-
Posts
23810 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Norel
-
I jakieś efekty? Bo widzę że już ogłoszenie nieaktualne.
-
Rozi- chyba trzeba by wykasować te osoby z listy- powiedziało mi że nie ma takiego użytkownika- więc szkoda czasu przy próbach wysłania M&S, magdalenka&bona, marta1624, 4Łapki. A 2 razy są zdublowane na liście-do skasowania po jednym kcd, omi i Nikaragua-NikaEla jako ta sama osoba :)
-
Cioteczko-nie dało by się w pierwszym poście podlinkować jakoś napisu gdzie jest lista albo dopisać na której stronie szukać postu 1011 ??? Bo szukam i błądzę.. :( Pytałaś może moda dlaczego nie możesz listy w pierwszym poście mieć skopiowanej?
-
Wątek całkiem umarty.... :(
- 74 replies
-
- dog
- dog niemiecki
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Młoda suka z rodowodem-łakomy kąsek.... Żeby tylko jakiś zwolennik ostrej tresury się Tajsonkowi nie trafił po tym wielokrotnym powtarzaniu że główne czego potrzebuje to rygor,rygor i dyscyplina ;)
-
Tak- ja myślę że i tak warto szukać domu z innym psem... Inaczej będzie zostawiony i zamknięty nie daj boże-solidnie wył...Tylko potrzebuje psiaka niedominującego, wesołego i broń boże nie większego od niego- on się Gastona zwyczajnie boi.... i wcale mu się nie dziwię, jak takie cielę na niego skacze jak pajac na gumce. ;) Ogródek choć najmniejszy niezbędny,blok odpadka.... u mnie cały czas obchodzi teren, sprawdza, jest spkojny, nie jazgocze pod bramą, nie odpowiada Lukasowi który pod drugą bramą do niego startuje(a raczej teraz już prawie nie startuje bo odpowiedzi nie było). Ale zamknięty-choćby przypadkowo-jak ostatnio kiedy wicher drzwi od stajni zatrzasnął-wyje okrutnie i bardzo długo... Toteż dla jasności ja go nie chcę zapakować w ten planowany kojec na stałe- ale potrzebuję alternatywę żeby zamknąć bezpiecznie kiedy nie mam czasu pilnować psów-a nie chcę żeby dla odmiany moje były w karcerze-tyle że w domu, albo kiedy z nimi wychodzę- wilczaste musza zostać i być bez szans np. na przekopywanie się pod siatką ;) I do tych sytuacji potrzeba kojca-bo otwarte drzwi stajni i wpadający kucom na łeb śnieg to nie jest to co bym chciała na dłużej ;) W tej chwili już tylko właśnie na takie krótkie okresy Kojota zamykam-poza tym chodzi luzem cały czas, ale budy mu poza stajnię nie wystawiam bo jak go zamykam w boksie to ma swój bezpieczny, znany i ciepły kącik w budzie :)
-
Całkiem nie najgorzej nam się posuwa socjalizacja z psiurami. Dzisiaj nawet udało się większą część czasu bez burczeń spędzić wspólnie. Kojotek złapał od Pumy kawał polana do kominka i zaczął z nim pędzić po podjeżdzie razem z Pumcią u boku, a za nimi Gaston-musiałam tylko na końcówce ich zmitygować bo bałam się że jak Gaston zechce przejąć patyk to się zrobi kłótnia.Tak że patyczka Kojot oddał mnie ;) Trzeba uważać bo Gaston skacze jak piłka zapraszając do zabawy, jakby ważył 7kg, a Kojot wyraźnie daje do zrozumienia że nie ma ochoty na takie zapasy jak uprawiają oba pręgusy i ostro powarkuje w takich chwilach. Dzisiaj Tz się o niego potknął i obaj się uderzyli boleśnie-Kojotek uważa że musi być tuż przy człowieku zawsze i wszędzie- w efekcie Tz ładował drewno kominkowe z taczki do skrzynki-zrobił z nią krok w tył i potknął się oczywiście o psa.... Jak karmię w stajni to też muszę bardzo uważać na niego- np. jest tak wpatrzony we mnie-że zupełnie nie zauważa, że ręką zamykam drzwi boksu które go zaraz uderzą.... Muszę je powolutku zamykać-wtedy ma szansę oderwać ode mnie wzrok i zobaczyć kątem oka wolny ruch bramki i powoli się cofnąć... ;) Wymaga jak na razie uważnego człowieka który zwraca uwagę na swojego psa, nie rozdepcze go i nie oczekuje,że pies będzie od niego odskakiwał ;) Odpasamy się i sucha karma jest bleeeh. Mokre to jest to :)
-
Zaglądam z zaproszenia, ale niestety nie mam jak pomóc-mam na własnym utrzymaniu 5 dużych psów i od miesiąca kolejnego tymczasowicza....
-
Dziewczyny- nie znacie jakiejś pomocnej duszy mieszkającej w Strzelcach Opolskich?? Znam listownie od długiego czasu panią-samotną kalekę,poruszającą się z trudem o chodziku, której rodzina nic nie pomaga a wręcz dokucza.Pani mieszka sama, kilka lat temu umarła jej mama zostawiając suczkę kundelkę Żabcię. Teraz okazało się że Żabcia ma raka listwy mlecznej z przerzutami do wątroby i 1/3 wątroby chorą. Ale wet powiedział że miał psa co miał 80% wątroby chore i przeżył 2,5 roku tylko potrzebna jest specjalistyczna karma i leki. Zaproponował też wszczepienie czipu(200zł) który hamuje wydzielanie estrogenów i pozwala uniknąć sterylki(podobno podaje się go kobietom chorym na raka piersi) pani z resztek emerytury czip i tabletki kupiła. I wydawało by się ok, ale sunia poślizgnęła się i wypadła jej rzepka w łapce... Wet usiłował nastawić, ale rzepka znów wypadała a podobno stan wątroby wyklucza operacje. Wet powiedział że yorkom ciągle te rzepki wypadają i biegają tak ustawiając łapkę że to wchodzi na miejsce i nic sobie z tego nie robią.Ale Żabcia niestety sobie robi-w święta poddała się i tylko leży na kocyku, wstaje się napić i znów leży... Pani nie wyjdzie z nią jak już jest śnieg żeby miała okazję tą łapę niby sobie nastawiać, bo sama o balkoniku jakby się wywróciła to dla niej koniec i dla Żabci przy okazji... Nie pamiętam dokładnie jakie schorzenie pani ma, ale jest w bardzo złym stanie fizycznym a także psychicznym z powodu samotności,niedobrej rodziny i dolegliwości zdrowotnych.Czasami płakać się chce, ale mogę tylko list wysłać i dobre słowo, bo to za daleko na cokolwiek fizycznego. Chciała bym spróbować poszukać kogoś kto może mógłby coś tej pani doradzić w sprawie leczenia suni, zabrać z psem do weta czy choćby w tak złą pogodę co drugi dzień pieska wyprowadzić....zupełnie nie wiem jak ta pani radzi sobie w takie dni z kupieniem czegoś do jedzenia :( Jakiejś dobrej duszy która czasem zerknęła by czy pani i jej pies żyją jeszcze w ogóle... Takie duże dogo,może ktoś zna kogoś normalnego, a nie takiego co tylko sobie na forum poklepie w klawisze,,,,
-
To chyba rozregulowanie bo nawet w powiedzeniu jest, że koty się marcują-co by wskazywało kiedy powinny naturalnie mieć ruję....Ale teraz wszystko na głowie stoi. Poród w okresie niesprzyjającym dla przeżycia potomstwa na pewno nie jest czymś dobrym dla przetrwania gatunku... Choć widziałam w rezerwatach klacze rodzące w śniegu-można sobie tylko wyobrażać jak silna musi być wola przetrwania potomstwa i jakiemu potwornemu szokowi ulega wychodząc z ciepła na kilkadziesiąt stopni mniej i mokre leżąc w śniegu.... Na szczęście były to tylko okresowe-kilkuletnie zaburzenia spowodowane niestety ingerencją człowieka-czyli zamianą ogierów w tabunie-a nowy ojciec chciał mieć szybko dzieci-bo wtedy potwierdzał swoje prawa do haremu :)
-
Napisałam do Pani z propozycją założenia psu wątku i ofertą pomocy wtedy-i tylko wtedy.Ale że tutaj z pieniędzy zebranych od ludzi rozliczamy się! Pani od razu swoją odpowiedzią odrzuciła taką ewentualność. Poniżej cytuję odpowiedź na moją propozycję. Zabiło mnie "zapalenie macicy" które to pani wyleczyła!jak rozumiem aspiryną, bo antybiotyk dopiero teraz pies rzekomo dostał.... Dla mnie to wyłudzanie-pies na pewno jest chory-ale czy na pewno znaleziony?,,,,,pani ma 2 pekinczyki=co za fart znaleźć akurat tej samej rasy pieska... Wiem-podejrzliwa jestem, ale czemu mi to pseudo zalatuje? Czy ktoś nie orientuje się czy w tej okolicy ktoś nie mnoży pekińczyków?? Jeśli szuka się pomocy dla psa(a nie np. dla siebie zysku) to nie odrzuca się możliwości pomocy na hasło "konieczność rozliczenia darowizn". Skoro w ciągu kilku dni na ogłoszenie pani już nazbierała na operację jak twierdzi(ale z ogłoszenia po moim pw usunęła konto) to ja nie wiem po co godzinami męczyć się i robić bazarki żeby uciułać grosz, skoro można dać ogłoszenie i kasa jak widać strumieniem płynie-byle drastyczne zdjęcia zdobyć...i jeszcze nie trzeba się wcale rozliczać z tego co się za nią kupi... Zgłosiłam naruszenie zasad. cyt.z wczoraj Witam. Przepraszam,ze dopiero odpisuję,ale mam taką pracę,że pracuję od rana do nocy. Juz trochę pieniążków wpłynęło na konto i być może wystarczy na operację.Dziś psinka dostała antybiotyk i już w piątek odbędzie się operacja. Zgadza m się z Panią,że ludzie mogą nie wierzyć,napewno są też i oszuści. wczoraj dzwoniła do mnie kobieta i nie bardzo wierzyła, że aż tyle może pies mieć nieszczęść. Powiedziała, że uwierzy i pomoże jeśli pojadę z nią do tej lecznicy. Właśnie to z nią byłam i ustalona została operacja. Kobieta była w szoku, że lekarz wszystko potwierdził,a na widok psa łzy jej się same lały. Mało tego,po oszczenieniu miała zapalenie macicy czego juz nie pisałam,gdyż wyleczyłam . Po operacji umieszczę zdjęcia aby pokazać,że ludzka pomoc i dobroć popłaca. Dziękuję z całego serca,że psinki los nie jest Pani obojętny.Pozdrawiam
-
Melut był w okropnym stanie z interwencji.Tu nie będę śmiecić Kojotowi, ale jak mi na FF przypomnisz to wrzucę fotki ze schronu-taka bida straszna-a już go trzymali jakiś czas i podobno sporo odkarmili...Ale straszny lęk przed trzaskiem wyładowania elektrycznego w nim został i na pewno nigdy nie zniknie... Nikt go nie chciał-bo był u mnie jako tymczasowicz..no to został jako stały :)
-
No..on sobie za intensywnie nie pomaszeruje z tą łapką...(ja zresztą z moją też ;) ) Ale jak jest luzem-a ogród mam naprawdę wielki-to chwilowo zupełnie mu to terytorium odpowiada i nigdzie dalej się nie wybiera nawet jak wychodzę przez bramę na wybiegi-nie muszę się z nim przeciskać-grzecznie stoi i patrzy tym świdrującym wzrokiem :)
-
Dziewczyny-czy ja dobrze doczytałam, że Ergo w obecnym stanie niedożywienia waży 30kg?(we fragmencie o odrobaczaniu) Na zdj.wygląda na raczej niewielkiego psa a taka waga wskazywała by na bardzo dużego... Mój Mel w typie doga niemieckiego jak go wyciągałam ze schronu zagłodzony ważył 27kg! Teraz waży 47kg. To Ergo jest wielkości suki doga niemieckiego?(Bo założyłam po odpasieniu podobny przyrost wagi jak u Mela)
-
Taaa-z tego wyszczerzonego kompana na fotce ma niewątpliwie jedno-identycznie starte przednie zęby ;) Choroba-nie mogę wymyśleć co to są gronki... Całkiem się na tych psach nie znam-koleżanka ma/miała malamuty i ten kolor mi się skojarzył, bo już masa zwierza to całkiem nie ta ;) Charakterny to obawiam się że on może być-do mnie słodziak-tylko się lepić,ale na psy powarkuje, rozstawia po kątach krótkimi warkami-nie napiera, nie prowokuje głupio tak jak Lukas przypierając psa do "ściany" tylko zwyczajnie co chwila ich q..wia w psim, jak mu tylko za blisko albo nie tak stają i zagradzają widok na panią.... ;) Zapraszam na bazarro na kojec dla Kojota- link w moim pierwszym nieudolnym banerku-ale i tak cud że mi wyszedł i zajął tylko 10 minut a nie pół dnia ;) Jola napiszę, tylko bazarro mnie wyssał ;)
-
Zapraszam na bazar nasiona egzotycznych odmian warzyw nowe kosmetyki świetne szczotki dla piesiów nowy kobiecy telefon Joystick nowy z kablami do PSX Rybne sucharki dla psów słodkie cegiełki dla niezdecydowanych markowe perfumetki i inne kliknij w banerek
-
Robię bazarro dla Kojota, będzie tutaj-ale jeszcze się robi ;) http://www.dogomania.com/forum/topic/144751-robię/ Dziś coś psy po wsi strasznie szczekały i on też dołączył do nich-no spać się nie dało..to trochę bazaru zaczęłam ;) Wiadomo-każda rasa inna, ale Kojotek w swojej wilczej szacie jest też przystojny tylko w innym stylu niż dogi :)
-
Dzisiaj bardzo ładnie zachęcał Pumcię do zabawy, nawet całkiem nieżle podpierając się na łapie przy podskokach, ale na szczęście ona mało do tego chętna-tylko Gastona tak morduje,No i dobrze bo jakby tak huknęła w Kojota to zbierała bym go z ziemi.. Czy tylko mnie się wydaje wizualnie czy on jest zmieszany z czymś z ras północy? (porządnie upozowana i wypracowana przez 2 ludziów fotka 'coby' wszelkie zalety wydobyć ukryte ;) )
-
Oby Kojot znalazł dom mimo urody i miłego charakteru :) Cześć wojownicza Xeniu-ostra babka z ciebie!ale łoisz tego wielkiego mięśniaka! ..bo wiesz, ja to chętnie bym pogadał..tak luzik..no bo chyba nie musisz tak ciągle walczyć? Może zjedli byśmy razem kolację, albo jakiś mały spacer,wiesz..tak we dwoje..co? Spadaj koleś-ok!? Boże co za nudny burak!Co on chciałby oferować takiej dziewczynie jak ja.............