Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
arielko - ja z łaciną się od roku męczę ;) Jak ktoś chce jakiś łaciński przydomek to chyba jestem w stanie pomóc przetłumaczyć ;)
-
Tak samo by rosła na Royalu/Boschu/Joserze jak i rośnie na Acanie ;) Niektóre chi rosną do 7go miesiąca, inne troszkę dłużej. Ale jeśli nie dobija do 3 kilo to nie masz się w ogole czym karmić - to nawet bardzo dobrze :) Gratuluję! Trzymam kciuki za szczeniaczki! A jak brzmią imiona szczęśliwych przyszłych rodziców ? :)
-
Kolczatka nie ma boleć, kolczatka ma dawać impuls. Widziałaś kiedyś jak kolczatka prawidłowo założona działa? Ona ma zagięte kolce, one się nie wbijają tak bezpośrednio, a jedynie zaciskają na szyi, a że mają małą powierzchnię - tu już czysta fizyka - bardziej uwiera. Ale bezpośrednio się nie wbija. Ale nikt się nad psem nie znęca, bez przesady. I pokusiłabym się o porównanie, że ciągłe przeciąganie się z psem na parcianej obroży powoduje niekiedy większe otarcia niż założenie kolczatki.
-
Balbina12 - tylko, że zanim zaczniesz ludzi używających kolczatek jako narzędzi treningowych nazywać sadystami warto się zagłębić w problem ich psów. Nie zawsze wszystko jest takie różowe jak w przypadku 2-3 kilogramowego yorka. Niekiedy możesz trafić na pozornie spokojnego i zrównoważonego pieska, który swoje waży i nienawidzi paru rzeczy na spacerach - no i masz załatwione. Miałaś kiedyś do czynienia z psem problemowym? Nikt nie zabrania Ci wypowiadać swojego zdania, o ile się o robi z głową. Pewnie, że są inne metody. Ale jeśli mówimy o pozytywnych metodach w przypadku dominującego podrostka np. doga niemieckiego to to nie działa. I wiem co mówię, na pozytywne szkolenie chodziłam ponad 3 miesiące, zostało zakończone bo mój pies prawie złamał mi kręgosłup. Przez te 3 miesiące tylko się pogorszył. Nie wszystkie psy, ale niektóre wyjątkowo oporne egzemplarze potrzebują silnego impulsu - inaczej mogłoby dojść do tragedii. I nie chodzi tu o to, że to jest pies agresywny. Bo mój dog przykładowo jest psem idealnie grzecznym, spokojnym, potulnym - bardzo lubi psy ogólnie ... ale nienawidzi buldożków, labradorów, goldenów i wszystkiego co szczeka za płotem. Był w stanie tak wyrwać, że przeciągnął mnie jakieś 10m twarzą po asfalcie. Pies który próbuje dominować musi dostać jakiś silny impuls. Uważasz, że jak takiego psa będzie się głaskać i przytulać to problem się rozdmucha? Pogłębi się go! Ja śmiem twierdzić, że mój pies od kiedy nie szkolę go iście pozytywnie (tzn. krzyczę na niego jeśli próbuje się wyrywać, jak znowu różki rosną to potrafię i do ziemi przycisnąć w ekstremalnych przypadkach) ma ze mną O WIELE LEPSZY KONTAKT i jest szczęśliwszy. Choć np. w przypadku moich chi widzę, że sporo robią też gabaryty. Chiłka jest trochę bardziej podległa właścicielowi niż taki dog. Widzi, że ma mniejszą siłę, że mniej zdziała.
-
[quote name='Balbina12'] Co do kolczatek-mnie nikt nie przekona,:[/QUOTE] Może dlatego że masz jorka?
-
Ja myślę, że to jest jeszcze młody pies, kontaktowy i o ile będziesz poświęcać jej tyle samo czasu co wcześniej, o ile nie będziesz jej spychać na dalszy plan to nie poczuje się jakaś gorsza i zazdrosna nie będzie ;) Kiedy kupowałam swoją drugą suczkę, pierwsza miała rok i była niezwykle przytulastym, zazdrosnym psem. W jej zachowaniu nic się nie zmienilo, myśle nawet, że stała się trochę odważniejsza. No i przede wszystkim - ma kogoś z kim może się pobawić gdy mnie nie ma. A uwielbiają się ponad wszystko, choć na początku bywało, że trochę się kłóciły. Wydaje mi się, że to nie jest zły pomysł z tym drugim psem ;) Bo tak na dłuższą metę zbytnie zapatrzenie w swojego człowieka i nieakceptacja innych osób/zwierząt którymi ten człowiek się zajmuje jest niezdrowa. Sunia jest jeszcze młoda, będzie okej ;)
-
Rumianek często pogarsza sprawę. Kup świetlik i przez tydzień zakraplaj. + kup jakiś tear erase
-
A ja wegetarianką nie jestem, choć nie widzę absolutnie nic złego w byciu - wręcz podziwiam za silną wolę. Natomiast naprawdę nie lubię, gdy ktoś za wszystkie skarby próbuje wciskać komuś swoje poglądy. Jem mięso, bo i tak mam kłopoty ze zdrowiem. Jem mięso, bo LUBIĘ. Ale szanuję także ludzi którzy przestali je jeść ze względu na to w jaki sposób to mięso trafia na stół. Rozumiem i szanuję. Tylko... Czasami wegetarianie to straszni fanatycy. Mam w grupie koleżankę, która gdy powiedziałam, że w mojej pracy (na olimpiadę) mam zamiar ująć rozmnażanie i rozwój krewetek oraz wpływ na nie czynników zewnętrznych (czyli np. co ogranicza ich populację), powiedziała, że przecież będę mordować niewinne zwierzęta! Jak powiedziałam, ze nie będę mordować, a po prostu sprawdzę czy jakiś konkretny czynnik hamuje ich rozwój - w tym rozmnażanie np. - stwierdziła, że i tak jestem straszna i okrutna! I wtedy jakoś tak mój zapał do wegetarianizmu przysłabł ;D A co do karmienia psów dietą wegetariańską - uważam to za totalny idiotyzm. Może dlatego, że swoje karmię barfem.
-
Ale ogólnie sprawdza zgryz. Choć dentystą nie jest. Słabe przygotowanie do wystawy hmmm.... To co z tym psem robić? Papiloty mu zakładać :D Hehe bez przesady, chihuahua to nie jest rasa, którą się godzinami czesze, nie potrzebuje specjalnej pielęgnacji. Po prostu obcina się pazury i kąpie delikwenta + oczywiście przygotowanie pod kątem stójek i wystawiania ogólnie. Ja kiedyś jak dostałam cynk, że sędzia ma fisia na punkcie jakości szaty to poszłam do groomera ze swoją Eni. I tak naprawdę groomerka zrobiła z nią dokładnie to, co ja robię przed każdą wystawą ;) Choć tak na marginesie arielko - takie rzeczy jak oczka czy ząbki warto troszkę poczyścić bezpośrednio przed wejściem na ring ;) Ja zawsze takie szlify zostawiam na koniec hihi ;)
-
Wyłysienia na uszach to może być zupełnie inna bajka. Jest taka przypadłość genetyczna związana z barwą psa - alopecia. Nieowłosione uszy mogą pojawić się u psów z linii tzw. niebieskiego ubarwienia (kiedy to łączy się ze sobą dwa nasycone kolory itp - genetyka, nie będę tłumaczyć). Ale napewno trzeba wykluczyć hormony. Tylko w wyborze weta trzeba napisać do dziewczyn wypowiadających się wcześniej, bo ja jestem z Białegostoku... W tej kwestii nie pomogę, one napewno, bo mają wetów dobrych opiekujących się ich hodowlami.
-
Pomaga pomaga, ale 1,4 kilogramowej suczce hmm... W tym wypadku ryzyko, że suka nie przeżyje porodu, albo szczeniaki będą słabe/możliwość cesarki jest dużo większa niż to, że ciąża coś zmieni w jej wadze. Ale to tak na marginesie. Nutra Nuggets okej, o ile je suche (chiłki są wybredne). Jak będzie jeść za mało to dodawaj mięcha dodatkowo. Możesz jej dawać kości surowe takie do pogryzienia. Ureguluje jej to trochę wapń-fosfor, dobrze wpłynie na ząbki. No i mówię również dlatego, żebyś podawała jako gryzaki, bo sunia po porodzie moze mieć niedobory wapnia i fosforu właśnie. A nic tak dobrze nie wpłynie jak te elementy z tego właśnie źródła. Będzie dobrze :) ps: A ona nie miała na szyi obroży przypadkiem?... Bo moja długowłosa suka tak miała jak nosiła szeroką obrożę - po prostu włos jej powycierało.
-
mshume - a jak kupy? Po serku nie są luźniejsze, nie widać tam śluzu, krwi? Wiesz, ja nie jestem wetem, ale ona po prostu wygląda na nieodrobaczoną przed ciążą dodatkowo z alergią na kuraka + hormony jej skoczyły, bo zostala odstawiona od szczeniaków. Bo ona nie jest mocno wychudzona, to tak bardziej jak pasożyty własnie wygląda, albo nie strawia wszystkiego okej - jest wiele czynników, ale tym 1,4 kg to nie ma się co przejmować - to normalna wielkość wielu dorosłych chi, tylko, że normalnie takie suki nie przeszłyby minimum 3 wystaw, bo są ZA MAŁE. Można też sprawdzić czy z macicą wszystko okej. Nie wiem czy to daje takie objawy, ale ona jest mała. Poród był liczny? Jak długo nie jest już ze szczeniakami? Może być tak, że coś jej się w środku dzieje. No jak mówię, to jest malizna, ja bym takiej sunieczki w życiu nie pokryła, bo to chucherko przecież ledwo by samo urodziło... Nie jest taka trochę za bardzo osowiała czy apatyczna? Moja kotka miała ostatnio zaawansowane ropomacicze a okazało się to dopiero jak zawieźliśmy (nic nie wiedząc) ją wysterylizować. Cały zlew ropy. Wiem, że to co innego i (tfu tfu) mam nadzieję, że jednak to takie moje gderanie ale sprawdziś warto!
-
Po prostu jesteśmy już też uczuleni na takie sytuacje (ja się trochę nie dziwię dziewczynom, bo zwłaszcza Journey niejedno takie zwierzę ratowała, karmiła i znajdowała dobry domek), bo jest parę czynnych pseudohodowli w Polsce, które sprzedają psy chore, usypiają suki czy też po prostu niepotrzebne egzemplarze (najczęściej stare, nienadające się do rozrodu suki) wyrzucają na bruk. Co najmniej co tydzień ktoś pisze, że kupił psa z pseudo i następuje dochodzenie na co pies jest chory. I zazwyczaj forumowicze sobie pomagają - bo niejeden z takieg pseudo psa kupił, wie na co tam te psy chorują itp. Taka informacja naprawdę jest czasem bardzo pomocna. Póki co mogę Ci pomóc jedynie w kwestii karmienia. Lepiej nie podawaj kurczaka, bo spora część populacji chi jest na niego uczulona i stąd mogą sie pojawić te wyłysiałe miejsca na skórze. Zamiast royala możesz spróbować Acany Adult Mini (albo nawet Adult Junior, żeby przybrała trochę). Tam kurczaki nie są na antybiotykach - tak mówi certyfikat na tej karmie i tak mówię ja, bo wypróbowałam na swojej alergiczce i wszystko było ok. Royal ten zwykły, mini też może uczulać jeśli mala ma uczulenie na kurczaka. Cena Royala i Acany jest porównywalna. Jak coś to da się skombinować kilogram. Ewentualne poszukaj karm które w składzie nie mają kurczaka, albo ten kurczak nie jest na antybiotykach. A jeśli to nie pomoże to trzeba będzie zrobić hormony. One są drogie, ale coś się wykombinuje.
-
mshume, ale czy to jest temat do rozprawiania jakie to hodowle FCI są złe? Siedzisz w adopcjach, opiekujesz się psami na DT, nie widzisz ile krzywdy psom robi pseudohodowla? Owszem, wszędzie, nawet w ZKwP znajdą się ludzie dla których stokroć ważnejszy od dobra zwierzęcia jest zysk, ale hodowla ZKwP PRZYNAJMNIEJ jest kontrolowana. I mniej psów rodowodowych się ze schronów wyciąga niż tych z pseudo... Może przestańmy się kłócić, a weźmy się za konkrety? Journey ma dobrego weta od chi w Warszawie - napewno da się skombinować od niej jego namiary. Bo w przypadku chi dobry wet to podstawa. Nieraz bywały sytuacje, że zdrowe szczenięta zostały usypiane, bo było podejrzenie wodogłowia (a chi po prostu mają duże głowy jak się rodzą) - to się baardzo często zdarza. Wykwalifikowany wet, znający się na chi to tu podstawa. Jest jeszcze hodowczyni Per Sempre w Warszawie, ona jest wetem, ale nie wiem czy przyjmuje w jakiejś klinice - można napisać. .............. Boli Cię to, że jestem hodowcą? Odpowiedzialnym hodowcą, który zapierdziela za granicę 500 km żeby porobić swoim psom badania, który jeździ, szczepi, szuka, bada, stara się dzialać w dobrej wierze? Bo hodowla to jest dla mnie hobby, nie zarobek i cholernie mnie to boli jak ktoś mówi, że tylko ze względu na to, że mam zarejestrowany przydomek nie przyjmie ode mnie grosza na pomoc psu! Najwyraźniej słabo Ci zależy, bo ja naprawdę szczerze chciałam pomóc. Nie oczekując niczego w zamian prócz informacji do jakiego psa w ogole te pieniądze miałyby pójść. Ja rozumiem, że czlowiek moze mieć czasem gorszy dzień, ale na mnie się nie wyżywaj - bo ja Ci źle nie życzę, próbowałam pomoc a Ty na wyciągniętą pomocną dłoń plujesz. I nie strasz mnie tu moderatorem, bo nie złamałam regulaminu ani nie zaśmiecam wątku. To Ty zachowujesz się opryskliwie i chamsko wobec osób które szczerze próbują pomóc - ale to już ocenią mam nadzieję osoby czytające Twoje posty i zweryfikują Twój stosunek do innych. Pozdrawiam. ps: Mam nadzieję, że suczka znajdzie kochający dom, a przede wszystkim, że trafi w końcu na dobrych ludzi i będzie żyła w zdrowiu.
-
Naprawdę spróbowałabym jakkolwiek pomóc, ale w przypadku takiego chamstwa i olewania ze strony autorki tematu to się odechciewa... Nam zależy na dobrym życiu tej małej istotki, ale zależy nam także na tym, aby ewentualna pomoc poszła rzeczywiście do tej suczki a do tego niestety potrzebne są pewne informacje. Nawet do ewentualnego postawienia diagnozy przez weta wywiad jest potrzebny. Bo skoro suka jest wychudzona a niedawno miała szczeniaki - to coś tu nie gra. Chi zazwyczaj mężnieją, nabierają masy po szczeniakach. Poza tym zarobaczenie - po szczeniakach należy przyjać, że każda suka może być zarobaczona. A ona mi na taką wygląda. A chudzinka - ot, ma taką budowę, trudno określić tak po zdjęciach, bo to nie jest pies rasowy jak zrozumiałam, a więc nie można go przyrównać do budowy chi rasowych. A łysienie - może hormony? To bardzo realne tym bardziej że o ile dobrze zrozumiałam suka została od szczeniaków oddzielona. Chi to taka rasa, w której niewielu wetów potrafi zdiagnozować przypadłość. Ot, tak to już z tymi psami jest. Są małe, często alergiczne i ciężkie w hodowli. Równie dobrze może mieć uczulenie na kurczaka którego jej podajesz jak i skoki hormonów. Tylko, że wątpliwe, że ktoś zechce dać pieniążki, wspomóc Cię, skoro tak się rzucasz do hodowców tej rasy, którzy wrogami Tobie nie są. Mieszkasz w Warszawie - tu jest mnóstwo chiłkowych wetów, napewno dziewczyny coś by poradziły, może nawet udałoby się ograniczyć koszta do minimum.
-
Ja niestety muszę powiedzieć, że z BIOSKIEM kontakt bardzo słaby, żeby nie powiedzieć, że go nie ma. Zostałam olana... ok. 3 tygodni czekałam na zestawienie cenowe - nie doczekałam się. BIAŁYSTOK: Mięso cielęce - ścinki, kości, chrząstki, podroby - 1 zł/kg [B]na giełdzie rolno-spożywczej w Białymstoku.[/B] Takie odpadki poubojowe. Można też kupić ogony, cały 'układ pokarmowy' krowy albo cielaka (10 zł za wszystkie te podroby, nie wiem ile to jest, ale z 10 kg to napewno waży.) Mięso normalnie dopuszczone dla ludzi, tylko po prostu to są takie odpadki poubojowe. na giełdzie jest też sporo wieprzowiny i kurczaka - można kupić bardzo tanio. Niestety ja nie kupowałam, bo nie karmię wieprzowiną a kurczak moje psy uczula. Z indyka - szyje są niedrogie.
-
Jeszcze brakowało żebym psu trawę rwała jak królikowi haha ;D A tak na serio: Moje jak jedzą brokuły i szpinaki to nie tykają trawy. Nie wiem czy to ma jakiś związek z sobą :P
-
Ja swoim dawałam szczupaka - płetwy, skrzela. Tylko nie można chyba dawać za często, bo to ryby słodkowodne. Tak mi się wydaje przynajmniej.
-
Napewno od brokuła. Moje załatwiają się na pomarańczowo po marchewce haha ;) Ja mam rozpisane w menu te papki. Wychodzi raz na 2-3 dni w teorii w praktyce częściej. Bo to chyba nie zaszkodzi, jak się psu od czasu do czasu tak odstępując od menu da w środku dnia jakąś truskawę czy żurawinę suszoną czy coś innego?
-
[quote name='Balbina12']a robisz psom badania na wady genetyczne?Serca chociażby?Jeśli tak-będę cię uważała za dobrego hodowcę.Jeśli nie,przykro mi ale osby które nie badają psów UWAŻAM za pseudohodowców. ;)[/QUOTE] W Polsce nie ma badań genetycznych psów potwierdzonych certyfikatami. Jedyne chyba badanie z wpisem do rodowodu to dysplazja. Na zadne inne badanie nie ma obowiązku! Hodowcy o to walczą, sama wyszłam z taką inicjatywą! Sama musiałam robić swojej suce badania na Litwie, bo w Polsce weci potrafią badać rzepki za pomocą roentgenu (wtf?) więc tak na dobrą sprawę to pierwszy hodowca z brzegu może lepiej określić czy pies ma tą wadę czy nie. Dlatego psy nie mają potwierdzonych badań. Bo nie ma wetów a nie każdy może jechać specjalnie za granicę do weta, zeby zrobić badania - często robi sie te badania u zwykłego weta, po prostu się sprawdza mniej-więcej. Ale certyfikatów na to nie ma. Jedynie badanie na oczy robiłam w Polsce. MVD, ECHO, EKG i rzepki robiłam w Wilnie. Tchawicę sprawdzała moja wet, na to certyfikatu nie mam. I co mi po tych badaniach, skoro straciłam cały miot na niewyjaśnioną wadę serca? Badania są ważne, ale zawsze powtarzam, że nie należy ich traktować jako gwarantu zdrowia szczeniaka - mam to wpisane nawet w umowie. Natura lubi płatać figle, ale odpowiedzialny hodowca w takim przypadku rekompensuje koszty leczenia - kolejny wydatek, kolejny obowiązek. Ludzie lubią liczyć czyjeś pieniądze. Bywają różne typy hodowców, bo mamy tzw. wolność - każdy moze sobie kupić psa i go rozmnażać, kiedyś prawo rozmnażania psów rasowych miała tylko arystokracja. Napewno nie było to lepsze, ale jednak jakaś naturalna selekcja tak zwana była. Pies rasowy nie był tak powszechny jak dzis. Dziś każdy oszołom może zacząć rozmnażać psy pod przydomkiem zkwp i robić to nieodpowiedzialnie. Każdy kto ma kasę. Ale tak naprawdę to my wybieramy hodowle i nie musimy kupowac psa z hodowli qw której coś się nam nie podoba. Zdanie, że hodowcy są nieuczciwi i tylko zbijają kasę jest krzywdzące dla hodowców dla których hodowla to pasja. Nie uważam, że zarabianie na hodowli jest złe, ja traktuję to bardziej jako hobby niż zarobek. Może dlatego że na zarobek po prostu nie mam co liczyć mają doga niemieckiego zjadającego 30 kg Acany miesięcznie w dodatku niekryjącego. Ale faktem jest, że ambitni hodowcy wkładają sporo kasy w psy. Nawet nie chodzi o ich utrzymanie, ale zakup i później pokrycie suki jakimś dobrym materiałem. To wszystko kosztuje. Badania o których mówisz kosztują często 100 euro każde jeśli robisz je z certyfikatem za granicą. Pies kosztuje parę tysięcy (!) euro. Nie widzę nic złego z utrzymywania się z hodowli, ale trzeba to lubić po prostu i dbać o psy. Można mieć dużą hodowlę, ale poświęcać się jej w całości. I żeby rzeczywiście przekładało się to na zwierzęta które są hodowane. Do wszystkiego trzeba pasji. Ktoś kto robi to bezmyślnie najwyraźniej pasji nie ma. Bo ja mam przykładowo zdrowego konia na punkcie psów i staram się wiedzieć wszystko. Nie każdy hodowca nie szkoli swoich psów. Pies musi znać podstawowe komendy, zeby jako tako zachowywać się na wystawie, którą bądź co bądź przejść musi. A do tego pewien stopień posłuszeństwa jest potrzebny, bo normalny szary kundelek niezbyt by chyba lubił jakby mu sędzia w jajkach czy zębach gmerał. A yorki to w tym momencie jest w ogóle patologia. Popis dla pseudohodowców. Już jest nawet podzial na jorki miniaturki, małe i te większe. Ba, są jorki szare, łaciate, czarne i wilczaste. A psy rasowe niestety muszą być rozmnażane, bo by wymarły. Nie mów, że tak wiele jest psów w schronach bo ile Ty tam widziałaś psów rasowych=rodowodowych? Niestety ale prawda jest taka, że im Polak więcej zapłaci tym bardziej będzie o to dbał. Okrutne, ale prawdziwe. Jeśli komuś nie pasuje cena 1000 zł za szczeniaka na kolanka i szuka w pseudo to niech się liczy z tym, że za leczenie tego psa zapłaci parokrotnie wiecej. I w końcu jeśli komuś nie pasuje ogólnie 'taka' cena psa to niech pójdzie do schroniska - on tak samo potrafi kochać. Prawda jest niestety taka, że wielu chcąc poszpanować idzie do pseudo i kupuje taką podróbkę. Bo to jest podróbka - no jak tego psa inaczej nazwać?...
-
Ja barfuję od dwóch miesięcy, wiec tyle co się mogę wypowiedzieć to się wypowiem. Rok temu też próbowałam barfować i był tu nawet gdzieś mój temat na forum od. alergii mojej sucz. I rzeczywiście - moje psy miały zatwardzenia, ale dlatego, że miałam zerowe pojęcie odnośnie podawania żołądków a dodatkowo nie miałam dostępu do innego drobiu niż kurczak, na którego jak się okazało moje suki miały uczulenie (a właściwie na antybiotyki w nim). Więc tak na dobrą sprawę to może właśnie tu trzeba szukać źródła problemu. Bo ja Balbino nie mówię żebyś koniecznie karmiła barfem, to jest Twoja osobista sprawa i mi nic do tego, tylko, żebyś jeszcze raz przyjrzała się problemowi i przebadała psa. On może s*rać z krwią, bo może rzeczywiście to jego objaw uczulenia. Moje psy się drapały do krwi na kurczaku, nawet drożdżaki się załapały... A po indyku nic kompletnie. Każdy pies ma inne objawy, każde uczulenie jest inne no... Ale nie mów, że Twój pies jest wyjątkiem z całej psiej populacji. On nie jest wyjątkiem, on autentycznie nie wyewoluował inaczej niż labradory czy husky, on po prostu ma problem, ale ten problem sądzę, że jest do rozwiązania! Moja suka dostawała np. Kreon przez czas karmienia gotowanym i było okej. Ale żeby podawać ten kreon trzeba mieć badania - a Twój wet wyczuł zgrubienie i tak naprawdę... Co jeszcze zrobił? Zbadał kał, krew? Na jakiej podstawie postawił diagnozę. Nie podważam jego autorytetu, ale może warto też podpytać innego weta co o tym myśli, przede wszystkim zrobić badania! Pies może być wyjałowiony i na suchym i na gotowanym. Nawet jakbyś mu podawała nie wiem jakie ilości warzyw to gotując zabijasz wszelkie bakterie i bez podawania dodatkowo rzeczy takich jak żwacze czy nawet na upartego rumen-tabs to ten pies dalej będzie miał tą florę bakteryjną tak średnio na jeża. Bo nie witaminki i minerały tworzą florę a bakterie... Wszystko trzeba robic z głową. A w przypadku suchego jedzenia to napewno jest super, ale jak psu służy i stosuje się do przepisów jego dawkowania. Ale suche podobno robi coś takiego, że ta flora jest taka hmm 'monotonna' - organizm przyzwyczaja się do jednego rodzaju pokarmu i w przypadku nagłego przestawienia na inny rodzaj to sraczka z krwią będzie zawsze! Nie ma mocnych. Tu nie chodzi o barf - tak jest w przypadku każdego żywienia. Nie wiem, możesz mnie słuchać albo nie, ale mam 2,5 letnią sukę która od szczeniaka ma problemu gastryczne, próbowałam na niej wszystkiego. Moja wet była zdziwiona, że pies który po zjedzeniu kawałeczka sera białego lądował na kroplówce teraz je nabiał co drugi dzień i cieszy się zdrowiem! Nie mówię, że dla każdego psa barf jest dobry bo nie jest, są psy które nie nadają się do barfa po prostu, są sytuacje w którym karmienie barfem jest bez sensu. Ale mój pies *(tfu tfu) jest cały i zdrowy... Mimo tego, że kiedyś były biegunki z krwią i rozerwane jelito. to jest chyba dowód że można i da się. Nie trzeba tak wszystkiego od razu krytykować, bo akurat może się okazać, że Twój pies strawi barf idealnie, ale po dłuższym podawaniu żwaczy. Każdy pies jest inny. Jednocześnie też nie krytykuje gotowanego, bo z głową - sprawdza się. Tylko, że gotowane wymaga chyba trochę większej suplementacji, dobierania tych witamin i minerałów. Ja również gotowałam przez jakiś czas, ale suplementowanie karmy 2-kilogramowym chihuahua jest bardzo uciążliwe - można ostro przesadzić. A co do postów: Moje jak do tej pory miały raz na miesiąc. Ogólnie to jedzą dwa razy dziennie - z rana jest mięso z kośćmi 30 g każdej wieczorem jest (zależnie od dnia) nabiał, warzywa, owoce też 30g dla każdej. Czasem bywa że nie dam nic na wieczór, ale to czasem tylko. Mam małe psy więc to za bardzo ryzykowne je głodzić co tydzień. Wiem, że w naturze wilk sobie te parę dni głoduje, ale w przypadku psów które ważą 2 kg nie wyobrażam sobie tego - spadki cukru i te sprawy - wolę nie ryzykować, tym bardziej, że na barfie mam sukę hodowlaną, która musi mieć to wszystko raczej regularnie rozłożone.
-
No hmm... To taka ich krajowa tylko, że podwójna.