-
Posts
1287 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ekiana
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Stasia wróciła ze spaceru zadowolona, była dłużej niż ostatnio wieczorami - chociaż miała momenty wahania :) Przełamała się i porobiła co trzeba, a nawet więcej. A co do tego, ze podaję jej smalec, to jest to tylko na łapówki. Po prostu to teraz działa. Ale Stasia nie jest zachłanna, połowa tacki wróciła do domu. No i rozmawiałam też z kolegą weterynarzem na temat tych podrobów, które dodałam do mięska bo zastanawiałam się n/t cholesterolu i takich tam ;) Ale w porzadku bo podroby nie dominowały, tylko mięso i to był jednak smaczny dodatek do karmy, a nie baza. Ewa, Ty się relaksujesz czytając (cieszę się z tego) - a ja jak wspominam to Jezu- chce mi się wzdychać ;) Na jednym z pierwszych spacerów poznałam w Legnicy dogomaniaczkę - siostrę Ketuni, która wypowiadała się na wątku Stasi. Bardzo miła niespodzianka, okazało się, że mieszkamy na tym samym osiedlu i to kilka bloków od siebie. Po jakimś czasie udało mi się spotkać i samą Ketunię. Umówiłyśmy się na wspólny spacer wieczorny. Obok tego, że fajnie jest pogadać na wspólne tematy i się poznać, jej lebrador pełen wigoru i energii dobrze działa na Stasię. nawet nie tyle żeby się bawili, ale on rozprasza zestresowany stasiny nastrój. No i nie udało nam się spotkać... To był ten wieczór kiedy woziliśmy Stasię od parkingu na parking :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, Łukasz też ją często przyrównuje do kota co ma swój świat. Ja się smieję, że dobrze, że jak kot nie chce spać na telewizorze ;) Nie oddałabym jej za nic, żadne reklamacje nie wchodzą w grę. Stasia jest super kocica. Ale przekupna też jest. Uwielbia smalec ze skwarkami z Krakowskiego Kredensu na chlebku. Właśnie poszła z Łukaszem bardzo grzecznie i chętnie. To pierwszy wieczorny spacer taki chętny. Trauma się może kończy w końcu :) Najpierw ja rozpracowałam Stasię, a później przekazałam tackę z dwiema kromkami ze smalcem - Łukaszowi, który zabrał Stasię na uwodzicielski spacer :) Jak tak myślę, że nasza Stasia ma krakowskie Kredensy (które my też rzecz jasna bardzo lubimy), a inne psy jakieś marne ochłapy ledwo jadalne lub w ogóle nic nie mają, to mi się słabo robi. Ech... -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W Warszawie spacery ze mną są ok. Tu pierwszy długi spacer w moim towarzystwie. Jeszcze się niepewnie rozgląda,ale plus, że się rozgląda, a nie gna do domu, lub stoi jak żona Lota. A tu Stasia trenuje nowe senne pozycje ze swoim starym warszawskim pieseczkiem :) Wnalazła też nową podpórkę na brodę :) Ten pies kiedyś połamie sobie łapy we śnie :):) Jak tak można je wyginać???:) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dokładnie tak :) A ja byłam szczęśliwa, że się to odbywa pod okiem weterynarza :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Może i cudna, ale cwaniara chyba zdaje sobie z tego sprawę bo swoimi oczkami i minkami potrafi wszystko od nas wycyganić :) Potrafi tez ostro dać w kość :) Chociaż i tak wole te atrakcje niż gdybym miała się borykać z jej agresją. Tu zdjęcia z Nowego Roku - Stasia wielce nieszczęśliwa nie chce iść na spacer. Ja się w ogóle czasem zastanawiam czy nie mam psa z depresją bo mi tyle siostra nagadała, że Stasia taka smutna... W Warszawie bywa weselsza, a mnie się wydaje, że być może Stasia ma taki temperament. Ona sama podchodzi i zaczepia aby ją pogłaskać, pogada sobie czasem, poszczeka jak zje coś smacznego. Na pewno coś nie tak robiliśmy, może trzeba było jej nie zmuszać do wyjścia... i to zapinanie na smycz kiedy coś strzeliło też chyba jej się zaczęło źle kojarzyć, albo dokarmianie smakołykami kiedy Łukasz ją niósł na trawnik - żeby się relaksowała...? Kuba błędów. Teraz jestem o kilka przemyśleń mądrzejsza, wtedy desperacja, błądzenie, wypróbowywanie wszystkiego dosłownie. Bez takiej jednej małej rzeczy - na którą dziś np. wpadłam... Linka trenerska!! Niestety jej nie wzięłam z Warszawy i nie wpadłam na to aby kupić - toż to grosze kosztuje - pies jest pod kontrolą, ale o tym nie wie bo ma z 10 metrów wolności. Stasia i tak na dalej nie odchodziła i nie na tyle szybko aby nie przydepnąć linki w razie czego. Dziś Stasia była na lince i rewelacyjnie było. Miałam taki komfort psychiczny jakiego dawno nie miałam. Zaczęłam czytać o szkoleniach dla psów towarzyszących i tam gdzieś wśród postów ktoś o tym napisał co należy zrobić kiedy pies nie przychodzi na zawołanie. Stasia właśnie nie przychodzi grzecznie na zawołanie. Tzn. obejrzy się, słyszy, rozumie,ale sama decyduje kiedy i czy chce przyjść czy nie. Sama decyduje kiedy idzie pięknie przy nodze (głównie tak robi najczęściej), a kiedy zupełnie ma w nosie nasz wspólny kierunek i sama sobie sterem (wtedy jak chce iść do domu to ma mnie w poważaniu) :) Ale nie jest tak że ucieka, nie - odchodzi na sporą odległość lub staje i wzrokiem hipnotyzuje żeby iść w jej kierunku. A jak olewa mnie centralnie to i tak zawsze gdzieś czeka i obczaja czy idę :) Również w domu rozważa i ocenia czy opłaca jej się przyjsć na zawołanie czy nie :) Zazwyczaj nie. :) Sama sobie jestem winna - skoro naszej Stasi Śpiącej Królewnie Częstoziewnej przynosiłam jedzonko do łóżeczka, wodę do łóżeczka... Masakra... Rozwydrzyłam panienkę i tyle. :):) Ale w Legnicy to wszyscy byliśmy tak zdesperowani, że dosłownie chciało by się wołać "Supernaniu na pomoc!!!" Dodatkowo tym wszystkim byłam głownie obciążona ja, ponieważ Stasia z nikim innym nie chciała wychodzić. Początkowo jeszcze jako tako z niemężem, ale później jej się odwidziało, a że spełniamy z założenia jej żądania to przechlapałam sprawę na całej linii. Stasia nie chce jeść? Dostanie coś lepszego. Zje parę razy, ale później już nudne. Po wywarze z pasztetu pojawiły się saszetki Pegigree, po nich już zupełnie pełnoprawne mięsko. Kupiłam półtora kilo surowej szynki, niecały kilogram wędzonego chudego boczusia, po pół kilo żołądkow, wątróbki i serduszek, to wszystko ugotowaliśmy z warzywami. Niestety niemąż wylał wodę - a szkoda bo była by fajną zalewą. Tak więc Stasi ostało się samo mięsko, które Łukasz ładnie oczywiście pokroił. Mieszaliśmy jej coś takiego pół na pół z karmą - Royal dla owczarków niemieckich (oczywiście sama ta karma blee ;) ). Ale za pierwszym razem kiedy Stasia dostała tą miksturę to pierwszy raz w życiu widziałam jak Stasia się rzuca na jedzenie i mało nie zje miski ;) i dokładnie ją wylizała :) (normalnie tego nie robi lub rzadko:)) Oczywiście po kilku dniach nudne :) Ale już był Nowy Rok i w sobotę podróżowaliśmy, wiec Stasia się przegłodziła (tzn. jadła mało). Postanowiłam być konsekwentna - miska 15 minut i nie do łózka. Jak nie je to zabieram. Na szczęście była na tyle głodna w Warszawie, że nie grymasiła :) O tyle j mogę zrozumieć, że sama byłam niejadkiem i pamiętam, ze podawane jedzenie po prostu rosło mi w gardle i było niesmaczne. Dlatego staram się Stasi dawać to co lubi. Ale skoro wiem, że daję jej porządne posiłki zgodne z jej gustem, a ona nie chce to postanowiłam, że zabieram miskę i nie ma zmiłuj. Tym bardziej, że nie sposób sprostać stale wyrafinowywanemu na bieżąco podniebieniu Stasi :) Głodzik lekki temperuje jej niesubordynację. Dodatkowo wprowadziłam zasadę "nic za darmo". Posiłek dostaje za łapę, za głos, za siad. Niech panna doceni. I naprawdę to działa. Jak zarobi na jedzenie to zjada chętniej. Od razu jak zje zabieram miskę i ją myję żeby wiedziała, że posiłek to szansa, a nie przykry obowiązek. W Warszawie Stasia czuje się o niebo lepiej niż w Legnicy, w obcym domu, w miejscu w którym dodatkowo tak bardzo strzelają. Na całe szczęście z tego domu ma pozytywne skojarzenia i teraz już mniej strzelają, więc boi się tylko na wieczór, ale daje się przekonać do wyjścia. O ile wyjście do samochodu w celu podróży do Warszawy sprawiło nam spory kłopot. Właściwie wyprowadzenie Stasi z mieszkania, o tyle sama jazda była dla Stasi rewelacyjna. A w domku jak to po podroży - zmęczona usadowiła się na wielkiej poduszce (poszewki jej legowiska były w praniu) i poszła spać :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Stasia odzyskuje kondycję psychiczną :) Jeszcze wieczorami protestuje przed wyjściem na spacer bo coś strzeli od czasu do czasu,ale jest o wiele wiele inaczej niż było w Legnicy. Po fakcie niestety się dowiedziałam (z telewizji), że zwierzęta potrafią i do 48h wytrzymać bez wychodzenia na dwór i wypróżniania się w okresie fajerwerkowym. My staraliśmy się ją jednak wyprowadzać. Było to straszne. Nie jestem zwolenniczką zmuszania,ale bałam się o Stasi zdrowie bo jadła normalnie i normalne porcje - a w tv. była mowa o zwierzętach, które nic w tym czasie nei jedzą i mało piją - to powiedzmy, że być może są w stanie wytrzymać. Jednak w jakoś słabo w to wierzę, ale bywają zawsze ewenementy. Okres świąt i okołosylwestrowy dla nas wszystkich był bez przesady koszmarny, wszystko kręciło się wokół Stasi i tego czy spacer będzie czy nie, czy zrobi coś na nim czy nie, czy będziemy musieli jechać z nią gdzieś, czy wyjdzie z samochodu, czy zejdzie po schodach czy trzeba znieść. O tyle ciekawe jest to, że jak już się znalazła na śnieżku to z chęcią się czasem w nim wytarzała, przebiegła (zwl. na wsi gdzie zdarzyło nam się ją zawozić na spacer) strach się bać gdybyśmy tego samochodu nie mieli. Oczywiście Stasia towarzyszyła nam na Sylwestra. Mimo, że miejsce spotkania było kilka bloków dalej to przejechaliśmy się z nią jeszcze po wioskach żeby się zrelaksowała w samochodzie i chętniej z niego wyszła. Oczywiście z pomocą. Później, po skończonej imprezie Stasia nie chciała wyjść z cudzego domu :) My na zewnątrz, ślisko jak ch..., schody do domu oblodzone i co zrobić? Łukasz zniósł Stasię, a ona potem chętnie przeszła się na kilkumetrowy spacerek, zrobiła co trzeba i nawet się jak by uśmiechnęła :) Samo spotkanie sylwestrowe odbywało się w dzielnicy domków jednorodzinnych i nie było tak słychać wystrzałów, a grube mury tłumiły dźwięki. Dodatkowym atutem był wśród gości weterynarz!! :):) Po konsultacji dałam jej dwie pigułki ziołowego lekarstwa i Stasia głównie spała pod rododendronem :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Uff, my już w domu - tzn. w Warszawie. Mały przegląd wspomnień... :) A tu pańcia chciała sfotografować kontrast "gładki-szorstki", a Stasia pomagała :) Stasia potrzebuje przestrzeni aby się wyspać :) Oddawałam jej kanapę. My na krzesełkach - Stasia na tapczaniku :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękujemy - życzenia odwagi Stasi się naprawdę przydadzą. Niebawem znów podam jej wieczorną porcję tableteczki. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Włączyłam też muzykę i pozamykałam okna. Tyle o ile działa, że bardziej leży niż się miota po kątach. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Stasia szuka azylu. To tu to tam... Biedna. Dobrze, że Sylwester tylko raz w roku. Następnym razem przygotujemy się bardziej do tego okresu. Mam na myśli ćwiczenia behawioralne. Leki lekami, ale myślę, że warto wzmocnić jej poczucie własnej wartości. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękujemy!! Też życzymy razem ze Stasią Wszystkiego co Najlepsze w Nowym Roku! Stasia trzęsie dupką, ale pozdrawia wszystkie cioteczki!! (Poranny spacer - super, ładnie przespacerowała, spokojnie. Pod koniec był strzał, ładnie zaczekała na pańcię i wolniutko do domu poszłyśmy - wolniutko bo tu ślisko). (W południowy spacer, Łukasz zabrał Stasię do rodzinki za miasto. Panna uwielbia jeździć, a poza miastem było spokojnie, więc przeszła się bez protestów). (Wieczorny spacer też chcemy załatwić wycieczkowo, bo coraz ostrzej tu na osiedlu strzelają) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lekarz, u którego byliśmy w L-cy, mówił właśnie, że wycięcia całej na raz listwy mlecznej się nie praktykuje bo skóry by brakowało. Nie wiem czy Stasia już na tyle odbiła zdrowotnie żeby jej nową operację serwować. Nie wystają jej kości,ale jest zgrabna. Nie przepasłam jej. Sierść ma ładną, błyszczącą po zimowej przemianie. Z tą smyczą to wiem, że ryzyko chodzić bez. Ale ona ma tak, że w ogóle nie chce wyjść z domu. Zresztą teraz też chciałam z nią wyjść - ale nie ruszyła się z przedpokoju. Już sama nie wiem. Słyszałam o przypadku psa, który przez 24h potrafił nie wyjść na spacer z powodu lęku fajerwerkowego. Na temat zejścia tego pieska co dostał relanium, to słyszałam, że pani zamiast pół tabletki dała dwie... Lekarz polecał nam krople Bacha. Ale to już mało czasu na ich sprowadzanie. Byłam w zielarskim sklepie specjalistycznym Też ich nie mieli. Kupiłam jakieś tabletki, które pan (sprzedający) mówił, że podaje swojemu psu. Na opakowaniu pisze żeby brać po dwie trzy razy dziennie. Ja daję od przedwczoraj dwa razy dziennie po jednej. Wolę mniej niż za dużo. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję, Ewo, za informację o doktorze Jagielskim. Poczytałam na ten temat i o klinice, w której przyjmuje. Rzeczywiście dobrze by było pojechać do specjalisty. Początkowo zastanawiałam się czy może nie do tego, który operował już Stasię. No, ale skoro tam mają sprzęt i doświadczenie, to warto korzystać. Orientujesz się, może ile kosztują takie operacje? -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wcześniej w Wigilię, również pisałam, że wybieram się do weterynarza. Udało nam się zaliczyć wizytę. Generalnie chodziło mi o jakieś leki uspakajające. Pan doktor mówił, że może nam dać takie silne działające a'la relanium, ale po nich psu wywijają się powieki dolne, źle wygląda i działają na zasadnie niemocy, a nie wyciszenia i odstresowania. Dodatkowo też może wystąpić depresja układu oddechowego i takie różne. Generalnie wspólną decyzją wyszło na to, że je sobie darujemy. Pan doktor obciął Stasi pazurki i poprosiłam aby posprawdzał jej piersiątka. No i zonk. Po mimo, że tego guza co wcześniej w Warszawie był wyczuwalny już nie ma - odkrył co najmniej trzy guzy w innym miejscu. Male, twarde (co sugeruje, że niezłośliwe) ale niestety są :( Pan doktor powiedział, że takie guzy zawsze mogą się przerodzić w złośliwe, wiec lepiej usunąć całą listwę mleczną, a zwłaszcza jej końcowy odcinek, który bezpośrednio łączy się z węzłami chłonnymi i może "zarażać" dalej organizm. No ja to opisuję tak po swojemu. Pan doktor to mowił językiem profesjonalisty, językiem medycyny, językiem, który w sensie swoich słów mroził krew w żyłach. Poruszony był też temat diety - aby unikać skrobi. Jeśli dobrze pamiętam - skrobia pobudza do produkcji insulinę, insulina produkcję krwinek czerwonych - krwinki czerwone dożywiają nowotwór. Zwrocił nam uwagę abyśmy już w Warszawie skonsultowali się z lekarzem i w razie czego zbilansowali Stasi dietę tak aby karmić psa, a nie raka. Generalnie Wigilia była dla mnie mało wesoła. Dlatego też pewnie w dniach kolejnych tak pobłażaliśmy Stasi. Spełnialiśmy jej każde życzenie, lub nieżyczenie :) Ale to bez sensu bo ona nie wie, że jest chora. Ponad to nie jest też aż tak chora. Chodzi, śmieje sie, biega i zachęca do zabawy - pod warunkiem, że jej się chce :) Rozpuściliśmy ją i on ma nagrody od tak. Ona się nie musi starać żeby coś mieć. Ale to bez sensu, będę pracowała nad tym żeby to zmienić. Pani trenerka, od której braliśmy Stasię w hotelu - mówiła nam jasno. Każda rasa była tworzona po coś. Owczarki aby służyły. Nasza Stasia głównie się wyleguje :) Ale kiedy ma motywację z wielką chęcią realizuje zadania. Sęk w tym zeby jej tą motywację stworzyć. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj pojechaliśmy do Mirkowa pod Wrocławiem po taki pokrowiec do samochodu dla pieska z wycięciami na pasy bezpieczeństwa oraz szelki. Oczywiscie Stasia - naczelna taksiara, towarzyszyła nam w podróży. Z uwagi na drobne postoje - Stasia może powiedzieć, że była też we Wrocławiu i nawet tam poznała na spacerze jakiegoś pieska :) Wieczorem zahaczyliśmy jeszcze wspólnie do babci Łukasza. Stasia świetnie się odnalazła, chociaż schody w starym budownictwie trochę wprawiają ją w zakłopotanie i bardzo uważnie po nich się porusza. U babci, Stasię kusiła kanapa,ale panienka okazała się taktowna i pozostała na swoim miejscu :) Wieczorem nie mieliśmy kłopotu bo zaparkowaliśmy pod Biedronką i spacerek zaliczyliśmy jako drogę do domu. A w domu spała jak aniołek :) (tudzież kłoda) :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A pewnie tego wszytskiego by nie bylo i nadal byśmy się meczyli gdyby nie dzień poprzedni. A właściwie wieczór...samnochodwy :) Najpierw nie chciała wyjsć z bramy, no to chcieliśmy ją uwieźć na samochód. Oczywiście chętnie wyszła i dała dyla na tylnią kanapę skoro się tylko drzwi dla niej otworzyły :) No dobra - myślimy - odstresuje sie w samochodzie to spróbujemy raz jeszcze. Ale nic z tego. No dobra, przejedźmy się na inny parking to choćby w drodze powrotnej zrobi chociaż siku. Zaparkowaliśmy w okolicy Rico (taka knajpka, parę trawników od domu ;) ) Stasia nie chce wyjść :) Wyszliśmy z samochodu, ale na Stasię to "rozstanie" nie podziałało motywująco. No dobra, myślimy - zmieniamy parking. Zwł. że pod knajpką zaczęli dawać sobie po pyskach. Zaparkowaliśmy pod Biegronką. Stasia wyjść nie chce. Uwodzenie, proszenie, błaganie - zero efektu. Acha - w ogóle nie strzelali jakoś tak żeby się wydawało, że to może być przyczyna. Tzn. podczas jej wychodzenia z bramy był atak petardowy, ale później już spokój, no i upłynęło z 20 minut w samochodzie. Przepychanie psa z samochodu nie należało do przyjemności dla żadnej ze stron. Kiedy Stasia opuściła auto, zupełnbie wyluzowana zaczęła interesować się wąchaniem trawesi i szukaniem miejsca na siusiu. Nie muszę mówić, że to wsyztsko było okupione naprawdę dużym stresem dla wszystkich. Zależało mi żeby się oczyściła na noc bo dużo zjadła i wiedziałam, że może być problem. Ze dwa razy siknęła i rwała do domu jak tylko poczuła ślad. Biedronka blisko domu:) może 4 trwaniki godne zainteresowania Stasi:) No i w nocy był problem. Kompletnie się nie wyspałam. Stasia najpierw miała san podczas, którego zaczęła wyć :) Zerwałam się na równe nogi bo i mnie meczyły różne wizje rozepchanego pęcherza i ponapinanych wnętrzności, które przecież nie tak dawno miała operowane. No, ale to był tylko Stasi sen. Kiedy mnie się udało zasnąć, to znów ona zaczeła chodzić i mi lizać buzię, prychać dając znać, że czas na wyjście :) I tak ze trzy razy w nocy. Głos rozsądku podpowiadał mi żeby poczekać do rana i mieć kartę przetargową do spaceru. Ostatecznie jak by nawet narobiła w domu to bym posprzątała i tyle. Boję się tu po nocach łazić, więc doczekałam do rana. I to był dobry manewr - gdyż to był właśnie pierwszy przełomowy spacer. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A teraz wrocę do miejsca, w którym skończyłam pisać ostatnio. Stasia wracała nieszczęśliwa z wieczornych spacerów. Chodziliśmy już tylko na smyczy. Żeby poprawić sytuacje i humor Stasia zaczęlismy wychodzić razem we trójkę. Początkowo dawało to efekt, ale na następny dzień coraz mniejszy. Doopka jej się trzęsła i to wcale nie od jakiś bliskich wystrzałow. Nawet bym na te wystrzały nie zwróciła uwagi, gdyby nie zachowanie Stasi. Zapierała się, ciągnęła do domu. Nie chciałam pozwolić jej wracać skoro się nie załatwiła nawet. Smycz się naprężała. Blokowanie jej własnym ciałem, przemawianie do rozsądku, przekupywanie krojonym mięskiem, proszenie o podanie łapy i głos (odwracanie uwagi od problemu) wszystko to dawałop efekt raz czy dwa, a potem już nie. Masakra. Codziennie każdy z trezech spacerow na smyczy był gorszy od poprzedniego. Stasi się nie dało czasem wyprowadzić z klatki, a jak już wyszla to problem żeby dojść do trawnika. Jak pisałam wcześniej, Stasia była noszona jak był Łukasz lub wożona :) na spacery. A kiedy byłam sama - Stasia była uwodzona, błagana itd. itp. Smycz ewidentnie zaczęła się Stasi kojarzyć z sytuacją zagrożenia, bo zaczeło się od tego, że ilekroć wybuchła petarda to Stasia w tył zwrót, smycz się naprężała. Za nim dojdę do niej bliżej, to ona ciągnie w swoją, a ja w swoją. W końcu dochodzę do niej, kucam, proszę błagam, ona robi uniki, chce mi się przesmyknąć między nogami, albo jej się nei uda, albo jej się uda i znów smycz się napina itd. Zmierzam do tego, że założenie było takie aby Stasia nigdy ale to nigdy nie miała napiętej smyczy żeby się nie uczyła, że pociągnie to idzie dalej. Stąd też byłam stanowcza, że jeśli chce ciągnąć to jedyny skutek jaki odniesie to stanie w miejscu. Dla mnie przełomem był wczorajszy poranny spacer. Po prostu nie zapinałam ją w smycz oraz ilekroć mi się zatrzymywała na klatce, bramie, schodach itp konsekwentnie wracałam do domu. W kurtce zasiadalam na kanapie i czekałam na reakcję Stasi :) Była w szoku. Ona się generalnie na spacery pardzo cieszy i bylo jej dziwnie, że niby wychodzimy, a wracamy :) Mimo, że byłoto wyrażenie jej woli przecież. Po trzecim lub czwartym razie wyszła sama, zeszłyśmy do bramy. Wyściubila nos i stoi. W tym momencie ostro do niej powiedziałam "chodź, idziemy, już!" (zawsze było to coś w rodzaju "Stasia królewno, nie ma się czego bać, pańcia cię obroni przed wszelkim złem, chodź kochana, maleńka, perełka, chodź, masz smakołyk, masz samochód, masz wszystko, chodź perełeczko, Stasieńko kochana, zobacz pieski takie odważne, a Ty?" ;) Stasia wczoraj nie dość, że o własnych siłach wyszła z bramy, to jeszcze była na długim 40 minutowym spacerze. Fakt, że bez smyczy, którą miałam w pogotowiu. Wiem, ryzykuję. Nie powim żebym się z tym dobrze czuła, ale to odnosi efekt. Dziś było z rana identycznie. Tylko sama wyszła z bramy bez zachęt. Też była na 40 minutowym spacerze. Odpreżona. Nie jak wcześniej kiedy stała, trzęsla doopką i ciągnęła do domu. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Stasia od Mikołaja dostała duży zapas saszetek Pediegree oraz takie paski mięsne (fajnie sie nadają na nagrody), oraz takie coś na ząbki do gryzienia i jedzenia, też Pedigree. Mikołajową była moja siostra :) Poza tym dostałyśmy też wspólny prezent: Ale jeszcze tak na dobre nie zaczełyśmy edukacji :) My coś nie tak robimy :) Stasia jest strasznie posłuszna, tylko musimy się nauczyć lepiej komunikować bo np. w tej książce jest pokazane jak nauczyć "wstydzi piesek" ::) Miało być tak : A wyszło nam tak, że Stasia zrozumiała żeby ta karteczka była :) i jej ma nie zdejmować :) No cóż... musimy jeszcze potrenować - komunikację :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='idusiek']Staśka jak mogłaś się dać tak ubrać w maskotki ! Wstyd to dla owczarka ,wstyd;)[/QUOTE] Staśka, to już sobie taką siarę na osiedlu narobiła, że maskotki to nic w porównaniu ech... :) Nie mam czasu się teraz rozpisywać, ale w skrócie to jej lęk przedpetardowy kieruje ją do samochodu (nawet cudzego), w którym jeździć wprost uwielbia :) Odkąd Stasia zaczęła być zapinana na smycz jak coś strzeliło lęk przed wychodzeniem z domu ulegał eskalacji. Lęk, albo maniera taka, że jak się boi to już nie tylko pan z nią wychodzi ale i pani, uwodzą na smakołyki i szukają różnych metod. Nie ukrywam, że nie udało się też uniknąć ciągnięcia na smyczy kiedy Stasia na nocnym spacerze dawała dyla niewysikawszy się nawet. To ciągnięcie to było takie nie żeby gdzieś szła, tylko żeby nie odchodziła. Staliśmy z nią po prostu tuląc i blokując własnym ciałem żeby się wyluzowała, była przy tym też głaskana, podkarmiana. Różne metody na różnych spacerach. Stasia jest praktycznie codziennie noszona na wieczorny spacer na dalszy trawnik żeby w powrotnym dylu skusiła się siknąć z raz. Kiedy siknie dwa lub trzy jestem szczęśliwa. Wczoraj to wzięliśmy ją do samochodu, w którym się wyraźnie odpręża. Chcieliśmy odjechać trochę dalej (zamiast nosić) :) Nie chciała wyjść z samochodu. Dwa razy zmienialiśmy parking. W końcu udało nam się po centymetrze przepchnąć ją do wysiadki. Jak dla mnie masakra. Ale jak już wyszła to chętnie spacerowała po uliczkach i trawnikach. Zmienia się jej też humor jak spotkamy jakiegoś komunikatywnego pieska, z którym ona chce się witać. Gdzieś w tym wszystkim przestała się słuchać jak wcześniej. Robi i umie wszystko, ale tylko jak ma humor. Dziś rano wyprowadziłam ją na naprawdę długi spacer. Skorzystałam z okazji, że Stasia chciała. Ale była bez smyczy. Musiałam tak zrobić. Ja nie mam siły jej nosić. Trzy razy wychodziłam z domu. Kiedy się zatrzymywała, nie chciała iść z bramy lub na schodach wracałyśmy do domu. Chciałam ją troszkę rozdrażnić tym. :) Zawsze była błagana. A teraz daję jej szansę, a jak nie to nie. To moja kolejna metoda z dziś rano. Będę ją testować. Ją ta smycz jakoś paraliżuje. Ona owszem chodzi ładnie na smyczy do celu. Ale od czasu jak zaczęła to kojarzyć z zagrożeniem petardowym to na smyczy kilka kroczków, wyraźnie czujna i staje. I koniec spaceru. Najgorzej kiedy wiem, że by z chęcią zrobiła koopesie, organizm tego potrzebuje. A tu klapa. To nie jest koniec historii, to urywki pisane na prędce. Na razie kończę - rozszerzona porcja wieści z pewnością nastąpi :) P.S. Do Stasi też przyszedł Mikołaj :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Acha i żeby ktoś nie myślał, że Stasia się przy tym pozowaniu męczyła :) Nie męczyła się, spała smacznie. Miałam czas zrobić fotki komórką, aparatem, zgrać, później jeszcze raz zrobić fotki, dołożyć maskotki i zawołać mamę żeby popatrzyła. Może Stasia ma to w pakiecie standardowym - anielską cierpliwość do dzieci :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A tu foteczka z pozdrowieniami od Stasi dla wszystkich cioteczek!! :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No,ale Stasia wraca z Panem ze spacerów wielce nieszczęśliwa. Chodzi już tylko na smyczy. Naprawdę panicznie boi się tych wystrzałów. Dziś planuję iść do weterynarza, jak się uda. Nie chcę jej szprycować lekami ze sklepu ( w zoologicznym znalazłam jakieś ziołowe, ale zmroziła mi krew opowieść jednej pani na spacerze, że ktoś tam podał psu relanium na Sylwestra i pies zasnął snem wieczystym :/ Nigdy bym nie podała psy relanium, to już inna sprawa,ale takich ze sklepu piguł też się boję). Stasia popada w taką panikę, że Łukasz bywa, że ją nosi na rękach do domu bo tak jej się doopesia trzęsie. Na rączkach się panna uspakaja :) Wczoraj moja siostra chciała ze Stasią wyjść na spacer - bezskutecznie. Żeby Stasia wyszła z bramy muszę towarzyszyć nawet Łukaszowi ... :/ No,ale załatwię sprawy i będzie dobrze. Miałam nadzieję jej oszczędzić chemii do kulminacyjnego sylwestrowego momentu, ale widać się nie obejdzie. Mam nadzieję, że weterynarz, którego sobie upatrzyłam będzie czynny. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Może. Ale tym razem poszła z chęcią z Łukaszem na wieczór. Jednak już się z nią nie bawiłam na odchodne i postarałam się nie rzucać się jejw oczy aby tęskno nie było jej odchodzić ;) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No może faktycznie zamiast cudów ze sklepu zoologicznego zajdę raz po raz na dział mięsny i kupię żeberka do podsmażenia - wczoraj je Stasia tak chętnie jadła, że byłam w szoku. Niby z niej niejadek, ale ona po prostu wybredna jest :) Ale z jogurtów i oliwy nie zrezygnuję bo zdrowe są i Stasi dobrze robią na kupiesie. Mimo tych wszystkich specjałów, które teraz ma to jeśli nie ma wkomponowanego w to jogurtu to ciężko jej się kupiesie robi aż żal. Na szczęście ona lubi sery białe, jogurty, sekrety mnicha itp :) wiec problemu nie ma :) Co do chodzenia na smyczy to wzięłam sobie do serca co napisałaś. Biorę ją na smycz, ale ona mi kupesi na niej nie robi :/ Zobaczymy może jak jej się zachce naprawdę porządnie to i tak wykona zadanie :) Stasia jest do mnie bardzo przywiązana emocjonalnie. Mam nadzieję, że nie przesadnie i nie przez to wczoraj wieczorem nie chciała iść z Łukaszem na spacer. Dwa razy robił podchody. Tylko siku na pierwszym trawniku i do domu. Ostatecznie wybraliśmy się we trójkę. Zależało mi aby Stasia była w pełni "oczyszczona" na noc. Stasia zadowolona, towarzyszyła nam taka rozbawiona, że nawet zaczęła się tarzać w śnieżku :), zaczepiać, szczekać itd :) Zobaczymy jak dziś wieczorem będzie. Musze kupić jej jakieś przysmaki w razie czego na łapówki żeby poczuła, że Łukasz też dobry Pan i warto z nim kupesie robić :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A tutaj troszkę widać jak Stasia śpi i jakie ma kocyki