Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
Właśnie tu jest o tym mowa (parę stron wcześniej). [IMG]http://www.dogomania.pl/images/misc/quote_icon.png[/IMG] Napisał [B]Agata Balu[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/showthread.php?p=17963242#post17963242"][IMG]http://www.dogomania.pl/images/buttons/viewpost-right.png[/IMG][/URL] A ja nie. Bo wpuścili nas w maliny poprzez prasę. Kto miał dostęp do ostatniej wersji nowelizacji? Zamydlili nam oczy kopiowaniem, zoofilią, targami, handlem i obowiązkami gmin. Zapmnieli tylko dodać, że wstawili "definicję schroniska" co obowiązki gmin uczyniło niewykonalnymi ale .... w zamian za to uchylili wrota dla obejścia tych obowiązków poprzez pozwolenie na eutanazję lub odstrzał (dla myśliwych) poprzez Art. 6. 2. 5): [LEFT][LEFT][COLOR=blue]5)” usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym[/COLOR][/LEFT] [/LEFT] [LEFT][LEFT][COLOR=blue]zwierzętom, jeżeli [B]nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia[/B],”[/COLOR] [COLOR=blue][COLOR=black]Nie definiując przy tym "zagrożenia"[/COLOR] [/COLOR][/LEFT] [/LEFT] [B]Czyli mamy dalej "mordowanie zwierząt w majestacie prawa" sic![/B]
-
[quote name='filodendron'] Tak jak za "małą szkodę" uznali pomylenie żubra z dzikiem - ze skutkiem śmiertelnym dla żubra oczywiście. Tak jak nie robią szumu o to, że paru oszołomów postulowało przywrócenie prawa do odstrzału wilka, .[/QUOTE] Z tym żubrem to ja Ci opowiem historię, która miała miejsce naprawdę i nie jest kolorowana przez media ;) Otóż rzeczywiście myśliwy autentycznie nieumyślnie pomylił żubra z dzikiem (wbrew pozorom łatwo o to w nocy, w lesie gdy żubr sobie leży), zadzwonił do nadleśniczego. Żubr po przyjeździe na miejsce leśniczego jeszcze oddychał i generalnie wyglądało to tak, że kula przeszła na wylot nic nie naruszając (żubr był oszołomiony). Leśniczy chcąc aby zwierzak się nie męczył - dobił żubra. W efekcie znaleziono tylko kulę leśniczego i sprawa się toczy od x czasu. Może to się wydac śmieszne, ale u nas na Podlasiu spraw żubrowych mnóstwo ;) A to dlatego, że jest ich już naprawdę sporo i coraz to się słyszy o potrąceniu ze skutkiem śmiertelnym. A co do wilków to np. w białoruskiej części puszczy białowieskiej normalnie robi się polowania na wilki bo rozmnożyły sie do tego stopnia, że napadają na wsie zjadając bydlo. U nas już też zaczęto trochę więcej odstrzelać, bo zaczyna się robić to samo. Może dla kogoś mieszkającego dajmy na to niedaleko Warszawy to jest dziwne, ale na Podlasiu zwierzyny jest mnóstwo i żeby nie myśliwi to byłaby dopiero sodoma i gomora. Może warszawscy myśliwi nie mają do czego strzelać? ;) Nie wiem, naprawdę. Ja wcześniej nie byłam za jakąkolwiek formą polowania, ale od kiedy poznałam prawdziwych myśliwych to naprawdę doceniam tych ludzi. Oni nie strzelają byleby strzelać i zdobywać trofea, oni strzelają i jednocześnie rzeczywiście kochają zwierzęta. Może to dziwne, ale tak jest.
-
[quote name='filodendron']To nie widziałaś/łeś filmików w necie jak panowie myśliwi pozwalają swoim psom zagryzać dzika? Albo lisa? [/QUOTE] Tak nie postępuje myśliwy z powołania, za takie coś powinni ich wykluczyć z kół myśliwskich. Żaden normalny myśliwy tak nie robi. Żaden porządny pies myśliwski nie powinien TKNĄĆ zwierzyny. Tak się składa, że myśliwego mam w domu i muszę naprawdę w tym momencie obronić myśliwych, bez których mielibyśmy plagi dzików i sarn zjadających uprawy i mnożących się niczym szarańcza - bo naturalnych drapieżców którzy je zjadają jest juz bardzo mało. Oni przeprowadzają naturalną selekcję, zresztą trzeba też wziąć pod uwagę, że człowiek polował od zawsze. Pewne rzeczy trzeba przyjąć jako coś naturalnego, niestety tak było od tysięcy lat, człowiekowi polowanie towarzyszyło zawsze. Przestańmy krytykować całą naszą historię jako coś niepotrzebnego i idiotycznego... Ja rozumiem, że są tu wegetarianie, dla których każde zwierzątko to świętość. Też kocham zwierzęta. Ale powinniśmy też zrozumieć pewne rzeczy, a przynajmniej się starać. Ja osobiście bardzo lubię wegetarian o zdrowym podejściu do życia, którzy są wegetarianami, bo nie mogą ścierpieć warunków w jakich hodowane są zwierzęta na ubój. Wtedy takie coś ma sens. I wtedy taką postawę popieram. Natomiast jak słyszę "Wy mięsożercy jesteście beee, w ogóle jak można kochać psa a zjeść dzika!" to nie jestem w stanie zrozumieć takiego człowieka. Farabutto, zupełnie nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Ja nie mówię tego, bo to jest dla mnie coś naturalnego. To nie jest naturalne, to jest straszne! Powiedziałam to w spokojny sposób bo uznałam, że to bardziej zwróci uwagę ludzi na problem niż bezsensowne wrzaski. Mówię, że tak było, jest i będzie. I że wyrwanie kła prosiakowi to mały pikuś w porównaniu do tego jak boli jego obcięcie (albo obcięcie jąder na żywca). Nieważne czym się to zrobi - ucięcie kawałka kości na żywca, bez żadnego znieczulenia boli cholernie! Kopiowanie przynajmniej jest pod narkozą. A 'zabiegi dopuszczone dla technologii produkcji' robi się często tak machinalnie właśnie i tak bez żadnego współczucia. Bo 'świnia nie czuje'.. I tak jest nie tylko na wsiach. Wręcz powiedziałabym, że na wsi jest najmniej hardkorowo, bo tu ludzie mają mało świnek i zazwyczaj są w stanie upilnować żeby się nie pozabijały kłami. Myślisz że inaczej robi się w ogromnych hodowlach świń? Do kastracji podchodzi się do knura od tyłu, chwyta za jajka i ciach. Najczęściej 'przypadkiem' zapominając o znieczuleniu (tylko zaciskają). I to robią weci, nie chłop z nożyczkami. I to jest w porządku. To jest technologia produkcji - wszystko dozwolone. A obcięcie w cywilizowany sposób, pod narkozą psu myśliwskiemu ogona już dozwolone nie jest. Bo pies musi być naturalny. Pytanie tylko, czy pies którego przeznaczenie polega na polowaniu i musi polować w trudnych warunkach, raniac swój ogon to jest obraz naturalny...
-
Tak, dzisiaj na odrobaczaniu waga była 615 g :P To jak szczeniak co najmniej 6 tygodni. Ale on jest gruby bardzo, raczej mu przejdzie ta olbrzymowatość ;)
-
Przepraszam ale nie chrzań człowieku :D Ja żyję na wiosce od wielu, wielu lat. Doskonale wiem co się robi świniom NA ŻYWCA i jak się je traktuje. Ucinanie jajek bez znieczulenia też jest ok? Kły się ucina, wyrywa - zależy kto to robi. Niemniej jednak ucinanie przyrządem podobnym do sekatora żywej tkanki boli zdecydowanie bardziej i dłużej niż jednorazowe pociagnięcie i wyrwanie tego kła. No ale jeśli sądzisz inaczej... ;) Witam w realnym świecie. Nie, nie bujam w obłokach niewiedzy. Do kogo trafi ta nowelizacja? Bo nie do ludzi mieszkających na wsi którzy mają w poważaniu co się dzieje z psami a policja niejednokrotnie pomaga im obejść prawo. Kto będzie respektował zasady tam zawarte? No błagam! Tu nie chodzi o kopiowanie, bo mnie to lotto, jak będę chciała psa kopiowanego pojadę i kupię sobie na Litwie albo w USA (o, właśnie, dziwne dlaczego w tak 'wspaniałym' kraju jak USA kopiowania nie zakazano?:D). Naprawdę. Chodzi o kolejny martwy przepis. Bo on będzie martwy, nawet jak nie wiem jak bardzo byśmy się starali, to dopóki nie będzie organów które będą ścigały takie nadużycia to nic nie ruszy. A z ostatniej interwencji ws. pseudo pod Łodzią bodajże dokładnie widać jak bardzo gdzieś mają zwierzęta policjanci... filodendron - tak, ale to są zasady narzucone przez ZKwP i każdy kto staje się członkiem tej organizacji musi to zaakceptować. Natomiast wkurza mnie, że powstają coraz to kolejne przepisy PRAWNE które godzą jedynie w nas - członków ZK. Bo kopiowanie zostanie zakazane, tego ma kto pilnować. A pseudo dalej będą jak te grzyby po deszczu. Wręcz zarobek będą miały podwójny. Bo ich psy będą kopiowane, NA PIEŃKU, ale kopiowane. I to jest paranoja. Bo chóralnie wprowadzono nowelizację która w tym kraju nie ma szans rzeczywistego bytu. Dopóki nie zmieni się mentalność ludzi to mogą sobie i najbardziej utopijne nowelizacje uchwalać. Zobaczycie, po tym magicznym 1 stycznia przypomnicie sobie moje słowa i przyznacie mi rację. Nie zmieni się kompletnie nic ws. pseudo ;) Za to kopiowanie zostanie zakazane. Tylko co z tego pytam?...
-
[quote name='Vectra'] [url]http://www.naszepsiakii.ovh.org/index1.htm[/url][/QUOTE] Przepraszam, ale... O w du pę jeża!!! Toż to typowe pseudo, ale nawet się z tym nie kryje - wręcz przeciwnie - stronkę założyło i jest dumne, bo zeń 'prawdziwy hodofffca'... To jest typowa mentalność Polaków - pies rasowy bez rodowodu na łańcuch i do budy (jeśli owczarek, bo mały to do klatki i hurtem rozmnażamy, czysty zysk, nieprawdaż? ;)). I co zmieni martwy przepis, jeśli ludzie nie wiedzą co robią źle? NIC!!! chwalić się posiadaniem psa danej 'rasy' a nie potrafić nawet napisać nazwy prawidłowo... [FONT="]CHICHUAŁA.... [/FONT]
-
Nie, bo to jest "Technologia produkcji" :D Wyrywanie kłów prosiakom (dla własnej wygody, bo nie leży to zdecydowanie stricte w pojęciu dobra tych zwierząt) jest technologią produkcji, obcięcie ogona psa myśliwskiego już nie. To jest troszeczkę chore, bo pewne rasy stworzone zostały do pracy. I tą pracę kopiowanie (w niektórych przypadkach, nie mówię, że zawsze) zdecydowanie ułatwia. Zaczynamy chyba tworzyć rasy które się podobają i są zgodne z ideą 'naturalności', a nie mają zastosowania użytkowego. Taka mała dygresja. Pomijając fakt, że przepis ten godzi jedynie w hodowców i psy zrzeszone z ZK... Bo pseudo jak cięło na pieńku tak ciąć będzie. Będziemy mieć w Polsce policję dla zwierząt działającą sprawnie - wtedy może coś ruszy. Póki co stworzono przepis, który i tak będzie obchodzony przez wszystkich naokoło. Już jeden taki o łańcuchach wprowadzili. Efekt jest taki że policja przyjeżdża na interwencje, bo pies się dusi na łańcuchu i sąsiad w końcu zadzwonił a mówi "właścicielowi" jak ten przepis obejść zamiast dosolić mu karę!.
-
[quote name='Olga RaQ'] że ucho można by urwać ręcznie, tak się przecież w rosji robi, [/QUOTE] Ja tylko sprostuje, bo tutaj chyba wiesz że dzwoni ale nie wiesz gdzie. Uszy ręcznie 'wykręcano' owczarkom środkowoazjatyckim po to, aby w walce np. z wilkami w obronie stada były mniej narażone na ewentualne urazy (uszy są pierwsze w kolejce). Było to czysto praktyczne zastosowanie. W głębi Rosji pewnie dalej tak niektórzy gospodarze robią (być może teraz już w bardziej cywilizowany sposób - choć czasem suka sama to robi szczeniętom), bo niestety ale w kraju gdzie tak dużo terenów jest niezamieszkanych zagrożenie takie nadal jest realne a azjata tam to typowy pies pracujący. Kaukaz zresztą też. W Rosji kopiowanie jest dozwolone. Legalne, nikt nie robi tego na pieńku. Teraz u nas zabronią, to dopiero będą jaja... Sekatory, siekiery - wszystko pójdzie w ruch w pseudo (bo nie, niestety nie wierzę w magiczne zlikwidowanie pseudo ;D). Będzie naprawdę humanitarnie, nie ma co...:(
-
Taki śliczny już jestem :) [img]http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/378690_317911014892929_100000221002258_1489401_1360388564_n.jpg[/img]
-
Po co Ci ten ryż? Do gotowanego - ok. Ale ryż w barfie jest zupełnie niepotrzebny, nie dość że niepotrzebny, to miesza w psim żołądku (gotowane i surowe trawi się inaczej). W surowiznie masz wszystko to, czego pies potrzebuje, nie musisz dodawać ryżu, bo ryż pełni normalnie rolę wypychacza, tutaj tego wypychacza nie potrzebujesz, bo jedzenie w formie barfu jest treściwe, pies się najada (jak się nie najada to zwiększ dawkę - czasem te 1 czy 2 % to za mało i trzeba dopasować indywidualnie do psa), nie musisz go jeszcze dodatkowo zapychać ryżem. Coś chyba post się zmienił... Tak czy inaczej. Trzeba robić tak jak mówiły poprzedniczki. Najpierw obowiązkowo żołądki wołowe, a że pies starszy to ja bym cały jeden tydzień dawała te żołądki. Pierwsze mieso niech będzie lekkostrawne (indyk, królik, kaczka) i dodatkowo z jakimś 'poślizgiem' (np. olej, siemię lniane). A później juz będzie z górki :)
-
[quote name='Bonsai']Bo z ilością podrobów też nie można przesadzić. ;) [/QUOTE] Tak, ale nikt nie daje tych podrobów więcej niż jest w proporcjach ;) Jak będzie jeść tyle co wyliczone to w życiu anemii nie będzie. Moja robiła strajk przeciwwątróbkowy to i tak to się skończyło. Zresztą nie samą wątróbką pies musi żyć. Serca wołowe nie wliczają się do podrobów, liczy się je jako mięso z racji podobieństwa mięśnia (przynajmniej tak gdzieś w jakimś amerykańskim źródle przeczytałam), a są bardzo krwiste.
-
[quote name='*Monia*'] Shina mi znowu wybrzydza - korpus/skrzydło z indyka be, kaczka be, skrzydła z gęsi be, płuca bez warzyw też niechętnie. Nawet oleju z miski nie wyliże jak jej się coś nie spodoba. Najchętniej by jadła korpusy/szyje kurczakowe, wieprzowe/cielęce nogi i kości cielęce, choć te nie zawsze :cool1:. Warzywa też wcina w miarę chętnie ale z racji braku chęci, czasu i motywacji te podaję dosyć rzadko, ewentualnie jabłkiem czy ogórkiem się dzielimy :roll:.[/QUOTE] Zrób głodówę jeden dzień ;) Moje same sobie tak robią od czasu do czasu. Często nawet przez dwa dni nie jedzą, a później już normalnie. ps: A na zatwardzenie siemię lniane zmielone jest bardzo okej ;) I jak moja miała po cesarce megazatwardzenie to dolałam jej herbatkę z rumianku do jedzenia.
-
Ale po co wciskać sztuczne suplementy? Przecież tak naprawdę wystarczy kupić serce wołowe (z reguły chętnie zjadane), część dać tak raz na tydzień. A dodatkowo to podaje się przecież jeszcze te takie typowe podroby - wątroba jest bardzo bogata w żelazo. Jak jest mocna anemia to można podać sparzoną pokrzywę, szpinak - o ile pies to lubi.
-
[quote name='evel'] Co do hemoglobiny - czy psy nie "wyciągają" odpowiedniej ilości żelaza z tego, co dostają? Oczywiście przy założeniu zróżnicowanej diety barfowej. Bo to dla mnie takie trochę... ;) [/QUOTE] Niee. Niestety. Ja karmiłam niby tak jak wszystko to powinno wyglądać, ale moja sucz przed cieczką i tak miała anemię. Na szybko, żeby zdążyć przed kryciem uzupełnić niedobory, ładowałam w nią wszelakie serca, żyły, szpik, wątróbkę. I podskoczyła hemoglobina. Przy drugiej morfologii już była wzorcowa. Warto jest maksymalnie różnicować dietę, a dodatkowo dawać zielone warzywa, wątróbkę (byleby nie przesadzić), serca itp. U mnie dość szybko się hemoglobina wyrównała. Chi zajadała się skrzepami. Na same podroby trzeba uważać, bo wypłukują wapń. Po takim karmieniu u nas nie było ani tężyczki, ani jakichś powikłań zdrowotnych po porodzie. A mleka jest tyle, że szczenior waży już prawie 600g (normalnie chi ważą tyle w wieku 5 tygodni, on ma 3).
-
bentley jest super, mój chłopak podsuwa jeszcze Bugatti z uporem maniaka. Problem w tym, że mam jednowyrazowy przydomek, więc fajnie by było mieć dwuczłonowe imię;)
-
Wiecie, mi hodowczyni podsunęła coś z zupełnie innej beczki. Żeby zmienić Blue na Red w Curacao ;) Haha Choć ja coraz bardziej zwracam się ku Buffalo Billy (tu z kolei rodzinka mówi, że brzydko ;)).
-
No właśnie ten likier to jest Blue Curacao, więc kolorem nie pasuje nijak. ;) I stąd moje dwutygodniowe zastanawianie się nad imieniem. Część rodziny podsuwa BONAPARTE, ale jakos tak nie jestem przekonana ;) I tak się zastanawiam i zastanawiam. ;)
-
[quote name='Buszki'] Gratulacje,kawał byka z chłopaczka.Ciekawe czy jak dorośnie,to też będzie większy niż normalnie,czy też się wyrówna z wiekiem...[/QUOTE] Fajnie by było, żeby jednak nie był byczkiem, choć z tymi chihuahua to jest różnie. Niby matka (moja Enisia) waży tylko 2,2kg (waga przed ciążą, w ciąży przytyła do 2,8!!!) i nie jest duża - ma 19cm w kłębie, a ojciec szczeniaczka - tylko 1,5 kg (i jest mniej więcej wysokości Enisi). Dziadków szczeniaka też znam dokładnie i też nie byli duzi... Ale chi to taka dziwna rasa, że wszystko się może zdarzyć... ;) Trzeba wziąć poprawkę na to, że mały był jedynakiem. Jedynaki zawsze są duże. Tyje i tyje i tyje ;) Dziś, w wieku 2 tygodni waży już 475g. Oczka otwarte, już nawet palce zaczyna ludziom oblizywać (wcześniej miał odruch ssania jak wyczuł czyjś palec), kolor ma niezidentyfikowany kompletnie ;) Ani wilczasty, ani wilczasto-brązowy, sobolowy też to tak do końca nie jest. Dla mnie to on wygląda jak fretka hahah :) Zresztą (zdjęcia sprzed dwóch dni - jeszcze oczęta nie do końca otwarte): [IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/221/71879851hw.jpg/[/IMG][img]http://img221.imageshack.us/img221/2673/71879851hw.jpg[/img] [img]http://img338.imageshack.us/img338/1763/95650953.jpg[/img] [img]http://img694.imageshack.us/img694/4674/27449998.jpg[/img] Od dwóch tygodni szukamy mu imienia na A albo na B (z naciskiem na B) i póki co mamy dwa typy, z czego jeden ładnie brzmi ale jest nazwą likieru (haha ;)) a drugi to pseudonim westernowego aktora. I nic nam jakoś tak nie pasuje ;)
-
Urodziliśmy ;) Właściwie już mamy 12 dni i prawie otwarte oczka, ale jakoś nie było czasu aby napisać. Urodził się jeden, duży chłopczyk (drugi pęcherzyk płodowy widoczny na USG najwyraźniej zanikł) - waga urodzeniowa 155g, gdzie u chi średnia waga to 90-100g. W 12 dobie waży już 419g. Co tu dużo mówić, kolor dość dziwny, bo ani wilczasty, ani rudy - zobaczymy jak jeszcze się wybarwi.
-
Ależ owszem! Może się człowiek łudził, że mu wyjdą superpsy?:D edit: A ta rasa... Wysoka suka mix kundel :D Módl się człowieku, zebyś nie musiał bulić 500zł za cesarkę bo wysoka suka była jednak za mała dla potężnego owczarka i szczeniaki w brzuchu okazały się być olbrzymami nie do urodzenia... Bo to się zdarza i jest problem i płacz wtedy.
-
Nie, ja przeczuwam najgorsze. Takie krycie JUŻ miało miejsce, a teraz chłopiec zastanawia się nad tym jakie KOLORY wyjdą. A nuż wyjdzie jakiś wilczurowaty i będzie mógł go sprzedać za 500 zł jako 'po rodowodowych rodzicach' ! Przepraszam, ale ludzka głupota przechodzi wszelkie granice. Ciekawe swoją drogą czy hodowca długowlosego owczarka o tym wie. Bo jakbyś nie wiedział TO NIE JEST LEGALNE, krycie psem z rodowodem nierodowodowej suki jest naruszeniem zasad ZK i grozi wywaleniem ze Związku Kynologicznego. edit: A hodowca może Cię pociągnąć do odpowiedzialności karnej za używanie genów przez niego wyselekcjonowanych do tak idiotycznego celu jakim jest sprawdzanie co wyjdzie z rodowodowego owczarka i suni kundliczki. To jest jak kradzież. Kradniesz jego ciężką pracę, nieprzespane noce, masę pieniędzy wydanych w miot i jego odchowanie puszczasz z dymem zapełniając KOLEJNE, i tak ZAPCHANE SCHRONY. Tylko pogratulować.
-
Kosmoludek. Człowieku ogarnij się, bo jak człowiek czyta takie posty to mu się na wymioty zbiera.
-
Tak, to są te żołądki. Wątróbkę NIEPRZEMROŻONĄ, taką świeżą ze sklepu to mało który pies zje ;) Najczęściej takie przemrożone już są chętniej zjadane - i ja swoim kroję na kawałki to też chętniej jedzą. Kości wieprzowych i generalnie wieprzowiny i kości wołowych na sam początek nie podawaj. Szyje indycze to bardzo dobry pomysł, bo jest tam wszystko co potrzebne - kości, mięso, chrząstki i tłuszcz. Możesz podawać też korpusy kacze, indycze, gęsie o ile takie znajdziesz. Na początek skup się na wszystkich miesach prócz wieprzowiny i wolowiny. Dlaczego? Ano dlatego, że na sam początek są to mięsa zbyt ciężkostrawne. Zacznij właśnie od indyka, spróbuj królika, baraniny (jak masz gdzieś pod bokiem giełdę to tam zazwyczaj mozna dostać tanio takie rzeczy). Ja kupuję w Primexie te torby z mrożonkami, bo tak mi wygodnie. Ale nie jest problemem barfować bez primexu - grunt to jest mieć dostęp do żołądków nieczyszczonych :)
-
No tak, ale teraz piszesz, że to zaloty ;) Więc odpowiadam, że pies 'nie zaleca się' bez cieczki do suki. Zresztą nieważne, chyba o to samo nam chodzi.
-
Wiesz, ja Ci napiszę ogólnie jak ja barfuję z moimi, może cos z tego wyciągniesz ;) Z m.c psa wyliczasz 1-3% - zależnie od aktywności. Ja początkowo dawałam 2% ale moje chiłki, mimo tego, że są małe, ważą po 2kg, to są baaardzo aktywne - bywało, że codziennie spacerowały po parę kilometrów, pływały i biegaly całymi dniami po podwórku. Więc zwiększyłam dawkę do 3% a nawet i więcej. Wiesz, wyszło tak, że podaję 60g. Nie sugeruj się więc tym kalkulatorem barfu ślepo - jeśli pies chodzi nienajedzony to zwiększ dawkę, minimalnie, ale zwiększ. Druga sprawa - te warzywa, owoce, dodatki i inne tam takie to też wylicz z proporcji, z tych 60g procentowo. I ja układałam jadłospis tak, że brałam np. 30g papki warzywnej i dzieliłam to na tą wyliczoną wg proporcji dawkę która powinna być. Wychodziła mi w ten sposób ilość dni, przez które już nie muszę podawać papki (zamiast tego podawałam podroby, czyste mięso, dodatki - z tym robiłam tak samo jak z papką - dlatego warto to sobie rozpisać na kartce). Dlaczego? Bo w przypadku takich małych psiaków problemem jest podawanie psu tych warzyw i owoców w dawkach takich jak wyliczone. Bo raczej nierealne jest wymierzyć 7g tego 5 tamtego i 3g ryb na przykład. Stąd te jadłospisy. Ja robiłam tak, że posiłki dzieliłam na dwa razy w dzień (małym rasom dość szybko spada cukier, ponoć można i karmić raz dziennie, ja rozkładam to jednak na dwa razy, również dlatego, że chi nie zjeza raz 60 g pomieszanych warzyw, owoców, podrobów i mięsa z kośćmi). Z rana zawsze podawałam kości z mięsem (ja kupuję Primex, ale jak nie masz dostępu do primexu to fajnie jest pojechać na targ i kupić np. całego królika, poćwiartować je na takie mniejsze kawałki (takie, żeby zmieściły się psu w pyszczku - to ważne jeśli masz psa tak jak moje wybrednego - nie będzie mu się chciało tego gryźć). Tak naprawdę wszystkie rodzaje mięsa są dozwolone. Jedyne czego NIE RADZĘ to podawanie tak małym psom wieprzowiny. O ile taki dog niemiecki sobie spokojnie poradzi z kością i nic mu się nie stanie, to mały pies szybko się zatka. Później oczywiście można jakieśtam elementy wprowadzać, ale to naprawdę po całkowitym przestawieniu i to dość ostrożnie. Z wołowiną podobnie. Ja miałam taką sytuację, że pies nigdy mi się nie zatykał, a w drugim tygodniu ciąży zjadła jajko przepiórcze w całości (ze skorupką) i wtedy chyba wołowinę z kością i się przytkała - jechaliśmy do weta po rozkurczowy. A była po ponad pół roku barfowania. Wieczorem natomiast podaje wymiennie warzywa/owoce (lub generalnie papkę owocowo warzwną - zrobioną samodzielnie z pomocą sokowirówki lub kupowaną np. z primexu) lub podroby/nabiał. Jeśli pies nie chce jeść samej papki można spróbować wymieszać ją z podrobami albo twarogiem. Ja mam psy które za marchewkę zrobią wszystko - wrzucałam im takie kawałki marchewki do pogryzienia do papki dodatkowo jak już mi nic do glowy nie wchodziło. Pamiętaj, aby z podrobami nie przesadzać (zwłaszcza z wątróbką). I u mnie sprawdza się np. taki myk, że podroby zawsze daję przemrożone - wtedy psy chętniej jedzą. Nie mam pojęcia od czego to zależy ;). Nabiał możesz dawać każdy tak naprawdę. Tylko patrz na te kupne serki, bo one w większości mają sól - staraj się kupować takie bez niej. Ja jajka daję ze skorupkami. No może nie do końca - teraz nie, bo mamy dzień 56 i bęben ogromny i boję się, że znów się przytka. Jak się boisz to możesz kupić przepiórcze - na tak małego psa nie będą kosztować majątek a skorupka jest na tyle miękka, że po lekkim rozbiciu pies ją spokojnie schrupie. Jeśli wolisz kurze - możesz zetrzeć skorupkę w moździeżu - moje bardzo chętnie w takiej formie ją jedzą. No i jest to bardzo dobre źródlo wapnia oczywiście. Hmmm... co by tu jeszcze. obserwuj czy po kurczakach wszystko jest ok. Kurczaki mają to do siebie, że odporne z nich zwierzaki, to i na fermach ładują w nie dużo antybiotyków i innych ulepszaczy. Niestety powoduje to alergie. Obserwuj czy pies się nie drapie, czy wszystko jest ok z jego skórą, czy nie ma biegunek, nie wymiotuje. Jeśli zauważysz jakiekolwiek objawy - odstaw kurczaka, bo on w jakichś 80% jest przyczyną. No i oczywiście na sam początek KONIECZNIE żołądki wołowe. Przez co najmniej 1-2 dni podawaj tylko i wyłącznie te żwacze. Później już zacznij wprowadzać normalną dietę, niemniej jednak przez tydzień dodawaj te żwacze nieczyszczone (ŚWIEŻE - nie mylić z wędzonymi), bo żołądek się musi przyzwyczaić. Ja miałam ten sam problem co Ty - w ogóle nie chciały NIC jeść. A jak jedna była w ciąży to czego ja nie próbowałam - Boże drogi, ona nie jadła NICZEGO. Teraz jest od chyba 8 miesięcy na barfie - zjada wszystko!