Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
Ale ja znam psa (chihuahua) który jest wykastrowany a zabiera się za krycie suczek w cieczce. Jak myślisz, co on wtedy czuje? :D Kiedy chce się a nie można fizycznie?
-
Niejednokrotnie pies który został wykastrowany próbuje kryć suki. A moja kastrowana suka kryje drugą sukę gdy ta ma cieczkę. Więc nie mów mi tu o popędzie płciowym i zaspokajaniu potrzeb, których u psów rzekomo nie ma ;) U nich te potrzeby też są, ale nie służą przyjemności (mam na myśli kopulacje, bądź symulowanie jej) ale np. pokazaniu pozycji w stadzie, często też robią to w zabawie - i nie jest to bynajmniej instynkt przetrwania. Sporo jest psów które kryją 'w cieczce i bez cieczki' :) Naprawdę.
-
Ani kopiowania ani sterylki nie uwazam za jakieś skrajne maltretowanie psa. Dla mnie to są po prostu zabiegi. Jeden jest robiony dla estetyki, drugi dla ludzkiej wygody. Myślę, ze każdy człowiek powinien mieć jakieś swoje sumienie i wg niego postępować. Ja nie hoduje psów które się kopiuje, wybrałam inne rasy. Wiecie, tyle rzeczy widzi się na wystawach, o tylu się wie (aparaty na psich zębach, pies jest męczony pół roku, karmiony ze strzykawki papkami !, przyklejanie, podklejanie, wyrywanie, obcinanie pazurów razem z nerwem (WSZYSTKICH, bo tak wymaga sędzia)). Zresztą nie tylko na wystawach - u mnie na wsi pies obowiązkowo MUSI być na łańcuchu, bo jakto tak, żeby biegał luzem. Naogląda się człowiek prawdziwych psich bied, to przy tym kopiowane psy które żyją w luksusach to szczęściarze, naprawdę. Może stąd mój pogląd na ten zabieg.
-
[quote name='xxxx52']Celem kastracji jest nie tylko zapobieganie populacji zwierzat tj jak psy i koty ,ale kastracja chroni zwierzeta przed zachorowaniem na raka narzadow rodnych ,co sie bardzo czesto zadarza u suczek w wieku dojrzalosci plciowej ,chroni przed zachorowaniem na ropomacice ,chroni przed urojona ciaza.uwalnia psa od stresow zwiaznaych z cieczka.kastrowac nalezy zarowno psy jak suczki ,kotki i kocurki.[/QUOTE] Kastracja dobra na wszystko! Kastrujmy i siebie! Nie będzie raka, zapaleń pochwy, macicy, torbieli na jajnikach, nieregularnych okresów. Nie będziemy wredne i okropne z powodu PMS (toż to przecież też wkurzające! Ba, samą cierpiącą też to denerwuje!). To tak zupełnie nie do tematu kopiowania, a do kastracji. Mam kastrowaną sukę, bo miała stan praktycznie przed ropomaciczem, miała bardzo nieregularne cieczki a poza tym łudziłam się, że charakter jej się zmieni (była non stop rozkojarzona, za nic nie dało się jej na sobie skupić). Ale w sumie to stan zapalny (to w sumie nie było JESZCZE ropomacicze) przesądził o sterylce. I jestem zadowolona, ale nie wierzę w zbawienne działanie sterylki. Jeśli się coś wytnie - np. macicę z jajnikami to chyba jasne, że nie ma ryzyka nowotworu narządów rozrodczych? Chyba, że nie wiem, macica nagle odrośnie? Ale nie znaczy, że nie ma ryzyka nowotworu. Nowotwór ma też podłoże genetyczne i o tym trzeba pamiętać. Miałam sukę z rakiem listwy mlecznej - była sterylizowana. Ciąże urojone? Jak dla mnie to jest zjawisko tak fizjologiczne, że to nie jest powód do sterylizacji. Chyba, że jest to bardzo uciążliwe i nie da się tego wyleczyć homeopatią (ponoć kuracja homeopatyczna, chyba pulsatillą daje super rezultaty). Nie wiem jak u Was, u mojej pomaga zabranie pluszaków które non stop przykłada do cyca i nie drapanie po brzuszku (żeby nie pobudzać laktacji) - po 1-2 dniach mała się uspokaja. W jaki sposób cieczka męczy sukę? Cieczka jest raz na 6 miesięcy (zazwyczaj), niekiedy raz na rok. To naprawdę nie jest mocno uciążliwe. Trochę upierdliwe jest ostatnie 6-7 dni cieczki, a właściwie zazwyczaj to jakieś 4 dni kiedy sucz intensywnie się nastawia. Ale nie powiedziałabym, że dla niej. Raczej dla człowieka ;) Uważam, że jeśli Bozia dała suce macicę a psu jąderka to wszystko jest skonstruowane tak, żeby nie stwarzało problemów do końca życia. Sterylizacja to zabieg dla naszej wygody i kiedy pies/suka ma problemy z charakterem (niekiedy pomaga), wykonana w odpowiednim wieku oraz w przypadku leczenia niektórych chorób. Ale nie jest to złoty lek na wszystko. Nie przesadzajmy. Brak hormonów płciowych to poważna strata dla organizmu, one tak jak u ludzi, nie odpowiadają przecież jedynie za rozmnażanie!
-
Ale nie chcesz psiaka do hodowli, tak? Bo jeśli do hodowli, to pomyśl nad innym kolorem. W tej chwili przychodzi mi na myśl Volpino Mini. Pani Lila miała swego czasu wysyp niebieskich psiaków ;) Niebieskie wszędzie się mogą zdarzyć, także trzeba pytać.
-
MakeBelieve - ale ja zawiozę tej kobiecie pół zamrażarki mięsa, nie mam sumienia wieźć jej jeszcze papek i męczyć ją ich skarmianiem (odkąd ma cieczkę to olewa papki zupełnie, ja ją nimi z ręki karmię - nie chcę tego oczekiwać od Bogu ducha winnej hodowczyni ;) ). Nie wiem czy są żołądki w Kameleonie. Ja kupiłam ostatnio ostatnie już. Ale poczekaj parę dni, bo z tego co wiem to na dniach mają mieć dostawę.
-
Kurczę, a czy coś się stanie bez papek przez tydzień?... Zostawiam sucz na kryciu u reproduktora. Zawiozę popakowany, zamrożony BARF, ale nie chcę męczyć kobiety w papki...
-
[quote name='MakeBelieve']a ja mam pytanie takie.. ile do jedzenia dodać jajka surowego dla psa 2,5kg?[/QUOTE] Ja daję jedno całe jajko na tydzień. Jak są te mniejsze (takie od młodych kur) to dwa. Może to mało, ale dodaję różne oleje, algi, siemię więc to mniej więcej tak wychodzi ;)
-
Będzie będzie. Mam nadzieję, że skuteczne i wszystko przejdzie bez komplikacji. Nie będę już robić żadnych badań. Jestem okrutna ale... Zostawię ją na tydzień u psa i niech się kryją do skutku. Już mam dość tego progesteronu i jego przekłamanych wyników.
-
Jest cieczka! Nie będzie nas przez to w Białym :P
-
No jeśli te placki są na brzuchu jedynie, nie pojawiają się np. na grzbiecie to bardzo możliwe, że to wina linienia. Teraz psom się przestawia zegar biologiczny, cieczki szaleją, spóźniają się, są co 2 miesiące - a to wszystko przez tą zmienną pogodę. Więc możliwe, że i linienie jest trochę bardziej intesywne. Ale możliwe też są problemy z tarczycą, jak mówi Martens - więc na pewno do weta trzeba pójść i sprawdzić. Np. moja fretka po sterylce miała kiedyś łysy ogon i cały brzuszek. Ale to było permanentne.
-
Martens, u chi bardzo często jest tak, że gubią sierść plackami, zwłaszcza krótkowłose. One po prostu linieją 12 miesięcy w roku, non stop, ale w okresie normalnych linień zawsze tych włosów wypadających jest więcej, a brzuch w tym czasie jest praktycznie łysy (wyraźnie widać to u długowłosych, bo wtedy praktycznie nie ma kryzy na brzuchu). Oczywiście, że mogą byc problemy z tarczycą, ale u mnie takie leżące na ziemi sporawe kłaki to norma, zwłaszcza jak sunie zmieniają 'zimową' sierść na 'letnią'. Napewno lepiej pójść do weta w sprawie tej sierści, my tego nie widzimy przecież, więc co możemy powiedzieć?
-
Dokładnie. Ale hodowla polega też na tym, że nie używa się do niej osobników 'bez wad' - bo takich psów nie ma. Po prostu ocenia się stopień wady, szuka się psa który to dane coś co jest źle, mógłby poprawić. Gdybyśmy kryli tylko psy doskonałe anatomicznie i używali do hodowli jedynie psy bez żadnych wad to nie mielibyśmy psów rasowych praktycznie w ogóle ;) Ja akurat siedzę w tak trudnej rasie, że dla mnie nie istnieje pojęcie 'są badania rodziców - pies napewno będzie zdrowy'. Ja mam nawet w umowie zapisane jakie badania są zrobione, ale mam też napisane, że nie gwarantuję zdrowia szczeniaka, te badania są jedynie dla takiego swego rodzaju zabezpieczenia, zmniejszenia prawdopodobieństwa. Ja skłonna bym była powiedzieć, że nie zawsze york (nawet ten pseudo) z niezarośniętym ciemiączkiem, kupiony i trzymany od szczeniaka = wada 'fabryczna'. Bo to jest tak, że zarastanie ciemiączka w tych małych rasach jest bardzo mocno zależne od fosforu, wapnia, witaminy D3. Małe rasy rosną szybko i krótko, dlatego karma naprawdę musi być dobrze zbilansowana. A nie czarujmy się - spora ilość ludzi kupuje yorka z pseudo i karmi go chappi. Nawet w 'hodowli' nieraz tak się karmi psy. Oczywiście - pseudo to pseudo, ale jednak w wypadku ciemiączka wina równie dobrze moze być nasza ;)
-
Ciemiączko nie jest genetyczne. W życiu! Niezarośnięte ciemiączko mają najczęsciej najmniejsze psy z miotu. A dodatkowo można samemu załatwić niezarośnięcie ciemiączka poprzez niesuplementowanie diety w wapń-fosfor, wit D3. Zresztą ciemiączko niezarośnięte na parę mm to np. w chihuahua nic nadzwyczajnego. Ta rasa ma taką głowę, że zarośnięcie jego calkowite nie zdarza się nagminnie. Gdybyśmy eliminowali chi z milimetrowymi ciemiączkami to mielibyśmy parę takich egzemplarzy w kraju, z zarośniętym ciemiączkiem ale jednoczesnie ogromnych i z anatomią nie do końca pożądaną (nie chodzi o to, że ładną, ale nawet niezdrową). W yorkach niezarośnięte ciemiączko nie ma prawa się zdarzyć (chyba, że u szczeniaków, ale to w każdej rasie jest tak). Z tchawicą to jest tak, że też niekoniecznie zawsze to jest wada genetyczna. Często weci mylą zapadanie się tchawicy z kaszlem wstecznym, a to dwie inne rzeczy. Tak naprawdę genetyka jest tak nieprzewidywalna, że i z dwóch zdrowych osobników możemy mieć szczeniaczka z zapadającą się tchawicą. Tylko, że tą wadę, jako jedną z niewielu, da się stwierdzić stosunkowo wcześnie. Ciemiączko (np. u chi zarasta nawet do ponad 2 lat), serce, oczy, czasem też rzepki to rzeczy o których wadliwości u danego psa hodowca nie musi wiedzieć gdy szczeniak ma 3 msc. Może się zdarzyć, że szczenię będzie zdrowe, a wady pojawią się z biegiem czasu. I tu nie ma co winić hodowcę. Jeszcze się taki nie urodził co by przewidział wszystkie ewentualne wady szczeniąt. Bo to nierealne, nawet jeśli się ma psy przebadane.
-
Nie likwiduje się ryzyka nigdy, jedynie sie je zmniejsza. Również w przypadku serca. Ja mam sukę przebadaną na MVD, ma zrobione ECHO i EKG. I tak naprawdę jest to wynik na ten określony czas i tylko u niej. Bo pojęcia nie mam czy wada nie pojawi się u szczeniaków. Mimo tego, że serce bije jak dzwon. Na serce akurat bardzo duży wpływ ma jeszcze życie płodowe. Wręcz jest kluczowe. Znacznie zwiększa się ryzyko choroby serca jeśli np. pojawią się zielone wody płodowe, spadnie łożysko - wtedy następuje niedotlenienie, pojawiają się zmiany w sercu i mózgu. Miałam takiego szczeniora, zmarł po 10 dniach. Krążenie mu stanęło. Ryzyko się zmniejsza, ale w przypadku serca akurat nic nie jest pewne. W przypadku rzepek jest może trochę mniejsze ryzyko wystąpienia wady, bo budowa anatomiczna w większości dość dobrze się dziedziczy. Więc taka rzecz jak staw, jesli z obu stron jest czysty również ładnie powinno się przekazać. Ale to taka teoria i domniemania. W rzeczywistości bywa różnie.
-
[quote name='Balbina12']Po przebadanych rodzicach?:razz:Nie chodzi tylko o to aby kupić pierwszego,lepszego yorka z rodowodem-tylko żeby się nazywało ,że jest z rodowodem.Pies powinien być po badaniach,zaszczepiony,odrobaczony,rodzice o odpowiednim charakterze,odpowiednio dobrani.Piesek jest ładny,pewnie yorka będzie przypominał.Jednak pies rasy yorkshire terier to pies którego rasę możesz udowodnić-właśnie rodowodem. Nikt nie bada 3 miesięcznego szczeniaka pod kątem chorób dziedzicznych, bo w wieku 3 miesięcy to nawet zgryzu nie można przewidzieć. Uważam, że każdy kupujący ma prawo wyboru - kupić psa po przebadanych rodzicach czy kupić psa niewiadomą z rodowodem. Myślę jednak, że zawsze to lepiej mieć zabezpieczenie w postaci rodowodu + umowy. Bo nieraz zdarzały się sytuacje gdy wychodziły wady, ale hodowca był na tyle odpowiedzialny, ze to rekompensował (jeśli nie - sądy ZKwP). Sądzę, że lepszy nadzór (słaby) ZKwP niż żaden nadzór. Są hodowle lepsze i gorsze, jedne dbają o psy, inne mniej. Ale tak naprawdę kupujac psa z rodowodem jest ten plus, że mamy metrykę/rodowód oraz umowę hodowlaną, dzięki której naprawdę, w razie jakiejkolwiek choroby genetycznej możemy coś zdziałać. + Uważam, że kupujący nie jest ślepy i powinien orientować się co kupuje. Trzeba myśleć kupując żywe zwierzę, bo w każdym środowisku znajdą się krętacze. Hodowca nie wróżka. Zdarza się, że i po przebadanych rodzicach rodzą się obciążone szczeniaki. Tak się zdarza np. w wypadku rzepek u małych ras. To, że u obojga rodziców PL = 0/0 nie znaczy, że szczeniak też będzie mial 0/0. Badania rodziców nie zawsze są gwarantem. Dają jedynie pewne podejrzenie, że nabywany pies ma zmniejszone ryzyko zachorowania na jakąś chorobę. I tyle. Psy to żywe, zmieniające się organizmy. Czasem z naprawdę dobrej hodowli można kupić psa który w późniejszym życiu okaże się mieć wady. W większości wypadków nie jest to wina hodowcy. Nie oczekujmy cudów od ludzi którzy hodują psy. To ruletka. Naprawdę.
-
A nie lejesz za dużo tych olejów? Bo widzisz, taki tran podawany w nadmiarze to bomba witaminy A, w nadmiarze może powodować łysienie! Ogranicz oleje np. do dwóch razy w tygodniu, podawaj naprawdę małe ilości (taka chi dużo nie potrzebuje, ja daję wręcz parę kropli). Ale zadbaj o różnorodność - raz podaj taki, innym razem inny olej a jeszcze innym razem siemię (ja zalewam zmielone albo ziarna wrzątkiem i daję całe, ale niektóre psy nie jedzą całych - można dać tylko taki powstały 'glut'). Jajka podaje się chyba niezależnie. Chyba, bo nie wiem jak to jest wg. teorii. Ja nie mieszam jajek z olejami. Natomiast oleje i siemię stosuję wymiennie (nie wiem czy dobrze - może ktoś mądrzejszy się wypowie ;)). ps: Możesz kupić w sklepie zoologicznym taki preparat Algolith. To są suszone algi morskie. Dodawaj w małych ilościach do mięsa na przykład. Moje jedzą chętnie, zobacz jak Twoja. U nas bardzo ładnie zadziałały na sierść. Może lepiej niż te wszystkie tabletkowe preparaty ;)
-
Podajesz jakieś oleje, siemię, jajka, algi? Dodawaj normalnie do kostek primexu skoro je je. Podając KOSTKI primexu nie musisz podawać nic poza tym - tam już są warzywa i owoce w odpowiednich proporcjach i inne dodatki, tak naprawdę ponoć mozna karmić tylko i wyłącznie tym (moje tego nie ruszają ;)) + dodawać nabiał itp. Więc jeśli je te kostki to zapewnij małej tylko większą ich różnorodność. Tego mięcha w tych torbach 1 kg (nie kostek) nie je? Możesz też to kupić i podawać ;) Ja karmie tylko tym mięchem + papki i dodatki. Moje psy też niechętnie jedzą podroby. Wątróbkę trzeba siłą wciskać. Tylko, że moje przepadają za żołądkami... Bo one takie śmierdzące ;) I ja z żołądkami mieszam papki i rzeczy których normalnie psiaki samych nie zjedzą. A co do tego linienia jeszcze - moje też linieją :) Po prostu w tym roku lato jest bardzo zimne, organizm psi szaleje. Mojej suce cieczka się spóźnia, w ogóle cuda wianki. Jeśli nie masz pewności czy dobrze karmisz sunię, to zrób jej badanie: morfologia i kał. Po wynikach poznasz czy czegoś jej brakuje czy wszystko jest ok ;)
-
Możliwe, że resorpcja, a możliwe też że urojona. Moja Eni ostatnio miała po raz pierwszy urojoną, przytyła, cyce się zwiększyły, nawet laktacja się zaczęła. Ale opanowałam w miarę szybko :)
-
Ona zawsze miała cieczki w terminie albo parę dni przed terminem. Zawsze było zegarkowo. A tu masz ci los! To znaczy ja byłam przygotowana na ewentualne przesunięcia, bo ona miała cesarkę, ale nie aż takie. Już raz narobiłyśmy z wet fałszywego alarmu, zrobiłyśmy progesteron, wyszedł 1,9 - czyli na dniach trzeba się wybierać (mieliśmy tam zostać tydzień u repa). Na wszelki wypadek w dzień wyjazdu zrobiłam progesteron i... pojechałam, bo trzeba było długo czekać - myślałam, co będzie to będzie, ale miałam złe przeczucia, bo Eni nie miała żadnych objawów cieczki, prócz tego, ze bardziej interesowała się psami. i... Wracaliśmy :D Byliśmy już 50 km za polsko-litewską granicą i wracaliśmy. Odmawialiśmy nocleg, krycie, wszystko ;) Czekamy i nadal nic. A ja całe wakacje siedzę w domu bo pilnowałam jej cieczki. NIGDZIE nie pojechałam. A wakacje w tym roku wyjątkowo nudne i mało pogodne.
-
Marto, nie wiem z czego radość ;) Serio serio. Normalni ludzie, kupujący psy z normalnych, zarejestrowanych hodowli też zadają takie pytania, a siedząc w tak małej rasie jaką jest chihuahua dla mnie pytanie o wagę to prawie norma wśród nowoprzybyłych na fora. Dla mnie osobiście nie zależy na jak najmniejszym psie, wręcz suczki ważącej 1.5 kg chyba nie użyłabym do hodowli, ale są osoby które kupowały maskoteczkę na kolanka i chcą się upewnić czy wszystko ze wzrostem psa idzie ok. Lub przeciwnie - kupiły psa na wystawy i chcą zasięgnąć porady. Ja nie widzę w tym nic złego. Aczkolwiek nie pochwalam kupowania z pseudo - jeśli psiak rzeczywiście z niej jest (tego nie wiemy) to postaram się autorce tematu wytłumaczyć dlaczego psów z takich warunków nie powinno się brać i na co powinna zwracać uwagę. Mleko się rozlało, przecież nawet jeśli to psa nie odda...
-
To nie takie proste jak się wydaje. Czasem jest tak, że po rodzicach średniej wielkości rodzi się szczenię skrajnie małe albo skrajnie duże. Tu jest coś takiego, na przykładzie chihuahua, ale to się odnosi raczej do większości tych małych ras: Aczkolwiek jeśli psiak w wieku 4,5 miesięca waży niespełna kilogram to można oczekiwać, że docelowa waga to będzie coś poniżej 2 kg. Większość małych ras rośnie do 7-8 miesiąca życia.
-
Co to za jaja... Zdaje się napisałam odpowiedź, a nie doszła ;o Więc w wielkim skrócie :D: Ja mam maturę na głowie, nie mam jak jeszcze robic asystentury, ze względu na totalny brak czasu na uczenie się jeszcze do asystentury :)) U nas gospodarzem ringu, tłumaczem, czy sekretarzem może zostać tak naprawdę każdy kto się na tym zna ;) Eniji cieczka spóźnia się miesiąc, nigdy tak nie było, denerwuję się coraz bardziej :( Na oczka to ja mam patent - używam wybielających płynów. To znaczy takich do przemywania oczek. Teraz mam taki Diamond Eye w przezroczystej butelce, z fioletowymi dodatkami. Bardzo fajnie działa ;) Ale może Twoje sunie mają alergię na jakieś pyłki? Moje cały lipiec łzawiły :( Razem ze mną zresztą :) Tak, do szamponu jest też odżywka. [url]http://grotpro.com/category/12-szampony-kosmetyki-kosmetyki-artero-szampony[/url] [url]http://grotpro.com/category/12-szampony-kosmetyki-kosmetyki-artero-odzywki[/url] Wydaje mi się, że na wystawach jest taniej ;) Teraz pozmieniały się opakowania, wiec nie wiem który to dokładnie mój ;) Ale cała ta firma ma dobre produkty, naprawdę solidne ;) My będziemy się wystawiac w Białymstoku z Eni. Ale mnie nie będzie :D To znaczy będę ale będę pracować. Na ring wyślę z Eniją mojego chłopaka. On będzie pierwszy raz wystawiać psa... Pomożecie mu?:D
-
Moje chiłki mają po 19 i 20 cm w kłębie. I żyją ;) Nie wiem dlaczego przyjęło się, że jak mały pies to tylko york... Ja słyszałam już 'jakie piękne yorczki' na temat moich długowłosych chihuahua. Ludzie już nawet nie potrafią odróżnić yorków od innej rasy. To jest dopiero dyskryminacja! :D Na świecie są same yorki! Inne psy to zło ;)
-
Bo Wy nic nie rozumiecie :P Yorki to rasa pierwotna! On nigdy nie da się do końca udomowić! Dla niego miasto zawsze pozostanie czymś przerażającym, czuje się w nim niepewnie, bo ma tylko 25cm w kłębie! Co byście powiedzieli gdybyście musieli z takiej perspektywy patrzeć na świat?! Co byście powiedzieli gdyby ktoś Was za ogon wyciągnął z przyjemnego ciepłego mieszkanka, włożył w kokardki i wyszedł na tą okropną ulicę! Toż to trauma! Właśnie dlatego yorki powinny mieć osobne miejsca do wyprowadzania! I nikt nie powinien mieć prawa podejść do yorka! Przecież to źle wpłynie na jego psychikę! edit: Karcić też nie można. Przecież york na pewno nie chce oblewać ścian! On to robi bo się boi!!! Nie można karcić za dziamganie na wszystko co się rusza. To dziamganie to zaiste objaw niesamowitej bojaźni!