-
Posts
341 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by corrida
-
Czy pies bez rodowodu bedzie wygladal tak jak z rodowodem ??
corrida replied to KolorowaKredka's topic in Rodowody
Naprawdę nie widzisz różnicy? O ile sterylkę da się uzasadnić troską o zwierzęta (które miałyby gnić w schronach, na ulicy, być maszynkami do rodzenia szczeniąt), o tyle dla kopiowania uszu/ogona nie ma żadnego uzasadnienia... oczywiście poza naszym własnym kaprysem. -
[quote name='kasia_1982']Nie chce wprowadzac komendy bo to bedzie przy chodzeniu przy nodze. [/QUOTE] Więc zacznij ją już uczyć tego chodzenia przy nodze, 6miesięcy to wcale nie jest za wcześnie.
-
Możesz wprowadzić komendę równaj (chodzenie przy nodze), ale... luźna smycz to luźna smycz, więc co złego w tym że psiak wyjdzie ciut przed Ciebie skoro nie ciągnie? Ile szczenior teraz ma?
-
[quote name='Pies Pustyni'] corrida,przeciez emilak napisala,ze obserwuje psa i karci go wtedy,kiedy zaczyna sie spinac.Jesli potrafi zareagowac dokladnie wtedy,kiedy trzeba,to jest na dobrej drodze.[/QUOTE] Wiem, co emilak miała na myśli... chodziło mi raczej o to, jak pies to odbiera. Na własny przykładzie zauważyłam, że kiedy Corri się spina na coś (załóżmy, że na wrony) to moje naprężenie smyczy, czy pociągnięcie za nią podkręca ją jeszcze bardziej. Wiadomo jednak - pies psu nie równy. Czasami więc, jak widać świadome podprowadzenie psa do obiektu wbudzającego tak silne emocje, prowokowanie negatywnego zachowania i następnie wymierzenie kary (z której on sobie nic nie robi) odnosi wręcz przeciwny skutek. [QUOTE] ale wiesz, co jest problem, bo w momencie kiedy widzi psa nic innego nie jest w stanie zwrócić jego uwagi .[/QUOTE] Zdaję sobie sprawę, że skoncentrowanie psa na sobie nie jest wcale taką łatwą sztuką... sama przechodzę teraz lekki kryzys w tej dziedzinie. Wierzę jednak, że na każdego psa da się znaleść jakiś "haczyk". I warto tego haczyka szukać choćby do upadłego, bo pies skupiony na właścicielu to naprawdę piękna sprawa. Pytasz o tego smakołyka... no coż, ja mojej nigdy nic za darmo nie daję (wiem, okrutna jestem :evil_lol:), musi sobie na to zasłużyć - wykonaniem jakiekogolwiek, nawet najbardziej błahego polecenia. Jeżeli Lucjan przejdzie obok psa spokojnie, skupiony na Tobie - tak, daj mu smakołyk bo nagroda należy się jak najbardziej.
-
[quote name='emilak']od wczoraj jak widzę kogoś z psem to specjalnie idę w jego stronę i obserwuję Lucjana....jak widzę, że ma zamiar się rzucić to delikatnie szarpię smyczą i mówię głośno ,,fee"....dzisiaj rano wystarczyło już tylko ,,fee"....czy ktoś może mi jeszcze coś poradzić? właśnie uczy się chodzić w kagańcu:([/QUOTE] Więc pokazujesz mu psa, szarpiesz go (delikatnie) i mówisz mu, że jest fe... (tylko co jest fe? jego szczekanie, czy ten drugi "niedobry" pies? ;)). Nie jestem specjalistą, ale gdy coś niepożądanego mocno przyciąga uwagę mojej suki, staram się ją dyskretnie odwrócić. Swoją postawą pokazuję psu, że ten zbliżający się pies/ptaszek/pani w futrze nie są godne uwagi, nie są niczym ciekawym. odwracam się, luzuję smycz, zaczynam grzebać w trawie udając, że znalazłam tam coś suuuperowskiego/wyciągam ulubioną zabawkę i się nią bawię. Być może się mylę, ale taki schemat jak Ty stosujesz może dodatkowo pobudzać psa do agresji. Zamiast skupiać Lucjana na sobie, kierujesz jego uwagę na innego psa.
-
Może to faktycznie sprawka wiosny... przecież świat, do tej pory skryty pod śniegiem jest taaaki interesujący. Spróbuję wyluzować, bo i tak innego wyjścia nie mam :)
-
Tak więc przyszła pora, żebym poprosiła Was o radę. Czuję się lekko zdruzgotana, poniważ pomimo początkowyc sukcesów w wychowywaniu mojej młodej, w ciągu kilku ostatnich dni wszystko zaczęło się walić. Krótki opis psiaka - 5,5 miesięczna pitka, żywiołowa, niezmordowana, z silnym popędem łupu, do ludzi i psów nastawiona baaardzo przyjacielsko. Przygarnęłam ją, kiedy miała coś ok 7tyg. Kładłam duży nacisk na socjal. z psami i obcymi osobami, opanowałyśmy podstawowe komendy typu siad, waruj, stój, do mnie, noga, biegnij, aport, daj a także inne pierdółki typu łapa, murek, hop, zejdź, ciągnij, zabij zabaweczkę, szukaj zabaweczki, buzi, podaj buty itp. Corri nie jest psem strachliwym, jest ciekawska świata i wszystkiego co nowe. Spokojnie zostaje sama w domu. Jakiś czas temu powiedziałabym - szczeniak idealny. Niestety, w ciągu ostatniego tygodnia (może ciut lepiej) zachowanie Corri zmieniło się o 180 stopni. Na dworze dostaje szału, kiedy tylko zobaczy obcego człowieka czy psa - oczywiscie z radości. To samo, kiedy ktoś do nas przychodzi. Pies jest wówczas tak podniecony, że nie reaguje na nic, wpada w swoisty amok i jej jedynym celem jest dotarcie do swojego "obiektu pożądania". A jeżeli taka osoba dodatkowo zacznie z daleka "ciumkać" "niuniać" piskliwym głosikiem mówić "jaki śliczniusi pieseczek" to już w ogóle zaczyna się bal - pies rozpłaszczony tuż przy ziemi ciągnie ile sił w łapinach, na zmianę z lataniem w powietrzu (skoczne to moje bydle). Kiedy jesteśmy w domu, odsyłam ją w takich sytuacjach na łóżko (do innego pokoju), ale co z tego, skoro za moment wszystko zaczyna się od nowa. Żadne komendy do niej nie docierają (spaliłam już chyba wszystkie możliwe), za cholerę nie mogę odwrócić jej uwagi (za to z pewnością przyciągam uwagę przechodniów). Ulubione zabawki są wtedy fe, słoninka za którą dałaby się normalnie pokroić jest fe, i pańcia również jest fe. Do tego niezwykle absorbujące stały się dla niej takie zjawiska jak liście wirujące na wietrze, ptaszki, jadące samochody, poruszające się gałęzie drzew itp. W niedzielę byłyśmy na spotkaniu szkoleniowym - nic profesjonalego, raczej prywatna inicjatywa lubelskich zapaleńców. Koleżanka próbowała zrobić z Corridą chodzenie na kontakcie... jedyne co kręciło moją młodą to był rękaw kurtki tejże koleżanki :shake: oraz przez chwilę udało mi się z nią pójść na patyk i na jakąś znalezioną butelkę, jednak to były sekundy. Fakt, że rozproszenie było duże - mnóstwo psów, ludzi, odbyta stresująca podróż w autobusie (pierwszy raz w kagańcu), ale mimo wszystko... nie poznaję własnego psa. Nie wiem już jak ją motywować, nie wiem jak korygować żeby niczego nie schrzanić ( w sensie schrzanienia jej psychiki, bo dotychczasową naukę i tak już diabli wzięli i zaczynamy praktycznie od zera)
-
Tu już nawet nie chodzi, o to kto miał pierwszeństwo na tym wiadukcie, ale o choćby odrobinkę pomyślunku, którą ta Pani z puchatym się raczej nie wykazała. Wąskie przejście, psiak "robiący cyrk", pędzące samochody - o nieszczęście nie trudno. Trzeba być bezmyślnym żeby prowokować takie sytuacje :shake:
-
Nie wiedziałam, że staffiki są aż tak żądne ludzkiej krwi :lol:... o astach i pitach to już słyszałam, ale o staffikach? Mnie o kaganiec nikt się nie czepia. Ludzie są raczej pozytywnie nastawieni do młodej, choć ta z wyglądu szczeniaka już niewiele przypomina. Inna sprawa, że u mnie w okolicy standardem jest to, że psy biegają sobie zupełnie luzem - bez kagańca i bez smyczy - zwłaszcza te mikrusy. Młoda kocha wszystkie pieski, ale z racji szczenięcego nieumiarkowania w zabawie wolę jej do maleństw nie puszczać. Niestety nie wszyscy to rozumieją i często taka pańcia pcha wręcz na siłę do nas swojego pupila radośnie mówiąc "idź się pobaw ze szczeniaczkiem". O ile problem kagańca (lub raczej jego braku) u nas nie istnieje, o tyle ze dwa razy usłyszałam (od okolicznego dresa i od właściciela yorka), że powinnam młodej kupić kolczatkę, bo TAKIE psy to tylko w kolczatce powinny chodzić.
-
Marta1990? polecała "klapsa"
-
[quote name='mamajulki']No właśnie o to chodzi, że to dzwoniłam do Krakowa do pana który zajmuje sie takimi psiakami, i podliczył mi koszt szkolenia plus jego dojazdy, i wyszło około 1500 złotych.. Mnie na to najnormalniej nie stać.. Bo w grę wchodzi jedynie dojeżdżanie do nas.. Jak powiedział o to chodzi żeby pies był uczony u siebie w domu.. Kupiłam jej jak na razie tabletki uspokajające, i zobaczymy co będzie się działo.. Dzisiaj czeka mnie znowu wizyta u weterynarza bo ona ma znowu taką biegunkę że masakra.. Dwa razy w nocy z nią wychodziłam...[/QUOTE] Po pierwsze, zamiast szpikować psa ogłupiającą chemią zacznij z nim ćwiczyć. Dobrze wiedziałaś, że bierzesz pod swój dach psa po przejściach, psa problematycznego (nie, nie psychicznego :roll:). Już nawet nie będę się czepiać tej nieszczęsnej teorii dominacji... Nie nazwałabym tego terroryzowaniem, pies się zachowuje tak, a nie inaczej bo nikt go nie nauczył właściwego postępowania. Szkoleniowiec to jedno, ale pamiętaj, że on nie odwali za Ciebie całej roboty... Póki Cię na niego nie stać zacznij pracować z psem na własną rękę - począwszy od podstawowych komend typu siad, waruj, stój i sowicie nagradzaj psa za poprawne ich wykonanie. Dobrze by było gdyby pies wykonywał siad/waruj w dystansie, kiedy ty bawisz się z dzieckiem. Pokaż mu również, że obecność dziecka to coś pozytywnego dla niego - daj mu np. jakiegoś smaka kiedy przebywacie razem w pomieszczeniu. Pracuj z nim tak często jak tylko możesz - w domu, na dworze, wszędzie. Poza tym - odnośnie prof. szkolenia - nie musisz przecież płacić za cały kurs. Weź kilka godzin indywidualnych, wyjdzie za to na pewno o wiele mniej niż 1500, a zyskasz przynajmniej jakieś podstawy wiedzy. Klatka (i to na już) będzie dobrym rozwiązaniem - ale pamiętaj, że musisz psa do niej stopniowo przyzwyczajać i sprawić by poczuł się w niej bezpiecznie. kurde, dziewczyny... zastanówcie się co wy wypisujecie? Bicie psa cierpiącego na lęki? Podawanie mu na co dzień leków uspokajających? Zgodzę się z tym, że trzeba ustalać psy jasne reguły i być w tym konsekwentnym, ale to zupełnie nie ma nic wspólnego z "łamaniem" psa ... i to psa z taką przeszłością, który zaufanie do ludzi i tak ma nadszarpnięte:shake:
-
[quote name='KrzysiekM']Kłóciłbym się z wilczakiem, bo został stworzony bardzo niedawno i tylko po to żeby przypominał wilka i z leonbergerem, który został stworzony po to, żeby przypominał lwa, chociaż tutaj osiągnięty cel jest kontrowersyjny. Natomiast te trzy wymienione przeze mnie rasy zostały stworzone w konkretnym celu, czyli do ciągnięcia sani i w tym są o lepsze od rasowych i nie rozumiem dlaczego nie są uznane. I znowu się Krzysiu mylisz pisząc, że wilczak został stworzony po to by przypominał wilka :roll: Cytuję: [FONT=trebuchet ms,arial]"Krzyżowaniem psa i wilka zajmował się Karel Hartl już od roku 1955 w stacji hodowlanej straży granicznej Libejovice. Pierwsze próby były nieudane - szczeniaki wilczycy Brity i owczarka niemieckiego Cezara z Brizoveho Haje urodziły się dopiero 26 maja 1958 roku. Celem wtedy nie było jednak utworzenie nowej rasy, a eksperyment biologiczny. Hartl chciał zbadać, jak wpływa takie krzyżowanie na płodność osobników pochodzących z takich skojarzeń i czy cechy eksterieru i charakteru wilka są dominujące nad cechami ONów. Chodziło głównie o zbadanie dziedziczności cech charakteru. Cechy wilka (strachliwość, agresja czy skłonność do ucieczek) były typowe dla zwierząt F1 (pierwszej generacji). Z tego powodu postanowiono do dalszych prób używać tylko owczarków ze zrównoważonym charakterem(...)[/FONT]"
-
Be_eL jeżeli chcesz możemy się któregoś dnia umówić. Moja młoda ma szczególny dar zjednywania sobie nawet najbardziej zagorzałych osobników - przy czym szczególnie uwielbia ( z wzajemnością) boksery i ONki bez względu na płeć. Sukcesu zagwarantować oczywiście nie jestem w stanie, ale zawsze możemy spróbować :) Jakby coś to pisz na pw
-
Daga, a jak długo trwają wasze spacery?
-
Kiedy po przybyciu do nas młoda zaczęła "zdobić" nasze chodniki i dywany - wymieniliśmy je na stare, wyciągnięte z najciemniejszych piwniczynych zakamarków, a dodatkowo w przedpokoju zostawiliśmy gołą podłogę. W naszym przypadku było jeszcze takie urozmaicenie, że psiak złapał niezłe przeziębienie i dostał od weta zakaz spacerków... możecie sobie dopowiedzieć, co się działo :cool3: Sunia jakoś sama załapała, że załatwiać ma się w przedpokoju. Dla mnie to było o tyle komfortowe, że nie musiałam co chwilę prać chodnika, bo przy tej częstotliwości to chyba bym zwariowała.
-
[quote name='Archi34']Oczywiście, Ty corrida potrafisz przewidzieć, że pies te sygnały wysyła w zabawie? Oczywiście, Ty corrida nie widzisz problemu w tym, że pies warczy tylko na dziecko? I oczywiście możesz matce zagwarantować, że nie trzeba psa SŁOWNIE karcić, bo to zbędne, a pies nigdy krzywdy dziecku nie zrobi? Oglądasz Chirurgów? To coś Ci zacytuję, w trocę zmienionej wersji: Tylko Bóg ma prawo składać takie obietnice, a nie widziałam Go ostatnio z psem na spacerze...[/QUOTE] Oczywiście Ty Archi, tłumaczysz warczenie psa na dziecko, tym że stoi on wyżej w hierarchii stada. Pewnie również probuje zdominować dzieciaka :lol:? Nie napisałam nigdzie, że ten pies warczy na to dziecko w zabawie - napisałam, że szczeniaki tak potrafią robić. Tyle ode mnie do Ciebie.
-
[quote name='Archi34']I myślę, że to narazie jedyne co możesz zrobić. Izolowanie psa od dziecka? Czysta głupota i dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. Oni będą razem dorastać, więc trzeba zrobić wszystko by byli najlepszymi przyjaciółmi. Ja tam Ci życzę powodzenia i nie interesuje mnie kto zaciążył i z czyjej winy :)[/QUOTE] Nie, wpis nie miał być dowcipny :roll:. Miał być na tym samym poziomie, na jakim jest Twoja rada o karceniu za warczenie. Bardzo łatwo jest oduczyć psa warczenia, tyle że nie jest ono problemem, a sygnałem wysyłanym przez psa, że istnieje jakiś problem. Pomyśl, co będzie jeżeli pies przestanie wysyłać sygnały, skoro jest za nie karcony? Inna sprawa, że szczeniaki często potrafią warczeć ot tak sobie w zabawie, wydają z siebie wtedy różne warkopodobne odgłosy. Dalmatynka, masz po prostu dwójkę dzieci na wychowaniu. Naucz psa, że zabawek dzieciaka nie wolno ruszać - to tak samo jak z memlaniem butów, ciapów, ubrań i innych rzeczy niedozwolonych. Psiak oddaje Ci "przywłaszczoną" rzecz i dostaje w zamian super smakołyka/inną atrakcyjną nagrodę. ;)
-
zawsze można też psu podciąć struny głosowe - nie będzie ani warczał, ani szczekał... A jak mu zęby młotkiem wybijemy mu, to i podgryzać nie będzie.
-
[quote name='DALMATYNKA0987']tlumacze ;) jesli chodzi o jedzenie to syn mu nie przeszkadza- tylko chodzi mi jak np. Szczenie obgryza jaks zabawke -to wtedy nie chce mu oddac i lapie delikatnie ale to male dziecko i takie igielki robia swoje[/QUOTE] Unikaj przede wszystkim konfliktowych sytuacji - niech zabawki nie walają się po podłodze, bo nie od tego są. Wykorzystuj je do wspólnej zabawy (i przy okazji nauki) z psem, po zabawie chowaj. Karcenie psa za warczenie może przynieść niefajny skutek - pies może w przyszłości przestać warczeć, a zamiast tego przechodzić odrazu do rzeczy. Twoja suka jest już "doświadczona", starsza, opanowana, nie wyczuwa zagrożenia ze strony małego dziecka. To samo małe dziecko może wywoływać w szczeniaku niemiłe skojarzenia (ból przy nadeptaniu, pociągnięciu za ucho, wyszarpanie fajnej rzeczy), to małe dziecko jest dla niego nieprzewidywalne i "niebezpieczne". A tak w ogóle, jak reagujecie w tej problematycznej sytuacji? Dalmatynka, przykro mi z powodu choroby Twojej mamy (też borykam się z takim samym problemem u mnie w domu), ale... jesteś na forum nie od dziś. Tutaj już naprawdę wszystko, co dotyczy podstaw wychowania szczeniaka było napisane. Przeczytanie książki nie zajmuje mnóstwo czasu (ty bardziej że polecane pozycje nie mają encyklopedycznych rozmiarów). Przeczytanie książki, blogu itp nie zajmuje więcej czasu niż szperanie na forum. U twojego szczeniora to nie agresja, to raczej braki w socjalizacji i w wychowaniu. Możesz to wyeliminować pracą, ale żeby dobrze z psem pracować trzeba mieć jakieś podstawy wiedzy i chęci.
-
Black spirit... tyle, że to właśnie le bon doszukuje się zachowań dominacyjnych u tej suki i proponuje typowe metody TD jako rozwiązanie :roll:
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
corrida replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
[quote name='KrzysiekM'] [B]Faktem jest, że lepiej by hodowca miał dom z ogródkiem niż mieszkał w bloku, jeśli jakiś hodowca myśli inaczej to źle świadczy o jego profesjonalizmie... [/B]i nie ma sensu z tym dyskutować. [/QUOTE] Faktycznie, widzę coraz mniejszy sens by dyskutować :shake:. Nie ma znaczenia czy pies żyje w mieszkaniu w bloku, czy w domu z ogródkiem! Najważniejsze jest to ile czasu właściciel jest mu w stanie poświęcić. Czy pies pozostawiony sam sobie w ogródku będzie szczęśliwszy niż pies z bloku mający zapewniąną pracę i długie, przemyślane spacery? Nie, nie będzie. Lokal ma służyć psu do spania, odpoczywania itp., a reszta zależy wyłącznie od fantazji właściciela. Tak na marginesie - w mieście też są domy z ogródkami. -
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
corrida replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
Krzysiu, w większości swoich postów oskarżasz ludzi z miasta o problem bezdomności psów. Ja natomiast będę uparcie twierdzić, że bezdomność psów zawdzięczamy w dużej mierze pseudohodowlom. Spójrz na to, jaki odsetek wśród bezpańskich psiaków stanowią te z metryczką? Odpowiedzialny właściciel nie pozbędzie się ani kundelka, ani rodowodowca... jednak kiedy mamy do czynienia z idiotą, ten szybciej wyrzuci zwierze za 100, 200, 300 zł niż takie za 2000tys. Mój psiak pochodzi z podsiedleckiej wsi - z pseudohodowli. "Hodofca" opchnął małą w pierwsze lepsze ręce... tak się stało, że te ręce należały do małolatów, którzy ciągle byli na garnuszku tatusia. A tatuś (wieśniak z dobrym sercem) powiedział, że jeżeli nie pozbędą się tego mordercy z domu to on go utopi, bo potwora (wówczas niespełna 7 tygodniowego) pod własnym dachem trzymać nie będzie. Ja, mieszczuch przejechałam po owego potwora kilkaset km i to co ujrzałam przeraziło mnie. Potwór okazał się wychodzonym, pogryzionym, zapchlonym, zarobaczonym malcem z więlkim nabrzmiałym brzuchem. Takie super warunki zapewnili mu Ci miłosierni wieśniacy. :angryy: Tacy właśnie odpowiedzialni okazali się hodofcy sprzedając pit bulla dzieciom. Szczęście w nieszczęściu, że chłopaki okazali się na tyle rozsądni, że oddali psa mojemu znajomemu. [QUOTE][COLOR=#4e4e4e][FONT=Tahoma] Nie rozumiem dlaczego do wystaw nie dopuszcza się psów bez rodowodu. Przecież po to jest sędzia, żeby ocenić czy pies spełnia kryteria rasy czy nie, a może to dla niego za trudne zadanie? Skoro hodowle ZKwP są takie dobre, to bez trudu ich psy powinny wygrywać, a jeśli pies nie spełniałby wymogów rasy zawsze jest dyskwalifikacja. Proste prawda? Pies, który by spełnił takie kryteria mógłby się stać psem rasowym i problem małej ilości genów i chorób genetycznych mamy rozwiązany" . [/FONT][/COLOR][FONT=Tahoma][COLOR=#4e4e4e] [/COLOR][/FONT][FONT=Times New Roman][/QUOTE][/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman]Wiem, że to nie ten topic, ale pfff.. ręce opadają na to, co tu wypisujesz. Pomijając już wszystko inne, pies bez nieznanego pochodzenia, choćby miał najbardziej wzorcowy wygląd i charakter jak najbardziej rasowy absolutnie nie powinien być rozmnażany. Nie znamy jego przodków, nie wiemy czy wśród nich nie ma innych ras. Fajnie by było, gdyby taki świeżo upieczony rasowiec np. amstaff dał potomstwo w postaci onkopodobnych psiaków. Pula genów idealna :lol:. I nie jest to przykład przejaskrawiony, ponieważ znam akurat taki przypadek gdzie astkę pokrył onek, a wszystkie szczeniaki były typowo astowate i jako asty zostały sprzedane. [/FONT] -
[quote name='le bon'] nie chce mi się pisać o postach następujących po moim ale efekt jest zaskakujący: wielkie oburzenie że coś napisalam i absolutny sprzeciw przeciw radom na forum po czym następuje seria RAD własnie... [/QUOTE] Rada radzie nie równa ;) Zastosowanie polecanych przez Ciebie metod może się okazać w pewnych przypadkach - delikatnie mówiąc- dość ryzykowne. Tylko (aż) tyle.
-
[quote name='filodendron']A ja to prosiłabym nieśmiało, żeby nie diagnozować jednoznacznie agresji psów przez internet i nie doradzać konfrontacji z psem na podstawie kilku postów, bo potem w realu to się czasem kończy dramatami.[/QUOTE] Dokładnie... Udzielanie rad przez internet jest bardzo łatwe, trzeba jednak wykazać się odpowiedzialnością i przemyśleć czy tymi swoimi mądrościami się komuś nie zaszkodzi. Niebezpiecznie, bardzo niebeziecznie jest wierzyć, że wystarczy ustawić psa w na "najniższej pozycji w hierarchii stada", a wtedy problemy znikną i wszystko będzie cudownie. Czy to odpowiedzialne twierdzić, że wystarczy wyeliminować takie zachowania jak np. spanie w łóżku i przechodzenie przed właścicielem przez drzwi, a agresor zamieni się w łagodną owieczkę? Niemożliwe jest jednoznaczne stwierdzenie dlaczego psiak warczy na Twojego męża na podstawie tych kilku informacji. Nie wiemy jak to dokładnie wygląda, jak się zachowuje w takiej chwili Twój mąż, jak Ty sama na to reagujesz...być może właśnie w tym tkwi sedno sprawy. Przez nasze nieodpowiednie reakcje czasami może nieświadomie pogłębiać istniejący problem. Szczęście w nieszczęściu, że sunia warczy zamiast rzucać się odrazu z zębami. Warczenie to zdrowa reakcja psa, to ostrzeżenie, informacja dla nas, że coś jest nie tak, że pies czuje jakieś zagrożenie (siebie lub dobra do niego "należącego"). I w takiej sytuacji ciumkanie, głaskanie i uspokajanie psa może być równie nie trafione, co wrzeszczenie na niego - to wszystko może utwierdzać go w przekonaniu, że coś jest na rzeczy. Tak czy inaczej, ja tu mogę tylko sobie gdybać i przypuszczać, a szczegóły znacie tylko Wy. Dlatego jednak najlepiej by było gdybyście zasięgnęli porady jakiegoś porządnego szkoleniowca, który wszystko by zobaczył na własne oczy. Piszesz, że mąż obdarowuje suczkę zabawkami, smakołykami, że wręcz rozpieszcza ją. Ok, to wszystko w porządku, ale takie przyjemności powinny być nagrodami ZA COŚ. Psiak musi sobie na nie zasłużyć, choćby przez wykonanie głupiego siad, podaj łapę, chodź tu ;). Mąż musi z psem jak najwięcej pracować, ćwiczyć cokolwiek... i sowicie psa za to nagradzać. To na pewno nie zaszkodzi, a jedynie pogłębi relację między nimi. Niech zabawa stanie się pracą, niech spacery staną się pracą. Praca, praca i jeszcze raz praca. Napisałaś, że przez pierwsze dwa lata pies spędzał więcej czasu z mężem. Czy po tych dwóch latach coś się zmieniło, że mąż ma dla niej mniej czasu? Np. jakaś nowa praca? Czy po prostu miałaś na myśli to, że teraz spędzają mniej czasu, bo psiak go nie toleruje? Pytam, bo właśnie po dwóch latach zaczęły się u Was te problemy, prawda?