Jump to content
Dogomania

corrida

Members
  • Posts

    341
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by corrida

  1. A jak się ona zachowuje, kiedy przychodzą do Was goście? Nie mam na myśli sytuacji, kiedy wszyscy wyciągają ręcę żeby ją pomiziać, tylko raczej to kiedy wchodzą do domu, siedzą w pokoju itp. Nie wiem czy dobrze, ale ja wychodzę z założenia, że czasami psu (a zwłaszcza takiemu maluchowi, któremu wiele sytuacji i rzeczy jest obcych) trzeba dać trochę czasu. Tak jak na spacerach nie warto psa ciągnąć na siłę za sobą, czy też go pchać w stronę wielkiej, złej wirującej pralki, po to aby przestał się jej bać, tak też może nie skuteczne być zmuszanie szczeniaka do interakcji z kilkoma obcymi osobami wyciągającymi do niego ręcę i popiskującymi "chodź tu śliczny psiuniu". Suczka ma około 8-10 tygodni, pewnie trafiła do Was niedawno. Jest zalewana ogromem nowych bodźców, sytuacji. Cały jej świat odwrócił się do góry nogami, wszystko dookoła jest nieznane. Zamiast wywierać na nią presję może spróbujcie w takiej sytuacji zachowywać się naturalnie - bez zbędnych ekscytacji. Siądźcie sobie w pokoju, poczekajcie aż mała sama zechce nawiązać kontakt - podejść, obwąchać, szturchnąć łapką, wziąć smakołyk z dłoni 'obcego" lub choćby tylko położyć się w pomieszczeniu gdzie są goście. Niech mała się przekona, że takie sytuacje nie są dla niej żadnym zagrożeniem. Na pocieszenie powiem Ci, że moja sucza w tym wieku też jakoś specjalnie nie lubiła być głaskana. Owszem, wykazywała dużą ciekawość wobec wszelkich "nowinek", sama podchodziła do gości ale mizianie jej nie interesowało. Gdy ktoś ją zaczynał głaskać odchodziła, ewentualnie zaczynała podgryzać ;) Teraz jest jednym z największych przytulasów, jakie znam - zwłaszcza dla obcych.
  2. Jeżeli jest w Tobie strach przed tą morderczą rasą... daj sobie spokój z amstaffami :). Nie da się wychować psa czując przed nim lęk. A fascynacja siłą i urodą to jednak trochę za mało.
  3. [QUOTE]No niestety. Ja już się pogodziłam z tym, że beztroskie podbieganie skończy się dopiero za parę lat, jak sobie sprawię czarnego smoka, bo to przecież psy-mordercy [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] :evil_lol: i dlatego od nas na szczęście większość trzyma się na dystans, lub wręcz panicznie ucieka jak najdalej :evil_lol: Wyjątkiem są Ci, którzy znają mojego korkiszona od małego, lub nieliczni odważni. Ogólnie nie narzekam. Okoliczną plagą są jednak ludzie wyprowadzający swoje skowyry bez smyczy i obroży. Żeby nie było zbyt różowo - owe pieseczki (nie zawsze małych gabarytów) uwielbiają podbiegać, obszczekiwać i zaczepiać. Ja za to uwielbiam obserwować jak taka przerażona pańcia pokonuje dystans kilkudziesięciu metrów, by ocalić swojego pupila przed moją krwiożerczą bestią, histerycznie nawołując "deeejziii, deeejziii, wraaaacaj". Przykładowa dejzi oczywiście ma Pańcię w głębokim poważaniu, a na kolejnym spacerze historia się powtarza. Ludzie bywają niereformowalni.
  4. Możesz też zaopatrzyć się w 10m linkę. Taka długość daje Ci większe pole manewru. Pójdz z nią gdzieś gdzie jest bezpiecznie (żeby psina nie wleciała pod samochód czy rower). Pozwól jej na luźny spacer - nawet jeżeli położy się na ziemi, w końcu kiedyś będzie musiała wstać. Ty w tym czasie możesz oddalić się od niej na 10 m, schować gdzieś. Sunia zacznie Cię szukać. Możesz również w pewnej odległości od niej nagle siąść/położyć się na ziemi :cool3: (opcjonalnie - możesz popiskiwać, to wzbudzi zainteresowanie psa). Jeżeli psiak lubi ganiać za zabawkami, weź na spacer plastikową butelkę z przywiązanym do niej sznurkiem i poruszaj nią po podłożu tuż przed nosem psa, zachęcając ją w ten sposób do gonitwy. Pokaż psu, że na dworze też może być fajnie.
  5. [quote name='Apollo']właśnie sie zastanawialismy czy juz może takiego mięsnego gnata jeść i podroby, kupuje jej też takie kości co sa w sklepach zoologicznych (nie wiem z czego to jest, takie białe) ale to ma tylko na godzine i po kości :-o[/QUOTE] Moja sucz zaczęła żreć surowiznę (wtedy głównie indycze szyje i kurze łapki) jak miała coś koło 2,5 miesiąca.
  6. Dzisiaj jakaś miła, starsza Pani miziając Corridę z uśmiechem wyznała mi, że jej wnuczek ma identyczną czekoladową labrodorkę. I tak się zastanawiam, jakiego psa ma ów wnuczek, skoro ja posiadam pit bulla... Innym razem pewien mężczyzna zaczepił nas i powiedział: "ależ ona fantastycznie skacze, zupełnie jak żaba (?), to na pewno jest jeden z tych buldożerów amerykańskich, mam rację?" Na porannym spacerze natomiast dowiedziałam się, że powinnam suce jak najszybciej sprawić kolczatkę. Kiedy zapytałam się w jakim celu, usłyszałam że moja suka (w tym momencie radośnie ganiająca się z haszczakiem uświadamiającej mnie Pani) za miesiąc lub dwa zacznie polować na psy i że widać, że jest bardzo silna, bo jej ciało to jeden wielki mięsień, więc ciężko będzie mi ją utrzymać - po to właśnie kolczatka. Ku mojemu zdziwieniu, Pani wiedziała nawet iż Corri jest pit bullem - na pewno nie jest amstaffem, bo przecież amstaffy mają większe głowy i mniejsze uszy.
  7. Spokojnie, żeby psiak doszedł do takiej wprawy w lataniu/skakaniu/wiszeniu i ciągnięciu ciężarów potrzeba wielu, wielu treningów. Pytałaś czy są to psy energiczne i aktywne, więc chciałam to dobrze zobrazować. Nie każdy TTB musi biegać po drzewach, ale każdy musi jakoś rozładować drzemiące w nim pokłady energii. Kolejna sprawa, amstaffy to nie są psy walczące, nie są wystawiane do walk. Rasa została stworzona z wyselekcjonowanych osobników specjalnie po to, aby odciąć się od tego procederu. W hodowli amstaffów stawiano na zupełnie inne cechy charakteru (i wyglądu, budowy ciała) niż w hodowli ich walczących kuzynów. Na filmiku jest malutki, 20 kg pit bull a nie amstaff. Czy asty mają trudny charakter? Nie wiem, pies jak pies... idzie się z nim dogadać ;). Biorąc jednak takiego osobnika pod swój dach trzeba sobie zdawać sprawę z siły tego zwierzęcia, jego potrzeb, jego predyspozycji i tego, że kontakty z innymi psami nie w każdym przypadku będą różowe. Ja osobiście mam nadzieję, że moja sucz kiedy dorośnie pozostanie taką ciapą kochającą wszystkie inne szczekacze, ale jeżeli nie... Trudno, pies ma być dla mnie, zamiast skupiać się na innych psach ma na spacerach ma współpracować ze mną. To chyba jednak dotyczy wszystkich ras, nie tylko bullowatych.
  8. [quote name='ladySwallow']Sądzie, że po mordce agresji nie stwierdzisz - tylko psy zakwalifikowane na listę ras agresywnych muszą być w kagańcu i na smyczy.[/QUOTE] Ehh, niech żyje lista ras agresywnych. Po mordce niby nie poznam agresora, no chyba że na pierwszy plan tej mordki wysuwają się wyszczerzone kły celujące w mojego psa. [quote name='Fun'] no tylko,że zwykle pieski bez socjalizacji bywają agresywne , a wspominając tutaj na temat socjalizacji miałam na myśli to,aby nie izolować psa od innych ,a nie jak palnął ktoś wyżej ,przytocze : puszczacz psa do wszystkiego co się rusza czyt. nie mieć nad nim kontroli. Ale ok, powiedzmy,że o zgode warto zapytać. [/QUOTE]Nie tylko warto, ale wręcz trzeba. Taka swobodna 'socjalizacja' z przypadkowym psem może mieć fatalny wpływ na zdrowie naszego pupila - fizyczne i psychiczne.
  9. [quote name='gops'] no biedna..;/ ale najgorsze jest to ze w tym parku jest tablica informacyjna i jak byk pisze "psy musza byc w kagancu lub na smyczy " i jednka oni spelnili warunki ;/ nie wiem czy sm by cos tu zdzialalo[/QUOTE] No tak, ale czy nie ma czegoś takiego, że agresywne psy muszą być i w kagańcu i na smyczy? Toż to przecież skrajny debilizm za przeproszeniem, silne bydle może kagańcem pogruchotać kości człowiekowi, nie mówiąc już o mniejszym psie czy dziecku. Musisz sprawdzić jak u Was prawo reguluje tą kwestie i następnym razem dzwonić śmiało na SM. Ręce opadają na taką ludzką bezmyślność. Później nie ma się co dziwić, że o rasie krążą takie, a nie inne opinie.
  10. Wyłącznik na młodego terriera? pfff, chyba żartujesz :lol: te psy działają dopóki akumulatorki im się nie rozładują, a do tego bardzo szybko regenerują swoje siły. Trochę łatwiej Ci będzie, jak już będziesz mogła chodzić z maluchem na długie spacery i pozwolisz mu na wścikanie się z innymi psiakami, gonitwy za patykami, wędrówki po górkach, skakanie po murkach i inne bajery. Z tymi smakami, powinnaś spróbować go przegłodzić. Przyznam jednak szczerze, że na moją smaki działają raczej tylko w domu, na spacerze baaardzo rzadko - tu królują zabawki i słowne pochwały. Odnośnie witamin - u nas to też jest super nagroda, za którą Corri jest gotowa zrobić baaaardzo wiele. Tak czy inaczej, życzę powodzenia i duuuużo cierpliwości. ;)
  11. Ze szczekaniem możesz sobie poradzić ucząc go szczekania na komendę i milknięcia na komendę. W pierwszym przypadku nagradzasz psa za szczekanie, w drugim robisz coś co go zaskakuje i sprawia że milknie (u mnie np. przez pewien czas skutkowało pierdzenie ustami, lub też wycie "do księżyca... No coż, czasem opłaca się zrobić z siebie idiotkę :razz:), mówisz następnie "cisza" i nagradzasz. Najpierw jednak musisz znaleźć coś, co rzeczywiście będzie dla psiaka nagrodą. Smakołyk smakołykowi nierówny. Pamiętam, jak z wielkim entuzjazmem wybrałam się do sklepu zoologicznego i nakupowałam mojemu szczeniaczkowi przeróżne smakowicie wyglądające pierdółki. Ona jednak nie chciała nawet na nie spojrzeć. W naszym przypadku poskutkowały kawałeczki papryki, rzodkiewki, pieczonego kurczaka, kawałki słoniny, skwarki, cielęcinka. I mały trik - jedzonko stawało się nagrodą, kiedy psiak był głodny. Dawałam jej jedzenie tylko wtedy, gdy na to zasłużyła grzecznym zachowaniem. W ten sposób i zwykła karma może stać się atrakcyjna. Dla Corri zawsze od jedzenia atrakcyjniejsze były zabawki. Tutaj jednak też musiałam się trochę pogimnastykować żeby uczynić je superfajnymi i pożądanymi przez psa. Po pierwsze, nie leżały cały czas na widoku, tylko były schowane. Po drugie jak już decydowałam się na ich użycie, a mój pies był średnio zainteresowany - zaczynałam się sama nimi bawić, udając jakie to one są superowskie. Zwykła piłeczka była czasami ok, ale piłeczka na sznurku, uciekająca w różnych kierunkach, latająca koło nosa mojego Korka... to coś czemu trudno się oprzeć. Tak samo butelka po wodzie mineralnej z przywiązanym sznurkiem. Nie dość że uciekała to jeszcze fajnie szeleściła przy zgniataniu zębami. Czasami najprostsze zabawki są najlepsze. Sam "siad" wydaje się ciekawszy kiedy naukę przemieszasz z zabawą. Kiedy w trakcie polowania na pluszowego misia uda Ci się go przechwycić, pomachaj nim nad głową psiaka skłaniając go do siadu. Kiedy to zrobi, entuzjastycznie go pochwal i wręcz/rzuć mu jego zdobycz. Po jakimś czasie powtórz ten manewr. Dla takiego malucha nauka przez zabawę to najprostszy i najmniej nudny sposób na przyswojenie wiedzy. Spacerami się nie przejmuj. To chyba często się zdarza, że maluch czuje się na początku nieswojo na dworze. W końcu to polubi. Nie wiem, co Ci powiedział weterynarz na temat kwarantanny...Krążą na ten temat różne teorie. Ja z moim suczem wychodziłam na dwór, na ciut dłuższe wędrówki po ok. 12 dniach od szczepienia. To taki okres, który trzeba po prostu cierpliwie przeczekać. To, co wyprawia Twój maluch to dopiero początek prawdziwej "zabawy", będzie gorzej. Ale to wszystko w końcu kiedyś mija.
  12. [video=youtube;fEUtEP6MIKA]http://www.youtube.com/watch?v=fEUtEP6MIKA[/video] Powyżej wstawiłam filmik, który w telegraficznym skrócie pokazuje to, co tygryski lubią najbardziej czyli "bullowate" sporty: skoki, wiszenie, przeciąganie, ciągnięcie ciężaru.:lol: Nie znaczy to oczywiście, że asty nie lubią bardziej przyziemnych form ruchu takich jak bieganie czy pływanie. [quote name='Lottie']Serdecznie dziękuję za odpowiedź :multi: Trochę czytałam o astach i chodzą o nich naprawdę różne opinie. Od "to najmilsze i najczulsze psy, absolutnie nieagresywne", do "te psy to mordercy" itd. Czytałam że np są to psy bardzo "napastliwe", że chcą aby właściciel ciągle z nimi był i zwracał na nich uwagę, że z wiekiem stają się agresywne do innych psów pomimo że od szczeniaka były przywyczajone do kontaktów z innymi psami (i tego też się boję bo nie wyobrażam sobie spacerów po jakichś odludnionych terenach i krycie się na osiedlu jak zobaczę kogoś z innym psem). [/QUOTE] Oklepane, ale prawdziwe: bardzo dużo zależy od wychowania. Od małego szkolenie,tworzenie więzi pomiędzy właścicielem i psem, socjalizacja z ludźmi,innymi psami, resztą świata. Do tego duży nacisk naukę koncentrowania psa na osobie właściciela Wychowanie to jednak nie wszystko.Jeżeli chcesz kupić asta ważne żeby był on psem rodowodowym, ze sprawdzonej hodowli, po rodzicach ze stabilną psychiką. Nie daje to oczywiście 100% gwarancji, że pies będzie kochał wszystkich przedstawicieli swojego gatunku - nie do tego te psy zostały stworzone- jednak znacznie zmniejsza ryzyko, że trafisz na agresora. W dobrych hodowlach bowiem od pokoleń dąży się do eliminacji tej cechy. Współczesny amstaff (rasowy, nie mieszaniec w typie) ma niewiele wspólnego ze swoim walczącym pierwowzorem. Nie ma ras "absolutnie nieagresywnych", tak jak nie ma ras "napastliwych" "morderczych". Człowiek, kupując szczeniaka otrzymuje pewien materiał genetyczny, zbiór predyspozycji, nad którym musi pracować. Jaka praca, takie efekty. Mam na osiedlu dwa dalmatyńczyki. Jeden - samiec- jest wielkim przytulasem, kochającym cały świat. Suczka natomiast rzuca się z zębami na wszystko co się rusza. Mam też owczarka niemieckiego, który nie pała sympatią do innych psów, kontakt z nim mógłby się skończyć naprawdę źle. Jest jednak dobrze wyszkolony, na spacerach jest wpatrzony w swojego właściciela i słucha się go bezwarunkowo. Żadnego psa nie powinno się kupować tylko dlatego, że ma fajny wygląd, czy też jest "debeściarski". Pies to nie jest fajny gadżet. Dobrze, że próbujesz dowiedzieć się czegoś więcej o rasie. Życzę Ci/Wam, żeby decyzja, którą podejmiecie była dokładnie przemyślana. Pozdrawiam
  13. Pytałaś w innym wątku, czy asty czują się najlepiej kiedy mają 3 spacerki dziennie po 15 min. W takim układzie dobrze mogą się czuć chyba tylko pieski pluszowe. TTB to psy o olbrzymiej energii, potrzebujące intensywnego wysiłku (niekoniecznie mam tu na myśli długodystansowe biegi, bo to raczej nie jest sport dla tych ras). Są niezwykle silne, łatwo nakręcające się, skoczne, wytrzymałe, zacięte, odporne na ból i zmęczenie. Oczywiście istnieją wyjątki od tego, ale to wyjątki... TTB, który nie dostanie odpowiedniej dawki ruchu albo rozniesie Ci mieszkanie na strzępy, albo stanie się nieszczęśliwym, opasłym cielakiem spędzającym dnie na kanapie. Terriery typu bull nie są psami dla laików, zanim zdecydujecie się na zakup takiego psiaka zapoznajcie się dokładnie ze specyfiką rasy, poczytajcie o tych psach. Znane mi asty/pity mają silny popęd łupu... W końcu to przecież terriery. Jednak psiak, który od małego jest socjalizowany z innymi domowymi zwierzętami jest w stanie żyć z nimi w harmonii i pokoju ;). Powiedz, dlaczego właśnie ast? Czego od takiego psa oczekujecie?
  14. corrida

    padaczka

    Dziękuję Bonsai za wyczerpującą odpowiedź i pocieszenie :). W całej tej sprawie pojawił się dość istotny czynnik - mianowicie, kilka dni po tym wydarzeniu Korek dostał swojej pierwszej cieczki (i prawdopodobnie ostatniej, bo mam zamiar ją jak najszybciej wysterylizować). Może więc to hormonalne zawirowania w organizmie mojej młodej przyczyniły się do tego? Mam taką nadzieję, a póki co obserwujemy...
  15. Mój Korek tuż przed cieczką podsikiwał w domu. Teraz (2 tydz. cieczki) potrafi siknąć na dworze nawet i 10 razy, przy czym większość to tylko takie kropelkowanie. Poza tym ma zmienne nastroje - raz jest nadmiernie pobudzona, raz wyciszona i baaaardzo miziasta, innym razem "płacze". No i zapomina najprostszych komend, czasami próbuje się buntować na spacerach i podążać własnymi ścieżkami. Ach, te hormony! :cool3:
  16. corrida

    padaczka

    Dziś rano obudziło mnie dziwne zamieszanie na moim łóżku. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam jak mój pies, przewrócony na bok "biega w powietrzu" ile sił. Główka jej zwisała z łóżka, wzrok nieprzytomny, mnóstwo piany toczącej się z pyska. Corri zaczęła nagle wściekle gryźć powietrze, rzucało nią. Poczułam dziwny zapach. Początkowo myślałam, że zrobiła kupę pod siebie, ale okazało się, że to tylko mocz. Atak trwał około 2 może 3 minut. Chciałabym żeby to już nigdy się nie powtórzyło :-(, żeby okazało się, że to tylko ten jeden raz. Jutro idziemy na badania. Corrida ma dopiero 8 miesięcy, do tej pory była okazem zdrowia... Może była momentami lekko nadpobudliwa, ale zwalałam to na karb bullowatego temperamentu. I tutaj mam dziewczyny pytanie - jak sobie radzić w zaistniałej sytuacji z tą jej żywiołowością? Corri bardzo się nakręca np na zabawę z innym psem, na zabawki. Zawsze towarzyszą temu silne emocje. Ten pies uwielbia ruch i na spacerach zawsze musi się wybiegać. To istny wulkan energii. Nie mam pojęcia, co z tym zrobić? :-( Przypuszczam, że nadmiar emocji, czy też spory wysiłek mogą mieć wpływ na ewentualne wystąpienie ataku. Mam rację?
  17. [quote name='Impresja']nawet intensywne przeciaganie sie sznurkiem ze szczeniakiem moze mu zniszczyc zgryz wiec takie cos na pewno tez Dlatego takie zabawy nie są przeznaczone dla szczeniaczków. ;) P.S. Muzyczka z tego filmu skojarzyła mi się z innym, o podobnej tematyce. Tym razem, w roli głównej - pit bullka http://www.youtube.com/watch?v=feWfqwcWkvM
  18. [quote name='amelka_51'] Pies ma rok, nagradzany jest marchewką i serem na spacerach. W domu jest to pochwała, bo skończył sie etap nagradzania go za siadanie i kładzenie się w nudnym otoczeniu jedzeniem. Gdy zrozumie dokładnie komende "na miejsce" jest też chwalony słowem, zaraz po tej pochwale tupta spowrotem i jest zadowolony. [/QUOTE] A jak Ty/Wy rozumiecie komendę "na miejsce"? Rzecz przecież nie polega na tym, żeby pies poszedł tam i zaraz zawrócił... "Na miejsce" to "idź na miejsce i zostań tam aż do odwołania". Nie nagradzaj psa za samo dojście tam, ale pozostawanie. Wydłużaj stopniowo czas tego pozostawania, następnie zwiększaj odległość między Tobą a psem. Wszystko małymi kroczkami - nie od razu Rzym zbudowano. Wprowadź przy tym nagrody nieco atrakcyjniejsze niż pochwała słowna, bo dobre słowo to ciut za mało na tym etapie jego nauki. Czy pies ma opanowane siad-zostań/waruj-zostań? Jeśli tak, to z pewnością wprowadziliście komendę, którą odwołujecie go z tych pozycji. Użyj tej samej komendy do zwalniania go z miejsca. Jeśli nie, to zabierajcie się jak najszybciej do pracy ;) [quote name='amelka_51'] Nie siadanie, a kładzenie go dociskając dłońmi do ziemi i nie ryczenie a podniesiony głos. Nie notorycznie i przez większą część dnia a podczas czynności takich jak gotowanie obiadu, jedzenie, dręczenie kota.[/QUOTE] Jedno pytanie - po co się siłować z psem i dociskać go do ziemi? Co to ma niby na celu? [quote name='amelka_51']Nie nie goście decydują jak traktowac zwierzę, lecz goście sie podniecają jaki grzeczny siedzi to mu podrzucą. Albo wciskają czekoladkę którą notabene przynoszą dziecku a nie psu choć jest mówione głośno że psy czekolady nie jedzą. [/QUOTE] To niech będzie powiedziane głośno, że sobie nie życzycie żeby dokarmiać psa czymkolwiek. Jeżeli nie macie na tyle silnej woli żeby wyperswadować gościom karmienie go, nigdy nie uda Wam się oduczyć go żebrania przy stole. [quote name='amelka_51']Zamknięcie psa gdziekolwiek nie wchodzi w grę ponieważ: kości prasowane nie interesują go za bardzo wszelkie inne kosci zjada szybko. nie znalazłam na tyle dużej krowy by go zająć na dłużej. przy zamknięciu gdziekolwiek wychodzi bo otwiera drzwi. Kolejna sprawa, ze można go zostawić w sypialni jeśli chce się później mieć futro wszędzie, bo gdy nikt nie patrzy pies siedzi w łóżku z całym dobytkiem. I nie ważne czy akurat dorwał butelkę z wodą, kość, trochę papierków, książeczek, puzle, mydło czy zawartość kuwety bo czasem ktoś nie zamknie drzwi od łazienki. Jego miejsce jest w tzw dużym pokoju, gdzie też przyjmuje się gości. [/QUOTE] Może klatka kennelowa byłaby dobrym rozwiązaniem? [quote name='amelka_51']Z racji młodego wieku nie ma wydzielanego czasu na jedzenie, bo ma milion zajęć w międzyczasie. Od ganiania kota, po sprawdanie co my robimy i zabawę misiem.[/QUOTE] Wiek ma z tym niewiele wspólnego... Po prostu stawiacie michę z żarciem o określonych porach i tyle. Pies się dostosuje.
  19. Napisz w jaki sposób z nim pracujecie i jakich rad Wam udzieliła ta Pani od "hierarchii"?
  20. Miałam na myśli raczej to, że pies uczy się nowych rzeczy - w tym przypadku odpowiednich reakcji na zachowania pozoranta, pracy węchowej. Z wiedzą na temat tego, jakiej reakcji wymagamy od niego pies się nie rodzi, więc w pewnym sensie sytuacja jest dla niego nowa ;). Oczywiście można to odnieść do każdego typu szkolenia. Fakt, spacery po parku dostarczają wielu doznań, ale nie samym zwiedzaniem parku człowiek (lub raczej pies) żyje. O ile z zakresu podstawowego posłuszeństwa każdy pies powinien być przeszkolony, o tyle w przypadku IPO jest to kwestia dobrowolna. Jeżeli szkolenie ma być poprowadzone pod okiem prawdziwego fachowca, który zna się na rzeczy - nie widzę w tym nic złego.
  21. Szkolenie obronne to nie jest nauka agresji, lecz praca nad psychiką psa. Pies poznaje nowe sytuacje, zachowania, uczy się odpowiednich reakcji. Dzięki przemyślanemu, odpowiednio dobranemu treningowi można w znacznym stopniu ukierunkować jego popędy - stłumić czy też wzmocnić, przekierować na właściwe tory. W rezultacie otrzymujemy psa bardziej stabilnego psychicznie, przewidywalnego, łatwiejszego do opanowania i ...szczęśliwego - bo to przecież dla niego super zabawa.
  22. Poczułam się wezwana do tablicy, ponieważ to ja jestem taki "obiecywaczem". Żadnych znajomości co prawda nie miałam uruchamiać, aczkolwiek miałam zapoznać moją Corri z Sambą. Corri niestety w chwili obecnej byłaby kiepską terapeutką, ponieważ dostała korby i na widok psów wariuje z radości (co rzecz jasna nie każdy pies przyjmuje ze spokojem). Nie ma już śladu po jej delikatności :razz:. Jeżeli jesteś zainteresowany, to możesz wpaść na nasze grupowe szkolenie - co niedzielę ok południa spotykamy się na boisku na przeciwko LKJ (to chyba jest al. Jana Pawła) i ćwiczymy posłuszeństwo. Myślę, że dziewczyny nie będą miały nic przeciwko jeśli dołączy do nas kolejna osoba, a przy okazji udzielą Ci kilku cennych wskazówek jak pracować z Sambą.
  23. Poczułam się wezwana do tablicy, ponieważ to ja jestem taki "obiecywaczem". Żadnych znajomości co prawda nie miałam uruchamiać, aczkolwiek miałam zapoznać moją Corri z Sambą. Corri niestety w chwili obecnej byłaby kiepską terapeutką, ponieważ dostała korby i na widok psów wariuje z radości (co rzecz jasna nie każdy pies przyjmuje ze spokojem). Nie ma już śladu po jej delikatności :razz:. Jeżeli jesteś zainteresowany, to możesz wpaść na nasze grupowe szkolenie - co niedzielę ok południa spotykamy się na boisku na przeciwko LKJ (to chyba jest al. Jana Pawła) i ćwiczymy posłuszeństwo. Myślę, że dziewczyny nie będą miały nic przeciwko jeśli dołączy do nas kolejna osoba, a przy okazji udzielą Ci kilku cennych wskazówek jak pracować z Sambą.
  24. [quote name='brownbomber']opisy są jak najbardziej prawdziwe!ten link nic mi nie powiedział,oprócz tego,że chłop 16 psów wyszkolił i tp.poszkodowani nie są właściciele(oprócz beaty,ze dwa czy trzy razy chapnął ją ares )i Beaty córa też nie jest zbyt zdesperowana,najgorzej mają ludzie ich odwiedzający(umiesz czytać?)jakby to spokojnie przyjmowali,to by mnie nie prosili o działania,na propozycje puli czekam i doczekać się nie mogę,podobnie jak na propozycje innych forumowiczów!Jak na razie przekazałem instrukcje jakie tu otrzymałem i czekam na tych treserów,co mi obiecał puli i marta9494[/QUOTE] A może by tak trochę grzeczniej? Odnośnie strony podanej przez karjo - nigdzie tam nie jest napisane, że ów chłop wyszkolił 16 psów Jest tam natomiast wzmianka o 16-letnim doświadczeniu chłopa (to tak odnośnie umiejętności czytania). Dostałeś na namiar na szkoleniowca, chcesz wiedzieć więcej to skontaktuj się z nim. W tej całej sytuacji - abstrahując już od jej przyczyn - zastanawia mnie jedno. Dlaczego właściciele agresywnego psa, pomimo notorycznych pogryzień, ciągle dopuszczają do sytuacji, w których pies rzuca się na ludzi? Szkolenie szkoleniem, ale wypadałoby również zabezpieczyć psiaka żeby nie stanowił zagrożenia dla otoczenia ( i w domu i na dworze).
  25. dzięki śliczne za tego linka :)
×
×
  • Create New...