-
Posts
2652 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by leonarda
-
Całkiem przyzwoicie chodził na smyczy. Choć zdecydowanie lepiej, gdy nie było w pobliżu innych psów. Miał ochotę na spotkania z nimi, ale zdecydowanie preferuje suczki: małe i duże, młode i stare. Pozwala im na siebie warczeć, a nawet szczerzyć ząbki. I wygląda przy tym na całkiem zadowolonego. W trakcie spaceru stawał się coraz bardziej ufny, pewien siebie, zadowolony. Nie miałam z nim problemów. Trochę uwagi i ciepła zrobiłoby z Freedoma wiernego przyjaciela na całe życie. To widać. [IMG]http://images36.fotosik.pl/194/d4dfc20ee13b8366.jpg[/IMG]
-
Freedom ma około 2,5 roku. Jego przeszłość jest mi nieznana. Ale boi się ręki nad swoją głową. To sporo mówi. Jest łagodny i po dłuższej chwili pozwolił się nawet przytulić. A właściwie to sam chciał. I strasznie mu się spodobało głaskanie pod brodą. Wtedy się nie obawia niczego. [IMG]http://images45.fotosik.pl/336/4eb5d4a5214e817d.jpg[/IMG]
-
Ależ skąd:( Mimo odnawianych na bieżąco ogłoszeń.
-
Nie zaglądałam i jeszcze nie pojechałam do Uziego, bo zajęła i też przybiła mnie sytuacja innego psa. Ale skarb mój może, myślę, oczekiwać wizyty w najbliższym czasie, czyli w przyszłą niedzielę, jak dobrze pójdzie. Szkoda, że wizyty, a nie domu... Ciągle szukamy, tego najlepszego.
-
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kopiuję z naszego, katowickiego wątku, dla Waszej informacji: Miałam o tym nie pisać, bo po co. Ale teraz zobaczyłam, że jotka wspomniala... tak, zawsze będę myślała, że wszystko zrobiłam źle. Była propozycja, by zawieźć Dafne do kliniki w Warszawie. Że tam zrobią cuda. Ale to było drugiego dnia. Tego jej ostatniego dnia. Chciałam z nią pojechać. Ale tak bardzo wymiotowała na każdym zakręcie samochodem. Była taka wycieńczona. Głowa opadała jej w dół. I tak bardzo próbowała nie leżeć w tych wymiocinach, które właściwie były tylko wodą. Próbowała się podnosić, ale nie miała na to siły. Nie miałam sumienia fundować jej kilkugodzinnej, takiej podróży. Była konsultowana u trzech weterynarzy, w dwóch klinikach i u Szymańskich - tam telefonicznie, na podstawie badań. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że dopóki nie zostanie odtruta, nie można jej zrobić więcej badań ze względu na jej stan - niw wytrzyma. A i tak, jakiekolwiek będą inne wyniki - na razie nie ma innego leczenia. Więc nie pojechałam. W tej klinice w W-wie byłaby sama. Tego dnia nie miał jej kto odebrać nawet. Lekarz mi powiedział - nikt nie będzie siedział przy psie non stop. I ta podróż.. Chciałam z nią pojechać, gdy odrobinę dojdzie do siebie. Przyjechała do mnie trochę chodząc. Następnego dnia mogłam ją już tylko nosić. Byłam u lekarzy, którzy uratowali z podobnego stanu mojego psa. Potem u dr Czogałówny - właściwie stwierdziła podobnie, jak tamci. To były dwa dni. Tylko dwa dni. Nie chodziło o pieniądze, o czas, o nic. Gdyby ktoś mi powiedział, co mogę zrobić, zrobiłabym to. Ale nie zawiozłam jej do tej Warszawy, fakt. Bałam się o nią. A może powinnam była, mimo wszystko. Gdyby tam umarła, nie darowałabym sobie, że naraziłam ją na taką trudną dla niej podróż. Umarła tu - i nie mogę sobie darować, że jednak nie zaryzykowałam. Ale nikt z weterynarzy, których pytałam, nie powiedział, że na jej stan dodatkowe badania coś pomogą. Może po prostu było za późno. Kiedy wracałam po odwiezieniu Dafne do kremacji, dostałam telefon. Że nie posłuchałam, że trzeba było jechać. Że to przeze mnie. I - szczerze mówiąc - już zawsze będę myśleć, że może tak właśnie było. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak będę w stanie, to jeszcze o Dafne napiszę. Na razie wciąż myślę, co zrobiłam źle. Nie mogę oglądać jej zdjęć. Nawet mój mąż zdążył ją pokochać i płakał po niej. Już pod koniec pierwszego dnia wiedzieliśmy, że zostanie na zawsze. Nie została. -
Zulus ma dom i kochającą rodzinę :) HAPPY END :)
leonarda replied to Kenny's topic in Już w nowym domu
Rzeczywiście, jak pisała maciaszek, po tym, co się stało z Dafne, nie miałam siły wchodzić na dogo. Z Zulusem można by rzec, bardzo dobrze, ale napiszę to dopiero po kontrolnej wizycie u pana doktora, czyli za parę dni. Czy szuka domu? Z ogłoszeń był jeden telefon, od pani, która absolutnie nie może mieć psa szczekającego na kota. A biedny, schorowany staruszek Zulus omal ostatnio kotki nie udusił (o szczekaniu nie wspomnę). Widocznie lekarz mu za dużo zębów jednak zostawił...:) Co ja wiem? Niech się moja siostra wypowie. Tyle usłyszałam, że go pokochali.. Ale są plany syna, by go ostrzyc na punka, a z boku zostawić napis ACDC. Więc nie wiem... -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pożegnanie dla Dafne od Rufika:bluepaw::bluepaw::bluepaw: -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeszcze tylko chcę napisać coś o samej Dafne. Nie mogę wiele, bo mnie to za wiele kosztuje. Ale to, co najbardziej oddaje jej sposób bycia, gdy była u mnie: Dafne - piękna, przeraźliwie smutna, bardzo szlachetna i wytworna do końca. Prawdziwa dama, w każdym calu. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeszcze chcę Wam bardzo podziękować za wszystkie propozycje pomocy. Oczywiście już nie są potrzebne. Dotychczasowe koszty pokryłam sama, a innych - niestety - nie będzie. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pytałam o transfuzję. Wyniki krwi jednak były dobre. Poza mocznikiem i kreatyniną. To wszystko za szybko i za późno się działo. Przekejam to, co napisałam na forum dalmatyńczyków: </SPAN>Wysłany: Sob Sie 28, 2010 11:19 am Temat postu: Dafne odeszła dziś rano, po szóstej, mimo prób ratowania do końca. Widząc ją i wiedząc co wiedziałam, i co się dzieje, zgodziłam się na eutanazję. Wieczorem była jeszcze na kosultacji, dostała leki i elektrolity, pojechała potem do domu. Na koniec wystąpiły ataki epileptyczne, objawy zażółcenia skóry. Podłączona do kroplówki spała ze mną, w miejscu, które sama wybrała. Była spokojna. Wtedy pojawił się pierwszy atak i krótkie omdlenie. Wiedziałam, że tak może się stać. W ciągu 10 minut od uspokojenia była w klinice, po chwili w komorze tlenowej. Próby ratowania trwały do szóstej. Dopóki nie pojawił się drugi atak, a po 20 minutach, mimo podania środków przeciwdrgawkowych - trzeci. Ona sama była już wtedy "poza zasięgiem". Nie miała już szans. Była zbyt wycieńczona. Zgodziłam się na podanie zastrzyku wyłączającego świadomość, a potem tego, który zatrzymuje akcję serca. Wiecie, jak się podejmuje taką decyzję. Potem odwiozłam ją na kremację. Zawiniętą w jej kocyk. Byłam przy wszystkim, aż zamknięto za nią drzwiczki. Nie życzę nikomu. Mam żal do siebie i do świata, że tak się stało. To jej ostatnie zdjęcia - z porannej kroplówki, kiedy jeszcze miałam tyle nadziei. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Odwiozłam właśnie jej ciało do skremowania. Została zawinięta, w tym różowym kocyku. Widziałam, jak ją wkładają do środka. Poproszę córkę, to wklei Wam jej ostatnie, wczorajsze zdjęcia z kroplówki. Ja na razie nie mam siły. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dafne właśnie odeszła. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję. Na teraz: miała atak epileptyczny. Lekarz w Brynowie odpowiadając na moje pytania wspomniał o takiej możliwości. To może oznaczać śmierć i to w cierpieniach. Zawiozłam ją na dyżur do kliniki. Tutaj. Jest pod aparetem tlenowym. Kazałam ratować, ale jeśli te ataki się powtórzą nasilone - nie ma szans na nic. Wyraziłam zgodę na eutanazję, gdy sytuacja będzie tak krytyczna, że zostanie tylko cierpienie. Ta lekarka ją bardzo polubiła i w ogóle ratuje bezdomne psy i jest bardzo wrażliwa. Wiem, że nie postąpi pochopnie. Chcialam tam zostać, ale nie było sensu. I tak nie mogę być teraz przy niej. Ona chyba nie bardzo wie, gdzie jest. Prosiłam o telefon. Jeśli nikt nie zadzwoni do dziewiątej rano - to znaczy, że Dafne żyje i mam przyjechać. Wszystkie plany leczenia na jutro wzięły w łeb. Patrzyła na mnie, jak ją zabierano pod ten aparat. Nie łudźcie się. Widziałam, co się działo. Szanse są bardzo małe. Cud jedynie. To tyle. Nie chcę pisać o tym, co czuję. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ona umiera, miała atak. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewcczyny, dzięki za wszystko, na razie nie mam siły nic pisać, w tej chwili wróciłam. Kroplówkę dopiero podam, dostała już coś chyba elektrolity. Problem z żołądkiem, dr Czogałówna bardzo fajna. Dafne skrajnie wycieńczona. W nocy może być różnie, ale na razie mam nadzieję, że nic się nie stanie. Nie mogę jeść od wczoraj, chyba z nerwów, nie mam czasu spać, a rano znów do kliniki. Wybaczcie, że napiszę więcej potem. Najbardziej liczymy na Lusec - taki lek. Idę do psa pilnować kroplówki, ja nie umiem podać, ale przywiozłam siłę fachową w postaci siostry - było po drodze. Dafne ma 36 stopni temperatury. Zaraz dostanie termofor, zresztą będę z nią spać. Nie może sama wstać ani nawet sama się położyć. Ale patrzy na mnie. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Obawiam się, że coś ją może boleć, bo czasem tak pomrukuje czy pojękuje. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nadal wymioty i biegunka Nie mam jej już czego podkładać. Leży na grubej wykładzinie, piorę po kawałku, bo wszystkie rzeczy nadające się na legowiska już albo brudne albo mokre. Za chwilę droga do Katowic do dr Czogałówny. Kroplówka pewnie znów zajmie sporo, więc wrócę późno. Jest przeraźliwie biedna. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A Dafne na razie raczej pachnie. Natomiast ze śluzówką żołądka nie za dobrze - wyszło na USG. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A - wyniki konsultowałam telefonicznie z panią Szymańską - tą, która z mężem uratowała Zulusa. Potwierdziła sposób leczenia na teraz. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I wiem, jak to jest - że się dużym nakładem ratuje jednego chorego psa, gdy można by za to pomóc tylu innym. Ale nikt, kto by ją już wziął, zobaczył, poznał - nie byłby w stanie myśleć w ten sposób. Ja nie jestem. -
Dafne jest za TM [*], biegaj szczęśliwie piękna damo.
leonarda replied to __Lara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja jeszcze na chwilę weszłam. To, co pisze secia, jest bardzo smutne. I na pewno nie dopuszczę, żeby Dafne cierpiała za bardzo. Ale póki nie ma ostatecznej diagnozy, oczywiście nie ma o czym mówić. Nie ma co sztucznie przedłużać życia, jeśli nie ma szansy na wyleczenie. Na razie jednak, na szczęście, takie słowa jeszcze nie padły. Jeśli będzie trzeba, dalmatyńczyki pewnie pomogą, nawet gdyby trzeba było usunąć tę nerkę (dość prawdopodobne). Na razie.. póki życia, póty nadziei. Zulus też miał umrzeć, a ostatnio omal nie udusił kota i w ogóle szaleje. Chciałabym, żeby historia się powtórzyła.