-
Posts
1307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by hecia13
-
Idiotyczne. A co z innymi zwierzętami hodowlanymi? Ogiery nienadające się do hodowli kastruje się, żeby nie przekazywały niepożądanych cech i nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Dlaczego nie wykastrować psa, żeby w ogóle nie przekazywał cech niechcianemu potomstwu? Nie mówiąc już o spokojnym życiu, braku stresu spowodowanego cieczką okolicznych suczek. A poza tym, nie ma obowiązkowej sterylizacji i jeśli ktoś czuje się na siłach upilnować suczkę albo szarpać się z psem, który taką suczkę czuje, to jego sprawa.
-
RC to wcale nie jest najlepsza karma. To karma dość pośledniej jakości. Dobre karmy to Taste of the Wild, Acana, Orijen, Bosch.
-
Byliśmy u dr Lenarcika. Nasz pies ma zapalenie ucha sięgające układu przedsionkowego. Podobno objawy typowe. Dostał antybiotyk, steryd, maść do ucha. Leczymy i zobaczymy co dalej...
-
prawo nakazujace kazda suke nie rasowa sterylizowac!!!
hecia13 replied to DALMATYNKA0987's topic in Prawo
To może dla pełnego obrazu podaj jeszcze jakieś dane statystyczne, jaki procent sterylizowanych suk ma problemy, jaki procent kastrowanych psów. -
Wybieramy się do neurologa, polecano mi dwie osoby: dr Lenarcika i dr Olkowskiego. Możesz mi coś powiedzieć na ten temat, bo widzę, że znasz dr Lenarcika?
-
To krycie jest płatne??!! Moi rodzice mają beagle'a, rasowego, utytułowanego, krył kiedyś, ale żadnych pieniędzy z tego nie było. Związek kynologiczny przysłał panią z suczką, która miała być kryta i w zamian miał być szczeniak z tego miotu, ew. równowartość po sprzedaniu, ale suczka się nie zaszczeniła.
-
Sorry, podwójny post
-
Zaciekawiło mnie to, co piszesz... Mój pies, bokser, jest adoptowany, jest niewidomy i sądząc po objawach ma uszkodzony móżdżek (na początku miał głowę skręconą w lewo- teraz to ustąpiło, chwiejny krok, mimo tego, że dobrze zna rozkład mieszkania, wpada na meble, etc.) Nie znamy przyczyn jego stanu. Tydzień temu został wykastrowany. Po zabiegu był osłabiony, dużo spał. W tej chwili ma objawy trochę podobne do tego co opisujesz, z tym, że trwają bardzo krótko, kilkadziesiąt sekund, np. pies traci równowagę, upada, ma sztywne łapy przez chwilę, jest przytomny, po chwili wstaje i jest ok. Równowagę traci po trzepaniu głową, im silniej trzepie, tym gorzej jest, od rozstawiania przednich łap w celu zachowania równowagi, do przewrócenia się (ale to zdarza się bardzo rzadko). Weci zgodnie twierdzą, że narkoza nie mogła mieć wpływu na jego stan... Może osłabienie... Wybieramy sie do neurologa, może zapytam go o tego Meniera.
-
Nie rozumiem waszej decyzji... Ja miałam najpierw psa a potem 3 małych dzieci, jedno po drugim, i nie miałam takich luksusowych warunków jak wy, sądząc po zdjęciach. Byłam sama z dziećmi, mąż pracował i po całych dniach go nie było. Pies był mocno temperamentny (wyżeł) nie słuchał się, uciekał, więc nie można go było spuścić ze smyczy, a na szkolenie nie było ani czasu ani pieniędzy. A mimo to w życiu nie przyszło mi do głowy go oddać!!! Takie decyzje są dla mnie całkowicie niepojęte, co to znaczy wybór między dzieckiem a psem? Można mieć oboje...
-
Miałam 2 jamniki - pierwsza sunia latała po schodach tam i z powrotem (2 piętro) - nikomu nawet by do głowy nie przyszło ją nosić, skakała przez przeszkody, pod koniec życia była spasiona jak baleron... i dożyła 14 lat (wykończył ją rak) z zerem problemów z kręgosłupem. Druga jamniczka (rodzice ją mieli już po tym jak się wyprowadziłam) była noszona ze schodów - w wieku 5 lat na prostej drodze pisnęła, padła, i już nie wstała - paraliż. Nie pomogły żadne operacje, lasery, ani inne cuda. Pies sparaliżowany, w pieluchach, brak możliwości korzystania z wózka - stan coraz gorszy, została uśpiona. Nikt mnie nie przekona, że pies, który nie ćwiczy mięśni kręgosłupa będzie miał zdrowy kręgosłup. To noszenie to jakaś paranoja... Jeśli zdarzy mi się jeszcze mieć jamnika - na pewno nie będę go nosić.
-
No, niestety, psy czytać nie umieją i nie wiedzą co w karmie siedzi :D Z tego co zaobserwowałam mój pies zdecydowanie woli ryż z dodatkami niż suchą karmę... Royala nie chciał, od Puriny odwracał się ze wstrętem, Ariona nie tknął. Dopiero TotW z dzikim ptactwem mu podpasowała i Bio-Bosch.
-
Strasznie demonizujecie. 80% ludzi na dogo poleca Royala a to też jest bardzo kiepska karma. Ale droższa, znaczy lepsza. Poczytajcie sobie [url=http://www.dogfoodanalysis.com/dog_food_reviews/]Dog Food Reviews - Main Index - Powered by ReviewPost[/url] tak naprawdę Royal jest niewiele lepszy of Pedigree (2 gwiazdki, a pedigree 1, dla porównania Acana albo TotW - 6)
-
Moja kotka nie byłą wysterylizowana z powodu bardzo prozaicznego - braku pieniędzy. Jest to kotka nie wychodząca z domu. Przez 12 lat miała ruje i dręczyła nas wszystkich (najbardziej psa, który odwracał się od niej ze wstrętem, a ona ze złości go gryzła :D) W tej chwili kotka ma 14 lat i od jakichś dwóch lat ruji nie było. Jest w doskonałej formie fizycznej, zachowuje się jak młody kociak. Ale gdy będziemy mieli następnego kota (bo będzie na pewno) to zostanie wysterylizowany.
-
[quote name='tonacja'] co więcej mój pies z rodowodem całe życie chorował... [/quote] Ja miałam kiedyś jamniczkę super-rodowodową, kilkanaście pokoleń wstecz. Efekt: piękna sunia o niecodziennym umaszczeniu - została wystawiona raz, sędziom maść się nie spodobała, uzyskała ocenę bardzo dobrą. Ciągle były z nią problemy zdrowotne, a to łapa zwichnięta, a to problemy z kręgosłupem. Jak u jamnika, ale myślę, że stopień inbredu też miał swój udział. Niemniej jednak dożyła 14 lat. Następna jamniczka, już moich rodziców, wzięta właśnie z domu, gdzie suczka raz została dopuszczona "dla zdrowia" (wtedy tak się uważało) w wieku 5 lat uraz kręgosłupa - na prostej drodze, paraliż, nic nie pomogło, ani operacja, ani lasery - niestety psa trzeba było uśpić. [quote name='Martens'] [B]Przy obecnej ogromnej nadpopulacji psów w Polsce każde świadome dopuszczenie jakiejkolwiek suki powinno miec cel, dawać coś dobrego i to powinno obchodzić każdego miłośnika psów.[/B] [/quote] I to właśnie jest sedno - nadprodukcja, nadmiar, bezdomność. I dlatego też jestem za odpowiedzialnymi hodowlami i powszechną sterylizacją/kastracją. Chcesz mieć psa - kup z hodowli albo przygarnij. Przecież można znaleźć coś dla siebie, bied jest mnóstwo. Ni pozwalajmy pseudohodowcom psuć dobrych i mądrych ras. Patrzcie co zrobili z amstafami, kiedyś bullterierami, co teraz robią labkom i yorkom...
-
[quote name='Balbina12']Znowu to samo?Byście sobie odpuściły...Pies W TYPIE yorka-może być?A więc lubie psy w typie yorka i mi się one podobaja bardziej niz niektóre z rodowodem:cool1::mad:[/quote] To co innego :) I oczywiście masz do tego prawo, że ci się podoba bardziej niż inne, bo jest twój. I nikt nie ma prawa się czepiać. Ale innym yorki mogą się nie podobać :shake: To przecież kwestia gustu. Mnie się kiedyś nie podobały boksery, a od czasu jak mam mojego Dinusia uważam, że nie ma piękniejszych psów na świecie :loveu:
-
[quote name='Balbina12']Rzecz gustu.Nie kazdy musi lubić kundelki.[/QUOTE] Rzecz gustu. Nie każdy musi lubić yorki. Ale przecież jak już powiedziała GameBoy twój piesek to też kundelek, więc sama sobie zaprzeczasz: [quote name='Balbina12']Jak dla mnie jest on najpiękniejszy i naprawde nie patrzę czy rodowód jest czy go nie ma[/QUOTE]
-
Są trzy rasy, których za żadne skarby nie chciałabym mieć: york, pekińczyk i basset, z najwiekszym naciskiem na yorka. Nie przepadam za kurduplami ogólnie (z wyjątkiem jamników, bo z nimi się wychowałam), ale yorki i pekińczyki mnie po prostu odrzucają - oczywiście wyglądem, bo nigdy żadnego nie miałam.
-
Niestety, na szczeniaczki, na suczki... Prawdopodobnie nigdy nie miał styczności z innymi psami (nie znam jego przeszłości - został adoptowany), bo na kota reaguje obojętnie - czyli koty są dla niego czymś oczywistym :D
-
[QUOTE]Często są spotykane opinie o szkodliwości pożywienia przy korzystaniu z kuchenki mikrofalowej. Przeprowadzone badania [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_chemiczna"]reakcji chemicznych[/URL] w substancjach ogrzewanych promieniowaniem mikrofalowym pokazały że niekiedy zachodzą one szybciej niż przy tradycyjnym ogrzewaniu do takiej samej temperatury. Częściowo może to być spowodowane różnicami w zdolności do absorpcji promieniowania mikrofalowego przez różne substancje, częściowo też przez fakt, iż niejednorodności ogrzewanych ciał zmieniają bieg fal, działając podobnie jak [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Soczewka"]soczewka[/URL], wskutek czego miejscami tworzą się tzw. "gorące punkty" (efekt ten jest niwelowany przez obrót talerza na którym umieszcza się potrawę). Różnice odpowiadają kilkudziesięciu [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Celsjusza"]°C[/URL], co przy przyrządzaniu "mokrych" potraw i tak nie daje temperatury wyższej niż np. przy tradycyjnym [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sma%C5%BCenie"]smażeniu[/URL]. Z całą pewnością energia mikrofal jest zbyt mała by dokonywać zmian w budowie chemicznej substancji takich jakie występują przy ekspozycji na [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Promieniowanie_rentgenowskie"]promieniowanie rentgenowskie[/URL] czy [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Promieniowanie_gamma"]gamma[/URL][/QUOTE] Słabo mi się robi, jak czytam o rzekomej "szkodliwości" mikrofalówek.
-
Ale wam zazdroszczę... Ja nie mogę się z nikim umawiać, mój pies jest niewidomy i bardzo nerwowo reaguje na inne psy, musimy innych piesków unikać, bardzo się denerwuje i trudno go potem opanować. Szkolimy się, ale nie wiadomo, czy kiedykolwiek się uda. Jak ktoś zobaczy pręgowanego boksera lonżowanego na łączce przed tasiemcem naprzeciwko Dworca Wschodniego - nie podchodzić. A szkoda...
-
[quote name='Huskuś']Czytając ten tekst jestem przerażona, jak weterynarze szybko skazują psy na śmierć w takich wypadkach. [/quote] I co chcesz zasugerować tym komentarzem? Że uśpiliśmy zdrowego psa, który miał przed sobą jeszcze wiele lat? Zastanów się przez chwilę. Mój pies miał 14 lat (poczytaj sobie ile wynosi przeciętna długość życia wyżła niemieckiego szorstkowłosego - 9-12 lat) i był stary, nie dawał rady chodzić, był kompletnie głuchy i ciężko chory na serce (co wykazały badania, ale pan doktor przemilczał). Na pewno nie miał dużej szansy w tym stanie na kolejne 2-3 lata. Wybacz, ale utrzymywanie bardzo starego psa przy życiu na siłę nie jest humanitarne. Szczególnie kiedy pies nie może już chodzić. A na pewno podawanie antybiotyków "na przeziębienie" nie jest dobrym pomysłem, szczególnie, że poza starością i sercem psu nic nie dolegało.
-
[quote name='BBeta']W dzisiejszych czasach wszystko zawiera chemie (chyba, że odżywiasz się tylko tym co sama wyhodujesz :diabloti:). ...[/quote] Nie do końca, bo jak nawet sama sobie hodujesz, to i tak ziemia jest zanieczyszczona, powietrze, deszcz zbiera syf i "nawozi" to co sobie wyhodujesz :shake: Niestety, w dzisiejszych czasach chemia jest WSZĘDZIE :-o
-
Nie tylko żuli. Całe dzieciństwo moich dzieci, czyli ok. lat chodziłąm do Parku Skaryszewskiego. Żadnego kibelka w okolicy (niby był, ale wtedy to było miejsce spotkań panów wiadomej orientacji, w tej chwili tam jest... knajpka). Wszyscy, i dorośli i dzieci robili w krzakach. Psich kup to tam było najmniej...
-
Ja cię nie zlinczuję :) Wreszcie rozsądny głos w chórze oszołomów. Ciekawe jak rozhisteryzowani właściciele wyobrażają sobie żywienie psów 20 lat temu? Wtedy suchych karm nie było... Puszek też nie... Moje psy jadły gotowane jedzenie, najczęściej ryż z wkładką mięsną. Same domagały się warzyw i owoców - mój wyżeł pożerał jabłka i liście kapusty. Oba przeżyły po 14 lat, jamniczka zostałą uśpiona z powodu nowotworu "babskiego", wyżeł ze starości - na serce, wątrobę miał zdrową jak dzwon.
-
Wiecie co, dopóki psy rodowodowe będą 3-4x droższe od tych z pseudo, pseudo będą prosperować. My mamy świadomość ogromu krzywdy jaką pseudohodowle wyrządzają psom, rasie jako takiej (vide opinie o astach np.) ale 80% ludzi tego nie wie i cieszą się, że mogą sobie tanio kupić wymarzonego pieska. Niestety społeczeństwo jest biedne i pieniądze odgrywają tu dużą rolę... Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że utrzymanie suczki, przygotowanie jej do wystawy, same wystawy, a potem koszty utrzymania szczeniaków są wysokie i szczeniaki muszą kosztować. Ale wielu ludzi nie stać na szczeniaka za np. 2-3 tys. My wiemy, że można adoptować (sama mam adoptowanego boksera) ale większość nie wie, że w schronisku można znaleźć rasowe pieski. Weterynarze też nie pomagają... Wet moich rodziców odradzał im psa ze schroniska "bo to dzikie, nie wiadomo czego można się spodziewać, i choróbska przywlecze jeszcze". A chcieli przygarnąć... kupili sobie beagla za 3 tys. Ale ich było na to stać. Mnie by nie było... Nie kupiłabym psa na bazarze, na pewno pomogłabym jakiejś biedzie, ale 80% ludzi po takim tekście weta poleci na bazar. Trzeba by ludzi uświadamiać o szkodliwości pseudo, o tym ,że w schronach są normalne i zdrowe pieski, że udają się adopcje, że nie zawsze pies po przejściach jest "dziki" i agresywny.