sytuację na dogo, że walczyłyśmy z jedną dziewczyną o sukienkę na bazarku właśnie do ostatnich chwil, aż mi się dogo zamuliło i przegrałam o jedną minutę! :evil_lol: A potem ta dziewczyna, która wygrała sukienkę napisała do mnie czy jednak bym jej nie chciała, bo okazało się, że na nią jest zbyt ciasna! No i mam ją! :evil_lol:
  7. [quote name='eloise'] "tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono"... nie pamiętam już autora tych słów, cytat pamiętam od matury[/QUOTE] Wisława Szymborska. "Wołanie do yeti".
  8. [quote name='Luna123']ja jestem za in vitro, a kolega, że to jest zabójstwo i takie tam. [/QUOTE] Powiedz temu koledze, że jest głupi jak but i nie ma zielonego pojęcia o biologii. Jak trochę poczyta o zapłodnieniu to się dowie, że wydalanie i umieranie zarodków jest stanem naturalnym i przydarza się każdej kobiecie kilkakrotnie w ciągu całego życia. Normalna sprawa.
  9. Wporzo ma nasz profesor Jonatan garnitur! I na ostatnim zdjęciu mina iście profesorska. A w ogóle to miałyśmy się zachwycać urodą eloise! eloise, no po prostu jesteś jedną z najpiękniejszych posiadaczek psów na tym forum! ;-)
  10. Magda, a w waszej gestii leży też podcinanie złamanych konarów drzew? Bo jeśli tak, to zgłaszam, że w Parku przy Hali Legionów, od strony ulicy Okrężnej jedno drzewo ma złamany konar i wisi na nim i skrzypi.
  11. eloise, ja mam brata w Warszawie, mogę go podesłać do Ciebie, to Ci zrobi! :D W szkole, w której pracuję jest wynajęta jedna duża sala pod przedszkole finansowane ze środków unijnych. Fenomenalna sprawa. Oni tam mają praktycznie wszystko, nawet obiady im dowozi firma cateringowa. Zupełnie inne czasy teraz są. Świetnie wyszkolone przedszkolanki z autentycznym zacięciem i chęcią do pracy, a nie stare prukwy, jak wtedy kiedy ja chodziłam do przedszkola. Aż mi się piosenka Kaczmarskiego przypomniała: W przedszkolu naszym nie jest źle Kiedy się grzecznym jest Bo jeśli nie - zaraz po pupach biją nas I krzyczą - patrz szczeniaku gdzieś ty wlazł Albo po łapach po łapach po łapach trzepią i W kącie się łyka łzy
  12. [quote name='MagdaNS']to jest nasz najlepszy poplecznik i informator w Kielcach, dzięki któremu jeszcze nie zwariowałam przez te Kielce :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/QUOTE] Hajże, hajże! Na magistrat! Obsadzimy ich od góry do dołu begoniami! :D
  13. Nie zazdroszczę. Dobrze, że dzieciaczka masz takiego fajnego, to jakaś pociecha. Ale może Ulka ma rację. Może to zachowanie nie wynika z wielkiej miłości do ojca, tylko np. z chęci akceptacji? Może on jej daje jakieś sygnały, że malutka musi się o niego troszczyć, bo jak nie, to jej nie będzie lubił czy coś takiego. Jak tu siedzę w tej świetlicy, to widzę takie różne sytuacje, mówię Wam, aż włos się na głowie jeży co ludzie potrafią nawciskać dzieciom, żeby zrobiły, to co trzeba.
  14. Odkamienianie umówione na 8 kwietnia, bo 1 jest tylko jedna pani w gabinecie i ona będzie dopiero od 11, a mnie pasuje, żeby zaprowadzić Jarcika na 9. Także czekamy jeszcze dwa tygodnie. Może mu do tego czasu zęby nie wypadną. A weźcie mi ciotki powiedzcie czy psu może się dziać coś dziwnego po narkozie?
  15. Poczytałam. Ja bym TZ-etowi dała taką szkołę tańca, że sam by się wyprowadził, a pies by został i spał na jego miejscu w łóżku. Norrrrrrmalnie... Ech...
  16. Ej, ja tu czegoś nie rozumiem. Kolusia jest w Niemczech, tak? To co ona ma wspólnego z naszą Magdą?
  17. Cholera... Niezbyt dobrze to wygląda... :/
  18. CV wysłałam teraz. Red jest cudny. Już go kocham i się identyfikuję! ;-) A takie kwiatki jaaaaaakie... Chyba muszę zostać jakimś dyrektorem, żebym mogła zarobić na dom z dużym ogrodem! A jakie Jarek miałby wtedy fest życie! Super legowisko w każdym pokoju i specjalną osobę do przycinania pazurków!
  19. Dracena ma około 130 cm wysokości od doniczki do czubka, a czubkiem dla mnie są liście, które rosną do góry. Natomiast doniczka jest kwadratowa i ma boki 20 x 20 cm.
  20. U nas też cała fura liści. Jeszcze ostatnio, jak te wiatry były, to nawiało na ścieżkę, ale ja się tym nie przejmuję, bo i tak chodzę obok ze względu na to, że ścieżka jest rozmiękczona i jest błoto. A obok takie piękne kępy trawy nieskoszonej przez RPZ! :evil_lol: A propos, to mi się przypomniało, że jak mieszkałam jeszcze z koleżankami na studiach, to niedaleko nas był taki trakt spacerowy prowadzący do zalewu, nazywany przez mieszkańców swojsko "dolinami". I tak ze 3 lata temu, to była straszna batalia z RPZ o to, bo trawa była tak wysoka, że jak przyszła matka z dzieckiem, to dziecka nie było widać. Nie dało się np. na huśtawce posadzić, bo tonęła w trawie, nie mówiąc już o karuzeli, którą blokowały chaszcze i nie chciała się kręcić. Wreszcie skosili, ale chyba dopiero po dwóch tygodniach i jak się media zabrały za to wspólnie: radio, telewizja i prasa. Dracenę zmierzę, jak wrócę z pracy. A ty mi podeślij ten adres e-mail! ;-)
  21. A ja się tak zapytam: jakie Fox ma ataki? Bo ja tu nie od początku i nie wszystko ogarniam...
  22. A tej mojej dracenie to by cię chyba przydała gdzieś z 50% większa donica, nie? ;-) I też jej kurde listki zaczynają schnąć... :/ Ciotki, dobrze, że was mam. Jedna się zna na kwiatkach, druga na wychowywaniu dzieci i jeszcze wszystkie na psach! Normalnie wzięcie Jarka zaowocowało samymi pozytywami! :D
  23. [quote name='anciaahk']Jedynie staram się sama nie czyścić gazety.[/QUOTE] Kuwety? ;-) Ja zrobiłam sama zarąbistą zabawkę dla kota. Zawiązałam na końcu długiej nitki szmatkę i doszyłam do tego ciężki, duży metalowy guzik. Guzik jednocześnie obciążał zabawkę i dzwonił o podłogę. Jak kocica podchodziła, to szarpałam szybko i wysmykiwało jej się z łap. Ależ było uciechy, a zabawka za darmo, bo wszystko było w domu.
  24. No dobra, to po połowie. Jeszcze dam znać, jak się umówię na zabieg. A przy okazji zapraszam na bloga: [url]http://jarusiowy-blog.blogspot.com/2011/03/psina-gruba-panci-chluba.html[/url]
  25. [quote name='MagdaNS']Dracena :) Ma za małą doniczkę :)[/QUOTE] Pewnie, że ma za małą, bo jak się wprowadzaliśmy to była o połowę mniejsza! :evil_lol: I jest to właśnie dowód na potwierdzenie tezy halci, jakoby kwiatki na przekór rosły nieźle w za ciasnych donicach! ;-) U mnie w domu rodzinnym nigdy nie było kwiatków. Raz ktoś, chyba przez pomyłkę, podarował mojej mamie paprotkę, to zdechła w trybie przyspieszonym. Aż wreszcie zrządzeniem losu dostałam własny pokój i zaczęłam do niego sprowadzać habazie. Najlepiej rosły te, które mój tata ukradł z biura w swojej firmie! :evil_lol: Miałam takie fajne pnącza, które udało mi się tak wyhodować, że przeciągnęłam nitki pod sufitem i one sobie tak rosły. Aż tu wyjechałam na studia. Po dwóch miesiącach studiowania wszystkie kwiatki były do wyrzucenia, bo zeżarły je robaki. Takie malutki białe, co wyjadały ziemię, a kwiaty schły i opadały im liście. Moja mama coś za bardzo o nie dbała. Ogrodniczy horror.
×
×
  • Create New...