-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Ogłoszenia od Alaskan malamutte na Warszawę....bardzo serdecznie dziękujemy Asiu! Bartuś https://www.olx.pl/oferta/bartus-starszy-przekochany-piesek-do-adopcji-CID103-IDBJDIT.html Promyk https://www.olx.pl/oferta/niewidomy-promyczek-prosi-o-dom-CID103-IDBKswx.html#21491691cf;promoted 25.09019 - wyróżniłam na miesiąc z pieniążków p.Irenki - 2 x 17,81zł = 35,62zł Skleiłam jakiś swój tekst Promyczkowi i trochę poprzestawiałam w teksie Bartusia od Asi, i puściłam dziś na Białystok.Za godzinkę te też wyróżnię. Piszcie proszę swoje uwagi,co dodać, zmienić, poprawić? ..ja pisać zupełnie nie umiem :( Promyczek https://www.olx.pl/oferta/niewidomy-promyk-bardzo-kocha-ludzi-i-blaga-o-domek-CID103-IDBM6r4.html Bartuś https://www.olx.pl/oferta/przekochany-piesek-bartek-prosi-o-domek-CID103-IDBM5Li.html
-
W niedzielę miałam okazję wyściskać Promyczka.Jejku,jaki on jest cudny! Promyczek kiedyś był rozczulający,ale teraz, to ujął mnie totalnie.Tulił by się i tulił do człowieka bez końca,taki maminsynek delikatniutki. Drepcze po ogródku powoli,ostrożnie badając teren,a zawołany szybciej przebiera łapkami w kierunku człowieka. Promyk przy człowieku czuje się bezpieczniej,trzyma się blisko,bo wie pewnie, że będzie jego oczami, jego przewodnikiem. Troszeczkę schudł,włoski odrastają,a na łapkach faktycznie szybciej rosną tak jak p.Irenka mówiła. U Moli wszystkie psy garną się do człowieka,upominają o głaski,wszystkie totalne przylepy,..a Ona ma tylko dwie ręce (w porywach 4) . Promyś śleputek też drepce, chce być jak najbliżej jednak ostrożnie, żeby inne pieski go nie podeptały. Do końca nie wiemy ile lat może mieć Promyk,wg.wcześniejszej oceny teraz 11-12.Jest małym pieskiem i jeśli zdrówko dopisze sporo może jeszcze pożyć. Skonsultowałam swoje przemyślenia z Moli i uważamy,że trzeba spróbować poszukać mu domku i własnego człowieka,który będzie jego przewodnikiem i da mu wiele miłości. Pomimo tych złych ostatnio doświadczeń, musimy ruszyć z ogłoszeniami Barusiowi i wierzę,że znajdziemy mu super domek. I choć pewnie będzie trudno,ale spróbujmy też Promyczkowi. Bardo proszę o pomoc w ogłaszaniu. Tulaj i tulaj "mówił" Promyś...
-
I to jest sedno sprawy adopcji Bartusia!, jak również Promyka! Podstaw by odebrać Bartusia było mnóstwo! Powodów by wtrącać się do domku Promyczka nie miałam żadnych! I nie ważne,że niektórym ciociom nie podoba się łysy Promyk,mnie również nie podoba.Właścicielce podobał się właśnie taki! Staram się pisać na wątkach jak najwięcej info o psie i jego sytuacji (dobrej czy złej),ale widzę,że lepiej robić jak inni, wrzucić jedno zdanie,że "domek nie wypalił ,Bartuś wrócił" i mieć spokojną głową. Bartuś już miał w swoim życiu "dom", z którego z połamaną szczęką został zabrany do schronu. Obecnie w tym ,żaden pies nie powinien zamieszkać ,bo z takich miejsc właśnie psy ratujecie! Na tym bardzo proszę zakończyć dyskusję,czy Bartuś powinien tam zostać.
-
Można przewidzieć...swoim powyższym wpisem potwierdzasz,że "NIC zrobić nie mogłaś" mając 10 lat...,nie mogłaś mieć wpływu na ratowanie swego przyjaciela...choć miałaś pewnie bardziej odpowiedzialnych dorosłych przy sobie niż ta dziewczynka... jankamałpa,..Nie obrażaj mnie proszę,bo głupia nie jestem. Nie obrażaj też Prezes TOZ,bo to osoba z wieloletnim doświadczeniem w kwestii niesienia pomocy zwierzętom jak również ludziom. Stwierdzenie,że "więcej krzywdy niż dobrego tu się stało", ...nie rozumiem jak możesz tak lekko rzucać słowami nie znając całej sytuacji... jankamałpa, wybierz z dogo pieska i zawieź dziewczynce.Z pełną swoją świadomością, że będzie tylko pod opieką 9 latki podpisz z nią umowę,spróbuj później mieć kontakt?..(telefon nosi w ręku). Na pewno psa weci będą leczyć w razie choroby (jak zauważy chorobę,jak zaprowadzi) ,dadzą lekarstwa od kleszczy i robali- za darmo wszystko zrobią, bo dziecko pieniędzy na te rzeczy mieć nie będzie! Na spacerze Bartuś umie wyskoczyć do innego psa (na oczach Prezes TOZ wczoraj było) i dobrze jeśli nie trafią na "zadziorę",inaczej i dziecko poszkodowane może być, broniąc przyjaciela.Może sumienie cię wtedy nie ruszy i nie będziesz się czuć winna,że w pełni świadomie przekazałaś psa do wyłącznej opieki tak małemu dziecku.. No i w razie choroby dziewczynki pojedziesz psa wyprowadzić ,bo wyjść z nim nie będzie miał kto,nikt psem się nie przejmie w domu... Dziewczyny,myślicie,że jestem bez serca i mnie nie szkoda jest dziecka? Lekką ręką, bezpodstawnie psa odebrałabym dziecku? Ja go jej zostawiłam,ale zmieniło się wszystko!Patrzyłam na całokształt tej ogromnie trudnej sytuacji (w jakiej nigdy nie byłam) ,i mając wiedzę jaką mam dziś,nie można było żyć nadzieją,że może nic złego się nie wydarzy w przyszłości,...bo dziś Bartuś dobrze wygląda. W żadnym razie to nie był dom dla Bartusia,za dużo złego wokół...Nie umiałabym żyć w świadomości,że jakoś tam będzie,że może Bartuś nigdy nie zachoruje,czy nie będzie głodował za tydzień/miesiąc. Inaczej pomoc psu rozumiem,jeśli pomagam. Zostawiłam w tym domu pieska,bo w żadnym razie nie jestem przeciwna adopcjom do domów z dziećmi, wręcz cenię świadomych ludzi,którzy decydują się żyć blisko ze zwierzętami. Tu perfidnie ludzie nas okłamywali we wszystkim (nawet w temacie dziecka).... Jestem osobą odpowiedzialną i choć przykro mi było zabierać psa dziecku ,to bezpieczeństwo też dziecka również zostało wzięte pod uwagę.Prezes TOZ baczniejszą uwagę właśnie na to zwróciła. Krzywda dziecku nie stała się tylko wczoraj,a dzieje się od dawna i nie z powodu piesków. Pomóc "tam" nie umiem, a Bartuś nie może być "chwilowym" pocieszeniem..
-
Bartusia interwencyjnie zabrałam dziś z domu :(....koniec bajki :(:(:( W pewnym momencie, w trakcie rozmów tel. zapaliły mi się czerwone lampki i zaczęłam zgłębiać temat domku.Podejrzenia okazały się słuszne i postanowiłam psa zabrać. Obawiając się, że w razie stwarzania problemów przez ludzi z oddaniem, sama z odbiorem mogę nie poradzić :(, i zwróciłam się z prośbą do P.Prezes TOZ i Kierownik naszego Schroniska - Anny Jaroszewicz i pomoc otrzymałam. Aniu, jestem ogromnie wdzięczna,że pomimo masy dzisiejszych obowiązków w Schronisku zgodziłaś się przyjechać i pomóc w odbiorze Bartusia! Z całego serca Dziękuję! Nie wszystko w temacie domu mogę napisać oficjalnie na wątku,bo dotyczy spraw rodzinnych,ale w skrócie nakreślę. Bartuś nie mieszkał w domu, w którym robiliśmy pierwszą wizytę , ani z ludźmi z którymi podpisywałam umowę:( Mieszkał z dziewczynką w innym miejscu , był wyłącznie pod jej opieką (spacery,karmienie,itd). Z dziewczynką mieszkała razem osoba dorosła ,ale jak się później dowiedziałam,osoba ta była chora. Ogólnie trudne sprawy rodzinne co wyszło po czasie i nie mogłam pozwolić, aby 9/10 letnie dziecko było w całości odpowiedzialne za psiaka. Zawiozłam Bartusia z powrotem do Moli. Wyglądał ogólnie dobrze,ale troszkę zdezorientowany sytuacją. Mogę odsapnąć,bo ciężki ostatni był tydzień :(:(
-
Dziękuję Anulko.Ciocia elficzkowa i ciocia helli napisały mi żeby spadek przekazać Promyczkowi. Tak więc Elik kochana,przelej spadek na konto Promysia. I chyba przychodzi czas zakupu jedzonka na 80zł i puszki Promyczkowi. Moli,Promykowi tamte puszki smakują?Zamawiać taką suchą dla stada co wcześniej?
-
Nie Elu.W tym pierwszym-Węgrowie,warunki były b.złe (prywatny schron) i zwierzoluby z tych terenów ( m.in.nasza toyota) walczyli,żeby wybudować Gminne schronisko.Udało się i Gmina wybudowała i rok temu zabierali i przewozili część psów z tego prywatnego schronu do Gminnego,w tym Maszę.Wszystkim nie ma miejsca w Gminnym schronisku i część niestety siedzi dalej w tym Węgrowie.
-
Latek,to ona ma więcej Elu, 8-to w samym Węgrowie spędziła a jeszcze później był drugi schron.Ponad 9lat ,a nawet blisko 10 dziewczyny mówiły w obu schronach siedziała,a z tego co wiem nie szczeniakiem trafiła do pierwszego Nieważne ile ma tych lat już za sobą,liczy się życie nowym,dniem teraźniejszym.
-
Asia -toyota pokazała mi ją kilka dni temu i jak powiedziałam,że dam suni dom,to szybko poruszyła niebo i ziemię i załatwiła transport łączony z trzema przesiadkami, pod mój dom dobrzy ludzie przywieźli. Doskonale Cię rozumiem Elu z tym wychodzeniem.Trochę później,jak się ogarnę na działce miałam w planie dać dom jakiejś suni,ale plany sobie,a życie sobie i wyszło teraz. Elu,rok temu została zabrana z Węgrowa (część psów Gmina stamtąd zabrała) i trafiła do schronu w Grudziądzu gdzie jest wolontariat,spacery i psy mają dobrą opiekę.Umiała chodzić na smyczy,dziewczyny tam z nią chodziły.Bardzo lubi ludzi więc jakiś kontakt z człowiekiem przed pierwszym schronem też miała,nie zna natomiast domu,bała się schodów,bała się wchodzić i widać,że dom,to jej nowość.