-
Posts
1307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by hecia13
-
Kochani, moja matka chce oddać beagla, jest po 70-ce po operacji biodra i nie bardzo daje sobie radę z wyprowadzaniem. I ja i moja siostra mamy po 3 swoje psy i nie możemy go wziąć. Pies ma 11 lat, jest rodowodowy, w niezłej kondycji fizycznej. Niestety nie mam w tej chwili zdjęć, oprócz tego jednego: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-RcJ8g0EObnc/Uf-82ahEOjI/AAAAAAAADkU/S4bIBnKefSM/s640/fred.jpg[/IMG] Pies był tresowany, wystawiany (nie wiem jakie miał osiągnięcia, ale chyba nie najgorsze). Jest spokojny, nie jest agresywny, nie zwraca uwagi na inne psy. Jest nieco upasiony, bo był traktowany jak piesek kanapowy. Zaszczepiony, niestety niekastrowany, podobno jest za stary na to... Chodzi grzecznie na smyczy, nie ciągnie. Od lat je tą samą mokrą karmę - Animonda - bez komentarza, święty wet mojej matki tak zalecił.
-
Ja kupowałam baskerville'a w Karusku.
-
No mnie własnie też się bardzo ten kaganiec spodobał... Kupiłam Mańce na próbę, bo ten mały kosztował niecałe 40 zł, ale dla bokserów już są sporo droższe... a ja mam i chopo i maszera dla nich. Tak myślę na razie kupić jeden, one rzadko kiedy razem wychodzą, i zobaczymy :)
-
Postaram się, ale nie wiem czy mi się uda... Mańce w ogóle się nie da zdjęcia zrobić, ona chwili w miejscu nie usiedzi. Ale na tym filmiku widać rotka ziejącego. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=cBHiOZOAvmI[/URL] Nos wchodzi w wolne miejsce od góry, a dolna szczęka w miejsce od dołu. Mańka ma rozmiar 2 i rozdziawia się swobodnie. Tego może dobrze nie widać, ale tam jest naprawdę sporo miejsca :)
-
Te kagańce takie mają być. Pies otwiera pysk i nos idzie mu w górę, w tę dziurę. Mam baskerville'a dla Mańki, jest wizualnie jeszcze mniejszy w stosunku do pyska niż Twój, a ona rozdziawia się prawie na całą szerokość, może swobodnie pić w nim i dostawać smaczki, no i oczywiście ziajać :D Dla mnie rewelacja, planuję kupić takie dla bokserów.
-
Dla mnie wniosek jest jasny, czy będzie noszony czy nie i tak może go dopaść... Wszystkie znane mi jamniki (w tym 2 moje własne) latały po schodach i dożyły późnej starości bez większych problemów z kręgosłupem, a jedyny noszony miał całkowity paraliż - na równej drodze pisnęła, upadła i już nigdy nie wstała.
-
A ja się ostatnio dowiedziałam, że mój Bullet to amstaff i morderca... To jest ten amstaff: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Hmsmb7Laf30/TZ389kbUdKI/AAAAAAAACIM/uHI6eHnpMA0/s640/100_9209.JPG[/IMG]
-
Niestety, a jak sobie wyobrażasz pochowanie "pod drzewkiem" psa w Polsce? Nawet we własnym ogrodzie nie możesz tego zrobić, bo to zabronione. A jak mieszkasz w mieście, w bloku i nie masz żadnej działki? Wybacz, ale ja musiałam odprowadzić za TM wyżła i 2 boksery. I co miałam zrobić?! Zakopać na trawniku?! Bez samochodu i bez działki zanieść na plecach do lasu, może zawieźć autobusem? Zastanów się przez sekundę, zanim coś takiego napiszesz...
-
Eh... takie życie :)
-
[B]Nutusia[/B], chyba nie myślisz, że FACET może mieć większy autorytet niż my?! My miziamy, dajemy jeść i kochamy, a oni co? :angryy: :evil_lol:
-
No tak też sobie pomyślałam, w sumie to dobrze, bo chociaż raz dziennie trochę sobie pobiega :) Bullet nie powinien za dużo biegać, bo ma problem ze stawami biodrowymi - wystarczy popatrzeć jak chodzi: kręci dupskiem jak baletnica i ma bardzo krótki wykrok tylnych nóg (jak biega, to przodem kłusuje, a zadem galopuje) i żeby uniknąć kłopotów w przyszłości jest zalecenie weta, aby za bardzo go nie forsować. Mańka-wariatka na razie nie jest spuszczana za często, bo to klasyczny podbiegacz, poza tym na widok innego psa głuchnie natychmiast i nawet smakołyki nie pomagają, zatem pozostaje nam 8m flexi.
-
Przeżyłam dzisiaj szok... Ponieważ Gośka jest unieruchomiona w domu (poślizgnęła się na błocie i zwichnęła łokieć, a do tego zerwała więzadła w kolanie i jest w gipsie :crazyeye:) z psami wychodzi ostatnio mój syn. Zabiera Sharę i Bulleta razem, i one chodzą bez smyczy, nie atakują żadnych psów, w ogóle nie zwracają na nie uwagi. Dzisiaj widziałam to na własne oczy! Słuchają go, są grzeczne, jakby odmienione. Czyżby to była kwestia tego, że on jest facetem? Mnie tak nie słuchają...
-
Straszne :-( Taki bezmiar psiego nieszczęścia wokół... Każde wejście na FB to kolejna trauma. I bezsilność, i żal, że już nie ma miejsca na kolejną psią biedę :placz:
-
[quote name='Alicja'] Nie wiem czy czytałaś ....Kuleczka _Szpuleczka , biała boksia Dominiki nie żyje :placz:[/QUOTE] Nie wiedziałam... co się stało?! :-(
-
Wiecie co, nie mogę się oprzeć napisaniu pewnej refleksji, która do mnie przyszła po przeczytaniu wątku o kolejnej oszustce grasującej tu na dogo... i na potęgę usypiającej powierzone jej psy. Po raz kolejny przekonuję się, że nie można wpłacać pieniędzy na psy prywatnym osobom. [B]Przepraszam te osoby, które są uczciwe i naprawdę pomagają!!!!![/B] Ale na jedną uczciwą osobę może się trafić 5 oszustek. Może jednak należałoby załatwiać takie sprawy przez fundacje i to takie naprawdę sprawdzone. Zobaczcie co się dzieje, ta osoba stworzyła kilka profili, pisała posty jako jedno wcielenie na wątkach drugiego, jedno ze swoich wcieleń uśmierciła, w głowie się nie mieści. Odradza się jak feniks z popiołów i dalej oszukuje i kłamie. Coś trzeba chyba zmienić, żeby ukrócić takie praktyki...
-
Witamy :loveu:
-
:kociak: Koty to małe tygrysy, nie można z nimi zaczynać :loveu:
-
Znalezione na FB: [QUOTE][COLOR=#808080][FONT=lucida grande]Kości dla psów to odrobine rozleglejszy temat. Mogą być gotowane, surowe, drobiowe, wieprzowe czy wołowe. I tak kości drobiowe ugotowane są niesamowicie niebezpieczne ponieważ łamią się w taki sposób, że tworzą się ostre krawędzie co może spowodować poważne uszkodzenie jelit. Kości mogą utknąć w przełyku, wtedy tylko szybka specjalistyczna pomoc może uratować życie czworonoga. Żadnych kości pod żadnych pozorem nie powinny jeść psy chore, szczególnie na wątrobę.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#808080][FONT=lucida grande]Wszystkie rodzaje kości często powodują zaparcia, ale to nie tylko dyskomfort dla psa ale przede wszystkim zagrożenie życia. Tak było w przypadku psiaka, którego zdjęcie rentgenowskie widzimy u góry. Najadł się on kości wieprzowych gotowanych i doszło do niedrożności jelita. Nie potrafił się wypróżnić, strasznie się męczył. Oczyścić jelita można było tylko operacyjnie.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#808080][FONT=lucida grande]Żadnych kości pod żadnych pozorem nie powinny jeść psy chore, szczególnie na wątrobę.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#808080][FONT=lucida grande]Pamiętajmy kości są słabo trawione przez psy ich podawanie nie dostarcza żadnych wartości odżywczych, więc po co ryzykować zdrowie i życie naszego pupila?[/FONT][/COLOR][/QUOTE] Eh... Oczywiście o barfie ani pół słowa :mad:
-
Hehe, ja też drażnię Stefana, on mnie wtedy łapie zębami za rękę i trzyma, nie daj Boże wtedy próbować się wyrywać :evil_lol:
-
Hehe, te zdjęcia są dla uczestników tej imprezy, a oni widzieli, że był problem coby Sharunię rozruszać (najpierw było gorąco, a potem padał deszcz). Faktem jest, że Shara jak się nakręci, to potrafi swoimi szczerbatymi ząbkami podszczypywać i Olka najczęściej pada ofiarą - przy czym sama jest sobie winna, bo ją drażni :eviltong:
-
Straszliwa i krwiożercza :evil_lol:
-
Ja się też nie boję. Moje psy wcinają mielonki z mięsnego, czasem dodaję im do ryżu, uwielbiają to.