-
Posts
1307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by hecia13
-
Ja rozmrażam w zlewie, kot włazi i obgryza jeszcze zamrożone, potem na kostkach są ślady jego zębów :D
-
U mnie są paczkowane po kilogramie mielone resztki wszystkiego - czyli, jak [B]panbazyl [/B]napisała, to czym jest BARF. Kiedyś to rozgrzebałam i zidentyfikowałam mięso, chrząstki, trochę tłuszczyku, jakieś resztki wędzonki. Kosztuje to 3,50 za paczkę i nazywa się "karma dla psów". Moje psiaki to uwielbiają :)
-
[quote name='panbazyl']całe szczęście, ze tego wszystkiego nie wiedziałam jak swoje szczyle wykarmiałam na barfie. Bo bym padła na pierwszym zakręcie.... Dostawały to co duże psy, z tym, że bardziej zmielone choć jak zaczęły mieć zęby to darowałam sobie mielenie i inne tego typu czynności. Bo jak mnie mogly gryźć to tak samo kurze szkielety. Tylko więcej skorupek z jaj dostawały lub zwykłej kredy szkolnej kruszonej, bo kasy wtedy miałam na minusie a jakos coś psy jeść musiały. I udało mi sie je wykarmić i wyjsc z nimi na psy. Są odporne na wiele spraw związanych z karmieniem. A ja jestem odporna na ewentualne fochy przy misce.[/QUOTE] Ja dokładnie tak samo, z tym, że Mańka dostawała w takiej samej postaci jak dorosłe (trafiła do nas w wieku 7-8 tygodni). Nigdy niczego nie mieliłam, nie usuwałam "niebezpiecznych" kawałków (i dalej tego nie robię) - dostają gnaty i jedzą :D
-
Już Ci napisałam na FB - NARESZCIE!!! :D
-
[quote name='panbazyl'] a dzis na targu kupilam cos takiego po 2 zł za kg w stoisku naszego ulubionego sklepu Dobrosławów [IMG]http://i46.tinypic.com/105xoqd.jpg[/IMG][/QUOTE] Ja takie mam w swoim mięsnym na stałe :D Po 4-5 kg kupuję zazwyczaj
-
Ja miałam kiedyś suczkę, która przez całe wakacje - czyli 2 bite miesiące jadła końskie kupska, wchodziła do stajni i czekała na świeżą dostawę... Fuj!
-
Pamiętam te wojenne sywestry... i inne prywatki :) W sumie fajniejsze były niż łażenie po pubach. Przynajmniej dla nas, bo rodzice różnie na to patrzyli :eviltong:
-
[quote name='Alicja']to tylko 2 lata wcześniej ;) oj lody na kulki i do kwadratowego wafla ...marzenie ...teraz takich nie ma buty na kartki miałam super bo mieszkałam naprzeciwko sklepu Radoskór , więc wiedzialam kiedy będą dostawy :)[/QUOTE] O to ty wielce uprzywilejowana byłaś ;)
-
I jeszcze lody, takie w kulkach... Jadłyśmy razem z Dżeśką, jamniczką mojej młodości, raz ona, raz ja :) Eh, rozmarzyłam się, człowiek był młody i beztroski. A maturę to ja w 1980 robiłam. Pamiętam też mięso, cukier i papieroski na kartki. Nawet raz buty na kartki kupiłam, całkiem fajne były...
-
Ja bym ci też Ozzulka ukradła, ale Sharuni mogłoby się nie spodobać... Maupa na pewno by go napadła :eviltong:
- 78403 replies
-
Oj tak!!! Też to pamiętam. Z żadnego syfonu taka dobra woda nie była :D
-
Święta racja :D Myśmy też do szkół od pierwszych dni sami chodzili, bawiliśmy się na podwórkach/ulicy, pilimy wodę kranu i żyjemy :eviltong:
-
To straszne... Mój wyżeł Bandos [*] chorował na parwo jako szczeniak - po tym nie był więcej na to cholerstwo szczepiony, bo wówczas uważano, że ma już odporność i więcej nie zachoruje (to były wczesne lata 80). Wtedy nawet na wściekliznę nie chcieli szczepić, bo dostępne były tylko radzieckie szczepionki, po których psy porażenia dostawały. Weci dawali zaświadczenia bez szczepienia. I tak Bandos przeżył 14 lat zaszczepiony tylko raz na nosówkę. Ale to były inne czasy :D
-
Szczególnie, że te wirusy mutują i co roku trzeba by szczepić na konkretnego wirusa, a szczepimy na zeszłorocznego...
-
Tak, już po kaszlu, tylko Buliś czasem chrycha, szczególnie jak wychodzi na dwór i owieje go "świeże" powietrze :eviltong: Ale mamy w okolicy małą epidemię, coraz więcej piesków choruje :(
-
Hehe, to prawda... mamy rodzinny kaszel kenelowy - jak w prawdziwej rodzinie być powinno :D
-
Kaszel już prawie opanowany :) Bullet jeszcze trochę pokasłuje przy zmianie temperatury, czyli głównie na spacerach, ludzie patrzą na nas jak na jakieś potwory, które psa zmuszają do chodzenia kiedy on ledwie zipie :D Teraz pańcie kaszlą i to obydwie, ja zaczęłam, a Gośka zaraz dołączyła :eviltong:
-
[quote name='panbazyl']jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. [/QUOTE] Moja Mańcia, co to nie wiadomo czym jest, też tak ma. Jak jej się nie opłaca -nagle głuchnie :D
-
[quote name='andegawenka']Typowy chłop na te lekarstwa;) Czyli wszystko zmierza ku dobremu.[/QUOTE] Oj prawda, prawda :eviltong: Te chłopy to dziwny gatunek... Buliś korzysta z okazji i wyleguje się po całych dniach, a że nie przepada za spacerami porannymi (bo zimno, a w łóżku u pańci, pod kołderką cieplutko) to patrzy z wyrzutem "no wiesz co? ja taki chory, a ty mi każesz z łóżka wyjść? Na SPACER??!!"
-
Mańka już raczej zdrowa, Sharunia chrycha jeszcze, Buliś dalej kaszle - ale też rzadziej. Dziewczyny syropek prawoślazowy zjadłyby razem z butelką a jaśnie pan gwiazdor odwraca się ze wstrętem i trzeba strzykawką dawać. Rezultat jest taki, że już na widok strzykawki zwiewa. Ale na brak apetytu nie narzekają.
-
Eh... mam nadzieję, że to naprawdę jak nasza grypa... Poza kaszlem nie widzę nic niepokojącego: jedzą normalnie, są raczej pogodne, może Bullet chętniej się wyleguje, ale jego kaszel najbardziej męczy:(
-
Już mamy komplet kaszlących psów - Buliś dołączył... Na szczęście Mańka już prawie nie kaszle a Sharuni się nie pogarsza :)
-
Moje też były szczepione. Podobno to jest jak z grypą, szczepienie nie chroni, tylko łagodzi... Znajomej psiak chorował jako szczeniak i dostawał... syrop prawoślazowy i dość szybko się wykurował. KK jest wirusowy, więc antybiotyk działa tylko osłonowo, dzisiaj zaczniemy dawać jeszcze syropek - zobaczymy jak zadziała.