Jump to content
Dogomania

Norel

Members
  • Posts

    23810
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Norel

  1. Jola-i jak, nikt z okolic Wa-wy nie dał rady do Erysia podjechać? :(
  2. Mnie jakoś tez nie za bardzo...zwł że to pierwsze dni jego i odwiedziny potwierdziły by czy na pewno wszystko jest takie mega różowe jak telefonicznie...czy też może jest to gadka na zasadzie-"uspokoić te przewrażliwione kobiety, powyje pies to nie umrze od tego a za miesiąc mu przejdzie". Hmmm na weselach wielu bywałam,poprawiny są z reg w okolicach 15-17tej...i nie trzeba się już do nich tak szykować żeby ktoś nie mógł z rana na godzinę wpaść skontrolować samopoczucia psa...
  3. To prawda-jest naprawdę bardzo ładny a futro ma tak miłe i jedwabiste, że aż się chce przytulać...
  4. To czekam na wieści z odwiedzin. :) . Po opowieściach domu jak reagował na kojec i naszej jednej nocy jakoś ciężko mi uwierzyć do końca w taką nagłą przemianę psychiki psa na pełną tolerancję zamknięcia..
  5. Ja mu rano jeść nie dałam przed podróżą to na pewno dobrze głodny był.... Martwię się jak z temperaturą..zimno jak jasna cholera, pies z domu z łóżka wyrwany a tu kojec-one w budynku są czy na zewnątrz? Bo jak drugą noc z rzędu mu tyłek marzł to i na szczekanie może chęć przeszła ;)
  6. Coś w tym jest ;) Choć patrząc na niego można dać głowę że to domowy pies a nie wiejski burek.. Niestety na miastowego nie nadaje się-da się go prowadzić na smyczy o ile idzie chętnie z prowadzącym-jeśli coś go wystraszy, spowoduje stres czy chęć wycofania się a smycz go trzyma panikuje i usiłuje ugryźć. Tak samo nie należy absolutnie próbować go pociągnąć ręką za obrożę-kojarzy mu się to jakoś bardzo żle i od razu atakuje ręce z warkotem.
  7. Farbę z klatki schodowej ;)
  8. Tyle fotek ode mnie. Dzieciak przesłodki, miły, tylko szybciutko domku i zaopiekować słodziaka żeby nam w depresję nie wpadł.
  9. Boszz jakie oczęta smutne na trawniczku :( Cd. Głupie ujęcie ale widać jaka zabawa-Mela w takiej durnowatej minie pewnie jeszcze nie widzieliście ;) \ potem było tarzanko i wstawanko i gonienie Pumki
  10. Coś tam Tz zrobił tylko mi z telefonu nie dał jeszcze ;) Za bardzo byliśmy oboje zajęci nadzorem nad tym wszystkim. Zaraz go ścignę niech zrzuca. Szkoda mi strasznie malucha-po dzisiejszej nocy mam poważne obawy co do wsadzenia tak domowego psa do klatki... Oby więcej szkody niż pożytku w jego głowie nie narobiło bo u nas dzikie szczekanie przez 2 godziny zamknięcia w pokoju siodlarni wywołało w nim tyle agresji ze strachu że sadził się do mnie całkiem ostro.Uspokoił się dopiero na dworze i tam niestety spędził noc chodząc między stajnią a tarasem z łóżeczkiem i szczekając rozpaczliwie. Ile się dało wieczorem robiliśmy na dworze, Tz w garażu to Rysiu się przytulał,asystował, kochane maleństwo, zjadł tylko w asyście ludzkiej a w samochodzie dzisiaj odsypiał okropną noc. Gdyby tak paskudnie nie atakował Gastona zapewne mógłby spokojnie na tymczas zostać,jakoś by to było ale tylko z Melem się bezbłędnie od pierwszego kopa zaprzyjaźnił. Lukas omal się nie zapluł chcąc ERysia zjeść-choć ten go wcale przyjaźnie przez płot chciał wąchać,za Kojotem też usiłował łazić węsząc mu między łapami czy aby na pewno nie ma jajek ;) Ale Kojot warczał na niego okropnie i wolałam nie sprawdzać czy młody w końcu nie straci cierpliwości.Pumcię usiłował z miejsca przelecieć i strasznie ją wystraszył, a Gastona zwyczajnie od pierwszego kopa chciał zjeść.Nie pomógł długi spacer do lasu-nic by z tego nie było...Na pełnojajeczne albo ciut bardziej burczące samce trzeba bardzo uważać bo mały atakuje bez większego ostrzeżenia pomijając wysztywnienie mięśni i zamarcie. Fotki bylejakie bo z telefonu Tz-a no i wszystko w szybszym ruchu musiałam wywalić bo rozmazane ;) Widać jaka Pepcia przylepiona do mnie ;)
  11. Boszz ile ich jest.....-mam straszne wyrzuty sumienia że nie da się u mnie Erosa zostawić na tymczas...
  12. Bo jest śliczny :) I głuptak.. Moje leżą porozciągane na płytkach,upał dowala, a ten twardziel właśnie na tym futrzanym łóżku-zieje straszliwie-a nie zlezie! Aż żal patrzeć i słuchać.... Normalnie miała bym go ochotę ostrzyc, ale to już późna pora,noce bywają zimne... Wczoraj miał okazję asystować przy rozbieraniu tuszy,drzwi były pootwierane bo upał nawet w nocy.Oczy mu mało na wierzch nie wylazły jak zobaczył taką hałdę mięcha...Z Melem rywalizowali który będzie leżał w progu kuchni,czasem z lekka poburkując. Ale nic biedakowi nie udało się ukraść...albo ja pilnowałam albo Mel-najsłynniejszy pies ogrodnika ;)
  13. Ładnie już wygląda :)
  14. Moje mogą chodzić koło leżącej na stole tuszy i mi nie ruszą choćbym wyszła do bramy do listonosza...no ale teraz jak jest Kojotes to zanim się z domu wyjdzie trzeba wybrać opcję-szybki przegląd stołów,blatów i kuchenki, albo szybki przegląd kątów czy przypadkiem Kojota nie ma ;) Uparcie wypycha psy z najdroższego łóżka....pasuje mu podobne kupić ale w mniejszym rozmiarze-różnica cenowa spora. Żeby tylko nie okazało się jak z budą -że nagle uzna że ma za mało luzu po bokach... ;)
  15. A twoja też kradnie wszystko co się da zeżreć?......Dzisiaj Kojot został przyłapany na zżeraniu mi melonów ze szklarni...kończył patroszyć wielkiego tylko fragment skórki został bo nie zdążył dojeść... Uduszę dziada-nie dość że sama nie spróbowałam nawet tej odmiany to może mi na nasiona nie dojrzeć mały który został wyżej na kracie... Wszystko musze zamykać albo pilnować a rezydowanie w domu jest już na porządku dziennym-dzisiaj rano Sojkę wypchnął z łóżka.... Dobrze tylko że kur nie gania,przychodzą sąsiedzkie robić mi burdel przy gnojowniku ale ani Lukas ani Kojot nawet nie patrzą w ich stronę. Na wsi to bezcenne-inaczej już dawno by je pewnie ktoś otruł.........
  16. Ciekawa jestem tej maści z Czech. Jeśli podobna do tej co mam resztki z apteki na nadwerężone ścięgna(teraz już niedozwolone po zmianie rządów) -to szybko u nas się jej nie zrobi-przynajmniej dopóki nie będzie można używać do celów medycznych marihuany ;) Albo się skończy jak ta staruszka u nas w Lublinie która hodowała na działce kilka krzaków żeby robić krem do twarzy ...no i właśnie babcię zgarnęły nasze dzielne służby antynarkotykowe.
  17. W dzień mu pozwalam rano, potem mają śniadanie i spanie po nim to dostaje je na dworze tak jak i Lukas i tam zostaje żeby moje mogły spokojnie spać. Nie protestuje. Jak jest pogoda ok to drzwi są otwarte i może i w dzień pospać na łóżku w domu, ale czasami jak już po kolacji poleżą i na późnowieczorne wyjście wychodzą to Kojot czatuje i się do domu wepchnie-i to tak że naprawdę trzeba uważać bo on nie patrzy-łeb mu można przyciąć a on drze do domu.Zapakuje się na łóżeczko i nie ma psa. Śpi dowolną ilość godzin....Nie ma siły żeby go wywalić-jeśli chciało by się przemocą za obrożę trzeba bardzo uważać bo widać że taka presja stawia go prawie od razu na krawędzi załamania z nerwów-takiego samego jak wtedy kiedy zaatakował mnie przy pakowaniu do auta.. Nie daj boże żeby ktoś nie zauważył tej paniki w oczach i dalej pociągnął presję-smutno może się skończyć.Poza tym jest mega pogodny, łagodny, przylepny ale o niemożności stosowania żadnej siły musi każdy pamiętać. Idealnie za to działa np.kromka chlebka z serem,duże ciastko lub patyczek czyszczący zęby do żucia-pokazuję mu na łóżku i mówię chodź-bez problemu wybiega za mną do ganku, zamykam drzwi-daję smakołyk i mówię idź synku domu pilnować :) Wychodzi bez grymasów.. Już mi się zdarzyło że spiesząc się na pocztę wyleciałam, wracam a jak się okazało w domu zamknęłam z psami również Kojota który cichutko spał i starał się być bezwonny ;) W przeciwieństwie do Lukasa czasem poburkuje na Gastona, czasem wręcz warczy jak uważa że mu z drogi nie zszedł ale nie dąży do starcia-tylko zaznacza swoją pozycję a Gaston jest dość ustępliwy zwł. że Kojot też nie dominuje ale wymaga pewnych hmmm ustępstw-nie potrącania go znienacka, nie namawiania do zabaw(bawi się tylko z Pumą i Lukasem....o dziwo!) jak się mu odsuwa z drogi kiedy przejście jest wąskie... Ale poza tym nie pcha się do cudzej miski, jak sam je na tarasie i np.psy koło niego przejdą szybciutko to na żadnego nie burknie, za to na łóżeczko potrafi nie wpuścić... Ostatnio spał na połowie materaca tradycyjnego i gdzieś na dworze huknął strzał.Mel się tego boi i popędził do materacyka bo jest on w kącie i generalnie jest łóżkiem Mela.A Kojot z mordą! Ale Mel spanikowany więc na siłę wepchał się do Kojota i usiłował się przy nim ułożyć...Kojot się zagotował i charkocząc rozepchnął się wypychając Mela, a ten w końcu biedny położył się tuż obok materaca w przejściu ;) Ale gdyby to był Lukas a nie Kojot-to była by już walka, a on niby burczy, charczy czasem nawet dość grożnie, Pumę nie raz zębami przetresuje jak go za mocno chce tłuc, ale wszystko jest jakieś takie stonowane,nie powoduje nakręcenia się jakiejś spirali agresji. Jest mistrzem chowania się po kątkach byle mieć gdzieś tam w zasięgu może nie tyle wzroku co głosu nawet-człowieka. Kiedyś przesadzam kaktusy, przesadzam, audiobuka słucham, no w końcu czas się zbierać-nagle coś mi się zakotłowało pod stołem,rośliny zakołysały się....wypełza Kojot gotowy do wyjścia ze mną :) Kiedy wszedł nie mam pojęcia.... Parę dni temu dałam Kojotowi kolację, rano idę ze śniadaniem-psa nie ma..Hmmm może poszedł na pole.Dałam koniom, Lukasowi, wołam-nic, kamień w wodę...Trochę się zmartwiłam bo sam się nie włóczy-czasami z Lukasem wybierze się na pobliskie pola-nigdy daleko albo na skraj posesji sąsiadów. Miałam dużo pracy więc latałam z robotą do 14tej jak kot z pęcherzem, czasami nawołując ale psa brak. Nie miałam całkiem czasu biegac po polach.Ale wróciłam z poczty i zabrałam się za przetrząsanie gospodarstwa nawołując.Przyszły mi myśli od-może ktoś go złapał bo ma obrożę...jasny gwint-muszę mu ją zdjąć... poprzez- kurcze-on tak przez wszystko przełazi może się w cholerę na tej obroży zawiesił gdzieś pod płotem i nie może się wyrwać..musze mu ją zdjąć... aż po-jasny szlag, mam nadzieję że go ktoś nie otruł-przecież jest taki nieszkodliwy.. Przeszukałam obie stajnie,poszłam na górę do szklarni-może zamknęłam przez przypadek go,oblazłam pola,ogród i raz jeszcze chałupę. I tak coś mnie oświeciło i poszłam otworzyć garaż..... Ta nieszczęsna sierota siedziała tam od poprzedniego wieczora do kolejnego dnia do 16tej... wlazł mężowi jak spawał, pocichutku ułożył się z mniejszym pomieszczeniu gdzie stoją szafy i nie dopilnował wyjścia pana.......... nie nabrudził ale był bardzo nieszczęśliwy ;) Teraz nadal wchodzi cichutko jak pan spawa do pomieszczenia, układa się, ale już pilnuje wychodzenia :) Problemem jest to że on praktycznie nie szczeka-jak zdaje się część psów północnych..Tylko wyje.Ale wyje jak jedzie karetka czy coś tam, a tak siedzi w milczeniu....Jest to fatalne-ani nie zaskomli, ani co :( Nie pomaga się odszukać. Choć nie gwarantuję że moje kundle nie naucza go szczekania ;) Już biega z nimi do bramy a ostatnio wydalił z siebie 2 charkotliwe szczeki na listonoszkę :) Widać że ciężko mu ten szczek idzie, udaje mu się tylko pojedyncze szczeknięcie najczęściej-takie niemelodyjne, gardłowo-bulgoczące-no ale coś się tam udaje szczeknąć.Niemniej nie jest to jego ulubiona forma komunikacji..... Za to jak zaczną czasami z Lukasem wyć w nocy to za stado wilków mogli by robić......
  18. Ale gimnastyczka z niej! Te przezroczyste oczka...jakoś mi się właśnie kojarzą z niesłyszącymi -ona jest dogiem porcelanowym prawda?
  19. Ja proszę najpierw większy dom bo za chwilę będę musiała się przenieść albo do kuchni albo do stajni ;)
  20. No i gdzie ten domek???? Mam problem wyprosić go na noc na dwór, zabiera Gastonowi łóżko... Jak na gościa który sypiał w bruździe na polu zaczyna mieć wygórowane wymagania legowiskowo-żywieniowe ;) Materac za 100parę zł mu nie odpowiada- usiłuje zaanektować takie za 400....a buda to w ogóle bleeeee.... chyba nową zrobię-większą-bo zimą nie bardzo sobie wyobrażam go na materacyku... ... oprócz mięska wszystko inne gryzie w zęby-jak sucha-to tylko dobrej jakości.. Ot pan hrabia wyszedł :) Z jedzonkiem nie ma problemu ale łóżka w takiej cenie chyba nie dostanie ;) Na łóżeczku Gastona
  21. Dobrze że kolejny szczęśliwy :) Ciekawe jak w takim schronie sprawdzają czy to właściciel po psa przyszedł a nie ktoś dowolny? Czy musi znać imię psa a pies na nie i na człowieka radośnie reagować czy starczy że ktoś stwierdzi że jest właścicielem i mu pies zwiał?
  22. Kojotek zajął wczoraj łóżeczko Gastona w domu i wywarczał pręgusa. Cóż,nie dał się wywalić na dwór więc zostawiłam otwarte drzwi.... Gdzieś w środku nocy wyszedł i mogłam je zamknąć. Wolała bym żeby się nie zalęgał na stałe w domu(czyli na noc)-bo po prostu jest za mały na tyle psów zwł. że Kojotes jeszcze często burczy na Gastka. Dotąd nie było żadnego starcia bo mimo wszystko obaj do tego nie dążą, ale na za małej przestrzeni mogło by się skumulować poczucie zagrożenia. W dzień chłopak tez lubi w domu poleżeć-tuż przed drzwiami korzystając z chłodu wentylatora. No i jak jest burza to kąt łazienki jest jego ;)
  23. Ogłoszenie jest już usunięte. A to rozumiem-na fejsie nie było nic o alergii Stefka tylko o stawach i było napisane że jest to karma na problemy stawowe...co mnie zdziwiło bo brit nie ma weterynaryjnych stawowych karm.. Stąd o suplementacji pisałam. To dobrze że lekko schudł,na pewno pomoże to jego bioderkom. :)
  24. Czemu psiak akurat musi przejść na Brita z karmy jaką jadł dotąd? To chyba o ile pamiętam nie jest karma weterynaryjna, psu z problemem stawowym trzeba solidnych suplementów a karma byle była niskokaloryczna a bardzo wartościowa-wcale nie stawowa bo i tak w karmie jest za mało tych dodatków żeby miały leczyć,więc lepiej fundusze na lepsze suplementy przeznaczyć...(no chyba że darczyńców jest aż tylu że ten element nie ma znaczenia) Ze zdjęcia nie widać dokładnie ale jakoś po karczychu wydaje mi się że psiak mógłby odrobinkę schudnąć dla własnego dobra..
  25. Wczoraj Kojotek pomagał mi w sianokosach-czyli spacerował twardo za ciągnikiem jak zgrabiałam siano :) Nałaził się biedak po polu no ale jego wybór, nie daje się wygonić do domu. Wieczorkiem to już było więc upał nieco zelżał. Jak plewię w warzywniku to też leży rozłożony w bruździe kartofli i czeka- głębiej w warzywnik nie pozwalam wchodzić więc czeka na samym początku cierpliwie :)
×
×
  • Create New...