-
Posts
1307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by hecia13
-
[quote name='Martens']Jak widać jestem o połowę młodsza od Ciebie i... na szczęście o wiele mniej zgorzkniała - cieszę się, że wierzę w swoje ideały, w świetnych hodowców, których poznałam i są dla mnie wzorami do naśladowania (tak, istnieją naprawdę!), że jeszcze nie przeżarł mnie cynizm i przekonanie, że prawdziwą pasję rozwija się tylko dla kasy.[/QUOTE] Wierz mi, ja w żadnym wypadku nie jestem zgorzkniała :megagrin: Jakbyś to powiedziała moim znajomym, pękliby ze śmiechu ;) A to że masz ideały tylko ci się chwali i mam nadzieję, że je zachowasz przez najbliższe 20 lat, bardzo ci tego życzę :-D
-
[quote name='Martens']Dobry hodowca rozmnaża dla poprawy rasy, żeby wyhodowć piękne typowe psy, przede wszystkim, a jak na tym zarabia to cóż, miło, ale to powinna być sprawa drugorzędna. Przy małych (tanich w utrzymaniu) pieskach też zarobki są bez porównania większe niż przy dużych rasach, w których samo wyżywienie idą poważne pieniądze, a cena szczeniąt porównywalna do tych małych ras albo i niższa. Owszem, są też zarejestrowani hodowcy, dla ktorych liczy się tylko kasa, jest ich nawet wielu - ale nie wkładaj wszystkich do jednego worka na podstawie jednej zaślinionej do kasy baby chcącej rozmnożyć modną rasę, bo obrażasz wielu hodowców, dla których ewentualny zarobek jest na ostatnim miejscu, po zaangażowaniu w wychowanie pokolenia pięknych szczeniąt i osobistą satysfakcję ze swojej pasji. Są tacy, spotkałam niejednego.[/QUOTE] Nie rozśmieszaj mnie. Jeśli są hodowcy, dla których, jak piszesz [QUOTE]ewentualny zarobek jest na ostatnim miejscu, po zaangażowaniu w wychowanie pokolenia pięknych szczeniąt i osobistą satysfakcję ze swojej pasji[/QUOTE] to są w mniejszości. I nie mów mi, że 3 tys. złotych to [QUOTE]cóż, miło, ale to powinna być sprawa drugorzędna[/QUOTE] Nie wiem, ile masz lat, ale sprawiasz na mnie wrażenie osoby młodej i naiwnej (wybacz jeśli się mylę, nie zamierzam cię obrażać). Ja żyję na tym świecie prawie pół wieku i za dużo widziałam, żeby mieć takie złudzenia. Jeśli istnieją tacy ludzie, o jakich piszesz, to albo są to wyjątki, albo ci, których nazywacie "rozmnażaczami", czyli właściciele rodowodowych suczek, którym zamarzyły się szczeniaczki i kryją ją rodowodowym pieskiem, zazwyczaj raz, bo to kłopot, ale mają swoją satysfakcję, a szczeniaczki opddają za darmo, albo sprzedają za nieduże pieniądze, chyba, że złapią bakcyla, albo poczują kasę. Nikt mi nie wmówi, że hodowcy rozmnażają pieski dla satysfakcji, a nie dla kasy. A takich bab zaślinionych do pieniążków jest zdecydowanie więcej niż takich co to rozmnażają "dla polepszenia rasy" a te 3 tysiaczki, no trudno, jak zapłacisz to będzie miło, a jak nie to też dobrze, ewentualny zarobek to taki szczegół nieistotny, co tam tysiąc, dwa, czy trzy, takie grosze... [quote name='gimmedalight']Niektórzy strasznie się emocjonują pisząc posty na forum, co wprowadza tylko nerwową atmosferę. [/QUOTE] Święta racja:p Ale młodzi ludzie tacy są, że mają gorące głowy i zawsze rację ;)
-
[quote name='Martens']Bo niestety osoby rozmnażające bez dokumentacji rozmnażają dla kasy (...)[/QUOTE] A hodowcy rozmnażają ku chwale ojczyzny... Dajcie spokój, ja też nie jestem za pseudohodowlami, popieram hodowle, ale nie opowiadajcie bajek, że hodowcy nie chcą zarobić na szczeniakach, niby skąd takie astronomiczne ceny. Beagle moich rodziców krył suczkę pewnej hodowczyni, oczywiście, przez związek kynologiczny, pani aż się śliniła na przyszłe zarobki na szczeniakach i już się targowała o zapłatę za krycie. Ale suczka się nie zaszczeniła, ot, i przykrość...
-
Nie będę się z tobą kłócić, szczególnie, że już jamników mieć nie zamierzam (wolę duże psy, tamte to były psy "rodzinne" z czasów dzieciństwa i młodości ;P) Jednak nie zapomnę tej noszonej suńki, która nie mogła się ruszać, leżała tylko i patrzyła - był to nasz jedyny jamnik znoszony ze schodów.
-
[quote name='taks']No skoro masz doswiadczenie aż z dwoma (:evil_lol:) jamnikami to radzę jednak posłuchać mądrzejszych i nieco bardziej doświadczonych w prowadzeniu tej rasy;). Schody to dla jamnika żadna gimnastyka która niby wzmacnia mięśnie wokół kręgosłupa - to ekstremalne przeciążenie. Jestem jak najbardziej za ćwiczeniem , ruchem ale [U]w zakresie przystosowanym do jamniczej budowy[/U] . Biegi, wielokilometrowe nawet marsze, kopanie nor - tak, proszę bardzo ale NIE zeskoki a zwłaszcza ( jak to ma miejsce w wypadku schodów o ograniczonej głębokości stopni) z wymuszonym max. wygięciem kręgosłupa. To jak w ludzkim sporcie - nie zawsze i nie każdy wychodzi na zdrowie, zwłaszcza zbyt intensywne przeciążanie pewnych partii ciała kończy się zwykle poważnymi i nawracającymi kontuzjami.[/QUOTE] Te dwa podałam jako przykład. Jedno wiem na pewno - ta druga sunia cały czas była noszona - i co to dało? A ta pierwsza (i jeszcze poprzednia) skakały, chodziły po schodach, grube były (nie z mojej winy :)) i dożyły późnej starości bez problemów z kręgosłupem. W tamtych czasach (lata 60-70) nikt jamników nie nosił. Dopiero przy tej ostatniej były takie zalecenia (lata 90) i rezultat dość smutny. No ale przecież i tak każdy bedzie robił jak uważa... ;)
-
[quote name='Helga&Ares']"3 dni temu, jej "pan" zwrócił ją do schroniska. Nikt nie pamięta drugiego takiego przypadku, żeby adoptowany pies tak bardzo bał się swojego, no właśnie kogo... OPRAWCY! Sunia trzęsła się jak osika, skręcała się, wyrywała, skomlała, reagowała na swojego kata taką paniką, że pracownicy bali się, że dostanie zawału. "[/QUOTE] I jak ten s.... :mad:motywował oddanie suni? Tak bez słowa ja oddał, czy mówił jakieś kłamstwa :lmaa::x, bo prawdy na pewno nie...
-
Trzy w jednym:Horror,koszmar,tragedia-jutro kolejna rozprawa
hecia13 replied to BajkaB's topic in Już w nowym domu
[quote name='Divi'](...) Mogła ze zabrac z tamtad, karmiść je i dbać.(...)[/QUOTE] Albo chociaż spuścić z łańcucha... Wypuścić, oddać do schronu, cokolwiek!!! A ta ... (eh, nie będę nawet mówić tego co chcę) wolała zagłodzić :shake: -
Trzy w jednym:Horror,koszmar,tragedia-jutro kolejna rozprawa
hecia13 replied to BajkaB's topic in Już w nowym domu
[quote name='J_ulia']Mam wieści od Bajki!.Trwa nagranie reportażu o suni dla TVP. Będzie on w Teleespresie, Panoramie i Wiadomościach na TVP 1 i TVP 2!!! Cała Polska się dowie co ta kobieta zrobiła....[/QUOTE] To jest naprawdę dobra wiadomość!!! -
Trzy w jednym:Horror,koszmar,tragedia-jutro kolejna rozprawa
hecia13 replied to BajkaB's topic in Już w nowym domu
Pewnie za młodu była uczennicą podobnej nauczycielki... -
No ale sama pisałaś, że nie protestuje... Nie spotkałam jeszcze psa, który by protestował w fizjologu (chociaż pewnie są wyjątki :)) I nie wygląda wcale śmiesznie - raczej... dostojnie. I ma pełną swobodę otwierania paszczy :D
-
[quote name='Martens'] Ja osobiście uważam Barf za najlepszą możliwą dietę dla psa - gotowane lub suche dopuszczam jako możliwość, kiedy pies ma przykładowo alergię i nie ma możliwości skomponowania barfu z odpowiednich składników, tudzież dla osób mających gdzieś prawidłowe żywienie - wtedy lepsza już karma niż odpadki ze śmietnika.[/QUOTE] Dokładnie, to wszystko zależy od konkretnego psa i od właściciela. Mój poprzedni pies był żywiony wyłącznie surowym i gotowanym, wtedy jeszcze suchych karm w Polsce nie było. Mój obecny pies dostaje suchą karmę rano, po południu dostaje gotowane, surowizny nie tyka, nie wiem dlaczego (to pies z adopcji, nie wiem czym był żywiony wcześniej, ale jest dość młody a ma mocno zniszczone zęby więc chyba nie najlepiej) i jego ulubionym daniem jest ryż z mięskiem. Dlatego cały czas powtarzam - [B]nie wpadajmy w skrajności.[/B]
-
Babesja, zatrucie?! Pomocy co to jest? sunia mi się wykańcza
hecia13 replied to ziele77's topic in Weterynaria
[B]ziel77[/B] - okazało się, że mój pies ma zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie, dlatego nie chciał siadać i kłaść się! Brak apetytu też mógł być tym spowodowany, tylko nie rozumiem dlaczego nie chciał pić... W każdym razie to nie babesja :) -
[quote name='Martens']Bardzo niewiele? :lol: Mają niemal identyczną fizjologię calego organizmu jak i budowę przewodu pokarmowego...[/QUOTE] Niewątpliwie, ale nie żyją zgodnie z naturą. W naturze samica jest zapładniana co cieczkę, praktycznie nonstop ma młode, to taki przykład. Ja nie twierdzę, że suche i tylko suche, mój pies dostaje i suche i gotowane i surowe, twierdzę natomiast, że nie należy popadać w skrajności.
-
[quote name='dOgLoV']Nie sądze żyby psu było wygodnie w jakimkolwiek kagańcu , i nie chodziło mi w tym poście o wygodę a o wentylację ....[/QUOTE] Otóż mylisz się, zdecydowanie kaganiec fizjologiczny psu nie przeszkadza, a zatem musi mu być wygodnie :) A co do kupowania przez Internet, to poszukaj kagańca Maszer na allegro (to to samo co Chopo) i skontaktuj się ze sprzedawcą, jak podasz wymiary pyska, to ci na pewno doradzi.
-
[quote name='gops']u nas najbardziej lubianym slowem przez psy jest masz - wtedy pies cokolwiek by robil innego przylatuje i czeka co ciekawego dostane (czasami przypadkiem uzyte w rozmowie daje taki sam efekt) ;)[/QUOTE] O tak! To samo u nas, nie wolno wymawiać tego słowa, bo pies je ZAWSZE usłyszy i już jest :D Kiedyś miałam jamniczkę, przy której nie wolno było powidzieć słowa "zje" albo "zjeść" bo natychmiast się rzucała i gryzła w buty a potem galopowała do swojej miski i wypijała wodę :D
-
Oby, ale ten syn mi się nie podoba... Żeby nie było przykrych sytuacji, że on nie chciał, że się nie zajmie, ona wyjedzie, a on psa do schronu... A nie daj Boże pies okaże agresję wobec niego. Kochani, przepraszam za to czarnowidztwo, ale naprawdę już wiele takich sytuacji widziałam, nie chcę nawet o nich myśleć... Ten pies zasługuje na wszystko co najlepsze, tyle już przeszedł. Taki syn, który jest przeciwny, wygląda na osobę która nie lubi psów. Czy on mieszka z tą panią?
-
Babesja, zatrucie?! Pomocy co to jest? sunia mi się wykańcza
hecia13 replied to ziele77's topic in Weterynaria
Kurcze, mój pies ma podobne objawy, jest osowiały, nie je, nie chce pić, ale nie ma biegunki i sika normalnie. Nie chce się kłaść, siedzi albo stoi, chodzi słabo, sprawia wrażenie mocno osłabionego. Dopiero co przeszedł zapalenie ucha i dostawał przez 10 dni antybiotyk, nie wiem co mogło się przyplątać... Mieszkamy w mieście, spacery tylko na trawnikach, kleszcze raczej mało prawdopodobne, ale... To się zaczęło z godziny na godzinę, eh, już nie wiem, dzis jedziemy do weta. -
[quote name='Joan od Wolanda']Jeśli ktoś nie chce mieć w domu cieczkującej suki, poddając ją sterylce musi wiedzieć, że nie pozbywa się problemu, tylko zamienia go na inny.[/QUOTE] Jaki? Jakoś znam mnóstwo sterylizowanych suczek i psów i nie zauważyłam u nich żadnych problemów. Nie dajmy się zwariować i nie wpadajmy w przesadę. Powikłania zdarzają się pewnemu procentowi przypadków, a nie wszystkim jak usiłujesz tu zasugerować. [quote name='wire fox']Nie można jednak z punktu propagować poglądu, że sterylizacja jest okaleczaniem psa, i piętnować osoby decydujące się na takie rozwiązanie, bo są przecież wskazania medyczne np. w przypadku suczek z urojoną ciążą w dużym procencie chroni przed rakiem listew mlecznych a nawet powstrzymuje rozwijającą się chorobę. Podsumowując jestem przeciwna wszelkim kategorycznym osądom i skłaniam się zawsze w kierunku rozważenia właśnie za i przeciw w konkretnym przypadku, dotyczy to oczywiście psów, które są w rękach ludzi świadomych i odpowiedzialnych - w pozostałych niestety należy wszelkimi sposobami nie dopuścić do rozmnażania psów, bo inaczej całe armie wolontariuszy i ludzi dobrej woli nie zrównoważą głupoty niektórych "właścicieli', którzy chcą mieć szczeniaczki po swojej jedynej w swoim rodzaju psince.[/QUOTE] Ot to to!
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
hecia13 replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
[quote name='zebra12']U mnie to dzieci chciały psa. Przypuszczałam, że i tak bedę musiała im pomagać w zajmowaniu się psem, ale okazało się, że to one czasem pomagają mnie, bo na mnie spadło WSZYSTKO. I tylko raz w tygodniu uda mi się wygonić jedną z domu na spacer z młodą. A ile się nagadają, nanarzekają: "czemu znowu ja?", "ona też powinna wyjść!", "ciągle ja chodzę..." itp. To wiecie, ja już ich nie proszę i sama idę. Czasem tylko jestem w pracy dłużej albo muszę zająć się najmłodszą latoroślą. Wtedy je proszę. A tak mnie nudziły o tego psa...[/QUOTE] Kiedy odszedł nasz poprzedni pies, moje dzieci miały odpowiednio 13, 12 i 10 lat. Przez 9 lat nie zgadzaliśmy się z mężem na psa (był kot), bo wiedzieliśmy, że będzie właśnie tak jak u ciebie, co zresztą było widać, jak trafiały do nas psy znajomych na przechowanie. Dina wzięliśmy na DT za namową najmłodszej córki - obiecała się nim zajmować. Przyszedł i został. A jest to pies specjalnej troski, bo jest niewidomy i ma zaburzenia równowagi. Syn od razu mówił, że nie będzie z nim wychodził i konsekwentnie nie wychodzi. Wychodzę ja i córka, czasem mąż. Okazało się, że jednak córka potrafi, chociaż dalej marudzi i narzeka, ale już mniej :) -
[quote name='Joan od Wolanda']Wątpliwości nie ma też rzeźnik, zabijający świnkę na szynkę....Jest cała masa filmów w internecie o tym, co robią ludzie, nie mając żadnych wątpliwości.... Jest tylko jedno ale....Jak rzeźnik zabija wieprza, to nie tlumaczy, że to dla jego dobra, bo go chroni przed mnogością chorób na które może zapaść, oraz przed "niepewnym" losem..........[/QUOTE] I co wniósł twój post? Co to ma wspólnego ze sterylkami? Bezdomnością?
-
Od razu powiem na wstępie, że nie jestem przeciwniczką BARFu. Nie jestem też przeciwniczką suchej karmy ani gotowanego jedzenia. Ale śmieszy mnie tekst "wilk w naturze to to, czy tamto". Od kiedy to nasze domowe psy są wilkami w naturze i ile mają z nimi wspólnego? Bardzo niewiele poza ew. wyglądem. Pies od pokoleń jest żywiony przez człowieka, nie poluje, nie żywi się upolowanymi zwierzętami ani padliną. Dostaje jedzenie przetworzone przez człowieka, kartofelki, ryż, i różne inne rzeczy, których dzikie zwierzęta nie dostają. Już dawno zdążył się do tego przystosować, więc porównywanie naszych domowych piesków do wilków albo dzikich psów to jakaś paranoja. Jak ma być naturalnie, to po co dawać psu witaminki, po co szczepić, leczyć kiedy jest chory. Wilk w naturze tego nie ma. Mój poprzedni pies przez 14 lat swojego życia jadł ryż gotowany z mięsem, pakował wszystko, jabłka, liście od kapusty, obierki od ziemniaków jak dopadł, na wakacjach świniom śrutę wyjadał. Przeżył 14 lat (wyżeł żyje przeciętnie 9-10) w doskonałym zdrowiu, dopiero starość go dopadła. Moja kocica całe swoje życie je whiskas, kittekat, ma 14 lat, lata jak fryga, bawi się jak młody kociak, ma piękną sierść i jest absolutnie zdrowa. A przecież dzikie koty jedzą surowe... Nie demonizujmy zatem innych sposobów żywienia, bo to bez sensu. Tak naprawdę, to wszystko zależy od konkretnego osobnika i właściciela.
-
To nie makaron jest kolorowy, tylko dodatki. Skład takiego makaronu: makaron pszenny, suszone mięso(koncentrat), tluszcz roslinny, warzywa, płatki grochu, platki kukurydzy, platki ryżowe, platki pszenne. Oprócz tego jest sam makaron, bez dodatków, ale nie widziałam kolorowego, tylko szary albo zwykły, żółty. [CENTER] [/CENTER]
-
prawo nakazujace kazda suke nie rasowa sterylizowac!!!
hecia13 replied to DALMATYNKA0987's topic in Prawo
Miałam suczkę niesterylizowaną, jamniczkę. Co cieczka - urojona ciąża (to były lata 70-80, nikt jeszcze w Polsce o sterylkach nie słyszał). Nie dostawała żadnych hormonów. W wieku 5 lat ropomacicze, leczone, po jakimś czasie guzy na sutkach - 8 - 9 lat (już dobrze nie pamiętam) operacja guzów, sterylka z powodu nawracającego ropomacicza, 14 lat - rak, przerzuty z sutków na inne organy, praktycznie wszystko było już zaatakowane. A dla purystów rasy dodam, że sunia była bardzo mocno rasowa i rodowodowa. Drugą suczkę moi rodzice wysterylizowali (niestety została uśpiona z powodu paraliżu) - zero problemów z cieczkami, urojonymi ciążami - apetyt owszem, żarta była niemożebnie :) Wybaczcie ale po takich doświadczeniach nie zawachałabym się ani chwili przed sterylizacją... Mam psa, niewidomego boksera, z zaburzeniami równowagi, spacery z nim były koszmarne, ciągnął jak parowóz. Niestety praca z nim niewiele daje jeśli chodzi o ciągnięcie, on musi mieć "kotwicę" na drugim końcu smyczy. Był agresywny do innych psów, suczek i szczeniaków, szczególnie kiedy w okolicy pojawiała się suka z cieczką. Został wykastrowany, ciągnie dużo mniej, przestał być agresywny, uspokoił się i wyciszył. Na pewno zrobiłabym to po raz drugi. Tak naprawdę większość problemów wynika z wieku psa poddawanego zabiegowi. Im młodszy, tym większe ryzyko późniejszych powikłań. Dlatego to bardziej powinna być kwestia "kiedy" a nie "czy". -
Nie wiadomo. Trafił do nas już niewidomy i z lekka skrzywiony w lewo. Wtedy uszy były w porządku, co prawda ze śladami po przebytych zapaleniach i brudne, ale zdrowe. Teraz zaatakowane jest prawe ucho, lewe jest ok. Pies miał podejrzenie uszkodzenia móżdżku, teraz wygląda na to, że to właśnie przewlekłe zapalenie ucha mogło spowodować uszkodzenie układu przedsionkowego i slepotę... Pan doktor stwierdził, że szkoda, że nie trafił do niego wcześniej, rozumiem, że co najmniej rok wcześniej (dr Garncarz stwierdził, że co najmniej od roku jest ślepy) bo może dałoby się wzrok uratować... Na szczęście kuracja pomaga :) Objawy zaczynają mijać. Dołączam do grona wielbicieli dr Lenarcika :D
-
[quote name='Agnes']I nikt mi nie powie ze ten kaganiec [URL]http://img697.imageshack.us/img697/5226/1004149.jpg[/URL] nie jest za duzy - nie wiem jakie sa rozmiary fizjologow i czy rozmiar mniejszy bylby dobry, ale ten...to przegiecie - przeciez on podczas biegu to bedzie latal totalnie:roll:[/QUOTE] Mylisz się. Właśnie na tym polega wyższość fizjologów... Nie latają, pies swobodnie otwiera pysk i może ziajać.