-
Posts
23810 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Norel
-
Ania potwierdź na bazarku czy wpłata z 11.11 doszła http://www.dogomania.com/forum/topic/333636-robię/?p=16602743
-
Nie mów-duże szczeniorki :) patrząc u was na kolanach to ledwo połowę mniejsze od Sojki na długość :)
-
Czy są tu jakieś kalendarze z kotami adopcyjnymi?
-
http://www.dogomania.com/forum/topic/333872-topinambur-dla-ludzi-gryzonicukrzykówna-dieciesda-do-2211/ Zapraszam na bazarek dla podopiecznych SDA z topinamburem z ekologicznej uprawy w extra cenach! Bulwy dla ludzi psów gryzoni domowych oraz do założenia własnej grządki. Dla cukrzyków, ludzi po chemioterapii, na diecie, w profilaktyce chorób serca i ukł, krążenia, zapaleń dróg moczowych,reumatyzmie, problemach z nerkami itp. OPIS na bazarku. SAMO ZDROWIE.
-
Fakt- choć wspominając jak moje potrafią pazurami niechcący machnąć to jest spore ryzyko gdy taki maluch leży na psich łapach buzią(zwł że pazurzyska długie ma bardzo ;) ) Przynajmniej dziecko alergii nie powinno mieć żadnych :)
-
Buzia dziewczynie wydoroślała troszkę od wystawy ale dalej taka szczupluteńka.
-
Jak na razie znów usiłują mi wcisnąć starego konia....... jak ja bym chętnie ze 2 oddała.... Jak boga chyba trzeba założyć jakieś stowarzyszenie, bo za co niby utrzymywać te cudze szkapy?? co to już swoje odsłużyły, ale na trzymanie darmo w pensjonacie najwyraźniej nie zarobiły i "troskliwy i kochający" właściciel na rzeź oddać nie chce, ale utrzymywać dalej też nie bo przecież jeździć już się nie bardzo da.. Zastanawiam się czy ci ludzie myślą że ten "dobry dom" którego szukają to za co niby ma utrzymywać tego ich emeryta i leczyć?? To nie jest koszt utrzymania psa... Realnie mam kupionego 1 konia i 2 kucyki, pozostałe 4 klacze to cudzy "złom". Przez ostatnie 16lat odeszło czworo dziadków. Naprawdę trudno całe życie pracować wyłącznie na to żeby cudzym zużytym zabawkom finansowo zapewnić kilkanaście lat spokojnego życia, nigdzie nie móc się ruszyć dłużej jak kilka godzin... o pytaniach po co mi te darmozjady już nie wspomnę. Darmową siłownie w błocie z gnojem ;) Chyba mam wypalenie jesienne ....
-
Kojotes wczoraj calutki dzień w domu spędził bo padało ;) Ziajał bo mu było za gorąco ale uparcie trwał. Pewnie dziś się znów zapakuje bo paskudnie,jak tylko zacznę intensywniej krążyć na dwór i z powrotem.. Na szczęście gorączka mu przeszła. Wspaniale bawią się z Lukasem- czasami krótko się jeszcze docierają- ale pamiętając że Lukas w ogóle bawić się nie umiał, tylko głupio doskakiwał i gryzł tak mocno że nawet Pumcia się obrażała i smutna odchodziła, to idzie im świetnie. Ganiają się, obgryzają coraz delikatniej(kto nie delikatny co zbiera strzała zębami i jest krótkie obrażenie się), raz jeden na ziemi leży i jest obgryzany, za jakiś czas zmiana, galopady- kurcze, pasują chłopaki do siebie rewelacyjnie. Tyle że Kojot nie może tak biegać jak Lukas który lubi sobie robic dalsze wyprawy w pola, a Kojot tylko na pastwisko koni i ew,do sąsiada pozwiedzać. Powinnam ogrodzić całość siatką leśną żeby do sąsiadów nie zachodzili-bo co prawda kur się nie czepiają ale psy na łańcuchach stresują i jeszcze komuś to zacznie przeszkadzać... Słupki są bo ogrodzenia koni są stalowe i mogą robić za konstrukcję nośną, ale mimo to ogrodzenie ponad 2ha nawet taką tańszą siatką to duży koszt... W przyszłym roku musze to przemyśleć, było by bezpieczniej..choć z drugiej strony ograniczyło by mocno dostęp dzikich zwierząt do mojego darmowego paśnika ;) czyli łąk i warzywnika-gdzie ryzykując spotkanie z naszymi kundlami lubiącymi pogonić zająca, lub sąsiedzkimi polującymi kotam-i tak dożywiają się intensywnie patrząc z ilu buraków dla koni została mi sama skorupka z wyżartym prawie całym miąższem ;) Zapomniałam ile lat u mnie jest Lukas-4? Jak może ktoś pamięta ciężko było z adopcją go bo nawet osoby przyjażnie nastawione często gęsto atakował i gryzł... Chyba Kojot mu dobrze na psychikę wpływa...ostatnio obcy facet brał ode mnie gnój, klasycznie najpierw pilnowałam bo bał się z ciągnika wysiąść niepewny Lukasa który krążył dookoła, ale potem pracowaliśmy, Lukas asystował (Kojota nawet śladu popiołu nie było-nie mam pojęcia gdzie się schował) aż grabię sobie wybieg-patrzę a ten trąca chłopaka nosem w udo, na szczęście nie było oszołom więc go pogłaskał po prostu- no to po sekundzie miał Lukasa wiszącego mu słupka na udzie i podstawiającego łeb :) O bezczelniacha-takie czułości do obcego chłopa! No ale niech tam, do adopcji już i tak nie pójdzie, a łagodny pies nie budzi złych emocji na wsi i nikomu nie przeszkadza ...
-
Bardzo mnie to martwi,mam nadzieję że wkroczyło to już na drogę prawną. Ania-ciągle nie mogę wpłacić za bazarek kasztanowy- nie mam żadnej wpłaty ani odpowiedzi na kolejne pw. od rodzice.
-
To niedobrze z Zenkiem...tyle czasu i bez żadnych rezultatów?
-
Jutro kończymy więc ostatnia szansa na zakupy kolekcyjnych roślin do domu! http://www.dogomania.com/forum/topic/333768-kwiatowy-hojowo-sukulentowy-przedzimowy-na-skarbonkę-kojota-do-811g2000/?p=16622921 hoje,sukulenty i inne rarytasy
-
Problemy z krążeniem? ;)
-
Pies w pościeli w obroży jakoś tam kojarzy mi się z człowiekiem w pościeli w butach :lol:
-
A ja kciuki trzymam.
-
Ja nie wyjaśnię bo nie wiem... teoretycznie każda umowa spisana pomiędzy dwiema osobami ma skutki cywilnoprawne i jest prawomocnym dokumentem. Tylko że jeśli po dobroci ci się nie uda jej zapisów wyegzekwować to pozostaje ci droga prawna a ta trwa....jeśli w tym czasie z psem coś źle się dzieje to możesz drogi prawnej nie zdążyć załatwić... Ja miałam raz problem z adopcją i gdybym nie dogadała się z nowym właścicielem psa to byłam gotowa zwyczajnie jechać z obstawą siłą psa odebrać-a potem niech już on się ze mną sądzi.. ;) Grunt że pies byłby bezpieczny. Ale okazało się ze nie była to zła wola człowieka a nieciekawe działanie osoby trzeciej-z dogo, z której "nakazów" pan obiecał natychmiast przestać korzystać i wszystko ułożyło się ok, miałam z nimi długo kontakt. Danusia, tel mam, ale nie będę zawracać głowy moją ciekawością w tak nerwowym czasie zwł że na odległość nic nie pomogę...
-
Kojotek jakoś marnie się czuje, nie wiem czy to reakcja po szczepieniu, ale chyba zostanie na noc w domku jeśli będzie chciał. Taki bezczelniacha już jestem! Przy okazji Kojot świetnie pamięta co mu ludzie zrobili..... dzisiaj stały sobie przy bramie(znaczy psy), a ja w roślinach grzebałam i szła sąsiadka ulicą- matka tej dziewczyny która mi o Kojocie powiedziała. Żebyście słyszały jak Kojot zaczął na nią charczeć!!! A ani nie zagadywała, ani nie zwolniła, ot szła... Świetnie pamięta kto go rok temu gonił pewnie jakimiś kijami(bo dziewczyna mówiła że kolejnego psa nie pozwolili jej w domu dokarmiać), jak biedak tułał się w poszukiwaniu czegokolwiek do jedzenia...
-
O jakie piękne jeziorko :) Właśnie zastanawiałam się jakim cudem pies tafił gdzieś i zniknął.... Ludzie którzy go adoptowali oddali go samowolnie komuś innemu i...nie wiedzą komu? Szkoda że tak daleko jestem, to by chyba trzeba było dosłownie jeździć, szukać i liczyć na to że się psa wyhaczy...
-
Ja ich wcale nie rozróżniam ;) Tak samo je traktuję .... Dzisiaj nie zauważyłam że Kojot jest w domu (zapominam o tym ;) ) i wzięłam się za dawanie obiadu domowym no i oczywiście kosmaty stawił się obok Mela przy zlewie w kolejeczce.... Co było robić, wzięłam jakąś miskę i tez nałożyłam-postawiłam w łazience bo moje zajmują wszystkie kąty kuchni. Zjadł po czym grzecznie stał w progu jak reszta dzwoniła miskami. Co ciekawe- pierwszy raz nakładanie mięsa odbyło się w absolutnej ciszy... normalnie Melman co chwila warczy na Gastona przez stół, ja na niego pohukuje żeby się zamknął, chwilę jest spokój i znów burczy... (Gaston siedzi bardzo grzecznie po drugiej stronie stołu koło swojego stojaka i tylko się ślini ;) ) A dziś- jak makiem zasiał, Melman nawet mordy nie otworzył ;)
-
Kojotek po fazie fascynacji ogrodem, fascynacji Lukasem, ponownie podwórkiem, teraz ma fazę na dom. Na noc wybiera towarzystwo Lukasa-rano siedzą na szczycie rolek słomy pod zadaszeniem tupiąc radośnie i popiskując jak idę karmić konie. A potem jeśli tylko pozwolę to wpada do domu, zajmuje natychmiast łóżko Gastona i śpi godzinami.....Już wielokrotnie wyjechałam na pocztę zostawiając wszystkich w domu bo tak ładnie spały ;) Po południu wyjdzie z nami popracować w ogrodzie i z reg na wieczór nawet jak go nie wpuszczę, to smyknie Tz-owi między nogami jak drewno nosi do kominka ;) Wpraszam do wieczorem z michą, choć bezczelny nie jest-mogę nawet moje nakarmić w kuchni a on w pokoju się nie namola-o czym się przekonałam raz jak nie zauważyłam, że Kojotes jest w domu a zaczęłam michy napełniać ... Tak, wolność jest fajna, pobieganie z Lukasem po łące też,ale jednak domek to jest to :) home..sweet home..
-
Powiem wam że z lekka ścierpłam-wyskoki na takich śliskich płytkach mogą się bardzo nie fajnie u dużego psa skończyć (zwichnięcia przy poślizgu)