-
Posts
1287 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ekiana
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzięki :) Stasia wycałowana, wypieszczona i zaraz idzie na spacer, ale wpierw wstawię obiecane zdjęcia :) naszej cudownej Stasi o cudownym charakterze, bardzo spokojnej ... :) ... więc tak - zaczynamy od tego, że Stasia była złożyć hołd zmarłemu Prezydentowi jeszcze tej samej nocy w sobotę kiedy to się stało... Następnie wielkim wydarzeniem było zagrożenie powodzią :) Naprawdę Stasia się martwiła. Trzeba było wszystko sprawdzić, obwąchać, zwrócić baczną uwagę na wały. Naprawdę kiedy Stasia czuwa Warszawa może czuć się bezpieczna :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cisza bo sesja trwa :) więcej napisze w przyszłym tygodniu - będę już po i będą nowe zdjęcia :) Cały czas myślę nad tym, że bzdury napisałam wcześniej, że nie robiłam Stasi zdjęć. No może takich a'la sesja to nie. Jednak Stasia przecież żegnała prezydenta :) i to nawet w dniu kiedy to się stało. Stasia też doglądała wałów czy przeciekają czy nie :) Stasia Stasia! Stasia była w między czasie z pańciem na długim weekendzie w Legnicy. Naodwiedzała się gości co nie miara, zmęczona taka przyjechała i ... chyba obrażona na mnie. Może za to, że nie pojechałam z nimi. No ale wróciła taka odmieniona, już suńcia pańcia, nie pani. No,ale zdążyło jej przejść, teraz znów jest po staremu. Z mega newsów, to załatwiliśmy Stasi "kolonie" ;) Tzn. w sierpniu Stasia pojedzie do hotelu do pani Marysi - tej dokładnie tej samej, która się nią tak pięknie opiekowała nim Stasia do nas trafiła. Ciekawe jak Stasia to odbierze - będzie miała pewnie pieski do towarzystwa i na pewno wspaniałą opiekę. No dobra, reszta w przyszłym tygodniu - pozdrawiamy!!! -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zobaczę do kogo się uda zarejestrować. Oni rzeczywiście się ze sobą konsultują. W ogóle ten onkolog co ją badał przed to i podczas odbioru z operacji do nas przyszedł i rozmawiał. Tak ze dość dobre wrażenie na mnie zrobił. Dam znać jak się uda to rozegrać. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dobrze to ujęłaś - naprawdę psi anioł. Super że na siebie trafiłyśmy. Czyli myślisz, ze lepiej do Jagielskiego się zapisać? -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, cisza :( To dlatego, ze wielkimi gniotącymi czas krokami zbliża się sesja. Rozmawiałam z doktorem Jagielskim telefonicznie na temat wyników histopatologicznych. Powiedział, że wynik wykazał iż był to rak złośliwy w stopniu średnim :/ Ale rozwój sytuacji zależy od wielu czynników, że trzeba to monitorować i sprawdzać, w jego ocenie określałby tą sytuację jako plus-minus. Cokolwiek to znaczy ... :) Z tego co ja zrozumiałam, to zależy od kondycji psa, zdrowego żywienia i monitorowania ew. wystąpień przerzutów, węzłów chłonnych i badań profilaktycznych co jakiś czas. Niemniej jednak konieczna jest wizyta u onkologa. Ale jeszcze nie nie byłam z powodu splotu kilku okoliczności. W tym tygodniu planuję zadzwonić i umówić się do lekarza. Tylko nie wiem czy do Jagielskiego czy do tego Domaniewskiego, który Stasię badał przed operacją. Jagielski mówił, że powinien zbadać ten co wcześniej - ale może był taktowny po prostu i nie chciał naganiać do siebie? W między czasie Stasia tez miała zatrucie chyba po zjedzeniu zakażonej trawki. Generalnie objawiło się to totalnie wodnistym rozwolnieniem. Ale to super pies - naprawdę byliśmy pod wrażeniem - sama dawała i to naprawdę wyraziste znaki, że chce zostać wyprowadzona. Nie miałabym jej za złe jak by się nie wyrobiła w domu, ale Stasia nie popuściła ani kropelki :) Właściwie to myślałam, żeby jej jakiś może węgiel kupić w aptece czy coś - ale ponieważ nie lubię tak na własną rękę, a weterynarza mam obok domu to zajrzałam tam. Panie mi powiedziały co podejrzewają i Stasia dostawała przez 2 dni zastrzyki i później już w tabletkach antybiotyki i probiotyki. Trochę mi było nie fajnie z tego powodu, że 3 tygodnie raptem wcześniej skończyła brać leki po operacji, a tu znowu. Ale cóż - widać taka była potrzeba. Ale biegunka ustąpiła niemal natychmiastowo już po pierwszym zastrzyku. Stasia była podczas tej kuracji na diecie - gotowane białe mięsko, ryż i warzywka. Ona to bardzo lubi :) i myślałam, że jeszcze bardziej będzie się wzdragała przed suchą karmą. Ale nie - powrót był tak zaskakujący, że aż byliśmy w szoku :) Stasia sama jadła :) Sama!! Jak duża dziewczynka :) !! (oczywiście hossa trwała ze 2 dni tylko :)) Poza tym Staśka jest rozpieszczona jak dziadowski bicz :) Je na leżąco na swoim łóziu, z rączki. Raz chce, a raz nie - standard :) Ostatnio zastanawiałam się czym jej uciekawić to jedzenie bo różne polewki z pedigree i kiteketa już się znudziły, więc ugotowałam jej rosołek na warzywach na mielonej wołowinie. Mięso oddzielilam, a rosół po zebraniu i wyrzuceniu tłuszczu razem z warzywami zmiksowałam a'la sosik. To ten sos warzywny wchłonęła niemalże - a karma czy mięsko już obojętne jej było :) Ale fakt, że ja chyba przesadzam z tym jedzeniem ponieważ jak Stasia nie zje jakiegoś posiłku czy nawet dwóch to później już je bez szemrania większego. Psy ogólnie tak mają. Tylko ja się tak boję tej babeszjozy i ogólnie bardzo chcę aby rekonwalescencja po operacji przebiegała jak najlepiej, ze chciałabym i stajemy na rzęsach aby nie traciła żadnego posiłku. No i jestem taka rozdarta bo z jednej strony nie chcę jej zamęczać tym jedzeniem żeby nie miała traumy, a z drugiej chcę żeby zjadła i to mnie stresuje kiedy odmawia, chociaż rozmawiałam i z ludźmi i z weterynarzami, że to normalne i nie ma się co martwić. Mika była wielkim łasuchem (poprzednia suczka), więc nie jestem oswojona z psem-niejadkiem :) Poza tym Stasia czuje się bardzo dobrze, skacze do patyka, a ostatnio namówiłam ją na wejście do rzeczki i nawet jej się to podobało. Fakt, ze tego dnia było bardzo gorąco, a tam gdzie weszła bardzo płytko. Nie wiem czy odważyłaby się popływać, ale w którymś momencie na pewno wezmę ją na taką wyprawę abym sama mogła wejść do wody żeby się nie bała. Czuję, że takie pływanie było by dla niej świetną gimnastyką i dodało by jej wiary w swoje możliwości. Przed operacją wskakiwała na ławkę, a teraz się boi. Jak skacze do patyka to staram się jej wsadzić go do mordki aby miała poczucie sukcesu. Ze dwa razy kiedy doskakiwała nie dałam jej tych forów i się na 3 dni zniechęciła i nie chciała bawić :) Nie wiem czemu ale od czasu do czasu jest hałas a'la petardy i Stasia strasznie się boi, szuka miejsc i wszelkich dziur aby się skryć. MY się staramy wtedy zachowywać normalnie, spokojnie i raczej nie pocieszać - wedle wskazówek :) Na razie nie robiłam nowych zdjęć, ale zaręczam, że lubi spać jak lubiła, słodko pochrapując przy tym. Po karmieniu Stasia czeka aż się jej poda piciu piciu :) A była jeszcze taka sytuacja, że zabraliśmy ją na grilla podczas długiego weekendu. Kocyk, trawka. Stasia leżała, lub tarzała się nieopodal. Czasem jakieś pieski mijały ją ale gdzieś dalej z właścicielami. Po standardowych przywitaniach pieski wracały do siebie i Stasia tez na swoje stanowisko obok nas. Natomiast przyszedł chyba pies-wiejski włóczęga i zjadł to co Stasia nie chciała i leżało w trawce, dodatkowo był nią bardzo zainteresowany. Stasia po zakończeniu powitania weszła i ułożyła się największym swoim gabarytem na kocu i pilnowała naszego stada pokazując kto tu rządzi. Piesek zaczepiał, dokazywał, chciał trochę na nią wskoczyć w celach nieżądnych a Stasia niby nic,ale jak się na raz nie odwróci i pokaże kiełki !! :) Aż się wystraszyliśmy takie to było nagłe :) Ale to było ostrzegawcze nie jakieś rzucenie się na tego psa. Nawet nie wstała tylko się szybko odwróciła i zamanifestowała zęby szeryfa :) To ogólnie było zabawne. Ufam Stasi bardzo i już ją poznałam żeby wiedzieć, ze jest bardzo zrównoważona. Właściwie to się cieszę, że zna różne formy komunikacji międzypieskowej a mimo to umie trzymać nerwy na wodzy i jest bezpiecznie zawsze. Stasia to super pies, a Łukasz mówi, że w poprzednim życiu na pewno była księżniczką - a ja myślę, że dla nas też nią jest :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ojoj, faktycznie :) sporo się ostatnio działo:) Postaramy się nadrobić to w niedługim czasie:) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wycmokamy, wyprzytulamy. Kiełbasa będzie. Ciekawe czy Stasi szlachetny język ją zaakceptuje :) Ale jak nie, to dam jej świąteczną kanapkę z serkiem topionym - to praktycznie niemal zawsze działa na nią :) Po operacji tym właśnie udało mi się rozbudzić jej wątły apetycik. Ale musi być duuużo serka :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzielna, dzielna. Samochodem uwielbia wprost jeździć. Na spacerach obwąchuje nawet cudze sprawdzając czy to nie jej :) Poza tym byłyśmy już zna zdjęciu szwów. Było ich mnóstwo i bez przesady można powiedzieć, że ponad 200. Dzielnie zniosła dłubanie i rozsupływanie. Nie wyobrażam sobie aby moja poprzednia suczka - trzy razy mniejsza, wykazała tak stoicki spokój. W jej przypadku potrzeba było dwóch osób plus weterynarza aby można było obciąć pazurki :) Stasia była przeszczęśliwa jak już było po wszystkim. Merdała ogonem jak wyszła z gabinetu, chciało jej się hasać :) No nic dziwnego, z 20 minut musiała leżeć plackiem to na jednym to na drugim boku i na pewno ją bolała ta ingerencja. Dostała nowy fartuszek aby ochronić rozdłubane miejsca. Czuje się w nim dobrze. Ogólnie, poza grymaszeniem przy jedzeniu wszystko jest w porządku. Wyników badania histopatologicznego jeszcze nie ma. A tu kilka fotek. Dziś jedziemy na święta, więc chciałam wsadzić tą paczkę bo na pewno będzie następna - świąteczna. Stasia jeszcze nie wie jaka przyjemność ją czeka. Cały dzień w samochodzie!! :):) -
Witam :) Trzymam kciuki za zdrówko Topika, ale najbardziej za to aby jego smutna mordka pięknie się w końcu uśmiechnęła. Wczoraj nadałam przelew na jego konto 50 zł. Pewnie w poniedziałek dojdzie. Pozdrawiam!
-
Uroczy Borysek ze złamaną łapką. MA DOM :):):)
Ekiana replied to ketunia's topic in Już w nowym domu
Ale masakra. Trzymam kciuki aby To nie był groźny guz i interwencja nadeszła w porę. Ketunia, jesteś niezmordowana - cały czas pomagasz. Podziwiam Cię! Naprawdę każdy pies, któremu pomagasz jest ogromnym szczęściarzem. Trzymam kciuki za powodzenie akcji Borys, jak coś trzeba to wołaj - wesprę jak tylko będę mogla! -
Lucky odszedł za Tęczowy Most. Żegnaj Maleńki [*]
Ekiana replied to ketunia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale tu cichutko :) A ja dopiero dziś w końcu przeczytałam cały watek Luckiego. To się chłopak nacierpiał strasznie. Zaglądając tu raz po raz nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo sytuacja była ciężka. Ale ciesze się, że nowy domek tymczasowy jest taki wspaniały. A jak teraz się czuje nasz maluszek? A swoją drogą to bardzo drogie to badanie histopatologiczne, aż w szoku nadal pozostaję. To jakieś specjalne? A czemu po angielsku, było gdzieś wysyłane? -
Bardzo się cieszę, że jesteście tak cudowną rodziną dla Ramzesa. Spróbuj mu zostawiać coś do zajęcia się podczas waszej nieobecności - np. wędzone uszy i różne preparowane smakołyki podawaj tylko w czasie waszej nieobecności. Są też takie zabawki Kong, które napełnia się smakołykami i psu dużo czasu zajmuje wyjedzenie ich. Zresztą macie doświadczenie w wychowywaniu piesków, więc myślę, że to co napisałam to pewnie żadna nowość. Miałam podobny problem, ale mój pies na szczęście tylko ujadał - okazało się, że kluczowym było tłumaczenie mojemu psu, że wychodzę "pańcia zaraz wróci, a Ty zostań pięknie". Powodzenia!
-
Bardzo się cieszę, że Staszek znalazł tak wspaniały i odpowiedzialny dom. Gratuluję dziewczynom odwagi i wytrwałości. Nie moglam śledzić wątku na bieżąco, ale już nadrobilam wszystkie zaległości. Czuję, że muszę coś napisać. Też adoptowałam kilka miesięcy dorosłą psinkę - Stasię. Podzielę się z Wami swoją wiedzą i doświadczeniami, może Wam to pomoże albo chociaż wesprze, że nie jesteście same. Więc tak: - w jednej z wypowiedzi wyczytałam że Staszek/Uzi wyszamotał się współlokatorce z obroży. Warto aby Staszek chodził na szelkach. To jest bardzo ważne ponieważ łatwiej psa przytrzymać w razie trudnej sytuacji (z innym psem, albo po prostu kiedy chcesz nad nim zapanować). Trzymając za szelki nie szarpiesz psa za szyję, jest to bardziej humanitarne - nie boli, nie dusi, bardziej bezpieczne bo łatwo psa ustabilizować więc szybko można zareagować. Udało mi się tak nauczyć Stasię, że to jest taki nasz sygnał kiedy ją dotykam sztywnymi palcami miejsca na grzbiecie (tam gdzie szelki, nie chwytam już za nie, po prostu dotyk), to ona wie, że ma stanąć przy mnie lub blisko iść. Korzystam z tego rzadko w takich sytuacjach kiedy jakiś rower się zbliża albo rozbrykane dzieci w parku. Ona wie, że to chwila szczególna w której ma byc przy mnie i zachowywać ostrożność. Staszek/Uzi to owczarek - to są inteligentne psy stworzone aby służyć. Moja Stasia to tez mix ON dlatego jestem przekonana, że możecie miec z niego wspaniałego towarzysza. Jestem tego pewna. Trochę czas u konsekwencji działa cuda. Musicie tylko wziąć pod uwagę metodę szkoleń pozytywnych. Każde pozytywne zachowanie nagradzajcie, nawet najmniejsze. Siedzi kołop stołu choćby minutę, daj nagrodę. Zżera ze stołu, odciągnij go od stołu i strzel focha/ignora, ale nie dawaj nagrody. No i dobrze by było psa nie kusić jedzeniem zostawionym samemu sobie. - Jeśli oszczywa wam dom, to może warto wyprowadzać go więcej na dłużej aby odlał się tak, że zmniejszy mu się aminucja :) Potraktuj go troszkę jak szczeniaczka, za każde siusiu na dworze nagroda - ja tak robię ze Stasią. Dla psa to satysfakcja jeśli pańcia jest zadowolona i chwali. Poza tym kolejna zmiana miejsca to na pewno dla psa stres - małe dzieci tez siusiają w pościel w trudnych momentach. Weźcie to pod uwagę. Wcześniej Staszek był jak by poza marginesem, siedział sobie w pudełku rzadko przez kogoś zauważany. Następnie to już kolejna zmiana otoczenia w niedługim czasie - i to nie trafił do domu, w którym jako jedynak może gwiazdorzyc lub w ciszy dochodzić do siebie - są lokatorzy, których bliskość jakoś musi zaakceptować. Moja Stasia przez pierwsze dni spała prawie cały czas. Może ze stresu chciała się ukryć w sen, może po operacjach i zmianach wokół niej była tak potwornie zmęczona psychicznie... Nie wiem - ale miała tą możliwość, u mnie jest super cicho, nie ma kotow i innych rozpraszaczy. Staszek jest w takiej sytuacji, że obok adaptacji osobistej musi jeszcze dostroić się do rytmu dnia lokatorów (kota i koleżanki). Przez to na pewno potrzebuje więcej czasu, dodatkowo trzeba zwrócić też uwagę, że może Staszek nie lubi krzyków. Moja Stasia bardzo nie lubi - chowa się w sobie i widać, że czuje się skrępowana, jest jej przykro. Ale Staszek może te same emocje reprezentować inaczej. I tu nie chodzi mi o jakieś awantury, nie nie. Mi chodzi o to, że jak przychodzą ludzie do domu, głośno rozmawiają, śmieją się, jest ruch i szum. Chodzi mi o to, że każdy dom ma swoja dynamikę i o ile u mnie w Warszawie jest cisza, nic się nie dzieje, o tyle w moim domu rodzinnym przychodzą goście, śmiechy chichy, krzątanina. I to już było dla Stasi nieprzyjemne. (byliśmy w gosciach - nowy dom, a do tego głośny - Wy tez jesteście nowym domem i to kolejnym po d.tymcz. dla Staszka/Uziego) - co do kagańca - (zdjęcia śliczne, w ogóle Staszek/ uzi jest przepięknym psem, ma cudowną sierść i za każdym razem kiedy na niego patrze to jestem pełna podziwu dla Staszka dla wszystkich, którzy przyczynili się do poprawy jego życia) Slyszałyście o kagańcach czeskich firmy CHOPO? Są wyjątkowo lekkie, różnorodne dla każdej rasy i płci specjalne. Gwarantują pełne rozwarcie pyska, swobodne ziajanie i stanowią ochornę przed ugryzieniem. Ten kaganiec, który ma Stasiu/Uzi nie jest dobry, nie spełnia powyższych. Te czeskie kagańce są tanie - 40 zł. Opłaca się, naprawdę. - smycz - Macie psa od niedawna, nie dobrze było by go puszczac bez smyczy, ale z drugiej strony fajnie żeby miał trochę wolności. Wypróbujcie może 18 metrową linkę trenerską (ze 12-15 zł, naprawde tania i super skuteczna). Będziesz spokojna, a pies może wytraci więcej energii na spacerze i może będzie spokojniejszy. Wiem, że wysiłek fizyczny rozładowuje u psa stres, a brak wysiłku naładowuje psa strasznie stresogennie. - Opiekunowie - Powtórzę się, ale muszę - nawet nie sądzilam, że owczarki i mixy ON to tak bardzo oddane psy, a przy tym inteligentne. Naprawdę kiedy Staszek uwierzy, że to naprawdę jego dom i będzie wiedział, która pani jest jego - odda Ci całego siebie, zobaczysz! :) Staszek/Uzi powinien mieć jedną panią, taką co mu daje jeść, co mu mówi dobranoc i dzień dobry, taką do której może przyjsć się pożalić, taką która chodzi z nim na nowe wyprawy w nieznane i która najlepiej wie, jaka mina co znaczy. To też taki element stabilizacji emocjonalnej żeby psu zależało na idealnym kontakcie chociaż z tą jedną osobą. To się przydaje potem w sytuacji kiedy np. idziecie we dwojkę i jedna z was musi coś załatwic, a druga z psem poczekać. Pies automatycznie zostanie przy swojej pańci. Dokładnie to stosujemy kiedy idziemy bez smyczy, a mój chłopak idzie wyprowadzic samochód z parkingu. stasia nie zwraca uwagi, nie leci za nim, zostaje ze mną, czekamy aż samochód podjedzie. Warto oczywiście nauczyć psa "zostań", ale z pewnością na to potrzeba czasu. - Kary - Masz wielki atut (którego ja nie mam :)), że Staszek/Uzi lubi jeść :) Nagradzaj go kiedy choćby minutę robi to co uważasz za dobre. Macie Staszka/Uziego od niedawna odradzałabym współfalanie się z nim po przez łapanie za kark i jakiekolwiek argumenty siłowe. Może was ugryźc, poza tym on się uczy, że to jest w porzadku, Ty mu tak, on Tobie kłapie paszczą i wszytsko jest ok. Absolutnie powinien zostać wtedy zignorowany, absolutnie powinnaś się dla bezpieczeństwa wszytskich wycofać odwrócić tyłem i go dosłownie olać, nawet wyjść do innego pomieszczenia. Tak robiłam z moja Stasią kiedy podczas zabawy zaczynała szczekać prawie w moją twarz i robić dziwne miny. Teraz wiem, że ona ma taki typ urody kiedy szczeka, a robi to z radochy :) Aczkolwiek dla psa może to być cienka granica i może kłapnąć też dla zabawy z jakiegoś podniecenia. Nie warto stosować metod a'la suka nosi szczeniaki za skórę na szyji. To są przestarzałe metody, z których sam autor się wycofał, czytałam o tym w internecie. czytałam też wiele rekomendacji tych metod na stronach rekomendowanych przez schroniska i na stronach psich psychologów. Więc rozumiem, że można zgłupieć od tego pomieszania, że jedni mówią to inni tamto. Cieszę się, że mi rozwiano wszelkie watpliwości od samego poczatku adopcji Stasi i od razu powiedziano jak postepować metodami wzmocnień pozytywnych. Kiedy chcesz coś od Staszka weź mu tłumacz, gadaj do niego - u mnie to bardzo się przydało kiedy uczyłam Stasię zostawania samej w domu. Poza tym rzeczywiście jest także on te siłowania się może odebrac za zabawę. Dlatego nie ma sensu wchodzić w fizyczną konfrontację z psem aby go karać. - Komendy - Wszystkie Twoje oczekiwania powinny być nazwane. Te same słowa-klucze używane przez wszytskich domowników konsekwentnie. (wiem jakie to trudne - np. ja mówię idziemy "siusiu", a mój chłopak niby mu się wydaje, że też, ale mówi "siu... siu... idziemy na dwór, chodź dzodź chodź", efektem czego Stasia najbardziej się jara na brzdęk smyczy:) ) Ale "na miejsce" jest zawsze "na miejsce" dodatkowo kiedy od na sprzyszła do naszego domu zawsze miała na tym miejscu czyli swoim legowisku smakołyki, była tam szczególnie obgłaskiwana aby czuła, że to jest jej azyl, jej dobre miejsce. Dzięki temu kiedy czyścimy klatkę śwince morskiej i ona wtedy biega luzem po pokoju, a Stasia to by ją z chęcią zjadła - mówię jej "na miejsce" i choćby była już w pół susie to wraca. Wiadomo, jestem cały czas w pokoju i pilnuję, ale nie muszę jej zamykac ani trzymać. Stasia jest u mnie 6 miesiąc, tak jak Staszek jest mix ON - jestem pełna optymizmu i przekonana, że będziecie miec wspaniałego oddanego towarzysza, tylko spróbujcie metod pozytywnych, poszukajcie takiego trenera, który nauczy Was tak postępować z psem aby zachowywał się dobrze bo to fajne, bo mu sie to opłaca, a nie tylko przy was bo sie boi być złapany znów za kark. Owczarki to Einsteiny wśród ras, specjalnie hodowane aby wiernie służyć, spełniać zadania - wykorzystajcie to - te psy pragną czynnie uczestniczyć w życiu społecznym stada. Jestem pewna, że nauczycie się temu stadu godnie przewodzić tak aby i kot znalazł w nim swoje miejsce. Powodzenia!
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie, raczej z bólu buczała bo wiesz, że jej jedzenie obojętnym jest. Od kiedy zaczęła dostawać Tramal zdecydowanie polepszył jej się i nastrój i apetyt. Ale nadal je tylko połowę dziennej racji. Może jutro uda mi się jej wsunąć więcej. Dziś już w ogóle nie mruczała, a nawet sama zagajałą żeby ją wyprowadzić. Rzeczywiście z każdym dniem jest lepiej. Piesek-Strażnik jednak być musi bo co jakiś czas Stasię coś interesuje pod fartuszkiem. Ale głównie piesek leży na straży jej spokojnego snu. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękujemy za wsparcie i kciuki - naprawdę przydają się i są tego efekty bo dziś Stasia wstała w zdecydowanie dobrym nastroju i nawet wyszła na przedpokój czekać na wyjście :) Już szczeka (no może jeszcze nie ze stasiową mocą, ale prawie). Wczoraj nas bardzo zaskoczyła bo zrobiła kupkę - fakt, że o 21 dostała czopek z tramalu, a o 22 był ten spacerek, ale jednak mieliśmy miłą niespodziankę :) Dziś też kupka była. Lekarz nam mówił, że może i trzy dni nie być - zatem cieszę się, ze Stasi lżej. Nadal jest na lekach przeciwbólowych, ale już nie jęczy i nie mruczy z bólu. Dziś pierwszy raz od operacji zauważyłam, że miała sen, w którym chyba biegała :) Stasiowe siły wracają, ale leń jaki był taki jest, a nawet chyba większy. Je połowę swoich dziennych porcji, staram się ja namawiać jak mogę, ale dobre i to. Je tylko z łyżki, tylko na leżąco, a dziś to nawet jej się głowy nie chciało za bardzo podnosić :) Weflon już ściągnięty. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Stasia z wielką chęcią wyszła na spacer - nawet dala głos przed wyprawą :) Potem całkiem żwawo jak na sytuację z wolna kroczyła, a kiedy weszła na zaśnieżony trawnik zaczęła się usiłować przeciągnąć, ale to zabolało, więc załkała, ale potem szczeknęła jak by nie zadowolona, że tyle śniegu, a ona się nie może wytarzać :) Ogólnie spacer zaliczony zaskakująco pozytywnie. No i w domu nieco apetycik się pojawił. Założyłam jej serwetkę pod bródkę i wykorzystałam jej sentyment do kęsów spluniętych :) Pluła na ściereczkę, a później wspólnymi siłami (albo sama, albo brałam znów na łyżkę) udało się zjeść 1/4 dziennej porcji. Czyli jakiś progres następuje. Zwł., że po posiłku zdecydowanie mniej jęczy, spokojniutko wypoczywa. Nie natarczywie, ale jednak parę razy zainteresowała się swoim "bubu" i chciała polizać. Za każdym razem stawiam jej tam jej maskotkę pieska i mówię jej, że to strażnik :) że on patrzy czy tego nie robi i wszystko mi powie ;) Nie wiem na ile ta argumentacja dociera do Stasi w warstwie merytorycznej - niemniej jednak skutkuje :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękujemy, ucałujemy, uściskamy. Rzeczywiście bidulka, nie śpi, patrzy i mruczy bo boli :( Mimo wszystko na pewno czuje się kochana i zaopiekowana, udało mi się namówić ją na serek topiony i przemyciłam nikłą ilość kawałeczków pedigri z saszetki z acaną. Zawsze coś. -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Już po operacji. Stasia czuje sie mniej wiecej dobrze. Miała więcej tych guzów niż udało sie wtedy wybadać z zewnątrz. Za 2 tyg. wyniki badan histopatologicznych. Wczoraj byla otumaniona jeszcze jak ja zabralismy, miala mocne leki - jednak na wertepach wstawala i na stojaco jechala. Lekarze mowili, ze był to zabieg dosc rozlegly byl i to jest bardzo bolesne. Pojękiwała po drodze, ale nie az tak bardzo. Na noc tez dostala czopek z pyralginy Nie chciala nic pic, ale zadzwonilam zapytac - to normalne. U duzych psow istnieje ryzyko rozszerzenia zoladka po anastetykach - ostrzegli nas wiec jak by to moglo wygladac, bo to grozne. Ale na szczescie nic takiego nie mialo miejsca. O 3 w nocy jak sie przebudzilam to pojekiwala z bolu, kiedy ja glaskalam to troche sie uspakajala, pic tez nic nie chciala w ogóle. No,ale balam sie dawac jej czopka bo zalecone bylo co 12 godzin, a rano mielismy jechac do lekarza, wiec nie wiedzialam co jej podadza i zeby nie bylo kolizji z jakimis innymi lekami. Rano tez jeczala, ale kiedy wychodzila na spacerki to chetnie, z rana to nawet musialam ja powstrzymac bo sie chciala tarzac w sniegu (jak wiemy, ona to uwielbia). Była mimo bolu bardziej ozywiona i pozytywniej nastawiona do zycia, nie taka smutna jak wczoraj. Ale wczoraj mowiono nam, ze to tak bedzie po tych lekach. Dziś chętnie wskoczyla prawie samodzielnie do samochodu - a zupelnie samodzielnie z niego za kazdym razem wyskakuje. Czyli nie jest zle. Na stole operacyjnym mieli klopot z krzepliwoscia jej krwi, co nie nacieli to bardzo krwawila i dlatego to wszystko trwalo tak dlugo. Ale z rany nic nie siąpi, chociaz mamy to na bieżąco sprawdzać. Antybiotyk w zastrzyku ma co dwa dni, na wieczór dostaliśmy też receptę na tramal w czopkach. A dzis u lekarza dostala zastrzyk przeciwbolowy mocny, tez nieco otumaniajacy, wiec teraz spi. Na razie ma jeszcze weflon. Generalnie już zaczela nieco popijac (jeszcze z samego rana) i celem jest naklonienie jej do malutkich delikatnych posilkow, ale na razie odmawia. Wycięte zostało wszystko włącznie z częściową mastektomią i istnieje wysoka szansa, że będzie dobrze. Chociaż ostatecznie będzie wiadomo za 2 tygodnie, po wynikach badań wycinków. Stasia dopiero niedawno zaczęła odważać się podskakiwać do patyka, a teraz znowu chora. W każdym razie nie jest źle, ale liczę, że będzie lepiej. Trochę chaotycznie piszę, ale nie mam głowy teraz do jasnego składania myśli :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo się cieszymy, że zaglądasz. Dziękuję!! Tak, myślę, ze Stasia jest w bardzo dobrej formie. Ale leniuszek z niej straszny. Mam filmiki z ceremonii karmienia, a ostatnio udało nam się nagrać Stasię jak popija z miseczki wodę w pozycji leżącej na boku. Tylko muszę je zgrać (nie są na moim telefonie), wtedy wstawię :) -
Tak, czekamy na zdjęcia i dobre wieści.
-
Tak, sunia tego nie przeżyła. Ale jak żyła i błagała o pomoc, to stała pod mostem, walczyła bardzo o życie. Dla mnie wysokość tych kar, pobłażliwe podejście prawa do tego typu bestialstwa jest jest nie do pojęcia, chore, absurdalne i w ogóle dziwie się, że tak jest. Ale skoro tak jest, to znaczy, że chyba większość społeczeństwa na to akceptuje i to już mnie dobija najokropniej. Zobaczcie, zbliżają się wybory, ale nikt i nigdy nie podnosi takich tematów - nie ma kompletnie gotowości społecznej do załatwienia tej sprawy. Słyszałyście, że Polska jako jedyna w Unii EU. zakwestionowała projekt zakazu chowu klatkowego kur (jaka klasy 3, kury bez nóg, dziobów kolejna rzeź). Obciach, krwawy obciach. Topikowi koniecznie potrzebny jest dom tymczasowy, który pomoże mu znaleźć siłę do przeżycia tych okropieństw i pomoc organizmowi wyzdrowieć. Żałuję, że nie mogę z miejsca go wziąć na tymczas bo na pewno miałby u mnie dobre warunki zdrowienia w spokoju. Tego mu właśnie z całego serca życzę. Koniecznie musi się znaleźć ktoś kto ma czas i warunki.
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A rzeczywiście - pazurki zeszły na plan dalszy przy tym wszystkim. Jakoś nie miałam śmiałości prosić o obcięcie pazurków przy tych badaniach. Może głupie :) Ale pójdziemy do naszej pani weterynarz obok domu - jeszcze Kubusia wezmę też na manikiur. -
Biedactwo. Szokująca historia. (jakich tutaj niestety wiele...) a słyszałyście o tej suni z oderwaną łapą co ją właściciel tak zostawił przywiązaną do mostu? (kara zagrożona wyrokiem do 1 roku lub grzywna .... absurd) wczoraj było w tv (aż zamazywali obraz bo było tak drastycznie) masakra brrrr od razu pomyślałam o Topiku - sama bym go wzięła na tymczas, tylko niestety nie mam miejsca na dodatkowe legowisko. Serce się kraje dosłownie. Pod koniec miesiąca mogę wpłacić 50 zł na niego.