-
Posts
1287 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ekiana
-
Ale rzeź! Masakra! Jak zwykle dobija mnie to, że twórcy ustaw nie biorą pod uwagę, że przemoc wobec zwierząt=przemoc wobec ludzi. Później się głupio dziwią dźganiu nożem policjanta i innym brutalnym napadom itd. Pewnie oprawcy Topika się nigdy nie odnajdzie - ja bym nogi z d-py powyrywała. Mam nadzieję, że nie zgubię wątku jeśli zostanie przeniesiony.
-
Ale rzeź! Masakra! Jak zwykle dobija mnie to, że twórcy ustaw nie biorą pod uwagę, że przemoc wobec zwierząt=przemoc wobec ludzi. Później się głupio dziwią dźganiu nożem policjanta i innym brutalnym napadom itd. Pewnie oprawcy Topika się nigdy nie odnajdzie - ja bym nogi z d-py powyrywała. Mam nadzieję, że nie zgubię wątku jeśli zostanie przeniesiony.
-
Uroczy Borysek ze złamaną łapką. MA DOM :):):)
Ekiana replied to ketunia's topic in Już w nowym domu
[quote name='borysus']Pluszak jest u mnie i muszę przyznać że jest rewelacyjny, jestem nim zauroczony.Bardzo szybko się zaadaptował, nie załatwia swoich potrzeb w mieszkaniu, spacery z nim to czysta przyjemność.Jest bystry. po kilku dniach wie do której ma wejść bramy, zrozumiał, że nie sika się na ławki i samochody. Daje łapę gdy mam dla niego smakołyk, wie kiedy ma iść na dwór, kiedy ma podejść, a kiedy odejść.Miluśki, lubi się przytulać, nie wykazuje agresji. Jest wesoły, kontaktowny, choć jeszcze trochę zalękniony.Nie ma ADHD, dostosowuje się do człowieka. Nie jest szczekliwy, natomiast trochę płaczliwy jak się go na chwilę zostawi. Jednak znalazłem na niego sposób, kupiłem mu kosci wędzone i jak wychodzę to się nimi zajmuje i jest spokój.Nie rozumiem jak ktoś mógł się jego pozbyć, o takim psie można tylko pomarzyć. Gdyby nie moja sytuacja finansowa i brak akceptacji ze strony mojego psiura to z pewnością zostałby u mnie.Ma ok. 60 cm w kłebie i na oko waży z 25 kg, ale trzeba go trochę podtuczyć ;)[/QUOTE] Cudowny - jestem pod wrażeniem Twojego opisu oraz zdjęć Boryska. Ja też jestem w ciężkim szoku, ze takie wspaniałe psy tracą domy. Możliwe, że mógł zbiec w trakcie wystrzałów sylwestrowych albo wystraszyć się jakiegoś innego nagłego hałasu, a może jego właściciel zachorował, zmarł... Myślę, że Borys powinien trafić do naprawdę odpowiedzialnego i kochającego domu aby już nigdy nie powtórzyła się tragedia bezdomności w jego życiu. A jak Łapka Boryska? -
Uroczy Borysek ze złamaną łapką. MA DOM :):):)
Ekiana replied to ketunia's topic in Już w nowym domu
Wspaniały pies!! Na zdjęciach ze schroniska nie wyglądał na dużego - myślałam, że to taki sięgający do łydek. A tu proszę! Piękny, dostojny, duży Pan! Czy jego śliczne oczka będą się kiedyś śmiały? Pies ma około roku, więc przed nim jeszcze długie życie. Może byc wspaniałym towarzyszem i przyjacielem. Ketunia - napisz czego potrzeba - i czy pies ma szczepienia, czy jest zdrowy, jak pomóc? No i co z tą łapką? -
Cudownie, że może w końcu spokojnie wypoczywać bez lęku. Teraz czas na przyjemności:):)
-
Przeurocze jest to zdjęcie! [IMG]http://img638.imageshack.us/img638/413/dscn0882u.jpg[/IMG]
-
Wow, to rzeczywiście - dynamicznie przybiera na wadze :) Bardzo się cieszę, że Ramzes znalazł taki wspaniały kochający dom. Po kąpieli na pewno przyjemniej się go głaszcze :) Ja z kąpielą mojej Stasi odczekałam chyba z miesiąc bo to wrażliwy typ i wolałam wcześniej jej nie stresować, no i za duża i za dorosła aby ryzykować brak współpracy :) Ale po kąpieli to jest cudo, prawda? Inne wrażenia dotykowe :) Zdjęcia śliczne!
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja wiem czy za wcześnie :) Na pewno na dłuższe biesiadowanie to tak, ale z dr. strony niby zimno - a przy ognisku ciepło, miło jest poczuć taką różnicę i taki klimat, że samemu się na to "zapracowało" - bo w domu to gdzie się nie podejdzie to wszystko na wyciągnięcie ręki - jedzenie w lodówce, ogień w kuchence, woda w kranie :) Oczywiście nikt to ma bojler albo piec na węgiel się ze mną teraz nie zgodzi :) Ale może być wiosna lub lato, byle nie podczas sesji :) A teraz wieści z EKG :) wszystko [FONT=Verdana]BARDZO DOBRZE !!!! :):)[/FONT] Super, prawda? :) Reszta badań z krwi na nerki i wątrobę też dobrze, opis radiologa też dobrze. Łukasz skomentował, że nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że będzie inaczej. No, ale wiadomo, że nigdy nic nie wiadomo do póki lekarz nie powie, że wiadomo :) Stasia na EKG była wyjątkowo grzeczna, poddała się bez większych oporów, tym razem to sama ją trzymałam. Nie było potrzeby koncentrować większych sił aby ją głaskać czy trzymać. Stasi serduszko bije powoli, ale miarowo - lekkie zaburzenia (pewnie zw. ze stresem) też były regularne. Stasia jest spokojnym psem o wiadomo jakim temperamencie, więc nie ma najmniejszych powodów do zmartwień o jej wolne serduszko. Dostaliśmy dwie tabletki, które należy podać na wieczór dzień przed operacją i rano w dniu operacji - mają na celu pobudzić kurczliwość mięśnia sercowego aby lepiej pompowało bo anestetyki powodują ogólne rozluźnienie. Termin operacji mamy wyznaczony na 16 marca o godzinie 11. Operować będzie dr n. wet. Agnieszka Karewicz (Żurańska). Pani weterynarz, która dziś badała oszacowała Stasię na lat 7. Pochwaliła białe ząbki i błyszczącą sierść :) Mówiłam, to widać, że nadaje się do głaskania :) Bardzo się cieszę, że jej stan ogólny tak się unormował. Teraz tylko zostało usunąć guzy i dojść do siebie czekać na grilla ;) Pańcio robił miny jak Stasia na badaniu. Stasia spojrzała i powiedziała, że to żałosne :) W domu, po wszystkim można się w końcu wyspać. Posiłek też zjedzony samodzielnie :) badania jej służą :) -
[quote name='Michał']Ramzes wita wszystkich w nowym domu, z nową rodziną! Psiak jest wspaniały, uwielbia się bawić. Od samego początku postawił cały dom na głowie. Pierwsze 2,3 dni był troche niespokojny. Śmiejemy się, że mamy członka rodziny z "ADHD" :) Rozpiera go energia, bawi się piłką, pokazuje swoją siłę znęcając się nad gryzakiem. Po mieszkaniu fruwają smakołyki np. uszy i kości wędzone. Pomału przestaje podgryzać wszystkich domowników. Na spacerach poznaje "kolegów i koleżanki" z branży :) Wzbudza sympatię wśród naszych znajomych. Przez rok czasu nie mieliśmy psa. Wcześniej mieliśmy przez kilkanaście lat hodowlę Chartów Afgańskich. Pustka została w końcu wypełniona, Ramzes jest żywym psem i wnosi do domu wiele radości. Za jakiś czas wrzucimy zdjęcia szczęśliwego Ramzesa. Łapa! Ramzes z Rodziną.[/QUOTE] Fantastycznie! Dziękujemy za szczęśliwy dom Ramzesa. Trzymam kciuki za Was! Bardzo się cieszę, że Ramzes ma nową dobrą rodzinę, na pewno pięknie się odwdzięczy swoją miłością i oddaniem. Psy, które coś przeżyły naprawdę potrafią doceniać nowe życie jakie dał im los. Ramzes to piękny i przeuroczy piesek - jeszcze dzieciak - bardzo tu wszyscy przeżywaliśmy i staraliśmy się aby nie zaznał już nigdy koszmaru jaki zaserwowal mu poprzedni właściciel. Trzymaj się ciepło Michał i cała rodzino Ramzesa! Pozdrawiam! P.S. Jeśli będzie to możliwe zamieść jakieś jego nowe szczęśliwe fotki :)
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No dobra! Masz rację ! :) To już nas są trzy osoby :) Nie strzelaj focha (proszę!!!) - potrzebne nam emocjonalne wsparcie i kciuki przed operacją :) Nie odpisałam za szybko bo byłam z księżną na spacerze. Pogoda super. Przylegając do parku, a na przeciwko mojego bloku, po drugiej stronie ulicy są działki. Ależ dziś pachniało stamtąd... jakimś ogniskiem, kiełbaską... Nawet Stasia pierwsze kroki skierowała w tamta stronę :) Jak by ktoś tam posiadał działkę, chętnie przyjmiemy wraz ze Stasia zaproszenie :) - możemy pomóc w czymś, oraz serwujemy nasze miłe towarzystwo - w zamian za możliwość posiedzenia przy ognisku, albo chociaż grillu - jedzenie weźmiemy :) Marzą mi się pieczone w ognisku ziemniaki, kiełbaska i atmosfera rolna :) Wiem, tak awangardowo :) Stasia była w dobrym humorze, nawet kilka razy pobiegła za patykiem - oczywiście nie przyniosła tylko rozgryzałała jak się dało. Do tej pory nie mogę się nadziwić, że aż 34 kilo waży. 5 miesięcy temu była taka chudzinka. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ludwa - jesteś niezawodna :) Zawsze odpiszesz, super. Ale chyba reszta już tu nie zagląda :) Tylko my o Stasi pamiętamy i zaglądamy :) Kartotekę rzeczywiście jej założyłam bo widzę, że zanosi się na więcej tych dokumentów, to będzie teraz wszystko w jednym miejscu. I książeczkę też wsadziłam żeby już jej nie zapomnieć. Dziękuję za życzenia długich lat - myślę, że takie będą - Stasia nie wygląda na chorą, nie wygląda na obolałą. Ma swoje mniej więcej stałe pory dnia kiedy chce jej się bawić i zahacza nosem żeby się nią zająć:) Na spacerach tarza się w śniegu. Dlatego mam dużo optymizmu w powodzenie całej sprawy usunięcia guzów. Ludwa - dziękuję za Stasię! -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zapomniałam napisać o guzach są dwa - w tym miejscu na dole - wielkości półtora na 2 cm. Stasia nie wydaje się być jakoś wielce pokrzywdzona po wczorajszym :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No i już po wizycie. Kolejny raz cieszyliśmy się, że jest samochód. Daleko to trochę od nas, no umówieni byliśmy na 20. Spędziliśmy tam półtorej godziny. Lekarz zrobił wrażenie kompetentnego specjalisty skoncentrowanego na pracy. Mało mówił, sporo robił. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Generalnie zaczęło się od tego, że powiedział nam iż 70% tego typu przypadków to nowotwory złośliwe z różnymi przerzutami, ale przede wszystkim do płuc. Zrobiło nam się dziwnie, ale właściwie atmosfery dramatycznej nie było. Jakoś to inaczej, może innym tonem powiedział niż ten lekarz z Legnicy. A może po prostu już to słyszeliśmy i nie tąpnęło mnie jak wtedy. Tym razem chyba bardziej Łukasz to poczuł silniej. No, ale to były właściwie pierwsze zdania, później opowiedziałam historię Stasi, historię jej leczenia. Niestety, niech to szlag zapomniałam książeczki zdrowia :/ Pytałam się czy to bardzo duży problem i utrudnienie, ale powiedzieli, że ok. nie ma sprawy. No, jednak żałowałam bo chociaż jest tam nie wiele to za to są wpisy z dokładnymi datami. W ogóle cały ten wyjazd był taki, że wszystko szlo na opak. Najpierw Łukasz musiał zostać dłużej w pracy i doszedł do domu niemal na styk umówionej godziny wyjazdu do lekarza. Obiad w minutę i wychodzimy. Stasia oczywiście zadowolona z nowej dostawy śnieżku, ale samochód trzeba było odśnieżyć. Potem okazało się, że Łukasz nie zabrał z domu kartki z adresem, którą sobie przygotował. Czasu coraz mniej - szukanie strony w internecie, potem gps nie mógł odnaleźć ulicy Cżęstochowskiej 20 - bo to na tej ulicy jest klinika, a wejście od Biełobrzeskiej. No dobra, udało się jakoś to poustawiać, ale trzeba jeszcze zatankować :) Żeby było szybciej Łukasz tankował, a ja już poszłam płacić. Pomyliłam pin, na drugiej próbie cały system się im zawiesił :) Oczywiście to nie moja wina! :) Serio. Zamknęli CPN, ludzie stoją i k-wują ;) Łukasz przychodzi badać co jest na rzeczy. Dowiedzieliśmy się, że bankomat jest na przeciwko, ja zostałam on poszedł po kasę. Ufff, udało się. Zegar tykał, czasu coraz mniej - Stasia szczęśliwa, uwielbia jazdę samochodem, wylęguje się, a to zerka, a to znów przysypia :) No i udało się odnaleźć klinikę, dzięki wskazówkom i uprzejmości jednej pani na wieczornym spacerze z psem :) Miałam szczęście, ze ją wypatrzyłam, bo "psiarze" to zawsze wiedzą gdzie jest wet ;) I nawet udało nam się przybyć na kilka minut przed czasem :) W poczekalni było kilka psów, na ogół bardzo grzecznych, czasem buńczucznie zaciekawionych Stasią, ale ona też grzeczna, kilka warknięć rozładowało napięcie :) Nie wiem ile czekaliśmy, ale spacerując po poczekalni namówiłam Stasię żeby weszła na wagę "chodź chudzinko", ale jak spojrzałam na licznik to "ty grubasie! :)" powiedziałam w lekkim szoku i zadziwieniu. Jak ją brałam Panie mówiły aby Stasia nie przekroczyła 30 kg. Na Sylwestra kolega weterynarz oszacowywał ją na max 25. Fakt, ze "na oko" i w sylwestrowej aurze to mógł się kopsnąć. Jednak wszyscy, którzy widzą Stasię oceniają ją na zgrabną i szczupłą, nie na zapasioną. A tu nasza panna waży 34 kilo! :) Nie ma jakiś przegięć, ale będę zwracać uwagę aby się nie zapasła. Myślę, że już zdecydowanie odzyskała formę, a waga to potwierdza, ale też pisałam wcześniej, ze Stasi sierść jest ładna i błyszcząca. Zero łupieżu. Jest co głaskać ;) Wracając do badania :) Jak ją pan doktor razem panią pielęgniarką wzięli w obroty, to byliśmy z Łukaszem pod wrażeniem jej stoickiej cierpliwości. Naraz ją „dopadli” - pielęgniarka termometr w pupę, a lekarz badał w uciskając wargi w buzi. Potem było badanie, macanie guzów na stojąco, na leżąco w rożnych pozycjach. Tu Stasia już niekoniecznie chciała współpracować bo wiadomo, obcy ludzie, twarda podłoga, a ona ma leżeć na grzbiecie. No,ale było widać, ze lekarz chce dobrze i dokładnie ją zbadać. Wszyscyśmy pomagali Stasię przytrzymać, lub uspokajająco obgłaskać żeby jej było milej. Nie było jakiejś masakry – bo pamiętam, że Mika (suczka mojej siostry, o wiele bardziej przeżywała zdecydowanie mniej inwazyjne badania, atmosfera przy tym też była zgoła inna). Została pobrana tez krew do badania oraz zrobiony rentgen klatki piersiowej. Rentgen był znacznie trudniejszy od wcześniejszego. Ciężko psa stabilnie przytrzymać żeby leżał jak trzeba w zdecydowanie niewygodnej pozycji na twardym stole. Generalnie pozycja na sfinksa, która była jako ostatnia – dla Stasi była najbardziej komfortowa. Obie pozycje boczne już mniej się jej podobały, aczkolwiek też nie było źle. Wiadomo, mnie łatwiej mówić bo to Łukasz w ołowianym fartuchu stabilizował Stasię :) W czasie zdjęć rgt aparat się zawiesił :) Nie popsuł, ale śmiać nam się chciało na wspomnienie wcześniejszych przygód z tankowaniem :) Generalnie – dostaliśmy płytę ze zdjęciami, dokładny opis wizyty z diagnozą i wskazaniem co dalej oraz częściowe wyniki analizy krwi (te podstawowe). Jutro wieczorem mają być opisy zdjęć przez radiologa oraz wyniki tych zaawansowanych badań krwi (na wątrobę i coś tam – tak dokładnie to nie mówił, ale te badania to pełny pakiet). Jutro rano jedziemy robić EKG. Zważając na to, że będziemy mieć świeże wyniki to myślę, że zaproponują nam termin operacji w przyszłym tygodniu. Zakładając, że wyniki będą w porządku. Wiadomo – trzeba czekać na opis i tamtą resztę wyników, ale ta część którą mam wyszła bardzo prawidłowo, lekarz ocenił, że na zdjęciach raczej nie widać żadnych przerzutów, ale wiadomo, radiolog może coś wypatrzyć. Niemniej jednak wierzę, że rokowania są pozytywne. Jakoś o ile jadąc tam i zmagając się z tymi „przeciwnościami” to zastanawiałam się czy to nie sygnały że może lepiej odwołać wizytę i poczekać na Jagielskiego lub też Galantego... (do Galantego dzwoniłam w dniu, w którym umówiłam się do Jagielskiego – nie odbierał, za to szybko dodzwoniłam się na Białobrzeską, no więc niejako „okoliczność zadecydowała” ;) ) No więc o ile jadąc mocno zastanawiałam się czy dobrze robimy – bo nawet nie Jagielski nas przyjmie tylko ktoś inny – a był to przecież koronny argument za wyborem właśnie Białobrzeskiej... o tyle już po wizycie jestem zadowolona, na teraz wydaje mi się, że dobrą decyzję podjęłam. Stasia będzie miała to szybciej za sobą, badania wydają się być przeprowadzane wnikliwie – z jednej strony z szacunkiem dla psa, ale z drugiej tak konkretnie z naciskiem aby zbadać co trzeba, nie odpuszczać kiedy pies protestuje, tylko znaleźć inną formę dotarcia do tego. Takie wrażenia me – ale co ja się tam znam? - najlepiej by Stasia powiedziała. -
Wstrząsająca sprawa. Ja bym zwróciła uwagę na rolę Opieki Społecznej. Potrzebna jest pomoc tym ludziom. Skoro są ociężali umysłowo i żyją w nędzy (co widać zresztą na zdjęciach) - oni także wymagają pomocy, interwencji opieki społecznej, kontroli. Należało by to zgłosić gdyż żadne wyroki tu mogą nie być efektywne, jeśli ci ludzie nie są w stanie zrozumieć konsekwencji swoich działań. Oni myślą, że robią dobrze. Jeśli "świat zewnętrzny ich skrzywdzi" (zabranie zwierząt) tym mocniej będą zbierać nowe aby je "ochronić". Czuję się zbulwersowana zaniedbaniami opieki społecznej. Czy ktoś do tych ludzi w ogóle chodzi? Sprawdza czy radzą sobie z samodzielnym gospodarowaniem? Z czego oni żyją? Jeśli pracownicy socjalni tam zachodzą (a powinni - jeśli nie, to zgłosiłabym jako rażące zaniedbanie) to powinni również zwracać uwagę na warunki w jakich żyją zwierzęta i w razie potrzeby reagować zawiadamiając odpowiednie służby.
-
[quote name='agnes3254']Ramzes naprawdę bardzo dobrze trafił, my jako toz nie sprawdzamy domów ale nie oddajemy psow byle komu, wiele razy adopcja nie doszła do skutku bo ktoś chcial psa np. na łańcuch. Spotykamy sie z ludźmi, którzy adoptują nasze zwierzaki, rozmawiamy z nimi, informujemy, że zawsze mogą oddać zwierzaka jeśli z jakichś przyczyn się nie spodoba. Państwo adoptujący Ramzesa są bardzo mili, widać było, że zleży im na psiaku.[/QUOTE] A po czym to widać?
-
E to, rzut beretem od Warszawy - skoczę tam na jednej nodze ;) A tak serio, to na pewno są dogomaniacy z Wrocka i by można było odwiedzić Panią, pomóc jej ewentualnie w przygotowaniu miejsca dla pieska i ogólnie doradzić.
-
Lucky odszedł za Tęczowy Most. Żegnaj Maleńki [*]
Ekiana replied to ketunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No własnie też mi się wydaje, że w tej sytuacji lepiej odłożyć na bok systemy wychowawcze typu miska na 15 minut, jak nie chce to się zabiera. To jest bardzo ok. jeśli piesek jest zdrowy i w dobrej kondycji. W przypadku Lukyiego trzeba mu pomóc zjeść bo od tego może zależeć jego życie. -
A nie jest możliwa wizyta przed adopcyjna? A ta pani to z daleka jest?
-
Ja miałam u siebie wizytę przedadopcyjną. I wcale nie mam jakiś super salonów. Jak ktoś jest uczciwy to nie ma co ukrywać, pokazałam legowisko przygotowane dla Stasi. Fajna dziewczyna nas odwiedziła, pogadała. Generalnie było krótko, ale sympatycznie. Dużo skorzystałam na rozmowach i wizytach przed adopcyjnych (wcześniej jeszcze była zobaczyć psa). Dużo się dowiedziałam, powiedziano mi jak się przygotować. Warto było.
-
Przydałaby się wizyta przedadopcyjna wpierw. Dobrze wiedzieć czy pani ma warunki dla takiego psiaka, no i kasę na karmę i w razie choroby na leczenie. Różnie bywa. Duży pies to nie przelewki. A obowiązek na długie lata. Ale jak to mówią " to słodki ciężar" - jednak trzeba mieć siłę i środki aby go unieść.
-
Źle - zero odpowiedzi na ogłoszenia :( A czas do niedzieli. Zegar tyka.
-
Lucky odszedł za Tęczowy Most. Żegnaj Maleńki [*]
Ekiana replied to ketunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie bardzo jestem na bieżąco - wpadam raz po raz. Ostatni raz jak byłam - było dobrze... A teraz widzę, że piesek osłabł. :( Mojej Stasi jak położę miskę to też nie rusza. Karmię ją z ręki, albo łyżką, proszę o łapy albo zabawiam, że to niby nagroda. Dostawała już różnorodne jedzenie i nie chodzi o to, ze jej nie smakuje, tylko jej się szybko nudzi :) No i chyba lubi te spektakle karmienia :) Może Luky by chętniej jadł gdyby go karmić, wiem, że to wymaga czasu i cierpliwości - ale w jego sytuacji, dobre odżywianie to podstawa, która da mu siłę walczyć z chorobą. No i popieścić się z pańcią :) Trzymaj się psiaku, nie daj się! P.S. Moja Stasia z kościotrupa niejadka odbiła do zgrabnej :) Inny pies z normalnym apetytem pewnie już by się toczył jak baryłka;) -
Nie, to nie ma sensu skoro ta pani trzyma go w łazience. Myślałam, że ma lepsze warunki. Ketunia, widziałam, że kiedyś się wypowiadałaś na tym wątku, więc pewnie znasz sprawę. Gdzieś śmignął mi banerek, że w tym hotelu dziewczyna ma dwa miejsca wolne. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/148872-PROPOZYCJA-Hotelik-dla-psA-w-w-potrzebie-wolne-miejsca[/URL] Moze tam skierowac Ramzesa? Tylko nie wiem gdzie ten hotel jest?
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jutro umówiona wizyta u onkologa. Dzwonili z Białobrzeskiej, że Jagielskiego nie będzie i jeśli bym chciała mimo wszystko do niego to musiałabym czekać na wizytę ok. 2 tygodni. Stwierdziłam, że nie ma sensu chyba czekać. Będę spokojniejsza jeśli ją obejrzy lekarz - dopytałam, że to też onkolog - Domaniewski....