Jump to content
Dogomania

corrida

Members
  • Posts

    341
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by corrida

  1. Tak na wstępie - urocze to Wasze maleństwo :) [quote name='geronimosin'] Trzeba się zaopatrzyć w jakąś dobrą literaturę. Na razie zaopatrzyłam się w książkę „pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów” Czytałam dobre opinie o tej książce. Na razie jestem na stronie 102… pozostało prawie 200. ;) Ale i tak widzę, że będzie przeczytać co najmniej jeszcze jeden raz.;) Na razie opanowujemy kliker. Książka bardzo ciekawa i wiele fajnych rzeczy się dowiedziałam.. [/QUOTE] [url]http://members.westnet.com.au/b-m/[/url] - tutaj fajny poradnik Pani Barbary Waldoch nt. szkolenia klikerem lektura "obowiązkowa" posiadaczy szczeniaczków, czyli blog Pani Zofii Mrzewińskiej: [url]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/url] [quote name='geronimosin'] Tylko nie doczytałam na czym ma polegać takie wzmocnienie. Mam mu kliknąć i dać smakołyk, pobawić się, pogłaskać, czy co? Czy to nie ma znaczenia? Wydaje mi się, że nie powinno mieć to znaczenia, byle psiak wiedział, że to co pozytywnego. Choć kliker to chyba już przesada? Chodzi o to, że np. kradnie buta, to mu bez słowa zabieram (oczywiście przez komedie zostaw, choć na razie ogranicza się do kradnięcia butów i zostawiania w swoim legowisku). Po zabraniu oczywiście można dać siad, chwila uspokojenia psa i podania dozwolonej zabawki do gryzienia i jak widzę, że gryzie kość lub gryzak to chciałabym wzmocnić to zachowanie. Po jakimś czasie powinien skojarzyć, że gryzienie kości bardziej się opłaca bo Pani jest wtedy miła. [/QUOTE] Nie musisz (choć oczywiście możesz :P) 24h/dobę latać z klikerem w dłoni i wyłapywać pozytywne zachowania. Możesz wzmocnić zachowanie w dowolny sposób, który sprawi psiakowi przyjemność - smakołykiem, zabawką, pogłaskaniem. Warto poprzedzać to entuzjastycznym " dobry piesek" "super" itp. Pochwała głosowa przyda się na przyszłość - będzie stanowiła swoistą zapowiedź nagrody, wtedy kiedy nagrodzenie nie będzie od razu możliwe.
  2. Ja odczekiwałam po każdym szczepieniu ok. 12 dni (wg zaleceń weta), po czym wychodziłam z młodą na dwór i bawiłam się w socjalizację :cool3:. Wolałam nie ryzykować i zachować jakąś tam kwarantannę ponieważ moja sucz i tak była późno szczepiona (pierwsze szczepienie w wieku 8 tygodni). Teraz ma skończone 4 miesiące i zakaz wychodzenia na dwór, bo dopadło ją niezłe zapalenie gardła. Przy takich temperaturach lepiej uważać na maluchy.
  3. [quote name='panbazyl'] Jak ludzie sie mnie pytają co mam za rasa to mówię, ze labradory. Na co często słyszę - a ten to golden (to o Bazylu co jest koloru zlotego) a ten czarny to rottweiler (to o Piranii co jest czara)...[/QUOTE] No tak, ludzie zawsze wiedzą najlepiej :lol: Moja sucza podczas swoich pierwszych spacerków została nazwana bokserkiem, labradorem i bullterrierem. Raz, kiedy zapytana o rasę młodej odpowiedziałam, że terrier pewna pani entuzjastycznym głosem powiedziała: "faktycznie, to przecież terrier szorstkowłosy!" Zaczęłam się śmiać i stwierdziłam, że raczej gładkowłosy ;),na co Pani "tak, tak ... miałam na myśli gładkowłosego". Innym razem pewien Pan oświadczył, że moja mała na terriera to mu nie wygląda i poprosił o podanie pełnej nazwy rasy. Choć młoda jest zdecydowanie w typie pita powiedziałam " American Staffordshire Terrier", na co on zdziwiony odparł, że nigdy nie słyszał o takiej rasie i że to pewnie jakaś nowa odmiana :cool3:. O dziwo, kiedy mówię ludziom, że młoda to kundel, to nikt mi nie chce uwierzyć...
  4. [quote name='pinkmoon']U bullowatych nie ma obowiązkowych testów psychiki, ale żeby wyrobić hodowlankę czy reproduktora pies musi zaliczać wystawy, gdzie dookoła jest pełno innych zwierząt - w tym niewykastrowanych samców, wytrzymać oględziny sędziego - agresywny pies raczej by się tam nie uchował.[/QUOTE] Prawda jest taka, że nawet z psa na maxa ciętego na innych da się (dzięki odpowiedniemu szkoleniu) zrobić psa, który będzie siedział w jednym szeregu z innymi samcami, wpatrzony ślepo w swego właściciela oddalonego od niego o kilka ładnych metrów. Praca, praca i jeszcze raz praca. Hodowle [B]powinny [/B]dążyć do tego by rozmnażać osobniki o stabilnej psychice. Naiwnością jednak byłoby wierzyć, że daje nam to 100% gwarancji, iż szczeniak z takiego miotu nie będzie robił wyskoków. Geny genami, lecz zostaje jeszcze wychowanie. Śmiem twierdzić, że przeciętny "dres" (nie lubię tego określenia, gdyż sama często w dresach wychodzę z psem :P) szybciej pokusi się na szczeniaka za 100, 200, 300 zł niż na takiego na 1500 czy 2000 tys. Bo po co rodowód? Ważne żeby groźnie wyglądał, rzucał się na wszystko co rusza ( a jesli sie nie rzuca, to można zastosować odpowiednią "naukę"). Niestety te psy przyciągają takich ludzi. Psy bez rodowodu są rozmnażane przypadkowo, praktycznie bez żadnej wiedzy na temat ich przodków. Częściej trafiają w nieodpowiednie ręce. Niezbyt dobre geny + złe prowadzenia to już mieszanka wybuchowa. Inna sprawa, że dla przeciętnego zjadacza chleba wszystko co ma dużą, mniej lub bardziej kwadratową głowę i szczerzy zęby - to amstaff. Tutaj na dogomanii znalazłam taką fajną grę w znalezienie pita - spójrzcie sami: dorosłe psy: [url]http://www.pbrc.net/poppysplace/games/AdultFindabull/findpitbull_v4.html[/url] szczeniaki: [url]http://www.pbrc.net/poppysplace/games/findthebullpup/puppy_findpitbull.html[/url]
  5. [quote name='carolinascotties'][SIZE=3][B][COLOR=DarkRed]znalazlam cos!!! mozemy napisac tutaj z pytaniem jak pomoc[/COLOR] [/B]-[/SIZE] [URL]http://66.196.80.202/babelfish/translate_url_content?.intl=es&lp=es_en&trurl=http%3a%2f%2fwww.aproa.org.ve%2f[/URL][/QUOTE] Mi się wyświetla, że serwer jest chwilowo niedostępny. No nic, poczekamy - zobaczymy. Fajnie, że wstawiłaś tu te linki. Tabaluga, daruj sobie te złośliwości...
  6. [quote name='werbena'] Niemniej wydaje mi się, że lepiej by potencjalny nabywca musiał przebić się przez stereotypy i uprzedzenia, żeby pomimo rozczulającego spojrzenia szczeniaka z tyłu głowy zapaliła się czerwona lampka "to pies nie dla każdego i w nieodpowiednio wychowany może być groźny". Chciałabym żeby przy decyzji o zakupie/adopcji jakiegokolwiek psa ludzie zastanowili się sto razy...[/QUOTE] Jeszcze raz podkreślę - nie ma czegoś takiego, jak "pies dla każdego". Każdy pies nieodpowiednio poprowadzony może być groźny, każdy większy pies - śmiertlenie groźny... i rasa nie ma tutaj znaczenia. Psy (różnych ras) często padają ofiarą mitów o nich -ONki, Labki, Yorki, Jamniki. To właśnie w dużej mierze przez zasłyszane stereotypy, nieznajomość specyfiki i potrzeb poszczególnych ras dochodzi do tylu tragedii, psich i ludzkich nieszczęść. [quote name='werbena']Są psy "łatwiejsze" i "trudniejsze", bardzo aktywne i niezależne, z twardym charakterem, bardzo wrażliwe i delikatne psychicznie, które łatwo "zepsuć" oraz psy mniej wymagające. Byc może fałszywy wizerunek bullowatych uchroni je choć częściowo przed nieodpowiedzialnymi właścicielami.[/QUOTE] Fałszywy wizerunek bullowatych sprawił, że tysiące z nich wylądowały w schroniskach. Fałszywy wizerunek bullowatych przyczynia się do tego, że stają się atrakcyjnym obiektem dla debili, którzy chcą zaszpanować groźną bestią i tak właśnie wychowują (lub raczej psują) psa. Stereotypy nie są dobre :shake:
  7. [quote name='werbena']Nie jestem przeciwniczką bullowatych, niewiele wiem na ich temat, ale chyba rozumiem co ma na myśli tabaluga. Cieszy moje oczy takie zdjęcie psa z dzieckiem, ale widziałam już podobne ujęcia kaukazów i owczarków anatolijskich. Da się, ale czy warto budować taki obraz tych psów? Podziwiam upór hodowców - pasjonatów, którzy podjęli się ucywilizowania rasy, mam nadzieję, że psy w typie bull posiadają jakieś unikalne cechy, które były tego warte. Natomiast nie widzę bullowatych w roli w jaką obecnie wepchnięto goldeny - psa rodzinnego, psa dla każdego.[/QUOTE] Tyle, że bullowatych nie trzeba "cywilizować" (nie mylić z "socjalizować" ;))... są to psy z natury baaardzo nastawione na człowieka, potrzebujące - wręcz wymagające- kontaktu z nim. Bez tego po prostu się męczą. Ja nie widzę bullowatych w innym układzie niż w domu, ze "swoją rodziną". Nie da się zaprzeczyć, że były wykorzystywane do walk, jednak weźcie poprawkę, na to że nigdy nie była to walka z człowiekiem. Co, więcej... mogę się pokusić o stwierdzenie, że przeciętny bullowaty ma ogromne zahamowania przed zaatakowaniem człowieka. To po prostu nie leży w jego naturze. Oczywiście, może trochę generalizuję, bo tutaj również można znaleść (tak jak w KAŻDEJ innej rasie) osobniki agresywne w stosunku do ludzi - jednak absolutnie nie jest to cecha rasy! Ludzie często mylą pojęcie "bojowy" z "obronny", a różnica jest naprawdę ogromna. Kolejna sprawa, nie ma czegoś takiego, jak "pies dla każdego" i na pewno ani golden, ani labrador, ani york, ani bullowaty psem dla każdego nie jest. Czy terriery typu bull posiadają jakieś unikalne cechy? Jasne, są silne, szybkie, zwinne, odważne, zacięte, wytrzymałe, naładowane mnóstwem energii - świetnie sprawdzają się w różnego typu sportach ( patrz. Pit bull Show w Zbrosławicach, czy też Białym), odpowiednio poprowadzone (pod okiem fachowca znającego specyfikę rasy) również dają sobie nieźle radę w IPO, wykorzystywane są nawet dogoterapii, jako psy asystujące, a przede wszystkim są wiernymi kompanami człowieka, bez reszty w nim "zakochanymi". Polecam lekturę: Najgłupsze mity o psach bojowych: [url]http://ulubiency.wp.pl/gid,11836423,img,11836426,kat,1012383,galeriazdjecie.html?T[/url][page]=1 Pies bojowy i obronny - to nie to samo: [url]http://ulubiency.wp.pl/gid,11738230,kat,1012383,title,Pies-bojowy-i-obronny-to-nie-to-samo,galeriazdjecie.html[/url]
  8. [quote name='tabaluga1']Stereotyp czy też nie , tego nie wiem . Wiem jedno , że niedokładnie zapoznałaś się z tym co napisałam , bo ja napisałam , że [B]„mam wątpliwości”[/B] , a nie[B] „wzbudza moje oburzenie”[/B] . Prawda ? Emocje i intencje stojące za tymi sformułowaniami są zupełnie inne . To po pierwsze . [/QUOTE] Oki, chcesz czepiać się słówek, niech Ci będzie - źle sformułowałam. Nie zmienia to faktu, że nie odpowiedziałaś na żadne z zadanych Ci pytań - ani jakie jest współczesne przeznaczenie tych psów, ani dlaczego obcowanie z dziećmi wzbudza Twoje wątpliwości w przypadku tej rasy? Powiedz wprost zamiast używać jakichś dziwacznych porównań. Nazwij rzecz po imieniu. Śmiało. [quote name='tabaluga1']Przy okazji , patrzę na fotki i zapytam , może ktoś ma sensowne wyjaśnienie , po co takim miłym „niuniom” , skoro teraz przeznaczone są do normalnego funkcjonowania w rodzinie i obcowania z dziećmi , nadal obcina się uszy ? Tu przyznaję , nie mam żadnej hipotezy . Profilaktycznie ? Podczas socjalizacji dziecka z „niunią” , niemowlak może mu ogryzać uszka ?[/QUOTE] Na pewno do psich walk :lol:. Czy tylko u tej rasy można zaobserwować kopiowane ucho? Nie. Nie jestem zwolenniczką ciętych uszu, ale też nigdy nie miałam do czynienia z wystawami etc. Zazwyczaj to jest właśnie główny powód kopiowania. Temat nie dotyczy jednak ciętych uszu - no chyba, że insynuujesz, że ASTy z takim uchem biorą udział w meczach. To jest właśnie najfajniejsze, kiedy laik (i do tego uprzedzony) wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia... Nic dziwnego, że później wychodzą takie ustawy... Prawda z tym źdźbłem w oku bliźniego - po co szukać przykładów w Wenezueli, skoro na "własnym podwórku", wśród dogomaniaków mamy osoby z takim, a nie innym podejściem. :shake:
  9. [quote name='tabaluga1'] Również jestem zwolenniczką daleko posuniętej socjalizacji ludzi , dzieci i psów , jednak niekoniecznie psów TEJ konkretnej rasy . Tu mam wątpliwości . I tylko temu miało służyć przywołanie wizji tych dziwacznie , niezgodnie z przeznaczeniem , użytych pojazdów . :razz:[/QUOTE] I znowu stereotypy... :roll: Bo jeżeli nie stereotypy, to podaj proszę chociaż jeden, konkretny powód, dla którego kontakt - załóżmy- spaniela z malutkim dzieckiem jest w porządku, a w przypadku TTB wzbudza Twoje oburzenie? Jakie zatem jest przeznaczenie astów wg. Ciebie, skoro normalne funkcjonowanie w rodzinie, obcowanie z ludźmi/dziećmi jest niewskazane?
  10. Ja na mojej pitce wypróbowałam sztuczkę z jedzeniem z ust, po tym jak w zabawie zostawiła mi na nosie dwie dziury po kłach i rozwalone usta ;) Szczeniak dzięki temu szybko załapał, że buzia do gryzienia nie służy.
  11. Fisherowi na kasie nie zależy raczej, ponieważ on już nie żyje. :roll: Był jednym z twórców TD, przed śmiercią ją zanegował. To tyle. Pisząc "miska" użyłam chyba dużego skrótu myślowego. Nie ma znaczenia, czy jest to kość, żarcie w misce, czy coś innego co pies sobie podgryza... powinien dać sobie wyjąć wszystko z pyska.
  12. [quote name='DALMATYNKA0987'] CZYLI WYNIKA Z TEGO ZE DLA KAZDJE RASY I KUNDLI POWINNO SIE NAPISAC OSOBNA INSTRUKCJE OBSLUGI? [/QUOTE] Posunę się dalej - dla każdego psa z osobna przydałoby się napisać osobną instrukcję ;). Każdy pies jest inny, ma inny charakter, inny temperament i często w obrębie jednej rasy możemy zauważyć kolosalne różnice pod wzglęgem psychiki. Dlatego też nie ma uniwersalnej metody dla wszystkich psów. Stosując TD w stosunku do niektórych osobników możemy im wyrządzić ogromną krzywdę, pogłębić problemy behawioralne, co ostatecznie odbije się na ich stosunkach z otoczeniem. To bardzo wygodne zgonić wszystko na "chęć dominowania", a z drugiej strony uciążliwe - całe życie walczyć o status alfy? Ludzie popadają przy tym w swoistą paranoję - pies nie chce jeść karmy (bo pewnie mu nie smakuje) a już padają pytania czy nie jest przypadkiem brany na kolana, czy przechodzi pierwszy w drzwiach, czy właściciel nie urządza sobie zabaw siłowych z nim :roll: . Co ma piernik do wiatraka? Warto się zapoznać z TD, skonfrontować ją z alternatywnymi metodami i ... poćwiczyć myślenie. Tak na zdrowy rozsądek - w metodach bazujących na TD jest wiele nieścisłości i nielogicznych argumentów. [quote name='DALMATYNKA0987'] MOJ PIES TYLKO MI POZWALA ODEBRAC SOBIE NP.KOSC CZY COS INNEGO DLA NIEGO ROWNIE DROGOCENNEGO , TYLKO NA MNIE NIE SKACZE PODCZAS DLUZSZEJ ROZŁĄKI,KIEDY MOWIE STOJ -TO STAJE NA SPACERZE I CZEKA AZ DO NIEGO PODEJDE -INNYCH NIE SLYCHA NIGDY NIE CHCE PRZEJSC PIERWSZY PRZEZ DRZWI[/QUOTE] I to jest według Ciebie zupełnie prawidłowe, że pies broni dostępu do miski wszystkim tylko nie Tobie? Uznaje Twoją "alfowatość", ale wobec innych domowników sam jest alfą? Ile tych Alf jest u Was w domu? :lol: Skoro już jesteśmy przy cytatach - Fisher o teorii dominacji: ”[I]...jeśli w ten sposób chcecie żyć z waszym psem, to mam dla was wiadomości, które z pewnością rozczarują wielu ludzi, usiłujących osiągnąć status alphy – to dla psa nic nie znaczy ponieważ mieszkając z człowiekiem nie czuje się tak samo jakby żył na wolności.[/I]”
  13. [quote name='tabaluga1'] 2.Czy to , że Ty w tym konkretnym przypadku , nie widziałaś oznak agresji oznacza , że agresja na pewno w innej rodzinie z amstaffami , nie wystąpi ? [/QUOTE] Ja nie Diamant, ale pozwolę sobie odpowiedzieć ;) A czy agresja na pewno nie wystąpi w innej rodzinie z labradorami, spanielami, pekińczykami czy kundelkami? W każdym układzie pies-dziecko należy stosować zasadę ograniczonego zaufania (do obydwu stron ;) ) i amstaffy nie są tu ani wyjątkiem, ani też szczególnym przypadkiem. Nie zmienia to jednak faktu, że dobra socjalizacja psa z maleństwem jest bardzo potrzebna. Moim zdaniem psa nie należy izolować od dzieci, bo może to doprowadzić do tragedii. Diamant, super fotki :loveu:
  14. To chyba moje słowa, więc odpowiem. Jasne, pies nie ma prawa agresywnie reagować ani przy misce, ani w innej sytuacji. Jasne, że powinien dać sobie wyjąć z pyska wszystko, wszystko do pyska włożyć i wszystko z pyskiem zrobić (np. oglądanie zębów). Uważam jednak, że są lepsze metody na oswojenie psa z tym, niż nachalne głaskanie go podczas jedzenia - zwłaszcza, kiedy szczeniak odbiera to jako zagrożenie. Nie lepiej zacząć choćby od karmienia z ręki? Rozbudzić w psu skojarzenie dłoń=coś przyjemnego? Wymieniać dobre rzeczy na lepsze? Małymi kroczkami do celu - nie od razu Rzym zbudowano ;). Kiedy w domu pojawia się dziecko i tak trzeba zacząć przyzwyczajać psa do dziecka - bo to nowa, mała istotka, która piszczy, płacze, ciągnie za uszy i jest nieprzewidywalna.
  15. [quote name='marta9494']A program ja i mój pies oglądałaś?Co myślisz?Może być pomocny?[/QUOTE] O właśnie, zapomniałam o tym, że chciałam napisać swoje wrażenia odnośnie tego programu :D. Taka mała dygresja - to nie jest program " Ja i mój pies" tylko " Ja albo mój pies" (sugestywne, prawda? ;)) Generalnie, nie był taki zły jak się mogło wydawać. Jeżeli przecedzić przez sitko informacje w nim zawarte, to kilka fajnych rzeczy można z niego wyciągnąć (wypowiadam się na podstawie jednego obejrzanego odcinka) - chociażby nauka spokojnego reagowania na wychodzące do domu osoby, czy też nauka spokojnej jazdy samochodem. Raziło mnie natomiast podkreślanie zbawiennego wpływu na psy bezwzględnego ograniczania głaskania do jednego razu dziennie :/. Ten zabieg miał niby na celu postawienie właścicielek w pozycji alfy... Niby to nie zaszkodziło, może nawet pomogło (bo kobiety, uwierzyły, że nie muszą być terroryzowane przez swoje psy), ale to tworzenie specjalnego harmonogramu głaskania to dla mnie lekkie przegięcie ;). Pieszczoty i pochwały powinno się umiejętnie dawkować i w odpowiednich sytuacjach, nie sądzę jednak, że konieczna jest ich redukcja do 1 razu na dzień ;). Podsumowując - program można obejrzeć. Pinkmoon, to bardzo ciekawe, co piszesz. Fajnie jest się dowiedzieć nowych rzeczy. :) Ja znam jeszcze jeden powód, dla którego nie trzeba się śpieszyć z posądzaniem tematowego szczeniaka o ww przypadłość (w tak żywej dyskusji, łatwo o przeoczenie tego 'szczegółu') - otóż psiak jest pekińczykiem, a nie spanielem :D.
  16. A czytaliście komentarze do tego artykułu? :( Niektórzy już nie mogą się doczekać, kiedy u nas coś takiego się pojawi. Jak ludzie mogą być tak zaślepieni i pozbawieni serca :(. Ten świat już chyba zupełnie oszalał.
  17. [quote name='cocker'] Noszenie na rękach i całowanie to jedno, ale ciągnięcie zabawki to drugie. Wiem, mój błąd, ale czy człowiek na błędach się nie uczy? Bawiliśmy się w przeciągankę, z początku myślałam że to go bawi, ale chyba poczuł iskierkę rywalizacji ze mną. (...) [/QUOTE] Ja nie postrzegam przeciągania się zabawką z psem, jako rywalizacji lecz raczej jako współpracę, przy bardzo istotnej i jakże pożytecznej czynności, jaką jest rozszarpywanie upolowanego misiaka ;). Może uznacie mnie za dziwną, ale zdarza mi się przeciągać z młodą nie tylko przy użyciu moich rąk, ale również czasami zębów. Patrząc na to nawet w kontekście rywalizacji, czy próby sił nie widzę w tym nic złego, raz wygrywam ja, raz pozwalam wygrać psu i zwiać ze zdobyczą (z którą po chwili zresztą wraca :)). Ktoś może powie, że to nie rozsądne, bo w ten sposób ustala się hierarchię (z takimi opiniami też się spotkałam), ale wychodzę z założenia, że jeżeli psiak by cały czas przegrywał, to mógłby się w końcu zniechęcić... bo jaka to frajda non stop przegrywać? Jednocześnie cały czas kontorluję sytuację, ponieważ wiem, że jestem w stanie wyegezkwować od psa oddanie mi zabawki. Pies na to przystaje, gdyż nie wiąże się to dla niego z żadną stratą - wzamian otrzymuje ode mnie coś równie fajowskiego lub jeszcze fajniejszego. Nie ma straty - nie ma frustracji. Inna sprawa, że taka zabawa z psem, to po prostu coś pięknego - jest to świetny sposób na nawiązanie więzi z psem, a zwiększenie w jego oczach Twojej atrakcyjności, na zdobycie jego zaufania. Zabawka w rękach właściciela ożywa - przestaje być jednynie martwym przedmiotem, który pies powącha i zostawi... ona nagle zaczyna się ruszać, uciekać, stawiać opór - staje się bardzo interesująca dla psa, a dla Ciebie staje się silną bronią i atutetem. Dlaczego? Ponieważ to Ty jesteś dyspozytorem tego dobra :). Ja, z punktu widzenia właściciela TTB, modlę się żeby ta - jak to nazwałaś - iskierka rywalizacji w mojej suczce nigdy nie zgasła. Nie zmienia to jednak tego, że przy nieprawidłowych relacjach pomiędzy psem a właścicielem, zabawa w pewnym momencie może przestać być zabawą, a staje się obroną "własności" psa. [QUOTE] Po drugie - rozdrażnianie. Psy bardziej lubią drapnie, od głaskania, z tego co wiem. Za uchem, po piersi, pod brodą, na karku. Głaskanie go, gdy gryzie swoją "zdobycz z aportu" zirytowało go, i użył zębów - logiczne i takie...ludzkie? [/QUOTE] Kark jest miejscem bardzo wrażliwym u psa...Już to chyba pisałam, nie wszystkie psy lubią być głaskane, miziane, drapane. Nie oznacza to oczywiście, że musisz omijać swojego psa szerokim łukiem (w przenośni, bo dosłownie to możesz spróbować podchodzenia do malca nie na wprost, lecz po łuku - to jeden z psich sygnałów uspokajających :) ). Nie wszystkie psy z radością pozwolą na dotykanie swoich czułych miejsc, człowiekowi, któremu nie ufają (nie wiem, czy użyłam odpowiedniego słowa). Psa trzeba powoli oswajać z dotykiem, rozbudzić w nim dobre skojarzenia. [QUOTE] Po x-owe rywalizacja, ale na innym poziomie - ja jestem dla niego tą PRZESZKODĄ! Nie bo ni, nie bo nie ruszaj, puść mnie, oddaj - irytuje go to. Po takich gadkach, kontakt fizyczny z osobą (głaskanie) która zabroniła mu robić takich zajefajnych rzeczy, + darcie się, albo spokojne mówienie nie wolno, + jak nie poskutkuje to branie pod pachę i na osobność jest dla niego równą przeszkodą w życiu jak i ja. [/QUOTE] Widocznie Twoje sygnały są dla psa nieczytelne. Wyczuwa Twoją złość, Twoje zdenerwowanie, ale za cholere nie wie, o co Ci chodzi. Pytasz o sposób na poradzenie sobie z tym, a ja zapytam - czy czytałaś już blog Pani Zofii Mrzewińskiej? Poczytaj, to naprawdę bardzo pomocne. Tutaj link: [url]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/url] Napisałaś gdzieś, że pies nocuje w łazience... Czy Ty go tam po prostu zamykasz na noc? Tak długa izolacja może się mocno odbić na jego psychice. W tym wypadku takie chwilowe wyciszenie psa, o którym wcześniej pisałam (czyli wyniesienie go do innego pomieszczenia) może odnieść skutek przeciwny do oczekiwanego. Zmień miejsce legowiska psa. [QUOTE] No i ostatnie - ząbkowanie, ale gryzaki, to jest na to rada. [/QUOTE] Też przechodzimy teraz przez etap ząbkowania. Corri ma już nawet dwie stałe, górne jedynki :D. Myślałam, że będzie gorzej... a tym czasem nie jest tak źle. Młoda właściwie przestała nas już gryźć. Wyżywa się na zabawkach - i to chyba najlepszy sposób na przetrwanie ząbkowania. Dodatkowo czasami, kiedy zaczyna mamlać mojego palca (mamlać, nie gryźć) masuję jej dziąsła - bardzo to lubi.
  18. wracając do tematu głównego - cocker, jak tam Twój maluch?
  19. Nie znam się wprawdzie zbytnio na dobermanach, ale obiło mi się o uszy, że są to psy o dość silnym instynkcie terytorialnym, więc "stróżowanie" leży już w jego naturze. Teraz powinieneś skupić się raczej na jego socjalizacji z ludźmi i innymi psiakami, żeby w przyszłości uniknąć problemów. Dobek potrafi odstraszyć intruza już samym swoim wyglądem, bo wątpie żeby ktoś miał ochotę na konfrontację z takim psem. Inna sprawa, że w dzisiejszych czasach znamy znacznie skuteczniejsze metody zabezpieczenia mieszkań niż psy... Jeżeli pod Waszą nieobecność mieszkanie jest tak często "nawiedzane" przez obcych, to chyba warto o nich pomyśleć. I odwrotnie - warto zadbać o to, by pies sam nie wydostawał się z domu. Nie mówię, że tak musi być, ale po wydarzeniu, które miało miejsce kilka miesięcy wstecz, jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Policja zastrzeliła psa w typie amstaffa, który to pod nieobecność właściciela wyszedł sobie przez balkon na spacer i wdał się w bójkę z bokserem uwiązanym przed sklepem.
  20. Brams, to ja zapytam odwrotnie - dlaczego przychodzenie do miejsca przygotowywania posiłku bez wołania, ma świadczyć o nieposłuszeństwie szczeniaka? Pies ma potrzebę, więc dąży do jej zaspokojenia ---> jest głodny, czuje zapach jedzenia, podąża w to miejsce. Jak dla mnie całkiem logiczne i nie widzę sensu by na siłę doszukiwać się w tym chęci zawładnięcia właścicielem, a jedynie sposób na zaspokojenie potrzeby. Właściwa kooperacja na linii człowiek-pies umożliwia nam wypracowanie wygodnego dla nas układu. Jeżeli ktoś sobie życzy by pies czekał w innym pomieszczeniu i przychodził do michy na wołanie - ok, da się to wypracować. To jest jednak raczej kwestia wygody, a nie wyznacznik prawidłowych relacji z psem. Codziennie po pierwszym porannym spacerze, ja i mój zwierz automatycznie kierujemy się do kuchni. Nie wołam jej - sama za mną idzie, siada przy mnie i wyczekuje na jedzenie. Daję jej michę, pies zaczyna jeść, a ja w spokoju przygotowuję sobie posiłek. Czy takim postępowanie przyczyniam się do przyszłej agresji psa? Wybacz, nie widzę związku. Odnośnie wytrzymywania w pozycji siad... Wiadomo, trening czyni mistrza. Na początku ważne jest żeby pies załapał, o co w ogóle chodzi w komendzie. Dzięki systematycznemu ćwiczeniu, drobnymi kroczkami można dojść do perfekcji. Nie dajmy się zwariować - na wszystko przyjdzie czas :).
  21. A jakich komend i w jaki sposób próbowałaś jej nauczyć? Może to po prostu błąd w technice. Napisz, a coś się wymyśli ;). Odnośnie tego drapania... Czy mała ma jakieś zmiany skórne? Co weci u niej zdiagnozowali?
  22. [quote name='brams'] Tak. Uważam, że opisywany pies wykazuje oznaki typu Alfa. I jak sami wiecie - alfą może być każdy pies niezależnie od rasy. Najważniejsza jest psychika. pozdrawiam maciej[/QUOTE] Pies nie ma potrzeby dominowania nad człowiekiem, bycia alfą, ustalania hierarchii z ludźmi... Pekińczyk nie jest wilkiem, pies nie jest wilkiem, człowiek nie jest wilkiem, więc po co? Człowiek i pies to dwa różne gatunki. Jak zauważyłam, w jakimś innym temacie polecałeś komuś lekturę "okiem psa" Fishera jako rzetelne źródło sposobów na ułożenia sobie życia z psiakiem. Czy nie ma dla Ciebie znaczenia, że sam Fisher przed śmiercią zanegował teorię dominacji? Nie mylcie agresywnego psa z niewychowanym jeszcze dzieciakiem - bo 3miesięczny szczeniak jest dzieciakiem. Szczeniaki gryzą, szczeniaki rozrabiają, sikają i jak dla mnie nie ma w tym NIC dziwnego. Szczyl ugryzł w usta? Mój mi swojego czasu rozwalił nos, kiedy leżałam obok niego. Dodam, że mam psa ciut silniejszego niż pekińczyk i jakoś przeżyłam. Co więcej, pies dziwnym trafem zrozumiał, że twarz nie służy do gryzienia. Moja sucz nie jest idealna, czasami dostaje wściku dupki, ale dzięki systematycznej pracy z nią widzę ogromną poprawę...
  23. Musisz jak najszybciej rozpocząć szkolenie...samej siebie. Po tym co tu piszesz widać brak elementarnej wiedzy na temat szczeniaków :roll:. Nie wiem dlaczego i z jakich powodów mała trafiła do Ciebie, ale biorąc ją widocznie nie byłaś świadoma z jakim stworzeniem przyjdzie Ci żyć przez kilkanaście następnych lat - Ty masz jej dość już po tygodniu. Zamiast pomóc jej zaaklimatyzować się w nowym, nieznanym otoczeniu, dostarczasz jej stresujących bodźców. Nic dziwnego, że Cię nie słucha kiedy krzyczysz "zły pies" czy też "nie wolno" ponieważ ona tego zupełnie nie rozumie (bo niby skąd? psy się z taką wiedzą nie rodzą). Zamiast bezsensownie wrzeszczeć na nią, po prostu powiedz FE/nie wolno, odsuń małą od ręki/nogi i przekieruj jej ząbki na coś co się do gryzienia nadaje, nagradzając małą wylewnie za każdym razem gdy zabawe podejmie. Za każdym razem kiedy wyrażasz swoją dezaprobatę w stosunku do zachowania psa musisz jej też pokazywać, jakie zachowanie w tym przypadku jest pożądane i opłacalne dla niej (czyli jakie będzie nagrodzone). Poczytaj o pozytywnym szkoleniu. To, że wyszły jej mleczaki wcale nie świadczy o tym, że powinna już przestać gryźć :roll:. Wręcz przeciwnie - ona w ten sposób teraz poznaje świat. Takie zachowanie psa, jakie opisujesz jest jak najbardziej zrozumiałe... Wiem, jak uciążliwy potrafi być kilkutygodniowy szczyl. Musisz jednak zmienić swoje nastawienie, musisz jak najwięcej czasu poświęcać młodziakowi, uczyć go, bawić się z nim, cierpliwie korygywać niepożądane zachowania i nie okazywać swojej niechęci. Od kilku szramek na dłoni nic Ci się nie stanie, to chyba zresztą nieodłączny atrybut każdego posiadacza szczeniaka.
  24. [quote name='westieee']Mój młody psiak westie jest CHYBA dominacyjny według nas.Próbuje wszystkich metod żebym ja była tym przywódcą stada.W połowie się udało ale jednego nie moge psa oduczyć... warczy gdy go próbuje ściągnąć z łóżka. Z problemami typu warczenie przy jedzeniu,czyszczeniu uszów,zakladanie ubranka soie poradziła. ( oczywiście za sprawą metod,Ja pierwsza przecgodze przez dzwi itp. ale także przy częstym nagradzaniu i nie karaniu psa. Jedyna kara jką stosuje gdy na mnie warczy kładne go na plecach tzw.postawa poddająca się) Prosze o pomoc z tym problemem...;) ps. Jak oduczyć psa tego by nie warczał igdy ktoś wchodzi do domu, na inne psy i zaczepiania ludzi na ulicy ?:oops:[/QUOTE] Po pierwsze, całą teorię o dominacji psa względem ludzi włóż między bajki. Warczenie przy próbie ściągnięcia z łóżka - nie ściągaj go na siłę, tylko naucz go schodzić na Twoje polecenie. Pokaż mu, że takie zejście jest dla niego bardzo opłacalne, nagradzając go np. jakimś smakołykiem :razz:. Pytanie podstawowe - czy pies ma własne legowisko i czy z niego korzysta? Zaczepianie ludzi na ulicy - musisz nauczyć psa koncentrowania się na Tobie. Odwracaj na spacerach jego uwagę od rozpraszających rzeczy/osób - zajmij go np. zabawą. To tak w wielkim skrócie, ponieważ to wszystko na forum już było na forum opisywane wielokrotnie, wystarczy poszukać i poczytać.
  25. [quote name='brams']witaj. czy ja dobrze doczytałem, że to Twoje złoto ma 3 miesiące...? po pierwsze. masz bardzo agresywnego psa. po drugie - wynudzonego brakiem pracy psychicznej /komendy/ - nie "bieganiem". po trzecie - masz napakowanego testosteronem samca, i jak nie zaczniesz z nim pracować na poważnie -to dopiero będziesz miała kłopoty... Napisałaś, że ugryzł Cię w usta - jak u licha Ci do nich doskoczył...? Czy leżałaś z nim na podłodze? Bo czegoś takiego się z /takim/ psem nie robi.. A z ciekawości - gdzie śpi, w jaki sposób jest karmiony, i jak reaguje na wchodzących do Waszego domu gości...? Chyba już wiem co jest przyczyną... ;-) pozdrawiam maciej[/QUOTE] Oho, te pytania odnośnie miejsca spania, sposobu karmienia itp zabrzmiały jak wstęp do teorii dominacji :roll:. Czyżbyś chciał powiedzieć, że ten "napakowany testosteronem", agresywny 3-miesięczny samiec pekińczyka, stara się być alfą w domu? :roll:
×
×
  • Create New...