-
Posts
23810 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Norel
-
I Europejska Wystawa Adopcyjnych Dogów i Psów w Typie Doga, SDA
Norel replied to Alla Chrzanowska's topic in Akcje
No to dobrze ;) -
I Europejska Wystawa Adopcyjnych Dogów i Psów w Typie Doga, SDA
Norel replied to Alla Chrzanowska's topic in Akcje
Alu-czy ja ci zgłoszenie wysłałam czy tylko kasę? Bo taka jestem zakręcona że nie wiem czy list poszedł czy...zaginął ;) -
Nie wiem czy na pewno mam ;) Ale chłopaki raczej lecieli bardziej dla sportu.. w końcu oni są tam na wybiegach cały czas a koty mimo to przychodzą-tylko tak bardziej "nieoficjalnie" ;) bokami,żeby wszyscy mogli udawać, że się nie widzą. Żaden z nich na pewno nie jest kocim kilerem, choć obaj są kilerami gryzoni bo i szczury regularnie znajduję ubite i ostatnio jakiegoś wyjątkowo pięknego dużego zwierzaka podobnego do wielkiego chomika-nie wiem co to jest ale takie ładne,żal mi bardzo było że go Lukas ubił.. Mnie Rudego też szkoda, ale bardziej z tego wzgl.że jak się pojawił to było milion chętnych co by go brali, jak teraz rzeczywiście wydaje się że potrzebował by innego domu-gdzie kotem się ktoś zajmuje i go lubi-to oczywiście chętnych brak.. Szkoda.Skończy pod samochodem wcześniej czy później.Brak mu jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego.
-
Kojocisko siada ze mną wieczorami na schodach i robimy przytulaski z dotykaniem tyłka i głaskaniem tylnych łap,widac że go to stresuje,ale że to na luzie to jeszcze mnie nie próbował zżerać. Znów zmienił preferowaną miejscówkę, bo Lukas zabił jakiegoś 'choma' dużego i strasznie go pilnował goniąc Kojota, więc ten się obraził i wrócił na podwórko. Hehe-ja się ostatnio darłam..pryskam sobie w warzywniku a Kojot z Lukasem z wolna dookoła chodzą po sąsiada zbożu. Nagle zobaczyły rudego który szedł ode mnie(z grządkowych głasków) do domu i jak nie wydrą za nim! Rykłam aż się zboże zatrzęsło, ale chłopaków ładnie wyhamowało i łukiem zawróciły na poprawkę głosową. Za to kot oparł się aż na potężnej brzozie ;) Ale odwoływanie "ogłuchłych" i ewentualne sytuacje kiedy się gryźć chcą zacząć to jedyne takie hukowe, poza tym nie zdarza mi się podnosić na nie głosu. Ania-teraz chyba zrobię tylko na szybko taki malutki ogródkowy, bo mam kilka krzaczków winogron ukorzenionych i jakieś tam coś jeszcze, to tam może błyskiem póki czas sadzić o ile dam radę.....Typowo kwiatowy raczej latem,bo teraz mi strasznie czasu brakuje-dowaliło mi roboty w polu-zmieniamy kilka ha uprawy na inny rodzaj,oprysków na chwast mam zaległych do groma,do tego matka mi choruje plus normalne szklarniowo-warzywkowe prace i zaczyna mnie dobry brakować :(
-
Dobrze że nie widzę..nie wiem jak można klepać w ustawie o dobru zwierząt i sprzedawać powszechnie takie narzędzie tortur masowo stosowane od szczeniaka.
-
Znów ma nalot na siedzenie na podwórku a nie w części Lukasa i pcha się tutaj.No to ok.Czatuje na tarasie zwł rano i wieczorem, jak psy wypadają na pierwszy i ostatni siq kiedy ja nie wychodzę. Wtedy Kojot czeka z boku schodów i jak moje pędzą w ogród to on szybciutko podbiega na schody, siada i łapką zaczepia, a ja kucam i przytulam go,głaszcze-takie 5minut przytulanek ;) Jak zawołam psy,od razu schodzi ze schodów(choć one jeszcze nie przyszły) uznając że sesja zakończona a z Gastonem na schodach mijać się nie chcą -ani jeden ani drugi ;) Wspomnienie o możliwości zachowania agresywnego jeśli ktoś chce coś z psem robić na siłę i na krzyk działa bardzo studząco na potencjalnych chętnych i dużo mówi o tym w jaki sposób wyglądają kontakty ludzi z psem....Ryknąć,szarpnąć,może przylać jak się panu wyda że "zasłużył"... kiedy okazuje się że tego nie wolno bo pies będzie się bronił już nie jest fajny..
-
Ale ten link nie prowadzi do żadnego bazarku tylko do jakiejś fotki spaniela...
-
Na razie nie mam czasu bo w niedzielę pokazy mamy a ja żadnych regulaminów jeszcze nie opracowałam, kończę pomidorowa szklarnię kryć i na cito muszę truć i obsiewać 5ha pola... Za chwilę nie będę wiedzieć jak się nazywam stąd kompletny brak czasu na spokojne pochodzenie z aparatem.... Musze się obrobić, maj mam zawsze bardzo bardzo trudny. Szwy zdjęte, w tej łapce co zdarł opatrunek i rozkrwawił trochę się to 1 miejsce nie dogoiło i paprze więc dalej ma 1 opatrunek. Miałam o niego 1 telefon...pan z głosu wnioskując co najmniej koło 50tki lub po... chciał go dla mamusi. Spytałam jak bardzo zaawansowana wiekowo jest starsza pani(bardzo ale sprawna...yhy...) i jak miała by sobie poradzić z młodym żywiołowym i dużym psem. Jak wnioskuję wcale,bo teren jest duży(hmmm...) a pan małego psa nie chciał. Czyli rozumiem buda i pilnowanie żeby babci nie napadli.Grzecznie poradziłam mu coś spokojniejszego szukać-skoro pani mama jest osobą starszą to i takiego psa niechby miała a nie młodego z którym na spacer nie pójdzie tylko biedak będzie się nudził na podwórku-po dwóch potrąceniach staruszki podpięty na łańcuch i który pewnie ją przeżyje a potem pójdzie wywalony do schronu w najlepszym układzie.
-
No od listopada jest ;) To już trochę czasu.... Nieee, no gdzie tam wygojone pazury-dopiero szwy dziś będziemy zdejmować., tak że cały czas zmieniamy opatrunki i jeszcze chwilę w nich pochodzi żeby po zdjęciu szwów nie zabrudziło się coś. Ale poza tym wesoły i radosny.Zdecydowanie wybrał bycie z Lukasem po końskiej stronie działki ;)-razem biegają po łące.Brakuje mu częstszego głaskania, bo wiadomo-jak pod domem siedział to co chwila potarmosiłam go, no ale sam wybiera-jak go wpuszczę na podwórko to trochę tu poleży,poszaleje z Pumką i kombinuje jak wyjść... No cóż-jego wybór, nie będę go na siłę tu trzymać skoro Lukas kolegę znalazł... ;)
-
No jak bym Pumę widziała.... ;)
-
Biedny psiak :(
-
Dzisiaj galopował do bramy szczeknąć na przechodznia, bawił się z Pumą jakby nigdy nic :) Zaskakuje mnie jak ona niezwykle delikatnie się z nim bawi...taka wredna suka, domina czy wręcz tyran i kat Gastona, z Kojotem bawi się jak mała księżniczka... Dziś pracowaliśmy przy szklarni a one obok nas na podjeżdzie asystowały-Kojot leżał rozłożony na ziemi, a Pumka stała nad nim trzymając od niechcenia łapkę lekko na jego łopatce, zapatrzona gdzieś w dal, na ulicę.Kojot lekko podgryzał ją po łapce żeby zwróciła na niego uwagę, a ona wtedy przez chwilkę lekko go nią hm...muskała i znów zapadała w rozmyślania wiosenne. No po prostu tak słodka scena że nie do opisania. Z Gastonem byłby już harkot,kotłowanina,tarmoszenie za skórę i ogólnie szajba. Dzisiaj i tak mieliśmy zmianę opatrunków na łapach ale drań nagle się nimi zainteresował i zdarł jeden uszkadzając chyba jeden ze szwów bo zbroczył krwią cały taras zanim się nim zajęłam. Dowolne zabiegi które ograniczają jego ruch i powodują najmniejszy dyskomfort i ból powodują najpierw żałosny pisk a następnie dziki atak. We dwójkę z mężem jako trzymaczem psa udało nam się wszystko wymienić,ale Kojot na zmianę popiskiwał i charczał w kagańcu szarpiąc się niemiłosiernie,już cierpnę na myśl o wyjęciu szwów z obu łap... Cały czas słodko go zagadywaliśmy,głaskalismy i uspokajali, nawet chwilami nam dawał znak ogonkiem że on to próbuje zrozumieć ale strach jest silniejszy-w efekcie na raz lekko ogonkiem pracowało i grożnie warczał lub popiskiwał,oby się nie czepiał tych opatrunków bo 2 dni będę sama i w razie czego nie będzie miał mi kto go przytrzymać... Ale jak już skończyliśmy i utuliłam to przyciął michę mięsa i radosny towarzyszył mi przy noszeniu wody koniom i łapał zębami za rękę dopraszając się pieszczot. Mmmm, castorama nie przyszła mi do głowy bo to jeden z najdroższych u nas marketów.. W LM tez są jakieś tańsze ale to jest cieniuteńki drut i tak szeroko rozstawiony że Sojka chyba by przeszła między drutami ;) Wersja "oszczędnościowa" mocno.
-
Nie, kompletnie nikt nie dzwoni/pisze.... :( Trochę załamujące szczerze mówiąc. Dobrze się czuje z Lukasem, choć jak widzę tamten czasami potrafi burknąć na niego i nie ma mowy o karmieniu w pobliżu siebie.Rozmyślam czy nie należało by zakupić siatki leśnej i tylny wybieg-praktycznie przez konie nie używany tylko będący składem paszy i dużą ilością wolnego terenu-ogrodzić siatką żeby obaj chłopcy się nie włóczyli a mogli sobie tam być luzem. Mam na tyle dużo roboty że nie jestem w stanie chodzić z 6 psami na spacery dzielone na 3 grupy co najmniej...a przynajmniej nie często bo to mnóstwo czasu zabiera ;) A jeśli Kojot co chwila będzie mi gdzieś się podkopywał w ogrodzie i wyłaził to już lepiej żeby był z Lukasem.Na razie nie mam w planach wymiany całego ogrodzenia na "sztywne" bo to potężny koszt przy wielkości terenu jaki jest ogrodzony. A może ktoś ma namiar na jakieś tanie panele ogrodzeniowe-np używane ale w dobrym stanie? Bo sklepowa cena bodaj ok 70zł za panel nie wchodzi w grę przy kilkuset metrach do ogrodzenia.. A w ogóle dzisiaj galopuje jakby nigdy nic-normalnie pies z żelaza! Roześmiany całą mordą,przytula się,wtula i w ogóle kochaj mnie,ale po bieganku trzeba było na smyczy zaprowadzić do stajni bo jak usłyszał że ma przyjść to natychmiast ogłuchł i schował się w jednej z wyrytych na podwórku dziur które niestety sobie namiętnie kopie dla ochłody(w stajni ma chłodno,ale on chce leżeć tak żeby Lukasa za płotem widzieć-tak sobie po 2 stronach leżą ;) ) Dziś dostanie antybiotyk o przedłużonym działaniu. Apetytu mu nie brak.Aha-nie wiem czy pisałam-waży teraz 33kg.
-
Kojotek wieczorem już się przytulał na całego i w ogóle był niepocieszony że jest w stajni zamknięty. Kompletnie nie widać po nim przejścia operacji-oprócz zabandażowanych łap na które trochę żle mu się staje :) No ale ślady po pazurach na dekolcie i nagdarstku po zębach mimo kurtki zostały-czerwone kropy..wygląda jakbym miała jakąś ospę :)
-
To super że znalazł tak szybko dom :)
-
No cóż..problemowo to się zaczęło od wejścia.. Kojot już nie był tym słabym psiakiem z listopada którego kładliśmy na stół do rtg.. Chciałam go podsadzić do samochodu bo bał się wejść i...Kojot mnie zaatakował.. I to bardzo poważnie-tylko fuks że trzymałam go tak a nie inaczej pozwolił mi zblokować mu bok szczęki a resztę zamortyzowała skórzana kurtka inaczej poszła bym na pewno na szycie. To nie było jedno ostrzegawcze capnięcie, to była walka o życie na poważnie i na ostro. To niestety bardzo mnie zaskoczyło-bo jak dotąd był łagodny,wesoły, dał się wszędzie dotykać i nigdy nawet na mnie nie burknął. Sytuacja kiedy wywierałam presję wzbudziła w nim taki strach że zaatakował z niespotykaną furią. :( Bo to był w 200% strach. Ponieważ nie chciał mi się już dać dotknąć odprowadziłam go od samochodu do domu i zwyczajnie zarzuciłam mu kurtkę na łeb, okręciłam,wzięłam na ręce i zaniosłam do bagażnika. ;) U weta schował się w kącik za mną,ale przy zastrzyku też chciał nas zeżreć warcząc strasznie, a potem do obłędu walczył z narkozą aż trzeba go było trzymać, do wkłucia trzymaliśmy w trójkę i w kagańcu, a on był sztywny jak kłoda drewna chcąc się wyrwać..Biedak bał się do obłędu, to było w oczach widać,nawet stażyści się nad biedakiem użalali. Co on musiał przejść...to złamanie nogi to chyba nie było od wypadku samochodowego... Paliczki usunięte-zwł ze podwójne były to w ogóle badziewie o wszystko zaczepiało,tylko na skórze wisiały. Ponieważ bałam się żeby gdzieś łapy z opatrunkiem nie wsadził w kratki kojca został na kilka dni zamknięty do końskiego boksu jako bezpieczniejszego. Na drogę dostał jeszcze dodatkową porcję relanium dożylnie bo się strasznie miotać zaczynał znów w panice,całą drogę mimo tego relanium usiłował mi wyłazić z bagażnika, w końcu huknełam że ma leżeć i się o cudzie położył ;) W domu omal mi wierzchem nie wyskoczył z bagażnika i prawie mi na ręce wlazł :) tak szybko chciał do domu-normalnie szczęście z niego aż promieniało że wrócił tam gdzie trzeba mimo tych strasznych przeżyć, a Pumcia trzymana przez pana wylizała mu pysio zanim musiał pójść do boksu :) Pożyczyłam od weta namordnik-nie to żebym się go zaczęła bać, ale zmiany opatrunków łap i dezynfekcja rany pokastracyjnej wymagają schylenia się, a pewnie nie obędzie się to bez ostrego protestu bo trochę zaboli- nie mam ochoty żeby mi poszarpał twarz. I tak niestety z Kojota wyszedł Wilk i nie można już powiedzieć że jest absolutnie łagodny.Tzn jest, ale jak sytuacja jest stabilna,człowiek spokojny,nie zmusza go siłą do niczego i nic go nie wystraszy do takiego obłędu żeby w jego pojęciu trzeba było walczyć zębami o przetrwanie. Absolutnie nie dopuściła bym go do kontaktów z dzieckiem. Waży 33kg, łapa zrosła się przepięknie.Są oczywiście wybrzuszenia na nodze bo to nie składane, ale jak na taki straszny uraz to lepiej być nie mogło. Są 2 lużne odłamki kostne ale wydaje się ze mu nie przeszkadzają, nie utyka,nie sprawia wrażenia żeby go bolały więc nie ma co ruszać. Paragony i rtg wstawię w najbliższych dniach.
-
I Europejska Wystawa Adopcyjnych Dogów i Psów w Typie Doga, SDA
Norel replied to Alla Chrzanowska's topic in Akcje
Widziałam niedawno jakiś filmik reklamowy zagraniczny z mężami na smyczach lub w domu, generalnie zachowującymi się jak pies tak że to już było ;) Moje są grzeczne-co nie znaczy że tak wytresowane że w 100% przewidywalne ;) -
Boszz skąd takie straszne imiona ;) jeden Puszek, drugi Zomo, tylko patrzeć ubeka i misia..
-
Na pewno będzie spokojniej bo po polach już u nas się suki włóczą z psami i zaczął mi chłopak się przedzierać przez siatkę....a w tym jest specjalistą-odchylenie jakiegoś nie idealnie napiętego fragmentu i przeciśnięcie się przez szparkę bardziej dla jamnika niż takiego dużego psa nie stanowi problemu dla Kojotka-Kajtka ;) bo chwilami tak mówię. Przy okazji prześwietlimy łapę i skonsultujemy pazury w tylnych bo ma nie dość że podwójne to tak lużno latające z boku-zawsze się boję że zaczepi tym o coś i urwie..Zobaczymy co powie o tym wet-ale ja bym to wycięła-normalny pies nie ma tam żadnego palca nie mówiąc o dwóch....
-
I Europejska Wystawa Adopcyjnych Dogów i Psów w Typie Doga, SDA
Norel replied to Alla Chrzanowska's topic in Akcje
Będziesz siedzieć daleko i pokrzykiwać do nas ;) a my tez będziemy siedzieć daleko...Gaston niby przyjazny ale raz już frunęłam za nim na butach z zaskoczenia, no i nie zapomnę jak się po jego wyskoku do wilczura rozleciał w proszek karabińczyk smyczy i obroża łańcuszkowa... Może przy takiej ilości psów Vitek tak zgłupieje z nadmiaru przeciwników że jednak dasz radę porozmawiać z kimś chwilę ;) -
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
Norel replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
Ktoś wie co się dzieje z haliza? Ostatnio logowała się 27.marca i od tego czasu cisza-jest ostatnią osoba która mi nie zapłaciła żebym mogła rozliczyć bazar. -
I Europejska Wystawa Adopcyjnych Dogów i Psów w Typie Doga, SDA
Norel replied to Alla Chrzanowska's topic in Akcje
Mówicie o tych odległościach jak byśmy w USA mieszkali co najmniej a nie w małym kraiku który można w 1 dzień przejechać z kąta w kąt...nawet przy naszych fatalnych drogach i fotoradarach ;) -
I jak niedopieczony żółtek będzie się nazywał? ;) Doczytałam zaległości...szkoda że Impuls akurat trafił do miasta i trzeba go na siłę(w sensie bo nie ma opcji żeby na powoli) socjalizować. Na pewno dużo łatwiej i spokojniej nabierał by pewności siebie na wsi, bez takiego nawału na raz bodźców i presji żeby wszystkie oswajać na raz... Nie wiem czy taki bojażliwo-nerwowy dorosły pies będzie kiedykolwiek w stanie komfortowo funkcjonować w takim środowisku..