-
Posts
341 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by corrida
-
Amstafka... w swoim domku:)dziękujemy Fundacji Ast
corrida replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
cholera jasna, zapisuję... Małą i dzieciaki trzeba jak najszybciej stamtąd wyciągnąć, tylko dokąd? -
Sorry Paulix, źle wyłapałam kontekst ;) [quote name='Martens'] myślałam, że asty są żywiołowe; stwierdziłam ostatnio że ast przy staffiku to takie stateczne cielę :evil_lol:[/QUOTE] Kiedy mieszkała u mnie astka mojego brata, też sądziłam że asty to istne żywioły... Później przywędrowała do nas mała pitka i zmusiła mnie do szybkiej zmiany mojej definicji psa żywiołowego ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Paulix']Terrier będzie tutaj pasował - ale nie można pozwolić dziecku na zabawę sam na sam z psem [/QUOTE] a z jakim niby psem można pozwolić dziecku na zabawę sam na sam? [quote name='Paulix'] pies miał chodzić na długie spacery na łąki - więc raczej powinien być to pies żywiołowy, nie kanapowiec.[/QUOTE] Nie przesadzajmy z tą żywiołowością. Średnio aktywny pies również nie pogardzi dłuższym spacerem i hasaniem po łąkach. Natomiast pies super żywiołowy (lub raczej jego wymęczenie takiego psa) może okazać się dla właściciela nie lada wyzwaniem.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Dalcia po roku znalazła wspaniały dom! POWODZENIA KSIĘŻNICZKO!
corrida replied to agaga21's topic in Już w nowym domu
Dorzucam dla suńki 20zł miesięcznie. Jeżeli będę mogła wpłacać więcej to na pewno tak zrobię, ale póki co jedynie 20. -
Jeżeli pies został uśpiony bez konsultacji lub oddany, to właścicielka zapewne nie odezwie się już więcej na wątku, bo i po co? Los tego psiaka był już chyba przesądzony od pierwszego postu (jeśli się mylę, to szczerze przepraszam). Wątek jednak przyda się na przyszłość, może ku przestrodze, a może 'ku pokrzepieniu serc', bo ktoś kiedyś z tej naszej dyskusji wyciągnie wnioski i da swojemu psu szansę? W tym wszystkim szkoda Szatana i szkoda tego, że nie on pierwszy i nie ostatni.
-
Temu psu należy się szansa. Owszem, powinien ją dostać. Jednak to, czy ją dostanie zależy tylko od właścicieli. Jeżeli nie, uśpienie go będzie mniejszym złem niż skazanie na wędrówkę z rąk do rąk, z kilkukrotnym zahaczeniem o schronisko. [quote name='marta23t'] może jestem głupia ale nie rozumiem jak można wychować pod własnym dachem psa, który rzuca się na właścicieli. coś musiało być zrobione nie tak--karanie, bicie..pies sam z siebie nie jest agresywny; owszem może być nieusłuchany, niszczyć, siurać w domu etc. czy nawet warknąć przy misce ale rzucać się bez powodu ---bez niczego takie zachowanie się nie bierze...[/QUOTE] Wiesz Marto, pies nie musiał być u Kami81 nie wiem jak katowany, krzywdzony, bity etc. Wystarczyło zlekceważenie pewnych symptomów, zignorowanie narastającego problemu, przeoczenie (wynikające z niewiedzy? braku doświadczenia?) i wyszło, jak wyszło. Bo niestety, kłopotliwe zachowania psa nie rozwiązują się same wraz z upływem lat. Mogą co najwyżej pogłębić się. Czasami sama wiara w to, że będzie dobrze nie wystarcza.
-
[quote name='filodendron']Nie no, super. Kami81 już wszystko wie - następnym razem zamiast zgarnąć podrzuconego na klatkę schodową psa, po prostu zatrzaśnie drzwi i zadzwoni po hycla. To rzeczywiście znacznie prostsze rozwiązanie... [/QUOTE] Filodendron, z całym szacunkiem, ale jeżeli ten kolejny pies po kilku latach miałby skończyć na wylocie tak jak ten obecny, to lepiej niech nie bierze do siebie już żadnego. Co jeśli kolejny zacznie sprawiać poważne problemy? Co jeśli okaże się chory i trzeba będzie wyłożyć kasę na leczenie (kasę cięższą niż w przypadku choćby jednorazowej konsultacji ze szkoleniowcem)? Co wtedy? Pozbędzie się go i przygarnie kolejnego w nadziei, że ten być może będzie psem idealnym? Popsute egzemplarze można wymieniać w nieskończoność, czemu nie... Szkoda, że pies jest (przepraszam za uprzedmiotowienie) dobrem łatwo dostępnym i szybko zbywalnym. Powinien być przywilejem. I żeby nie było - nie osądzam tutaj nikogo. Po prostu, jeżeli kogoś (pomimo dobrych chęci) nie stać finansowo i emocjonalnie na utrzymanie i wychowanie psa, wzięcie za niego pełnej odpowiedzialności, to lepiej niech sobie daruje psy.
-
wątkowy psiak to kilkumiesięczny kundelek
-
[quote name='AnnaAntonina']Ja chcę tylko powiedzieć, że Quatro można było uratować. Bo na początku był 'agresywny'. A potem już niestety naprawdę agresywny.[/QUOTE] Szatan za to dwa lata temu był tylko mocno przerażony (przynajmniej dwa lata temu właścicielka w swoich postach nic o żadnej agresji nie pisała): [quote name='Kami81'] Mój piesek Szatan ma około 12 m-cy (niestety nie wiem ile dokładnie, bo znalazłam go na klatce schodowej 2 m-ce temu, a wiek określił weterynarz). [...] Problem mamy ogromny gdyż Szatan:diabloti: (jest mieszańcem, bardzo bojącym - na widok kapcia sika pod siebie) [...] nie ma mowy o skarceniu psa nawet podnosząc głos za demolkę (podsikuje się) [/QUOTE] [quote name='Kami81'] A z tym karceniem to nie jest tak, że na niego krzyczymy czy co gorsza bijemy. Ja wchodząc do domu wystarczy, że normalnie powiem "co zrobił pies" i już mamy mokrego psa więc już tak przestałam mówić.[/QUOTE] do dnia dzisiejszego zaburzenia lękowe nie ustąpiły, a doszły problemy z agresją. Pies unika fizycznego kontaktu z człowiekiem, obawia się go i wyraźnie o tym informuje: [FONT="][quote name='Kami81'] To taki typ psa nietykusia tzn. nie przytulimy, bo warczy, pogłaskać przez chwilkę, bo potem już zaczyna wyglądać jak przerażony i też zaczyna powarkiwać i ucieka na swoje posłanie itp. itd. [/QUOTE][/FONT] Może te wszystkie ugryzienia wiążą się z jakimś konkretnym ruchem/gestem, który pies odbiera jako zagrożenie? Każdy przypadek pogryzienia dorosłego miał miejsce w dość zbliżonych okolicznościach (z perspektywy zachowania zaatakowanego człowieka). Nie wiem, to tylko takie moje luźne rozważania... Zachowanie psa musiałby ocenić na żywo specjalista. Tak czy inaczej, bez względu na przyczyny, wiemy, że pies już kilkakrotnie ugryzł i pozostawiony dalej sam sobie ze swoimi zaburzeniami - ugryzie ponownie. AnnoAnotnino, nawet jeżeli było tak jak mówisz i był to tylko wypadek ( o wypadek nietrudno - wiem, bo jakiś czas temu zrobiłam sobie kuku,niefortunnie i głupio wpychając palca pomiędzy trzonowce mojego psa, podczas gdy on rozgryzał sobie gnata) to i tak sytuacja jest niebezpieczna, bo pies ma już na swoim koncie pogryzienia. Skoro potrafił złapać dorosłego, to dlaczego w przyszłości nie miałby kłapnąć zębami dzieciaka?
-
[quote name='Apolla']A można wiedzieć czy pies autora wątku to pies mieszaniec czy rasowy??[/QUOTE] A rasowość (lub też brak rasowości) ma jakieś głębsze znaczenie w kontekście tego wątku?
-
[quote name='dorobella'] Pies przejął przewodnictwo w stadzie. Odwrócenie hierarchii przyniosło prawie natychmiastową poprawę. Znam ludzi, którzy brali kolejno psy i je oddawali - z powodu agresji. Na spacerach szedł pies, a potem oni, do domu wchodził najpierw pies, a potem oni, do miski żarełko dostawał pies, a potem oni siadali do stołu "żeby piesek nie żebrał". [/QUOTE] Sugerujesz więc, z pełną odpowiedzialnością, że spożywanie posiłków przed psem, przechodzenie przed nim przez drzwi i trzymanie go z tyłu na spacerach to sposób na opanowanie agresji? Kami81, bez względu na to, co postanowicie, skonsultujcie najpierw przypadek Szatana ze szkoleniowcem. Niech ten oceni na ile poważny jest problem, czy da się coś zrobić żeby wyprowadzić psa na prostą. Tak jak napisała Martens, oddanie go w tym momencie do schroniska, czy w przypadkowe ręce to dla niego wyrok. Dajcie mu szansę na normalność.
-
[quote name='Paulix']Ale skuteczny - sąsiad też kiedyś się darł, że wytłucze wszystkie bezdomne psy i rzucał czym popadnie. Do czasu, aż się jeden z nich rzucił w jego kierunku z zębami. Siedzi cicho.[/QUOTE] Pomijając już wszystkie inne aspekty... Szczucie psem jest karalne.
-
[quote name='Paulix']Tudzież psem poszczuła. [/QUOTE] Jasne, 'extra' pomysł...
-
[quote name='xxxx52']Potrzebuje tylko wielu spacerow ,zeby osluchala sie z dzwzekami ulicy. [/QUOTE] Gdyby jeszcze to zawsze było takie proste... Agusiazet, poczytaj sąsiedni wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/197384-Leki-psychotropowe-Prosz%C4%99-o-pomoc[/url]. Tam Delph (też ma lękliwą suczkę na DT) i inne dziewczyny opisują swojego zmagania z podobnymi przypadkami.
-
Lemonek, już pół roku temu dostałaś rady żeby skonsultować tą sprawę ze szkoleniowcem i wziąć się porządnie za pracę z psem. Pół roku temu problemem była agresja do psów, teraz natomiast... Nie wiem naprawdę, co jeszcze musi się stać żebyś zaczęła traktować to poważnie. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/185047-M%C3%B3j-i-inn******...?p=14625418#post14625418[/URL] Nie trzeba się tu na siłę doszukiwać od razu nie wiadomo jakich chorób. Wzięłaś ze schroniska młodego,zaniedbanego pod względem wychowawczym, niespełna rocznego podrostka. 'Popsuliście' psa jeszcze bardziej. Sama sobie z tym nie poradzisz, skonsultuj to ze specjalistą. Nie musi to być pełne szkolenie, zacznij chociażby od kilku spotkań. Przez internet nikt Ci nie wyprowadzi psa na prostą. Zrób coś zanim dla psiaka będzie za późno. To Twój obowiązek.
-
[quote name='plusia']. Codziennie rano biorę małą na intensywny 1-2 godzinny spacer, gdzie spotyka inne psy, aportuje, biega za śnieżkami. Dzisiaj nie spotkałyśmy żadnego psiaka i po jakichś 40 minutach kiedy ja spacerowałam na pies biegał sobie wokół mnie rzuciła się na mnie.[/QUOTE] Młodej się widocznie nudziło i chciała urozmaicić sobie spacer wciągając Cię do jakiejś interakcji. To ciekawsze niż bezcelowe chodzenie 'pani sobie, a pies sobie'. Wykorzystaj ten czas na spacerach na wspólną zabawę (z Tobą, a nie z innymi psami) połączoną ze szkoleniem. Popracuj też nad wykonywaniem znanych jej komend w większym rozproszeniu. To, że pies potrafi wykonać siad w domu nie znaczy, że automatycznie wykona to na dworze. Tutaj masz podobny przypadek [URL]http://www.dogomania.pl/threads/179787-Skakanie-na-obcych-ludzi-gryzienie-w-przedramiona[/URL]. W drugim poście karjo2 podała linki do ciekawych blogów i artykułów. Poczytaj koniecznie.
-
Mieszaniec amstaffa - proszę od porady , właściwie błagam o pomoc :(
corrida replied to madzialek's topic in Wychowanie
ten temat jest już tu [URL="http://www.dogomania.pl/threads/196919-Mieszaniec-amstaffa-prosz%C4%99-od-porady-w%C5%82a%C5%9Bciwie-b%C5%82agam-o-pomoc-%28"]http://www.dogomania.pl/threads/196919-Mieszaniec-amstaffa-prosz%C4%99-od-porady-w%C5%82a%C5%9Bciwie-b%C5%82agam-o-pomoc-%28[/URL]. Swoją drogą, co tam u Synka? Kontaktowałaś się już z kimś w jego sprawie? -
[B]Delph [/B]też właśnie wyczytałam, że Anafranil jest głównie przeciwdepresyjny, niemniej jednak u ludzi stosuje się go także do leczenia nerwic, fobii, lęków. Do tego klomipramina (czyli anafranil) występuję również w psiej wersji pod nazwą Clomicalm, a wyczytałam o tym tu [URL]http://www.dogomania.pl/threads/6622-lek-Anafranil-dla-psa/page2[/URL] Tu masz stronę z opisem tego leku [URL]http://www.clomicalm.novartis.us/[/URL] i wynika z tego, że clomicalm jest stosowany z leczeniu zaburzeń lękowych tu związanych wprawdzie z separacją, ale zawsze to już coś bliżej paniki niż depresji... Zresztą, spójrz na definicję leków przeciwdepresyjnych: [B]Leki przeciwdepresyjne[/B] - wpływające na ośrodki regulujące nastrój, napęd i mechanizmy stresu oraz różne rodzaje lęku. Stosowane w leczeniu zaburzeń afektywnych zwłaszcza depresji, ale też zaburzeniu obsesyjno-kompulsywnym, lęku napadowym, zaburzeniach kontroli impulsów m.in. bulimii i anoreksji. W użyciu około dwudziestu substancji. Drugi lek, afobam jest już bardziej ukierunkowany na zaburzenia lękowe, wg. encyklopedii leków "zastosowanie: krótkotrwałe (do 4 tygodni) leczenie umiarkowanych lub ciężkich stanów lękowych oraz stanów lękowych występujących w depresji". I tutaj też powołam się na definicję leków przeciwlękowych: [B]Leki przeciwlękowe[/B] - większość z leków w tej grupie to benzodiazepiny, leki potencjalnie uzależniające, co uniemożliwia ich dłuższe stosowanie. Jednak w uzasadnionych sytuacjach klinicznych stanowią one nieocenione uzupełnienie podstawowego leczenia, a nawet są głównym środkiem leczniczym. Bywają stosowane właściwie w niemal wszystkich zaburzeniach psychicznych, szczególne znaczenie odgrywają w sytuacjach, gdy lęk występuje w dużym nasileniu, w ostrym lęku psychotycznym, niektórych postaciach depresji , w napadach lęku. Delph, musisz być dobrej myśli. Wyprowadzenie psa z takiego stanu, w jakim jest Twoja suczka to praca na wiele miesięcy. Sama jednak wiesz, że ciężko jest pracować z psem,którym kierują tak silne emocje, do którego nie można w żaden sposób dotrzeć. Leki mają Ci to ułatwić. Anafranil osiąga w organizmie pożądane stężenie po ok. miesiącu stosowania - sama się przekonasz, czy skutkuje. Afobam to rozwiązanie doraźne, które może pozwoli Wam spokojnie przetrwać Sylwestra. Nie martw się na zapas, jak już powiedziałaś A powiedz i B i daj Wam czas z tymi lekami przynajmniej do końca roku. Będzie dobrze, musi być :fadein: [B]Marta23t[/B] tutaj możesz przeczytać dokładny opis napadów padaczkowych u mojej Corridy [URL]http://www.dogomania.pl/threads/30208-padaczka/page50[/URL] (przedostania lub trzecia od końca strona,od postu 485 do 495) później już tylko tu [URL="http://www.dogomania.pl/threads/189823-padaczka-a-u%C5%9Bpienie-psa-%28"]http://www.dogomania.pl/threads/189823-padaczka-a-u%C5%9Bpienie-psa-%28[/URL] Jak sama zauważysz, długo to nie trwało, ale za to dość intensywnie. Corri miała praktycznie same duże ataki. Małe pojawiły się dopiero pod koniec, jako przerywnik pomiędzy dużymi. Gdybyś miała jakieś pytania - pytaj śmiało. Jeśli natomiast chodzi o zachowania Korka od czasu kiedy zachorowała, to przeszłam przez całe spektrum problemów. Przerabiałyśmy chyba wszystko, oprócz agresji, bo tej nie wykazała nigdy.
-
Dzięki Mch za ten link. Dobrze wiedzieć, że tak to wygląda.
-
[quote name='evel']Wg przepisów RM Lublin, pies ma być albo na smyczy albo może być puszczony w kagańcu, "jeśli jest pod kontrolą właściciela". Chyba, że zmieniło się coś na przestrzeni ostatnich miesięcy. Odrębne przepisy ustalane przez spółdzielnie mieszkaniowe mogą brzmieć nieco inaczej. [/QUOTE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] Do niedawna też byłam święcie przekonana, że tak właśnie jest że musi być smycz LUB kaganiec, a rasy agresywne i to i to. Ostatnio jednak szukając kwestii regulujących sprzątanie kup natrafiłam na aktualnie obowiązującą [/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Uchwałę nr 963/XXXIX/2006 Rady Miasta Lublin z dnia 23 marca 2006 r. w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Lublin.(z jakimiś tam późniejszymi zmianami). " [/SIZE][/FONT][COLOR=black][FONT=Times New Roman]§ 18[/FONT][/COLOR][I][COLOR=black][FONT=Times New Roman] [/FONT][/COLOR][/I][COLOR=black][FONT=Times New Roman] (...)[/FONT][/COLOR][I][COLOR=black][FONT=Times New Roman] [/FONT][/COLOR][/I][FONT=Times New Roman][SIZE=3]7. W miejscach publicznych psa (lub inne zwierzę, które ze swojej natury może być agresywne) należy prowadzić na smyczy i w kagańcu. Zwolnienie psa ze smyczy, ale z założonym kagańcem jest dozwolone jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi i przy zapewnieniu kontroli nad jego zachowaniem. 8. Psy ras niebezpiecznych muszą być wyprowadzane wyłącznie przez osoby dorosłe, które są w stanie sprawować odpowiedni nadzór nad zwierzęciem. " Więc jak to w końcu jest? Bo już zgłupieć można. [/SIZE][/FONT]
-
Saite, żeby rozszarpać kota potrzeba trochę czasu, ale żeby go zabić? Czasami wystarczy kilka sekund, jedno niefortunne kłapnięcie zębami i rzut o ziemię. To samo się tyczy zabicia małego psa, czy ptaka (choć ptaki zazwyczaj do pyska same nie wchodzą, pies musi jeszcze na nie zapolować lub mieć zajebiaszczy refleks żeby jakiegoś z miejsca hapnąć). Nie było mnie przy tym, ale nie sądzę żeby Gops stała spokojnie i patrzyła, jak jej pies minuta po minucie zjada żywcem kota. To był wypadek. Wypadki się zdarzają. [quote name='engelina_88']Ale nie wszystkim sytuacjom jesteśmy w stanie zapobiec. Każda jest inna, tak jak każdy pies jest inny, każdy opiekun psa jest inny, przeszłość obu z nich jest inna, inne doświadczenia, nawyki, okoliczności zdarzenia (tu by można wymienić jeszcze wiele wiele innych inności). Za dużo tego aby, jednoznacznie stwierdzić, że ten pies jest zły, a ten dobry: ten w kaganiec, ten na smycz a ten nie. [/QUOTE] I z tym się zgadzam w zupełności.
-
Rozumiem Gops, co masz na myśli. Ja jednak piszę z perspektywy osoby lekko przewrażliwionej. "Moja rasa", tak się składa, jest rasą, która pierwsza idzie do odstrzału w przypadku spięcia np. z innym psem, dlatego za wszelką cenę starałabym się żeby mój pies nie zrobił krzywdy innemu zwierzęciu. Ludzie i tak mają niezbyt dobrą opinię o ttb. Pamiętam, jak może ze dwa lata temu w lokalnej gazecie był opisany przypadek, że amstaff pogryzł jakiegoś fafika. Oczywiście fafik w ostatecznym rozrachunku był zupełnie bez winy, bo on tylko podleciał jazgocząc i skacząc z zębami do asta (przyjmijmy, że to był ast, nie wnikając w kwestię r=r), który był na smyczy, aczkolwiek bez kagańca (pomińmy również to, że ast fafika nawet w kagańcu mógł nieźle zmasakrować). Z tego, co kojarzę ast powiększył grono aniołków, bo to przecie zły pies był. Fafik natomiaststał się prawie że osiedlowym bohaterem, bo przeżył atak bestii. Nie chciałabym żeby mój pies przez debilizm innych właścicieli trafił pod igłę. Wiedząc, że mój innych psów nie toleruje, że może je poharatać i znając stosunek sporej części społeczeństwa do psów morderców, zrobiłabym wszystko, co w mojej mocy (w ostateczności chyba nawet łącznie z niepoprawnym pedagogicznie wzięciem 20+ kg niunieczka na ręce)żeby małego agresora nie zeżarł lub nie roztrzaskał kagańcem. Tyle, że tak jak pisałam - ja jestem bardzo na to wyczulona, bo jest duże prawdopodobieństwo, że w razie wypadku, bez względu na okoliczności tym "złym" byłby mój pies. Nosił wilk razy kilka, ponieśli pita. Co do kagańców mam mocno mieszane uczucia. Po pierwsze kagańcem pies może zrobić duże kuku, czasami dużo większe niż bez. Po drugie, w Lublinie, jak się ostatnio dowiedziałam, wg. prawa kaganiec ma nosić każdy pies. Wszystko pięknie ładnie, tyle że na moim osiedlu przez kilkanaście lat widziałam tyle psów w kagańcach, że mogłabym je zliczyć na palcach jednej ręki. A reszta? Sporo z tej reszty biega sobie radośnie luzem, choć nie wszystkie należą do najmilszych zwierząt świata. I nie mam tu na myśli tylko małych ujadaczy. Więc sorry bardzo, zakagańcowanie mojego psa pozbawia go możliwości obrony.W imię czego mam go narażać? W imię przepisów, które inni mają głęboko w... poważaniu?
-
Ja szczerze mówiąc, też nie widzę wielkiej różnicy... Piszesz, że wiele psów od szczeniaka nie lubi kotów - niektóre psy nie lubią innych psów, i tak też jest po prostu. I też instynkt im tak każe. Nasza jednak w tym głowa, jako właścicieli, żeby upilnować swoich podopiecznych, żeby dbać o ich bezpieczeństwo, ale również o to, żeby nie stwarzali zagrożenia dla otoczenia. Wypadek może zdarzyć się każdemu, czasami nie mamy na to wpływu, ale beztroskie "pfff, to tylko kot, a nie pies" jest trochę nie na miejscu.
-
[quote name='rescal']za kazdym razem jak robie taka akcje poszukiwania darczyncy, to 3/4 nie zastaje w domach. ale masz racje chyba trzeba sie zawziąc i szukac do skutku, najbardziej mnie dziwi ze kobylasta kartka powieszona tak ze osoba ktora stawia tacke musi ja zobaczyc - nie daje efektow moze tekst nie skutkuje bo jest napisane o diecie psów, a dary sa dla mnie?;)[/QUOTE] To może powinnaś zacząć się odwdzięczać swojemu darczyńcy ;). Przetransportuj tackę z łakociami na inną wycieraczkę, ewentualnie sama zaopatrz się w tacki i kilka razy w tygodniu obdarzaj hojnie wybranych sąsiadów resztkami pożywienia. Może to kogoś ruszy wreszcie, a może w twoim bloku to po prostu taki zwyczaj witania nowych sąsiadów ;). Szczerze - podziwiam Cię za cierpliwość.