-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
[COLOR="#ff0000"][SIZE="6"]Świeże info![/SIZE][/COLOR] Byliśmy dziś u weta. Uszka wyczyszczone (ogólnie, to pani pochwaliła, że bardzo ładne, bo tylko z wierzchu brud, a wewnątrz kanały słuchowe czyściutkie), Fiprex zakupiony. Rozmawialiśmy też o ewentualnym ściągnięciu kamienienia. Pani doktor powiedziała, że koszt zabiegu będzie wynosił 120 zł, ale na pewno po zabiegu trzeba będzie jeszcze zastosować leczenie dziąseł, bo kamień już na nie wchodzi i widać gdzieniegdzie, że robi się stan zapalny. Więc to też pociągnie koszty. No i oczywiście potem jeszcze środek zapobiegający odkładaniu się kamienia. Po zabiegu pies do wybudzenia zostaje u nich, ale nie ma problemu, jeśli np. chcielibyśmy go odebrać później. Ja jestem zdania, że trzeba to tam zrobić, bo skoro mają być jeszcze dodatkowe koszty w postaci leczenia dziąseł, to trzeba szukać oszczędności. 120 zł a 220 zł, to znaczna różnica, a pytałam przecież tu i ówdzie, więc wysokie ceny nie są u nas rzadkością. Teraz od was zależy, jak zamierzacie nas wspomóc. Dogadajcie się i podejmijcie jakąś decyzję. Ja na zabieg chciałabym się umówić na piątek 1 kwietnia. Akurat będę po wypłacie. Psa zaprowadzę rano, przed pracą (około 9), a potem TZ-et, jak będzie wracał z roboty, to odbierze go około 16. Będziemy mieć cały weekend na obserwowanie go, czy nic się nie dzieje po narkozie. Co do wagi, to Jarcio schudł... całe 20 deko! :evil_lol:
-
Kolusia i Red łobuziak z nową kaczką :)
Jelena Muklanowiczówna replied to MagdaNS's topic in Już w nowym domu
Mata ciekawskie baby! Chyba to faktycznie dracena jest. [IMG]http://i53.tinypic.com/wkld0z.jpg[/IMG] -
Wybieramy się w sobotę do weta, to sprawdzimy ile waży. Nie wydaje mi się, żeby przytył, bo od dłuższego czasu ma ograniczone jedzonko, więc najprawdopodobniej utrzymuje stałą wagę. Wrażenie "otyłości" może sprawiać futro, które do tej pory mu przycinałam na brzuchu i tyłku, a teraz przestałam, bo słodko wygląda! :D No i utrzymywanie stałej diety spowodowało, że nie ma już dolegliwości żołądkowych, więc doopka czysta i można zapuszczać pantalony! ;-)
-
Kolusia i Red łobuziak z nową kaczką :)
Jelena Muklanowiczówna replied to MagdaNS's topic in Już w nowym domu
Wiesz, Magda, ja mam tylko jedną begonię (i jedną prymulkę), więc nie potrzebuję dużo tego nawozu. Pozostałe moje kwiatki to języki teściowej, które rosną chyba nawet w piwnicy. W zeszłym roku na wiosnę je rozsadziłam, 3/4 wyrzuciłam i zrobiłam 3 małe kwiatki, a tu w tym roku znowu trzeba rozsadzać. Tak idą w górę. Poza tym mam jeszcze takie drzewo z długimi, cienkimi liśćmi, co nie wiem jak się nazywa i było na naszym mieszkaniu już jak się wprowadziliśmy. Też rośnie bez oporów. W ogóle to może wrzucę zdjęcie. Mówię wam, jak się wprowadziliśmy, to drzewo miało dosłownie 3 liście na krzyż, a teraz tak szaleje. A nic mu nie dodaję, nawet nie przesadzam, bo jest za ciężkie. Tylko podlewam. Musiałam nawet zrobić z kartek a4 osłonę na doniczkę, bo Jarek ziemię wyjadał! ;-) Ja lubię kwiatki, tylko ciągle sugeruję się tym, że wynajmujemy mieszkanie i że może stać się tak, że trzeba będzie się wyprowadzać i co wtedy z kwiatkami? Przecież ich nie zostawię. I ogólnie to kręcą mnie takie typowo kwiatkowe - nie całe zielone, tylko żeby kwiaty były. Dlatego, Raduniu, wspieram Cię w ubolewaniu nad brakiem ogródka. A w ogóle, to domagam się zdjęć zwierząt, bo nie mogę się zidentyfikować z nimi tak bez zdjęć! ;-) -
Jeny, mówię Wam, jaki miałam dzisiaj sen! Była druga wojna światowa i ja się ukrywałam z Jarkiem w mojej świetlicy. Normalnie wszystkie okna pozasłaniane i zasieki porobione i nawet obczajałam, z której szafki można wyjąć półki, żebym się mogła schować tam z psem, gdyby Niemcy chcieli jednak wejść do środka. :evil_lol: azalio, Jarcio ma się dobrze, poza małymi problemami z uzębieniem. Jest szczęśliwy i kochany i cwaniakuje - jak mu paproch wpadnie do miski w wodą, to nie pije z niej, dopóki nie pozbędę się paprocha. Tak, jak dziewczyny wspominały - sporo wieści i zdjęć jest na blogu! ;-)
-
Kolusia i Red łobuziak z nową kaczką :)
Jelena Muklanowiczówna replied to MagdaNS's topic in Już w nowym domu
Weźcie z tymi psami na wsi! U nas, tam gdzie pracuję, na wsi, to się nauczyły uciekać przed samochodami i chodzą rowami, ale wiecie jak to jest, jak się suka na wsi cieka... Magda, ten nawóz do begonii, to może być taki: [url]http://img17.allegroimg.pl/photos/oryginal/15/06/61/52/1506615286[/url] ? -
[quote name='anciaahk']W temacie imion - ja postanowiłam nikomu nie mówić, jakie imiona wybieramy - bo do tej pory też były niewybredne komentarze i uśmiechy, więc dowiedzą się wszyscy po narodzinach, i tyle. Trzeba mieć jednak mimo wszystko trochę taktu w tym temacie.[/QUOTE] Brat mojego TZ-eta został niedawno szczęśliwie ojcem. Osobą, która najbardziej się wtrącała co do imienia była... ciotka chłopaków - siostra taty. Co za wredne babsko. Najgorsze było to, że jej się wydawało, że ma święte prawo wyrażać swoje zdanie na ten temat. Krytykowała dosłownie każde imię, które ja wybrałam lub oni, bo wbiła sobie do głowy, że mała powinna mieć na imię Ewa. Na szczęście młodzi mieli to głęboko w d... i dali dzieciakowi Lena Aleksandra. Dla Ewy zabrakło miejsca i ciotka miała się z pyszna! ;-)
-
Wpierw, jak do mnie zadzwoniłaś i powiedziałaś, że "Mówi Magda z dogomanii", to sobie pomyślałam od razu o Tobie, ale potem od razu wpadłam na to, że Ty nie możesz znać mojego numeru i że to na pewno jakaś ciotka ze schronu kieleckiego. A jak to opowiedziałam TZ-etowo, to też od razu zapytał: "Ale skąd ona miała numer?" :D
-
Kolusia i Red łobuziak z nową kaczką :)
Jelena Muklanowiczówna replied to MagdaNS's topic in Już w nowym domu
Zapisuję się tutaj, bo wydzwaniają do mnie jakieś kobity i się przedstawiają, że są od Redzika, a ja żadnego Redzika nie znam! :evil_lol: -
PIESEK ZNALEZIONY - Karmelek ma dom
Jelena Muklanowiczówna replied to anciaahk's topic in Już w nowym domu
Kurde, a ja sobie wracam dzisiaj z Jarkiem ze spaceru i zdałam sobie sprawę, że tu się dawno nikt nie odzywał! Ancia, jak tam bobasek? Dobrze się czujecie? -
Wow! A ja myślałam, że kosmetyczki tak się wyspecjalizowały, że zakładają coś na tego paznokcia, co wrasta i w ten sposób regulują jego odrastanie. Przydałoby mi się coś takiego, bo mam od zawsze problem z paluchem u prawej nogi - załatwiła mnie tak moja mamusia, która jak obcinała paznokcie, to wbijała nożyczki prawie w skórę. U rąk jeszcze do dziś rosną mi łopaty, ale to jest łatwiej skorygować pilnikiem. U nóg udało mi się trochę to ogarnąć, ale z jednym palcem i tak mam problem. eloise, nie rób takiej krzywdy swoim dzieciom - zostawiaj trochę paznokcia! ;-)
-
Słuchajcie, ja wiem, że coś takiego przydarza się koniom po kastracji i to jest związane właśnie z zabiegiem. Tam dochodzi do jakiegoś uszkodzenia na skutek użytych leków chyba, czy coś takiego. Z tego co kojarzę, to jest to odwracalne.
-
Nasz Jarek też się boi klepki na muchy. Za to fruwające łapał dopóki kiedyś nie wyskoczył na połowę kuchni, a potem spadł centralnie w sam środek miski z suchym żarciem i wszystko się rozprysnęło po podłodze. Ja zrobiłam swoje: "Jaaaaaaareeeeek... No coś Tyyyyyy zrobił?" - a on to traktuje, jak najgorszy ochrzan i więcej już much nie łapał. A szkoda, bo jak sobie przypomnę, jak wyleciał po tę muchę i klapnął w miskę to sikam ze śmiechu! :D