Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Zdjęcie faktycznie super! Moli jak zwykle "expres" :), metryczkę nie najgorszą ma Bartuś :) "nie lubi - pokazuje ząbki i ma odruch gryzienia ..... - leży - nie dotykaj mnie! " O masz ci ,serio ? :( Mnie pozwalał wygłaskać się bez problemu jak leżał,wręcz domagał tego, podobało drapanko,..ale był krótko u mnie.
  2. Wnusia Moriska uwielbia i ciągle tylko pytała,dlaczego Morisek się jej boi ,..zawsze prosiła,że chce go pogłaskać..bardzo długo na to czekała ,aż się w końcu udało.Pod koniec pobytu Morisek podchodził do Ani,lizał rączki,dotykał noskiem do buźki, czujny jednak bardzo,ale ona już duża dziewczynka i wie jak przy nim ma się zachowywać .
  3. Dziękuję Kochani za ciepłe słowa. Brakuje mi Tinulka :(.. jego mnóstwo piłeczek leży i nie mam komu rzucać :(.. ..wieczorem,to był już nasz rytuał grania,a Morisek od razu siadał przy mnie,bo wiedział,że właśnie wtedy będą na pewno ciastka (Amik- legat,tylko za nagrody przynosi piłki). Moriska nie udaje się zainteresować piłką absolutnie,boi się. Wybaczcie Kochani,że tak dawno nic o Morisku nie pisałam,ale życie w tym roku mam na piątym biegu. Zmienił się chłopak,wydoroślał ,ale do "szkoły ciągle chodzi" :) W tym roku zaliczył egzaminy na 6 :), a nawet z plusem ( w kolejnej serii filmów zobaczycie) Ta wiosna i lato były trudnym okresem dla Moriska.Dużo się działo w domu,ciągle dużo nowych osób przewijało się wokół niego i z wielu względów niestety był "zmuszony" znosić te niedogodności.Dzielnie jednak dawał radę i patrząc na zachowanie teraz,to na dobre mu wyszło.Potrzebne były nowe bodźce, aby nie tylko w stosunku do mnie się otwierał.Odważniejszy i pewniejszy siebie się zrobił mój kochany dzikusek. Dwa wakacyjne miesiące była u mnie wnusia i Moriskowi trudno było znosić w pobliżu dziecko,zwłaszcza jak musiał przebywać razem w jednym pokoju na działce,ale lody przełamane :) Mamy ogromne szczęście,że Morisek jest łasuchem i smaczki cuda działają :) Wcześniej dzieci Moris bał się potwornie i nie piszę o początkowym okresie u mnie,bo wówczas,to w ogóle przerażenie ogarniało na widok dzieci,ale jeszcze nawet rok temu prawie nie wchodził na parter jak Ania była. Z wnusią powoli oswajaliśmy się od dawna jak tylko przyjeżdżała i tą zimą Moris malutkie postępy już robił.Amik dzieci nie cierpi (szczeka nie na żarty)) i z nim innego typu przeprawa była ponad 3 lata,ale to też mamy już za sobą.Priorytetem moim było,żeby psy i dzieci mogły razem funkcjonować normalnie w domu.Mogę w końcu odsapnąć w tej kwestii... Teraz jaki jest Morisonek przy dziecku nie będę się rozpisywać,a wstawię filmiki i sami zobaczycie. Dumna jestem z Moriska jeszcze z jednego powodu,tzn z jego zachowania,ale napiszę jak nagram (niebawem) filmiki. Dziś filmy tylko z dzieckiem :)
  4. Moli,super,że udało Ci się z konsultacją u p. Profesora! I w dodatku za free :), Dziękujemy pięknie lekarzom z Przychodni Małych Zwierząt! Wiemy teraz na czym stoimy i powoli chyba trzeba będzie myśleć o ogłaszaniu Bartusia. Tysiu Kochana,do Ciebie uśmiecham się w tej sprawie :) Wiecznie zapominam zapytać i p.Irenkę i Ciebie Moli...Czy Bartuś jest wykastrowany?
  5. Moli z Bartusiem jest w lecznicy,czekają na wizytę. Mówi,że Bartuś nie jest takim aniołkiem,a jest awanturnikiem i szuka zaczepki z innymi psami.U niej stado spokojne i nie zgłaszała problemów,ale w przychodni,na ulicy Bartuś mocno pyskuje do innych :(.....w telefonie słyszałam jak darł japę :(
  6. Adopcja takiego psa jak Tigrunia cieszy po stokroć i dodaje wiary,że Takim pieskom również warto i trzeba dawać szansę. Za serce ścisnęły mnie wiadomości na wątku...Bardzo,bardzo się cieszę!! Tigruniu, szczęścia i miłości Ci życzę piesku u boku własnych Ludzi! Gabi, Tobie się kłaniam i Gratuluję! Lubię ludzi konsekwentnych i wytrwałych..
  7. Tysiu, dopisz proszę na pierwszej stronie to ważne pierwsze zdanie, żeby było jasne osobom wspierającym dlaczego kupujemy dodatkowe jedzonko. Promyczek jest u Moli na BDT, ale ze wsparciem dla piesków,które były u Niej na dt i zostały na Moli utrzymaniu.
  8. Ok,świetnie.... jeszcze podaj jaką dla Twoich bezdomniaczków ,to razem worek zamówimy. Elik,Eluniu, dziękuję,że zajmiesz się zakupem!
  9. Oczywiście Elu będę wysyłać...,p.Irenka dzwoni do mnie często i dopytuje jak pieski się mają....tęskni,dom pusty mówi :( Podeślij mi proszę w wolnej chwili nr konta psiaków. Moli, jak już "dopasowałaś" jakąś karmę chłopakom,to napisz i kupimy. Ewuniu,ogromnie dziękujemy za bazarek! Może i Bartusiowi przeszkadza :(....p.Irenka słuchała swojego weta :(...zobaczymy co u nas wet powie. Z całego serca dziękuję Wam Kochani za pomoc pieskom! Dziękuję ogromnie Skarpecie Talcott za wsparcie !! Super! Dzięki Moli! Tak szybko?..hehe...więcej ruchu mają u Ciebie,Bartuś pewnie szczęśliwy,że luzem może pobiegać.
  10. Wet p.Irenki odradził Jej usuwanie zęba Bartusiowi,bo był zdrowy,mocno osadzony i mówił ,że ogólnie w jedzeniu mu nie przeszkadza oprócz tego,że stuka w miskę. Nie wiem jak jest faktycznie i poprosiłam Moli,żeby przy okazji zawiozła Bartusia i Promyka do naszych wetów ,żeby ich obejrzeli. Z Promyczkiem p.Irenka jeździła do weta,niepokoiło ją,że Promyczkowi może coś boli z tyłu ,ponieważ w trakcie podnoszenia jak brała za tył zdarzało się że popiskiwał.Pod brzuszkiem więc go podnosiła.Lekarz badał i niby wszystko ok mówiła mi,(pisałam na wątku.)Uznała,ze nie przepada za braniem na ręce.Pieski spały z p.Irenką na łóżku,ale Promyk sam nie wskakiwał,nie miał orientacji odległości żeby wskoczyć,opierał się więc przednimi łapkami o łóżko i czekał, aż p.Irenka troszkę jego podsadzi. Chcę żeby Promyczka zbadał wet u nas,bo jak znosiłam go u siebie ze schodów to Promyk mi też zapiszczał. Moli obserwuje chłopaków i zgłosi wetowi jeśli coś ją jeszcze zaniepokoi.
  11. W kwietniu psy były odrobaczane,zaszczepione na wściekliznę i wirusówki i wtedy u weta założone zostały obróżki p/ kleszczom długo działające,jednak p.Irenka nie pamięta ich nazwy.Widziałam te obróżki,jednak nie są mi znajome. Dla bezpieczeństwa (u nas sporo jest kleszczy) ,może jednak zapuścić jeszcze pipety? Chyba zakrop Moli,jeśli masz w domu,później pieniążki zwrócimy ...(swoje psy podwójnie zabezpieczam).
  12. Moli,Promyczek suche lubił i jadł jedną porcję codziennie..,muszą być jednak maluteńkie chrupeczki jak dla yorków..,tak samo jak Bartusiowi z względu na te krzywe ząbki.Nie każda karma im smakowała i zostali przy tej,która przyjechała (nie znaczy ,ze jest najlepsza).Trzeba będzie chyba kupić po trochę kilka rodzai dla seniorów mikro i zobaczyć,która im lepiej podejdzie. Bartusia sierść poobserwuj proszę. .Był krótko u mnie i ja nie oglądałam specjalnie,..zauważyłam jedynie,że odrasta mu delikatny meszek,bo p.Irenka jego też strzygła u fryzjera ( choć osobiście wolę psy kudłate,to wiem,że niektórzy ludzie lubią psy wystrzyżone) Rzecz gustu co do sierści....Promyczek u Moli ją odzyska.No i wagi troszkę powinien zgubić...nie będzie tu miał jajeczek leciutko ściętych,a Bartuś bardziej przysmażonych,...19 letni Kokuś lubi gotowane,więc będzie dostawać dalej.
  13. Dziewczyny,które wiozły pieski,mówiły ,że rozstanie było bardzo trudne :( Żal im było p.Irenki :( ..Widząc całą sytuację nie chciały nawet pieniążków za transport,ale p.Irenka nalegała,zapłaciła i dała jeszcze dodatkowo na bezdomniaki dla jednej z dziewczyn ,która prowadzi dom tymczasowy. Dla Promyczka i Bartusia przyśle na moje konto. Podróż pieski zniosły dobrze,spokojnie podsypiały.Bartuś po kilku chwilach już był "mój" i nie odstępował na krok.Oba pieski totalne przylepki i w jednym czasie trzeba głaskać:) P.Irenka przekazała rzeczy,które służyły pieskom,
  14. Ojej,nie chciałabym dokładać Ci roboty ...nie wiem jak lepiej :(... może dwa konta,żeby przejrzyście rozliczenia obu piesków wyglądały?
  15. Elu,Ty prowadzisz finanse i proszę sama zdecyduj jak Ci będzie wygodniej. Wydatki właśnie będą różne, Promyczek jest ulgowo przez Moli potraktowany i zamieszka na starych zasadach.
  16. Ojej, cudownie! Ogromnie dziękujemy! Jak najbardziej zgadzam z ciocią Nesiowatą!...deklaracji chłopaki chyba nie za dużo mają,a miesiąc szybko mija. Gdyby ktoś bazarkowo mógł pomóc, byłoby super! Piszę o pokryciu kosztów przez p.Irenkę dla informacji, bo nie uchyla się od kosztów i sama to zaproponowała.Mówiła mi,że zawsze ma odłożone parę groszy dla psiaków w razie co...i z pieskami ma przekazać mi pieniążki. Napiszę jak dotrą do mnie.
  17. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie,to we wtorek pieski wyjadą do DT. Toyota załatwiła bezpośredni transport z Grudziądza do Białegostoku.Asiu, ogromnie Ci dziękujemy! Przyjadą do mnie ,a później Moli odbierze i dowiezie dalej do siebie. Koszt do Białego wyniesie w okolicach 250zł.Tak jak pisałam, pokryje p.Irenka. Toyota pojedzie do p.Irenki i weźmie zrzeczenie psów na piśmie na moje nazwisko. Trzymajcie kciuki za szczęśliwą podróż!
  18. Dziękuję Mikuniu za napisanie jak piesków sprawy się mają. Zapowiadany domek okazał się jednak nie odpowiedni Bartusiowi :( ....Warunki miały być domowe,ale w trakcie głębszych rozmów wyszło, że w czasie kilkudniowych wyjazdów Państwa (a często się zdarzają),psiak mógłby mieszkać w budzie,a jedzonko donoszone przez sąsiadów.Powiedziałam Pani,że Bartusia nie wydamy do adopcji i trochę była zdziwiona,że przecież buda to nic złego. No niby buda jest przeznaczona dla piesków,ale nie w wypadku Bartusia. On był w schronisku,został kiedyś zabrany z meliny,miał uraz szczęki,przeszedł operację,później przygarnęła go p.Irena. Zdaję sobie sprawę,że teraz będą koszty utrzymania pieska,ale wierzę,że wspólnie jakoś damy radę,bo ten starszy piesek zasługuje na lepszy domek.Znajdziemy taki! Budy,to p.Irenka mogłaby postawić u siebie na podwórku... P.Irena pokryje koszty podróży i będzie starała się wspierać co miesiąc jakąś kwotą na ile sił starczy. Gdybym nie miała akurat gości,sama bym pojechała po psiaki,ale niestety teraz nie mogę.Mika może najwcześniej we czwartek,tylko,ze sporo kilometrów muszą nadrobić jadąc z Warszawy przez co i koszt byłby większy. Dzwonię,pytam ..może toyota będzie mogła w tej kwestii pomóc i uda się bezpośredni transport do Białego,na dniach się wyjaśni. Wybaczcie,że nikogo nie cytuję. Ogromnie dziękuję Kochani,że tu jesteście! Dziękuję za wsparcie słowem i wsparcie duchowe,jak również bardzo gorąco za wsparcie finansowe!
  19. Tysiu, absolutnie nie zrezygnowałam z odpowiedzialności za Promyczka. Obiecałam p.Irence,że Bartusiowi postaram się pomóc,bo mi zwyczajnie szkoda tego malucha,to piesek po przejściach.... za niego też przejmę odpowiedzialność. Wybaczcie,że info o sytuacji wrzuciłam i mnie tu nie ma.Podglądałam tylko w telefonie co pisaliście,bo w niedzielę zjechała mi się rodzina,wnuki i o logowaniu mowy nie było.Nie znaczy jednak,że w kwestii zabezpieczenia psiaków nic nie robię.Bartusiowi szykuje się domek stały, za kilka dni będę wiedzieć dokładnie....w razie gdyby nie wyszło,psiaki nie będą rozdzielone i pojadą razem do Moli. Pieski nie mają wyznaczonego terminu,że muszą natychmiast wyjeżdżać,ale z powodu sytuacji w jakiej jest p.Irenka ,chcemy aby to było jak najszybciej. P.Irenka ma syna i córkę.Córka mieszka za granicą z wnuczkiem (maluch chyba 5 lat ),przyjeżdżał gościnnie z mamą,chodził też z mamą na spacerki.Dziecko pieski lubi ,a i pieski uwielbiają dzieci więc wszyscy mogli się cieszyć w tym czasie.Później maluszek przez telefon rozmawiał z babcią i tematy piesków poruszali.Z p.Irenką miałam częsty kontakt ,opowiadała o wnusiu,więc wspominałam tu na wątku. Opiekunkę p.Irenka wynajmowała jak wyjeżdżała do córki,tak mi mówiła. Syn z synową wszystkich psiaków nie wezmą. Zszokowana byłam jak się dowiedziałam o całej sytuacji, bo w razie co mieli otoczyć opieką, i nie sądziłam,że sprawy przybiorą taki obrót ,....ale jest jak jest i na siłę ślepego Promyczka nikomu nie zostawimy. Wiecie,to chyba nie pierwsza i nie ostatnia rodzina,która przed adopcją mówi co innego,a później robi co innego.Nie wiem jak te domy sprawdzać,jak wierzyć ludziom. Dziękuję Kochani ,że jesteście dalej z Promyczkiem! Dziękuję z całego serca za deklaracje i cioci Elik za skarbnikowanie!
×
×
  • Create New...