Jump to content
Dogomania

hecia13

Members
  • Posts

    1307
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by hecia13

  1. Dokładnie to samo było mówione na temat Maryśki, a ona po wyjściu z DT tak poleciała za kotami, że aż obrożę rozerwała :D W domu też próbowała naszą 15-letnią kocicę gonić, biedna uciekła na klatkę fretki i siedziała tam ze 2 tygodnie i tylko ukradkiem przemykała się do kuwety. A to kocica, która w ogóle nie zna kotów, tylko psy... No a one w końcu razem były :D
  2. [quote name='Ati']mamy ja na wyzlach i na zaprzegowym , ale jak sie ja ogosi , to trzeba dac jakis kontakt do osoby co udzieli info[/QUOTE] Zapytam panią jak ją spotkam, czy mogę podać jej telefon. W razie czego wyślę ci kontakt do niej na PW.
  3. [quote name='Ati']a jaki kontakt w razie czego?[/QUOTE] Jakby co pisz do mnie na PW, a ja powiem tej pani co i jak :) Co za ludzie, adoptowali a potem przywiązali na klatce na smyczy, ona mało się nie zadusiła, była podobno cała zaplątana... Czyli ona miałaby teraz ok 8 mies. I tak się zachowuje, poza tym boi się ludzi których nie zna, szczególnie mężczyzn i chłopców. Kiedyś podszedł do nas taki mniej więcej 12-13 latek i chciał ją pogłaskać, a ona wpadła w panikę... Strasznie mi jej żal, miała szczęście, że trafiła na tę właśnie panią, bo ona jej nie da krzywdy zrobić... Tylko trochę już nie daje rady z takim żywiołowym psem. Chociaż ostatnio opowiadała, że ona się już trochę w domu wyciszyła, ja myślę, że może poczuła, że tu zostanie i nikt jej nie będzie krzywdził.
  4. [quote name='Ati']jak sprawa suczki, zostaje?[/QUOTE] Na dzień dzisiejszy tak, ale pani dalej twierdzi, że gdyby się trafił naprawdę dobry domek, najlepiej z ogródkiem i innym pieskiem, to pani jest gotowa sunię oddać. Ale domek musi być dobrze sprawdzony. Więc jakby ktoś z takimi warunkami chciał sunię, to można się dowiadywać :D Tu trochę więcej zdjęć suni: [url]http://picasaweb.google.pl/hecia13/Inne#[/url]
  5. [quote name='andzia69']hmm... teoria dominacji jak widzę...no z tym akurat się nie zgadzam - poza tym reszta rad jak najbardziej do zastosowania:) ps. moje psy wychodzą pierwsze - bo mi tak wygodnie po prostu, śpią na łóżkach, grzebię w miskach i wyjmuję kiedy chcę (nawet w misce ligociaka:diabloti:) - ale większych problemów z nimi nie mam:) jak zrobią coś nie tak wystarczy, że ryknę na nie, a wiedzą o co biega... ja w problemie z sunią widzę problem Weroniki...a suni się to niestety udzieliło:([/QUOTE] Eh... teoria dominacji działa na mnie jak płachta na byka... Co za różnica, kto pierwszy wchodzi czy wychodzi. A w misce nie grzebię, bo sama nie chciałabym żeby mi ktoś w talerzu grzebał i nie widzę żadnego powodu, żeby to robić...
  6. No to czekamy na relację...
  7. Drżący tył też nie jest zdrowy. Eh, biedaczek... Ja jestem wyjątkowo uczulona na te neurologiczne sprawy, bo wiem jak to może szybko pójść... :( Oby to było coś innego i wyleczalnego. Taki jest śliczny
  8. [quote name='Agnezia']Właśnie dostałam telefon, że Trini przyjedzie dopiero jutro. Transport się opóźnił więc z szaleństwem musimy zaczekać.[/QUOTE] Oj tam będziemy czekać... Już balujemy!!
  9. [quote name='andegawenka']...przy nadczynności tarczycy jest wytrzeszcz, ale u psów nie wiem...[/QUOTE] pewnie też... [quote name='Kapsel']Jestem i ja. ;) Mnie zauroczyły właśnie te jego cudne oczyska :razz::loveu:[/QUOTE] No tak, ale to chyba nie jest zdrowy objaw.
  10. Mój Dinul miał pod koniec takie wytrzeszczone oczy, podobno dexaven coś takiego powoduje, ale tu chyba raczej coś innego... Chociaż z drugiej strony u Dinka było też podejrzenie guza mózgu, a porażenie łapki w ostatnich tygodniach życia zdawałoby się to potwierdzać, więc to mogło też być przyczyną :( Czy ten psiak ma jakieś neurologiczne problemy?
  11. [quote name='Agnezia']Germaine wyjechała i będzie dopiero w piątek. Ja bym Wam coś powiedziała o Trini ale potrzymam Was trochę w napięciu za karę, że mi jej nie wysłałyście :eviltong: [/QUOTE] Łomatko, dlaczego taka okropna jesteś??!!
  12. To taka kokieteria, niby na psa patrzy, ale tak naprawdę ciebie chce zaczepić:roflt::eviltong:
  13. [quote name='Martens']A mnie ostatnio do cholery doprowadzają przechodnie, zazwyczaj panowie w średnim wieku, którzy mi na psy gwiżdżą, cmokają, wołają... Nie wiem, co to ma na celu, skoro pies jest przy mnie na smyczy i przecież do nich nie podejdzie - żeby co, spojrzał, zaszczekal, pociągnął mnie w ich stronę? Żeby sprawdzić czy poleci do obcego? [/QUOTE] Eh ty niedomyślna... Oni twoją uwagę chcą na siebie zwrócić :)
  14. A ja cały czas mam wątpliwości... dopiero spotkanie z [B]diuną_wro[/B] mogą je rozwiać... Ale coś mi się wydaje, że... nie wiem, poczekajmy, nie uwierzę, dopóki ktoś osobiście nie zobaczy tej osoby i jej psa.
  15. Dajcie spokój, ten temat jest całkowicie bez sensu... Najlepiej zignorować, bo ta bezprzedmiotowa dyskusja się nigdy nie skończy. Ja już teraz zupełnie nie wierzę w istnienie tego psa. A troll ma doskonałą zabawę.
  16. Słuchajcie, ktoś mi podpowiedział, że owa Weronika1995 prawdopodobnie w ogóle nie istnieje, a my, głupie karmimy trolla!! Coraz bardziej zaczynam się skłaniać do tej tezy. Nie ma żadnego psa, ciotki się wkurzają, a ktoś ma doskonałą zabawę. Zastanówmy się, to co ten ktoś pisze to kompletny bełkot, wykluczające się nawzajem informacje, prowokowanie, etc.
  17. Łomatko, ale niektórzy mają rodziców... U mnie w domu rodzinnym były jamniki, teraz moi rodzice mają beagla (oboje po 70-ce!). W moim własnym domu najpierw był pies a potem dopiero dzieci. W tej chwili jest kot (15-letnia kocica, która jeszcze poprzednio psa pamięta), żółw czerwonolicy, fretka i pies - boksia adoptowana po śmierci naszego poprzedniego, niewidomego bokserka. Nie wyobrażam sobie domu bez psa i mam nadzieję, że moje już dorosłe dzieci będą tę tradycję kontynuować :)
  18. [URL=http://img841.imageshack.us/i/1007796.jpg/][IMG]http://a.imageshack.us/img841/8034/1007796.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img819.imageshack.us/i/1007806.jpg/][IMG]http://a.imageshack.us/img819/8360/1007806.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img148.imageshack.us/i/1007775o.jpg/][IMG]http://a.imageshack.us/img148/7505/1007775o.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img228.imageshack.us/i/1007802.jpg/][IMG]http://img228.imageshack.us/img228/4959/1007802.jpg[/IMG][/URL] Obiecane zdjęcia :D I teraz tak: pani się zaczyna wahać, bardzo się do suni przywiązała. Problemem jest to, że sunia robi małe demolki w domu i potrafi nasikać a pani jest sama i musi pracować, więc sunia musi trochę zostawać sama. Myślę, że to jest do wyeliminowania, tylko trzeba będzie poćwiczyć. Na razie pani prosiła, żeby zdjęcia zamieścić i poszukać jej ew. jakiegoś domu z ogródkiem. Jakby coś, to proszę o kontakt, przekażę pani i dalej już trzeba będzie z nią bezpośrednio rozmawiać. Ja tu robię tylko za pośrednika ;)
  19. Wiecie co, trafiłam na ten wątek i nie tylko ręce i cycki mi opadły, ale jeszcze i liście... Dla mnie sprawa jest jasna: panience piesek się znudził, przestał się podobać, pewnie chce "jolaska" albo "labladolka". Piesek nie jest taki jak koleżanek, ona go nienawidzi (napisała, że tylko czasami, ale ja myślę, że jest całkiem inaczej) pewnie wrzeszczy na niego a może i bije, więc nic dziwnego, że piesek jest coraz bardziej zestresowany. Ja myślę, że nie ma co jej namawiać na jakąkolwiek prace z sunią, bo to nie ma sensu. [B]Trzeba tam pojechać i tę nieszczęsną sunię zabrać od tej toksycznej smarkuli, zanim ją doprowadzi do stanu, z którego nie da się jej wyciągnąć!!![/B] Poczekajcie jeszcze trochę, a ona zacznie pisać, że sunia jest chora psychicznie i trzeba ją uśpić, albo, że już to zrobili, bo okazało się, że to choroba psychiczna. Albo, że się wyrwała i uciekła... Koszmar jakiś - [B]zabierzcie jej tego psa, zlitujcie się nad biednym stworzeniem!!! [/B][B]Samo jej się tak porobiło, z dnia na dzień[/B]. Kiedyś była świetnym psem - jasne, bo była małą puchatą kuleczką, której koleżanki zazdrościły, a teraz jest dorosła, trzeba się trochę nią zająć, koleżanki się śmieją, bo się boi, co za wstyd z czymś takim na spacery wychodzić, "[B]mam jej już dość[/B]". Co za koszmar!!
  20. [quote name='nykea']Nie odnioslam mojego postu do tego co Ty robilas ze swoim psem, bo jak sama napisalas bylo to 20 lat temu, przez ten czas duzo sie czlowiek moze nauczyc... ale generalnie o samo uzywanie kolczatek. Odnioslam wrazenie, ze piszac o osobach ktore wiedza co robia mialas na mysli typowe uzywanie kolczatki, kolcami do wewnatrz? [I]Edit: [/I]Sama uzywalam kolczatki 13 lat temu.[/QUOTE] Tak, oczywiście, kolce w dół i rozsądek, tudzież świadomość tego co się robi oraz stosowne umiejętności :) [quote name='Martens']To po co w takim razie chodził w kolczatce? Kolcami wywiniętymi na zewnątrz pies może łatwo pokaleczyć innego psa, człowieka, zaczepić się o coś, a funkcja wychowawcza żadna.[/QUOTE] Po co? Bo tak wtedy większość psów chodziła, bo akurat miałam kolczatkę, a może brak wyobraźni? [B]Martens[/B], czy ty myślisz, że ja pamiętam dlaczego coś było 20 lat temu? Dzisiaj jak sobie przypominam "wychowanie" tamtego psa to widzę jeden ciąg błędów popełnianych przez całe 14 lat :)
  21. [B]nykea[/B], to że mój pies chodził w kolczatce to nie znaczy, że był nią szarpany :D Kolce były wywinięte na zewnątrz. To taka dygresja :) Tak czy inaczej, zarówno kolce jak wieszanie na obroży, czy też duszenie w pozycji leżącej są złe, a szczególnie aplikowane przez ludzi, którzy albo nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć co robią... Dlatego medialne sukcesy takiego "szkoleniowca" są niebezpieczne. Dlatego stawiam na Victorię.
  22. Pani się nie pojawia :( Może znalazła suni dom, albo zdecydowała sie sama? Nie wiem, ale dajcie mi jeszcze czas do końca tygodnia, może się czegoś dowiem... Sunia jest śliczna, boję się, żeby nie trafiła do pseudo, nie mam pojęcia czy pani jest świadoma takiego niebezpieczeństwa...
  23. [quote name='Delph'] A jeśli chodzi o ostatnią Twoją uwagę: pies, którego niedawno miałam na tymczasie zaatakował (dwukrotnie) na dzień dobry bardzo dobrego szkoleniowca. Na szczęście był w kagańcu, bo już przy wejściu na pierwszy rzut oka szkoleniowiec wiedział co się święci i poprosił o założenie. Dzięki temu, że to szkoleniowiec z prawdziwego zdarzenia po chwili sytuacja była opanowana (bez przemocy oczywiście), psiak bez kagańca, super grzeczny i przymilny. Gdyby szkoleniowiec się przestraszył, wycofał, albo zrobił cokolwiek głupiego miałabym zamiast rozwiązania problemu pogłębienie go. A piesek delikatnie mówiąc malutki nie jest. Wtedy dziękowałam losowi, że przemyślałam dogłębnie sprawę i nie zaprosiłam jakiegoś uśmiechniętego człowieczka od metod pozytywnych, bo mogłoby się to kiepsko skończyć. [/QUOTE] I tu się zgadzamy. Uśmiechnięty człowieczek od metod pozytywnych to też jakaś porażka :) Nie popadajmy w skrajności. I dokładnie o to mi chodziło, o czym piszesz: dobry szkoleniowiec na pierwszy rzut oka wie co się święci i jest w stanie sytuację opanować bez przemocy. Kaganiec czasem też jest potrzebny. Kolczatka, owszem w rękach osoby, która wie co robi i nie robi psu krzywdy. Mój wyżeł 20 lat temu też chodził w kolczatce... Ale to nie jest rażenie prądem i duszenie, na litość boską.
  24. [quote name='Pies Pustyni'] A jesli chodzi o szczegoly,to obejrzyj sobie jeszcze kilka(nascie) filmikow,tylko postaraj sie bez takich emocji,a moze zauwazysz,ze Cesar zawsze tak samo przytrzymuje psa na lezaco bez wzgledu na to,czy jest tam obroza czy jej nie ma.On te psy przytrzymuje (niezbyt mocno acz zdecydowanie) za szyje.[/QUOTE] Bez emocji. Przytrzymywanie bez względu na to czy jest obroża czy nie kończy się identycznie - podduszeniem psa prawie do utraty przytomności. Ale nie chce mi się z tobą więcej dyskutować, bo widzę, że jesteś fanem Cesara i będziesz go bronił za wszelką cenę bez względu na to co on robi, a to nic do tematu nie wnosi. A ja się nie dam oszukać dupkowi, który udaje,że szepcze pieskowi na uszko, a w kieszeni naciska guziczki nadajnika od obroży elektrycznej. [B]Delph[/B], szarpią na smyczy za szyję, ale nie duszą, a to jest zasadnicza różnica. [QUOTE]Natomiast warto też wziąć pod uwagę, że nie wszystko jest czarne albo białe i jest mały procent psów, które wymagają innego podejścia, najczęściej przez błędy wychowawcze właścicieli. I wtedy powinien wkroczyć szkoleniowiec, który ma olbrzymią wiedzę, doświadczenie, wie co robi i może sobie pozwolić na stosowanie metod bardziej radykalnych. Jednocześnie doszkalając mocno właścicieli, żeby potrafili później psa poprowadzić sami. Utopia?[/QUOTE] W przypadku ludzi takich jak Millan raczej tak, bo on niczego nie uczy. Natomiast dobry szkoleniowiec, który, jak mówisz ma olbrzymią wiedzę, doświadczenie i wie co robi na pewno i psa nauczy i właścicieli też i to wcale niekoniecznie wywołując strach i ból. I dobrego szkoleniowca pies nie będzie raczej atakował, bo nie będzie miał takiej potrzeby.
×
×
  • Create New...