Jump to content
Dogomania

Jelena Muklanowiczówna

Members
  • Posts

    3072
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jelena Muklanowiczówna

  1. Zapomniałam zrobić zdjęcia begonii, może jak przyjdę do domu, to wrzucę. Ale ogólnie to ma się całkiem nieźle. Odrastają jej nowe liście, a stare schną i opadają. Staram się je usuwać regularnie. Zakwitnąć, to ona mi już chyba nie zakwitnie, ale może w przyszłym roku? Na necie czytałam, że np. prymulki kwitną raz i schną, a potem trzeba je przesadzić do ziemi, a pani w kwiaciarni powiedziała, że nie, że można je trzymać w doniczce i wcale nie trzeba przesadzać, na następny rok zakwitnie. Normalnie nie wiadomo komu wierzyć. Kaktusy sobie kupię - nie będzie problemu. A swoją drogą, jak już przy roślinach jesteśmy, to widziałam dzisiaj waszych jak kosili takim fajnym sprzętem trawę. Szkoda, że nie zdążyłam zrobić Jarkowi zdjęć przed skoszeniem mleczy, tak żółto u nas. Ale nie przyzwyczajona jest do tego, że ktoś kosi trawę zanim zrobi się do pasa! ;-) Poza tym, to np. na mieście notorycznie widzę RPZ jak zajmuje się wszystkimi sadzonkami itp. Ja to nie wiem jak Wy na tym wychodzicie, podpisali umowę, a teraz zlecenia dają i tak RPZ-owi. Powinniście iść z tym do "Uwagi". Poważnie.
  2. Kochana, dasz sobie świetnie radę ze wszystkim, to samo przychodzi. A na kiedy masz termin?
  3. [quote name='eloise']wiesz Jelena-pomyślałam- a nóż widelec Ci się spodoba i sobie taką zamówisz... :D[/QUOTE] Za mało różowa jak dla mnie! I oczywiście za długa. I nie rozumiem po co ten dekolt - ja wystąpię topless! ;-)
  4. Dzieciaki są wporzo! Ja mam podobną historię do tej ze spinkami. W świetlicy: Dziecko się huśta na krześle: Ja: Zuzia nie huśtaj się, bo się przewrócisz, przytrzaśniesz sobie coś i cię będzie bolało. Zuzia: Dobrze. Ale widzę, że się nie przestaje huśtać. Za chwilę łubudu. Ja: A nie mówiłam? Zuzia: Ale wcale nie bolało! Kłamała pani! [B]edit:[/B] Cholera, już drugi raz zapomniałam napisać, że na tym zdjęciu na wątku Jarka masz super ten fioletowy makijaż i w ogóle to masz natychmiast powiedzieć kto ma takie zdolności?
  5. [quote name='eloise']imaginujcie sobie- ksiadz ja tak do kościoła wpuścił ;)[/QUOTE] A co miał nie wpuścić? Zapłacili mu, to wpuścił! :eviltong: No galancio suknia... No aż słów brakuje! Ale efekt osiągnęła, na pewno każdy mówił o niej przez długie miesiąceeeee...
  6. Jak mówiłam, że go ostrzygę i spadnie waga, toście gadały, że nie, a teraz się Radka nabija, że to od obcięcia! :eviltong: Nic wam więcej nie powiem, baby jedne! Nom, to prawda eloise, że miałaś wrzucić zdjęcia niezapomnianej panny młodej! :D
  7. Podniosę se Jarka, bo tak nikt się ostatnio nie odzywa! :D
  8. Znaczit co? Jest coś o czym powinniśmy wiedzieć, ale na razie cicho-sza, żeby nie zapeszyć?
  9. Poprawiłam trochę: Życie Magmy to typowy przykład ludzkiej nieodpowiedzialności. Kiedyś zapewne była słodkim szczeniaczkiem, który podobał się wszystkim, później stała się zbędnym przedmiotem. Tak przedmiotem, bo jak przedmiot została potraktowana. Nikt, kto ma w sobie choć odrobinę uczuć, nie wyrzuci psa na poniewierkę, bo wie, że to istota żywa, która również odczuwa ból, głód i zimno. Suczka została porzucona w jednej z miejscowości na Podkarpaciu. Błąkała się po okolicznych działkach, czasami dostała coś do jedzenia, częściej nie. Późną jesienią oszczeniła się, jednak z informacji jakie uzyskałam wynika, że szczeniaczki po prostu zamarzły. Choć nikt nie pomógł suczce, przeżyła zimę. Przypadkowo (a może było to zrządzenie losu?) zobaczyłam ją tuż przy drodze. Niestety widać było, że jest w ciąży. Udało się zorganizować "łapankę" i tak sunia trafiła w odpowiednim czasie do weterynarza. Została wysterylizowana. Obecnie przebywa w Hoteliku dla psów u Murki. Na imię jej Magma i jest bardzo przyjacielska, bez problemu podchodzi do każdego człowieka, pragnie jego bliskości. Jest spokojna i podatna na szkolenia i naukę. To przyjaciel na całe życie. Bezkonfliktowa, towarzyska i bardzo zapatrzona w człowieka.
  10. Ja też mówię "Pancia i Pancio". Czasami śmiejemy się, że Jarek to takie nasze ofutrzone dziecko, ale bez perwersji. Za to strasznie wkurza mnie, jak bratowa mojego TZ-ta wmawia mi, że przelałam uczucia macierzyńskie na psa. Wkurza mnie to przede wszystkim dlatego, że uważam, iż uczucia macierzyńskie i uczucia do psa są diametralnie różne, ale też dlatego, że zachowuje się tak, jakby fakt, że mamy psa oznaczał, że nie będziemy mieć dzieci. Pfff...
  11. Wiesz, ancia, tu nie do końca chodzi o ryczenie. Chodzi o powiedzenie głośno, donośnie i dobitnie, a szczególnie stanowczo i jak mówisz, to musisz wierzyć, że Ty masz rację. Jarek, jak się czasem przymierza do spsocenia, to wystarczy, że powiem "No!" - jak Wilhelmi w "Karierze Nikodema Dyzmy" - i od razu kładzie uszy po sobie. Od razu reaguje też na: "No? Co to ma być?". W ogóle "no" nabiera dla niego formy nakazu. Jak mówię: "Jarcik, chodź, idziemy", to olewa, ale jak powiem: "No, chodź, idziemy", to idzie.
  12. ancia, jak my wzięliśmy Jarka to TZ-et miał problem z dyscypliną. Jak ja powiedziałam "Stój", to pies stał, ale jak TZ-et się odezwał, pies puszczał to kompletnie pomimo uszu. Ja chodziłam z Jarkiem bez smyczy, a TZ-et jeszcze długo ze smyczą, bo pies go nie chciał słuchać. Ale my szybko wyczailiśmy w czym jest problem - w tonie głosu. TZ-et do tej pory zawsze miał koty, a do kota nie mówi się komend. Miał problem z opanowaniem tego, aż kiedyś na niego ryknęłam, żeby był trochę bardziej stanowczy, bo jak tak biadoli pod nosem, to nawet ja go nie słyszę, a co dopiero pies, który grzebie zapamiętale gdzieś pod krzakiem. Teraz jest już znacznie lepiej, ale nadal psu zdarza się zlać kompletnie TZ-eta. Z tego wniosek taki: Jelena będzie surową mamą, a TZ-et będzie rozpieszczał! ;-)
  13. Trzymajcie się dziewczyny! Zdrowia i spokoju! ;-)
  14. Maksiu, co u Ciebie słychać? Jeszcze nikt się w Tobie nie zakochał?
  15. Kasia, w takich sytuacjach dawaj numer telefonu do mnie. Ja delikwentowi wytłumaczę czy się da! ;-) Albo kieruj na mojego bloga! Każdego psa w każdym wieku można nauczyć czegoś nowego.
  16. Ha! Byliśmy u weterynarza. Dziąsła wyglądają ładnie i jest nawet możliwość, że najdą na odsłonięte szyjki, ale to nic pewnego. Kupiliśmy żel "Fresh Aid" i już psu podałam. Pytaliśmy o lizanie po siusiaku, bo zaobserwowaliśmy ostatnio, więc pani doktor obejrzała, ale mówi, że siurak w porządku, a lizanie najprawdopodobniej bierze się stąd, że siurak jest przystrzyżony i go końcówki kłują. Powiedziała, że można mu to smarować np. wazeliną. Zapytałam czy może być też maść dla kobiet nawilżająca "Feminum" z kwasem mlekowym. Powiedziała, że też może być. I najważniejsze. Waga: 16,5 kg! Tratatatattataaadam! Coraz lepiej, nawet ona była zaskoczona.
  17. No ja na przykład nie wiem jaka jest moja grupa krwi i okazało się, że nie mogą mi tak po prostu zrobić badania, tylko muszę za to płacić (i to sporo). Więc dałam sobie spokój - jak będzie taka potrzeba, to sami mi zrobią, a najprędzej to jak zajdę w ciążę. [B]edit:[/B] A co do dzieci to potwierdzam! Mało które mają wpajane jakieś sensowne wartości...
  18. Napisz, Basiu, a ja poprawię. Dużo łatwiej mi ostatnio poprawić czyjś tekst niż napisać swój. ;-)
  19. Łoooooooooooo... Gruuuboo! :-o :crazyeye: :-? muzzy, jak Ty to posprzątałeś potem? Jah, dziękuję Ci, że obdarzyłeś mnie leniwym, nieśmiałym, starszawym Jarciem, któremu nie przychodzą do głowy takie pomysły! :D
  20. Moja poprzednia psica miała podobne objawy z łapką. U niej też początkowo weterynarz nic nie widział, a potem się okazało, że to było zwyrodnienie stawu biodrowego. Identycznie ją układała, jak Falcor.
  21. [url]http://img820.imageshack.us/img820/4799/romek3.jpg[/url] - widzę, że skubany szybko nauczył się korzystać z umywalki! ;-)
  22. Falcor to był kudłaty smok z głową psa z filmu "Niekończąca się opowieść" :eviltong: Mój TZ-et Wam to mówi! ;-)
  23. Ja tam jako dziecko lizałam pręty huśtawek pomalowanych ołowianą farbą i jakoś żyję. Bawiłam się w piaskownicy i łykałam ten piach i też jakoś żyję. Jadłam głównie słodkie i chorowałam jak piernik. Był taki moment, że normalnie co 2 tygodnie byłam chora i wiecie kiedy mi przeszło? Jak zaczęłam uprawiać sport! W liceum miałam 100 % frekwencji - w ogóle nie chorowałam. Na studiach chorowałam 2 razy do roku: po wakacjach i po feriach, czyli zawsze w okresie aklimatyzacyjnym. Ale to były krótkie choroby. 2, 3 dni i po sprawie. Nawet teraz, dziewczyny w szkole się dziwią, że wszyscy chorują, a ja nie. Brat i bratowa mojego TZ-ta mają do tego luźne podejście. Ich córka ma 4 miesiące i ciągnie smoka. Ostatnio jej wypadł i długo leżał na łóżku. Dziadek mówi, że trzeba go teraz umyć, a Kamila na to: "Po co? Niech dziecko ma kontakt z zarazkami" i buch smoka do buzi. Ja ją psu podstawiam, nawet posadziłam na nim i nic się nie dzieje. Pies jej nie zeżarł, a dziecko do tej pory nie miało nawet kataru.
  24. Nie no, to jest jakaś masakra! Ludzie w miejscowości, w której pracuję wzięli sobie owczarka szetlandzkiego - szczeniaka i teraz przywiązują go drzewa smyczą i ta psina musi tak siedzieć cały dzień. Oczywiście o misce i wodzie nie ma mowy. Wyniosłam mu trochę wody, strasznie mu się pić chciało. Co robić?
  25. [quote name='Ra_dunia']Jelena - bałaś się wrzucić Jarusia skina? [/QUOTE] Nic z tych rzeczy, po prostu to zdjęcie jest urzekające, bowiem Jarosław wyszedł na nim jak rasowy kryminalista. Urzekających z krótką sierścią jeszcze nie mam, bo w ogóle mam mało, a poza tym krótka sierść to stan przejściowy. :eviltong: A w ogóle, to co się czepiasz, Radunia, wszyscy się nim zachwycali w święta i mówili, że dużo lepiej wygląda! :eviltong:
×
×
  • Create New...