Jump to content
Dogomania

Norel

Members
  • Posts

    23810
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Norel

  1. Czemu fajny? Że ścieralny? Miałam jeden z ekoskóry, ale moje wolą jednak materiałowe-wylądował u Lukasa ;) tu z ekoskóry http://www.dog-legowiska.pl/wszystkie-legowiska/12-legowisko-mega-materac-big-pad-z-ekoskory.html#/kolor-piaskowy/rozmiar-xxl , na Krakvecie mieli kiedyś te materace ortopedyczne, rehabilitacyjne, tylko droższe są, a tu znalazłam że je mają http://www.poduszkiortopedyczne.com.pl/legowiska-ortopedyczne-dla-psow/75-legowisko-ortopedyczne-dla-psa.html
  2. Kojot jest około 1,5 rocznym psem średniego wzrostu(ok 37kg) z domieszką psów północy, niezwykle wesołym, przyjaznym dla ludzi ale bardzo nieufnym i bojaźliwym wobec nowych osób. Uwielbia się bawić i jest bardzo spragniony pieszczot, chce cały czas towarzyszyć człowiekowi, jednakże absolutnie nie nadaje się do pilnowania czegokolwiek- nie jest to pies stróżujący! Pies został poważnie skrzywdzony przez ludzi i zachowuje wobec nich duży dystans,przed obcymi ucieka i nie pozwala na kontakt. Może mieszkać z uległym wykastrowanym psem lub suczką o mniejszych niż jego gabarytach, do psów dominujących absolutnie nie nadaje się. Wyłącznie do domu z ogrodem, może mieszkać w budzie ale z możliwością przebywania w domu gdzie lubi często spać. Psa nie wolno zamykać w kojcu, ani wiązać- pozostawiony w zamknięciu żałośnie wyje,gryzie drewno i przechodzi bardzo silny i długo utrzymujący się stres i może zrobić krzywdę sobie jak i komuś- z tego też względu absolutnie nie nadaje się do bloku. Wobec tego psa nie wolno stosować żadnego przymusu, ani próbować go zmusić do czegoś siłą-robi się wtedy ze strachu agresywny i na pewno zaatakuje. Pies tylko dla zrównoważonej, spokojnej i pogodnej osoby bez skłonności do "tresowania" i wymagania od psa zbyt wiele. Pies miał złamaną nogę z przemieszczeniem, ale jest całkowicie sprawny, niemniej nie należy forsować go zbytnio na spacerach, z powodu lęków nie najlepiej chodzi na smyczy-choć cały czas nad tym pracujemy. Jest bardzo inteligentny i łatwo się uczy, jest wykastrowany. Warunkiem adopcji jest wizyta przed i po adopcyjna oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Potencjalny dom musi brać pod uwagę konieczność wielokrotnych wizyt zapoznawczych w miejscu pobytu psa-pies zostanie wyadoptowany dopiero po zaakceptowaniu w minimalnym stopniu nowych ludzi. Absolutnie nie do domu z dziećmi.
  3. Boszz, zapomniałam całkiem o tym. Zaraz edita wrzucę bo Kojotes pcha się do domu już bardzo zdecydowanie i bywa że pół dnia w nim przesypia wyłażąc dopiero jak go w futrze solidnie przygrzeje... ;) Trzeba to zaakcentować bo ludkowie radośnie chcą psa który będzie siedział w budzie i chałupy pilnował a on to jako średnio miłą konieczność traktuje a już na pewno nie będzie pilnował niczego....
  4. Zapraszam na bazar z ekologicznymi smakołykami z mojego ogrodu Topinambur - dla odchudzających się, dla diabetyków, dla dbających o siebie-świeżo kopane, bulwy do jedzenia a także sadzeniaki.. Prawdziwa pigwa -nie pigwowiec! na nalewki,sok,dżem, do herbatki. Orzechy włoskie- miękkie,soczyste i słodkie- nie suszone-ledwo wczoraj zebrane! Kasztany jadalne- marrony świeżutkie słodkie bezglutenowe, pracowicie wczoraj zrywane :) http://www.dogomania.com/forum/topic/333636-robię/?p=16602743
  5. zapraszam po smakołyki http://www.dogomania.com/forum/topic/333636-robię/?p=16602743
  6. Oki-muszę poszukać gdzie są tamte i jak wyglądają i pozmieniać.Może jutro uda mi się klapnąć z tym..
  7. Jola- pasowało by trochę zmienić treść ogłoszeń Kojota.... pomijam problemy techniczne, ale trzeba by zdecydowanie podkreślić że nie nadaje się na psa stróżującego ani do kojca! Boi się ludzi, jest nieufny i nieszczekliwy, nie nadaje się do pilnowania niczego, nie nadaje się do domów z kotami, kurami itp. (wiem że się stara ale wiem też że za plecami cichy morderca z niego....) Może mieszkać częściowo w budzie, ale lubi też bardzo być w domu i raczej opcja dom-z możliwością polegiwania w budzie, a już w żadnym wypadku nie może być w kojcu zamykany ani uwiązywany. To dla niego ogromny stres. Poza tym że jest bardzo nieufny i potencjalny dom będzie musiał najpierw zaskarbić sobie jego zaufanie wieloma wizytami u nas-nie ma mowy o oddaniu psa na siłę bez zaakceptowania przez niego nowych ludzi-z jego skłonnością do zmiany paniki w agresję mogło by się to bardzo smutno skończyć.. Zaczynają mi nerwy puszczać kiedy słyszę o kojcach i na wzmiankę o problemach psa "no to on w końcu jest do oddania czy nie jest"? albo "to co-mogę go wziąć?bo my chcemy jutro po niego przyjechać" Tak, już pakuję w pudełko z kokardką i ładuję do bagażnika. Podziwiam Monikę że znosi na spokojnie to wszystko...
  8. Dzisiaj Kojot bawił się z Lukasem dość gwałtownie i energicznie i niestety Lukas uderzył go w łapę która była złamana.. Od razu był ostry warkot i atak a Lukas na szczęście ustąpił, ale miałam chwilę strachu bo Kojot trzymał łapę w górze i nie stawał na niej. Musiał go mocno urazić. Potem jednakże chodził zupełnie swobodnie i bez utykania, wesoły, czyli był to chwilowy ból-ostry ale krótkotrwały. Nie mniej przypomina, że na łapkę trzeba uważać. Nadal jest ogromnie nieufny do ludzi-zbyt wielka krzywdę mu wyrządzili by miał to zapomnieć.
  9. Słodka niunia :) Nie wiem w ogóle jak coś takiego jak z Dianą jest możliwe-zbulwersowałam się. Pies nie wyglądał na zagłodzonego i udręczonego-nie ma żadnych podstaw by tak psa ukraść mówiąc po imieniu-pomóc człowiekowi czy to z pazurkami czy odpchlaniem a nie takie sukinsyństwo zrobić. Ten pies jeśli żyje to musi być teraz w tragicznym stanie psychicznym-wiem w jakim była Herba jak ja wylądowałam w szpitalu-a przecież była w domu...z Tz-em.... a była na skraju załamania psychicznego i po moim powrocie dochodziła do siebie z pół roku albo lepiej.... Barbarzyństwo coś takiego świadomie robić-wcale się nie dziwię że jedna pani boi się linczu-gdyby to był mój pies miała by go jak w banku.
  10. Danusia- szkoda że linka nie dałaś do tego o Dianie z FB.... Choć nie bardzo rozumiem jak realnie jest to możliwe-jedzie się z asystą policji(skoro dobrowolnie nie chcą oddać) i zabiera psa-to jest po prostu kradzież, skoro pies ma właściciela,nie został porzucony,jest zadbany, nie ma żadnych przesłanek by dowolna organizacja mogła psa przetrzymywać i nie chcieć oddać właścicielowi. Mnie się w głowie nie mieści w jakiś sposób możliwe jest to żeby organizacja działała poza prawem a właściciel będący na prawie nie umiał wyegzekwować odebrania psa tylko jakieś protesty fejsowe uskuteczniać?
  11. To dobrze :) Kolejny szczęśliwy chłopak.
  12. Zapraszam na bazarek z mega wygodnymi butami na cały rok,kilkoma drobiazgami i telefonem. LINK W MOIM PODPISIE tuż pod bazarkiem z egzotycznymi ziemniakami na który też zapraszam :) Dla Kojota w BDT na jedzenie,odrobaczanie. Kilka przykładowych I INNE.................. ZAPRASZAM!!!
  13. Zapraszam na bazarek głównie z butami i prawie nowym telefonem http://www.dogomania.com/forum/topic/333550-robię/?p=16585791
  14. Dołączam się do życzeń dziewczyny - samych radosnych dni :) Kantar jeśli się za niego cały czas nie ciągnie nie jest dla psa nawet w 1/100 tak bolesny i niekomfortowy jak kolczatka.. Choć używany na okrągło a nie jako alternatywa (smycz osobno do obrozy, osobno do kantara tylko jako "hamulec na w razie "w") to może nie fajnie obcierać i na pewno ciągłe naciskanie pod oczami nie jest miłe.... Ja na wszelki wypadek też kupiłam na jakieś "śródpsowe" wyjścia ;)
  15. Dla niego zapewne tak, dla mnie....to już tak nie koniecznie-7 starych szkap i 6 psów...jak na to zarobić? :(
  16. Buziaki dla Filipka i wirtualne ciasteczko urodzinowe bo realnego nie mam jak :)
  17. Zapraszam na bazarek dla Kojota http://www.dogomania.com/forum/topic/333468-robię/?p=16574866 Sadzeniaki egzotycznych ziemniaków już nie musisz szukać najsłynniejszych na świecie restauracji żeby za ciężkie pieniądze zjeść takie rarytasy :) Salad Blue z sosem szafranowym i bazylią- tam ze 200zł za talerzyk u nas kupisz bulwy za kilka złotych :)
  18. Zapraszam na bazarek dla Kojotesa http://www.dogomania.com/forum/topic/333468-robię/?p=16574866
  19. To nie jest zabawne ;) Musimy się tez skupić na nowej budzie, Kojot absolutnie odmawia wchodzenia do tej małej-jeśli w deszcz mu nie otworzę stajni lub domu-nie wejdzie do budy-widzę po równiutko rozścielonym kocyku.. Prędzej wejdzie pod ciągnik w dołek! No tak na zimę nie może być...
  20. Zupełnie jak u Rakiji, ale u nas do końca się nie dało rady zaleczyć. Dobrze że królewna ma swój dom-mam nadzieję że na zawsze :)
  21. Koni tak-to była moja praca, psów chyba nie ;) Nie jest to radosne bo 6 psów to trochę dużo....ostatnio jak dopadłam w Auchanie promocję na puszki i wyjechałam z wózkiem załadowanym 80cioma dużymi 1250g puszkami to można sobie wyobrazić jak ludzie się na mnie gapili, jak ten wózek przez całą galerię pchałam na parking... Ot handlara zwietrzyła promocję... ;) A i to żałowałam że nie wyczyściłam półek bo psy się nimi zajadają w tym sosiku :) Rzeczywiście szwagra mi już akceptuje-może bez szału i nie natychmiast po przyjeździe ale potem nie ucieka, za to teścia mija bardzo szerokim łukiem choć ten go nawet nie zagaduje.. Już widzę tą wizytę potencjalnego domu i psa wiejącego z warkotem w żywopłot.. Co te wilki mi się takie nietowarzyskie trafiają? Oprócz pierwszego który jest u forumki od lat, kolejne jakieś antyludziowe ;) Lukas jak się komuś podobał -to nie omieszkał tych osób pogryźć, Kojot ucieka... co w sumie lepsze niż zęby od razu ;)
  22. Jak na razie wcale nie dzwonią... :( Tak-kiedy jeszcze na początku był taki rozbity,biedny i cierpiący-był nieufny ale hmmm...usiłuję to określić..zrezygnowany? załamany? nie wiem, taki bez nadziei-ale jak go trzymałam to przecież i rtg zrobiliśmy i badania i był po prostu kupką nieszczęścia. A już przy kolejnej wizycie konieczny był kaganiec bo był nastawiony-nie dam sobie zrobić krzywdy-wszyscy precz łapy ode mnie. A potem przełamał się,zaczął być do nas już nie taki uprzejmie ostrożny-a namolnie wylewny,stęskniony,niedopieszczony a do wszystkich innych kompletnie na dystans i zamknięty albo wręcz charczący. Mąż mi przypomniał-jest jedna osoba która ostatnio dała rade go pogłaskać ;) To mój szwagier, który już tyle razy u nas był i Kojot mu się podoba (a więc zawsze był do niego pozytywnie nastawiony i zagadujący) że w końcu Kojotes przestał uciekać widząc go, a ostatnio podobno nie zwiał i dał się pogłaskać. Nie byłam na podwórku to i nie widziałam tego wydarzenia ;) Niemniej jakieś 4 miesiące regularnych wizyt i jest szansa że kolejną osobę zaakceptuje (1 sąsiad też u nas bywa regularnie ale Kojot mija go szerokim łukiem ;) )
  23. Miałam nadzieję że może jednak jakoś się uda..... :( Trzeba pamiętać ile dobrych chwil razem się spędziło,ile szczęścia dało psu-żadne cierpienia serca nie są za wysoką ceną za ich szczęśliwe życie.
  24. TyŚka- tak, mogę jak najbardziej do siebie zapraszać większe tłumy niż normalne pojedynczoosobowe ;) wizyty, tylko Kojot nie życzy sobie zapoznawać się z nikim, od nikogo nie weżmie nic do mordy, a tak naprawdę jedyna osoba do której zbliża się na jakieś 4m to listonoszka pod bramą-bo wszystkie lecą ze szczekaniem to on tez leci tylko hamuje na podjeździe i z daleka patrzy. Do weta jak jeździliśmy to na smyczy dało się do weprowadzić do gabinetu ale trzeba z kagańcem bo spanikowany atakuje dowolne ręce-także mnie. Zupełnej histerii dostaje przy jakiejś próbie pociągnięcia go na siłę -dlatego zwyczajnie nie wyobrażam sobie jak go do tych odwiedzających mnie ludzi dociągnąć.... i czy na pewno dało by nam to cokolwiek dobrego. On ma w sobie kosmos strachu i nie wierzę że tej łapy nie złamał mu człowiek osobiście.Pewnie spod siekiery nawiał.. Nas zaakceptował a mimo to drobne nerwowe tiki codziennie widać. Kojot nie zbliżył się naprawdę do nikogo kto u nas był-nawet wiele godzin. Po prostu ulatnia się i żadne wołanie nic nie daje,nawet nie ma szans go znaleźć gdzie w żywopłocie czy słomie się ukrywa. Tylko ktoś wejdzie na podwórko-pies znika jak duch, jeśli akurat był w domu to nie ma mowy żeby z niego wyszedł jeśli na podwórku jest np.sąsiad.Jeśli presja ze strony człowieka zaczyna być za duża robi się agresywny. Jak ostatnio szczepiliśmy go to musiałam przez bramę wziąć strzykawkę od weta bo Kojot jak tylko zobaczył manipulację przy bramie już znalazł się za domem i patrzył czy ma dalej wiać. A wiązać go czy na smyczy dowlekać do kogoś nie czuję się na siłach-kilka ataków mi wystarczyło-w końcu mi refleks nie dopisze i skończę na chirurgii,pomijając że zakrawało by to na znęcanie się wiedząc jak bardzo się boi. Liczę że z czasem nabierze tyle zaufania do ludzi że zacznie sam szukać kontaktu choćby na początek z tymi którzy sa u nas najczęściej-tak jak szuka go z nami.Bo z natury jest przecież potwornym przylepą i pieszczochem!
  25. Dopiero tu weszłam, szkoda że pw mi nie podrzuciłaś choć i tak w weekend poprzedni ani ten nie była bym w stanie się wyrwać taki kawałek drogi.....ale może na tygodniu... Ostatnio mieliśmy większą grupę gości i nawet nie było mowy o zbliżeniu się do Kojota.. :( Nawet jak zostało już tylko kilka osób zwyczajnie uciekł przez płot do Lukasa byle jak najdalej. Absolutnie nie chce się z nikim zapoznawać i boi się obcych,jest szalenie nieufny. Sporadycznie jak pojedyncza osoba jest dość długo to przestaje uciekać i obserwuje spokojniej spod jakiegoś krzaka ale do kontaktu nie dąży ani nie chce być do niego zmuszany,potrafi próbować dziabnąć. Marnie to wróży zapoznawaniu z dowolnym domkiem :(
×
×
  • Create New...