Jump to content
Dogomania

Aysel

Members
  • Posts

    1382
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Aysel

  1. Z czarnych szamponów to ja polecam Championa. Wyprobowałam chyba wszystkie i ten spisał się o wiele lepiej niż mnóstwo tych droższych (takich jak np. all systems.)
  2. A. I bujdą jest, że chihuahua większa = zdrowsza. Wszystko zalezy od osobnika. Ja osobiście nie toleruję suczek i piesków ważących mniej niż 2 kg, bo takie psy wg mnie nie nadają się do rozrodu. Ale to moja osobista fanaberia.
  3. A nie prawda. Chihuahua to jest rasa miniaturowa i od tego jest wzorzec, mówiący, że do 3 kg, żeby obowiązywał. Suczka która waży 2,2 kg przy odpowiedniej budowie może być na prawdę dobrym materiałem i wystawowym i hodowlanym. Moim zdaniem jeśli suczka jest duza, to jest to przesada. Natomiast jeśli jest mniejsza, ale 'nabita' to nawet wychodzi na plus. To znaczy mówiłam tu o tej samej wadze w danym typie. Są chi które ważą 2,6 i wydają się okropnie wielkie a są takie, które ważą 2,6 i są po prostu nabite.
  4. [quote name='Pies Pustyni']Skoro przy tym jestesmy, skorzystam z okazji (i tak juz tu taki oftop sie zrobil, ze nikt nie zauwazy) i spytam: moze ktos wie dlaczego w Polsce mowi sie "ta akita"?[/QUOTE] Bo ja może słaba humanistka, ale dla mnie akita inu to według języka polskiego forma żeńska (kończy się na a, a jaka jest forma japońska to niestety nie wiem), a więc określając rasę, nie uwzględniając płci mówi się 'ta akita'. Tak samo jak nie mówi się na chihuahua 'ten chihuahua'ł' a 'ta chihuahua'.
  5. Co do labradorów - nie wiem dlaczego nie zrozumiałaś ironii? Najwyraźniej za słabo ją wyraziłam słowami. A te małe gówna hmm... Ktoś te gówna bardzo kocha. Np. ja. Nie wyobrazam sobie już teraz życia bez tych małych, acz często bardziej o dziwo INTELIGENTNYCH od większych pobratymców psów. A dlaczego? A dlatego, że dla mnie rasa nie ma znaczenia, jak widzę psiaka wpatrzonego we właściciela jak obrazek, chętnego do współpracy, rozbrykanego i zrównoważonego. Wbrew powszechnie krążącej opinii takie są właśnie chihuahua. Moje psiaki o dziwo nie chodzą w wymyślnych ubrankach. Chyba, że jest zima, wtedy zakładam własnoręcznie robiony sweterek albo kupną kurtkę, który kupiłam gdzieś na przecenie. I nie są to fanaberie, bo nawet olbrzymowi ciężko jest wytrzymać 35-stopniowy, podlaski mróz. A. No i o dziwo również, nie jestem różową Paniusią. Wszystko w szafie jest czarne :P ps: nie mogłam edytować postu ;/
  6. [quote name='marzenaP']Wróćmy do tematu: za jaką rasą nie przepadacie? Ja lubię wszystkie a szczególnie rottweilery![/QUOTE] Dobre. Wracanie do tematu ;D Jest taki temat jak rasy które lubimy też . czy jakoś tak. Evl. Nie obruszaj się. Może to właśnie Ty za słabo znasz reakcje swojego psa i nie potrafiłaś zauważyć najeżonej sierści, napiętych mięśni. Każdy pies tak na prawdę ma inne reakcje. A z tym, że pies skomle i merda ogonem to akurat parę razy się spotkalam. I tak, często po takim czymś pies się rzucał. Ale były to psy o bardzo rozchwianej psychice. Bite, bezdomne. Bez odpowiedniej socjalizacji. Piszesz, że Twój pies miał takie skłonności. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego puszczasz go luzem? Pies to jest tylko i wyłącznie pies. Nawet najbardziej przywoływalnemu może się zdarzyć nie przybiec na wezwanie. Nie ma psa który wykonywałby 100% komend. Chyba, że to miałaby być jakaś maszyna, elektroniczna zabawka? Pies ma swoje widzimisię i nie mów nigdy, ze jesteś na 100% pewna tego, że nie zaatakuje, bo po tym co opowiadasz o swoim psie, można stwierdzić że tak na prawdę nie wiesz jaką miał przeszłość, nie znasz go od szczeniaka, a więc reasumując nie wiesz po jakich jest przejściach i do czego moze być zdolny. Nawet szczeniaka który się u mnie wychowywał np. od urodzenia nigdy nie byłabym pewna, bo to jest zwierzę i nie jestem w stanie czytać w jego myślach. A ostrzeżenie zawsze jest. Nawet u najbardziej rozchwianego emocjonalnie psa mięśnie będą nawet w minimalnym ale zauważalnym stopniu napięte. Nie mów, że nie, bo to jest odruch organizmu. Czysta biologia, reakcja.
  7. Podpunktem 2 zaprzeczasz podpunktowi 4. A dlaczego? Ano dlatego, ze najpierw mówisz, że kazdego psa da się przewidzieć, a parę chwil potem piszesz o tym, że niektóre psy atakują nieprzewidywalnie. Też jestem zdania że wszystko zależy od właściciela. Ale mimo tego, że myślisz, że rozumiesz swojego psa lepiej niż on sam siebie, to grubo się mylisz. No chyba, że umiesz psu czytać w myślach. Przykro mi, ja nie potrafię. Chociaż znam je na wylot i spędzam z nimi mnóstwo czasu często mnie zadziwiają. Z psami jest jak z ludźmi. Każdy ma inny charakter, każdy inaczej myśli, uważa co jest dobre a co złe. I niestety, ale nigdy nie możesz być na 100% pewna co Twój pies ma na myśli, bo nie jestesmy tymi psami, zeby to wiedziec. Możesz się domyślać po sygnałach, oczywiście. To ma miejsce w przypadku psów ciętych na inne itp. - po tym widać kiedy będzie atakować i jeśli wtedy nie odwrócimy jego uwagi, to obiekt zostanie zaatakowany. Ale nie przewidzisz co pies w danej chwili zrobi, nie przewidzisz każdego jego ruchu i tego co on sobie ubzdura do innego psa. Mieszkam psami, śpię, egzystuję 24h/dobę. Chyba nie ma rzeczy której bym o nich nie wiedziała ale nigdy nie mogę sobie przewidzieć - 'na tego psa zaszczeka a na tego nie, tego polubi, a tego nie'. Pies to nie jest maszyna. On myśli, ma swoje zachcianki i fanaberie. I sporo rzeczy może mu do głowy strzelić. Co do flexi mam ogromne wątpliwości, bo nie wyobrażam sobie prowadzenia na niej nawet najspokojniejszego na świecie doga. Nie ta masa na taki sznureczek. Wiem, że takie praktyki mają miejsce i nie pochwalam ich, bo mimo wszystko nie chciałabym spotkać na swojej drodze właściciela który nie może utrzymać psiaka na smyczy i wymiguje się tym, że to flexi i 'on nie może złapać'. TO do cholery czemu nie zmienisz smyczy? Z flexi trzeba mieć oczy dookoła głowy niestety. To nie jest narzędzie do psów problemowych, szczeniaków. Takie jest moje osobiste zdanie i niestety ale go nie zmienię. Na flexi prowadzam i lubię ten sposób prowadzania psa, ale nie wyobrażam sobie prowadzenia na niej 70 kg doga lub owczarka. Nawet jeśli jest superwychowany i 'przewidywalny' to nie zrobiłabym tego ze względu na bezpieczeństwo i jego i swoje. Takie przypadki jakie pokazała Pocahontas tylko potwierdzają mój pogląd na temat flexi. To, że wyprowadzasz sobie psa luzem, bez smyczy i bez kagańca nie jest chyba powodem do jakiegoś super chwalenia się. O ile kaganiec to rzecz zbędna jesli pies na prawdę nie miał nigdy sytuacji kiedy gryzł lub się odgryzał, o tyle smycz to jest konieczność. I nie chodzi tu o widzimisię władz tylko o to, że ktoś może wyprowadzać np. psiaka niezbyt zrównoważonego, z problemami. Może pogryźć. I co, potem będziesz płakać jaka to pancia psa na smyczy niedobra że jej piesek pogryzł Twojego? No trochę myślenia. Nawet najbardziej odwoływalnym psom zdarza się chwila zapomnienia gdy trafi się np. suczka w cieczce. Znam przypadek kiedy to wielka suka (chyba onek) rozszparpywała podchodzących do niej adoratorów. Wychodząc na ulicę luzem z psem przede wszystkim narażamy psa, bo niestety, ale nie każdy psiak jest milutki jak labrador. Zdarzają się takie, które mimo starań właścicieli potrafią odgryźć się podbiegającym psom. Może dlatego, że mieszkam na wsi, gdzie pełno takich latających doslownie wszędzie luzem psów. Ale nie wyobrażam sobie prowadzenia ot tak, luzem psa po swojej miejscowości. Mimo, że jest odwoływalny, mimo, że jest na prawdę posłuszna, zawsze przy nodze, zawsze wpatrzona ja wiem, że może się zdarzyć tak, że instynkt pogoni ją gdzieś dalej. I to jest właśnie to, czego w psie nigdy nie przewidzimy. Rozumienie rozumieniem, a przewidywanie przewidywaniem. Ale to już tłumaczyłam. Co do psów agresywnych bez ostrzeżenia. Zawsze jest ostrzeżenie w postaci jeżącej się sierści chociażby, napięcia mięśni. Zawsze jest jakiś mały niepokojący sygnał, ktory łatwo wyłapać jesli się psa zna. To jest reakcja organizmu, dlatego szczerze wątpię, żeby jakiś pies karygodnie odbiegał tej regule. Raczej ludzie nie zauważają wysyłanych przez niego sygnałów.
  8. Najśmieszniejsze jest to, że do nas masz największe pretensje, że nie potrafisz utrzymać własnego psa. Ja jak mam z tym problemy to prowadzę psa w halti, obroży i zwykłej składanej smyczy. Flexi nie nadaje się dla psów, które są duże. Takie jest moje osobiste zdanie potwierdzone autopsją. Jeśli masz problemy z utrzymaniem psa na flexi to nie miej pretensji do nas tylko zmień smycz. Nie rozumiem gdzie widzisz problem? Poza tym - w moim poprzednim poście nie miałam zamiaru Cię atakowac, ale zwrócić uwagę. Nie traktujesz małych psów tak jak dużych. To dało się wyczuć. Nazywałaś je gdzieś gów*nami bodajże? Może się mylę? Nie pamiętam, tak czy siak, wynikało z konsekstu jak wielką nienawiścią do nich pałasz. Dlatego chciałam po prostu wytłumaczyć, że jako miłośnik zwierząt powinnaś sobie pewne sytuacje przewidywać i myśleć troszeczkę. Ja jeśli kocham zwierzęta to nie pozwalam nimi na moich oczach rzucać mojemu psu o ziemię. W ogóle nie dopuszczam do takich sytuacji. I nie wyobrażam sobie jak mogłabym stać i patrzeć jak mój pies szarpie biedaka. Nawet jakbym niewiem jak nienawidziła szczekacza. Też ich nie lubię, dlatego swoje cziłki wychowuję zupełnie inaczej. Żaden mój pies nie biega sobie luzem przy ruchliwej ulicy, lub po miejscowości. Mimo tego że przywoływanie i większość komend mają opanowane wszystkie. Pies to jest zwierzę którego na prawdę nigdy do końca nie można być pewnym. I ja na Twoim miejscu, jeśli taka sytuacja zdarza się już któryś raz, na prawdę zainwestowałabym w dobrą, normalną smycz (a tak apropos - flexi uczy ciągnięcia, więc przyzwyczajenie do innej może zająć trochę czasu) i kaganiec. Tak kaganiec. I to nie tylko dla dobra psów które mógłby podziabać (a ma ku temu wielki potencjał, skoro trzaska o ziemię mniejszymi) ale dla ratowania swojego własnego tyłka. Bo nie kto inny a Ty potem będziesz się ciągać po sądach. Ale zrobisz jak zechcesz. Ludzie na prawdę są różni. Nigdy nie popierałam spuszczania ze smyczy, bez kagańca, samopas. Nienawidzę tego i zawsze zwracam uwagę jak to widzę. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że świata nie zmienię i że czasem trzeba samemu zadbać o własny tyłek i nauczyć psa pożytecznych komend też. Pies nie gryzie bez ostrzeżenia, zawsze nawet smyczą wyczujesz napięcie mięśni, zdenerwowanie. Zaraz potem może nastąpić atak. Nawet jeśli to trwało kilka sekund (niby jak miało trwać dłużej? Uwierz, gadasz z osobą która na prawdę sporo takich sytuacji przeżyła...) to mogłaś to zauważyć. Skoro wiesz, że na osiedlu psy biegają luzem, to niestety ale trzeba miec oczy wszędzie. Nawet na czterech literach.
  9. Ostatnie zdanie postu Pocahontas najprawodpodobniej zostało dopisane bezpośrednio przed publikacją mojego postu którego już nie mogłam zmienić. Co nie zmienia faktu, ze to druga wypowiedź którą czytam i po raz drugi zachowanie autorki postu budzi moje na prawdę duże wątpliwości... Nawet sposób wyrażania się o tym biedaku. Też w pierwszej kolejności zajęłabym się moim psem, ale bez przesady, nie pozwoliłabym ot tak pozwolić mojemu wziąć malucha i trzasnąć nim o glebę z taką siłą, że ten oszołomiony gnał pod samochody. Nieodpowiedzialnośći niewychowanie tego psa swoją droga, a nasz zdrowy rozsądek i trochę współczucia swoją. Mam psa ktory potrafi się tak zachowywać, dlatego do takich sytuacji po prostu nie dopuszczam. Nie wydaje mi się, że ten psiak po prostu sobie podbiegł i specjalnie ugryzł. On musiał się kręcić wcześniej, podbiegać. A nie biec od razu i wpijać się w nogę. To jest nielogiczne.
  10. Wiesz, ja się nieczęsto wypowiadam, ale po prostu razi mnie Twoja nienawiść do wszystkiego co jest małe. To nie była wina tego psa że był puszczony samopas i niewychowany. Kto miał zadbać o jego wychowanie? Właściciel który wyrzucił go na ulicę? Dlaczego skoro kochasz psy, wyrażasz tak wielką nienawiść, bo jakieś malutkie gówno za przeproszeniem uszczypnęło Twojego psa? Ja tez niejeden raz miałam takie sytuacje. U mnie to norma, ze obce psy sobie biegają po wiosce, a autentycznie cięzko jest utrzymać mi ponad 70 kg doga gdy koło niego biega jakieś szczekające coś. Ale nie kopie tego psa, nie uważam za śmiecia, bo mam pojęcie, że to nie jest jego wina, tylko jego własciciela. Owszem, należy odganiać, ale nie wiem z czego Ty jesteś dumna? Z tego, że Twój pies na Twoich oczach prawodpodobnie złamał kości drugiemu? To, że pozwoliłas na atak agresji? Prawdę powiedziawszy ja nigdy nie dopuściłabym do tego, żeby taki piesek sobie do nas podbiegł, bo takie psy puszczone luzem zazwyczaj nie są obliczalne. Za swojego nie ręczę, że nic takiemu nie zrobi jak ten go zaczepi w jakiś perfidny sposób, dlatego do takich sytuacji się NIE DOPUSZCZA. A Twój pies widać też nie jest zbyt zrównoważony, skoro od razu rzuca nim o beton. Gdzie Ty do cholery byłaś jak on to robił? Stałaś obok i patrzyłas? A potem patrzyłas jak biedne zwierze oszołomione wali w drzewa i wpada pod samochody? Może Cię to jeszcze śmieszyło? Bo to przecież małe gówno, szczekające, luzem puszczone. Ma OBOWIĄZEK nie żyć, nie? Proponowałabym popracować nad sobą w pierwszej kolejności. Potem zmieniać świat. Psu chyba tez przyda się zmiana szkolenia. Rzucanie innymi psami nie jest normalne. Nie rozumiem dlaczego masz taki podpis. Tak strasznie nie pasuje on do powyższego postu, że aż razi.
  11. Wiecie co, a może rzeczywiście one są z Monera albo Protista. Albo to wirusy i nie ma ich po prostu w klafysikacji! ja przepraszam, biolchem odbiera rozum powoli ;P
  12. Hahah ;) Ale wpadka. Dobre ;)
  13. Te wielkie mastify i bullmastify często mają większe problemy ze zdrowiem niż te 'udziwnione, żyjące krótko, krótkokufiaste'. Prawdę mówię, uwierz mi. Wszystko zależy od tego jak się psa wyhoduje. A to, że są szczekające to jest wina właścicieli, a nie cecha rasy ;) Nigdy nie planowałam mieć chi, bo to takie małe szczekające, a'la barbie. Teraz mam hodowlę i tygodniową suczkę. Troszkę dystansu ;)
  14. miroszki temat może przestarzaly, ale kufa szpica znacznie różni się od kufy chihuahua. I nie, żaden kaganiec nie będzie pasować na chi która ma poprawną kufę, bo jest tak krótka, że będzie się z niej z łatwością wyślizgiwać.
  15. Ale chodzi o to, że znalazłam niejednego charta saluki, który wg mnie odpowiada wzorcu, ale nie wygląda na przesadnie wychudzonego. Nie jest on spasiony, nie. On jest umięśniony i nie wygląda jak dziecko z Oświęcimia. Bo co innego, że pies jest chudy, a co innego, że jest tak przeraźliwie chudy że można policzyć wszystkie kości. Ja rozumiem istotę chartów, pytam tylko czy pies u którego te kości nie są tak widoczne jest wadliwy?
  16. Tak. Nawet nie mając psa a będąc członkiem zkwp i mając opłacaną składkę możesz wystąpić o przyznanie przydomka hodowlanego. To nawet lepiej jeśli zrobisz to teraz, potem nie będziesz musiała 'szybko, szybko'. Krótki jednoczłonowy? Lycaonia (biblijny wilk) mi się podoba ;P Albo Faolan (mały wilk). W tym momencie tylko to mi przychodzi do głowy.
  17. A właśnie, mozna by było i moje dodać hmm... No to - hodowla Apocatequil [url]www.apocatequil.pl[/url]
  18. [quote name='Gosierra']Ludzie powiedzcie mi bo nie bardzo to rozumiem. Dlaczego nazywacie swoje hodowle jakimiś obcojęzycznie brzmiącymi dziwadłami językowymi. Jesteśmy w Polsce, nie wstydźmy się naszego języka i naszego kraju. Nazywajmy pieski i hodowle swojsko brzmiącymi nazwami. Bo potem jest coś bardzo dziwnego. W rodowodzie brzmi jakieś coś, a w nawiasie nazwa psa, że tak on się domowo nazywa. Spotykamy się z tym też u psa którego sobie hodowca zostawił. Czyli co, nie podoba mu się nazwa wymyślona przez samego siebie? Np taka nazwa Hafflepuff - no przecież właściciel nie będzie tak wołał na psa. Ja jednak zawsze mam szczęście, bo moje wszystkie psy zachowują swoje rodowodowe imię, bo brzmi normalnie.[/QUOTE] Nazywamy swoje hodowle dziwnobrzmiącymi zagranicznymi (często angielskimi nazwami), dlatego, że wiele osob kupuje szczeniaczki za granicę. Polskie znaki będą tam sprawiac na prawdę duży kłopot, dlatego lepiej jest nazwać psiaka angielskim alfabetem, niż potem, żeby był taki problem jak u Rosjan. Imię rodowodowe u psa musi być na tą samą literę w tym samym miocie. Dlatego nie będziemy psów nazywać Kasia, Krysia, Kalina, Karolina. Wybacz, ale absolutnie nie jestem zwolenniczką nazywania psów ludzkimi imionami, bo dla mnie pies to pies a nie człowiek. Dlatego też psy nazywa się np. "Always Happy" itp. Raz - nie ma polskich znaków, dwa - nie sprawia to kłopotu przyszłym zagranicznym właścicielom. Ani przydomek ani imię nie jest wtedy przekręcane bez polskich znaków. Mam suczkę z Litwy i nawet taki jeden jedyny zawias w jej przydomku uwierz, że jest ogromnym problemem, nie tylko dla mnie pisząc go w komputerze, ale też dla osób układających katalogi - ciągle wydrukowane są błędy w katalogu. Poza tym, co do imion - każdy i tak nazywa psa jak chce. Nawet jeśli w rodowodzie byłoby Krysia nikłe są szanse, żeby przyszły właściciel tak go nazywał.
  19. Kopiuję z chiportalu :) Bo jestem leniwa i nie chce mi się pisać :): Tak mi się jakoś zebrało, że zrobiłam rodowód 'miotu a' haha ;) Więc wstawiam: [img]http://a.imageshack.us/img823/8216/rodowodmiota.jpg[/img] i trochę zdjęć Huga: [img]http://a.imageshack.us/img824/139/hugostoji3mala.jpg[/img] [img]http://a.imageshack.us/img690/8596/hugoportret12mala.jpg[/img] [img]http://a.imageshack.us/img841/5958/hugoportret11amala.jpg[/img] [img]http://a.imageshack.us/img163/669/hugoportret1mala.jpg[/img] On jest straasznie niefotogeniczny :) Jest pięknym psem, ma idealną główkę, ale niestety ciężko jest to zobaczyć na zdjęciach.
  20. W sobotę wystawiam doga, ale postaram się wpaść. Wpadnę na spotkanie 4 września. Ona wstydzi się wykonywać komendy przy innych psach, ludziach itp. Jest nieśmiała.
  21. Aysel

    ryby

    Ja daję dorsze, pstrągi itp. Wiem, że pstrąg to ryba słodkowodna, więc ma antywitaminę b, ale przy ilości witamin jakie podaje i przy gotowaniu (bo gotuję póki co, boję się żeby przez ości nic nie stało się suce w ciąży) na prawdę nic nie powinno się stać. Ryba to świetne źródło fosforu i innych witamin oraz minerałów dlatego na pewno więcej taki pstrąg pomoże niż zaszkodzi.
  22. Przecież to są miniaturki a nie zdjęcia...
  23. Jasne ;) [URL="http://img37.imageshack.us/i/kot2qp.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img37/2818/kot2qp.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img193.imageshack.us/i/kot1q.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img193/2577/kot1q.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img717.imageshack.us/i/26049959.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img717/1889/26049959.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img806.imageshack.us/i/72131275.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img806/828/72131275.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img203.imageshack.us/i/71718462.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img203/8450/71718462.th.jpg[/IMG][/URL] [url]http://a.imageshack.us/img96/1567/25789098.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img508/3318/49468814.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img638/2994/54857874.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img130/9561/29635884.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img836/2407/98986927.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img716/7930/15665661.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img28/412/de1j.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img444/3913/27954226.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img834/5145/69837976.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img708/965/apo1.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img64/3030/81750234.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img842/7638/32755240.th.jpg[/url] [url]http://a.imageshack.us/img810/6177/77542377.th.jpg[/url]
  24. Dziewczyny, słuchajcie. Bo ja się tak przymierzałam, przymierzałam. Cholernie mi się chce, ale nie wiem czy mogę. Największy problem Desi to wypadające rzepki :( Ona nie ma większych problemów z bieganiem, tylko raz na jakiś czas jej wyskoczy i nie wskoczy - wtedy trzeba pomagać. Ma predyspozycje do agility. Na prawde duże... Szybko łapie co się do niej mówi, czego się od niej oczekuje, potrafi przeskakiwać, wskakiwać - ogólnie rzecz biorąc - bardzo posłuszny z niej pies. Ale... Na własnym podwórku :( Wśród innych psów, lub na obcym terenie Desi się wstydzi, nie chce wykonywać komend. Ona tak miała od zawsze, mimo socjalizacji z innymi psami. W kontaktach z psiakami jest powściągliwa, ale potrafi się bawić. W pełni odważna i zabawowa jest tylko w towarzystwie drugiej suczki, której niestety nie mogłabym zabierać na szkolenia, bo jest prawdopodobnie w ciąży (jeszcze czekamy na potwierdzenie) więc w trakcie kursu wychowywałaby szczeniaczki. Zastanawiam się czy zacząć od razu agility (jeśli jest taka możliwość) czy lepiej podstawy podstawowe (których większość - jak siadanie, warowanie, zostawanie po prostu zna). Bardziej pasowałyby mi podstawy, bo z tego co tam pisze to jest raz w tygodniu, a będę się uczyć w liceum teraz, więc będzie baardzo ciężko z dojazdem jeszcze dodatkowo w weekendy. Sobota - jak najbardziej, chyba że trafi się jakaś wystawa raz na miesiąc. I jeszcze jedno - jaka jest cena za taki kurs, jeśli to tajemnica to prosiłabym wysłać na pw :) Szkoliłabym sama, bo jakieśtam pozytywne książki czytałam i znam ogólne zasady szkolenia. Chodziłam na takowe do alpi przecież. Ale chodzi mi bardziej o to, aby tą niesmialość w Desi choć troszkę wyeliminować. Ja wiem, że to taki charakter, ale może coś uda się zrobić no ;(
  25. Pewnie. 21 czy 22 mam spotkanie klasowe ;) hah
×
×
  • Create New...