-
Posts
1307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by hecia13
-
[quote name='Delph']Nie mam pojęcia co było przyczyną, sunia była znaleziona, więc na pewno wcześniej jacyś ludzie doprowadzili do tego, że zachowuje się tak a nie inaczej. Oczywiście że szarpanie jej na kolczatce odpada, bo wtedy pańciostwo straciło by rączki :diabloti: Zresztą suka pewnie dałaby sobie założyć kolczatkę tylko raz, tak jak było z kagańcem. Właściciele do strachliwych nie należeli, mężczyzna stanowczy, kobieta też nie z tych wydelikaconych, ale chyba nikogo nie dziwi, że nabrali do psa dystansu, widziałam blizny na rękach właściciela aż po barki. Oni próbowali na różne sposoby, smakołykami, stanowczym postępowaniem itd. Suka nie jest zastraszona, nie boi się ich, z daleka widać, że jest pewna siebie, to nie były paniczne ataki przerażonego psa. Po prostu to jest jeden z tych przypadków, które naprawdę są ciężkie i tutaj zrobiłabym wyjątek i oddała psa w ręce kogoś w typie Millana, kto by się nie bał pogryzienia i potrafił reagować odpowiednio na ataki. Natomiast nie powinni pokazywać tego w tv, bo później mamy takie historie jak w zeszłym tygodniu na warszawskim osiedlu pod klatką mojej koleżanki. Właściciel po będąc "pod wpływem" po raz kolejny postanowił dać swojemu owczarkowatemu psu "nauczkę", wieszając go właśnie na kolcach i szarpiąc. Pies próbował się wyrwać, był przerażony, zaczął warczeć ostrzegawczo, ale facet tylko nasilił szarpanie. W efekcie psa musieli odciągać przechodnie a facet odjechał karetką do szpitala, pies porozrywał mu nadgarstki. Niestety schronisko psa nie przyjęło, a przerażona żona właściciela pojechała go uśpić. Zanim do tego doszło próbowałam znaleźć dla niego jakieś tymczasowe schronienie (właścicielka oddała by mi psa), niestety nie udało mi się i dlatego coś mnie trafia jak wyobrażę sobie ile osób będzie teraz testowało kontrowersyjne metody na swoich psach, nie biorąc pod uwagę, że każdy pies jest inny i to, co jednemu pomoże drugiemu może zniszczyć psychikę.[/QUOTE] No tak, tylko tak naprawdę to my nie wiemy, co się dzieje z psami "szkolonymi" przez Millana, bo brakuje dalszego ciągu... A sądząc po jego metodach, szkolony przez niego pies będzie go słuchał ze strachu, ale czy będzie słuchał właściciela? Czy nie przeleje potem na niego agresji? Być może ta suka, o której mówisz to własnie ofiara takiego Millana? A co do nieodpowiedzialnych ludzi... eh nawet nie chce mi się pisać, ale moi właśni rodzice po dwóch jamnisiach wzięli sobie na stare lata (w okolicach siedemdziesiątki) bigla - bo taki ładny i nikt takiego nie ma (wszystko opada, ręce, cycki i liście). Szkolili go pod okiem pani trenerki i wszytko byłoby ok, gdyby nie to, że na wszystko mu pozwalali i pies szybko się nauczył, że oni niczego od niego nie wymagają. Co roku wyjeżdżają na wakacje na Mazury i tam pies im ucieka. Żeby zapobiec ucieczkom, pani trener poleciła im obrożę elektryczną... Po pierwszym użyciu pies padł na ziemie z drgawkami i pianą na pysku... Oczywiście więcej jej nie użyli, na szczęście a psu nic złego się nie stało. A morał? Pani trener (bardzo znana w Warszawie) poleciła dwójce starszych ludzi coś, co mogło psa zabić...
-
[quote name='Pies Pustyni'] A w zasadzie chodzilo o to,ze pies poddawszy sie lezal,a Cesar przytrzymywal go rekoma.[/QUOTE] Gdzie masz tak napisane - nie obejmował go miłośnie rączkami za szyję, tylko brutalnie przyciskał podduszając do podłoża, chwilę wcześniej trzymał go w powietrzu za obrożę i pies wisiał jak na stryczku. Raczej mu obroży w międzyczasie nie zdjął. Nic tam nie ma na temat poddania się, wszystko sugeruje brutalne traktowanie. Poza tym wszystko jest na filmie. To dla jasności. Czytaj ze zrozumieniem. [B]Delph[/B], a jaka byłą przyczyna takiego zachowania? Z tego co piszesz państwu zabrakło zdecydowania i wyraźnie bali się suki. Psy doskonale wyczuwają, że ktoś się ich boi. I taki pies na pewno wymaga regularnej i zdecydowanej pracy, a nie brutalnego traktowania kolczatką czy obrożą elektryczną, bo to tylko agresję wzmaga.
-
[quote name='Pies Pustyni']Pies byl przytrzymany za szyje. Obroza zaciskowa,a nie elektryczna. Mialem juz sie tu nie wtracac,ale chcialem jeszcze tylko pozdrowic [B]wilczek007[/B] i [B]nykea[/B].[/QUOTE] Nie czepiaj się, za szyję gołymi rękami? Widziałeś film, wieszał go na obroży a nie trzymając rękami chyba, nie? To się nazywa skrót myślowy. Jakbym w swojej pracy wszystko dosłownie tłumaczyła, to bym chyba robotę straciłą... Oczywiście, że zaciskowa - nie bardzo miałam czas, żeby dokładnie sczytać. A elektryczne też stosuje i to bardzo często.
-
Dlatego behawioryści są potrzebni. Przecież nie każdy musi się znać. Ale behawioryści z prawdziwego zdarzenia a nie medialnie wykreowane "gwiazdy" o mentalności latynoskiego macho (ja tu jetem panem). Zawsze można poszukać kogoś obok siebie. Ja miałam problem z moim poprzednim psem, był niewidomy i miał bliżej niesprecyzowane schorzenia neurologiczne, ale na początku pobytu u nas był sprawny i pełen energii - okropnie ciągnął na spacerach i był agresywny do wszystkiego co się ruszało, łącznie z suczkami i szczeniaczkami. Wiedziałam, że nie dam sobie sama rady, więc zaczęłam szukać w Internecie, napisałam do kilku szkół i od razu wiedziałam komu zaufać. Nie temu, który od razu pisze o kasie, narzeka, że niewidomy pies się nie nadaje do szkolenia, ale osobie, która chce psa poznać, pokazać, co potrafi i dopiero wtedy ewentualnie zająć się jego wychowaniem. I tak trafiłam na osobę, która pokazała mi jak można psa nauczyć wszystkiego bez krzyku, szarpania i niepotrzebnego stresu. Bez rażenia prądem, podduszania, wykańczania psa fizycznie na bieżni, spokojnie i powodując, że pies się nas nie bał, był zadowolony, na nikogo się nie rzucał, nie ciągnął i przestał być agresywny (na to akurat częściowo pomogła kastracja :) ) Dlatego stałam się zwolenniczką metod pozytywnych i uwierzyłam w ten sposób szkolenia.
-
[quote name='nykea']No i po raz klejny brak czytania ze zrozumieniem. Po pierwsze jestem kobieta, po drugie napisalam ze metody mi sie nie podobaja i sama ich nie bede stosowac. Ale to nie zmienia faktu ze mnie wkurza jak ktos sobie cos interpretuje tak jak mu sie podoba. Mozna dyskutowac na temat metod i generalnego pomyslu na szkolenie, ale nie mozna sobie wyciagac tego co nam sie podoba/nie podoba z kontekstu. To tak jak zwolennicy teorii domiacji twierdza ze pozytywny trening to bezmyslne nagradzanie psa za cokolwiek. Prowadzac dyskusje ktora ma cos osiagnac nalezy stosowac sie do ogolnie przyjetych zasad i troszke glebiej poznac cos co sie krytykuje. Inaczej zamieni sie to w liste wyzwisk i wzajemne obrazanie sie. [B]Wilczek007[/B], kazdy pozytywny trener powie Ci to samo. nie puszczac psa na tak gleboka wode. Zaczac malymi kroczkami zblizac sie do tego co wywoluje agresje, stopniujac bodzce i starajac sie skupic uwage psa na sobie. Generalnie cel jest ten sam, "wybic psa z tybu agresji", tylko pozytywny trener bedzie to robil tygodniami, nie narazajac psa na wielki stres, a Cesar od razu konfrontuje psa z jego lekiem i wymusza zachowanie ktore jemu odpowiada.Czym innym jes oczywiscie kiedy pies bez powodu ( lub nieznanego powodu) Cie atakuje jak w Twojej historii z amstafem z schronisku, w takiej sytuacji mysle ze kazde chwyty sa dozwolone, zycie i zdrowie jest wazniejsze. Ale tu masz do czynienia ze sztuczna sytuacja, ktora Cesar celowo stwarza, wiedzac jaka bedzie reakcja psa. To jest podstawa jego metody, stworzenie sytuacji w ktorej pies traci nad soba kontrole i wtedy "praca" nad nim.[/QUOTE] Z całym szacunkiem, ale "metody" Millana to żadna praca, tylko medialne sztuczki. Filmy są montowane, kontrowersyjne akcesoria skrzętnie chowane, a ewentualne porażki pomijane milczeniem. Millan znalazł sobie doskonały sposób na zbijanie kasy, tak naprawdę ten facet nie ma żadnej wiedzy behawiorystycznej - jest dobrym showmanem i National Geographic świetni to wykorzystuje.
-
Trochę prawdy na temat Millana: [QUOTE]Several instances of cruel and dangerous treatment that are promoted as acceptable training methods have been recorded by the American Humane Association. For example, in one episode an unruly dog was held down by its neck after having been hung by a tight collar at the hands of Millan. This would have partially cut off the blood supply to the dog’s brain and partially asphyxiated the animal. If a member of the public were to be seen treating their dog in such manner they would be prosecuted for animal abuse. President of the Animal Protection Services for the Society, Bill Torgerson, DVM, MBA noted that the safety of a woman with a GSD was jeopardised in one episode by the use of an electric shock collar. The tormented dog redirected its aggression to its owner biting her arm. Television audiences never saw Millan attempt to modify the dog’s behaviour by causing pain. In fact a television producer, Floyd Suarez sued Cesar Millan for injuries that his dog allegedly sustained whilst having behavioural training at Millan’s facility. Suarez says that his dog was overworked on a treadmill and suffered from the use of a choke collar. Suarez found his dog bleeding from the nose and mouth, gasping for breath in an oxygen tent. The dog also had severe bruising to his rear inner thighs.[/QUOTE] Dla nieznających angielskiego: [QUOTE]American Humane Association zarejestrowało kilka okrutnych i niebezpiecznych przypadków postępowania, które promowane są jako dopuszczalne metody szkolenia . Na przykład w jednym z odcinków Millan przyciskał niesfornego psa do ziemi przy pomocy obroży, po uprzednim powieszeniu go w powietrzu również za obrożę. W konsekwencji dopływ krwi do mózgu psa został częściowo odcięty i pies został podduszony. Jeżeli ktokolwiek zobaczyłby takie traktowanie swojego psa, sprawca natychmiast zostałby oskarżony o znęcanie się nad zwierzetami. Prezes organizacji Animal Protection Services for the Society, Bill Torgerson, DVM, MBA opowiada o kobiecie z GSD, której bezpieczeństwo zostało narażone w jednym z odcinków z powodu użycia obroży elektrycznej. Rażony prądem i maltretowany pies przeniósł na nią swoja agresję i usiłował ugryźć ja w rękę. Telewidzowie nigdy nie widzieli prób modyfikacji zachowań psa przez powodowanie przez Millana bólu. Producent telewizyjny, Floyd Suarez pozwał Millana za obrażenia, poniesione przez jego psa podczas behawioralnego treningu u Millana. Suarez twierdzi, że jego pies był za mocno eksploatowany na bieżni i cierpiał z powodu używania obroży elektrycznej. Suarez zauważył, że pies krwawi z nosa i jamy ustnej, próbując złapać oddech w namiocie tlenowym. Pies miał również silne zasinienia wewnętrznej części ud.[/QUOTE] źródło: [url]http://www.dogtrainingtoys.com/dog-psychology/cesar-millan-dog-whisperer-faces-criticism[/url]
-
[B]sugarr[/B], dokładnie tak, to są właśnie te "kontrowersyjne" metody. To są metody skuteczne, a owszem, ale zamiast ufnego przyjaciela, który wykonuje nasze polecenia bo na ufa i wie, że jesteśmy jego towarzyszem, mamy zestresowanego i przerażonego psa sprowadzonego do parteru i sponiewieranego. Ciekawa jestem ile razy ten facet został pogryziony kiedy wyłączyli kamerę. A te "trudne przypadki" to on sam tworzy takimi metodami.
-
[quote name='Vion']Duszenie? Prosze o link do odcinka bo sobie nie przypominam. Razenie pradem?? Gdzie?? Masz na mysli obroze? One nie sa elektryczne, one wibruja jak telefon komorkowy zeby odwrocic uwage psa. Znecanie? Skrajny sadyzm? Gdzie? Konkretne przyklady bym prosila. Brak wyobrazni byc moze ale napewno nie w temacie psow. Nie musisz sie z jego metodami zgadzac ale z twojego opisu wyglada jakby w swoich programach lamal prawa zwierzat.A tak nie jest. [/QUOTE] Proszę uprzejmie: [url]http://www.youtube.com/watch?v=bi3ve9sWslI[/url] [url]http://www.youtube.com/watch?v=eQUegRGo0kw[/url] [url]http://www.youtube.com/watch?v=hpcNOwbRyOE&feature=related[/url] To co widzisz w telewizji, to efekt dobrego montażu. I nie łudź się, że to są "wibrujące" obróżki. To są zwykłe obroże elektryczne. Tylko w programie ten "macho" chowa nadajnik skrzętnie do kieszeni, żeby nikt go nie zobaczył. Duszenie psa aż do utraty przytomności to dla ciebie też nie jest łamanie praw zwierząt? Net jest pełny niezmontowanych filmów pokajazujących jak naprawdę działa Ceasar...
-
Ta, czekam na panią, aż się pojawi, dziś już wzięłam telefon rano, ale jej nie było... No nic mam nadzieję, że będzie jutro, i albo szuka psu domu albo zostawia sobie. Przyznam się, że jestem trochę zła, bo zawracam ludziom głowę, a pani nie ma. No ale może to z powodu weekendu. Będę was informować, jak się sprawa rozwija.
-
Ciągle się mijamy, albo nie mamy aparatu, albo znów pada... W każdym razie sprawa jest wciąż aktualna. Najwyżej następnym razem pstryknę ją telefonem :)
-
[quote name='M@d']1) Stawki ustala klinika, a nie lekarz. 2) Ja nie jeżdżę na SGGW tylko do Animy. Ostatni raz byłem w Lipcu 2010 na rutynowej kontroli wyników krwi. Wielokrotnie nie zapłaciłem nic, bo dr. Lenarcik obejrzał psa, zlecił dodatkowe badania i kazał przyjść z wynikami. 3) Moja pierwsza styczność z dr. Lenarcikiem za czasów poprzedniego psa wynikła z tego, że pies rzygał i s..ł krwią, a przez kilka tygodni kolejne 2 kliniki badały, "przejmowały się", podawały leki - sterydy które wygaszały zapalenie na kilka dni, a za max. tydzień zapalenie wątroby wracało i pies robił się coraz słabszy ... Ta wizyta zaledwie kilka minut, ale decydujących dla życia psa ... dr. L. zerknął w wyniki i powiedział, żeby błyskawicznie zbadać amoniak we krwi i wrócić od razu z badaniami. I BINGO! Amoniak 250 przy max. normy = 50 !!! Dzięki temu można było zacząć leczyć psa, a nie tylko dławić objawy ... 4) o tym jak Lenarcik uchronił mojego obecnego psa od brania Luminalu (diagnoza innego weta - padaczka) pisałem już wcześniej. BTW - Wszyscy jesteśmy ludźmi wet też... Może mieć gorszy dzień ... A bywa, że wyniki są tak oczywiste, że same one wystarczają do postawienia diagnozy... Zbyt mało wiem o sprawie aby się wypowiadać w sprawie Twojego Madziar 86 przypadku. Ja w każdym razie od wielu lat korzystam regularnie z jego usług i nigdy nie spotkałem się z tego typu sytuacją.[/QUOTE] Popieram w 100%!!! I faktycznie - stawki ustala klinika a nie lekarz.
-
Spotykam na spacerach panią z młodą suczką w typie pointera, biało czarną. Pani otrzymała informację o suni, która stała przez długi czas przywiązana na klatce w bloku, zaplątana w smycz. Ulitowała się nad biedulką i zabrała do domu. Niestety, sunia to żywioł, a pani nie bardzo może pozwolić sobie na bardzo długie spacery ani nie może suni spuścić, bo nie słucha się i nie wraca. Poza tym boi się ulicy i nie można się z nią wybrać np. do parku, bo strasznie panikuje po drodze. Pani myśli o znalezieniu jej nowego domu, najlepiej u kogoś, kto wie jakie są potrzeby rasy. Obiecałam jej pomóc, dlatego zakładam ten wątek. Dziś córka postara się zrobić jej zdjęcia na spacerze. Może uciekła komuś, a ktoś inny przywiązał ja na schodach? Tak się łudzę, bo jesli to kolejna ofiara wakacji to... nóż się w kieszeni otwiera :mad: Kochani, pomóżcie - w razie czego poproszę panią o telefon kontaktowy i podam na PW.
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
hecia13 replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
A ja znam ludzi, którzy mają dom z ogrodem, ale psów do ogrodu nie wpuszczają :( bo nie chce im się potem sprzątać, bo kopią dziury, bo etc. etc. Psy mają ogrodzony wybetonowany wybieg z budą i tam siedzą 24h na dobę... Czasem są wyprowadzane gdzieś dalej. To ja już wolę psa w bloku regularnie wyprowadzanego i w stałym kontakcie z człowiekiem. -
[quote name='madziar86']Dziwne, nawet bardzo. Czytałam wypowiedzi, wszystkie na temat dr Lenarcika były wspanałe, pozytywne. A jak pojechałam byłam bardzo rozczarowana... 30 zł za wizyte a 120 to taka spora różnica... Może dr wpadł w rutynę albo samozachwyt... [/QUOTE] Raczej nie, myśmy do niego jeździli w okresie ostatnich 5 miesięcy, to nie jest stara sprawa :) Dinuś odszedł 16 lipca. Ja myślę, że może problem polegał na tym, że pojechaliście tam, gdzie byli studenci. Może w innej atmosferze w klinice Anima byłoby inaczej. Nie wiem, ja będę go zawsze i wszystkim polecać jako wspaniałego człowieka i doskonałego lekarza. I tak też odbierają go inni, przynajmniej ci, którym go poleciłam i z którymi potem rozmawiałam. I jeśli zajdzie taka konieczność (tfu, odpukać!) to z obecnym psem też na pewno do niego pojadę.
-
Myślę, że pewne rzeczy wymkneły się spod kontroli. Tu przecież nie chodzi o [B]chodzenie z psem na cmentarz na spacer[/B], tylko [B]przejście przez cmentarz[/B], a to są zasadniczo różniące się kwestie. Przecież raczej nikt na cmentarz na spacer z psem nie pójdzie...
-
[quote name='madziar86']Czytając wypowiedzi niektórych, pojechałam do Pana wybitnego neurologa psiego dr Lenarcika. Mój pies od dłuższego czasu miał ataki podobne do padaczki. Powiem szczerze- NIE warto!!!! Ten człowiek nie zwraca uwagi na nic, tylko na pieniądze! Przy studentach obejrzał wyniki morfologii i stwierdził aby podawać psu mniej mięsa... Nawet nie dotknął się do psa... Nie zbadał go neurologiczne. Kazał zapłacić 120 zł za 10 min rozmowy przy studentach z której nic nie wynikało!! Odradzam, naprawdę, jesli kochacie swojego psa i chcecie mu pomóc, ma problemy neurologiczne polecam z całego serca Dr Matrę Labudę, która po uprzednim umówieniu się, przyjmuję w klinice w Warszawie na Powstańców Śląskich, nie patrzy na pieniądze tylko dokładnie wysłucha, obejrzy wyniki, zleci odpowiednie badania i przede wszystkim dokładnie zbada waszego psa i zaczne leczyć!!!![/QUOTE] Bardzo dziwne jest to co piszesz... Mój Dinuś [*] był pod opieką dr Lenarcika przez pół roku ciężkiej neurologicznej choroby. Jeździliśmy do niego do kliniki Anima na ul. Różaną i wizyty kosztowały 30zł (oprócz pierwszej, kiedy dr Lenarcik zdiagnozował u Dina zapalenie ucha i pies dostał całą baterię leków). Dr Lenarcik to niesamowicie sympatyczny i mocno przejmujący się losem psa człowiek... Nasz pies był niewidomy, miał uszkodzony układ przedsionkowy, błędnik, a w końcu i rdzeń kręgowy. Dr Lenarcik zawsze dokładnie go badał, próbował wszystkiego, niestety dla Dinusia było już za późno... poprzedni właściciele całkowicie zaniedbali jego leczenie. Ja z czystym sumieniem mogę dr Lenarcika polecić, i jedno mogę powiedzieć z całą pewnością - na pewno nie jest naciągaczem i nie patrzy na pieniądze. Myślę, że 30 zł za wizytę z dokładnym badaniem psa to nie jest drogo. Polecałam dr Lenarcika wszystkim znajomym i wszyscy byli mi bardzo wdzięczni. Nikt o nim złego słowa nie powiedział...
-
[B]jostel5 [/B]- miałam kiedyś takiego wyżła, jak twój w awatarze. Był z nami 14 lat... Po jego odejściu nie mieliśmy psa przez 9 lat, aż pojawił się Dino. Teraz wiem, że to było za długo... Dlatego jest Marika :)
- 317 replies
-
- adopcja bokserów
- boksery
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Ja jeszcze nie mogę wstawić Mariki do awatara... jakoś tak za szybko mi się wydaje... Ale adopcja jej była doskonałym pomysłem, bo dłuższe rozpamiętywanie czy aby na pewno zrobiliśmy wszystko, może można było coś jeszcze i do tego w konfrontacji ze stanem Dinusia i świadomością, że te leki które brał z dnia na dzień ten stan pogarszały... Zresztą o czym ja tu mówię? Pewnie każdy ma takie doświadczenia albo z chorym albo starym psem... A taka radosna i wesołą psina i świadomość, że może daliśmy jej to co ja mogło spotkać najlepszego to najlepsze lekarstwo na smutki :) Moja córka, która jeździła po Marikę, widziała Trini i strasznie ubolewała, że nie możemy jej też wziąć. Podobno Trini chciała z nimi wsiąść do samochodu a potem stała smutna i patrzyła jak koleżanka odjeżdża... Gdybyśmy tylko mieli warunki, ale niestety i mieszkanie nie za duże i jeszcze w domu kot i fretka i żółw :shock:
- 317 replies
-
- adopcja bokserów
- boksery
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='andegawenka']Dzieki Heciu, myślałam że zechcesz odsapnąć troszkę po chorobie Dinulka. Tak się cieszę, życzę Ci duuuuużo pociechy z Mariki....:multi::Rose: Trini, zdrowiej maleńka...[/QUOTE] Dinula nikt nam nie zastąpi :( Ale tyle bied czeka na domki i na swoich ludzi... Nie można pozwolić, żeby domy były puste, a taki radosny i całuśny psiak to najlepsze lekarstwo na smutek :) Niech Trini też kogoś uszczęśliwi - musi szybko dojść do siebie i tego jej życzymy z całych sił :) :Rose:
- 317 replies
-
- adopcja bokserów
- boksery
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='andegawenka']Kapselku, domysliłam się...w pracy też wiedzą po moich ochach i achach:multi:[/QUOTE] :sweetCyb::bigcool: pozdrowienia od Mariki, Maryśką zwanej :lol:
- 317 replies
-
- adopcja bokserów
- boksery
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
hecia13 replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
[quote name='CarolineS']Dlatego właśnie nie można odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie postawione w temacie ; ][/QUOTE] Dokładnie tak... -
[quote name='Kapsel']To druga dziś CUDOWNA WIADOMOŚĆ, :Cool!::Cool!::Cool!: hura!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Lepszego znaleźć nie mogła :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Czy Andegawenka wie??? :crazyeye::crazyeye::crazyeye:[/QUOTE] Jeśli czyta ten wątek to powinna wiedzieć :D Jaka ładna Trini z łapką bez tego świństwa :loveu::multi:
- 317 replies
-
- adopcja bokserów
- boksery
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='Kapsel']Heciu, to Ty???? :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: adoptowałaś Marikę ???? :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye:[/QUOTE] Ano ja :D Niestety Dinuś odszedł za TM a sama wiesz chyba, że nie da się żyć bez psa, a szczególnie boksia. Dlatego szukałam jakiejś bidy i jak zobaczyłam Marikę to wiedziałam, że to ona :)
- 317 replies
-
- adopcja bokserów
- boksery
-
(and 3 more)
Tagged with: